Zrodzony z fantastyki

 
neo29
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 1
Rejestracja: pt kwie 25, 2008 8:29 pm

Drużyna

pt kwie 25, 2008 8:40 pm

Mam takie pytanie do Was forumowiczów. Ja i moim koledzy zamierzamy (za inicjatywą MG) zagrać na planach. Mamy dozwolone jakiekolwiek postacie. Chcemy stworzyć własny gang składający się z półczarta, diabła batezu, ilithida oraz króla jaszczurów. Czy to jest optymalne dobranie postaci? Czy możecie podać jakieś ciekawe pomysły na rozwinięcie postaci? Aha jeszcze gdzie można znaleźć statystyki rozwoju powyższych postaci w jakim podręczniku, bo jest ich pełno... Dziękuję za wszelką udzieloną pomoc i pozdrawiam:)
 
Nicker
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 20
Rejestracja: wt paź 16, 2007 7:55 pm

pt kwie 25, 2008 8:56 pm

Do prób mordu nie potrzeba udziwnionych ras, klas czy sprzeczności charakterów.
Ostatnio grałem z kumplami :
Gnom iluzjonista (ja)
Człowiek Łotrzyk
Człowiek Kapłan (Selune)
Wszyscy charaktery dobre i dwójka marząca o śmierci gnoma. W czasie pierwszych 3 godzin gry rzucali kilkanaście raz na samokontrole (siła woli).
 
Awatar użytkownika
OneMoreGodDamnElf
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 323
Rejestracja: wt lis 06, 2007 2:50 pm

pt kwie 25, 2008 9:02 pm

Pół-czarta możesz znaleźć tu albo w Księdze Potworów, podobnie zresztą jak pozostałe rasy. Co do diabła to o którego dokładnie chodzi, bo jest ich tam trochę :D (O Królu Jaszczurów powiem szczerze, że nie słyszałem).
P.s
Zdajecie sobie sorawę z kosmicznego LA które mają te rasy/monstra ?
 
Awatar użytkownika
Zarth
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 41
Rejestracja: czw kwie 24, 2008 10:10 pm

sob kwie 26, 2008 4:29 pm

Czy ja wiem, czy tak skomplikowana drużyna nadaje się do hack'n'slasha... (bo innej gry oczywiście w ogóle :P). No i właśnie, najważniejsze - musicie pamiętać żeby wasze postacie były porównywalne. Nie znam ich odpowiedników poziomów, ale lepiej dobrać sobie rasy zbliżone w możliwościach, żeby potem do wyrównania ich nie trzeba było dać jednemu 10 poziomów klasy, podczas gdy inny byłby na pierwszym. Taka gra musi być bardzo niewygodna
 
Awatar użytkownika
Gwjazdor
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1287
Rejestracja: czw sty 25, 2007 10:53 pm

sob kwie 26, 2008 9:31 pm

Wydaje mi się, że król jaszczurów jest w Serpent's Kingdom
 
Awatar użytkownika
mattus
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 51
Rejestracja: sob lut 16, 2008 11:53 pm

ndz kwie 27, 2008 12:41 am

Na mojej sesji grają w tym momencie takie postacie:
elf bard - posiada osobliwy sposób bycia i komunikacji z przeciwnikami
krasnolud wojownik - typowy twardziel, robiący obecnie za zbrojownię i transport wszelakiego złomu
człowiek łotrzyk - wyjątkowy pechowiec (podczas włamania do pewnego magazynu złamał rękę), z którego bard nieustannie i niemiłosiernie się nabija
elfia kapłanka - dobra, pomocna, jak to kapłanka

W najbliższy wtorek do drużyny dołączy półelfi paladyn, wyznawca Selune.
 
Awatar użytkownika
Vindreal
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 462
Rejestracja: pn mar 31, 2008 7:21 pm

ndz kwie 27, 2008 12:52 pm

Ja zaś miałem okazję wędrować z:
-Nieumarłym skrytobójcą, któremu odpadały kawałki ciała
-Krasnoludzką kapłanką, o inteligencji naleśnika
-Ludzką nekromantką, zUo i mrhok wcielone
-Elanem mnichem/psionem, jarający jointy z tego co odpadło z undeada
-No i elf czarodziej/wojownik(moi), czyli elfickie czarodziejątko z uszami w szpic

Zawsze zaczynało się od salwy z czarów/ mocy, a potem dzika szarża :wink:
 
Awatar użytkownika
Mehrunes
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 55
Rejestracja: czw lut 07, 2008 2:29 pm

ndz kwie 27, 2008 1:22 pm

Z kolei nasza drużyna wygląda tak:

Krasnolud wojownik, wyznawca Moradnia
Człowiek kapłan Pelora
Półogr barbarzyńca
i ja Człowiek zaklinacz

Ogólnie nasza drużyna to cyniczne skurw.... i fanatycy religijni, którzy wszystkich obrażają i lubią burdy. Biedna elfka prosiła nas o pomoc z takim jednym duchem a się skończyło na tym, że wieszczka, która miała pomóc nam z tym duchem spłonęła na stosie (przez nas, jeszcze mówiliśmy, że odprawiają tam nekromancje i w ogóle) a elfka musiała uciekać :)

Podczas wczorajszej przygody nasz MG nie przewidział, że nasze postacie są aż tak silne i zabiliśmy "głównego bossa" w ciągu dwóch rund. :)
 
Awatar użytkownika
Królik
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 201
Rejestracja: ndz maja 25, 2008 8:42 am

ndz maja 25, 2008 8:55 am

Oto skład który prowadze:

-Chodzący krzak Poeta-wojownik/Władca roślin (drużynowy dyplomata)
-Hobgolbin łowca wampirów/asasyn (taki drużynowy zabójca)
-Człowiek złodziej (aktualnie księżna złodzieji)
-Elf strażnik graniczny/krwawy łucznik (główny detektyw w mieście)

Więc z fabularką niemamy kłopotu, z walką lekkie (mieliśmy czarnoksięrznika hobgolina, umarł po ciosie wampa wiatru) kłopoty. Kszaczor czyli krzak przydaje się w miejscach pełnych drewna. Asasyn i krwawy łucznik to dopiero para. Nawzajem sie zabardzo nie lubią. Księżna złodzieji miała rozdwojenie jaźni, ale uleczyliśmy ją 8) .

Drużyna według mnie wymiatająca:
-krasnolud wojownik
-człowiek wiedzący
-człowiek zaklinacz
-elfka kapłan

Grająć w tej drużynie (magiem byłem) przeżyłem najpiękniejsze sesje :cry: .
 
Awatar użytkownika
iron_master
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 2815
Rejestracja: czw paź 20, 2005 7:56 pm

ndz maja 25, 2008 10:25 am

Prosiłbym o wstrzymanie kolejnych wyliczanek własnych drużyn i powrócenie do tematu, tj. przedstawiania własnych pomysłów na drużynę. Co do wyliczanek - jeśli ktoś koniecznie chce się podzielić modelem "idealnej drużyny" najlepiej, aby poparł to jakąś argumentacją (najlepiej sensowną).

[c]***[/c]

Pozwolę sobie przedstawić mój, wedle zdania mego osobistego całkiem dobry, "pomysł na drużynę".
Zanim zacznie się właściwa gra, razem z graczami (czy MG, jeśli jestem graczem) ustalamy po krótce kim, jak i gdzie chcielibyśmy grać. Podczas tworzenia postaci umawiamy się jakimi postaciami można jakimi nie można grać, jakie są ograniczenia, a jakie nie. Czuję, że zaraz pokaże się ktoś z sztandarem "libertas" krzycząc, że co to za ograniczenia, że przecież można grać kim się chce. Mimo to, takie wcześniejsze umówienie się, burza mózgów przed grą na temat postaci i konwencji wiele dobrego zabawie daje.
Przykłodowo, przed ostatnią kampanią umówiliśmy się z graczami, że dozwoloną rasą jest elf. Tylko. Podrasa każda za wyjątkiem drowa i avariela. Postanowiłem oprzeć się na oficjalnym timeline Faerunu (bo w nim gamy) - skoro jest, niech się przyda na coś. Uznaliśmy, że fajnie będzie, jeśli BG będą mieli jakiś powód, aby być w Cormanthorze. Wyszło, że gracze będą próbowali odbić lasek z rąk drowów (czyli kanonicznie ;-)). Tyle. Prosta konwencja, proste postacie, bez półsłonioczartoenergokrasnoludów.
Dlatego doradzam spróbować ustalić z graczami jakiś konkretny motyw kampanii, potem o wiele łatwiej wymyśla się scenariusze i nie trzeba uciekać się do pomysłów typu "pasterz prosi was abyście zabili wilka, Wielcy Bohaterowie!"
 
Awatar użytkownika
Xavier
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 561
Rejestracja: pt maja 06, 2005 4:13 pm

ndz maja 25, 2008 11:17 am

iron_master pisze:
Czuję, że zaraz pokaże się ktoś z sztandarem "libertas" krzycząc, że co to za ograniczenia, że przecież można grać kim się chce.

Wprawdzie nie mam sztandaru, a tylko "klaszczę" dwoma połówkami koksa, ale się wtrącę.
Zgadzam się z Tobą w pełnej rozciągłości. Dla fanów "nieograniczania wolności graczy" mam kilka pomysłów aby zawiązać zgraną drużynę. Nie ingerować w tło fabularne grupy i postaci graczy, ale zadeklarować im, żeby sami określili te rzeczy, jednocześnie postawić wymóg stworzenia zgranej grupy, jakiegoś oddziału, czy bandy poszukiwaczy przygód związanych ze sobą przyjaźnią. Tworzenie postaci wymaga wtedy oddzielnego spotkania (żeby w międzyczasie MG miał czas stworzyć przygodę dla danej grupy), wzmożonej aktywności MG w tym czasie, oraz nierzadko trochę wiecej czasu na ewentualne dyskusje.
Drugą koncepcją jest poproszenie graczy aby tworząc postać stworzyli od razu jej historię, która by się zazębiała z jedną bądź dwoma historiami innych bohaterów i spoiła ich. Narzędzie ryzykowne, bo można doprowadzić do tego, że jeden gracz stwierdzi "kurczę, moja motywacja nie jest aż tak silna, żebym się z tą bandą patałachów zadawał".
No cóż. Według mnie najlepszym środkiem tworzenia zgranej drużyny jest granie z przyjaciółmi, którzy się lubią i szanują. Wtedy masz pewność, że nawet jeżeli twoja postać kłóci się o coś, lub nie zgadza z postacią kumpla to i tak nie przestaniecie się lubić i następnego dnia razem wyskoczycie na piwo nie zarzucając sobie niczego.
 
Awatar użytkownika
Szarlih
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 906
Rejestracja: ndz maja 11, 2008 3:04 pm

ndz maja 25, 2008 2:30 pm

Moim zdaniem jeśli MP da wszystkim po równo (chodzi mi o miłe wrażenia, udział w wątku przygody, pięniądze i doświadczenie), oraz jeśli nie będzie wystawiał przeciwników z OC rzędu 45 i KP 12 ("Ja faworyzuję wojowników?") to kłótni między graczami ani z MP nie powinno być.
 
MarsnTwix
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 67
Rejestracja: wt sty 01, 2008 10:36 pm

pn maja 26, 2008 12:23 pm

Moi gracze i ja z liberalnym doborem ras i klas postaci nie mamy problemów, bo umieściłem w moim świecie wielkie miasto (albo raczej świat umieściłem wokół niego :D). Coś na kształt Ankh-Morpork. Mieszkają w nim takie mniejszości jak gnolle, minotaury i krasnoludy, gnomy i wiele innych, nie ma natomiast elfów, których osobiście nienawidzę, a której to rasy nazwa jest synonimem słowa "demon" w moim świecie (obraz elfów podobny do tego w "Panach i Damach" Pratchetta). Jednak ograniczenia siłą rzeczy wprowadzam, nie bez powodu mniejszości rasowe mają w Mieście konkretne role społeczne. Tak więc gnolle np. rzadko zostają poszukiwaczami przygód, częściej grzebią w śmieciach i szmatach. Jeśli gracz jednak podsunie mi sensowną fabułę to jestem w stanie wysłać gnolla w świat.

VoBono zwrócił uwagę na ważną rzecz. Jeden z moich graczy był kiedyś GM kiedy ja jeszcze byłem graczem. Zdarzyło się tak, że byłem najaktywniejszym uczestnikiem sesji ze wszystkich graczy więc GM olewał trochę pozostałych, którzy jak kiepy siedzieli cicho. Teraz, gdy nasze role się zamieniły ja mam z nim to samo. Kiedy mówię to mówię do jednej osoby, kiedy opisuję to opowiadam o tym co widzi tylko jedna osoba. Ważne jest żeby, być może zmieniając trochę fabułę, wciągnąć w nią wszystkich. Wydaje mi się, że to jest największa sztuka bycia MG. 8)
 
Awatar użytkownika
malarz1989
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 35
Rejestracja: sob paź 06, 2007 10:36 pm

wt maja 27, 2008 10:57 am

Shalom

Ostatnie kilka postów mnie niesamowicie ucieszyły :) Czytając pierwsze dwie strony myślałem, że będziemy się tylko chwalić jakich to my mamy kolegów od wędrowania po lochach...

Jak nikt zgadzam się z iron_master'em. To na prawdę pomaga - i jakby ktoś chciał krzyknąć, że "nie prawda" to niech się ugryzie mocno w język :P. Kampania staje się ciekawsza, drużyna spójniejsza, postacie głębsze.

Pierwsza taka drużyna, która wyszła nam trochę spontanicznie i nie do końca jeszcze była jeszcze dobrze skomponowana była grupa przybyszów z Północy (chyba wszyscy kojarzą Północ - zimno, daleko, dzikie plemiona, barbarzyńcy i tak dalej), którzy dotarli do cywilizowanego świata. W składzie dzikich był druid i barbarzyńca. Druid posiadał misję dotarcia do pewnego gaju druidzkiego. Żeby poszło łatwiej zwerbowali jeszcze łotrzyka - znawce tamtejszych zwyczajów i przewodnika. Było wesoło gdy barbarzyńca postanawiał integrować się z cywilizowanymi ludźmi :)

Teraz gramy niestety już tylko w mniejszym składzie. Znaczy nasze drużyny liczą sobie dwie osoby + mistrz gry. Ale to tylko pozytywnie wpłynęło na rozgrywkę.

Kolejna drużyna z założenia miała być drużyną świętych wojowników. Pobożność, duma, "W IMIĘ BOŻE !!! ..." . Ja grałem paladynem (baaardzo paladyńskim, bo szlachcicem z urodzenia, mocno fanatycznym, w pełnej płycie i tak dalej), a mój towarzysz był Inkwizytorem (czyli ci od "fireshow"). Przez większość kampani zmagaliśmy się z demonami i nieumarłymi. Nawracaliśmy, szerzyliśmy nadzieję i utwardzaliśmy przekonanie że nasz bóg jest tym jedynym i potężnym. W końcu stanęliśmy na skraju wielkiego "kataklizmu" z udziałem armii piekielnych. Całość była utrzymana w bardzo konkretnym klimacie i wiadomo było na co się nastawiać. Mistrz tak poprowadził rozgrywkę, że nie napotykaliśmy na momenty w których któryś z nas stał i czekał, bo nie było dla niego zajęcia (gdyby pojawił się w drużynie łotrzyk, to już coś takiego miało by miejsce co najmniej często).

A teraz gramy znowu świętymi, ale zabójcami - taka mała inspiracja Assassin's Creed. Dwaj zabójcy, przy czym mechanicznie mocno od siebie różni. Rodzaj misji, wyzwań i klimat znowu są bardzo mocno sprecyzowane i znowu gra się wybornie :)

Aaa .... no i mieliśmy jeszcze jeden pomysł na drużynę, ale doszliśmy do wniosku że mogło by to przerosnąć, albo nas, albo Mistrza gry :P
A mianowicie mój przyjaciel miał zagrać skrzatem (jesli dobrze kojarzę - chodzi o te małe coś co ma skrzydła i czaruje), który spędziwszy dzieciństwo na służbie i potężnego złotego smoka, i który miał okazji wiele na wertowanie i czytanie ksiąg, nauczył się z nich wielu przydatnych rzeczy. Dowiedział się także, że jest możliwość osiągnięcia boskości przez śmiertelnika - tak jak to zrobił Cuthbert. Wyruszył więc w świat z postanowieniem, że osiągnie boskość (wcześniej musiał jednak oczywiście dowiedzieć się jak to dokładnie zrobić, uzyskać wyznawców i tak dalej :P). Dosyć szybko na swej drodze miał spotkać mnie - orka starszej krwi (to znaczy podrasę, która nie stoczyła się tak jak zwykli orkowie), który trafił na kontynent w dosyć nietypowy sposób. Wychowany przez zwykłych orków, miały go dręczyć wyrzuty sumienia, że żyje jak żyje (zorboje, grabienie i zero honoru wśród pobratymców) i zalewać to miał dużymi ilościami procentów. Właśnie podczas tych chwil, gdy procenty przekroczyły pewien pułap tolerancji organizmu, skrzat miał wykorzystać swoje magiczne umiejętności by wmówić orkowi, że bóg do niego mówi i wybiera go na swego proroka :) W dalszych przygodach skrzat miał być to towarzyszem podróży, to udawać boga, który mówi do orka - swego proroka. Nawracanie tłumów- nie rzadko siłą, zdobywanie świątyń - jak poprzednio, poszkiwanie tajemnicy boskości - to wszystko co między innymi czekało by graczy, czyli nas :) Moim skromnym zdaniem motyw pierwsza klasa :P Może taka drużyną jeszcze zagramy...

To tyle ;)
Pozdrawiam
 
bauaser-kun
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 57
Rejestracja: wt mar 06, 2007 3:55 pm

wt maja 27, 2008 11:39 am

Najlepsza drużyna? Cięzko stwierdzić na pewno potrzebne jest leczenie a więc kapłan lub druid i wsparcie ofensywne zaklinacz czarodziej. Pierwszy szereg to najpewniej wojownik, choć pallantyn (nawyk nazewnictwa z sesji) potrafi sam się leczyć :razz:, do tego na wypadek wizyt podziemno-pułapkowo-skarbcowych warto mieć łotra w drużynie. no i typowych siekaczy powinno być dwóch więc do mdyka maga i łotra powinno dotrzeć dwóch wojów (pallantyn i wojownik do dobre kombo). A jeśli chodzi o fabułę, to klasy nie mają na nią wpływu, drużyna samych wojowników może byc niezwykle ciekawa fabularnie (Każdy ma inny charakter i rozwinął inne umiejętności)
 
Awatar użytkownika
Khemlish Val'Drach
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1055
Rejestracja: czw gru 01, 2005 6:00 pm

wt maja 27, 2008 2:17 pm

Pewnie powtórze to co powiedziało juz sporo osób. Najlesza drużyna to taka która umie ze sobą współpracować bez wzgledu na to co im przyniesie los. Jak moi kumple i ja. Choć to powiedział Iron Master jest dobrym pomysłem zwłaszcza jak chce sie zagrać jakis konkretny rodzaj scenariusza. Np. próbowalismy grać kiedyś kampanie w stylu Wojna pajęczej królowej. niestety szybko się te postaci znudziły.
Dobrze jest też grać w drużynie złożonej postaci jak-chce-grać-tym. Wtedy gracze jeszcze lepiej potrafia wczuć się w swoją postać. I u nas tak było. Darek miał swojego pijaka barda dla którego proby uwodzenia kończyły się zazwyczaj wypadkami. Antek swego silnego lekko rasistowskiego tropiciela (bo który elf nie jest rasistą w stosunku do Drowów :lol: ). No i ja z moim Elfim kapłanem "pani co lubi nago tańczyć w nocy" (drowen nawiasem mówiąc :razz: ). Każda z postaci powstała osobno. Ale umieliśmy się uzupełniac tam gdzie było trzeba. Długo ostanio nie graliśmy tą bandą bo MP nie może przestać chodzić na rwanie a skończyliśmy dość paskundym momencie zdominowani przez krwawego ogara. :cry: to smutne.
Ale zanim to się stało było fajnie jak koń jednej paldynki zjadł buty Darka i przywalił mu kopytem za dobieraniwe się do niej jak spała. Jak żeśmy skakali przez portal i wszyscy wylądowali gładko oprócz mnie (wylądowałem na wszystkich a byłem najbardziej objuczony :lol: ) Albo jak Antek uciekał po całej polance przed rdzewiaczem by ten mały drań nie zjadł mu jego wspaniałej zbroi z mitrilu. Nie wspominając już faktu jak mu złamałem ręke kiedy próbowął przeciągnąć mnie przez iluzyjną ścianę a jak sądziłem że mnie któs napadał. 8)Był na mnie ciety przez reszte sesji :razz:. Moim zdanie zżyta druzyna to najlepsza drużyna. Umiejąca sie uzupełniac bez względu na to jakich są klas i ras. A to wymaga czegoś więcej niż dobrych rzutów i pomysłów na postać. Chyba się ze mną zgodzicie.
 
Awatar użytkownika
malarz1989
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 35
Rejestracja: sob paź 06, 2007 10:36 pm

wt maja 27, 2008 3:01 pm

Ogólnie to dziwi mnie trochę to, że niemal wszyscy opisujący swoje modele drużyn podają tylko rasę i klasę. Zupełnie olewają natomiast kwestie fabularne - a czy to nie to jest najważniejsze ?

To, że z mechanicznego punktu widzenia dobrze mieć "boga" w drużynie (czarodziej który zagwarantuje nam pomyślny przebieg walki, znajdzie odpowiedź na każde pytanie, usunie przeszkody z naszej drogi, lub postawi je na drodze przeciwników), kogoś kto wypłaci obrażenia (łotrzyk na dwie bronie i szalony berzerker - bo na tych dwóch nie ma mocnych, a łotrzyk jest też fajnym wsparciem taktycznym czasami i w ogóle jest uniwersalny), kogoś kto zadba o nasze samopoczucie (barda, kapłana, bo to najmocniejsi bufferzy - jak trzeba to podniosą cechy, zapewnią niepodatności, wyleczą, wrogom cechy sprowadzą do parteru, oślepią czy ogłuszą, czy obdarzą upośledzeniem umysłowym - no fajni są), no i ewentualnie kogoś kto po piwo będzie biegał :P (czyli mnich, bo szybki jest :P ). (Tak nawiasem wygląda moim zdaniem drużyna "iniemamocnych", ale mało ciekawie się tym gra).
Tylko, że coś takiego jest nudne i mało finezyjne. Lepiej grać spójnym fabularnie tworem, w którym bedzie przewodził jakiś powalający motyw, jakaś myśl, która będzie przede wszystkim kreatywna, oryginalna, ciekawa.
Chyba się nagadałem już. Nom, to ja już milczę w tym temacie ;)
Pozdrawiam raz jeszcze :)

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości