Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Kamulec
Administrator, Koordynator społeczności
Administrator, Koordynator społeczności
Posty: 2239
Rejestracja: sob lip 09, 2005 12:32 pm

Rpg dla niepełnoletnich, czyli kiedy zacząć?

czw paź 10, 2013 3:14 pm

Zapewnienie im dobrej, rozwijającej formy zabawy.
Ostatnio zmieniony czw paź 10, 2013 3:14 pm przez Kamulec, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Kret69

Rpg dla niepełnoletnich, czyli kiedy zacząć?

czw paź 10, 2013 10:16 pm

Moze w takim razie uzyj rpg jako formy przekazu, a nie celu samego w sobie? Ani to tworcza rozrywka, ani dobra zabawa dla dzieciakow. Ja nastolatki kilka razy uczylem tak angielskiego. Ale po co hodowac nerda?
 
Adeptus
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 134
Rejestracja: sob lip 13, 2013 12:39 pm

Re: Rpg dla niepełnoletnich, czyli kiedy zacząć?

sob gru 28, 2013 3:15 pm

RPG to nie twórcza zabawa? Granie mechaniczne wymaga zaangażowania inteligencji, bo coś trzeba wykombinować, granie fabularne wymaga wyobraźni i szlifuje podstawowe umiejętności "aktorskie". Powiedziałbym, że RPG może szlifować podobne umiejętności, co np. lekcje języka polskiego. Wiadomo, że jeśli każesz dzieciskom grać po angielsku, to będzie to jeszcze większy wysiłek intelektualny... Ale nawet bez takich sztuczek to może być dobra i rozwijająca zabawa. I nie jest to zdanie "grubego nerda", który chce się dowartościować, rozpływając nad wyimaginowanymi zaletami swojego hobby. Obecnie sami pedagodzy wprowadzają do nauczania metody,które wyglądają jakby zostały żywcem zaczerpnięte z RPG - poczytaj sobie np. o dramie, jako metodzie pomocniczej w nauczaniu.
Ba, nawet i dla starych może to być rozwijające. Ja sam miałem okazję się o tym przekonać. Kiedy uczęszczałem na kursy z mediacji i negocjacji, to lwia część zajęć skupiała się na rozgrywaniu gier negocjacyjnych, czy symulacji mediacji, które w gruncie rzeczy były niczym innym, niż sesjami RPG (z ograniczeniem możliwości działania do werbalnego wpływania na innych uczestników). Gry negocjacyjne z reguły miały nawet coś w rodzaju mechaniki, gdzie za osiągnięcie określonych celów otrzymywało się punkty.
Ostatnio zmieniony sob gru 28, 2013 3:39 pm przez Adeptus, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Kret69

Rpg dla niepełnoletnich, czyli kiedy zacząć?

pn gru 30, 2013 9:30 am

To pięknie, ale czy zdajesz sobie sprawę, że nie mówimy o bujających w obłokach studentach tylko kilkuletnich dzieciach? Ich percepcja rzeczywistości i potrzeby poznawcze są nieco inne niż dorosłych koni, którym się nudzi.
 
Adeptus
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 134
Rejestracja: sob lip 13, 2013 12:39 pm

Rpg dla niepełnoletnich, czyli kiedy zacząć?

czw sty 02, 2014 8:26 pm

A tak konkretnie co masz na myśli? Zgadzam się z ostatnim zdaniem - to, że grając z dzieckiem trzeba ograniczać (co nie znaczy całkiem eliminować, bo to już przesada) drastyczne elementy, czy np. rezygnować z moralnej dwuznaczności, to jest dla mnie oczywiste. Ale mam wrażenie, że nie o to Ci chodziło, bo Ty chyba wypowiadasz się przeciwko dziecięcemu RPG. A przecież gros dziecięcych zabaw polega właśnie na odgrywaniu ról. Nie wiem czemu odgrywanie roli podparte kostkami miałoby być groźniejsze od odgrywania roli podpartego wymachiwaniem drewnianym mieczem, czy klockami LEGO (każda z tych zabaw kształci w dziecku nieco inne umiejętności). Chyba, że jesteś zwolennikiem tezy, że zabawa to strata czasu i jeśli taka patologia ma miejsce, to trzeba czym prędzej dołożyć dzieciakowi kolejną lekcję gry na skrzypcach, albo kółko z matematyki... Chyba nie, co?

A co do hodowania nerda - to samo można powiedzieć o każdym hobby. Jeśli dziecko ma klaser, zabierz mu go, chyba nie chcesz wychować oderwanego od życia filatelisty?

No i tak przy okazji, to widać, że nie spełniłeś mojej prośby i nie sprawdziłeś, na czym polega drama, bo wtedy byś wiedział, że stosuje się ją jako metodę nawet wobec 5-letnich dzieci, którzy chyba nie podpadają pod kategorię "bujających w obłokach studentów" ani "dorosłych koni, którym się nudzi"?

Możliwe, że mylnie odczytuję Twoją wypowiedź, ale to dlatego, że jest ona trochę mało wyczerpująca i musiałem się domyślać, co poeta miał na myśli. Więc jeśli chodziło Ci o coś innego, to przepraszam.
Ostatnio zmieniony czw sty 02, 2014 8:34 pm przez Adeptus, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Kret69

Rpg dla niepełnoletnich, czyli kiedy zacząć?

pt sty 03, 2014 1:55 pm

(...) widać, że nie spełniłeś mojej prośby i nie sprawdziłeś, na czym polega drama,(...)


Ale RPG nie jest i nie będzie dramą, tak samo jak teatrem czy czymś innym. Myslisz pojęcia, próbując podłożyć działalność terapeutyczno - pedagogiczną pod definicję eskapistycznej rozrywki.

Chyba, że jesteś zwolennikiem tezy, że zabawa to strata czasu i jeśli taka patologia ma miejsce, to trzeba czym prędzej dołożyć dzieciakowi kolejną lekcję gry na skrzypcach, albo kółko z matematyki... Chyba nie, co?


Jeśli tylko mnie stać, zawsze wybiorę dla dziecka dodatkowe zajęcia vs zabawa. Nie wiem, skąd to przekonanie o wartości zabawy - mam swoją teorię, że to po prostu lansowanie (ostatnio także przez środowiska naukowe związane z nerdownią) nowej formy kontroli społecznej. Wszelkiego rodzaju teorie "luddyzmowate" nie przekonują mnie bo wiem, jak wygląda ta "wartość" w praktyce. Po 4 latach grania w RPG nie umiesz nic, po 4 latach grania na skrzypcach umiesz grać na skrzypcach.
 
Awatar użytkownika
gacoperz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1401
Rejestracja: sob paź 01, 2011 8:44 am

Rpg dla niepełnoletnich, czyli kiedy zacząć?

pt sty 03, 2014 2:11 pm

Używanie psychodramy przez amatorów bez odpowiednich kwalifikacji jest nie tylko szkodliwe, ale też potencjalnie niebezpieczne dla uczestników. Już lepiej turlać i przesuwać figurki po gridzie.
 
Adeptus
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 134
Rejestracja: sob lip 13, 2013 12:39 pm

Re: Rpg dla niepełnoletnich, czyli kiedy zacząć?

ndz sty 05, 2014 7:37 pm

Ale RPG nie jest i nie będzie dramą, tak samo jak teatrem czy czymś innym. Myslisz pojęcia, próbując podłożyć działalność terapeutyczno - pedagogiczną pod definicję eskapistycznej rozrywki.

A czy napisałem, że jest? Napisałem o "metodach, które wyglądają, jakby były zaczerpnięte z RPG". Miałem na myśli, że jedno i drugie może być podobne, stosować w pewnym zakresie podobne metody i w pewnym zakresie rozwijać podobne umiejętności.

Jeśli tylko mnie stać, zawsze wybiorę dla dziecka dodatkowe zajęcia vs zabawa. Nie wiem, skąd to przekonanie o wartości zabawy - mam swoją teorię, że to po prostu lansowanie (ostatnio także przez środowiska naukowe związane z nerdownią) nowej formy kontroli społecznej. Wszelkiego rodzaju teorie "luddyzmowate" nie przekonują mnie bo wiem, jak wygląda ta "wartość" w praktyce. Po 4 latach grania w RPG nie umiesz nic, po 4 latach grania na skrzypcach umiesz grać na skrzypcach.

Bez problemu potrafię wymienić, jakie umiejętności pomogły mi rozwinąć sesje RPG... podobnie jak gra w piłkę, zabawa klockami LEGO, czytanie książek z zakresu literatury pięknej czy granie na komputerze. Są to w znacznej mierze umiejętności, które przydają mi się zarówno w normalnym życiu, jak i w pracy - przydają się w obecnej, a mam nadzieję, że kiedyś będą się przydawać w tej wymarzonej. Natomiast z perspektywy czasu oceniam wkuwanie budowy pierścienic i atomów albo męczenie się, żeby w czasie gry na flecie trzecia dziurka od góry była zasłonięta do połowy jako kompletną stratę czasu na uczenie się kompletnie mi nieprzydatnych umiejętności. Każdą piątkę otrzymaną za te rzeczy traktuję teraz jako osobiste niepowodzenie - bo to świadczy o tym, że zmarnowałem czas i siły, które mogłem poświęcić na robienie czegoś produktywnego... Choćby granie w RPG :wink:
Po "4 latach" grania w RPG czuję, że moje słownictwo, umiejętności wysławiania się, umiejętności aktorskie, planowania, moja wyobraźnia się polepszyły.
Po 4 latach grania na skrzypcach odczuwałbym jedynie frustrację i żal do rodziców, że uparcie zmuszali mnie do robienia czegoś, czego nie cierpiałem.

Wiadomo, że nie chodzi mi o popadnięcie w drugą skrajność. Jeśli dziecko interesuje się biologią, fizyką czy choćby graniem na skrzypcach i widać, że z tego zainteresowania coś ciekawego może wyniknąć, to wypada tylko się cieszyć. Ale! Jeśli moje dziecko grałoby na skrzypcach i na grę poświęcało każdą wolną chwilę, jeśliby unikało wszelkich rozrywek i kontaktów z innymi ludźmi jako straty czasu, a jeśliby już z kimś rozmawiało, to wyłącznie na tematy związane z grą na skrzypcach... To choćbym widział, że dziecko rośnie na drugiego Paganiniego, byłbym przekonany, że jako rodzic zawiodłem i bałbym się o przyszłość swojego dziecka. Skupienie się wyłącznie na nauce twardych umiejętności może doprowadzić właśnie do tego, o co oskarżasz RPG - do stworzenia "nerda" - w sensie osoby skupionej na swoim wąskim światku, nieporadnej w sprawach go nie dotyczących, pozbawionej życia towarzyskiego itd.

Wygląda na to, że uznajesz jedynie tzw. umiejętności twarde. Tymczasem jest jeszcze coś takiego jak umiejętności miękkie - praca w zespole, wyobraźnia, empatia, formułowanie myśli, planowanie, kreatywne wynajdowanie rozwiązań problemów.

Nie ma sensu, żebym się powtarzał, pozwolę sobie zacytować tekst, w którym ktoś już ładnie ujął to, co mam na myśli. Zdaję sobie sprawę, że zgodnie ze spiskową teorią, że zabawa to jeno narzędzie kontroli społecznej, nie zgodzisz się z tymi cytatami.

Zabawy na niby z rówieśnikami angażują dzieci w ten sam rodzaj myślenia reprezentacyjnego, który potrzebny jest we wczesnych fazach czytania i pisania. W swoich zabawach na niby dzieci opracowują złożone opowieści. Zaczynają łączyć przedmioty, zdarzenia i język w kombinacje i sekwencje narracyjne. Tworzą język odpowiadający różnym perspektywom i rolom.

Zabawa na niby rozwija umiejętność porozumiewania się i prowadzenia rozmowy, umiejętność czekania na swoją kolej, przyjęcia czyjejś perspektywy oraz społecznego rozwiązywania problemów - przekonywania, negocjowania, ustępowania i współpracy. Wymaga złożonych umiejętności porozumiewania się: dzieci muszą być w stanie przekazać i zrozumieć przekaz "to jest zabawa". W miarę jak rozwijają umiejętności w grze na niby, zaczynają porozumiewać się na wielu poziomach jednocześnie, stając się aktorami, reżyserami, narratorami oraz widzami, wchodząc w rozmaite role i wychodząc z nich.

Podczas zabawy, dzieci uczą się łączyć swoje koncepcje, wrażenia i intuicyjne odczucia z doświadczeniami i poglądami. Tworzą koncepcje na temat swojego świata i dzielą się nimi z innymi. Wraz ze swoimi rówieśnikami tworzą kulturę i świat społeczny. Zabawa pozwala dzieciom znaleźć sens - a czasem stwierdzić brak sensu - w swoich doświadczeniach oraz odkryć radość i intymność przyjaźni. Jeśli przebieg zabawy określany jest przez dziecko, prowadzi ona do osiągnięcia poczucia kompetencji i pewności siebie.


Hmm, a tak w ogóle... To troszkę nie zrozumiała jest dla mnie teza, że zachęcanie dziecka do zabawy jest formą kontroli społecznej - niejako w kontraście to "typowej" nauki. Może jestem głupi, ale wydaje mi się, że dziecko ślęczące nad podręcznikiem z przymusu i wkuwające formułki podlega kontroli społecznej w dużo większym stopniu... Co oczywiście nie znaczy, że nauka szkolna jest czymś złym.



To jest trochę jak z grami komputerowymi. Są tony opracowań, które pokazują, jak poszczególne typy gier rozwijają logiczne myślenie, planowanie, zarządzanie zasobami, szybkość podejmowania decyzji, czy nawet wzrok (oczywiście, w rozsądnych ilościach). Ale i tak typowy rodzic WIE, że każda gra to bezmyślna łomotanina, która uczy jedynie tego, że masz nieskończoną ilość żyć, czy coś tam.
Ostatnio zmieniony ndz sty 05, 2014 7:53 pm przez Adeptus, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Aramil_S
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 91
Rejestracja: śr sie 12, 2009 5:37 pm

Re: Rpg dla niepełnoletnich, czyli kiedy zacząć?

ndz sty 05, 2014 9:18 pm

Adeptus pisze:
Każdą piątkę otrzymaną za te rzeczy traktuję teraz jako osobiste niepowodzenie - bo to świadczy o tym, że zmarnowałem czas i siły, które mogłem poświęcić na robienie czegoś produktywnego... Choćby granie w RPG :wink:

Mam wrażenie, że się zapominasz, albo bardzo mocno hiperbolizujesz. Granie w RPG zdecydowanie nie jest mocno produktywną rzeczą, ale tak samo jest z czytaniem książek, graniem dla zabawy na instrumencie czy innymi takimi rzeczami ;) A niezależnie od tego co robimy, to tylko od nas zależy jak wiele z tego wyciągniemy. Ja na przykład nie żałuje tych "bezużytecznych" rzeczy wyniesionych ze szkoły, jestem niemal pewien, że każda z nich przyda mi się choć raz w życiu (choćby do wtrącenia sensownego zdania w trakcie rozmowy ze specjalistą), a to wystarczy ;)

Uczenie czegokolwiek na siłę kończy się tak jak w przypadku pewnej osoby z którą miałem okazję swego czasu porozmawiać, a która na słowo "Chopin" reaguje alergicznie ;)

A wracając do RPG:
Dzięki RPG stworzyłem swój pierwszy biznes plan, gdy czytałem o psychologii sprzedaży, testy prowadziłem na graczach, zamiast (bardzo cennych w mojej branży) klientach. A wreszcie dzięki kręceniu się w światku fantasy z nieśmiałego, nie potrafiącego się odnaleźć w grupie większej niż 5 osób dzieciaka zostałem osobą, która jest w stanie ogarnąć się na oficjalnych spotkaniach biznesowych, a jednocześnie normalnie pogadać z dresami pod blokiem.
Oczywiście, mógłbym w tym czasie nauczyć się grać na skrzypcach, co aktualnie nic by mi nie dało (ofc. jeśli nie okazał bym się wirtuozem ;) ). Ale wtedy wątpię czy byłbym w stanie normalnie odnaleźć się przy spotkaniu z "korporacyjnymi" w ich naturalnym środowisku albo w tych paru groźnych sytuacjach, gdzie przed pobiciem uratowało mnie szybkie myślenie i gadka wyrobiona w trakcie sesji.
Przykład z grami PC też jest dobry, ja np. dzięki katowaniu Q3A w czasach gimnazjalnych wciąż mam oko, przed latającym cyrklem uratowało mnie te 0,2sek. reakcji o które byłem lepszy od moich rówieśników właśnie w tym okresie.
Ostatnio zmieniony ndz sty 05, 2014 9:23 pm przez Aramil_S, łącznie zmieniany 3 razy.
Powód:
 
Kret69

Rpg dla niepełnoletnich, czyli kiedy zacząć?

wt sty 07, 2014 10:09 am

Uczenie czegokolwiek na siłę kończy się tak jak w przypadku pewnej osoby z którą miałem okazję swego czasu porozmawiać, a która na słowo "Chopin" reaguje alergicznie ;)


Biedne dziecko, ciągle nosi w sobie to poczucie krzywdy. Poczekajmy, aż będzie miało własne - wtedy możemy zacząć rozmawiać o tym, co i w jakiej mierze jest przydatne. ;)

Ale wtedy wątpię czy byłbym w stanie normalnie odnaleźć się przy spotkaniu z "korporacyjnymi" w ich naturalnym środowisku albo w tych paru groźnych sytuacjach, gdzie przed pobiciem uratowało mnie szybkie myślenie i gadka wyrobiona w trakcie sesji.


To jedynie oznacza, że Ty nie masz poczucia straconego czasu.

Wygląda na to, że uznajesz jedynie tzw. umiejętności twarde. Tymczasem jest jeszcze coś takiego jak umiejętności miękkie - praca w zespole, wyobraźnia, empatia, formułowanie myśli, planowanie, kreatywne wynajdowanie rozwiązań problemów.


I jakoż to według Ciebie, nawet patrząc po zawartości dyskusji na tym forum, gry RPG to wspomagają? Nie ma tam żadnej pracy, wyobraźnia jest karmiona popkulturową papką, myśli formułowane są cudze, przeważnie zaczerpnięte z tej samej papki, planowanie i kreatywne wynajdowanie rozwiązań to nic innego jak tworzenie nierealnych rozwiązań. Rzeczywiście, jest to typowe dla środowiska korporacyjnego, ale poza korporacją i ulicą też na szczęście istnieje życie ;)
 
Adeptus
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 134
Rejestracja: sob lip 13, 2013 12:39 pm

Re: Rpg dla niepełnoletnich, czyli kiedy zacząć?

wt sty 07, 2014 9:52 pm

To jedynie oznacza, że Ty nie masz poczucia straconego czasu.

Wiesz, to jest bardzo nieładna zagrywka. Postawiona teza: RPG niczego człowiekowi nie daje. Ktoś stwierdza, że na własnym przykładzie przekonał się, że bynajmniej, jemu dało. Jedyny możliwy wniosek? Temu Ktosiowi się tylko wydaje, bo przecież TEZA musi okazać się prawdziwa.

I jakoż to według Ciebie, nawet patrząc po zawartości dyskusji na tym forum, gry RPG to wspomagają?

Ewidentnie. Poziom forum, z tego, co zdążyłem się z nim zapoznać, jest powyżej średniej. Zresztą, nie muszę sięgać do forów czy generalnie internetowego świata. Wystarczę, że spojrzę na ludzi, z którymi grywałem. Niemal wszyscy z nich byli ciekawymi ludźmi, prezentującymi inteligencję powyżej przeciętnej (co przejawiało się nie tylko w graniu, rzecz jasna). I wreszcie, sam po sobie sądząc - widzę i wiem, co mi dało RPG, o czym już zresztą wspominałem. Aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że możesz tego nie uznać za argument, bo przecież to tylko znaczy, że ja mam takie poczucie.

Nie ma tam żadnej pracy, wyobraźnia jest karmiona popkulturową papką, myśli formułowane są cudze, przeważnie zaczerpnięte z tej samej papki, planowanie i kreatywne wynajdowanie rozwiązań to nic innego jak tworzenie nierealnych rozwiązań.

A czy tak nie jest w wielu innych dziedzinach? W literaturze, muzyce i innych sztukach ogrom działalności polega na przetwarzaniu, czy wręcz odtwarzaniu znanych już motywów. W wielu działach nauki 90% działalności polega na cytowaniu źródeł. Czy to znaczy o tym, że w owych dziedzinach nic twórczego się nie lęgnie?
A to, czy praca będzie, czy nie, czy rozwiązania będą nierealne, czy też nie - to zależy od MG i graczy. To jak powiedzieć, że muzyka to syf na podstawie jakiegoś przeboju Disco Polo (przy czym gwoli sprawiedliwości warto zaznaczyć, że i w tym nurcie trafiają się utwory lepsze i gorsze). Zresztą ta nieralność... Powiesz, że zagadnienie "jakich czarów użyć żeby zabić smoka" jest nierealne, bo w prawdziwym świecie nie ma ani smoków, ani czarów. Owszem. A jakie jest prawdopobieństwo, że w prawdziwym świecie zostaniesz dowódcą armii dysponującej kawalerią przeskakującą nad głowami wroga (ale tylko pod kątem prostym) czy piechurami potrafiącymi poruszać się jedynie w linii prostej, chyba, że atakują wroga? :D A jednak z jakiegoś powodu uznaje się szachy za ćwiczące inteligencję.

Ja osobiście nie uważam się za dobrego MG ani gracza, ale wiem, że przygotowując się do gry, wykonywałem pracę. Musiałem opracować mechanikę i ją zbalansować (przez pierwsze kilka lat grywaliśmy wyłącznie na autorkach). Musiałem wymyślić scenariusz (nigdy nie korzystałem z gotowych przygód) - i to nieliniowy, bo z założenia brzydzę się railroadingiem. Musiałem, niekiedy na poczekaniu, wymyślać opisy i dialogi. Tak, było to dla mnie ciekawe i twórcze doświadczenie, które bardzo dużo mi dało. O wiele więcej niż większość rzeczy, których uczyłem się w szkole. A, powtarzając się - nie jestem za specjalnie dobrym RPG-owcem, więc mogę się tylko domyślać, o ile więcej dało to innym ludziom.

Nie wiem czemu, ale tak sobie patrzę i widzę, że wśród rpg-owców zapanowała jakaś dziwna moda na deprecjonowanie swojego hobby. Pewnie, ja nie twierdzę, że granie w RPG automatycznie robi z kogoś geniusza - podobnie, jak nie twierdzę, że aby być inteligentną osobą, trzeba grać w RPG. Ale upartego udowadniania, że kiedy toczy się sesja, to mózg śpi i w zasadzie równie dobrze można by się skuć jabolem, nie rozumiem.

Biedne dziecko, ciągle nosi w sobie to poczucie krzywdy. Poczekajmy, aż będzie miało własne - wtedy możemy zacząć rozmawiać o tym, co i w jakiej mierze jest przydatne.

Czyżby chodziło o słynne uzasadnienie "po co się uczyć X"?
- Mamo, po co ja mam się uczyć, jak zbudowane są pierścienice, jak mnie to nie interesuje?
- Bo to potrzebne.
- A do czego?
- Eeee... Bo kiedyś Twoje dzieci będą się uczyły o pierścienicach i cię poproszą, żebyś pomógł im w lekcjach!
- A dlaczego moje dzieci mają się uczyć o pierścienicach?
- Bo kiedyś może będą miały własne dzieci i te dzieci będą prosiły, żeby im wytłumaczyć, co to są pierścienice, bo będą się musiały nauczyć na klasówkę.
- A czemu moje wnuki będą się musiały uczyć o pierścienicach?
- Bo kiedyś ich dzieci....

Nawiasem mówiąc, znowu używasz tego nieładnego chwytu. Teraz temu kolesiowi wydaje się, że lekcje muzyki mu nic nie dały. Ale tylko się wydaje. Kiedyś na pewno zrozumie, że się myli. Podobnie, jak Aramilowi_S tylko wydaje się, że RPG coś mu dało. Pozostając w podobnych klimatach, można się pokusić o stwierdzenie, że próbujesz na siłę zaprzeczać temu, że RPG jest źródłem wszystkich twoich pozytywnych cech. Bo przecież nie tobie to oceniać, prawda? :wink:
 
Aramil_S
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 91
Rejestracja: śr sie 12, 2009 5:37 pm

Re: Rpg dla niepełnoletnich, czyli kiedy zacząć?

śr sty 08, 2014 12:27 am

Kret69 pisze:
Biedne dziecko

Trochę średnie z niej dziecko: trzy krzyżyki na karku, dwójka dzieci (w tym jedno w liceum) i własna DG ;)

To jedynie oznacza, że Ty nie masz poczucia straconego czasu.

A tutaj już tylko mogę skierować podziękowania do Adeptusa. Trafił w sedno.
Tak się składa, że dowód anegdotyczny, owszem jest słaby. Jednak nikt nie wykonał konkretnych badań, a ja (w zadufaniu swoim) uważam się za osobę obdarzoną analitycznym umysłem i pewnym zmysłem obserwacji, zwłaszcza w kontekście autodiagnostyki, uwielbiam roztrząsać różnorakie swoje zachowania i cechy, opierając się na opracowaniach naukowych (stąd wiem co nieco na tematy biologiczne, mimo że jestem głównie ścisłowcem w ujęciu "cyferkowym").

@ostatni akapit (w cudzysłowach, cytaty za nadto by tekst pocięły):
"I jakoż to według Ciebie, nawet patrząc po zawartości dyskusji na tym forum, gry RPG to wspomagają?"
Poziom dyskusji na tym forum jest wyższy niż na standardowym forum kulturystów, piłkarzy czy pracowników fabryki, ergo tematyka forum przyciąga lub tworzy (tego na podstawie zebranego materiału nie możemy rozstrzygnąć) osoby o wyższym poziomie kultury dyskusji. Nie wiemy czy hobby powoduje czy jedynie jest preferowane przez osoby o takich cechach, ale z pewnością następuje jakiegoś rodzaju koincydencja ;)

"Nie ma tam żadnej pracy"
Rzeczywiście, tych dwadzieścia-parę godzin spędzonych na obliczaniu jakiej stawki żądać za korzystanie z magicznej windy, aby była ona opłacalna i zwrot inwestycji nastąpił w rozsądnym czasie, nie było żadną pracą ;)

"wyobraźnia jest karmiona popkulturową papką"
Ale jest karmiona i (przede wszystkim) pobudzana.

"planowanie i kreatywne wynajdowanie rozwiązań to nic innego jak tworzenie nierealnych rozwiązań"
Rzeczywiście, zastanawianie się "jak ujść z życiem przed tym smokiem, który chce mi w****" było całkowicie oderwane od tematu "jak ujść z całą twarzą przed tym dresem, który che mi w****" ;)
Dobry argument padł zresztą w poście powyżej, skoro oderwane od rzeczywistości realia szachowe są darzone takim szacunkiem, jak to ma się do Twojej tezy?

"Rzeczywiście, jest to typowe dla środowiska korporacyjnego, ale poza korporacją i ulicą też na szczęście istnieje życie ;)"
Pudło, totalne pudło. Z korporacjami mam tylko tyle wspólnego, że (czasem, większość klientów to max kilku osobowe DG) kupują u mnie sprzęt, sam pielęgnuję hobby głównie z myślą o własnej działalności, pozwala świetnie testować pomysły i techniki w niej przydatne. Bez naruszania tak delikatnego organizmu jak niewielka firma.
 
Kret69

Rpg dla niepełnoletnich, czyli kiedy zacząć?

śr sty 08, 2014 9:44 am

Zaklinanie rzeczywistości jest równie powszechne w każdej społeczności jak sądzę. Nie zamierzam Was wyprowadzać z błędu, bo odchodzimy od sedna dyskusji. Moje zdanie na ten temat się nie zmieni, ale nie sądzę, żeby miało dla Was znaczenie, więc nie ma sensu się dalej kłócić.

Oryginalny powód mojego tu się wtrącenia to była wizja, że dzieci należy wprowadzać w RPG, z pytaniem w jakim wieku.

Osobiście uważam to za bzdurę, bo dziecięca wyobraźnia jest tak niezwykła, że to raczej one nas mogą - jeśli zechcą - wprowadzić w swój świat, jeśli oczywiście potrafimy ich słuchać i rozmawiać z nimi. Wprowadzanie je w RPG, rozrywkę ograniczoną (nie tylko zawartością, ale przede wszystkim - regułami) to robienie im krzywdy. Dziecko samo wie, kiedy chce zacząć się tak bawić i zazwyczaj samo przestaje.
 
Aramil_S
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 91
Rejestracja: śr sie 12, 2009 5:37 pm

Re: Rpg dla niepełnoletnich, czyli kiedy zacząć?

śr sty 08, 2014 8:05 pm

Fakt, odeszliśmy od tematu.
Pod tym względem Cię popieram, "wprowadzanie" dzieci do RPG nie ma większego sensu. Owszem jak najbardziej można im przedstawić tą formę rozrywki (choć patrz niżej), ale na pewno nie na zasadzie "macie tu podręcznik Cthulhu, miłej zabawy" ;)
Osobiście dwukrotnie miałem okazję poprowadzić RPGa dla dzieci (raz na oko 7-9 lat na konwencie i raz 8 lat), za pierwszym razem popełniłem wielki błąd i właśnie "wciągnąłem" je w tą zabawę, to był koszmar ;) (a "ułatwienia" planszowej wersji DnD tylko go pogłębiły).
Za drugim razem jednak pomyślałem i podszedłem do tego inaczej, zapytałem "jesteście w świecie baśni, wymyślcie sobie postać i powiedzcie kim ona jest", a następnie na podstawie ich opisów stworzyłem prostą warstwę mechaniczną. I to szło imo bardzo ciekawie, choć po jakiejś pół godzinie dzieciaki zaczęły się nudzić, a później niestety nie było okazji powtórzyć akcji. De facto zrobiłem tu dokładnie to o czym piszesz, dałem się wciągnąć w ich świat, a później (co, z nieznanego mi powodu odradzasz), dorzuciłem do niego nieco elementów bardziej dorosłych, w tym właśnie reguł.

Dziecko samo wie, kiedy chce zacząć się tak bawić i zazwyczaj samo przestaje.

I to są bardzo mądre słowa. Tylko, że żeby dziecko mogło zadecydować kiedy chce wejść na następny etap edukacji (bo jakby nie patrzeć, najpierw wolne, a później coraz bardziej ograniczane regułami zabawy są elementem jego rozwoju), musi dowiedzieć się, że coś istnieje. Dlatego ja osobiście jestem zdania, że pokazywać swoje hobby można dzieciom niezależnie od ich wieku (oczywiście jeśli nie jest to rzecz mogąca zaburzyć ich rozwój, młodociani wyczynowi sportowcy czy fetyszyści nie są dobrą rzeczą ;) ), ale jednocześnie nie można naciskać. Porównując to np. do muzyki, jeśli dziecko non stop słyszy jakiś gatunek, to jest spora szansa, że w dorosłości również będzie go lubić. Ale na pewno będzie miało etap inspiracji muzyką pop, a wymuszanie na nim jej nie słuchania odniesie jedynie odwrotny skutek.
 
Adeptus
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 134
Rejestracja: sob lip 13, 2013 12:39 pm

Re: Rpg dla niepełnoletnich, czyli kiedy zacząć?

czw sty 09, 2014 10:11 pm

Zaklinanie rzeczywistości jest równie powszechne w każdej społeczności jak sądzę. Nie zamierzam Was wyprowadzać z błędu,

Owszem, znakomitym przykładem zaklinania rzeczywistości jest nieugięte przekonanie, że jeśli ktoś ma inne doświadczenia od twoich, to znaczy, że ulega złudzeniu. Dałeś nam świetną lekcję poglądową tego zjawiska, na własnym przykładzie.

Moje zdanie na ten temat się nie zmieni, ale nie sądzę, żeby miało dla Was znaczenie

Niby dlaczego twoje zdanie miałoby nie mieć dla mnie znaczenia :shock: To nie znaczy, że nie śpię po nocach z jego powodu, ale gdyby mnie kompletnie nie obchodziło, to przecież nie próbowałbym z tobą na ten temat dyskutować. Jeśli zaczynam jakąś rozmowę, to nie po to, żeby wygłosić własne "mądrości", a potem zignorować stanowisko drugiej strony - wiem, że takie podejście może zdawać się dziwnym, ale trudno, widać za głupi jestem, żeby się nie przejmować cudzym zdaniem. I osobiście bardzo chciałbym, żebyś odniósł się choćby do twierdzeń z ostatnich postów moich i Aramila, zamiast ucinać temat wygodnym "zaklinacie rzeczywistość, bo tak, ale nie będę was wyprowadzał z błędu".

Oryginalny powód mojego tu się wtrącenia to była wizja, że dzieci należy wprowadzać w RPG, z pytaniem w jakim wieku.

Chyba nie tyle "należy" co "można".

Osobiście uważam to za bzdurę, bo dziecięca wyobraźnia jest tak niezwykła, że to raczej one nas mogą - jeśli zechcą - wprowadzić w swój świat, jeśli oczywiście potrafimy ich słuchać i rozmawiać z nimi. Wprowadzanie je w RPG, rozrywkę ograniczoną (nie tylko zawartością, ale przede wszystkim - regułami) to robienie im krzywdy. Dziecko samo wie, kiedy chce zacząć się tak bawić i zazwyczaj samo przestaje.

Przyznam, że trochę się pogubiłem. Odebrałem to tak, jakbyś najpierw pisał, że wiara w wartość zabawy to brednie i manipulacja, że dziecko powinno się uczyć, a nie bawić, by potem przejść do pochwały dziecięcej fantazji za nic mającej reguły. Najpierw RPG jest złe, bo zmienia dziecko w nerda i zabiera czas na naukę, potem jest złe dlatego, że niepotrzebnie wprowadza reguły i niepotrzebnie ogranicza wyobraźnię i zabawę. Zapewne coś źle zrozumiałem, czy mógłbyś to wyjaśnić?

Reguły też mają swoje piękno. Może byłem dziwnym dzieckiem, ale zawsze lubiłem zabawy, które mają określone zasady. Świadomość u dziecka, że do pokonuję wymyślonego smoka nie wystarczy deklaracja "to mój rycerz pokonuje go", że zależy to od wcześniejszych decyzji i łutu szczęścia dodaje emocji. A jak nie pasuje, to zawsze można pójść w pełen storytell - też fajnie.
 
Awatar użytkownika
etcposzukiwacz
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 63
Rejestracja: pn wrz 03, 2012 12:17 pm

Re: Rpg dla niepełnoletnich, czyli kiedy zacząć?

wt sty 28, 2014 4:14 pm

RPG dla dzieciaków to jednak samo zło. Zaczyna się niewinnie, a potem któregoś dnia słyszymy. Poprowadzi nam pan Hellsinga, bo chcemy pograć wampirami. Co też ja nieszczęsny uczyniłem :cry:

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości