Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania

ndz wrz 04, 2011 8:23 pm

Lady Aeria Foucard

Gdy tylko mężczyzna ją odciągnął - w notabene bardzo brutalny sposób. Tak jakby nie mógł tego zrobić trochę delikatniej... Tak ciężko teraz o prawdziwych, delikatnych mężczyzn... - Aeria dobyła swego miecza. A gdy odskoczył, ona wkroczyła na białe pole i, używając swego magicznego miecza, cięła zjawę.
 
Awatar użytkownika
Lucullus
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: sob sie 27, 2011 3:11 pm

Re: ['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania

ndz wrz 04, 2011 9:21 pm

Lucullus

Potężnym ciosem rękojeści uderza kapłankę w głowę i odciągając ją, posyła ją pod ścianę, napinając wszystkie swoje mięśnie, by rzucić wątłe ciało kobiety odziane w ciężką zbroję pod jedną ze ścian, jak najdalej od szachownicy. Oczy błysnęły mu szałem i zasnuły czernią, a mięśnie spięły się w błyskawicznym tempie. Twarz, która aż poczerwieniała, wykrzywił nieludzki wysiłek, próbując posłać kapłankę jak najdalej od ewidentnego zagrożenia życia. Gdy już to uczynił, dobył miecza i skierował go w stronę kobiety.
-Siedź, gdzie siedzisz! Trzeci raz nie będę ratował Twojego szlacheckiego, wypachnionego tyłka!
Wrzeszczał, a jego jakby podwójny głos, odbijał się echem po korytarzu. Jego oczy nadal były jednolicie czarne. Po chwili zamknął je, a gdy otworzył ponownie, znów wyglądały normalnie. Głos także stał się jednolity.
-Może lepiej wróćmy do pokoju i przyjrzyjmy się mu jeszcze raz... Może coś przeoczyliśmy...
Ostatnio zmieniony ndz wrz 04, 2011 9:40 pm przez Lucullus, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Noares
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 76
Rejestracja: pn sie 01, 2011 11:33 am

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania

pn wrz 05, 2011 5:22 pm

Dortmund

Dortmund spojrzał na Lucullusa z ukosa.
-Odbiło ci?! Po ką cholere chcesz wracać! Nie wiem jak wy ale ja mam już głęboko w dupie zjawy i inne posrańce!!! Ja idę!!!- to mówiąc przecisnął się obok mężczyzny, wcisnął na białe pole. Skierował się do następnego, lecz wcześniej spojrzał na swoje ramie. Mysz patrzyła na niego zdecydowanie trzymając ręce skrzyżowane na piersi.
-No już dobrze, dobrze- wymamrotał Dortmund. Spojrzał na towarzyszy.
-To co, do diabła, chodźmy stąd wreszcie.
 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania

śr wrz 07, 2011 3:31 pm

Lady Aeria Foucard

Nim Aeria doleciała do ściany, rozwinęła swe skrzydła i miękko wylądowała na ziemi. Szybkim ruchem odkorkowała dwie flaszki i wlała ich zawartość w swe usta. Nie minęło kilka chwil, a czary zaczęły działać. Kobieta urosła prawie trzykrotnie. Machnięciem imponujących - nawet w normalnej, ludzkiej postaci, a teraz wielkości skrzydeł wielkiego orła - skrzydeł wzbiła tumany kurzu w pomieszczeniu.

Chwilę później najmita poczuł sporych rozmiarów stopę na podbródku, która odrzuciła go aż pod ścianę. Cios ten wywołał wręcz magiczny ból, paraliżując mężczyznę na sekundę. Sekundę, która wystarczyła Aerii, by znaleźć się przy nim, przygwoździć go swym wielkim ciałem do ziemi, przyłożyć miecz do gardła i wywarczeć:
- Przeproś!
 
Awatar użytkownika
Lucullus
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 9
Rejestracja: sob sie 27, 2011 3:11 pm

Re: ['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania

śr wrz 07, 2011 4:12 pm

Lucullus

Najemnik leżąc na ziemi, przygnieciony większą niż dotychczas kapłanką do ziemi, która wrzeszczy na niego tak głośno, że pobudziłaby zmarłych, ruszył żuchwą by ta wróciła na swoje miejsce z lekkim trzaskiem.
- Dobrze. - uśmiechnął się szyderczo - Przepraszam, że uratowałem dwukrotnie Twój wypachniony tyłek przed niechybnym spotkaniem z dziesiątkami, a może i setkami ostrzy w końcu przebijających Twój pancerz i tnących Cię na plasterki cieńsze od szynki z Luskanu. A teraz zejdź ze mnie i ochłoń trochę skrzydłopleca. Chyba, że zamierzasz mnie zabić. Wtedy będzie o wiele prościej. Dla Ciebie i dla mnie. To jak? Zabijasz mnie i wreszcie dajesz mi spokój, czy wstajesz i od tej pory zachowujesz się racjonalnie nie pchając się dwa razy pod jeden miecz?
Ostatnio zmieniony śr wrz 07, 2011 4:15 pm przez Lucullus, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania

śr wrz 07, 2011 4:22 pm

Lady Aeria Foucard

- Myślisz, że masz maleńkie jajka w gaciach i już jesteś lepszym wojownikiem? Myślisz, że nie dam sobie rady w walce z jakąś zjawą? - Aeria zaśmiała się szyderczo. W gniewie nie myślała racjonalnie, musiała się tym pochwalić: - Marny człowieku, osobiście zabiłam demona, wysokiego kapłana Beshaby w Otchłani! Myślisz, że bez powodu Pani Nieszczęścia uczyniła mnie swą wojowniczką i kapłanką? Dziś Beshaba Ci nie sprzyja, coś czuję... - uśmiechnęła się wyjątkowo paskudnie.
 
Noares
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 76
Rejestracja: pn sie 01, 2011 11:33 am

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania

śr wrz 07, 2011 4:24 pm

Dortmund

Wojownikowi oczy powiększyły się kilka razy, trochę tylko ustępując powiększonej kapłance. Otworzył szeroko usta i zastygł w milczeniu patrząc na Aerie.
~Gdzie ja trafiłem?~ pomyślał ciężko~Nie lepiej było zostać w tej wiosce? tam przynajmniej dawali żreć i spokojnie się wyspać~ Otrząsnął się i spojrzał na czarodzieja
-Wiesz, ja wolę stąd iść. Ty chyba jezdeś najin-te-ligę-tnij-rzy z tej bandy- ze sporym trudem Dortmund wydobył z siebie tak długie i skomplikowane zdanie.
 
Awatar użytkownika
Yester
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 99
Rejestracja: sob maja 02, 2009 10:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania

śr wrz 07, 2011 4:33 pm

Wszyscy

Bohaterowie przepychali się między sobą a w tym czasie krasnolud zrobił krok na pierwsze białe pole narzekając przy tym na towarzyszy. Niestety nawet odwieczne prawa narracji nie pomogły krasnoludowi, po prostu oberwał płazem miecza i lekko się zatoczył. Ostatnią rzeczą jaką zobaczył nim utracił przytomność, była jego mysz uciekająca przed nim samym, tudzież atakującą go zjawą.

Po chwili krasnolud leżał bezwładnie nogami na białym polu a tułowiem i głową poza szachownicą, zjawa przyszykowała się do zadania ostatniego jak się mogło wydawać "kontrolnego' ciosu. Gdyby którykolwiek z plenarnych poszukiwaczy przygód chciał by mu pomóc, musiał by działać bardzo szybko. A to mogło nie być zbyt łatwe dla Lucullusa i Aerii, którzy chwilowo byli zbyt zajęci samymi sobą.
Ostatnio zmieniony śr wrz 07, 2011 4:34 pm przez Yester, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Brilchan
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4532
Rejestracja: śr cze 20, 2007 8:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania

sob wrz 10, 2011 1:04 pm

Brilchan

Czarodziej nie chciał się mieszać do konfliktów wewnętrznych drużyny, które rozpoczęły się zaledwie po kilku modlitwach. Ostatnim razem, gdy antagonizował do siebie poszukiwaczy przygód nie skończyło się to dla niego zbyt dobrze, więc teraz wolał się nie opowiadać po żadnej ze stron ~a może to właśnie, dlatego tak się stało? ~ - na razie na spokojnie obserwował zasady działania pułapki oraz poziom mocy nowych kompanów.
Zanim się zorientował szlachcianka przemieniła się w giganta i zaatakowała najemnika a miły krasnolud samotnie ruszył na szachownice następnie został powalony przez zjawę
- Nie walczcie między sobą! Krasnolud w niebezpieczeństwie - krzyknął do pozostałych, po czym uruchomił dwa czary zaklęte w jego fotelu: Pierwsze przeniosło go w pobliże Dortmunda zaś drugie roztoczyło nad obydwoma magiczną barierę, która powinna ochronić przed atakiem zjawy

Oba zaklęcia podziałały natychmiastowo, bez żadnych inkantacji gdyż zostały przygotowane zawczasu na wypadek zagrożenia życia bądź utraty przytomności przez bibliofila ~- Mam nadzieje, że docenisz to poświęcenie osobistego bezpieczeństwa~ - pomyślał z niepokojem patrząc na rannego
Ostatnio zmieniony pt wrz 16, 2011 12:24 pm przez Brilchan, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Yester
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 99
Rejestracja: sob maja 02, 2009 10:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania

sob wrz 10, 2011 2:45 pm

Wszyscy

Brilchan zdążył zadziałać dosłownie w ostatnim momencie. Ostrze zatrzymało się na ledwo widocznej barierze wskrzeszając na niej kilka drobnych iskier. Zjawa ryknęła wściekle, po czym zaczęła wymierzać zaciekłe ciosy mieczem i sztyletem wprost w stronę maga - na szczęście zaklęcie było dość silne by wytrzymać napór Githaynki, zapewne jednak tylko do czasu.
Nadal jednak dwóch podróżników pozostawało w zasięgu broni widma co stawiało ich w nieciekawej sytuacji, a opuszczenie szachownicy mogło dla nich stanowić nie lada problem.
 
Awatar użytkownika
Brilchan
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4532
Rejestracja: śr cze 20, 2007 8:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania

pn wrz 12, 2011 12:14 am

Brilchan

Mędrzec był nieźle przerażony wyglądało na to, że bez pomocy z zewnątrz szybko podzieli los krasnoluda. Pochylił się z krzesła i chwycił brodacza za fraki starając się odciągnąć go od morderczej szachownicy pod osłoną magicznej bariery.
Problemem był jednak spore gabaryty nieprzytomnego, co w połączeniu z niewielką siłą ciągnącego powodowało, że ich wspólny odwrót stał się niezwykle wolny, ponieważ czarodziej sam musiał uważać, aby nie zlecieć z magicznego krzesła pod wpływem ciężaru

- Przydałoby się trochę pomocy! Bo jakbyście jeszcze nie zauważyli nie jestem magiem bojowym! - w prośbie skierowanej do walczącej dwójki obcych dało się wyczuć sporo paniki - Przy okazji przetestujecie czy da się te zjawy zaatakować - dodał nieco ciszej nawet w takim momencie myśląc nad odpowiedzią na nurtujące go kwestię
Ostatnio zmieniony pt wrz 16, 2011 12:25 pm przez Brilchan, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Brilchan
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4532
Rejestracja: śr cze 20, 2007 8:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

śr wrz 14, 2011 5:59 pm

Brilchan

Widząc, że wszyscy ich olali postanowił podjąć drastyczne kroki. Puścił krasnala stanął w miejscu i skupił się na fragmencie swej duszy, która zawsze dąży do wolności i niezależności ~Oghmo miej mnie w opiece ~ - pomyślał. Odkąd ujrzał Karte wyrwaną z Wolumina Dni i Nocy oraz moc, jaką zyskał dzięki niemu Allshadron ze wszystkich sił próbował naśladować niesamowity zapis magiczny.

Teraz nadeszła pora, aby sprawdzić efekty niebezpiecznego eksperymentu w praktyce. Czytał nieco o Dzikiej Magii, która pojawiła się w Czasach Kłopotów i o szaleńcach, którzy nauczyli się kontrolować nieco nieokiełznaną energie z poza Splotu, przez co dobrze wiedział, że taka próba może skończyć się zarówno niesamowitym sukcesem totalną porażką lub bezużytecznym pokazem kolorowych świateł. Jednak sytuacja tego czaru wyglądała zupełnie inaczej gdy sięgnął ku magii poczuł że nie ma za sobą wsparcia Splotu który niczym kocyk ochronny filtruje niebezpieczną surową energię magiczną korzystał więc z tego samego źródła którego niegdyś używali wielcy magowie Netrilu .

Z gardła mędrca zaczęły wydobywać się bluźniercze dźwięki zaklęcia tkane za pomocą mowy odwiecznych wrogów: demonów Tanari'i oraz praworządnych Batezzu. Frazy używane do zaklęcia były kolejną mieszaniną, na którą składały się "kula ognia" oraz "Błyskawica" całość zaśpiewu przybrała rytm pieśni bojowej zaś sam czarodziej czuł jak skronie pękają mu od bólu spowodowanego dysonansem w magii...
Ostatnio zmieniony pt wrz 16, 2011 12:27 pm przez Brilchan, łącznie zmieniany 4 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Yester
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 99
Rejestracja: sob maja 02, 2009 10:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

czw wrz 15, 2011 10:20 am

Wszyscy

Potężna eksplozja energii magicznej targnęła waszymi ciałami i odrzuciła was na kilka metrów i ogłuszając na dobrych kilka sekund, ponadto na waszych ciałach pojawiły się niegroźne oparzenia. Jedynie Brilchan, który cały czas znajdował się za swoją magiczną barierą nie odczuł tego tak mocno (choć również został odrzucony) ten jednak wyglądał czuł się wyczerpany jak nigdy dotąd, ledwo starczało mu sił by otworzyć oczy, ledwo otrzymywał świadomość.
Dortmund pod wpływem czy to huku czy wybuchu przecknął się odruchowo łapiąc się za głowę, której ból był potworny, jak na dobrym krasnoludzkim kacu.
Dopiero po kilku sekundach ktokolwiek był w stanie spojrzeć w kierunku szachownicy. A z tejże zniknęło jedno z białych pół, tak jakby cała farba wyparowała w jednej chwili.
 
Awatar użytkownika
Brilchan
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4532
Rejestracja: śr cze 20, 2007 8:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

czw wrz 15, 2011 11:00 am

Brilchan

Z ust czarodzieja wydobył się jęk niezadowolenia - Nigdy więcej na Oghme! - przetarł twarz obydwoma dłońmi, po czym rozejrzał się wokoło - Żyjesz krasnoludzie? - spytał się Dortmunda w jego ojczystej mowie a uzyskawszy odpowiedz zwrócił się do pozostałej dwójki - Przykro mi, że przerwałem wasz "miłosny uścisk", jeżeli chcecie się dalej mordować nie będę wam w tym więcej przeszkadzać, bo jestem na to zbyt zmęczony i za mało mnie to obchodzi - stwierdził z rozbrajającą szczerością - Jednakże wydaje mi się, że o wiele lepszym rozwiązaniem byłoby zaleczyć rany odpocząć chwilę a potem wydostać się z tej dziury. Wolałbym zrobić z wami, ale mogę i bez was - wzruszył ramionami następnie spojrzał się na szlachciankę która niedawno przyznała się do wyznawania Pani Nieszczęścia

- Najszlachetniejsza Damo o ile się nie mylę dysponujesz magią leczniczą? Czy mógłbym cię uprosić abyś biorąc pod uwagę nadzwyczajne okoliczności uleczyła tego oto zacnego przedstawiciela niskiego ludu - głos czarodzieja przepełniony był dworską kurtuazją jednak trudno było stwierdzić czy był to realny szacunek czy może jedna z wielu masek?
Następnie poleciał do ostatniego w grupie osobnika, który wyglądał mu na wojaka - wygląda na to, że nie mamy już problemu ze zjawią Gita - wskazał na białe pole, które zniknęło - Jak dacie mi trochę czasu na odpoczynek i przygotowanie zaklęć to mogę zlikwidować jeszcze kilka albo wykombinuję czar, który nas bezpiecznie przeprowadzi przez ten korytarz, ale teraz jestem padnięty - westchnął ciężko - Dałbyś mi golnąć z tej flaszki, z której wcześniej pociąłeś?
Ostatnio zmieniony czw wrz 15, 2011 10:01 pm przez Brilchan, łącznie zmieniany 3 razy.
Powód:
 
Noares
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 76
Rejestracja: pn sie 01, 2011 11:33 am

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

czw wrz 15, 2011 4:59 pm

Dortmund

Krasnal półprzytomnie odpowiedział na pytanie maga.
- Uszsz, nigdy więcej... Ja sie na to niee-pisałem- wyjęczał i spojrzał na czarodzieja- co ssie tu dzieje? Daj ktoś troche krassnouckiej- chwiejąc się podszedł do ściany i oparł się o nią
 
Awatar użytkownika
Brilchan
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4532
Rejestracja: śr cze 20, 2007 8:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

czw wrz 15, 2011 5:30 pm

Brilchan

- Właśnie uratowałem ci życie i pozbyłem się tej zjawy która tak cię tak załatwiła-odpowiedział na pytanie krasnala mag. Nie było w tym stwierdzeniu żadnej chełpliwości czy dumy po prostu stwierdził fakt i był zbyt zmęczony aby się nad nim rozwodzić
Ostatnio zmieniony czw wrz 15, 2011 10:01 pm przez Brilchan, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Noares
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 76
Rejestracja: pn sie 01, 2011 11:33 am

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

czw wrz 15, 2011 8:08 pm

Dortmund

Dortmund spojrzał na człowieka. Nie wydawało mu się, żeby taki ktoś pokonał zjawę, z którą nie poradził sobie krasnolud. No, ale zdarzają się różne rzeczy.
-Na prawdem? To jestem tfoim dłusz- dłysz... no, mam u ciebie ten, no dłuk- podszedł do czarodzieja chwiejnym krokiem, mocno uścisnął jego dłoń i energicznie nią potrząsnął. Energicznie, jak na osobę, która została właśnie ogłuszona i rzucona magicznym wybuchem.
 
Awatar użytkownika
Brilchan
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4532
Rejestracja: śr cze 20, 2007 8:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

czw wrz 15, 2011 8:58 pm

Brilchan

Uścisk maga był niemal tak anemiczny jak uśmiech mu towarzyszący jednak widać było, że mędrzec się cieszy z tym, że jest padnięty jakby właśnie zakończył zaklinać jakieś niezwykle potężny artefakt - Znam kilku krasnoludów, więc doceniam wagę twych słów. Uff, wiecie, co? Jestem padnięty. Robię postój - jak orzekł tak uczynił, odchylił ukryty w krześle schowek i wyciągnął z niego rulon delikatnego pergaminu i po pięciu minutach walczenia o dość sił ciała i umysłu rzucił zaklęcie, które przywołało na środek komnaty kamienną chatkę zaś zwój zmienił się w proch. Jednak rzucanie czaru w tym stanie okazało się nieco ponad siły mędrca, któremu przed oczami pojawiły się ciemne plamy a przed omdleniem uratowało go chyba tylko to, że musiał rzygnąć żółcią

- Na zapleśniałe tomy Świecowej Warowni, za jakie grzechy - mruknął i splunął, po czym wyraźnie na granicy ludzkiej wytrzymałości spojrzał się na pozostałych - Słuchajcie nie wiem, co teraz planujecie, ale przez wasze postępowanie nie nadaję się teraz do niczego po za śpiworem. Nie ufam wam na tyle żeby zasnąć przy was spokojnie, więc poczekacie sobie tutaj. Wyjątkiem jest krasnolud, bo ufam w honor twej rasy i sam też musisz trochę odsapnąć i w tym stanie raczej mi głowy nie ukręcisz czyż nie ?- spytał Dortmunda z ledwo widocznym uśmiechem na twarzy

- Szczerze mówiąc nie obchodzi mnie czy w trakcie mojego snu się pozabijacie czy może dojdziecie do porozumienia i wspólnie stąd uciekniecie. Jeżeli poczekacie spokojnie aż zregeneruję siły to wyciągnę nas z poza tej szachownicy - stwierdził pewnie, po czym ze zbolałą miną wkroczył do kamiennej chaty wyjął z torby przechowywania ciepły śpiwór i wydawszy Quarasowi mentalne polecenie ~obserwuj tę bandę~ zsiadł z fotela, po czym dość szybko zapadł w głęboki regenerujący sen
Ostatnio zmieniony pt wrz 16, 2011 12:32 pm przez Brilchan, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Corrick
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3050
Rejestracja: czw cze 07, 2007 10:04 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

ndz wrz 18, 2011 9:47 pm

lady Aeria Foucard

Gdy tylko anielica doszła do siebie, od razu podskoczyła, podeszła do tunelu i spojrzała w głąb. Pochwyciła jeszcze raz swój święty symbol i, szepcząc krótką modlitwę, prosiła Beshabę aby pozwoliła jej przejść między zjawami.

- Beshabo, daj mi przejść, daj mi spokojnie przejść, a obiecuję, że następny wyznawca Twej przeklętej siostry zginie w męczarniach bądź nawróci się na wiarę w Pecha! - kapłanka była prawie pewna, że takiej prośbie i obietnicy jej bogini nie odmówi.
 
Awatar użytkownika
Yester
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 99
Rejestracja: sob maja 02, 2009 10:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

pn wrz 19, 2011 1:50 am

Aeria

Gdy Aeria wypowiedziała ostatnie z słów poczuła wokół siebie lekki powiew chłodnego powietrza przemykającego od strony pomieszczenia, z którego przyszli wgłąb korytarza. Była przekonana, że taki podmuch nie mógł powstać w żaden naturalny sposób...



Wszyscy

...Podmuch ten poderwał z ziemi pył ujawniający szachownice i pociągnął go dalej wgłąb korytarza ujawniając miejsce, w którym szachownica się kończyła. Teraz jak na dłoni było widać było końcówkę szachownicy, która najprawdopodobniej miała 16 pól (dwa rzędy po osiem).
Jednocześnie pole, które wcześniej zniknęło ujawniło się na nowo, choć póki co było znacznie mniej wyrazistej barwy niż pozostałe.



Aeria

Gdy pył opadł na dobre Aeria zobaczyła na końcu korytarza świetlistą kulę uformowaną jakby z resztek owego pyłu. Kula ta zaczęła zbliżać się w jej kierunku by wkrótce ją minąć i z wolna popłynąć ku pomieszczeniu, w którym zawisła pod sufitem tuż nad stojącym w kącie stołem. Sądząc po reakcjach pozostałych, Aeria była niemal pewna, że nikt po za nią nie dostrzegł tego znaku.
Fakt, że jej bogini nie była w stanie lub nie chciała pomóc jej znieść z powierzchni ziemi przeszkody napawał ją lekkim niepokojem - czyżby traciła łaskę swej bogini, a może trafiła w miejsce poza zasięgiem jej mocy? Żadna z tych opcji nie była dla niej optymistyczną.
 
Awatar użytkownika
Yester
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 99
Rejestracja: sob maja 02, 2009 10:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

pn wrz 26, 2011 3:16 pm

Wszyscy
Mijały godziny, godziny próżnego przyglądania się co raz to na nowo szachownicy. Godziny wypełnione nieprzyjemną ciszą i gęstą atmosferą. Cóż. Przynajmniej w czasie gdy Lucullus i Aeria obrzucali się wrogimi spojrzeniami Dortmund i Brlichan zdołali wypocząć i byli gotowi do dalszej walki z postawionym przed nimi wyzwaniem...
 
Noares
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 76
Rejestracja: pn sie 01, 2011 11:33 am

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

pn wrz 26, 2011 8:19 pm

Dortmund

Wojownik wyszedł z chatki, przeciągnął się i z szerokim uśmiechem spojrzał na pozostałych:
-I co? Skopiemy tyłek tej szejchownicy?- czuł się silny jak nigdy dotąd.
 
Awatar użytkownika
Brilchan
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4532
Rejestracja: śr cze 20, 2007 8:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

wt paź 11, 2011 10:39 am

Brilchan

Mędrzec dawno się tak porządnie nie wyspał. Na spokojnie wstał z posłania założył czystą szatę i zapamiętał czary potrzebne do zrealizowania wszystkich koncepcji, jakie przyszły mu do głowy na pokonanie korytarza. Okazało się, że nikt z pozostałej dwójki nie próbował ich zaatakować we śnie, co dobrze o nich świadczyło, ~Choć pewnie kierowali się raczej brakiem zysku, choć kto ich tam wie może mają jakąś własną wersje kodeksu honorowego?~ - zastanawiał się czarodziej zakładając jednocześnie na palec pierścień, który uciszył burczenie w żołądku ~Jedzenie picie i wydalanie w obecnej sytuacji byłoby zdecydowanie zbyt kłopotliwe ~

Gdy już skończył wszystkie przygotowania wyleciał po za chatę i powitał krasnoluda, który wstał i wyszykował się dużo wcześniej od niego. Rozejrzał się też za pozostałymi ofiarami "zacnego rycerza”, choć nie zależało mu specjalnie na ich towarzystwie. ~Może gdybym wcześniej odłączył się od tamtych i został razem z dorwką to nie skończyłbym tak tragicznie ?~ - Mag potrząsną głową po części, aby się przebudzić po części, aby odgonić negatywne wspomnienia, które znów zaczęły oplatać go swymi czarnymi mackami

- Dobrze, więc przyjacielu, biorę się za robotę - to powiedziawszy Brilchan wyciągnął z torby skórzane etui z wypalonym na nim symbolem Wielkiej Biblioteki. Stamtąd zaś wyjął okulary o szkłach z polerowanego na wysoki połysk szafiru w oprawie z Mithrilu. - Posłuchaj, osoba, która projektowała ten pokój musiała zostawić sobie jakąś bezpieczną trasę. Za pomocą tych okularów powinienem bez problemu ujrzeć tą bezpieczną trasę. Jak się nie uda to mam w odwodzie jeszcze kilka innych pomysłów - wytłumaczywszy krasnoludowi swe zamiary wsadził Bryle na nos

Przedmiot ten został ukończony kilka miesięcy temu. Łączył w sobie prosty czar wykrycia magii i nieco bardziej skomplikowany ukazujący nici Dowomeru. Choć niektórym mogłoby wydać się to magiczną redundancją Mistrz wiedzy miał ku niej logiczne uzasadnię. Noszenie to podczas zaklinania przedmiotów pozwalało mu znacznie przyspieszyć cały proces gdyż pozwało mu dokładniej i szybciej powiązać nici zaklęć do przedmiotów.

Teraz z uwagą przyglądał się biało czerwonej szachownicy starając się zrozumieć zasadę działania tej interesującej pułapki. Czy duchy były prawdziwymi zjawami? Jeżeli tak na polach, które je przywołują powinien ujrzeć charakterystyczne czarne "grudki nekromancji", a może zjawy są przywoływane z innego Planu? Wtedy konieczna byłaby magia wywołań, skąd się w ogóle one tam wzięły? Czyżby były to uwiezione dusze ich poprzedników, którym się nie udało?

Brilchan był prawdziwe zafascynowany tajemnicami, które się kryły za tą pułapką ~- Może warto byłoby spróbować ją nieco udoskonalić i zastosować do obrony przed Shangiem?~
 
Awatar użytkownika
Yester
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 99
Rejestracja: sob maja 02, 2009 10:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

śr paź 12, 2011 11:02 am

Wszyscy

Atmosfera stawała się coraz bardziej gęsta a podróżnikom zaczynał powoli doskwierać głód i pragnienie. Oczywiście nie była to dla nich pierwszyzna, wszak byli zaprawionymi w bojach poszukiwaczami przygód a nie byle chłystkami spod lokalnej tawerny.

Tak czy owak czas brnął do przodu nieubłaganie. Dopiero po wielu godzinach próżnych oczekiwań i nieprzeniknionej ciszy poprzetykanej nieprzyjemnymi wymianami zdań z dziwnej konstrukcji, którą wzniósł mag wyłoniła się jego sylwetka.
Wiele godzin rozmyślał nad ewentualnymi wariantami działania więc w tym momencie nie potrzebował już wiele czasu by się przygotować sięgnął po swe okulary i rzucił okiem na szachownicę.



Brilchan

Teraz wyglądała ona zupełnie inaczej. Białe i czerwone pola niemal całkowicie wyblakły tak, że nie sposób było rozróżnić te barwy. W zamian za to, nad każdym z pól unosiła się teraz lekka eteryczna aura, wyglądająca jak na wpół otwarte przejście między planami. Oprócz tego cała szachownica była wypełniona gęstą siecią jaśniejących nici, które ciągnęły się wzdłuż korytarza do pokoju w którym się znajdowali a tam dochodził do stojącego w kącie stołu, który teraz zdawał się świecić niczym starający się zaimponować tłumom bard podczas hucznego jarmarku.



Wszyscy

Brlichan zdjął okulary i przetarł zmęczone światłem i samymi okularami oczy - niestety, urządzenie choć bardzo sprawne niezwykle męczyło wzrok użytkownika gdy ten spróbował skierować ów w kierunku zbyt silnego źródła energii magicznej. Był to co prawda tylko chwilowy dyskomfort, ale Brlichan bardzo dbał o swój wzrok, w końcu był jego głównym narzędziem pracy.

Podróżnicy spojrzeli na maga z lekką nadzieją, jakby oczekując jego relacji...
 
Awatar użytkownika
Brilchan
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4532
Rejestracja: śr cze 20, 2007 8:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

śr paź 12, 2011 11:27 am

Brilchan

Czarodziej odniósł połowiczny sukces. Odkrył metodę działania szachownicy i stwierdził, że pokonanie jej nie będzie tak proste jak się z początku wydawało - Zjawy, które nas atakuję są tu sprowadzane z innych planów. Poprzez półotwarte miniaturowe bramy, które zostały przygotowane według magicznej sekwencji uruchamiającej którąś z nich niezależnie od pola, na którym staniemy - wytłumaczył pozostałym swoje odkrycie. Widząc oznaki niezrozumienia na ich twarzach potarł zmęczone oczy ~- Przydałby się okład z rumianku, ta wyprawa zaczyna być naprawdę męcząca~

Od Quarasa siedzącego na oparciu fotela docierała do maga fala rozbawienia. Mędrzec westchnął i podjął kolejną próbę wyjaśnienia sytuacji - Nie ma przejścia. Ale tamten kamienny stolik, świeci się od magii niczym ognisko. Wygląda na to że jest jakoś powiązany z szachownicą - mag zaintrygowany podleciał do stołu i zaczął go badać zarówno za pomocą okularów jak i gołym okiem.
Ostatnio zmieniony śr paź 12, 2011 2:50 pm przez Brilchan, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Noares
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 76
Rejestracja: pn sie 01, 2011 11:33 am

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

śr paź 12, 2011 8:27 pm

Dortmund

Wojownik potarł brodę. Cóż, jak na razie mag wydawał mu się osobą godną zaufania.
-Można to jakoś rozwalić? A ten stół? jakbym go walnął toporkiem to by może pomogło.- krasnal spojrzał na czarodzieja. W tym momencie uważał go już za przywódcę. Podszedł do stolika i rzucił nań starą monetę -Tak chyba najlepiej zoczyć, czy nas nie zje- wszczerzył zęby w krzywym uśmiechu.
 
Awatar użytkownika
Brilchan
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4532
Rejestracja: śr cze 20, 2007 8:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

śr paź 12, 2011 8:59 pm

Brilchan

Mędrzec uśmiechnął się do krasnoluda. Lubił, kiedy okazywano mu szacunek - Dobry pomysł z tą monetą. Ale z niszczeniem powinniśmy chwilę poczekać - Brilchan był z siebie niezadowolony. Powinien wcześniej zauważyć obecność stołu, który wydawał się być oczywistym rozwiązaniem zagadki. ~- Na swoją obronę mam jedynie to, że za dużo działo się w międzyczasie: Najpierw zaskoczenie całą sytuacją, potem tamta dwójka zaczęła walczyć, następnie ratowałem krasnala, po czym byłem już zupełnie nie do użytku. Mimo wszystko... ~ - Litanie samo obwiniania przerwał kot chowaniec swym rozbawieniem wywiercając się niczym klin pomiędzy mentalne oskarżenia Mistrza Wiedzy ~- Powinno cię zainteresować Szefie, że pole, które zniszczyłeś zaczęło się odnawiać podczas twojego snu~. Bibliofil odwrócił się i za pomocą krótkiej obserwacji potwierdził informacje pomocnika ~- Rzeczywiście, Ale cóż, ty taki rozbawiony? ~ - zielony futrzak tylko z zadowoleniem oblizał pysk i popatrzył się na maga z wyższością. Wtedy to Brilchan zakrył twarz w twarz w geście wstydu ~- Zauważyłeś ten stolik jak tylko się tu pojawiliśmy czyż nie?~ - odpowiedziała mu tylko mentalna fala dzikiej radości i śmiech - Cóż, jak widać zasługujesz na imię, które ci nadałem*. Co za czasy żeby chowaniec miał więcej sprytu niż czarodziej, który go powołał - mag pokręcił głową i zaśmiał się nad ironią całej sytuacji, po czym wrócił do badania stołu.
__________
*Quaras oznacza mędrca w języku mrocznych elfów
Ostatnio zmieniony sob sty 21, 2012 1:10 am przez Brilchan, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Yester
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 99
Rejestracja: sob maja 02, 2009 10:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

pt lis 11, 2011 9:58 pm

Wszyscy

Moneta rzucona przez krasnoluda upadła na stół z donośnym brzękiem odbijającym sie echem po korytarzu, po czym zsunęła się z niego i opadła na podłogę by zatoczyć na niej kilka okręgów i wreszcie spocząć płasko i bez ruchu na zimnej kamiennej posadzce. Cóż, zachowała sie tak jak zachować się powinna moneta rzucona na kamienny stół - tak stwierdził by przynajmniej ten, kto nie oczekiwał ze strony stołu niczego więcej.

Mag lekko ośmielony zbliżył się do niedawno dostrzeżonego elementu otoczenia. Stół wyglądał całkiem zwyczajnie, jeśli nie liczyć tego, że miał gdy się nad tym zastanowić dosyć gruby blat na którego wierzchu widać było cienki rowek ciągnący się po obrzeżu - zupełnie tak jakby skrtyał w sobie coś więcej.

Kolejne przekleństwa kłębiły sie w głowie Brilachana - raczej nie był dumny z siebie biorąc pod uwagę fakt, że ujmując to metaforycznie stała przed nim szklanka wody, kiedy on szukał podziemnego źródła by się napić.

Chwilę później sam siebie przywołał do porządku - błędy się zdarzają, a musi iść do porzodu jeśli chce przeżyć jeszcze trochę. Spojrzał raz jeszcze na stolik i wyciągnął dłonie by spróbować unieść prostym zaklęciem pokrywę stołu, odetchnął ciężko i postanowił raz jeszcze przeanalizować sytuację nim podejmie jakiekolwiek działania...
 
Awatar użytkownika
Brilchan
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4532
Rejestracja: śr cze 20, 2007 8:49 pm

['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

pt lis 11, 2011 11:00 pm

Brilchan

Czarodziej schował okulary ~- Za bardzo komplikuję sobie życie~ - pomyślał. Był wściekły, że zmarnował tyle czasu, kiedy rozwiązanie wydawało się tak proste. Jedyne, co go pocieszało to fakt, że reszta była w lepszej sytuacji. Mimo to był wściekły, dlatego nie pomyślał nawet o poproszeniu krasnoluda o podniesienie kamiennej pokrywy, lecz rzucił czar przywołujący dwie eteryczne dłonie wielkości końskiego łba, które miały zdjąć i odrzucić płytę na bok. W sumie marnowanie czaru, ale pilnie potrzebował podbudować swoje silnie nadwątlone ego
 
Awatar użytkownika
Yester
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 99
Rejestracja: sob maja 02, 2009 10:49 pm

Re: ['Planescape', StoryTelling] Sztuka poznania - sesja

pt lis 11, 2011 11:40 pm

Brilchan

Pokrywa ustąpiła bez większego oporu i upadła na podłogę z łoskotem od którego Dortmund podskoczył - zdawał się być lekko zaskoczonym tak dynamicznym rozwojem sytuacji, zwłaszcza że dynamikę tę wprowadziły raczej impulsywne działania maga.

Brilchan jednak nie zwracał w tej chwili uwagi na nic poza tym feralnym kamiennym meblem, wbił spojrzenie w to co odsłoniła ciężka pokrywa i przez chwilę analizował to co zobaczył.
Wewnątrz stołu wymalowana była szachownica w barwach identycznych jak te w korytarzu, miała też identyczny układ - dwa pola szerokości i osiem długości.

Na kolejnych białych polach stały niewielkie, bezbarwne figurki wykonane z lekko połyskującego metalu - zapewne srebra, jak sądził Brilchan. Pierwsza z figurek przedstawiała Githyanki, kolejna Ghoura a dalej Brilchan zauważył po raz kolejny bez wątpienia tego samego przedstawiciela harmonium, który wcześniej zakończył lot kilofa.

To jednak nie był koniec, dalej, na kolejnych białych polach stały kolejne figurki: pierwsza spośród nich przedstawiała bez wątpienia przedstawiciela rasy Githzerai.

Dalej stała figurka kobiety ludzkiej, w której było coś znajomego, jednak Brilchan nie był w stanie sobie przypomnieć co - była ona urodziwa, miała długie proste włosy i skąpe odzienie uwieczniona została w charakterystycznej pozie z dłońmi uniesionymi do góry i splecionymi nad głową - jak w tańcu. Oczy tej kobiety były puste i kapryśne, próżno w nich było szukać radości czy szczęścia.

Potem była figurka z unoszącym się na skrzydłach impem - wystarczyło się jednak tylko nieco przyjrzeć, by dojrzeć iż ów imp stoi na cienkiej nóżce wykonanej z tego samego kruszca co sama kreatura.

Kolejna z figurek była dosyć tajemnicza, bo oto stał na szachownicy miniaturowy człowiek wykonany zapewne ze srebra, który w jednej dłoni dzierżył księgę z napisem Papilio Effectus i symbolem koła z którego wychodziło osiem strzałek - każda w inną stronę a w drugiej inną księgę, której tytuł był widoczny tylko częściowo - pierwsze jego litery brzmiały "Em", niestety dalej zasłaniała je dłoń figurki.

Potem była kolejna postać kobieca, choć zupełnie inna od poprzedniej - była radosna i uśmiechnięta ubrana w proste szaty, z rozczapierzonym kręconymi włosami i rozbawionymi ognikami w oczach w swej dłoni ewidentnie coś ściskała, jednak mag nie był w stanie żadnym siłami dostrzec co to było, nie mogło być to jednak nic dużego - bowiem nie zmieściło by się w tak drobnej kobiecej dłoni.

Mag westchnął i potrząsnął lekko głową, ktokolwiek projektował to pomieszczenie chciał dać im szansę wyjścia - to nie ulegało wątpliwości, szczerą wątpliwość wzbudzało natomiast to, czy uda mu się tego dokonać mając ze sobą tak rozkapryszone towarzystwo.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości