Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Agnostos
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2259
Rejestracja: śr paź 05, 2005 9:47 pm

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

śr lip 17, 2013 1:04 pm

Aegis był przekonujący, nawet bardzo. A przesłuchiwany był w, co tu dużo mówić, słabej pozycji do dalszych negocjacji.

Mężczyzna pociągnął tylko nosem kilka razy i zaczął mówić.
- Powiedziałem memu przyjacielowi Felgenowi... z Kompanii Górniczej... znasz go na pewno... każdy o nim słysza.ł

Rzeczywiście, coś ci zaczęło świtać w głowie. Fignar Felgen, zdaje się, był właścicielem kompanii zawiadującej kopalniami kawałek poza miastem. Krasnolud oczywiście, jeden z niewielu, jacy żyli w mieście. I jeden z niewielu poważanych. Niewątpliwie gruba ryba. Choć z biznesem burdelowym nie miał zbyt wiele wspólnego, więc trudno było Ci skojarzyć sobie z nim cokolwiek więcej. Postanowiłeś wysłuchać co ma jeszcze do powiedzenia, zanim pociągniesz ewentualnie swego podopiecznego za język w tej materii.

- A poza... poza tym... - wyczułeś wyraźne wahanie w głosie mężczyzny, jakby się nad czymś zastanawiał... jakby przeczuwał, że to się nie skończy dobrze -Poza tym... powiedziałem mojej małżonce, Susan... - zamilkł momentalnie i zapadła grobowa cisza. Zapewne zastanawiał się, co teraz zamierzasz zrobić z tą wiedzą.
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

śr lip 17, 2013 1:33 pm

Obrazek
Aegis Dimatri


Aegis skinął głową.
- Dobrze. Bardzo dobrze. To już jakiś początek. Bardzo dobrze. A teraz opowiedz mi dokładnie i ze szczegółami całe zajście. Od momentu, kiedy spotkałeś księżniczkę, czy z nią rozmawiałeś? Do kogo poszedłeś najpierw. Pamiętaj - opowiadaj ze szczegółami. Inaczej nie bedziesz w stanie pomóc swojej żonie. - pomimo spokojnego, wręcz beznamiętnego tonu Dimatriego, ostatnie zdanie wypełnione było zauważalną groźbą.
- Jak dobrze znasz Felgena? Co dokładnie mu powiedziałeś?
 
Awatar użytkownika
Agnostos
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2259
Rejestracja: śr paź 05, 2005 9:47 pm

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

śr lip 17, 2013 1:52 pm

Przesłuchiwany przytaknął nerwowo i zaczął wysilać pamięć, opowiadając wszystko po kolei.

- A więc tak... załatwiałem kilka małych sprawunków na targu dla żony, gdy ujrzałem ją pośród tłumów. Z początku zwątpiłem, zwłaszcza, że była tak prosto ubrana. Ale szybko stwierdziłem, że to musi być ona. Podbiegłem do niej i spytałem nieśmiało, czy nie ma na imię przypadkiem Lyanna. Zbladła wyraźnie w pierwszej chwili i tylko dyskretnie przytaknęła. Ale dałem znać, że nie mam złych zamiarów, że jestem lojalny Królowi i Betancurii. Zacząłem wypytywać, jak to się stało i czy reszta rodziny królewskiej też żyje. Księżniczka odpowiadała zdawkowo i dała mi znać, że mam udać się do Niedźwiedziego Leża i tam spotka się ze mną na koniec dnia. Pożegnałem się więc, zrozumiawszy, że nieroztropnym było prowadzenie takiej dyskusji na ulicy i pospiesznie obiegłem wszystkie kramy, aby załatwić swoje sprawy... cały czas pogrążony w myślach o tym, co to wszystko znaczy dla Betancurii... dla nas. Wracając wstąpiłem właśnie do Felgena. Dawno temu, w czasach mojej młodości służyliśmy razem w wojsku i choć nasze drogi się rozeszły, to pozostaliśmy przyjaciółmi. Mam kontrakt na leczenie koni pociągowych w jego kopalniach i właśnie dziś miałem wstąpić i spytać o interesy oraz kiedy będzie potrzebował mojej wizyty. Oczywiście temat Księżniczki zdominował naszą rozmowę. Choć on z jakiegoś powodu nie podzielał mojego entuzjazmu. Chyba uważał, że dość jest już w mieście niepokoju, jego interesy i tak cierpią znacznie z Dhorne'ami próbującymi obejść jego wpływy i przejąć całą kontrolę nad górnictwem. A ta wieść o Księżniczce, jak tłumaczył... oznacza, że zbliża się otwarta wojna, przewrót... cokolwiek niedobrego. Pożegnałem się z nim i popędziłem do domu. Oczywiście opowiedziałem zaraz o wszystkim Susan i... i... ach jaki ja głupi...

Przerwał jakby w pół zdania. Odczuwałeś, że było coś jeszcze. Coś ważnego. Ale jednocześnie miałeś przeczucie, że to coś jest dla niego ważniejsze nawet od własnego życia. Potrzeba by nie lada fortelu... albo bardzo wyrafinowanych tortur, aby pozyskać tę ostatnią skrywaną informację.
Ostatnio zmieniony śr lip 17, 2013 1:54 pm przez Agnostos, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

śr lip 17, 2013 3:01 pm

Obrazek
Aegis Dimatri


To już było coś, jednak pod skórą Aegis czuł, że ten gość jeszcze coś ukrywa. Należało go przycisnąć.
- Świetnie. Bardzo cieszę się, że współpracujesz. To wpłynie na decyzję ludzi, którzy będą decydować o Twoim losie. I w tej chwili szala przechyla się na stronę życia - dla Ciebie i Twojej Susan.
Jednak jest coś jeszcze prawda? Coś czego mi nie mówisz...A ja muszę to wiedzieć.

Dimatri przerwał i zaczął przechadzać się wokół więźnia uważnie go obserwując. Ręce miał splecione za plecami - wyglądał trochę jak nauczyciel dający wykład swojemu uczniowi.
- Wiem, że boisz się wyznać prawdę. Lub jest jakis inny powód dla którego nie mówisz mi wszystkiego. Jednak wiedz, że w tej chwili odpowiedni ludzie ruszyli już na poszukiwania Twojej żony. Twoim krasnoludzkim przyjacielem zajmiemy się później, jednak nie skończy on z poderżniętym gardlem, bo to byłoby za łatwe.
Ale wracając do Twojej Susan. Zostanie porwana i zapakowana do worka - dosłownie. Potem zostanie dostarczona do tego miejsca. Potem zostanie dokładnie umyta i ogolona - łącznie z włosami. Wszędzie. A kolejnym krokiem będzie oddanie jej zarządcy lochu. Nie wiem czy go widziałeś. To oblesny, zdeformowany i pokraczny potwór. Susan bedzie musiała zadowolić go przez całą noc. A on nie ma zbyt wielu kobiet, więc będzie ją gwałcił i bił, bo na pewno Twoja żona będzie się opierać.
Na drugi dzień wywloką ją z jego nory i przyniosą tutaj, zostawiając na podłodze. A potem zacznie się przynoszenie specjalnych ław, ostrych narzędzi, przy których mój miecz to nic nie znacząca zabawka.
Kiedy już wszystko się pojawi, Susan zostanie przymocowana do specjalnej ławy. Wtedy zajmą się nią wyszkoleni ludzie, którzy wprawieni są w zadawaniu bólu. Uwierz mi - praktycznie nie będziesz widział krwi, siniaków, nic z tych rzeczy. Każą Ci patrzeć na cierpienie Twojej małżonki. Słuchać jej krzyków i blagalnych próśb, abyś to przerwał. A Ty nic nie będziesz w stanie zrobić.
Ci ludzie będą szeptać do ucha Susan różne rzeczy. Będą mącić jej w głowie. Aż w końcu - po kilku dniach tortur po prostu zwolnią łańcuchy. A Susan rzuci się na Ciebie, kiedy sam będziesz odchodzić od zmysłów.


Dimatri przerwał, pozwalając aby ta bajeczka dotarła do weterynarza. Zatrzymał się przed nim i zdjął maskę, która cały czas zasłaniała mu twarz. Spojrzał na związanego mężczyznę z lekkim zakłopotaniem, a także przeprosinami w oczach.

- To wszystko stanie się, jeżeli mi nie powiesz wszystkiego. Nie będe miał możliwości wpłyniecia na ludzi, którzy tu dowodzą, ponieważ nie przekaże im informacji, których potrzebują. Jednak - jeżeli powiesz mi absolutnie WSZYSTKO - nic z tego o czym Ci powiedziałem nie będzie miało miejsca. Nic - zostaniesz wypuszczony, a Twoja żona będzie na Ciebie czekać w domu. Jedyne czego będziemy oczekiwać, to zachowanie tajemnicy....

Dimatri miał nadzieję, że to wystarczy....


 
Awatar użytkownika
Agnostos
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2259
Rejestracja: śr paź 05, 2005 9:47 pm

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

śr lip 17, 2013 3:47 pm

Aegis Dimatri mógł obserwować jak jego ofiara się łamie. Na początku weterynarz słuchał w milczeniu próbując wodzić wzrokiem za krążącym dookoła niczym sęp przesłuchującym. Potem opuścił głowę, gdyby miał wolne ręce z pewnością zatkałby sobie uszy, aby nie słuchać tych wszystkich okropności. Mimo panującego mroku byłeś pewien, że bladł jak papier. Ryzyko, że zemdleje zanim zakończysz przesłuchanie, było wysokie, ale niestrudzenie kontynuowałeś. W końcu zaczął krzyczeć, przeraźliwie wrzeszczeć...
- Nie! Nie, proszę! Powiem wszystko, zrobię wszystko! - widać było, że poddał się, odpuścił. Był zdany na łaskę bądź niełaskę swego oprawcy - ciebie. I najwyraźniej przekonałeś go skutecznie, że nie ma nic do stracenia. Spokojnieje już, pełen rezygnacji, powiedział.
- Ja... moja żona powinna być teraz na spotkaniu Koła Gospodyń Miejskich. Ona... myślę, że bardzo chciała zaimponować swoim koleżankom sprzedając im najnowszą plotkę... spotykają się przy Alei Letniej 14...

Podniósł wzrok i spojrzał na Ciebie, na Twoją pozbawioną teraz maski twarz, prosto w Twoje oczy.
- Proszę, nie zrobicie jej nic... nawet... nawet jeśli powiedziała już o Księżniczce... prawda? - mimo tego pytania widziałeś tylko całkowitą rezygnację w jego oczach. Najwyraźniej mężczyzna ten przestał już walczyć. I przestał się łudzić, że zdoła ocalić cokolwiek ze swojego dawnego życia.
Ostatnio zmieniony śr lip 17, 2013 3:48 pm przez Agnostos, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

śr lip 17, 2013 3:57 pm

Obrazek
Aegis Dimatri


To nie była jednak zbyt dobra wiadomość. Należało się cholernie śpieszyć!
Aegis odwrócił się na pięcie, nie spoglądając już na więźnia. Rzucił przez ramię tylko.
- Zrobię wszystko co w mojej mocy! - wiedział jednak, że to nic nie znaczyło.
Gert pojawił się sam, zwabiony krzykami. Aegis nakazał mu wyprowadzić się z lochów i w krótkim komunikacie zakazał mu ruszać więźnia. Potem zapytał, gdzie znajdzie Vico.

Ruszył do karczmy śpiesząc się bardzo, jednak starał się tego nie okazywać. Kiedy wyłonił się w karczmie zdjął maskę i ukrył w specjalnej sakwie, a potem od razu ruszył na spotkanie ze swoim przełożonym.

Kiedy wszedł do pokoju, w którym znajdowali się pozostali, nie odezwał się słowem tylko zerknął na mężczyznę i skinął lekko głową, dając do zrozumienia, że zadanie zostało wykonane.

- Musimy porozmawiać. Sytuacja nie wygląda wesoło. - powiedział spokojnie.
 
Awatar użytkownika
Agnostos
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2259
Rejestracja: śr paź 05, 2005 9:47 pm

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

śr lip 24, 2013 10:19 am

Vico tylko założył ręce za plecami budując jeszcze większy dystans pomiędzy sobą, a mało rozmownymi członkami Gildii na jego dywaniku. Wtedy to właśnie wbiegł do środka młody mężczyzna.

Vico skinął tylko w jego kierunku i powiedział z lekkim przekąsem w głosie, przedstawiając sobie wszystkich zgoła... pobieżnie.
- Dobrze, że jesteś Aegis. To jest reszta. Reszta, to jest Aegis. Na bliższe zapoznanie będziecie mieli czas później. Od teraz - pracujecie razem.

Po czym założył ręce na piersi i utkwił świdrujące spojrzenie w nowo przybyłym, czekając bez słowa na zdanie raportu z przesłuchania.
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

czw lip 25, 2013 9:36 am

Obrazek
Aegis Dimatri


Dimatri skinął pozostałym głową.
- Witam resztę.

Po tych słowach skoncentrował wzrok na Vico.
- Felgen z Kopalni Górniczej. To przyjaciel więźnia. Zostały mu przekazane te informacje. Ale jest większy problem. Wie także żona więźnia - Susan. I w tej chwili jest na spotkaniu Koła Gospodyń Miejskich. Aleja Letnia 14. Nie wiem jak długo będzie trwało to spotkanie, nie wiem ile jest tam kobiet. Ale one na pewno dowiedzą się o naszej dziewczynie. Jeśli ich nie wyłapiemy - wszystko się sypnie. - mówił spokojnie i rzeczowo, jednak w głosie Dimatriego dało się wyczuć nutkę pośpiechu.
W sumie miał rację. Jeżeli nie powstrzymają tych kobiet - a przynajmniej zdołają zatrzymać je w jednym pomieszczeniu, to sytuacja będzie jako tako opanowana. Jeżeli ktorakolwiek - a co najgorsze - jeśli wszystkie rozejdą się do domu, to nie będzie mozliwości opanowania rozprzestrzeniania się tej informacji.
 
Awatar użytkownika
Forumowicz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 623
Rejestracja: śr cze 02, 2010 5:41 pm

Re: [DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

wt lip 30, 2013 1:09 am

Bracia White


- Witam - jednocześnie rzuciły bliźniaki. Nie mieli ochoty na dłuższe powitania, więc zakaz nie był problemem.

Po usłyszeniu o sytuacji bracia tylko westchnęli. Jeszcze przed chwilą trzeba było chować trupa, a teraz cała operacja waliła się na głowę.
- Po pierwsze, możemy nie zdążyć przed końcem spotkania, a wtedy będzie trzeba zabić połowę miasta. - powiedział pierwszy White.
- Po drugie, nie wiadomo z iloma osobami spotkał się niejaki Felgen. Informacja w mieście rozchodzi się szybciej niż ktolowiek z nas biega. - dokończył drugi.
- Możemy albo uganiać się teraz za każdym podejrzanym albo znajdziemy rozwiązanie. Można by jakoś sprawić, aby plotka pozostała plotką poprzez dezinfromacje... - próbowali jeszcze główkować bracia, ale byli jeszcze w szoku po ostatnich wydarzeniach. Dzień zapowiadał się na bardzo długi. Usiedli przy najbliższym stoliku, czekając na decyzję z czyjejś strony.
Ostatnio zmieniony wt lip 30, 2013 1:09 am przez Forumowicz, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

śr lip 31, 2013 11:38 am

Obrazek
Aegis Dimatri


- Wydaje mi się, że Felgen w tej chwili nie jest aż tak groźny. On zna wartość tej informacji i raczej chwilowo zachowa ją dla siebie. Ja na jego miejscu bym ją sprzedał. Albo wytargował za nią jak największy profit. Problemem są kobiety - one nie będą się patyczkować i przejęte faktycznie szybko rozprzestrzenią plotkę. Jeżeli się pośpieszymy - powinniśmy zdążyć jeszcze na to spotkanie.
 
Awatar użytkownika
Agnostos
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2259
Rejestracja: śr paź 05, 2005 9:47 pm

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

pn sie 05, 2013 10:47 am

W miarę zdawania raportu przez Aegisa Vico tylko stał w milczeniu, a jego jedyną reakcją były zwężające się usta i blednąca na skutek odpływu krwi twarz. Trudno było o lepsze oddanie powagi sytuacji. Zniknął charakterystyczny dla niego uśmieszek, jak i skłonność do niewybrednych docinków.

Ocknął się z tego stanu odpowiadając pospiesznie - Aegis ma rację co do Felgena - to człowiek interesu, a do tego... znajomy Gildii. Nie zrobi nic głupiego. Potem pomyślimy, jak go podejść.

- A teraz idziemy - natychmiast! - rzucił tylko do was tonem nie znoszącym sprzeciwu i ogarniając całą czwórkę spojrzeniami począł kierować się do wyjścia.

Po drodze tłumaczył jeszcze gorączkowo.
- Kurwa mać... przy Letniej 14 może na nas czekać cała gromada przekupek i żon wszystkich kupców Betancurii. Ale jeśli jest za późno... nie będziemy mogli mieć skrupułów... jeśli zaś plotka jeszcze nie poszła w ruch to wystarczy jak odizolujemy i uprowadzimy Susan. Co o niej wiesz, jak wygląda? - rzucił pytanie do Aegisa.

Cała grupa niemalże truchtem przemieszczała się wieczorową porą okolicznymi uliczkami. Zwracaliście na siebie całą waszą grupą nieco uwagi, ale to ryzyko było i tak niczym wobec tego, co mogło się wydarzyć. Na szczęście wskazany dom był zaledwie kilka chwil drogi od gospody.

Gdy zbliżyliście się doń, Vico rzucił do was.
- To oczywiste, że nie mogę zostać powiązany z całym tym zajściem... ale to zarazem zbyt gruba sprawa, abym obserwował was z daleka. Wejdę do akcji tylko, jeśli sytuacja wymknie się spod kontroli. - to powiedziawszy wlał w siebie płyn, który najwyraźniej miał ukryty w małej fiolce wewnątrz rękawa. W tym samym momencie jego sylwetka zniknęła wam całkowicie z oczu.

Trzeba było działać, i to szybko. Posesja pod numerem 14 była dużym domem, który wyglądał jakby należał do bogatego kupca. Na status gospodarzy wskazywały kwiatowe rabatki zdobiące wejście, okna wykonane w większości z drogiego farbowanego szkła, zdobiony kamienny portyk nad głównymi drzwiami. Nie wyglądało jednak na to, aby posiadłość posiadała własną ochronę - ścisła reglamentacja i licencjonowanie posiadania oraz noszenia broni przez Dhorne sprawiło, że tylko kolaboranci albo najbardziej wpływowe persony mogły pozwolić sobie na zachowanie prywatnych gwardzistów. Poza rozgadanymi kobietami, w środku należało się zatem spodziewać najpewniej jedynie służby domowej.

Dom na Alei Letniej 14 był dwupiętrowy. Nad portykiem od frontu znajdował się obszerny balkon. Zwinna osoba bez trudu by się nań wdrapała, po porastającym gdzieniegdzie ścianę domu bluszczu jednakże zwróciłoby to niewątpliwie uwagę przechodniów. W pomieszczeniach na pierwszym piętrze od frontu tliło się słabe światło świec. Przez okna nie sposób było jedna dojrzeć, czy ktoś jest w środku. Gdzieś z oddali, najpewniej z boku domu dochodził gwar z kuchni, w której najpewniej uwijała się pracowicie służba, aby zaspokoić apetyt stada dobrze sytuowanych gospodyń. Z kolei na piętrze od frontu wydawało się być głucho i ciemno. Sąsiedzki dom pod numerem 16 nie przylegał, ale znajdował się na tyle blisko, że mógł stanowić dogodny punkt obserwacyjny lub nawet możliwość przeskoczenia na gzyms lub na dach posiadłości nr 14.

Tyle byliście w stanie dojrzeć bez poświęcania na to dodatkowego czasu. Można było jeszcze wykonać rekonesans tylnej części domu, ale to zajęłoby kolejne cenne sekundy. Tymczasem trzeba było zacząć działać.
Ostatnio zmieniony pn sie 05, 2013 10:49 am przez Agnostos, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

czw sie 08, 2013 3:38 pm

Obrazek
Aegis Dimatri


Aegis bez słowa i nie oglądając się na pozostałych ruszył w stronę drzwi.
- Spróbujcie obstawić dom. Postaram się wywabić kobietę na zewnątrz. - rzucił nie odwracając się w stronę nowych towarzyszy.

Podszedł do drzwi wejściowych i załomotał w nie z całej siły.
- Otwierać! Otwierać jeśli Wam życie miłe! - ryknął tonem nie znoszącym sprzeciwu. Czekał też spokojnie na kogoś, kto otworzy drzwi - bajeczkę miał już gotową i nie musiał nawet specjalnie kłamać.
 
Awatar użytkownika
Forumowicz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 623
Rejestracja: śr cze 02, 2010 5:41 pm

Re: [DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

pt sie 09, 2013 8:06 am

Bracia White


Bracia mieli skwaszone miny. Zadanie z początku wydawało się łatwe, a teraz stało się uciążliwe. A z początku martwili się, że będzie nudno... teraz było to porządane.

Zasapani podbiegli pod dom. Nie chcieli podejmować żadnych decyzji, więc z ulgą przyjęli fakt, że ich nowy towarzysz był skory do podejmowania inicjatywy.

Zaczęli rozglądać się za możliwymi wyjściami z domu. Bluszcz przy balkonie i sąsiedni dom wydawały się jedynymi możliwymi alternatywami do drzwi wejściowych. Jednak to, że gospodynie z bogatych domów zaczną wspinać się po ścianie lub skakać po domach nie wydawało się prawdopodbne.

Po chwili namysłu jeden z braci postanowił stać przed domem obserwując te dwa wyjścia, podczas gdy drugi biegiem udał się na tył domu, aby sprawdzić, czy nie ma żadnych tylnich wyjść.
 
Awatar użytkownika
Midoro
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 277
Rejestracja: pn lis 12, 2012 6:01 pm

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

sob sie 17, 2013 12:19 am

Guen Deric

Obrazek


Dziwny był ten nowy. Pojawił się i od razu się mądruje. Gdyby tego było mało to jeszcze wyskakuje z tymi babsztylami z kółka gospodyń. To zadanie stawało się upierdliwe lecz kobieta wiedziała, że to jest jej szansa.

Po wysłuchaniu tego co miał do powiedzenia Aegis i Vico udali się szybko pod dom. Kiepska lokacja i niestety ludzie na ulicach. Wtedy z rozmyśleń wyrwał ją towarzysz który zadeklarował, że już ma plan. To w sumie miło. Guen pomyślała w tej samej chwili co jeden z bliźniaków by udać się na tyły. Nie wiedziała co ich tam czeka lecz iść samemu to kiepski pomysł a w dwójkę to taka optymalna liczba. Pozwoliła mu iść pierwszemu po czym "wepchnęła" go w zaułek by wyglądali na kochanków by przechodnie nic nie podejrzewali. Gdy weszli kawałek w zaułek zwróciła się do niego -Wybacz. Prowadź, a ja będę zaraz za tobą. Nie naróbmy hałasu..
 
Awatar użytkownika
Agnostos
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2259
Rejestracja: śr paź 05, 2005 9:47 pm

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

sob sie 17, 2013 1:12 am

Tył domu

Guen i jeden z braci White szybko przemknęli na tyły posesji. Od tej strony ulicy ruch był znacznie mniejszy. Już tylko pojedyncze sylwetki przechodniów przemykały wieczorową porą do domu, aby nie narażać się na ryzyko przesłuchania przez nocny patrol Dhorne.

Na tyłach budynku w pierwszej kolejności rzucała się w oczy jasno oświetlona sala na parterze budynku. Nawet z takiej odległości można było posłyszeć z niej gwar głosów, a poruszające się cienie wskazywały, że w pomieszczeniu znajduje się wiele osób. Można było przypuszczać, że to właśnie w tej sali spotkały się mieszczanki. Można było podejść bliżej i spróbować dojrzeć coś przez okna... wystarczyłoby tylko przeskoczyć niski żywopłot. Oczywiście siedzenie z nosem przyklejonym do szyb jednego z dostojniejszych domów w okolicy mogłoby wyglądać jednak cokolwiek podejrzanie.

Z kolei od boku domostwa Guen zauważyła coś jeszcze ciekawego. Mianowicie małe drzwiczki prowadzące do piwniczki... zapewne służące do zsypywania węgla do pieców albo dostaw żywności do spiżarni. Guen ze swego doświadczenia wiedziała, że załatwienie takiego zamka to chwila moment. Na razie jednak nie było potrzeby infiltrowania posiadłości. Bezpieczniej było poczekać na realizację planu nowego... a propos - właśnie dało się słyszeć głośne łomotanie do frontowych drzwi.


Front domu

Nie minęło wiele czasu, gdy drzwi otworzyły się. W półmroku wejściowego holu ukazała się sylwetka postawnego starszego jegomościa we fraku. W świetle lamp u wejścia do posiadłości Aegis mógł dojrzeć poznaczoną zmarszczkami twarz przywodzącą na myśl zmęczonego spaniela. Niemniej jednak oczy mężczyzny, wąskie jak szparki, pełne nieufności i uwagi zdradzały podejrzliwość i determinację charakteryzującą doświadczoną służbę domową. A zwłaszcza kogoś aspirującego do roli szambelana tudzież majordomo, jak na wyrost nazywano lokajów zarządzających posiadłościami pretensjonalnie bogatych i aspirujących do roli szlachty kupców.

Mężczyzna wyrzekł bezbarwnym, choć charakteryzującym się nienaganną dykcją głosem - Pana Bissette nie ma w posiadłości - a lustrując uważnie nieproszonego gościa, dodał jeszcze - A nawet gdyby był, to nie wygląda pan, jakby miał pan umówione spotkanie. Żegnam zatem...
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

wt sie 20, 2013 2:12 pm

Obrazek
Aegis Dimatri


Twarz mężczyzny nadal wyrażała powagę a także odrobinę zniecierpliwienia i troski.
- Nie przybyłem tutaj aby zawracać głowę szlachetnemu gospodarzowi, czy gospodyni tego domostwa. Poszukuję Pani Susan Felwridge - chodzi o jej męża i wypadek w którym uczestniczył. Według moich informacji, które zostały mi przekazane, mogę ją tutaj zastać. Chciałbym zamienić z nią kilka słów jeśli nie będize to problemem. Sprawa jest pilna, a na szali leży zdrowie męża Pani Felwridge.

W tonie Aegisa nie było ani krzty groźby, jedynie determinacja i troska. Młody mężczyzna wyglądał i brzmiał jak posłaniec, bądź pracujący dla Felwridge'a sługa.

 
Awatar użytkownika
Agnostos
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2259
Rejestracja: śr paź 05, 2005 9:47 pm

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

pt sie 23, 2013 12:28 am

Front domu

Posiadłość Bissette - motyw muzyczny

Lokaj zamrugał tylko oczami, najwyraźniej nie spodziewał się takiego obrotu spraw i takiej niecodziennej wieści.

- Dobrze zatem - zapraszam do środka. - rzucił tylko oschle i wprowadził Aegisa do środka. Chwytając wiszącą w holu lampkę naftową począł prowadzić go przez długi spoczywający w półmroku korytarz.

- Muszę jednak pana ostrzec, że Pani Bissette bardzo nie lubi, gdy przeszkadza się podczas... spotkań. - Aegis mógł wyczuć, że mężczyzna niespodziewanie zdał się być nieco zakłopotany. Nie miał jednak czasu zbytnio nad tym rozmyślać. Nie trwało wszak długo, gdy został doprowadzony do podwójnych drewnianych odrzwi. Lokaj zapukał jednakże z wyraźnym ociąganiem. Gwar rozmów kobiecych głosów za drzwiami przycichł nieco, gdy wybiło się z niego zdecydowane - Proszę...

Pokój za drzwiami okazał się być całkiem obszerną salą bankietową. Na środku znajdowała się niewielka ława i kilka wygodnych kanap. Ponad tym wszystkim wisiał piękny i zapewne szalenie drogi żyrandol oświetlający całe pomieszczenie. Większość świec na nim była jednak przygaszona, a dodatkowy blask bił od znajdującego się na ścianie pokoju kominka. Aegis zdołała naliczyć osiem kobiet obecnych w sali, które siedziały na kanapach bądź stały prowadząc jeszcze chwilę temu jakieś ożywione dyskusje przy winie, którego dzbanów i pucharów na ławie i innych meblach można było naliczyć całkiem sporo. Teraz jednak wzrok i uwaga wszystkich kobiet spoczywał na nim.

Aegis nie zdążył jednak nawet się przedstawić, gdy jedna z pań, można było wnioskować, że sama Pani Bissette podeszła do niego i stająć w znacznie bliższej odległości niż zwyczajowy dystans podczas rozmowy z nieznajomym, zaczęła zalotnie gładzić go po zaroście na twarzy.

- Mmmm, a cóż to za uroczy nowy nabytek... chyba się jeszcze nie poznaliśmy? - Szybko odwróciła jednak wzrok od gościa i marszcząc brwi rzuciła niecierpliwe, niemalże pogardliwe pytanie do lokaja - A gdzie jest reszta chłopaczków?

Miała dodać coś jeszcze, ale niewyraźna mina lokaja oraz znaczące chrząknięcie z jego strony najwyraźniej uświadomiły jej pomyłkę.

Pani Bissette musiała być już grubo po czterdziestce, jednakże częste zabiegi upiększające sprawiały, że wyglądała znacznie młodziej. Trzymała w ręku kieliszek czerwonego wina i z bliska wyraźnie czuć było od niej woń alkoholu. Niemniej jednak nie widać było po niej śladów upojenia i wyglądała na pewną siebie kobietę, która nawet po kilku kieliszkach dobrze wie, czego chce.

Obrazek
Ostatnio zmieniony pt sie 23, 2013 12:30 am przez Agnostos, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

pt sie 23, 2013 2:56 pm

Obrazek
Aegis Dimatri


Aegis uśmiechnął się delikatnie, po czym cofnął się o pół kroku do tyłu, zachowując "bezpieczną" odległość.
- Proszę mi wybaczyć moja Pani, jednakże muszę niezwłocznie porozmawiać z Susan Felwridge. Chodzi o jej męża i sprawa jest dość pilna.

Mężczyzna lustrował pomieszczenie wzrokiem, ponieważ zastanawiał się, która kobieta z przebywających w pokoju, może być tą, której szukał.
 
Awatar użytkownika
Agnostos
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2259
Rejestracja: śr paź 05, 2005 9:47 pm

Re: [DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

czw sie 29, 2013 4:37 pm

Lady Bissette tylko cofnęła rękę, a jej twarz skamieniała w wyrazie obojętności. Jednakże w głębi jej oczu Aegis dostrzegał niepasujące do aparycji damy figlarne rozbawienie tą niezręczną sytuacją.

Z kieliszkiem w ręku, odwróciła się w głąb pokoju i zmierzyła badawczym spojrzeniem jedną z kobiet, unosząc lekko brew.
Niemalże na zawołanie, kobieta ta odezwała się lekko podniesionym, jakby poddenerwowanym głosem. Wydawała się dosyć młoda, znacznie młodsza od pana Felwridge.

- Susan To ja! proszę mi powiedzieć, co z moim mężem...

Obrazek
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

sob sie 31, 2013 1:28 pm

Obrazek
Aegis Dimatri


Dimatri uśmiechnął się ciepło do kobiety, starając się nieco ją uspokoić. Brakowało tylko tego, aby kobieta wpadła w panikę.
- Musimy ruszać. Zajmuje się nim już medyk, jednak mąż pragnie mieć Panią przy swoim boku. Jest stabilny, albo mocno poraniony. Polecono mi sprowadzić Panią niezwłocznie - obecność bliskiej osoby może wpłynąć na niego kojąco. Nie mamy czasu do stracenia.

W głosie mężczyzny była troska, ale także nuta twardego rozkazu. Miał nadzieję, że kobieta bez problemu wyjdzie z nim z domu. Muszą dowiedzieć się ile wie i ile zdołała przekazać pozostałym kobietom!
Ostatnio zmieniony sob sie 31, 2013 1:28 pm przez Morel, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Agnostos
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2259
Rejestracja: śr paź 05, 2005 9:47 pm

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

pt wrz 06, 2013 11:40 am

Susan założyła tylko ręce na piersiach i prychnęła pogardliwie.

- Pewnie znowu kopnął go koń albo ubodło inne bydlę, tak? Nie interesuje mnie to już... przestałam się tym przejmować, mam dość! Jeśli pracuje pan z moim mężem proszę mu przekazać, że... że nie mam zamiaru wracać do domu. Nie wychodziłam za niego, aby śmierdzieć stajnią i nawet nie móc sobie pozwolić na zagraniczne olejki i fiszbiny!

Susan podniosła głos, była wyraźnie rozemocjonowana. Chwyciła stojący opodal kieliszek drżącą ręką i jednym łykiem wypiła całą zawartość. Dwie inne kobiety podeszły, aby próbować ją udobruchać i pocieszyć.

Pani Bissette cmoknęła tylko i pokręciła głową.
- Pan już może pójdzie, bardzo pana proszę... nie życzymy tu sobie chłopców stajennych.
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

[DnD 3.5 FR/Autorski, 18+] Tańcząca z Łotrzykami

pt wrz 06, 2013 3:10 pm

Obrazek
Aegis Dimatri


Mężczyzna bez słowa skłonił się i ruszył w stronę wyjścia.
Zanim jednak opuścił pokój, rzucił przez ramię.
- Pani męża dźgnięto nożem w zaułku. Został napadnięty i nikt nie wie z jakiego powodu. Straż miejska już poszukuje tego kto to uczynił.
Krótka pauza...
- Jednak przekażę umierającemu Twoje słowa Pani. - Aegis liczył, że kobieta jest pazerna. Wizja umierającego męża, może ją skusić do pójścia z nim. Może i śmierdziała bydłem, ale mężuś na pewno miał pieniądze, które można po jego śmierci wydać na kochanków i wonne olejki...

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości