Zrodzony z fantastyki

  • 1
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

pt maja 21, 2010 12:39 am

Moim zdaniem, nadawałyby się do zwalczania okrętów średnich klas. Czyli fregat, niszczycieli i lekkich krążowników

To jest waga piórkowa :P średnia klasa zaczyna się od ciężkiego crusera i kończy na BC
Lecz patrole powinny prowadzić przynajmniej w parach, jeśli nie w grupach. Większe okręty posiadają zbyt skuteczne środki defensywne i te marne kilkadziesiąt rakiet z pewnością by nie starczyły. Teraz o kutrach. Klasyczne nie stanowiłyby poważnego problemu. Nowoczesne, rakietowe, z nimi byłby problem. Przewaga ognia, jaką miałyby większe okręty, nie rekompensowałaby przewagi przyspieszenia i manewrowości. Tym bardziej, że obecność kutrów, oznaczałaby obecność bazy z której wystartowały. Po przestrzeni nie latałoby kilka, ale co najmniej kilkadziesiąt wrogich jednostek.

Czekaj bo się zgubiłem (po części przez dalszą część twojego posta: mówimy o większych jednostkach w ramach defensywy systemowej bez możliwości wejścia w nad przestrzeń (a z której zrezygnowano np w RMN na rzecz niszczycieli itp z racji tego że nie sa uwiązane do systemu w którym siedzą, a potem zaczęto używać do tego celu kutrów które są do tego świetne) czy o jednostkach patrolujących szlaki miedzy gwiezdne?
Które w pierwszej części HH ludzie nosili w rękach (co z tego, że przy pomocy kołnierzy antygrawitacyjnych?). Powiedzmy, iż w nagłych wypadkach najpierw odpalonoby pociski z bębnów, a następnie doładowano z magazynu.

Tylko dlatego że demolka jakiej zostały poddane dziobowe sekcje Fearles sięgła też automatów które się tym zajmowały, ponadto wtedy nie chodziło o ładowanie wyrzutni tylko o przeniesienie rakiet z magazynu tej zniszczonej do magazynu tej działającej
Zauważ, że klasy okrętów, przeciw którym taki dozorowiec byłby skuteczny, to te najczęściej wybierane przez piratów.

Dywizjon kutrów też mieli takiego pirata bez większych problemów :P
IMO zjawiska te występują tylko gdy okręt jest nieruchomy, np. w zasadzce

To o czym pisałem było pierwotnie tłumaczeniem do tego dlaczego na okrecie liniowym jest ogranicza ilość wyrzutni i dlaczego walą salwami w określonych odstępach czasu

@Doom. Twoje zdanie traktuję jak głos rozsądku. Co nie znaczy, że nie mam ochoty z nim polemizować.

Dobre :lol: rozsądek to jedna z rzeczy jaką znajomi raczej rzadko mi zarzucają :P
 
Awatar użytkownika
Hugin
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 235
Rejestracja: czw lut 17, 2005 1:38 pm

Technika, a sprawa Honor(u)

pt maja 21, 2010 11:07 am

Fregata moim zdaniem mogła by mieć zastosowanie jako okręt zwiadowczy.
Jest na tyle mała że na miejsce może być dostarczona przez inny okręt który natychmiast się wycofa, a fregata w pełnym maskowaniu dokona zwiadu i ucieknie sama niepostrzeżenie z systemu.
Jeszcze skuteczniejsze było by dostarczenie przez neutralny frachtowiec, nie wywołało by to alarmu tak jak choćby chwilowe pojawienie się okrętu.
Uzbrojenie potrzebne by było w razie przypadkowego natknięcia się na jakiś lekki okręt.
 
Awatar użytkownika
wisimito
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 127
Rejestracja: sob maja 01, 2010 11:24 am

Technika, a sprawa Honor(u)

pt maja 21, 2010 5:03 pm

To jest waga piórkowa średnia klasa zaczyna się od ciężkiego crusera i kończy na BC
W realiach HH faktycznie jest tak, jak piszesz.

Zastanawiałem się, czy nie można zbudować na planie kutrów rakietowych stosunkowo małej jednostki dozorującej. Równie groźnej i mogącej zastąpić niszczyciele w osłonie systemowej (nisczyciele, których zwykle jest za mało, aby mogły być wszędzie gdzie są potrzebne). Wydawało mi się, że jest to realnie możliwe. Nadal tak uważam. Lecz budowa takiej jednostki jest niestety mało praktyczna, z kilku powodów (nad którymi, szczerze mówiąc, wcześniej się nie zastanawiałem). Najważniejszym, z nich jest mała uniwersalność takich okrętów. Jak wspomniałeś, innym powodem jest istnienie kutrów, które mogą wykonywać te same zadania.
Przypomina to sytuację z 1 połowy XX w (znaczy przypominałoby, gdyby w/w okręt istniał). W tym okresie, w powszednim użyciu były torpedowce. Po jakimś czasie zostały wycofane. Ich miejsce zajęły kutry torpedowe oraz niszczyciele(kontrtorpedowce). Pierwsze dlatego, iż pomimo dużo słabszego uzbrojenia, były o wiele tańsze, oraz potrafiły rozwijać, nieosiągalne dla torpedowców prędkości. Drugie, dlatego właśnie, że można było im powierzyć rozmaite zadania, których z kolei torpedowce wykonać nie mogły.
Myślę, że w realiach HH rolę takiego kontrtorpedowca mogą pełnić fregaty. Normalnej konstrukcji, ale z najnowocześniejszymi rozwiązaniami, dzięki którym będą równie skuteczne w walce jak niszczyciele starszych typów. Dzięki temu rozwiązaniu, niszczyciele i lekkie krążowniki, będą mogły wykonywać zadania typowo bojowe, zamiast konwojowania i patroli antypirackich.
Tylko dlatego że demolka jakiej zostały poddane dziobowe sekcje Fearles sięgła też automatów które się tym zajmowały, ponadto wtedy nie chodziło o ładowanie wyrzutni tylko o przeniesienie rakiet z magazynu tej zniszczonej do magazynu tej działającej
Tak, pamiętam. Chociaż i tak uważam to za mało realistyczne.
To o czym pisałem było pierwotnie tłumaczeniem do tego dlaczego na okrecie liniowym jest ogranicza ilość wyrzutni i dlaczego walą salwami w określonych odstępach czasu
Dlatego rakiety, w zasobniku holowanym są, upakowane jak parówki (la parówki) w paczce? Tak, wiem wszystkie są ułożone klinowo, dzięki czemu wektory rakiet są rozbieżne :wink: . Strzelanie z okrętu liniowego najczęściej odbywa się w ruchu. W czasie przeładowania działa okręt pokonuje tysiące kilometrów. Dlatego uważam, że problemem nie jest trafienie drugą salwą w rakiety z poprzedniej, ale to aby rozrzut poszczególnych salw, nie był zbyt duży. W przypadku nieruchomego okrętu, wystarczyłoby nieznacznie zmienić kąt pochylenia kadłuba, za pomocą silników manewrowych, aby również wyeliminować ten problem. Przynajmniej jeśli chodzi o mniejsze okręty.
Dobre :lol: rozsądek to jedna z rzeczy jaką znajomi raczej rzadko mi zarzucają :razz:

Brak rozsądku w jednych kwestiach, nie oznacza jego braku w innych.
Ostatnio zmieniony sob maja 22, 2010 3:46 pm przez wisimito, łącznie zmieniany 6 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

pt maja 21, 2010 9:59 pm

Fregata moim zdaniem mogła by mieć zastosowanie jako okręt zwiadowczy.
Jest na tyle mała że na miejsce może być dostarczona przez inny okręt który natychmiast się wycofa, a fregata w pełnym maskowaniu dokona zwiadu i ucieknie sama niepostrzeżenie z systemu.
Jeszcze skuteczniejsze było by dostarczenie przez neutralny frachtowiec, nie wywołało by to alarmu tak jak choćby chwilowe pojawienie się okrętu.
Uzbrojenie potrzebne by było w razie przypadkowego natknięcia się na jakiś lekki okręt.

Ale po jakiego wała za przeproszeniem pierdolić się z:
- fałszywymi papierami / przekupywac załogę / przekupywać użędasa rejestrującego statki w neutrralnym państwie
- przerabiać frachta na nosiciela
- ryzykować wtopę operacji przez upierdliwych celników po drodze (fragata to nie prochy nie schowasz w wentylacji czy za fałszywą ścianką ładowni :hahaha: )

skoro:
a) fregi to właśnie najmniejsze okrety zdolne do lotów międzysytemowych
b) wejście do systemu innego niż macierzysty rozwiniętego państwa to żaden problem?

Myślę, że w realiach HH rolę takiego kontrtorpedowca mogą pełnić fregaty. Normalnej konstrukcji, ale z najnowocześniejszymi rozwiązaniami, dzięki którym będą równie skuteczne w walce jak niszczyciele starszych typów. Dzięki temu rozwiązaniu, niszczyciele i lekkie krążowniki, będą mogły wykonywać zadania typowo bojowe, zamiast konwojowania i patroli antypirackich.

Tyle ze własnie ta nowoczesna technika ma tendencję do rozdymania okretów... niszczyciele nowej generacji są twardsze wredniejsze i lepiej uzbrojone niż lekkie krażowniki, ciężkie krażowniki na solo nastukają dwóm jak nie więcej krążownikom liniowym, a rozmiarem tez już im niewiele ustępują, a krążowniki liniowe to juz wogle jakaś masakra bo tonaż to już pod panernik podchodzi

Dlatego rakiety, w zasobniku holowanym są, upakowane jak parówki (la parówki) w paczce? Tak, wiem wszystkie są ułożone klinowo, dzięki czemu wektory rakiet są rozbieżne . Strzelanie z okrętu liniowego najczęściej odbywa się w ruchu. W czasie przeładowania działa okręt pokonuje tysiące kilometrów. Dlatego uważam, że problemem nie jest trafienie drugą salwą w rakiety z poprzedniej, ale to aby rozrzut poszczególnych salw, nie był zbyt duży. W przypadku nieruchomego okrętu, wystarczyłoby nieznacznie zmienić kąt pochylenia kadłuba, za pomocą silników manewrowych, aby również wyeliminować ten problem. Przynajmniej jeśli chodzi o mniejsze okręty.

No włąsnie okręt leci najczęściej burtą do burty przeciwnika, a tu mówimy o strzelaniu lecąc na wprost na przeciwnika gdzie salwy gonią jedna drugą
Manewrowanie silnikiem manewrowym robi sie na dwa sposoby, jak chcesz zeby załoga po manewrze była wciąż załoga a nie dekoracją powierzchni płaskich to robisz to wolno bo kompensatory bezwłasdnościowe u Webera wymagają aktywnego głównego napedu
No i jeszcze zasadzka... jak masz pilnować jakiegoś kawałka kosmosu to nie możesz sobie pozwolić na siedzenie na dupie w jednym miejscu i czekanie aż jakiś uprzejmy cel wleci, w zasadzce czekasz jak wiesz ze przeciwnik się zjawi, wiesz skąd i wiesz kogo weźmie ze sobą
 
Awatar użytkownika
wisimito
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 127
Rejestracja: sob maja 01, 2010 11:24 am

Technika, a sprawa Honor(u)

sob maja 22, 2010 5:04 pm

"Tyle ze własnie ta nowoczesna technika ma tendencję do rozdymania okretów..."

Raczej jest odwrotnie. Fakt, wprowadzanie nowych rozwiązań powoduje początkowy wzrost masy. Jednak rozwój techniki, przyczynia się do zmniejszenia gabarytów urządzeń. Przykładem jest choćby zmodernizowany reaktor jądrowy czy graser, stosowany na kutrach rakietowych. Tym co "rozdyma"okręty, to przede wszystkim stosowane na nich uzbrojenie. Tak jego wielkość, jak i ilość. W przypadku, wymienionych przez Ciebie okrętów, wzrost masy spowodowany jest głównie zastosowaniem wyrzutni rakiet wielostopniowych. Gdyby wyrzutnie takie zastosować na fregatach, to pewnie osiągnęłyby masę starych niszczycieli. Co w sumie nie byłoby najgorszym rozwiązaniem, biorąc pod uwagę, że miałyby przejąć niektóre obowiązki, tych ostatnich.
No włąsnie okręt leci najczęściej burtą do burty przeciwnika, a tu mówimy o strzelaniu lecąc na wprost na przeciwnika gdzie salwy gonią jedna drugą
Salwy można oddać w czasie zwrotu, dzięki czemu nie pokryją tego samego miejsca przestrzeni, ani okręt nie wpadnie na wystrzelone, przez siebie rakiety.
Manewrowanie silnikiem manewrowym robi sie na dwa sposoby, jak chcesz zeby załoga po manewrze była wciąż załoga a nie dekoracją powierzchni płaskich to robisz to wolno bo kompensatory bezwłasdnościowe u Webera wymagają aktywnego głównego napedu
Silniki manewrowe miały służyć przechylaniu kadłuba okrętu (we względnym spoczynku), tak by celować kolejno w inne obszary przestrzeni. Taki ruch, w niewielkim stopniu lub w ogóle, nie byłby odczuwany przez załogę. Przechył wynosiłby niewielką wartość kątową, mierzoną prawdopodobnie w minutach, jeśli nie sekundach.
No i jeszcze zasadzka... jak masz pilnować jakiegoś kawałka kosmosu to nie możesz sobie pozwolić na siedzenie na dupie w jednym miejscu i czekanie aż jakiś uprzejmy cel wleci, w zasadzce czekasz jak wiesz ze przeciwnik się zjawi, wiesz skąd i wiesz kogo weźmie ze sobą
Tak jak w pierwszej bitwie o Yeltsin, czy bitwie o terminal w systemie Basilisk? Wiem, sytuacje, w których można zastawić pułapkę, jest niewiele, jednak się zdarzają. Poza tym moja wypowiedź dotyczyła okrętu ogólnie, a nie jakiejś konkretnej klasy.
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

sob maja 22, 2010 5:18 pm

Mam propozycję. Wyglada na to że już sie kompletnie okopaliśmy na naszych stanowiskach i żaden nie wylezie w pole więc skończmy dyskusje na ten konkretny temat... chyba że jakiś samobujca wejdzie między nas :twisted:
 
Awatar użytkownika
wisimito
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 127
Rejestracja: sob maja 01, 2010 11:24 am

Technika, a sprawa Honor(u)

ndz maja 23, 2010 4:21 pm

Dobra. Zastanawiam się teraz, nad umieszczeniem rakiet wielostopniowych na kutrach rakietowych. Jak bardzo wzrosłaby masa takiego pojazdu? Czy miałoby to sens?
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

ndz maja 23, 2010 5:03 pm

Porównanie wieloczłonówki do standardu wychodzi jakoś 1:3 w najlepszym razie 1:2, biorąc pod uwagę że wyrzutnie aktualnych na kutrach i tak zajmują duuuużo miejsca....
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Technika, a sprawa Honor(u)

ndz maja 23, 2010 8:44 pm

Doom pisze:
wyrzutnie aktualnych na kutrach i tak zajmują duuuużo miejsca....

No to miałbyś kutry wielkości fregat. :razz:
Wracając do dyskusji którą niestety przegapiłem; Okręt wielkości fregaty czy kutra wystarczy trafić raz, to po co tracić jeden większy. Jeśli już, to lepiej stracić mniejszy. Mniejsze łatwiej i szybciej wyprodukować, mają mniejszą niż o 1/3 załogę, a same mają 1/3 masy.
Jeśli chodzi o zwiad w innych systemach, to dlaczego nie wyprodukować lotniskowca wielkości ciężkiego krążownika? Tam powinno zmieścić się z piętnaście kutrów, które szybko, cicho i dokładnie przeprowadzą rozpoznanie. Choć takie specjalistyczne próby to raczej w spokojniejszym czasie, na razie można wysłać dwa lub trzy niszczyciele. :wink:
 
Awatar użytkownika
Hugin
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 235
Rejestracja: czw lut 17, 2005 1:38 pm

Technika, a sprawa Honor(u)

pn maja 24, 2010 11:08 pm

Zmieniając lekko kierunek dyskusji:
Wojna z Ligą Solarną to pewnik, tu oponentów chyba miał nie będę.
Problem jest inny, To właśnie na terenie ligi znajduje się większość odkrytych Wormholi, daje to jej pewną przewagę i rodzi problem.
Jak toto zdobyć nie narażając się na masakrę?
Podejrzewam że Weber wprowadzi znane nam z cyklu Starfire Hawki, czyli bezzałogowe zasobniki rakietowe zdolne do samodzielnego transferu przez terminal.
Ciekawe czy zaprojektuje je jako jednorazówki (transfer>wystrzał>autodestrukcja) czy będą one w stanie same wrócić do domciu po kolejną ładunek rakiet.
Sądzę że będą one właśnie rozmiaru fregaty jakieś 50 000 ton. czyli można będzie je wysyłać hurtowo po kilkadziesiąt nie blokując terminalu.
Tu widzę szanse dla fregat, przy którymś z kolei transferze 50 Hawków (po co rezygnować z fajnej nazwy ) przerzucamy jedną bądź kila fregat udających zasobniki które będą na miejscu koordynowały ostrzał.
Misja raczej samobójcza, ale dla chwały "Gwiezdnego Imperium Manticore"......
 
Awatar użytkownika
Hugin
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 235
Rejestracja: czw lut 17, 2005 1:38 pm

Re: Technika, a sprawa Honor(u)

pn maja 24, 2010 11:19 pm

Doom pisze:
- fałszywymi papierami / przekupywac załogę / przekupywać użędasa rejestrującego statki w neutrralnym państwie
- przerabiać frachta na nosiciela
- ryzykować wtopę operacji przez upierdliwych celników po drodze (fragata to nie prochy nie schowasz w wentylacji czy za fałszywą ścianką ładowni :hahaha: )


Przyczepione do kadłuba tak jak to zrobiono w "Za jednym zamachem", i jeśli mam być szczery to nie wierzę że wywiad marynarki nie ma kilku "neutralnych" frachtowców.

yabu pisze:
Jeśli chodzi o zwiad w innych systemach, to dlaczego nie wyprodukować lotniskowca wielkości ciężkiego krążownika? Tam powinno zmieścić się z piętnaście kutrów, które szybko, cicho i dokładnie przeprowadzą rozpoznanie. Choć takie specjalistyczne próby to raczej w spokojniejszym czasie, na razie można wysłać dwa lub trzy niszczyciele. :wink:


Zastanawiałem się już nad tym, myślę ze lepsze by były wielkości krążownika liniowego, czyli ok 1-1,5 miliona ton.
Biorąc że na klasyczne lotniskowce wielkości dreadnought'a wchodzi ok 100 kutrów na taki weszło by ... powiedzmy 25.
Samemu lotniskowcowi można by dać siłę ognia niszczyciela albo lekkiego krążownika.
Taki okręt byłby chyba idealny do paroli anty piracki i dalekich zwiadów na terytorium przeciwnika.
Ostatnio zmieniony pn maja 24, 2010 11:32 pm przez Hugin, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Technika, a sprawa Honor(u)

wt maja 25, 2010 8:13 pm

Do patroli antypirackich owszem, ale mówiliśmy o zwiadzie. W tym przypadku im mniejsze tym lepiej. Taki ciężki krążownik-lotniskowiec raczej nie sprawdzałby się w czymkolwiek innym, a w sytuacji zwiadu we wrogim systemie byłby idealny. W zwiadzie jak przed operacją 'Cutworm', czy też zwykłym rozeznaniu. Lotniskowiec zostaje daleko poza strefą wyjścia, a kutry spokojnie się rozglądają.
Hugin pamiętaj że to nie jest 'Starfire', tutaj podróże nie są zależne wyłącznie od wormholi. Po co więc szturmować frontalnie cele które można zdobyć w inny sposób? :razz:
Wywiad marynarki na pewno ma kilka neurlanych frachtowców, po je jednak narażać na utratę, choćby po zwykłej optycznej kontroli. A państwo prowadzące wojnę będzie czujniejsze. :razz:
 
Awatar użytkownika
wisimito
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 127
Rejestracja: sob maja 01, 2010 11:24 am

Technika, a sprawa Honor(u)

pt maja 28, 2010 1:00 am

Hawki możnaby odpalać jak zasobniki, z superdreadnoughtów rakietowych, w "normalnych" bitwach spotkaniowych.
Moje ostatnie refleksje związane z dozorowcem rakietowym.
Koszty budowy, oraz fakt, że dozorowce musiałyby być niemal równie liczne, jak kutry, aby móc stawić im czoła, to właśnie jedne z czynników, które sprawiają, iż takie okręty nie byłyby praktyczne. Przez chwilę zastanawiałem się, czy gdyby dozorowce uzbrojone były w broń o większym zasięgu, zmieniłoby to sytuację. Największym problemem, z kutrami, jest ich prędkość i względnie niskie koszty produkcji. Nawet jeśli wystrzelimy rakiety o większym zasięgu, to małe okręty mogą po prostu się rozproszyć. Poza tym nie są bierne i same również odpowiadają ogniem. Koszty sprawiają, że zawsze można wystawić więcej kutrów niż dozorowców, co stawia te ostatnie na straconej pozycji. Po wystrzelaniu rakiet pozostają działa energetyczne. Jak wiadomo, kuter jest zwrotniejszy, od jakiegokolwiek większego okrętu. Swoim graserem może zagrozić nawet liniowcowi, więc taki drobiazg jak dozorowiec, to dla niego bułka z masłem.

Co innego fregata, która jest zdolna do samodzielnego lotu w nadprzestrzeni. (Mówię tu o klasycznych okrętach, strzelających na burtę.) Co prawda, równierz nie może równać się z kutrami. Może jednak wykonywać zadania, do których dozorowiec się nie nadaje. Do tych zadań należą min. konwojowanie frachtowców, daleki zwiad, dozór przestrzeni systemowej. W ostatnim przypadku strata dozorowców, które spotkają przeważające siły wroga (tak kutrów jak i większych okrętów) jest niemal pewna. Fregata może uniknąć zniszczenia, po wejściu w nadprzestrzeń. Jeśli wróg nie dysponuje kutrami może unikać bezpośredniego starcia i śledzić jego ruchy. W podobnych okolicznościach, to ostatnie zadanie, mógłby wykonywać również dozorowiec, ale jak wcześniej wytknął mi Doom, nie ma co liczyć tylko na sprzyjające okoliczności.
Ostatnio zmieniony pt maja 28, 2010 1:03 am przez wisimito, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Technika, a sprawa Honor(u)

pt maja 28, 2010 7:00 pm

Hawki; Powtarzam, po co atakować na ślepo, skoro do tego samego celu można dostać się tradycyjnie, przez nadprzestrzeń.
Były wyliczenia jakie straty poniosłaby LM atakując nexus Manticore z dwóch kierunków, z Basilisk i San Martin. Symulacje wykazały zniszczenie wszystkich atakujących sił, przy o wiele mniejszych stratach własnych. Zadaj sobie pytanie czy Admiralicja zgodziłaby się na atakowanie w niepewnej sytuacji taktycznej, przy obecnej dysproporcji sił LS i Sojuszu?
Dozorowiec to przypadkiem nie jest przestarzały kuter? :razz:
Fregaty są za małe. Mają za mało miejsca na broń, na zapasy, na części zamienne... Nawet jeśli źródłem energii będzie reaktor atomowy.
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

pt maja 28, 2010 9:47 pm

Główną przeszkodą dla takiego szturmu nexusa jest to że działa toto inaczej niż warpy w Starfire.
Tutaj wymagana jest rekonfiguracja napędu analogiczna do tej w nadprzestrzeni podczas lotu na fali grawitacyjnej (żagle). Rekonfig przeprowadzają ludzie, nie automaty. Dodanie napędu do takiej jednorazówki z deka podbiło by koszt. Lepiej szarżować szerokim frontem :P
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Technika, a sprawa Honor(u)

pn maja 31, 2010 4:46 pm

Poprawka; lepiej wcale nie szarżować przez wormhola. :razz:
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

pn maja 31, 2010 11:07 pm

Pisze szarżować szerokim frontem, znaczy wybrać część obwodu granicy i puścić walec :P
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Technika, a sprawa Honor(u)

wt cze 01, 2010 8:17 pm

A skąd ten walec?! Nie ma tyle okrętów, nawet z całym Sojuszem, aby rzeczony walec uformować. Nooo, może po sprzymierzeniu się z Republiką.
Sądząc po opisie sił granicznych Ligi, to można zdobyć niewielkim kosztem mnóstwo za bardzo systemów, lecz bezwartościowych strategicznie. Aby zaatakować ważne cele trzeba stracić dużo czasu na sam dolot.
Może więc będzie układ z Beowulfem? Zdaje się jest to naturalny wróg Mesy, więc potencjalny sojusznik. Następny potencjalny sojusznik to sektor Maja.
Ciekawe czy Imperium Andermańskie się przyłączy? Próbny zamach byłby argumentem przeciw Mesie.
 
rolnik_pl
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 111
Rejestracja: pn sie 29, 2005 1:54 pm

Technika, a sprawa Honor(u)

wt cze 01, 2010 10:14 pm

Raczej wątpię, jestem tylko ciekaw dokąd prowadzi wormholm znajdujący się blisko Erewhon. Czy to na tereny Haven czy też Ligi. Jeżeli Haven no to może zrobić się ciekawie.
 
Awatar użytkownika
Hugin
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 235
Rejestracja: czw lut 17, 2005 1:38 pm

Re: Technika, a sprawa Honor(u)

śr cze 02, 2010 10:52 am

rolnik_pl pisze:
Raczej wątpię, jestem tylko ciekaw dokąd prowadzi wormholm znajdujący się blisko Erewhon. Czy to na tereny Haven czy też Ligi. Jeżeli Haven no to może zrobić się ciekawie.


A może tu, i tu? albo do samej Mesy?
Przecież większość wormcholi ma więcej niż jeden terminal.
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Technika, a sprawa Honor(u)

śr cze 02, 2010 11:45 am

Według tego co mówiono w 'Królowej niewolników', ma co najmniej trzy terminale. Jessyk Combine szczególnie nie chciało stracić właśnie tego nexusa. Gdzieś było wspomniane, że wormhol był częściowo zbadany. Z tego można wnosić że prowadzi w jakieś ciekawe miejsce, ale gdzie... :?
Tego typu rozważania lepiej przenieść do tematu 'Wrażenia ogólne', z techniką raczej nie mają nic wspólnego.
 
Awatar użytkownika
Hugin
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 235
Rejestracja: czw lut 17, 2005 1:38 pm

Technika, a sprawa Honor(u)

śr cze 02, 2010 3:42 pm

A co myślicie o zewnętrznych reaktorach atomowych?
Sprawdziły się one w kutrach to można wykorzystać je jako źródło energii dla większych okrętów (oczywiście o odpowiednio większej mocy).
Wiem że reaktor tego typu byłby zbyt niebezpieczny w środku okrętu ale przyczepiany na zewnątrz łatwy do odrzucenia w razie jakiegoś zagrożenia, albo nawet holowany za okrętem.
Wydłużyło by to zdolność okrętu do działania, wodór do reaktorów fuzyjnych zużywany byłby tylko w czasie walki, a w czasie przelotów, patroli czy orbitowania korzystano by z zasilania zewnętrznego.
 
Awatar użytkownika
wisimito
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 127
Rejestracja: sob maja 01, 2010 11:24 am

Technika, a sprawa Honor(u)

śr cze 02, 2010 7:34 pm

Reaktory atomowe, dzięki osłonom antyradiacyjnym, są równie(lub niemal) bezpieczne jak reaktory fuzyjne. Do czego miałyby służyć te reaktory? O ile dobrze pamiętam, to okręty, dzięki reaktorom fuzyjnym, dysponowały zwykle nadwyżką mocy. Jakoś nie przypominam sobie, aby okręty były unieruchomione z powodu braku paliwa do reaktorów. Może się mylę, jeśli tak, to niech mnie ktoś oświeci. Proszę. Jeśli okręty cierpiały z powodu jakichś niedostatków, to głównym z nich jest ograniczona wydolność Systemu Podtrzymywania Życia.
Nasuwa mi się inne pytanie. Czy reaktory atomowe były na tyle małe aby zmieścić się do kadłuba rakiety? Jeśli tak, to możnaby przestać bawić się z rakietami wielostopniowymi. No chyba, że kadłub rakiety wyposażonej w taki silnik, dorównywałby, lub przewyższał masą rakietę o klasycznej budowie.
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Technika, a sprawa Honor(u)

śr cze 02, 2010 7:35 pm

O ile się nie mylę, do ciężkiego krążownika włącznie, reaktory były przystosowane do odstrzelenia w razie kłopotów. Tak samo w statkach handlowych. Dopiero od krążownika liniowego reaktory były schowane w centrum kadłuba. Więc dlaczego we wszystkich mniejszych okrętach, oraz statkach handlowych, nie zastosować reaktorów atomowych? Ryzyko nie jest większe niż przy reaktorach fuzyjnych. Uszkodzony, działający reaktor fuzyjny wybucha, przy okazji niszcząc, lub poważnie uszkadzając okręt, atomowy nie może być gorszy. Odpada zaś problem z przechowywaniem zapasów paliwa i ew. braków tegoż. Wspomniano że zapas paliwa w reaktorze atomowym jest wmontowany na stałe, a starcza na kilkadziesiąt lat. Zużyte reaktory można po prostu wywalić w najbliższą gwiazdę, więc odpada problem odpadów. A wodór potrzebny jest poza tym tylko do silników manewrowych, może jeszcze do promów czy pinas.
PS
@Wisimito Największe problemy były z zapasem paliwa.
Ostatnio zmieniony śr cze 02, 2010 7:37 pm przez yabu, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
wisimito
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 127
Rejestracja: sob maja 01, 2010 11:24 am

Technika, a sprawa Honor(u)

śr cze 02, 2010 9:22 pm

Być może DW zbyt mało naświetlił ten problem. Jak wspomniałem poprzednio, nie przypominam sobie, aby brak paliwa spowodował unieruchomienie okrętu, lub jakiejś grupy okrętów. Problem mogło stanowić wyciek paliwa, z powodu poważnej awarii lub uszkodzeń bojowych. Zapas paliwa stanowił bolączkę głównie dla małych jednostek systemowych. Przypuszczam, iż małe zapasy paliwa, więc i mała autonomiczność, była jedną z przyczyn wycofania fregat. Nie wiem jak było w przypadku niszczycieli lub lekkich krążowników (czy paliwo stanowiło jakiś większy problem). Poza tym, do lotów w nadprzestrzeni statki potrzebują minimalne ilości paliwa, gdyż energię czerpią z fal grawitacyjnych.
@yabu Instalowanie reaktorów atomowych WEWNĄTRZ okrętów, uważam za jak najbardziej praktyczne. Zwłaszcza biorąc pod uwagę niewielką wielkość RA, w stosunku do RF. Inną zaletą RA jest niski koszt eksploatacji. Być może dobrym rozwiązaniem, byłoby umieszczanie RA również na większych jednostkach, niż ciężki krążownik. Oczywiście jako pomocnicze lub awaryjne źródło energii, zamiast zwyczajowego drugiego lub trzeciego RF.
 
Dudi2
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: śr lis 24, 2004 12:09 pm

Technika, a sprawa Honor(u)

czw cze 03, 2010 5:52 pm

Wisimito

Sprawdż "Honor Ponad Wszystko" str. 62

W skrócie: Dzięki reaktorowi nuklearnemu kutry mają "paliwo" (tzn pręty paliwowe w reaktorze) wystarczające na 18 lat działania (barierą jest więc wytrzymałość syst. podtrzymywania życia i psychika załogi, a także zapasy zgromadzone na pokładzie). Natomiast krążownik liniowy ma ilość paliwa wodorowego do reaktorów fuzyjnych pozwalającą na działanie w warunkach bojowych przez 4 miesiące (barierą w tym przypadku jest więc ilość paliwa do reaktorów; tą barierę nazywa się autonomicznością - ma ją określoną w realu każdy okręt). Dla porównania - kuter rakietowy z reaktorem fuzyjnym ma wodoru tylko na 2 tygodnie działania.

Howgh :)
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

czw cze 03, 2010 6:02 pm

Również gdzieś w tamtym tomie było chyba wyjaśnienie dlaczego reaktor atomowy nie jest aż tak uber źródłem energii dla większego sprzętu
 
Awatar użytkownika
wisimito
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 127
Rejestracja: sob maja 01, 2010 11:24 am

Technika, a sprawa Honor(u)

czw cze 03, 2010 10:36 pm

4 miechy, to BAARDZO dużo czasu. Nie dziwi mnie więc brak wzmianek, o problemach okrętów z zaopatrzeniem w paliwo. Zwykle misje trwają o wiele krócej. Nawet jeśli zapas dla mniejszych okrętów (np niszczycieli), wystarcza tylko na miesiąc, to wg mnie jest to szmat czasu. Dotyczy to również DWÓCH TYGODNI dla kutrów rakietowych, które przecież patrolują własne terytorium. Dla porównania, kutry rakietowe HN, mogły działać nie dłużej niż 2 czy 3 doby. Reaktor atomowy działający 18 lat, moim skromnym zdaniem, nie wydłuża znacznie autonomiczności okrętu wielkości kutra rakietowego. Trzeba pamiętać, iż taki okręt potrzebuje także innych zapasów, niż paliwo. Jeśli chodzi o RA, na większych okrętach nie stanowiłyby one głównego źródła mocy, ale uzupełnienie RF. Aby łatwo można było je wymienić, nie powinny być zainstalowane zbyt głęboko, w kadłubie.
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

czw cze 03, 2010 10:49 pm

- mylisz pojęcia - 2/3 dni to działał kuter rakietowy w wersji "myśliwca" na lotniskowcu. O klasycznych kutrach heven można zakładać ze miał podobny czas operacyjny co te rmn
- czy przypadkiem reaktor fuzyjny nie jest bardziej wydajny od atomowego, fakt że większe bydle, ale może to własnie stosunek mocy do masy powoduje że destro to maks na czym rozważano atomowe źródło zasilania?
- dodatkowy reaktor na dużym okręcie => kupa miejsca out (a grubasy i tak po stracie jednego są uważane za niezdolne do służby liniowej jeśli dobrze pamiętam, więc podmiana też raczej nie wchodzi w grę)
- umieszczenie czegoś takiego jak rektor atomowy bliżej kadłuba to proszenie się o wypadek typu zbłąkany promień głowicy laserowej...
 
Awatar użytkownika
wisimito
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 127
Rejestracja: sob maja 01, 2010 11:24 am

Technika, a sprawa Honor(u)

pt cze 04, 2010 12:00 am

Miałem na myśli kutry rakietowe klasy Cimeterre. Sprawdziłem, faktycznie miały czas operacji 96h (4 doby), a nie jak sądziłem 72h.
Jak już wspomniałem (dwukrotnie), reaktor atomowy nie byłby głównym źródłem zasilania. Miałby za zadanie odciążyć reaktor fuzyjny. Być może, dzięki, temu możnaby instalować mniejsze zestawy, składające się z np. jednego reaktora fuzyjnego oraz 2-3 reaktorów atomowych. Dzięki temu okręt musiałby zabierać mniej paliwa, które również zajmuje miejsce. RA mogłyby zostać umieszczone nad hangarami dla kutrów i pinas.
  • 1
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości