Zrodzony z fantastyki

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 8
 
Mustang
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 47
Rejestracja: pn sty 24, 2005 10:48 pm

śr cze 28, 2006 8:00 am

kamui pisze:
Wg. mnie niezbyt trafiony pomysł. "Superdreadnought zasobnikowy" brzmi gorzej niż "rakietowy",

Właśnie, brzmi kretyńsko. Nazwa musi brzmieć porządnie, dlatego na CLAC nie mówi sie "nosiciele kutrów rakietowych" tylko lotniskowce bo jak napisano w 8 tomie ta nazwa lepiej brzmi.
 
Awatar użytkownika
kamui
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 25
Rejestracja: ndz kwie 24, 2005 10:25 am

czw cze 29, 2006 6:03 pm

Mustang pisze:
Nazwa musi brzmieć porządnie, dlatego na CLAC nie mówi sie "nosiciele kutrów rakietowych" tylko lotniskowce bo jak napisano w 8 tomie ta nazwa lepiej brzmi.

Tak, tylko trzeba pamiętać że tyczy się to tylko polskiej wersji! Po angielsku lotniskowiec to "carrier", a więc "LAC-Carrier" to nazwa znacznie bardziej zbliżona do lotniskowaca niż do "nosiciela kutrów rakietowych". Oczywiście można przetłumaczyć "carrier" jako nosiciel, ale to trochę na siłe.
A teraz trochę z innej beczki (uwaga dla tych, którzy nie czytali WoH - spojler) - czy naprawdę między rozmiarami dreadnoughta i SD jest taka różnica, że republikańskie lotniskowce mogłyby zabierać ponad dwa razy więcej kutrów?! Mi się wydaje, że tu Weber trochę przesadził...
 
Dudi2
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: śr lis 24, 2004 12:09 pm

pn lip 03, 2006 2:51 pm

Myślę, że duże znaczenie ma tu fakt, iż kutry Haven to po prostu monstrualne pinasy, a nie samodzielne, autonomiczne (tylko, że bardzo małe) okręty - jak u Manticore.
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

ndz lip 23, 2006 10:25 am

No z tego co pamiętam to zwykły drednot ma jakieś 6 milionów ton a super drednot (z tych największych klas budowanych podczas wojny) jakieś 8.5 miliona ton czyli na mój gust tych kutrów powinno być co najwyżej o połowę więcej a i to przy założeniu że te repubikańskie są mniejsze i te dodatkowe 2 miliony pójdą w całości na miejsce dla nnowych kutrów. Weber faktycznie mógł przesadzić tutaj...
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

wt lis 04, 2008 7:43 pm

Inna ciekawostka; jak wygląda kopalnia w pasie asteroidów?
Jakieś holowniki przeciągają asteroidy do przetwórni? Czy może pretwórnie same powoli się poruszają, z jednej strony przyciągając skały, np promieniami ściągającymi, a z drugiej dostarczając czyste substancje i odpady. I co z odpadami? Nie mogą przecież zaśmiecać przestrzeni; coraz trudniejsze poruszanie. Można więc stapiać je wysoką temperaturą, spajać jakimś klejem, zmrażać parami wody... Ciekawostka. :shock:
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

wt cze 09, 2009 1:56 pm

Witam ponownie po dłuższej nieobecności :spoko:

Odnośnie usuwania odpadów to w Honorce Weber podał sposób uniwersalny - wystrzelić śmieci w najbliższą gwiazdę i po problemie

Odnośnie górnictwa
- Trakery odpadają przynajmniej odnośnie większości kamulców - w Honorze Królowej raczej jasno pokazano ograniczenia takich zabawek, więc możliwe byłoby tylko z malutkim kamykami
- Myślę ze bardziej prawdopodobne jest tu zainstalowanie całej stacji wydobywczej (coś na kształt paltformy wiertniczej) na wielkim kamulcu i jego eksploracja, taka stacja oczywiście byłaby albo modułowa i "łatwa" w przenoszeniu, albo wręcz byłby to specjalny statek
- I / lub mniejsze jednostki uzupełniające wydobycie w sposób typowy dla tego jaki widuje się w rts maści wszelkiej, leci taki na mniejszy kamień urywa jakiś jego procent (sposobów mnóstwo) upycha w ładowni i wiezie do przetwórni
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Technika, a sprawa Honor(u)

sob sie 15, 2009 6:02 pm

Po co wywalać resztki w słońce, mogą przydać się inne minerały w późniejszym terminie. Zlepić czymś pozostałości i puścić jako samodzielną asteroidę. Najlepiej jeszcze oznaczyć z czego się składa do późniejszej wiadomości.
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

wt sie 18, 2009 1:22 pm

Z odpadami to mowa przede wszystkim o śmieciach z reaktorów jądrowych, na których sensowne i bezpieczne wtórne wykorzystanie ludzkość u webera nie znalazła sposobu
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Technika, a sprawa Honor(u)

wt paź 20, 2009 7:00 pm

I które nie były w użyciu, bo zostały zastąpione przed wiekami reaktorami fuzyjnymi. Dopiero pod wpływem Graysona zaczęły mieć ograniczone zastosowanie militarne, nie cywilne. :razz:
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Technika, a sprawa Honor(u)

sob kwie 24, 2010 9:27 pm

Wracając do tematu górnictwa na asteroidach; logiczne jest wyszukiwanie asteroid zawierających najwięcej potrzebnych pierwiastków i/lub minerałów, a potem transportowanie ich holownikami, lub przez montowanie tymczasowych silników, do hut. W wypadku zbyt dużych egzemplarzy rozbijanie na mniejsze i jak wyżej. Po wydobyciu potrzebnych składników w hucie zlepianie pozostałości i puszczenie w dalszą drogę luzem, no może z oznaczeniami co te odpady zawierają do ew. wykorzystania w przyszłości. W takim przypadku potrzeba byłoby sporo pilotów małych jednostek, jak też specjalistów wyszukujących potrzebne asteroidy. Możliwe również byłoby udzielanie prywatnych koncesji na wyszukiwanie asteroid zawierających cenne metale [np złoto], lub minerały [np diamenty], za dajmy na to 10% znaleźnego.
Z innej bajki; dlaczego nie ma wzmianek o stacjach z prefabrykatów. Superfrachtowiec o masie osiem i pół miliona ton mógłby przetransportować stocznię remontową mogącą przyjąć w zamkniętym doku krążownik liniowy. I to bez żadnej rozbudowy. Środek wrzeciona statku można odłączyć, a statek może polecieć po następny ładunek. Zresztą takie moduły też można łączyć. W 'Popiołach zwycięstwa' jest wspomniana stacja remontowa zbudowana przez sojusz, a potem zniszczona aby nie oddać jej w ręce LR. Gdyby był to taki moduł, tyle że z nadal podłączonym transportowcem... Nawet gdyby utrzymywanie transportowce było kosztowne, utrata stacji jest kosztowniejsza.
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

ndz kwie 25, 2010 10:21 am

Konstrukcja kadłuba taka a nie inna jest wymuszona przez prawa fizyki obowiązujące w hnorwersum. Pamiętaj ze statek tutaj nie działa tak jak dajmy na to w Star Wars. Tutaj kadłub jest poddawany działaniu fal grawitacyjnych, wiec musi być integralny i wogle, pozatym frachty nie są dosłownie próżnią w opakowaniu. W kadłubie jest kilkanaście różnych rzeczy do zamontowania do czegoś. Myślę że żaden statek nie miał ładowni na przestrzał. Były na rufie i były na dziobie a między nimi cały stuff niezbędny do latnia
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Technika, a sprawa Honor(u)

ndz kwie 25, 2010 6:29 pm

Tak, ale [jak ja uwielbiam ten zwrot] załóżmy że statek potrzebuje przedniego i tylnego przewężenia, oraz grzbietu środkowej części kadłuba. Cała maszynownia, pierścienie napędu i kompensator można upchnąć w przewężeniach z przodu i tyłu. Całe pozostałe miejsce mógłby zajmować wtedy moduł stacji. Nawet przy stałych mocowaniach na czas podróży, te zabezpieczenia szybciej i łatwiej można usunąć niż budować nową stację od nowa. A że transportowiec bez modułu wyglądał by dziwnie to szczegół, byle nie przeszkadzało to w poruszaniu.
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

ndz kwie 25, 2010 6:38 pm

Ale na cholerę wydziwiać z konstrukcjami modułowymi takimi jak np to
Nie lepiej odrazu zbudować statek-bazę?
 
Dudi2
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: śr lis 24, 2004 12:09 pm

Technika, a sprawa Honor(u)

pn kwie 26, 2010 4:42 pm

Co powiecie na pomysł aktywnego czujnika grawitacyjnego (ideę tą zaproponowano na innym forum) na wzór radarów czy lidarów?
Ze względu na szybkość (64xc) praktycznie zniknęłyby ograniczenia detektorów opartych na falach elektromagnetycznych. Wyeliminowanoby także zagrożenie typu operacji "Ostryga" (finał w "Misji Honor").
Odpowiedni sprzęt niemal już jest - pasywne czujniki grawitacyjne i nadajniki łączności graw.
Jedno mnie martwi - od czego "grawitony" miałyby się odbijać? Od kadłuba (a niby dlaczego?): od napędu (impelleru/żagla Warshawskiej); od kompensatora bezwładnościowego?
Czy taki pomysł grawitolokatora (nazwa autorska - chyba zastrzegę :) ) ma w ogóle sens?
Czy David o czymś takim w ogóle myśli?
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

pn kwie 26, 2010 4:49 pm

Czujniki grawitacyjne działają na zasadzie wykrywania fal grawitacyjnych, czyli dowolnych impalerów w trybie aktywnym, nie bardzo pojmuję idę czegoś w rodzaju radaru lidaru bo wedle mojej ograniczonej wiedzy to co już jest tak działa, a jako bonus jest sensoryka na psychiczne odległości w czasie rzeczywistym (sonda z typowymi sensorami i grawitacyjne radio do przesyłania danych)

PS
Nie spjleruj waść kolejnych części :P
 
Dudi2
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: śr lis 24, 2004 12:09 pm

Technika, a sprawa Honor(u)

pn kwie 26, 2010 5:12 pm

Chodzi raczej o to:
Czujnik wysyła falę grawitacyjną, ta cię odbija od statku i sygnał wraca do czujnika - czyli jak w radarze. To jest właśnie czujnik aktywny.

To co przed chwilą opisałeś to działanie czujnika pasywnego.
Mi chodzi o dualizm jak w sonarze - tam też jest tryb aktywny i pasywny.
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

pn kwie 26, 2010 5:29 pm

Chyba raczej nie przejdzie.
Jeśli sie nie mylę to aktywne zastosowanie fal grawitacyjnych dało ustrojstwo nazwane lancą grawitacyjną :hahaha:
Bonusowo ciekaw jestem jak taki radarek pracując wpływałby na okręt który go używa (konkretnie napęd)
 
Dudi2
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: śr lis 24, 2004 12:09 pm

Technika, a sprawa Honor(u)

pn maja 03, 2010 1:33 pm

Doom pisze:
Jeśli sie nie mylę to aktywne zastosowanie fal grawitacyjnych dało ustrojstwo nazwane lancą grawitacyjną


Noo taak, ale to było znacznie BARDZIEJ aktywne :)

Doom pisze:
Bonusowo ciekaw jestem jak taki radarek pracując wpływałby na okręt który go używa (konkretnie napęd)


Rzeczywiście, jeden z potencjalnych problemów - ale w razie czego wszystko dałoby się wytłumaczyć odpowiednim technobełkotem (tak myślę) 8)
 
Awatar użytkownika
wisimito
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 127
Rejestracja: sob maja 01, 2010 11:24 am

Technika, a sprawa Honor(u)

pn maja 03, 2010 5:53 pm

A co myślicie o pomyśle wsadzenia lancy grawitacyjnej do rakiety. Toż to byłby szok. Wiem, że w "Stacji Basilisk", było to "bydlę" ledwo mieszczące się do lekkiego krążownika, ale przy "dzisiejszej" (1921) technice, może dałoby się zrealizować.
Ostatnio zmieniony pn maja 10, 2010 4:26 pm przez wisimito, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

wt maja 04, 2010 2:33 am

Aż tak to sie to paskudztwo raczej zminiaturyzować nie da. Te "ledwo mieszczące się" kosztowało lekki krążownik prawie całe uzbrojenie, a czego nie skasowała lanca zabrały torpedy, przy możliwościach królestwa stawiam że taka rakieta miałaby wielkość minimum kutra, może niszczyciela starego typu...
Chociaż zrbienie wersji kutra z tym ustrojstwem na pewno wydatnie poprawiło by możliwości ofensywne planktonu atakującego capshipy :hahaha:
 
Awatar użytkownika
wisimito
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 127
Rejestracja: sob maja 01, 2010 11:24 am

Technika, a sprawa Honor(u)

pn maja 17, 2010 7:40 pm

Myślałem, że jeszcze ktoś włączy się do dyskusji.
Lanca mogłaby być umieszczona w bezzałogowym pojeździe, choćby i wielkości kuriera/dozorowca (30,000-40,000 T). Niestety byłby to zbyt drogi interes. Jeśli ktoś chciałby wykorzystać takiego potworka, to tylko i wyłącznie do obrony systemu macierzystego. Mogłyby (bądź musiały) stacjonować w fortach broniących planety lub terminalu. Pewnie opłaca się bardziej budować nowoczesne kutry z konwencjonalnym uzbrojeniem.
Nie wiem, czy Weber nie wprowadził większych klas okrętów, a wykorzystujących schemat uzbrojenia kutrów typu Shrike. W któreś części wspomina, że to byłoby dobre rozwiązanie.
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Technika, a sprawa Honor(u)

pn maja 17, 2010 7:48 pm

Zdaje się że chodziło o napęd. Umieszczenie w niszczycielach czy lekkich krążownikach reaktorów atomowych mogłoby zwiększyć ruchliwość i czas wykonywania zadań. Przy mniejszych jednostkach to duży plus.
A jeśli chodzi o uzbrojenie, to taka konfiguracja nadaje się do masowych ataków, a nie ataków większych jednostek, jak choćby niszczyciele. Inne przeznaczenie, inne uzbrojenie i jego rozmieszczenie.
 
Awatar użytkownika
wisimito
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 127
Rejestracja: sob maja 01, 2010 11:24 am

Technika, a sprawa Honor(u)

pn maja 17, 2010 7:55 pm

Chodziło mi o okręty systemowe, o wielkości nie większej niż 60 000 T. Nie wiem jak nazwać taką klasę. Kanonierka rakietowa, duży dozorowiec rakietowy? Czy fregaty budowane dla Thorch nie mają przypadkiem podobnej budowy, czy raczej wykorzystują "tylko" reaktor atomowy?
Ostatnio zmieniony pn maja 17, 2010 7:59 pm przez wisimito, łącznie zmieniany 2 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Technika, a sprawa Honor(u)

pn maja 17, 2010 8:12 pm

Nie mają reaktora atomowego, zostały zbudowane wcześniej niż kutry zostały użyte. Gdzieś wcześniej jest opisane dlaczego fregaty wyszły z użycia w większych flotach; zbyt mała siła ognia i zasięg przy tym tonażu. Dla Baletu, dla którego były pierwotnie przeznaczone, były idealne. Znaczy do zdobycia nieuzbrojonego statku niewolniczego. I były stosunkowo tanie jak na okręty wojenne.
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

śr maja 19, 2010 2:18 am

Kutry atakują zawsze w przewadze kilka na jednego jeśli mowa o walce z czymś innym niż wraże kutry. Ponadto praktycznie zawsze mają za plecami bazę w której amunicję uzupełniają . Zastosowanie systemu uzbrojenia kutrów na czymś co ma długo siedzieć w konkretnym miejscu jest trochę nie halo. Jedna sytuacja w której musi użyć uzbrojenia i już ma na następne spotkanie mniejszą siłę argumentów. Ponadto większe okręty są większe dzięki czemu mają miejsce na bardziej klasyczne magazynki pocisków do wyrzutni. I ostatnia sprawa. Nowe systemy kierowania ogniem (pierwsze użycie na Saganami III?) mają w poważaniu czy walisz w coś co masz z boku z przodu czy z tyłu bo rakiety i tak lecą tam gdzie powinny :P
 
Awatar użytkownika
wisimito
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 127
Rejestracja: sob maja 01, 2010 11:24 am

Technika, a sprawa Honor(u)

śr maja 19, 2010 5:20 pm

@yabu
zostały zbudowane wcześniej niż kutry zostały użyte

A nie później? O ile się nie mylę, planeta Torch została zdobyta w czasie rozejmu, czyli po użyciu bojowym kutrów typu Shrike. (Okręty zostały wybudowane przez Hauptman Cartel, a finanse na ich budowę pochodziły m.in. od Lady Catherine Montaigne hrabiny Tor. Nawiasem mówiąc.) Moim zdaniem, fregaty zbudowane z zastosowaniem najnowszej technologii Królestwa, swoją skutecznością przewyższałyby niszczyciele, o ile nie lekkie krążowniki (oczywiście przedwojenne).

@Doom
Zależy jak większe są te "większe" okręty. Shrike mają ok 20,000T. Jeśli podobny układ uzbrojenia zastosować na okrętach mniejszych od niszczycieli (do 60 000T), to według mnie , miałoby to sens. Zamiast 4 wyrzutni, na takim okręcie mogłyby znajdować się 6-8. Główną zaletą magazynków bębnowych, jest możliwość natychmiastowego przeładowania, dzięki czemu zamiast 4 można wystrzelić 20 rakiet. Salwa z większego okrętu wynosiłaby od 30 (6wyrzutni) do 40 (8wyrzutni) rakiet.
Można zastosować budowę mieszaną, wyrzutnie z magazynkami bębnowymi + klasyczny magazyn. Dzięki temu zwiększy się autonomiczność okrętu. Nawet jeśli zapasu starczyłoby na jedną lub dwie kolejne salwy, to byłoby to opłacalne rozwiązanie (IMHO, choć biorąc pod uwagę rozmiary okrętu, miejsca starczyłoby raczej na jedną).
Ostatnio zmieniony śr maja 19, 2010 6:05 pm przez wisimito, łącznie zmieniany 3 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

śr maja 19, 2010 8:17 pm

Chyba nie do końca rozpracowałeś działanie Shrików
- ich wyrzutnie nie są przeładowywane natychmiast tylko bardzo szybko
- one nie mają elektroniki pozwalającej pieprznąć salwę dwudziestu rakiet na raz, one odpalają 5 salw po 4 rakiety i robią to że tak powiem z przyłożenia biorąc pod uwagę klasyczne odległości z jakich ostatni okręty liniowe wymieniają argumenty
- uzbrojenie jest na dziobie, który nawet na 3 razy cięższej jednostce nie będzie znowu tak duży żeby dopchać tam butem kolejne wyrzutnie a dodatkowo wzmocnić defensywę stosownie do rozmiarów (przypominam burty są jednolity i pod względem osłon i pod względem pancerza)
- po zużyciu rakiet nawet jak w okręcie jest amunicja to przeładowanie jest znacznie wolniejsze i dlatego niemożliwe na bieżąco podczas strzelania
- jak rakiety się skończą okręt z załogą ma przerąbane bo do użycia dział potrzebuje dobrowolnie postawić kreskę nad T i to w pozycji nie korzystnej dla siebie, a wejść musi w zasięg na którym osłony są mało skuteczne
- ostatnia kwestia to atak artyleryjski, aktywacja osłon dziobu i rufy oznacza stratę szybkości, kutry zasuwają szybko i mogą sobie na to pozwalać, im okręt większy tym przyśpieszenie spada

Dlatego pewnie nie bawią się z przenoszeniem koncepcji shrika na większe jednostki i dalej budują je klasycznie
 
Awatar użytkownika
wisimito
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 127
Rejestracja: sob maja 01, 2010 11:24 am

Technika, a sprawa Honor(u)

śr maja 19, 2010 10:48 pm

Doom pisze:
Chyba nie do końca rozpracowałeś działanie Shrików
- ich wyrzutnie nie są przeładowywane natychmiast tylko bardzo szybko [...], one odpalają 5 salw po 4 rakiety
Tak, to sobie wyobrażałem. Dzięki wprowadzeniu różnych przyspieszeń, rakiety ze wszystkich salw niemal równo docierają do celu. Inny sposób, to uruchomienie napędów rakiet, dopiero po wystrzeleniu ostatniej salwy.
- one nie mają elektroniki pozwalającej pieprznąć salwę dwudziestu rakiet na raz

Myślałem, że właśnie mają. W którym miejscu jest to opisane? Może po zwiększeniu gabarytów, miejsce na elektronikę by się znalazło.
- uzbrojenie jest na dziobie, który nawet na 3 razy cięższej jednostce nie będzie znowu tak duży żeby dopchać tam butem kolejne wyrzutnie a dodatkowo wzmocnić defensywę stosownie do rozmiarów (przypominam burty są jednolity i pod względem osłon i pod względem pancerza)

A nie na śródokręciu? Z tego co pamiętam, to na dziobie znajdował się graser, a za nim działka obrony antyrakietowej.
- po zużyciu rakiet nawet jak w okręcie jest amunicja to przeładowanie jest znacznie wolniejsze i dlatego niemożliwe na bieżąco podczas strzelania

Przeładowanie, przynajmniej w moim wyobrażeniu, odbywa się podobnie jak w działku lotniczym, rewolwerowym lub systemu Gatlinga. W miejsce wystrzelonej rakiety dosyłana jest kolejna, zanim opróżniony zostanie cały magazynek. Czyli sam czas ponownego całkowitego załadowania nie powinien trwać dłużej niż jeden, dwa obroty bębna.
- jak rakiety się skończą okręt z załogą ma przerąbane bo do użycia dział potrzebuje dobrowolnie postawić kreskę nad T i to w pozycji nie korzystnej dla siebie, a wejść musi w zasięg na którym osłony są mało skuteczne

Albo i nie ma, bo przeciwnik do którego wystrzelał amunicję już jest trupem, a przed pojawieniem się następnego, zdąży odnowić zapasy.
- ostatnia kwestia to atak artyleryjski, aktywacja osłon dziobu i rufy oznacza stratę szybkości, kutry zasuwają szybko i mogą sobie na to pozwalać, im okręt większy tym przyśpieszenie spada

Racja, tylko okręty, o których mówię, też są stosunkowo niewielkie i dzięki temu mogą być dość szybkie. Nie zawsze będą musiały używać broni energetycznej, ani opróżniać magazynu, co do jednego pocisku. Poza tym, jak sam wspomniałeś, małe okręty nie działają, lub nie powinny działać pojedynczo, tylko w grupach. Mam pytanie. Gdyby wszystkie problemy, natury technicznej, dało się wyeliminować, to jak wyobrażasz sobie wykorzystanie takich okrętów?
Ostatnio zmieniony śr maja 19, 2010 10:51 pm przez wisimito, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 442
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Technika, a sprawa Honor(u)

czw maja 20, 2010 1:47 am

Że ktoś by uznał że jednak lepsza jest para desek nowej generacji niż wóchta fregat :hahaha:
Tak, to sobie wyobrażałem. Dzięki wprowadzeniu różnych przyspieszeń, rakiety ze wszystkich salw niemal równo docierają do celu. Inny sposób, to uruchomienie napędów rakiet, dopiero po wystrzeleniu ostatniej salwy

i tak i nie
jak to było tłumaczone, nalezy brać poprawkę na ekrany rakiet, te wystrzelone po pierwszej salwie są ślepe bo nie widzą celu tylko ścianę z ekranów poprzedniczek, ponadto zbyt geste stawianie rakiet to autodestrukcja w momencie aktywacji ekranów i ich przeniknięcia się salwy sa szybko odpalane, ale nawet wyrażenie ogień ciągły jest tu skrótem myślowym
Myślałem, że właśnie mają. W którym miejscu jest to opisane? Może po zwiększeniu gabarytów, miejsce na elektronikę by się znalazło.

Pierwszeństwo miałyby raczej wszelkie systemy normalnego okrętu które wywalono z shrika, bo dzięki jego specyfikacji nie były mu potrzebne, np podtrzymywanie życia, kontrola uszkodzeń, napęd nadświetlny itp itp, po za tym jak sam piszesz doszło b teoretycznie większe uzbrojenie
A nie na śródokręciu? Z tego co pamiętam, to na dziobie znajdował się graser, a za nim działka obrony antyrakietowej.

pelotki były wokoło grasera, a wyrzutnie faktycznie znajdujące się tuż za pierścieniem, ale sam statek miał raczej nie statndardowy kształt, wiec wymagałby zmian w celu dostosowania do napędu nadświetlnego (wyobrażasz sobie szczelanie z tego jak żagiel warszawskiej byłby na chodzie?
Przeładowanie, przynajmniej w moim wyobrażeniu, odbywa się podobnie jak w działku lotniczym, rewolwerowym lub systemu Gatlinga. W miejsce wystrzelonej rakiety dosyłana jest kolejna, zanim opróżniony zostanie cały magazynek. Czyli sam czas ponownego całkowitego załadowania nie powinien trwać dłużej niż jeden, dwa obroty bębna.

Podczas wystrzału rakieta dostaje kopa w dupę za pomocą grawitacji więc szybko rurę opuszcza, przesunięcie komory i kolejny strzał, ładowanie to raczej delikatniejszy proces więc jest znacznie wolniejsze (przynajmniej powinno) niż opruznienie komory w czymś takim. mówimy o krowach po pare (naście) metrów długości...
Albo i nie ma, bo przeciwnik do którego wystrzelał amunicję już jest trupem, a przed pojawieniem się następnego, zdąży odnowić zapasy.

Nie jesteś spokrewniony z pewną panią admirał zarządzającą działem konstrukcyjnym? :hahaha: :hahaha: :hahaha:
Upierasz się przy wariancie optymistycznym a powinieneś brać pod uwagę też taki w którym jednak 20 czy 30 rakiet to mało żeby zmielić przeciwnika
 
Awatar użytkownika
wisimito
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 127
Rejestracja: sob maja 01, 2010 11:24 am

Technika, a sprawa Honor(u)

czw maja 20, 2010 8:03 pm

Odpowiem od końca. :)
Upierasz się przy wariancie optymistycznym a powinieneś brać pod uwagę też taki w którym jednak 20 czy 30 rakiet to mało żeby zmielić przeciwnika

Od razu "upierasz". Po prostu -GŁOŚNO MYŚLĘ. Fakt, 20-30 rakiet nie zawsze wystarczy. Czasami kilka tysięcy, to za mało. Dlatego należy określić zadania bojowe dla jednostek tej wielkości. Moim zdaniem, nadawałyby się do zwalczania okrętów średnich klas. Czyli fregat, niszczycieli i lekkich krążowników. Lecz patrole powinny prowadzić przynajmniej w parach, jeśli nie w grupach. Większe okręty posiadają zbyt skuteczne środki defensywne i te marne kilkadziesiąt rakiet z pewnością by nie starczyły. Teraz o kutrach. Klasyczne nie stanowiłyby poważnego problemu. Nowoczesne, rakietowe, z nimi byłby problem. Przewaga ognia, jaką miałyby większe okręty, nie rekompensowałaby przewagi przyspieszenia i manewrowości. Tym bardziej, że obecność kutrów, oznaczałaby obecność bazy z której wystartowały. Po przestrzeni nie latałoby kilka, ale co najmniej kilkadziesiąt wrogich jednostek.
Podczas wystrzału rakieta dostaje kopa w dupę za pomocą grawitacji więc szybko rurę opuszcza, przesunięcie komory i kolejny strzał, ładowanie to raczej delikatniejszy proces więc jest znacznie wolniejsze (przynajmniej powinno) niż opruznienie komory w czymś takim. mówimy o krowach po pare (naście) metrów długości...
Które w pierwszej części HH ludzie nosili w rękach (co z tego, że przy pomocy kołnierzy antygrawitacyjnych?). Powiedzmy, iż w nagłych wypadkach najpierw odpalonoby pociski z bębnów, a następnie doładowano z magazynu.
(wyobrażasz sobie szczelanie z tego jak żagiel warszawskiej byłby na chodzie?

Auć, to bolało. A właściwie to nie bardzo gdyż
wisimito pisze:
Chodziło mi o okręty systemowe, o wielkości nie większej niż 60 000 T.
Dużo umiem sobie wyobrazić, ale strzelanie przez ekran przechodzi moje wyobrażenie. A może półprzepuszczalny ekran? Tffu, tfu..., to głupi pomysł. Budowanie okrętu, który ma jedyne zadanie: samodzielnie przelecieć z jednego systemu, do drugiego, aby tam pełnić służbę dozorową, mija się z celem. Już lepiej zbudować systemowy dozorowiec i w częściach zawieść frachtowcem w miejsce przeznaczenia. Oczywiście nie jedną jednostkę, ale eskadrę a najlepiej całą flotyllę. Jeśli jest to system w którym istnieje choćby mała baza floty, odpada problem zaopatrzenia. Jeśli nie posiada, można tam wysłać jakiś przestarzały i zużyty okręt w roli hulka. Zauważ, że klasy okrętów, przeciw którym taki dozorowiec byłby skuteczny, to te najczęściej wybierane przez piratów.
i tak i nie
jak to było tłumaczone, nalezy brać poprawkę na ekrany rakiet, te wystrzelone po pierwszej salwie są ślepe bo nie widzą celu tylko ścianę z ekranów poprzedniczek, ponadto zbyt geste stawianie rakiet to autodestrukcja w momencie aktywacji ekranów i ich przeniknięcia się salwy sa szybko odpalane, ale nawet wyrażenie ogień ciągły jest tu skrótem myślowym
IMO zjawiska te występują tylko gdy okręt jest nieruchomy, np. w zasadzce.

@Doom. Twoje zdanie traktuję jak głos rozsądku. Co nie znaczy, że nie mam ochoty z nim polemizować.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 8

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość