Zrodzony z fantastyki

 
RG

Wady i zalety jedno- i wielorazowego czytania książek.

ndz kwie 16, 2006 2:03 pm

Zastanawiam się, czy macie może jakieś tytuły książek, które przeczytaliście tylko raz i nie możecie się z jakiegoś powodu zmusić do ponownego ich przeczytania.

Ja np. nie mogę się zabrać za ponowne przeczytanie żadnej z książek Browna. Już tłumaczę dlaczego. Czyta się bardzo dobrze jego książki (to moja opinia i dotyczy mnie), wchłaniałem wręcz jego książki. Byłem oczarowany nimi. Ale tylko ten pierwszy raz. Gdy chciałem ponownie przeczytać którąś z jego pozycji, odrzucało mnie. Dlaczego - bo już wiem, jak potoczy się akcja, kto za czym stoi. I już książka tak nie wciąga. Nie ma tego czegoś.

Inną sprawą były niektóre lektury szkolne. Przeczytałem "Lorda Jima" i jakoś nie mogę zebrać sił na ponowne czytanie. Tak samo jest z "Dziadami". Miedzy mną, a tymi książkami jest jakaś bariera nie do sforsowania. To samo z "Opcjami" Roberta Sheckleya.

Czy Wy macie podobne odczucia do jakiejś ksiażki/książek?

Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony czw kwie 20, 2006 10:11 am przez RG, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
szelest
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1680
Rejestracja: sob lis 15, 2003 7:29 pm

Re: Książki przeczytane tylko raz.

ndz kwie 16, 2006 2:15 pm

Royal Guard pisze:
Zastanawiam się, czy macie może jakieś tytuły książek, które przeczytaliście tylko raz i nie możecie się z jakiegoś powodu zmusić do ponownego ich przeczytania.

Nie pamiętam, żebym jakąkolwiek ksiażke czytał więcej niż raz:) Chodzi o czywiście o ksiazki nie będące podręcznikami do czegoś:) Po prostu już czytając drugi raz męczę się i raczej pamiętam co było dalej - i zaprzestaje czytanie.
 
Awatar użytkownika
JoAnna
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1078
Rejestracja: pt lip 25, 2003 11:57 am

ndz kwie 16, 2006 2:19 pm

To jest temat co najmniej dziwaczny. Są książki, które da się przeczytać tylko raz, a pamięta do końca życia. Na przykład "Wybór Zofii" Styrona czy opowiadania obozowe Borowskiego. Sa ksiażki, które czyta się tylko raz, bo są nudne. Są książki, które czyta się tylko raz, bo trzeba. Wreszcie są książki, które czyta się tylko raz, bo ulegają samozniszczeniu, czyli np kryminały. Po diabła czytać kryminał dwa razy?

Sprecyzuj, o co ci chodzi. Czytanie książki kilka razy nie świadczy o jej genialności. Może natomiast świadczyć o tym, że na bezludnej wyspie wylądowałeś ty, latarka i poradnik małego chemika.
 
RG

ndz kwie 16, 2006 2:26 pm

Już precyzuję - chodzi mi o takie książki, których już czytać sie nam nie chce, bez względu na to, czy byliśmy nią oczarowani czy nie. Po jednym przeczytaniu nie mamy chęci by np. za kilka miesięcy czy nawet za parę lat ponownie jakąś książke przeczytać. Ja od ponad roku zabieram sie za "Anioły i Demony" i po jednej stronie odkładam na regał. I mimo że książka mi sie bardzo podobała, nie mogę się zmusić do ponownego przeczytania.

Czy teraz rozjaśniłem nieco problem JoAnno? :wink:
 
Awatar użytkownika
szelest
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1680
Rejestracja: sob lis 15, 2003 7:29 pm

ndz kwie 16, 2006 2:34 pm

Royal Guard pisze:
Jzabieram sie za "Anioły i Demony" i po jednej stronie odkładam na regał. I mimo że książka mi sie bardzo podobała, nie mogę się zmusić do ponownego przeczytania.

Ale przecież Brown pisze kryminały - tyle, że inne. Po co więc czytać je drugi raz? Ja czytalem kilka kryminałow - i mimo, że podobały mi się nie przeczytałbym drugi raz bo i po co:) Przeciez wszystko już wiadomo:)
Royal Guard pisze:
Czy teraz rozjaśniłem nieco problem JoAnno? :wink:

Ja nadal nie rozumiem, po co robić o tym temat:)
 
Awatar użytkownika
TST
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 877
Rejestracja: wt gru 07, 2004 4:06 pm

ndz kwie 16, 2006 2:50 pm

Też nie jestem do końca przekonany czy warto zakładać ten temat. Pożyjemy, zobaczymy. Może się fajnie rozwinie.
 
RG

ndz kwie 16, 2006 8:01 pm

Tamten temat miał chronić czytelników przed wejściem na minę. W tym temacie chciałem dowiedzieć sie tylko, jakie książki zostały przeczytane tylko raz. I nie z powodu beznadziejności. Każdy z nas napewno choć raz przeczytał jakąś książkę, do której za cholere nie chce wrócić. Powodem może być totalny bełkot, nuda, czy tak jak w przypadkach książek Browna utrata tej świerzości.

Jeśli faktycznie nie widzicie sensu w trzymaniu przy życiu tego tematu, to zamykajcie. Nie pogniewam się. :wink:
 
Awatar użytkownika
Jade Elenne
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1264
Rejestracja: pn maja 09, 2005 4:39 pm

ndz kwie 16, 2006 8:07 pm

Ja sobie przypominam "Podpalaczy ludzi" Mastertona. Nie pamiętam nawet czy doczytałam do samego końca, ale było takie nędzne, że więcej po to nie sięgnę, choćby mi płacili.
No i chyba większość nowych książek dla dziewczyn. Poziom pism młodzieżowych, fabuła i styl - fatalne. Takie harlequiny dla piętnastolatek...
Raz - i nigdy więcej! Powód: szkoda czasu na takie cusie, są lepsze książki do czytania!
 
Awatar użytkownika
SethBahl
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3331
Rejestracja: sob lip 09, 2005 12:17 am

ndz kwie 16, 2006 8:29 pm

"Cierpienia Młodego Wertera". Zmuszono mnie, ale never again. Straszny chłam.

Jade Elenne pisze:
Poziom pism młodzieżowych

Co masz do tych czasopism? Świetne są. Raz dorwaliśmy z kumplem jedno (jego siostrzenicy). Bite pół godziny zwijania sie na ziemi ze śmiechu. Genialne sa te czasopisma.
 
Awatar użytkownika
Jade Elenne
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1264
Rejestracja: pn maja 09, 2005 4:39 pm

ndz kwie 16, 2006 8:38 pm

Tak na dobrą sprawę to w sumie nie powinnam ich krytykować, bo sama kiedyś kupowałam Filipinkę (miałam z 11 lat, byłam mloda i nierozsądna. Zostanie wybaczone? :wink:). Rozczulam się zawsze kiedy przychodzą moje kumpelki z takim pismem i ekscytują sie horoskopem :)

Zapewne nie przeczytam tez po raz drugi "Mein Kampf". Właściciel pojechał daleko i wziął ze sobą, a pozycja ta jest w księgarniach raczej nieosiagalna.
 
Awatar użytkownika
NoOne3
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1910
Rejestracja: ndz wrz 18, 2005 4:42 pm

ndz kwie 16, 2006 8:54 pm

Hmm... "Dla mnie Władca pierścieni" był zawsze taką książką. Piękną, ciekawą, wciągającą i nigdy po raz drugi nie czytaną... Ale klapa. Znalazłem w antykwariacie w ichnim zagramanicznym, saksońskim języku, tak jak sam J.R.R pisał i w dodatku, za psie pieniądze (12zł chyba, 4 piwa, których nawiasem mówiąc i tak bym nie wypił) i czytam jeszcze raz. Z głębokim samozaparciem i w niewielkich dawkach, ale czytam i przeczytam... i już nigdy więcej (dopóki jakimś cudem nie nauczę się Japońskiego :P:D).
Ostatnio zmieniony pt paź 26, 2012 11:00 am przez NoOne3, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Ubiquit
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 485
Rejestracja: pn cze 20, 2005 6:46 pm

ndz kwie 16, 2006 9:30 pm

Royal Guard pisze:
Tamten temat miał chronić czytelników przed wejściem na minę.

Przeczytałem raz od początku do końca "Władcę Pierścieni". Za każdym kolejnym podejście padałem po pierwszym, w połowie drugiego tomu, nie mogłem jakoś przeczytać po raz drugi. Czyli "Władca Pierścieni" = mina. :?
SethBahl pisze:
"Cierpienia Młodego Wertera". Zmuszono mnie, ale never again. Straszny chłam.

Ja "Cierpienia..." przeczytałem aż trzy razy (raz z ciekawości, raz do szkoły i raz bo mi się podobały wcześniejsze razy) i muszę przyznać, że luktura bardzo fajna i przy okazji krótka. :D
 
Awatar użytkownika
Supr
Moderator
Moderator
Posty: 117
Rejestracja: sob kwie 09, 2005 10:50 pm

pn kwie 17, 2006 6:55 pm

To jest temat, który pokochają bibliotekarze a znienawidzą sprzedawcy książek! :D
 
Awatar użytkownika
Ysabell
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1410
Rejestracja: wt maja 04, 2004 12:48 am

pn kwie 17, 2006 10:23 pm

JoAnna pisze:
Wreszcie są książki, które czyta się tylko raz, bo ulegają samozniszczeniu, czyli np kryminały. Po diabła czytać kryminał dwa razy?

Uwielbiam. Ubóstwiam wprost czytać kryminały drugi, piąty i kolejne razy. Wszystkie moje Agatki zostały przeczytane co najmnije dwukrotnie. Cały Alex co najmniej 5 razy, a Chandler i Peters też co najmniej dwa. :)
Co to ma do rzeczy kryminał czy nie? Ja po prostu lubię czytać książki wiele razy. W kryminale czytanym powtórnie można obserwować podawanie wskazówek, których nie interpretuje się poprawnie za pierwszym razem. A można po prostu z przyjemnością go czytać, bo to dobra książka ;)

Ale do rzeczy. Książki, które przeczytałam raz i więcej nie będę?
Na pewno sporo lektur szkolnych, które zwyczajnie nie podobały mi się (lektur, bo z własnej woli rzadko kończę książki, które mnie nie zainteresują...).
A poza nimi?
Hmm... Biblia. Przeczytałam raz całą od deski do deski, ale więcej już się na to bohaterstwo nie zdobędę. Jednak miejscami to jest straszliwie nudne. Chociaż możliwe, że wrócę kiedyś do ciekawszych fragmentów.
No sama nie wiem. Na razie nic więcej mi do głowy nie przychodz. Bo ja, najzwyczajniej na świecie lubię czytać książki wielokrotnie...
 
Awatar użytkownika
Sting
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3287
Rejestracja: czw lip 29, 2004 7:27 pm

wt kwie 18, 2006 9:38 am

NoOne3 pisze:
(dopóki jakimś cudem nie nauczę się Japońskiego ).


Może esperanto? Stoi u mnie na półce Władca Pierścieni w tym oto języku. :wink:

Ysabell Moebius pisze:
Wszystkie moje Agatki zostały przeczytane co najmnije dwukrotnie.


Ło Boże, ale ona napisała ich 85 (licząc z autobiografią). Przeczytałaś je wszystkie po kilka razy? ( w sumie to czyta się je w3 godziny :razz: , ale i tak podziwiam samozaparcie).

Ysabell Moebius pisze:
W kryminale czytanym powtórnie można obserwować podawanie wskazówek, których nie interpretuje się poprawnie za pierwszym razem.


True. Szczególnie w Agatkach fajnie się dopatrzeć rzeczy, które zlekceważyliśmy jako nieistotne, a okazały się tak naprawdę kluczowe. :wink:

Ysabell Moebius pisze:
No sama nie wiem. Na razie nic więcej mi do głowy nie przychodz. Bo ja, najzwyczajniej na świecie lubię czytać książki wielokrotnie...


Ja również. Ale kupująć miesięcznie najmniej 10 pozycji i dostając kilka do recenzji, zwyczajnie nie mam czasu do żadnych wracać. Chętnie zaś wróciłbym do chociażby Czarnego Domu Stephena Kinga i Petera Strauba, który jest wg. mnie genialną pozycją.

Książki, które przeczytałem raz i nigdy więcej do nich nie wrócę? Raczej takich nie ma. Z prostego powodu - nie wiem, czy jako przyszły dziennikarz (jak to dumnie brzmi :D ), nie będe musiał powrócić do nawet największego gniota.
 
Awatar użytkownika
NoOne3
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1910
Rejestracja: ndz wrz 18, 2005 4:42 pm

wt kwie 18, 2006 10:23 am

Hmm... nie doceniacie kryminałów... Ja mam w sumie kilka tylko "Agatek" i trochę innych takich (Doyla lubię), to o ile do Sherlocka wraca się dla samego procesu dedukcji, to rzeczone "Agatki" po kilka razy czytałem, bo... za nic nie potrafię zapamiętać kto tak właściwie popełnił niecną zbrodnię. Zapominam to prawie zaraz po przeczytaniu książki i mogę eksperyment powtarzać co kilka tygodni :D.
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

wt kwie 18, 2006 11:00 am

Uwielbiam to robić.
Temat jest bez sensu, JoAnna już wyjaśniła. Jest tyle książek na świecie i życia nam nie starczy żeby przeczytać wszystkie, więc po co czytać kilka razy to samo? Oczywiście można, ale to nie jest norma. Najczęściej czytamy ponownie, gdy jest to nasza ulubiona pozycja do której chcemy wrócić. Trudno żeby każdą książkę obłaskawiać w ten sposób.
 
Awatar użytkownika
MadMill
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 239
Rejestracja: śr mar 03, 2004 6:25 pm

wt kwie 18, 2006 2:06 pm

JoAnna pisze:
Po diabła czytać kryminał dwa razy?


I to mowi osoba, ktora czyta ostatnia strone ksiazki zanim ja kupi :razz: .

Ja mam niewiele ksiazke ktore czytalem wiecej niz jeden raz. Ogrody Ksiezyca Eriksona, bardzo duzo drobiazgow, co czytasz odkrywasz jakis istotny duperel - to sie odnosi do calej tworczosci SE. Poza tym Wladca, Hobbit, i pare ksiazek, ktore sa ciagiem jakies trylogii badz innego cyklu, ktore byl wydawane w duzych odstepach czasu, ale to bardziej ze wzgledu, zeby sobie przypomniec, niz z jakiegos sentymentu czy uwielbienia - Hobb, Le Guin.
 
Awatar użytkownika
Ysabell
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1410
Rejestracja: wt maja 04, 2004 12:48 am

wt kwie 18, 2006 5:42 pm

Tyhagara pisze:
Jest tyle książek na świecie i życia nam nie starczy żeby przeczytać wszystkie, więc po co czytać kilka razy to samo? Oczywiście można, ale to nie jest norma. Najczęściej czytamy ponownie, gdy jest to nasza ulubiona pozycja do której chcemy wrócić. Trudno żeby każdą książkę obłaskawiać w ten sposób.

A ja większość książek, które czytałam przeczytałam kilkakrotnie... Nie uważam tego za coś dziwnego, tylko za normę. Czasem n-te czytanie to poprostu przejrzenie i przeczytanie co fajniejszych kawałków, a czasem znowu od deski do deski. Ale lubię i czytam wielokrotnie...


Sting pisze:
Ło Boże, ale ona napisała ich 85 (licząc z autobiografią). Przeczytałaś je wszystkie po kilka razy? ( w sumie to czyta się je w3 godziny, ale i tak podziwiam samozaparcie).

Napisałam "moich", prawda? :)
Mam ich (policzyłam) na pewno ponad 70, bo 71 stoi na półce, a część jest u ludzi. Czyta się je w kilka godzin, a ja je sobie powtarzam zawsze jak mam gorączkę i nie mam siły na nic rozsądniejszego :D


NoOne3 pisze:
Hmm... nie doceniacie kryminałów... Ja mam w sumie kilka tylko "Agatek" i trochę innych takich (Doyla lubię), to o ile do Sherlocka wraca się dla samego procesu dedukcji, to rzeczone "Agatki" po kilka razy czytałem, bo... za nic nie potrafię zapamiętać kto tak właściwie popełnił niecną zbrodnię. Zapominam to prawie zaraz po przeczytaniu książki i mogę eksperyment powtarzać co kilka tygodni .

Prawda to. :)
Też często zapominam kto jest winny. Dobry kryminał nie jest zły, a Doyle'a też lubię.


A wiecie co?
Ja w ogóle zazwyczaj nie umiem ocenić książki jak ją tylko raz przeczytam. A jak, Broń Boże, mam napisać jakąś recenzję, to już powtórka (nie zawsze jedna) murowana... Jak to dobrze, że nie jestem dziennikarzem :)
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

wt kwie 18, 2006 6:08 pm

Ysabell Moebius pisze:
A ja większość książek, które czytałam przeczytałam kilkakrotnie... Nie uważam tego za coś dziwnego, tylko za normę. Czasem n-te czytanie to poprostu przejrzenie i przeczytanie co fajniejszych kawałków, a czasem znowu od deski do deski. Ale lubię i czytam wielokrotnie...

Dla mnie to bez sensu, bo ja mam dobrą pamięć i wolę przeczytać coś nowego, w końcu tyle jest tych książek, a czasu za zwyczaj nie mam. Czaję się na 13 tomową Złotą Gałąź Frazera, ale nie wiem czy mi wypożyczą, po jednym tomie oczywiście bym brał (bibliotekarki potrafią być wredne).

Myślę, że czytanie książek po kilka razy, nie jest jednak normą.
 
Awatar użytkownika
Sting
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3287
Rejestracja: czw lip 29, 2004 7:27 pm

wt kwie 18, 2006 6:35 pm

Tyhagara pisze:
Czaję się na 13 tomową Złotą Gałąź Frazera


Chcesz to przeczytać z sentymentu, czy aby zdobyć wiedzę antropologiczną? Bo jeśli to drugie, to wiele twierdzeń Frazera się zdezaktualizowało, a wręcz było błędnych. Jest to jednak dosyć stara pozycja i jeśli szuka się wiedzy to lepiej sięgnąć po coś nowszego.
 
Awatar użytkownika
Einherjer
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 95
Rejestracja: pt lut 10, 2006 4:22 pm

wt kwie 18, 2006 6:37 pm

Tyhagara pisze:
Myślę, że czytanie książek po kilka razy, nie jest jednak normą.


Dla mnie jest. Wiele książek, które czytam jest wielowątkowych, trudnych. Często przy jednym czytaniu objąć wszystkie aspekty lektury, część po prostu ucieka, przy kolejnym czytaniu zwraca się uwagę na inne wątki, lepiej rozumie świat przedstawiony ("Czarne Oceany", "Perfekcyjna Niedoskonałość" czy "Silmarillion"). Są książki, których ponowna lektura większego sensu nie ma, są to wspomniane kryminały, a dla mnie np. "Achaja", opowiadania Piekary ("Sługa Boży" itd.) czy niektóre powieści Andre Norton. Są też pozycje, do których wracam dla samego klimatu, stylu autora, przyjemności czytania - Białołęcka, Tolkien Pratchett.
 
Awatar użytkownika
Wojteq
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1934
Rejestracja: ndz lut 08, 2004 12:00 am

wt kwie 18, 2006 7:00 pm

Einherjer pisze:
"Perfekcyjna Niedoskonałość"

No właśnie. Wyprzedziłeś mnie. :-) Perfekcyjną KONIECZNIE należy przeczytać drugi raz conajmniej, gdyż świat przedstawiony jest mocno skomplikowany i objęcie całości po jednokrotnym przeczytaniu jest właściwie niemożliwe.
 
Awatar użytkownika
Piskboga
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 183
Rejestracja: pt wrz 02, 2005 12:05 pm

wt kwie 18, 2006 7:43 pm

Tyhagara pisze:
Ysabell Moebius napisał:

A ja większość książek, które czytałam przeczytałam kilkakrotnie... Nie uważam tego za coś dziwnego, tylko za normę. Czasem n-te czytanie to poprostu przejrzenie i przeczytanie co fajniejszych kawałków, a czasem znowu od deski do deski. Ale lubię i czytam wielokrotnie...

Dla mnie to bez sensu, bo ja mam dobrą pamięć i wolę przeczytać coś nowego, w końcu tyle jest tych książek, a czasu za zwyczaj nie mam. Czaję się na 13 tomową Złotą Gałąź Frazera, ale nie wiem czy mi wypożyczą, po jednym tomie oczywiście bym brał (bibliotekarki potrafią być wredne).

Myślę, że czytanie książek po kilka razy, nie jest jednak normą.


Również nie rozumiem jak można czytac książkę kilka razy? Bo się podobała? Miała dobre teksty? Nie zrozumiałem jej za pierwszym razem? Wyszło nowe wydanie w nowej oprawce z inną czcionką? Nie wiem. Jest tyle ciekawych książek więc po co męczyć znowu to samo? Ja czytam książkę dla historii, dla pomysłu, a nie dla stylu pisania, poprawnej redakcji, wspaniałych dialogów - może w tym tkwi różnica, bo po przeczytaniu wiem jak się skończy już znam jej zarys. Czytanie wielorazowe książki kojarzy mi się z czytaniem bibli, uczeniem się na pamięć wersetów, odkrywaniem ciągle "czegoś nowego" w tekście. To nie dla mnie.
 
Awatar użytkownika
Sting
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3287
Rejestracja: czw lip 29, 2004 7:27 pm

wt kwie 18, 2006 7:46 pm

Piskboga pisze:
Czytanie wielorazowe książki kojarzy mi się z czytaniem bibli, uczeniem się na pamięć wersetów, odkrywaniem ciągle "czegoś nowego" w tekście. To nie dla mnie.


To może przebiegać w ten sposób faktycznie. Bardzo często na konwentach są konkursy z twórczości jakiegoś pisarza. Uwierz mi Piskboga - nie da się ich wygrać jak nie klepniesz książek niemal na pamięć. :razz:
 
Awatar użytkownika
Seji
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 7523
Rejestracja: czw mar 20, 2003 1:43 am

wt kwie 18, 2006 7:50 pm

Sting pisze:
Uwierz mi Piskboga - nie da się ich wygrać jak nie klepniesz książek niemal na pamięć.

Uwierz mi Sting, da sie. Ba, mozna nawet wyhrac konkurs nie majac zielonego pojecia o temacie, albo znajac go bardzo, bardzo pobieznie. Sprawdzilem :P

A zeby bylo OnT:
Lubie wracac do dobrych ksiazek. Z przyjemnosci, a nie, zeby cos odkrywac. Sa utwory, ktore czytam z przyjemnoscia po raz n-ty. Wlasnie tak: z przyjemnoscia, dla przyjemnosci. Dla zabawy, da humoru, dla odswiezenia tresci.

Przeczytane raz i rzucone w kat? Lektury szkolne. O ile byly przeczytane. Kazda inna ksiazka ma u mnie wczesniej czy pozniej druga szanse. Potencjalnie, co prawda, bo z czasem kiepsko, ale ma.
 
Awatar użytkownika
Piskboga
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 183
Rejestracja: pt wrz 02, 2005 12:05 pm

wt kwie 18, 2006 7:51 pm

Na szczęście już zarabiam i nie musze "żebrać" na konkursach o książki :) , tak czy siak jeszcze nigdy nie przeczytałem jednej książki dwa razy. Ci którzy to robią być może mają swoje powody, chociażby powyższy, ale czy warto poświęcić ten sam czas na dwukrotne przeczytanie jednej dobrej ksiązki zamiast dobrych dwóch?
 
Tyhagara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1495
Rejestracja: sob cze 19, 2004 8:19 pm

wt kwie 18, 2006 8:08 pm

Sting pisze:
Tyhagara pisze:
Czaję się na 13 tomową Złotą Gałąź Frazera


Chcesz to przeczytać z sentymentu, czy aby zdobyć wiedzę antropologiczną? Bo jeśli to drugie, to wiele twierdzeń Frazera się zdezaktualizowało, a wręcz było błędnych. Jest to jednak dosyć stara pozycja i jeśli szuka się wiedzy to lepiej sięgnąć po coś nowszego.

Ani jedno ani drugie.
Czytałem wersje jednotomową i uważam że jest to wspaniałe źródło wiedzy na temat innych kultur, wierzeń mitologii. Chociaż książka mnie fragmentami nudziła, to jednak zawiera wspaniałe historie, niektóre opisy są wręcz niewiarygodne. Plemię w którym wybierano władcę i traktowano go jak boga, zjadano jego paznokcie, włosy, nawet jego cień był święty, a członkowie plemienia niegodni by go dotknąć (cień), ale jak był nieurodzaj albo susza zbyt długo, to zabijano boga i wybierano następnego, po jakimś czasie nikt nie chciał być bogiem :) Kapłan który składał się w ofierze na ołtarz, obcinając sobie uszy, nos, wargi i coś tam jeszcze. Bóg który posiadał ogrodzenie z dziewic, nabitych na pale. Sprowadzanie deszczu za pomocą psa i wrzącego oleju, który temu psu wlewano do gardła, a jego ujadanie miało sprowadzić deszcz, itd.

Wiem, że teorie Frazera zostały obalone. Nadal jednak wymienia się Złota Gałąź jako źródło wiedzy o religiach i obyczajach ludzi i jest to pozycja polecana, właśnie ze względu na to co udokumentował Frazer. Może z punktu widzenia naukowego nie jest to już takie wartościowe, ale z mojego punktu widzenia to świetna lektura, po prostu do poczytania, na przykład zamiast Conana barbarzyńcy :)

W podręczniku do Zew Cthulhu napisali, w dziale ksiąg okultystycznych, że za przeczytanie pełnej wersji 12 tomów (różnie podają, że jest 12 albo 13) jest utrata punktów poczytalności 0/1k2 :razz:

Dlatego nie lubię czytać dwa razy tego samego, bo zawsze jest coś czego jeszcze nie znam, a co chciałbym przeczytać. Oczywiście są też wyjątki, Władca Pierścieni, Hobbit, na prztykład. Czytane po kilka razy w dużych odstępach czasu, bo z wiekiem postrzeganie świata zmienia się i świat książki możemy odkrywać na nowo.
 
Awatar użytkownika
Furiath
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3802
Rejestracja: ndz mar 23, 2003 12:10 am

wt kwie 18, 2006 10:01 pm

Koncepcja klasyfikacji magii jaką dał Frazer funkcjonuje do dziś. Choćby dla tego warto przeczytać te pozycję.

Ja czytam książki wiele razy, tak samo jak lubię wracać do ulubionych filmów. Czasu mi nie szkoda, bowiem powtórne czytanie ksiązki uznaje za relaks - czyli sprawianie sobie przyjemności. Nie podchodze do zycia jako wykorzystywanie każdej chwili w celu doskonalenia się - ba! więcej! Czasem oglądam nawet reklamy w telewizji, zamiast ten czas poświęcić kolejnej teorii kultury. Gram równiez w komputerówki i planszówki, zamiast ten czas poświęcić nauce języka i wkuwaniu o bezpiec zenstwie systemów informatycznych. W niektóre gry nawet wiele razy.

I ty, drogi Piskuboga również :)
 
Borys

wt kwie 18, 2006 10:45 pm

To chyba bardzo subiektywne zagadnienie. Ja czytam książki tylko raz, ponieważ ciągle mam jakąś nową lekturę pod ręką (z księgarni, biblioteki, od znajomych...). Szkoda mi więc czasu na powtórki. Oczywiście, dla debeściaków czynię wyjątki -- na przykład obecnie odświeżam sobie cykl wiedźmiński, wcześniej czy później sięgnę znowu po "Władcę Pierścieni"...

Natomiast gdy byłem mały, czytałem na okrągło te same książki -- Niziurskiego, "Pana Samochodzika", "Muminki", "Czarownik chodził po mieście", "Doktora Doolittle"... Ha, to były czasy. :)

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości