Zrodzony z fantastyki

 
baca007
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 352
Rejestracja: pn gru 22, 2003 1:22 pm

Krwawa ³ajba kapitana Hardosa

sob lip 03, 2004 11:14 am

[center:6df67ac2f3]<!--coloro:blue--><span style="color:blue"><!--/coloro--><!--sizeo:18--><span style="font-size:12pt;line-height:100%"><!--/sizeo-->Regulamin na ³ajbie Hardosa<!--sizec--></span><!--/sizec--><!--colorc--></span><!--/colorc--> <br /> <br /><!--coloro:red--><span style="color:red"><!--/coloro--> <br />1. Ka¿dy kto jest cz³onkiem za³ogi musi do³±czyæ ten tekst do swojego podpisu: <!--colorc--></span><!--/colorc--> <br />
[URL=http://www.dnd.pl/viewtopic.php?p=129186#129186]Krwawa ³ajba kapitana Hardosa[/URL] 
<br /><!--coloro:red--><span style="color:red"><!--/coloro-->2. Postacie maksymalnie 9 poziom. Ewentalnie prosze o kontakt na gg w sprawie przydzielenia wy¿szych funkcji na statku. (wy¿sza funkacja = wy¿szy poziom) <br />3. Jeste¶my band± szlachetnych piratów wiêc prosze o postacie które nie bêd± wyrzynaæ wszystkiego co siê rusza ani nie bêd± zbyt ¶wiêtoszkowate bo w koñcu rabowaæ te¿ bêdziemy. Chodzi mi o co¶ w stylu romantycznego pirata, ale paru rze¼ników te¿ mo¿e przyjme. <br />4. Broñ palna mile widziana i wskazana ale nie konieczna. <br />5. Nie u¿ywajcie emotikonów. Psuj± klimat. <br />6. Macie swobode w dzia³aniach i nie musicie pytaæ siê o wszystko kaapitana. Pytajcie tylko o wa¿niejsze rzeczy.<!--colorc--></span><!--/colorc--> <br /> <br />--------------------------------------------------------------------------------------------------------- <br /> <br />W portowym mie¶cie Waterdeep w jednej z wiêkszych przystani sta³ przedziwny statek. Wprawne oko mog³o dostrzec ¿e sk³ada³ siê z dwóch krasnoludzkich pancerników po³±czonych ze sob± dobudówk± tak ¿e przypomina³y one teraz jeden ogromnuy katamaran. Dobudówka ta mia³a oko³o 10 m d³ugo¶ci i szeroko¶ci wysoka by³a natomiast na oko³o 3 metry powy¿ej pok³adu pancerników i koñczy³a siê pod poziomem wody. Statek by³ naprawde imponuj±cy. Bardzo du¿e wra¿enie robi³ goromny maszt z czarwonym ¿agle. To od tego ¿agla pochodzi³a nazwa statku "Krwawa ³ajba Hardosa". Na pierwszy rzut oka widaæ by³o ¿e statek uzbrojony jest w 8 balist i 4 katapulty ale trudno by³o okre¶liæ czy nie ryje siê nic wiêcej w przepastnym wnêtrzu tego kolosa. Na statku panowa³ spokój i bezruch. Na g³ównym pok³adzie oparte o burte od strony morza sta³y tylko 2 postacie. Jedna z nich wydawa³a siê karze³kiem przy drugiej, choæ karze³ek ten mia³ a¿ 1,30 wzrostu i by³ to krasnoludem zato wysoko¶æ drugiej by³a imponuj±ca. Na oko mo¿na by³o daæ jej 2,8 metra, by³ to kapitan okrêtu Seriam Hardos, pó³smok o zgni³ozielonym kolorze ³usek. Widaæ by³o ¿e odziedziczy³ wiele po swoim smoczym rodzicu, mia³ skrzyd³a, pazury i lekko poci±g³± twarz oraz zielonkaw± skóre i ³uski na rêkach, nogach i karku. Widaæ by³o ¿e ma ju¿ pare lat, ale trudno by³o powiedzieæ gdy¿ nie da³o wywnioskowaæ tego z wygl±du ale bardziej z zachowanie. Teraz mówi³ do swojego przyjaciela stoj±cego obok Jak my¶lisz Thorurze przyjacielu ilu ¶mia³ków zg³osi siê do nas w odpowiedzi na og³oszenie? Rozes³a³em goñców do wiêkszo¶ci lepszych karczm w okolicy. Ta ostatnia wyprawa by³a prawdziw± klêsk. Ten skarb który znale¼li¶my by³ chyba dla niektórych zbyt wielki i uderzy³ za³odze do g³owy skoro postanowili wznieciæ bunt. Szkoda by³o ich wszystkich abijaæ ale porz±dek na pok³adzie musi byæ. Krasnolud pomy¶la³ chwile i stwierdzi³ Ale op³aci³o siê. Dziêki tym z³otym monetm uda³o siê nam ca³kiem nie¼le ulepszyæ ³ajbe., kapitan prychn±³ cicho A co nam po statku bez za³ogi?. Dwóch przyjació³ pogr±¿y³o siê w zadumie. <br /> <br /><!--coloro:blue--><span style="color:blue"><!--/coloro-->[size=18]Poszukiwane s± postacie na nastêpuj±ce funkcje: <br />1. Bard pok³adowy. <br />2. Pare zrêcznych postaci do obs³ugi ¿agli. <br />3. Kap³an pok³adowy. <br />4. Cie¶la, albo kto¶ z paroma rangami w ciesielstwie. <br />5. Potrzebuje 2 postaci z rangami w rzemio¶le [pilot]. <br />6. Pare osób z umiejêtno¶ci± je¼dziectwo. <br /> <br />Dok³adniejsze informacje na pw, albo gg. <br /><!--colorc--></span><!--/colorc-->
 
Qbe
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 230
Rejestracja: śr paź 09, 2002 6:36 pm

sob lip 03, 2004 1:30 pm

W pobli¿u doku katamaranu z ciemnej uliczki wyszed³ krasnolud ubrany w dziwaczny, egzotyczny strój z odleg³ego po³udnia. Mia³ br±zow±, potargan± brodê, która od ostatniego czesania musia³a prze¿yæ niejeden sztorm. Na jednym ramieniu mia³ oparty lantañski gar³acz, wielokrotnie modyfikowany przez swojego w³a¶ciciela, za¶ drugim ramieniu siedzia³a mu piêkna, pomarañczowa papuga z wyj±tkowo inteligentnymi, czarnymi oczami. <br />U pasa krasnoluda by³ przytoczony krótki miecz, który rozszerzaj±c siê przed czubkiem przypomina³ nieco tasak. Krasnolud w rêku trzyma³ notatkê, któr± znalaz³ w Siedmiu Rybach, karczmie, w której zawsze lubi³ popiæ. <br />Thorik by³ piratem. W przeciwieñstwie do wiêkszo¶ci krasnoludów tolerowa³ wodê, dopóki nie by³ w niej ca³kiem zanurzony. Oferta, aby przy³±czyæ siê do pó³-smoka by³a wyj±tkowo kusz±ca - taki du¿y ch³op z pewno¶ci± wie, jak rozp³ataæ wroga na dwoje. Thorik rabowa³ w okolicach pó³wyspu Chultu, gdzie zawsze mo¿na by³o liczyæ na nieco diamentów lub "artefaktów" Yuan-ti, które mo¿na by³o zamieniæ na cudowne, brzêcz±ce z³oto. Równie¿ w Chulcie znalaz³ swojego przyjaciela corollaxa, który nieod³±cznie przesiadywa³ na ramieniu. Niestety, zosta³ wyrzucony ze swojej poprzedniej ³ajby za upicie siê do nieprzytomno¶ci na warcie. Ale to siê ju¿ nie powtórzy. <br />Thorik wkroczy³ na Krwaw± £ajbê i podszed³ to olbrzymiego po³smoka. <br />- Ahoj, kapitanie - powiedzia³ - Widzê, ¿e nienajlepiej posz³a ci ostatnia wyprawa, skoro zmiot³o ci prawie ca³± za³ogê. - Rozejrza³ siê po pok³adzie - Czy nie potrzebowa³by¶ mo¿e pierwszego oficera? - Zerkn±³ na krasnoluda, który sta³ ko³o Hardosa. - To znaczy, drugiego oficera?...Mia³em na my¶li bosmana, czy kogo tam chcesz. <br />Thorik ods³oni³ swoje przyciemnione wêglem zêby. Udawanie brudnego brutala zawsze wp³ywa³o pozytywnie na zaci±ganie siê na statkach. Kapitan na razie nie musia³ wiedzieæ, ¿e Thorik nie by³ wcale okrutny ani nieokrzesany. No, przecie¿ oprócz strzelania do wrogów z gwo¼dzi wcale taki nie by³.
 
baca007
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 352
Rejestracja: pn gru 22, 2003 1:22 pm

sob lip 03, 2004 2:31 pm

Ahoj! rzek³ Seriam patrz±c na krasnoluda Nie wiem czy zostaniesz bosmanem, ale dobry marynarz zawsze siê przyda. Na razie przyjmuje ciê do za³ogi a o twoim awansie zadecyduej twoja przydatno¶æ. Takie tu panuj± zasady. Powiedzia³ i rzuci³ za burte sznurow± drabinke po której krasnolud wspi±³ siê sprawnie, po czym u¶cisn±³ mu rêke i rzek³ Witamy na pok³adzie.
 
Awatar użytkownika
Xavier
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 561
Rejestracja: pt maja 06, 2005 4:13 pm

sob lip 03, 2004 2:32 pm

Zza rogu wyłoniła się dosyć dziwna istota. Czerwone łuski, czarne baranie rogi, długie zęby, kościany kolec wystający z brody, pomarańczowe oczy, mały ciemnoszkarłatny kamyk krążący wokoło głowy, czarne grube włosy i spiczaste uszy, poprzebijane wieloma ćwiekami świadczyły o jej niezwykłości. Na szyji miał czarną apaszkę spod której wystawał mały wisiorek o kształcie dysku z jakimś tajemniczym znakiem, całość jego ubioru była czarna, nielicząc czerwonych skórznych butów. Ubrany był w luźną kamizelę, a na nogach miał luźne marynarskie spodnie. Włosy były upięte w bardzo ciasny warkocz. Przy pasie miał przypięty sejmitar, piękny zdobiony rubinami sztylet, oraz małą torbę. Większe, zakrzywione ostrze miało całkiem dużą mistyczną moc, znaną tylko jemu. <br />Wszedł na łajbę i podszedł do kapitana. <br />-Slyszałem, że szukacie załogi "kapitanie"- oczy tej istoty zaświeciły się- Jeśli tylko będą kobiety, skarby i dobra zabawa to jestem chętny. Harghal "Rzeźnik" moja godność. <br />Istota ogarneła wzrokiem cały statek. <br />-Na poprzedniej łajbie byłem bossmanem- powiedział widząc pustki -teraz też mógłbym objąć tę funkcję. <br /> <br />Harghal "Rzeźnik" Plugawomordy <br />Półczart/Półelf <br />Chaotyczny zły <br />Wojownik 5/ Barbarzyńca 4 <br />S 23, Zr 17, Bd 15, Int 13, Rzt 11, Cha 14
 
Andrie Oddbody__
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 297
Rejestracja: sob lis 15, 2003 12:38 pm

sob lip 03, 2004 4:24 pm

Na pok³adzie pojawi³ siê kolejny cz³onek za³ogi. Mia³ d³ugie bia³e w³osy oraz czarn± skórê, by³ drowem. Jego strój sk³ada³ siê z d³ugiego p³aszcza i ubrania noszonego pod p³aszczem. Po odetchniêciu morskim powietrzem skierowa³ swe kroki w kierunku kapitana. <br />- Witam kapitanie. <br />- A witaj Edwardzie, jak tam twoje prace? <br />- Jak zawsze piêknie, tak jak za pierwszym razem, pamiêta pan? <br />- Tak pamietam - powiedzia³, za¶ w my¶lach doda³ - Niestety. <br />- Ahh te piêkne, dawne czasy. Jak to siê zaczê³o? <br /> <br />Oko³o 15 lat wcze¶niej, ma³e miasteczko portowe. <br />W porcie sta³ du¿y katamaran, jego kapitanem by³ Seriam Hardos, pó³smok. Wp³yn±³ do portu z powodu z³ej ostatniej wyprawy, jego statek potrzebowa³ naprawy. W tych czasach w tym miasteczku opowiadano jak kilka lat temu jedna z gór w pobli¿u znik³a w czasie jednej z nocy w blasku o¶lepiaj±cego ¶wiat³a i wielkim huku. Historia mówi³a, ¿e by³ to sprawka potê¿nych, drowich magów. Historia myli³a siê tylko czê¶ciowo. Pewnej nocy obok ³odzi Seriama. <br />- Ahoj tam na ³ódce. - Kto¶ krzykn±³. <br />Zza relingu wychyli³ siê sam kapitan, krzycz±c. <br />- To jest okrêt nieuku! - Gdy tylko spojrza³ na postaæ, która to krzyknê³a jego oczy sta³y siê wielkie jak fili¿anki, postaci± która to krzyknê³a by³ Drow. <br />- Dobra, dobra, niech bêdzie okrêt, macie tam mo¿e jakie¶ stanowisko dla Alchemika? <br />- Alchemik, po co on nam je¶li nie mamy dzia³? Mag by by³ lepszy. <br />- Dzia³ nie macie , to siê je za³atwi... <br />- Ha ha, g³upcze wiesz ile one kosztuj±? <br />- Nie, du¿o? Ehh nie wa¿ne, zaufaj mi a bêdziesz je mia³. <br />- Zaufaæ drowowi, to bêdzie trudne. <br />Drow przeczesa³ w³osy praw± rêk±, nie by³ to jednak zwyk³a rêka, równie¿ by³a czarna, ale zrobiona z metalu. <br />- Co siê sta³o z tw± rêk±? <br />- Jak mnie wpu¶cisz na pok³ad to porozmawiamy, ale po¶piesz siê. <br />- Wchod¼. <br />Drow szybko wbieg³ na pok³ad, kapitan chcia³ go zatrzymaæ lecz on pobieg³ w kierunku kuchni, kapitan chcia³ go zatrzymaæ lecz postanowi³ go narazie zostawiæ. By³ to pierwszy b³±d kapitana, ten drow zjad³ wiêkszo¶æ zapasów jakie by³ na statku. Jednak wiele pomóg³ do obecnych chwili cz³onkom za³ogi. <br /> <br /> <br />Edward De'Erlic <br />Wynalazca 8/ Mag 3 <br />Str - 15 <br />Dex - 17 <br />Con - 13 <br />Int - 21 <br />Wis - 15 <br />Cha - 15 <br />Drow ten jest zbrojmistrzem pok³adowym, wiêkszo¶æ zabawek na statku jest jego roboty. Rówierz pomaga³ przy tworzeniu swej rêki. Za pasem nosi dwa pistolety, przez niego skonstruowane.
 
baca007
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 352
Rejestracja: pn gru 22, 2003 1:22 pm

sob lip 03, 2004 4:56 pm

Po rozmowie ze zbrojmistrzem kapitan podszed³ do nowo przyby³ego u¶miechn±³ siê i powiedzia³ Witamy na pok³adzie. Mi³o mi widzieæ ¿e sci±gaj± do nas ldzie z samych otch³ani piek³a. Co do twojego stanowiska to zobaczym jak spiszesz siê na morzu. Jedno ci moge obiecaæ: kobiet, wina i dobrej zabawy u nas ci nie zabraknie.
 
Menthorn
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 301
Rejestracja: pn sie 11, 2003 11:21 pm

sob lip 03, 2004 6:03 pm

Widz±c schodz±c± naw± za³ogê Thorur u¶miechn± siê. - No. – Powiedzia³ cicho, tak aby nikt inny nie us³ysza³, do Edwarda. – Ca³kiem, ca³kiem siê nam ta nowa za³oga schodzi, co? - Czarnobrody krasnolud wyszczerzy³ zêby. - Ale nic wszystko wyjdzie w praniu. Ten Rze¼nik, ciekawa istota. - W tym momencie krasnolud podniós³ le¿±ca na blacie przed sterem fajkê i w³o¿y³ ja sobie do ust. – Sprawdzi³bym siê z nim na rêkê. Zobaczy³ czy z niego taki rze¼nik jak mówi. – Zakoñczy³, po czym podszed³ do krasnoluda który przyby³ na ³ajbê. – No i jak tam bracie? Mówicie, ¿e by¶cie chcieli oficerem zostaæ? Tak po prawdzie, to u nas na ³ajbie drugim wa¿nym po kapitanie to ja jestem. – Krasnolud wypu¶ci³ kó³ka dymu z ust. – Ale jak umiesz statkiem sterowaæ to by¶ mnie móg³ czasem zast±piæ. A umiesz?
 
Qbe
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 230
Rejestracja: śr paź 09, 2002 6:36 pm

sob lip 03, 2004 6:35 pm

Hê? - odpowiedzia³ Thorik wyrwany z zadumy - Sterowaæ? Ano, zdarzy³o mi siê kilka razy pokrêciæ kó³kiem. Chocia¿ znam siê na tym do¶æ dobrze, przyznam siê szczerze, ¿e takim olbrzymem to nigdy nie p³yn±³em, nie mówi±c o sterowaniu. Ale mam smyka³kê do ¿eglarstwa - po kilku dniach obserwowania ciebie w akcji nie kapniesz siê, ¿e nigdy nie p³yn±³em tym cacuszkiem. <br />Thorik siêgn±³ za pazuchê i wyci±gn±³ z niej ¶redniej wielko¶ci metalow± flaszkê. Poci±gn±³ z niej kilka ³yków, wyp³ukuj±c wêgiel z zêbów, po czym poda³ j± swojemu rozmówcy. <br />- Masz - doda³ - to stare, dobre krasnoludzkie brandy. Prezencik na powitanie. Tak w³a¶ciwie jeszcze siê sobie nie przedstawiali¶my. Jestem Thorik- Krasnoludy u¶cisnê³y sobie rêce. Choæ Thorik nie móg³ powiedzieæ, ¿e jest chucherkiem, ³apa Thorura si³± i twardo¶ci± przypomina³a stal. <br />- Swoj± drog± dobrze jest zobaczyæ w tak... egzotycznym towarzystwie brata krasnoluda. Ale teraz skoczê co¶ przek±siæ, zanim ten paskudny drow nie zje wszystkiego, co mamy. Mo¿e za to chocia¿ rzuci okiem na moj± strzelbê.- z tymi s³owami z zaskakuj±c± jak na krasnoluda prêdko¶ci± Thorik pomkn±³ do kuchni, za¶ jego corollax odlecia³ w stronê bocianiego gniazda.
 
Awatar użytkownika
Xavier
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 561
Rejestracja: pt maja 06, 2005 4:13 pm

sob lip 03, 2004 6:54 pm

-Ludzie?- prychnął Rzeźnik- jestem czymś ponad to, jestem demonem! <br />Czart zaśmiał się diabolicznie. <br />Po chwili wyjął ze swojej torby jakiś dziwny owoc. Był podłużny miał on bardzo twardą i grubą brązową skórę, oraz coś w rodzaju... czułek? Nabił go na kolec na brodzie, robiąc otwór w skorupie, a w tym czasie istota zapiszczała. Rzeźnik wyssał środek tego "owocu" i wyrzucił pozostałą skórę za burtę. Odsłonił swoje białe i ostre zęby po których spływało coś zielonego. <br />-Młode Ankhegi, pychoty- widząc obrzydzenie na twarzach reszty załogi "demon" zaśmiał sie złowrogo. <br />Czart nie był w mieście długo więc chciał się rozejrzeć. Coprawda był tutaj odkąd nieudolny kapitan Ern nie zapanował nad buntem, który rozjuszył sam "Rzeźnik". <br />-Nie trzeba na mnie było mówić ścierwo z piekła- syknął Czart. Własnoręcznie wywiesił kapitana za nogę na maszcie. Niestety, rozpętało sie takie zamieszanie, że któryś z żółtodizobów podpalił statek. A trochę prochu wieźli. Właśnie obrabowali transport dla floty królewskiej. Sam Rzeźnik "zakosił" dwa pistolety i małą beczułkę prochu. <br />Po tym jak ogień dostał sie do ładowni przeniosło pół statku do piekła. Drugie pół zajeły morskie elfy i inne wodne "śmieci". Tylko kilku ludzi zdołało się uratować. <br />O porażce statku "Martwa Piękność" i kapitana Ern'a było głośno wszędzie. Rzeźnik zerwał nawet kilka plakatów z jego opisem i nad tym napisem "ścigany". Niestety nie znalazł żadnego listu gończego za nim. A szkoda. <br />Czart przestał rozmyślać o przeszłości. <br />-Panowie, kto idzie ze mną do tawerny napić się gorzałki i pochędożyć?- zaproponował.
 
Menthorn
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 301
Rejestracja: pn sie 11, 2003 11:21 pm

sob lip 03, 2004 7:43 pm

-Hoho, no mo¿e i siê nauczysz, ale nie wiem czy tak prêdko. – Powiedzia³ czarnobrody krasnolud drapi±c siê po w³osach, gdzie¶ w okolicy wielkiego pasa. – Thorur jestem. – doda³ i u¶cisn± d³oñ Thorika. Niezbyt mocno, alby go nie zraniæ. – Za brandy podziêkujê. – Doda³ u¶miechaj±c siê prosto i wypuszczaj±c z ust kolejne koliste ob³oki dymu. – Wolê swoj± fajeczkê. – Powiedzia³ i poci±gn± znów. Gdy zobaczy³ pêdz±cego do kuchni Thorika równie¿ siê tam uda³. W drodze powiedzial krasnoludowi jeszcze – A Edward w brew pozorom jest bardzo sympatyczny, ¶wirniêty trochê, to fakt, ale sympatyczny.
 
Andrie Oddbody__
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 297
Rejestracja: sob lis 15, 2003 12:38 pm

sob lip 03, 2004 9:04 pm

- Thorur, staruszku - wykrzykn±³ kto¶ w kierunku krasnoluda. - jak tam zdrowie? <br />Krasnolud u¶miechn±³ siê i ju¿ mia³ odpowiedzieæ lecz drow mu przerwa³. <br />Podbieg³ do nich drow, rozradowany jak nigdy. <br />- Wiesz co odkry³em? Magiczny proszek o sile 4 razy wiekszej ni¿ proch strzelniczy i do tego mo¿e go zastêpowac! <br />Na twarzy krasnoluda zago¶ci³o przera¿enie, mia³ odpowiedzieæ lecz drow ju¿ nie by³o obok wbieg³ pod pok³ad. <br />Pod pok³adem drow wszed³ do swej ogromnej kajuty, wiêkszej nawet ni¿ kapitan. Gdy tylko otwar³ drzwi, mo¿na by zauwa¿yæ wnêtrze kajuty ale tylko wtedy gdy kto¶ zagl±da³ by przez ramiê Edwarda. W ¶rodku by³ d³ugi stó³ na którym le¿a³y plany wielu maszyn, by³y te¿ sterty pergaminów z jakimis wzorami, a tak¿e kolby z ró¿nymi cieczami. By³o tam równie¿ jakie¶ urz±dzenie przykryte p³acht±. Edward wszed³ do ¶rodka i zamkn±³ za sob± drzwi, teraz tylko bêd±c w ¶rodku mo¿na siê czego¶ dowiedzieæ.....
 
Menthorn
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 301
Rejestracja: pn sie 11, 2003 11:21 pm

sob lip 03, 2004 9:21 pm

-Bogowie! – Wykrzycza³ cicho krasnolud, gdy drowa ju¿ nie by³o. – Cztery razy silniejszy! Ratujmy siê ju¿ teraz, potem mo¿e zabrakn±æ czasu. – Jêkn± id±c do kuchni. – Zaiste, to bêdzie co¶ piêknego. – po czym zawo³a³ w kierunku kapitana. – Seriam! Trzeba zacz±æ szukaæ nowej ³ajby!
 
Awatar użytkownika
The Prophet
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1044
Rejestracja: ndz lip 04, 2004 7:10 pm

sob lip 03, 2004 9:34 pm

Wszyscy członkowie załogi spokojnie sobie gawędzili, gdy nagle w wodzie koło statku, pojawił się jakiś ciemny kształt. Rósł on coraz bardziej, najwyraźniej wynurzając się z głębin. Gdy osiągnął wielkość sporego konia, przez powierzchnię wody przebiła się szczupła sylwetka wznosiła się ona w górę dość szybko, co po chwili zostało wyjaśnione, poprzez ukazanie się dwóch rekinów, na których nosach nieznajomy wspierał swe stopy. Sprężywszy się do skoku, przybysz wybił się i poszybowawszy w powietrzu, wylądował pewnie na dwóch nogach. Rekiny zaś opadły z pluskiem do wody i natychmiast odpłynęły. Przybysz okazał się półelfem, jednak jego skóra była nieco zielonkawa, a włosy koloru ciemnego szafiru, zwisały przemoczone do wysokości ramion. Odziany był on w lekką skórzaną zbroję ozdabianą motywami morza i rekinów, oraz wielkich fal. W dłoni trzymał długi trójząb. Powoli podszedł do okrętu i głośno rzekł: <br />-Słyszałem, że potrzebujesz kilku żeglarzy kapitanie. Lecz nawet z lojalną załogą, bez łaski suczej królowej, Umberlee daleko nie odpłyniesz, gdyż jej potęga zmiażdży ten twój okręcik. Oferuję ci, zatem swoją obecność na statku i przez to bezpieczeństwo i brak agresji ze strony Królowej Głębin - nie zaatakuje bowiem statku, który niesie jej kapłana. To dość kusząca oferta.
 
baca007
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 352
Rejestracja: pn gru 22, 2003 1:22 pm

ndz lip 04, 2004 7:32 am

Witam Ciê mo¶ci elfie! Nie mam nic przeciwko twojej obecno¶ci na pok³adzie. Czêsto handluje z morskimi elfami wiêc twooja osoba mo¿e bardzo pomóc mi w negocjacjach. <br />Powiedzia³ Seriam do nowo przyby³ego po³-elfa, po czym doda³ Zapraszam mo¿e na jak±¶ przek±ske. Tymi drzwiami i prosto korytarzem. <br /> <br />Kapitan spojrza³ najpierw w kierunku drowa potem w strone Thorura i na jego twarzy odmalowa³ siê lekki niepokój ale odpowiedzia³ równie¿ id±c w kierunku kuchni Nie martw siê, te adamantowe p³yty tórymi opancerzy³em jego kabine powinny wytrzymaæ nawet tak siln± eksplozjê. Ale mo¿e jednak trzeba bêdzie wzmocniæ j± jeszcze magicznie... ostatnie zdanie wypowiedzia³ po krótkim namy¶le Nasz wynalazca jest w koñcu bardzo zdolny i ten proch morze okazaæ siê jeszcze silniejszy... Powiedzia³ ju¿ w progu do¶æ sporej kuchni. Sta³o w niej 5 sporych sto³ów wystarczaj±cych ¿eby ca³a oko³o 50 osobowa za³oga mog³a je¶æ razem. Dalej by³o spore przej¶cie prowadz±ce do kuchni i magazynów ¿ywno¶ci zamkniêtych na k³ódke odk±d na pok³adzie pojawi³ siê Edward. W kuchni nie by³o kucharza ale paru niewidzialnych s³u¿±cych gotuj±cych potrawy, tak wiêc gdy kto¶ mia³ ochote na przek±ske zawsze móg³ znale¶æ tu co¶ dobrego. Kuchnia znajdowa³a siê w lewej czê¶ci ³ajby zaraz ko³o magazynu. W prawej czê¶ci natomiast znajdowa³a siê kaplica po¶wiêcona bogu morza oraz kajuty za³ogi. W ¶rodkowej czê¶ci znajdowa³y siê kabiny kapitana, oraz Edwarda i pare wiecznie zamkniêtych kabin do których dostêp mia³ tylko kapitan.
 
Menthorn
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 301
Rejestracja: pn sie 11, 2003 11:21 pm

ndz lip 04, 2004 8:52 am

Tak kapitanie. Oby wytrzyma³y!. – Thorur u¶miechn± siê. I zasiad³ do sto³u obok kapitana. I powiedzia³ doñ bardzo cicho. – Swoj± drog± ten kap³an, czczê Umberlee ze wzglêdów bezpieczeñstwa, a s³ysza³em, ¿e ci jej kap³ani, jak ona, okrutnicy i szumowiny. Ale co ja gadam… to nasz dom, mo¿emy go st±d wyperswadowaæ, je¶li bêdzie trza. – krasnolud poci±gn± ostatni raz fajkê, po czym zgasi³ j± palcem, wyczy¶ci³ go i powiedzia³ g³o¶no, tak by daæ przyk³ad za³odze. – Du¿± rybê, chleb i kufel! – Od razu w jego stronê zawêdrowa³ jeden z niewidzialnych s³u¿±cych i poda³ mu, co ten chcia³. – Bracie. – Powiedzia³, zajadajac sie, do krasnoluda. – A czym siê tak konkretnie zajmujesz, oprócz ¿eglugi oczywi¶cie?
 
baca007
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 352
Rejestracja: pn gru 22, 2003 1:22 pm

ndz lip 04, 2004 10:03 am

Kapitan powiedzia³ g³o¶n: Niedosma¿one befsztyki z sowoniedzwiedzia, wino i chleb. po czym prawie natychmiast jego potrawa zosta³a mu podana. Jad³ przez chwile w milczeniu i powiedzial: Co powiesz ¿eby pop³yn±æ teraz do królestwa wodnych elfów ¿eby wymieniæ z³oto, broñ i drogie kamienie na troche pere³. Dla nich one nie s± wiele warte a dla nas s± bardzo cenne. Nie planuje ¿adnych wiêkszych potyczek wiêc bêdziemy mieli troche czasu na sprawdzenie mo¿liwo¶ci nowej za³ogi i statku po przebudowie.
 
Menthorn
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 301
Rejestracja: pn sie 11, 2003 11:21 pm

ndz lip 04, 2004 10:46 am

Krasnolud ³ykn±³ piwo z kufla. – Czemu nie, handel z morskimi elfami zawsze siê op³aca³, sprzedawali nam du¿o pere³, bo w ich mniemaniu s± bezwarto¶ciowe, za posrebrzan± broñ, która dla nas … hm… nie jest niczym szczególnym. – Powiedzia³ i poklepa³ wielk± d³oni± po swoim toporze. – No wiêc chyba postanowione, p³yniemy do elfów. Tylko z tym planowanie potyczek, tego nie da siê przewidzieæ. - powiedzia³, w oczach mu zab³yszcza³o i zabra³ siê spowrotem do jedzenia.
 
baca007
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 352
Rejestracja: pn gru 22, 2003 1:22 pm

ndz lip 04, 2004 11:22 am

Poczekamy tu jeszcze pare dni. Na razie jeszcze mamy za ma³o ludzi. Pozaty wole ¿eby Edward przeprowadzi³ te swoje eksperymenty z prochem jak najbli¿ej brzegu... powiedzia³ kapitan i popi³ wina.
 
Menthorn
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 301
Rejestracja: pn sie 11, 2003 11:21 pm

ndz lip 04, 2004 12:11 pm

Tak. – odpowiedzia³ krasnolud. – Masz racjê. Z tak± garstkê nie wyp³yniemy. Byle by siê szybciej ta brygada znalaz³a. Dawno u¿ytku ze steru nie robi³em… - Thorur wróci³ do jedzenia.
 
Miolo
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 175
Rejestracja: pn cze 21, 2004 11:00 pm

ndz lip 04, 2004 7:34 pm

Po kładce, nieproszona weszła kobieta. Była piękna, tak piękna jak może być mieszczanka, z zadbanej rodziny i dzielnicy. Do pasa, przypiętego do kształtnych bioder, przyczepione miała dwa katiusze, a przez plecy przewieszoną rusznicę. Obcisłe spodnie pokazywały wspaniałe, kształtne uda, a luźna koszula ni mogła kompletnie ukryć krągłości. Sięgające do kolan buty, lekko stukały o burtę. Posiadała rękawiczki, cienkie, lecz kompletnie spełniające swoją rolę. Spod "pirackiego" kapelusza spływała prawdziwa kaskada kasztanowych włosów. Głębokie zielone oczy, z pewnością siebie obrzuciły statek. Kobieta weszła nie zwracając na nikogo uwagi do kajuty jadalnej. <br />-Gdzie mogę znaleźć kapitana?- powiedziała na wpół słodkim głosem. <br />Wszyscy w kajucie niemal westchnęli. Kapitan głośno przełknął ślinę. <br />-To ja- powiedział starając się by jego głos zabrzmiał normalnie. <br />-Powitaj więc nowego członka załogi, tatuśku.- powiedziała uśmiechając się i odsłaniając śnieżnobiałe zęby. <br />Wśród dotychczasowych członków załogi wydarł się krzyk. Wszyscy się cieszyli. I mieli cichą nadzieję. <br />Dziewczyna dosiadła się do stołu, biorąc jedzenie od Thoruka. Zabrała mu kufel i wypiła chyłkiem. <br />-Przepraszam dziadku, ale długo zajęło dotarcie tutaj. A więc... gdzie moja kajuta? <br /> <br />--------------------------------------------------------------------------------------------------------- <br /> <br />Joanne Nightingdale człowiek, praworządna neutralna. <br />Łotrzyk 4/ wojownik 2 <br />Siła-14 <br />Zręczność-15 <br />Budowa-12 <br />Intelekt-14 <br />Roztropność-13 <br />Charyzma-17
 
Awatar użytkownika
Xavier
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 561
Rejestracja: pt maja 06, 2005 4:13 pm

ndz lip 04, 2004 8:41 pm

Rzeźnik zrezygnowany brakiem zainteresowanie poszedł razem ze wszystkimi. Kiedy zobaczył kuchnię dosłownie rzucił sie na jadło. Porwał spory kawał solonego mięsa i zaczął go jeść. Kiedy zjadł już całość wziął cały dzban piwa i zaczął je powoli sączyć. Po wielkim łyku tego wspaniałego trunku powrócił do sali. Wtedy zobaczył ją. Oczarowała go swoim wdziękiem, czystością i sztuczną słodkością. "Płatne nałożnice nie są takie ładne" pomyślał. <br />Miał chętke na kobietę, wprawdzie nie miał takowej od długiego czasu. Tak, tydzień wydawał sie wiecznością. Ci marynarze, na których napadli przewozili córkę jakiegos ważniaka. Rzeźnik zajął sie nią osobiście. Wprawdzie była o wiele młodsza od nowej "koleżanki", ale była równie słodka, a ten jej cudowny krzyk. Niestety te chwile nie trwały długo, kiedy reszta załogi dorwała Rzeźnika na "gorącym uczynku", pirat uśmiechnął się, nie miał wyboru, musiał sie podzielić. A teraz nie musi się dzielić. O ile mu wyjdzie gadka wstępna. "Z piratkami nie ma żartów" pomyślał czart, "nie można na siłę". Znał kiedyś jedną i to spotkanie omal nie zakończyło sie utratą przyrodzenia Rzeźnika. <br />Harghal nie zastanawiał się długo. Podszedł do dziewczyny, odwrócił krzesło, które stało obok niej i usiadł na nim. <br />-Hej kochanieńka- zaczął standardową gadkę- masz ochote przeżyć coś niesamowitego? <br />Rzeźnik wyeksponowął swoją diabelską twarz. Spojrzął w jej piękne zielone oczy. Przypominało jej to jadna z wysp na której była jego stara ząłoga. Ich kryjówke. Było tam straszliwie zielono. Wszędzie rosły drzewa i krzaki. Pogłaskał się po czarnym rogu wystającym z jego brody, tak jakby podkręcał bródkę. Widać była błysk w jego pięknych, diabelskich pomarańczowych oczach. Kontakt wzrokowy tych dwojga przerywała tylko migający co chwilę ciemnoszkarłatny kamyk. Bardzo pasowął do jego wizerunku. Pasował do jego czarnych baranich rogów, czerwonych łusek, długich drapieżnych zębów i kruczoczarnych, straszliwe grubych, niemal półcentymetrowych włosów splecionych w warkocz. To dziwne ale wydawało sie jakby spiczaste ucho tej istoty, poprzebijane wieloma ćwiekami drgneło. <br />-Chwile prawdziwej rozrywki, z prawdziwym piratem, a nie takimi "klopsami"- Rzeźnik rozejrzał się po całej sali wypowiadając to słowo.
 
Miolo
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 175
Rejestracja: pn cze 21, 2004 11:00 pm

ndz lip 04, 2004 9:30 pm

Joanne spojrzała krytycznym okiem na Rzeźnika. <br />-Przepraszam kochaniutki, ale kompletnie mi się nie podobasz.- powiedziała to głosem do cna przesłodzonym- Może poszukasz kogoś w twoim rodzaju? <br />Rozejrzała się po sali. <br />-A jeśli chodzi o tych "klopsów" to wyglądają o wiele bardziej normalnie. Wybacz czerwoniutki- chwyciła go delikatnie z róg wystający z podbródka- nie jestem taka łatwa.
 
Andrie Oddbody__
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 297
Rejestracja: sob lis 15, 2003 12:38 pm

ndz lip 04, 2004 10:09 pm

Do sali wszed³ osmolony Drow. Wyciera³ ju¿ twarz chust±, lecz nie wychodzi³o mu to trochê. Cz³onkowie za³ogi, którzy go znali popatrzeli tylko na niego przez chwilê i przestali siê interesowaæ jego wygl±dem. On nie zwracaj±c na nikogo uwagi zacz±³ i¶æ w kierunku kapitana. <br />- Kapitanie, uda³o mi siê stworzyc magiczny proszek silniejszy od proch czterokrotnie. <br />Kapitan chcia³ mu przerwaæ, lecz drow kontynuowa³ nie strudzony. <br />- Dziêki niemu bêdziemy mogli ³adowaæ do dzia³ ciê¿sze pociski, bêdziemy mogli równie¿ dalej strzelaæ. Aha ta niespodzianka jest ju¿ prawie ukoñczona, trzy, cztery dni i panu poka¿ê. <br />Gdy skoñczy³ mówiæ podszed³ do innego sto³u, machn±³ rêk± i wzi±³ drink, który siê pojawi³. Usiad³ na ³awie i rozgl±da³ siê po sali. <br />- Hmm ile tu nowych twarzy, muszê co¶ zrobic by móc wszystkie te chwile utrwaliæ, ale to pó¼niej...
 
Menthorn
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 301
Rejestracja: pn sie 11, 2003 11:21 pm

ndz lip 04, 2004 11:00 pm

Thorur wsta³ i popatrzy³a na kobietê. – S³uchaj no kochanieñka, ¿e ¶linka cieknie panom na widok twoich kr±g³o¶ci, nie znaczy, i¿ mo¿esz sobie moje piwo ch³eptaæ. – Powiedzia³ i wyszarpn±³ Joanne kufel. – I nie pozwalaj sobie na zbytni± zuchwa³o¶æ, bo to siê u nas nie op³aca. Szczególnie, je¶li chodzi o mnie. – Doda³ i usiad³ do sto³u. – Dolewka! – Krzykn±³ i podniós³ lekko kufel, który zaraz zosta³ nape³niony. – Thorur jestem, a tu masz naszego kapitana. – Powiedzia³ i poklepa³ po plecach wy¿szego od siebie dwa razy Seriama. – A, panie Rze¼nik, bez takich mi tu na ³ajbie! Po to masz burdele! – powiedzia³ i drapi±c siê po brodzie zacz±³ z nuciæ jak±¶ pirack± piosenkê - Sembijskie dziwki najlepsze s±, tra la la li, tra la la lo, pracuj± nawet kiedy ¶pi±, tra la la la la la lo…
 
Miolo
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 175
Rejestracja: pn cze 21, 2004 11:00 pm

pn lip 05, 2004 1:34 am

Joanne spojrzała krytycznie na krasnoluda. <br />-Dobrze dziadziuś, spokojnie. <br />Odeszła parę kroków dalej by zamówić pełny dzban piwa. Niestety przez Thoruka straciła ochotę na chlanie. Wylała prawie cały trunek na podłogę. Parę osób z żalem popatrzyło na złocisty płyn mieszający się z morską wodą, lecz nikt nie śmiał zwrócić jej uwagi. Była po prostu zbyt olśniewająca. <br />Po chwili podeszła do Thoruka. <br />-Chodź, dziadek, popijemy sobie i może jak sie poznamy, to cię przeproszę, hmm? <br />
 
baca007
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 352
Rejestracja: pn gru 22, 2003 1:22 pm

pn lip 05, 2004 7:41 am

Raczej Thorur nigdzie z tob± nie pójdzie, kochaniutka bo teraz idzie do portu zamówiæ broñ na handel. A tak przy okazji jedna burda na statku z twoim udzia³em i lecisz za burte. Wydaje m siê ze i tak sporo tutaj namieszasz... Wsta³ po czym doda³ Chodz Thorur. Dam ci pieni±dze na tê broñ. My¶le ¿e 100 ³uków, 10000 strza³ i 50 srebrnych mieczy d³ugich starczy, prawda? Ewentualnie jup troche wiêcej mieczy je¶li bêd±, najlepiej magicznych. Masz tu pieni±dze... powiedzia³ Seriam po czym siêgn±³ do torby przewieszonej przez ramie i zacz±³ wyjmowaæ sztabki z³ota. Ca³a za³oga patrzy³a siê chciwie na b³yszcz±ce z³oto. Wszyscy liczyli w my¶lach sztabki: 1, 2, 3, 5, 10, 20, 30 po chwili na stole le¿a³o 50 sztabek z³ota. Powinno wystarczyæ. Je¶li co¶ zostanie kup te¿ troche drewna, przyda siê do ³atanie statku w razie jaki¶ uszkodzeñ. Je¶li ktokolwiek bêdzie mnie szuka³, jestem w swojej kajucie.
 
Menthorn
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 301
Rejestracja: pn sie 11, 2003 11:21 pm

pn lip 05, 2004 7:45 am

S³uchaj no – powiedzia³ spokojnie czarnobrody. – Po pierwsze nie dziadziu¶, tylko panie Sterniku, a po drugie, na tej ³odzi nikt nie pije, chyba, ¿e do posi³ku, ale i tak tylko tyle ile mo¿e, z umiarem. Zapamiêtaj, i je¶li chcesz to siadaj. – Wskaza³ na ³awê. – Póki nie skoñczê ryby, siê st±d nie ruszam. – przez ca³y czas nawet nie odwróci³ g³owy znad talerza. Znów zacz±³ je¶æ.
 
Qbe
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 230
Rejestracja: śr paź 09, 2002 6:36 pm

pn lip 05, 2004 11:56 am

Thorik podniós³ g³owê znad swojego baraniego combru. Popi³ spory ³yk piwa, po czym zerkn±³ na nowoprzyby³± dziewczynê. Zmierzy³ j± wzrokiem po czym wzruszy³ ramionami. Za wysoko "progi" na krasnoludzkie nogi. Pewnie we¼mie siê za drowa. Albo i nie. Chocia¿ bombowy z niego ch³op. Ho,ho. Ale ten diabe³ to z klopsami przesadzi³. Niech no tylko zacznie, to dopiero bêdzie mia³ piek³o. Ca³e szczê¶cie ¿e najprawdopodobniej kapitan w przypadku zaczepki go usadzi - bardzo dba³ o porz±dek na statku. <br />- Thorur, zanim wyjdziesz chcia³e¶ us³yszeæ czym to siê dok³adnie zajmujê. No wiêc s³uchaj. - Thorik poci±gn±³ sporego ³yka ze swojego kufla, aby nie musieæ przez chwilê przerywaæ na napitek - Zanim dosta³em siê na ten statek, pracowa³em na "Morskiej Strzale". By³ to statek, który nie wyp³yn±³ dalej na pó³noc ni¿ Waterdeep - zazwyczaj kr±¿y³ wokó³ Pó³wyspu Chultañskiego - wiesz, diamenty, ozdoby rdzennych mieszkañców pó³wyspu i oczywi¶cie ich s³ynne winko i przyprawy. Je¶li mogê wtr±ciæ, to dla nie-Tashalarczyka to ów "wspania³y napój" brzydnie po 3 miesi±cach, je¶li jest jedynym trunkiem na statku. No, ale do rzeczy. Na "Morskiej Strzale" mo¿na by³o siê dorobiæ, ale i zarobiæ ¶miertelny cios. Sahauginowie, morskie lwy, piraci, yuan-ti, flota. Paskuda. To brakowa³o kucharza, to sternika. Jak na krasnala od ma³ego mia³em talent do adaptacji (przez ca³e dzieciñstwo wêdrowa³em z ojcem po Faerunie), wiêc kiedy by³o trza, to stawalem za denata i wykonywa³em jego zawód. Nienawidzê obieraæ pyr i ich pichciæ, ale krêcenie kó³kiem jest du¿o ciekawsze. Ale moim prawdziwym fachem na statku by³ "zwiad". Doskonale buszowalem po d¿ungli w poszukiwaniu ¶wi±tyñ. Wiesz, jak siê raz zorientujesz w naszych kopalniach, to ju¿ podró¿owanie po d¿ungli to ma³e piwko - w koñcu mo¿esz i¶æ w ka¿d± stronê, a i tak z niej wyjdziesz. Potem w mie¶cie zawsze uruchamia³em nowozdobyte kontakty, coby dowiedzieæ siê, czy co z portu nie wyp³ywa, albo gdzie mo¿na opchn±æ towar. W³a¶nie my¶lê, ¿e tu mogê siê wam przydaæ. Powiedzcie mi kiedy, a rozpytam siê po Waterdeep, czy co dobrego nie bêdzie do niego aktualnie p³yn±æ. Dalej na pó³noc ju¿ nie mam dobrych informatorów. - Thorik odetchn±³ i wy¿³opa³ do koñca kufel, po czym poda³ go niewidzialnemu s³udze - Do pe³na! No, to chyba by³oby na tyle. Aha - co do sterowania, to to by³ oczywi¶cie ¿arcik, nikt by siê tego tak szybko nie nauczyl. Ale w³a¶nie, jak wygl±da ster tego statku? Normalnie, czy te¿ mo¿e to jaki¶ panel?. <br />- Hej, drowie, powiedz mi no: Ten proch to napewno bezpieczny? Mo¿e potestuj go jeszcze nieco na czym¶ mniejszym, na przyk³ad na swoim pistolecie. - Thorik widzia³ kiedy¶ prototyp takiego prochu. Alchemikowi strzelaj±cemu pistoletem na³adowanym takim prochem urwa³o rêkê. Wola³ nie widzieæ odrzutu armaty na³adowanej takim prochem. <br />Thorik, widz±c Thorura rozmawiaj±cego z Joanne, szturchn±³ go ³okciem w bok. <br />- No có¿, nie mogê powiedzieæ ¿e jeste¶ najromantyczniejszym khazadem jakiego widzia³em. Ale jeste¶ przynajmniej praktyczny, a to siê liczy na statku. - u¶miechn±³ siê z³o¶liwie i doda³ ciszej - Popatrz jak krêci tymi lêd¼wiami. Ona chyba na ciebie leci!. <br />Thorik ziewn±³ i powiedzia³ - chyba robi siê ju¿ trochê pó¼no. Jak chcesz, mogê ci pomóc z tym transportem broni. Chyba wiem, gdzie mo¿na tanio dostaæ trochê orê¿a. Póki co, to idê do kabiny siê kimn±æ. Pó¼no ju¿. Jak idziesz sam to mnie nie bud¼. - po czym Thorik wyszed³ chwiejnym od piwa krokiem do swojej kajuty.
 
Miolo
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 175
Rejestracja: pn cze 21, 2004 11:00 pm

pn lip 05, 2004 12:30 pm

Znudzona Joanne usiadła już spokojnie na ławie. Oparła podbródek na dłoniach i zaczęła rozglądać się wśród załogi. "Ciekawi ludzie, nie powiem- myślała -lecz trochę za bardzo przejmują się statkiem. Co szkodzi od czasu do czasu zażartować? Ale nic mi do tego, chcę jedynie się rozerwać" Uśmiechnęła się pod nosem. Rozerwać to odpowiednie słowo. <br />Z całej załogi statku, najbardziej "rozrywkowymi" na swój sposób, wydali jej się Thoruk i ten dziwny drow z uświnioną prochem twarzą. <br />Spojrzała na drowa. Na razie go zostawi w sokoju. Żadnych zaczepek. Niech dokończy swoje wynalazki. Choć chciała by bliżej zobaczyć te jego zabawki.
 
Andrie Oddbody__
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 297
Rejestracja: sob lis 15, 2003 12:38 pm

pn lip 05, 2004 12:32 pm

Gdy Thorik szed³ chwiejnym krokiem do kajuty kto¶ chwyci³ go za rêkê i zacz±³ ci±gn±æ na pok³ad. <br />- Choæ poka¿ê Ci jak strzela pistolet za³adowany tym prochem - U¶miechn±³ siê szeroko Drow. <br />Na twarzy Thorika zago¶ci³ grymas przera¿enia, lecz u¶cisk prawej rêki Drowa by³ potê¿ny, prawiê ¿e stalowy. Wybiegli na pok³ad, drow zacz±³ pokazywaæ jaki¶ cel na l±dzie. <br />- Widzisz tamt± dzwonnicê, ona bêdzie celem - Wyci±gn±³ swój pistolet, nasypa³ prochu, ubi³ go i w³o¿y³ kulê. - Zobaczysz jak± ma moc. <br />Trzymaj±c w prawej d³oni pistolet, wymierzy³ w dzwonnicê, Thorik troche siê skuli³ w sobie. Drow celowa³ i nagle nacisn±³ spust, hul by³ oko³o 2 razy wiêkszy ni¿ przy normalnym prochu, równie¿ dym z wystrza³u by³ wiêkszy, jednak rêka drowa nie ruszy³ siê zbyt du¿o, by³o to bardzo dziwne. Thorik spojrza³ siê w stronê dzwonnicy lecz tam nie by³o ju¿ dzwonu, przera¿enie na jego twarzy ¶wiadczy³o o uznaniu dla pracy Edwarda. <br />- £adnie, mi siê podoba³o, nie wiem czy bêd± szukaæ winnego, jakby co to mnie tutaj nia by³o, dobrze. - U¶miechn±³ siê weso³o do krasnoluda. - Idê pracowaæ nad niespodziank±.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości