Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
vh
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 82
Rejestracja: ndz maja 13, 2007 4:09 pm

[Universalis] Wiatr z Północy

czw sie 23, 2007 1:37 pm

Graliśmy w Uniwersalis.
Wchodząc nieco w szczegóły, gra polega na dodawaniu do historii komponentów i łączeniu ich faktami. Na przykładzie - wiecznie głodny (pod-komponent) smok (nad-komponent) o ostrych kłach (pod-komponent) i ognistym oddechu (pod-komponent) nadlatuje (fakt) nad ufortyfikowaną (sub-komponent) wioskę (nad-komponent). Brak tu MG - wszystkie elementy wprowadzają, na równych prawach, gracze. Równowagę ma zapewniać (i wygląda na to, że zapewnia) system monet. Za wszystko (komponenty, prawo do ustawienia swojej sceny czy przerwania cudzej) płaci się określoną ilość miedziaków, których w pewnym momencie może zacząć brakować.
Grę napędzają konflikty. Odpala się je, kiedy dwa komponenty wchodzą ze sobą w spór (niech będzie to nasz smok i nasza wioska). Gracze przyporządkowują dotychczas wprowadzone komponenty stronom sporu ('hmm, kim ja tutaj dysponuję... sołtys! Jest niedojdą, więc słabo przyjdzie mu organizacja obrony; + 1 kość dla smoka') i rzucają niekiedy wręcz gargantuicznymi pulami. Co ciekawe, konflikt jest na rękę wszystkim graczom. Chociaż 'zwycięzcy' pierwsi mogą wprowadzać do gry elementy będące konsekwencjami konfliktu, a 'przegrani' muszą na to poczekać, obie strony dostają całkiem sporo monet i mają możliwość zakręcenia fabułą, jak tylko im się podoba.
To właściwie tyle. Wstrząsnąć, wymieszać i podać z lodem gotową opowieść, ot co.

Najpierw Tenets, czyli kamienne tablice, które tworzymy na początku, a z którymi nasza późniejsza gra powinna pozostawać w zgodzie. I przed grą, i w jej trakcie możliwe są tutaj wszelkie zmiany czy licytacje (to, jeśli ktoś nie chce zrezygnować 'po dobroci').
1. Panuje wieczna zima.
2. Poziom technologiczny średniowiecza.
3. Demony grasują po świecie.
4. Wyprawa wikingów ma ściągnąć klątwę ze swojej wioski.
5. Czarodziejstwo ograniczone do wiedźm i mistrzów run.
6. Tematem konflikt o przywództwo między braćmi.
7. Nad bohaterami ciąży fatum.
Mając te wskazówki, przechodzimy do właściwej gry.

I
Wiedźma przepowiada przyszłość młodemu wojownikowi imieniem Gunnar. Zostanie on wodzem, jednak najpierw zabije swoich braci, ściągając na siebie i na wszystkich, których prowadzi zły los. Rozwścieczony wiking zabija wiedźmę.

II
Gunnar zbiera radę nękanej kataklizmami i chorobami osady, aby udać się na poszukiwanie nowej ziemi. Rozważane są dwie możliwości - bezpieczna droga na wschód (za którą jest jeden z braci Gunnara, Holryk) oraz niebezpieczna droga na północ (tego chce Gunnar). Gunnara popiera trzeci brat, lekkomyślny Rotgar.
Gracz przerywa scenę: Przybywa drakkar z wodzem osady, Wulfgarem (czwarty i ostatni z braci).
Gracz przerywa scenę: To demon kusi Gunnara, aby ten udał się na północ. Szepce mu też, że Wulfgar jest niebezpiecznie i wbrew naturze blisko siostrze obu braci... która, tak się składa, wzbudza też pożądanie u Gunnara
Odpalamy konflikt między Gunnarem a Holrykiem. Rozwiązanie:
Wulfgar nakazuje głosowanie - głosy ciskane są dwu urn, urny zatapiane, zwycięża ten, który prędzej wyłowi z głębin urnę przeciwnika i dopłynie do brzegu. Gunnar wystartował sam, Holryk wskazał jakiegoś młodzieńca. Stronnik Holryka zginął w wirze, Gunnar odniósł sukces. Śmierć jego przeciwnika poczytano za znak od bogów. Bez najmniejszej wątpliwości, to właśnie Gunnar miał rację. Bohaterowie opuszczają wioskę, kierując się w cztery łodzie na północ. Każdym ze statków dowodzi jeden z braci, na każdym statku znajdują się też ludzie doradcy Wulfgara, Mistrza Run imieniem Ulryk.

III
Początek rejsu, uporządkowanie kilku kwestii, których niestety nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Okazuje się, że kilku wojowników w sekrecie czci Lokiego i raczej nie pozwolą, aby rejs upłynął w spokoju. Jeden z nich zatruwa wodę na statku Gunnara.
Gracz przerywa scenę: przed pierwszym statkiem, gdzieś na granicy widoczności, wyprawę prowadzi zjawa zabitej przez Gunnara wiedźmy.

IV
Holryk decyduje się - wbrew ustaleniom - poprowadzić wyprawę na wschód. Gunnar odkrywa zmianę kursu.
Gracz przerywa scenę: Demon kusi Gunnara. Jeśli ten złoży ofiarę z człowieka, na jego usługi przybędzie potwór morski. Gunnar porywa człowieka, który akurat był najbliżej i podrzyna mu gardło, wrzucając zwłoki w morze. Los chcial, że był to jeden z czcicieli Lokiego.
Odpalamy konflikt między Gunnarem a Holrykiem. Rozwiązanie:
Holryk coraz wyraźniej zmienia kurs. Po złożeniu ofiary woda zmienia się w krew, a okręty spowija czerwona mgła. Słychać trzask drewna i jęki ludzi - potwór niszczy statek Holryka. Mgła nie rozchodzi się przez tydzień, uniemożliwiając kontakt załóg trzech łodzi. W tym czasie kierunek rejsu każdemu z braci wskazuje zjawa wiedźmy. Nieustannie słychać demoniczne szepty, śmiechy i złorzeczenia. Wojowników kuszą także syreny, chcące odwieść ich od celu podróży - oddzielić niewinnych od Gunnara i zapobiec klątwie. Za statkiem Gunnara podąża potwór morski - zrządzeniem bogów uczyniony naczyniem dla duszy Holryka. Syreny, nie poznając jego natury, nie pozwalają mu zbliżyć się do wyprawy. Starania syren nie pozostają bez skutków - Rotgar zakochuje się w jednej z syren. Tymczasem na statku Gunnara zaczyna działać siostra, o której wspominał demon. Okazuje się być wierną Lokiego - zbliża się do swojego brata, chcąc w przyszłości rządzić zza jego tronu. Po tygodniu mgła się rozprasza. Statki przybijają do lodowego pustkowia. Przybywa Przewodnik, oferując pomoc w tym niegościnnym kraju. W zamian za ofiarę z jednego z członków wyprawy.

V
Podczas rejsu przez mgłę wojownicy knują przeciwko Wulfgarowi. Demony przekręcają jego słowa, on sam słabnie na zdrowiu. Kiedy mgła się rozwiewa, załoga statku jest gotowa do zniesienia Wulfgara z tronu. Ich oczom ukazuje się wsparty na mieczu Gunnar. Klęczy przed nim olbrzym-przewodnik, ojciec kuszącego Gunnara demona, Loki we własnej osobie.

VI
W założonej w miejscu lądowania wiosce źle się dzieje. Studnie są zatrute, ludzie osłabieni i głodni. Boją się kolejnych ataków bestii. Pojawia się Loki i obiecuje, że w zamian za (trzecią z kolei) ofiarę, powstrzyma potwory i poprowadzi kilku ludzi po prowiant, wodę i potrzebne do odtrucia studni zioła. Ulryk twierdzi, że wioska poradzi sobie bez pomocy nieznajomego.
Odpalamy konflikt między Gunnarem a Ulrykiem. Rozwiązanie:
Wojownicy zbierają się wokół dogasającego ogniska. Wulfgar popiera Ulryka, Rotgar wyzywa go na pojedynek i - z pomocą runicznego miecza, podarowanego mu przez Gunnara - zwycięża, okaleczając brata. Odbywa się narada w chacie nowego wodza. Mimo, że Rotgar nie ufa swojemu bratu, ten okazuje się zręczniejszym politykiem. Wojownicy podejmują decyzję o złożeniu ofiary. Długo nie mogą wybrać jednego spośród siebie, kiedy wchodzi Wulfgar i zgadza się przyjąć ten los. Jego siostra dowiaduje się o tej decyzji. Zrozpaczona stoi nad brzegiem morza, wzywając bogów. Pojawia się potwór morski, przekazując kobiecie i wpływ demona, i wpływ Holryka. Ta wpada w szał i zabija idącego na miejsce ofiarne Wulfgara. Jeszcze z krwią na rękach, zbiera stronników Ulryka i wypływa z nimi w pełne morze. Rozwścieczony brakiem ofiary (i uradowany chaosem wprowadzonym przez jego służkę) Loki nakazuje bestiom zrównać osadę z ziemią.

Zakończenie
Ostatni Drakkar* odpływa w kierunku wschodzącego słońca. Rotgar i Gunnar stoją pośród ciał swoich towarzyszy, otoczeni przez potwory.

*P,NMSP

Na koniec dwie ciekawe liczby - w ciągu całej historii użyliśmy ponad setki różnych komponentów, a w ostatnim konflikcie rzucaliśmy pięćdziesięcioma trzema kośćmi (pula Ulryka - 23, pula Gunnara - 30). Tyle raportu z sesji, refleksje gracza postaram się wrzucić w najbliższym czasie.
 
Awatar użytkownika
kaellion
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 111
Rejestracja: pt kwie 01, 2005 8:37 am

pt sie 24, 2007 11:21 am

Bardzo ciekawe. Już mi się podoba, choć moich znajomych ciężko byłoby nakłonić do takiej gry.
A jak wrażenia? Bo z tego co wyczytałem to opisujesz tylko fabułę. Nie ma żadnych uwag, spostrzeżeń dotyczących rozgrywki (oprócz ostatniego akapitu).
 
Awatar użytkownika
vh
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 82
Rejestracja: ndz maja 13, 2007 4:09 pm

pt sie 24, 2007 7:18 pm

Cóż, po pierwsze upał skutecznie pozbawił mnie własnego zdania. Po drugie, chciałem poczekać z tego rodzaju apekowym 'mięsem', aż wypowiedzą się Osoba, Która Zna Podręcznik oraz Osoba, Która Ma Podręcznik ;). Ale OK, do dzieła.

1. Sesja nie zachwycała kolorem. Nie, żebym się tego nie spodziewał - priorytetem było tu oswojenie się z mechaniką. Na przyszłość chciałbym widzieć więcej i lepszych opisów. Jak to ugryźć? Zwyczajnie zacząć opisywać :). Można by też pomyśleć o jakimś niewielkim systemie nagradzania za ładny kolor.

2. Gra wymaga zapisywania na bieżąco tworzonych komponentów. Co może być albo zauważalne, albo nieprzyjemne, albo rozwścieczające. Było nieprzyjemne. Strasznie spowalniało nas ustalanie pul w konfliktach - gubiliśmy po drodze, który komponent przynależy któremu graczowi i liczyliśmy wszystko od nowa. Musimy wypracować coś, co pomoże nam przyspieszyć i wprowadzanie, i przetwarzanie tych ton danych.

3. Zauważam, że znacznie wygodniej gra mi się na szerszych ustaleniach początkowych. Takich na kampanię, nie na jednostrzał. Nie muszę się wtedy martwić, że więcej postaci już się w historii nie zmieści, czy kombinować, jak przemieścić scenę w środowisko, które akurat mam na oku. Po prostu biorę kogoś z drugiego końca świata i wikłam go w intrygę.

4. W czasie gry pilnowałem, żeby Gunnar nie uciekł przed swoim losem. Miło było wynieść z sesji wrażenie 'uff, udało się' :). Bardzo, ale to bardzo podobała mi się cała ta symulacja wikińskiego 'greko-makbeta'. Temat bez wątpienia zasługuje na własną grę (no i AFAIK już ją ma - coraz mocniej ostrzę sobie zęby na Polaris).

Podsumowując, sesję oceniam na mocną czwórkę. Do piątki brakuje szerszego terenu gry (Hmm, królestwo zamiast wioski?) oraz wyeliminowania buchalteryjnych dłużyzn, szóstki zaś nie wystawię bez mocnego, zapadającego w pamięć koloru.
 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

sob sie 25, 2007 4:22 pm

Właściciel przybywa...

vh pisze:
Na przyszłość chciałbym widzieć więcej i lepszych opisów. Jak to ugryźć? Zwyczajnie zacząć opisywać Smile. Można by też pomyśleć o jakimś niewielkim systemie nagradzania za ładny kolor.

A mi się właśnie wydawało, iż spora część sesji opierała się na idealnym wyważeniu koloru i mechaniki (tak gdzieś do połowy). Co do systemu nagradzania - można pomyśleć, choć sugerowałbym coś niewielkiego.

vh pisze:
Gra wymaga zapisywania na bieżąco tworzonych komponentów. Co może być albo zauważalne, albo nieprzyjemne, albo rozwścieczające. Było nieprzyjemne. Strasznie spowalniało nas ustalanie pul w konfliktach - gubiliśmy po drodze, który komponent przynależy któremu graczowi i liczyliśmy wszystko od nowa. Musimy wypracować coś, co pomoże nam przyspieszyć i wprowadzanie, i przetwarzanie tych ton danych.

Myślę, że wrócimy do oryginalnej zasady gry, zgodnie z którą gracze nietworzący sceny mogą opowiedzieć się tylko po jednej ze stron i przyznać odpowiednią ilość traitów. Na przeszkodzie staje tutaj prawo do poszczególnych komponentów, ale myślę, że można to usankcjonować wg modelu:

Gracz tworzący scenę opisuje wprowadzone przez siebie komponenty i przydziela je do stron konfliktu, następnie gracze kolejno dorzucają po jednym nadkomponencie (czyli postaci/stronnictwa/grupy) do jednej lub drugiej strony konfliktu. Traity pozytywne zwiększają pulę kości danej stronie, traity negatywne zmniejszają tę pulę. Gdy gracze uznają, iż wystarczy (albo wprowadzimy model odgórny: tylko jedna-dwie kolejki wprowadzania nadkomponentów przy stole), przechodzimy do rzutów.


W związku z tym modelem widzę dwie kwestie:

1. Muszę doczytać zasady Konfliktów odnośnie udziału innych graczy (niż tworzący scenę),

2. Powstaje problem z Interruptami w czasie tworzenia sceny Konfliktu (tzn. czy Komponenty dorzucone przez przerywającego gracza również mogą być wrzucane przez Prowadzacego Scenę, czy też mogłyby być dorzucane tylko w ramach kolejki przez innych graczy) - to zapewne jest spisane w zasadach albo którymś AP.


Odnośnie czasochłonności - w grze ustala się pule na kościach metodą kolejki. My nie mając tylu k10 robimy to pośrednio (wpierw coiny, potem kości), na dodatek zamiast kolejkowo wprowadzamy komponenty chaotycznie.

vh pisze:
Bardzo, ale to bardzo podobała mi się cała ta symulacja wikińskiego 'greko-makbeta'. Temat bez wątpienia zasługuje na własną grę (no i AFAIK już ją ma - coraz mocniej ostrzę sobie zęby na Polaris).

Heh, Ben Lehmann affects you! Sytuacja nam spasowała - Universalis nie sprawia jakichś większych problemów pomiędzy scenami rodem z Gwiezdnych Wojen czy Władcy a właśnie czymś na kształt Henryka V - kwestia social contractu między grającymi.


Coś upraszczając:

vh pisze:
Na przykładzie - wiecznie głodny (pod-komponent) smok (nad-komponent) o ostrych kłach (pod-komponent) i ognistym oddechu (pod-komponent) nadlatuje (fakt) nad ufortyfikowaną (sub-komponent) wioskę (nad-komponent).

Właściwie smok to Rola, do której przypinamy jego cechy i efekty. Role są kluczowe w grze - to najważniejsze figury na szachownicy, które następnie ubiera się w detale.

Opisu fabuły nie będę korygował - nie widzę tam paru elementów, przyporządkowanie "rozdziałów" też jest lekko dyskusyjne, ale w sumie all right ;)

Moje wrażenia z sesji (z punktu mechanicznego):

1. Universalis jest stworzona dla drużyny 4-5 osobowej, przy mniejszej ilości graczy (jak poprzednio) gra zwalnia i grozi przeciągnieciem.

2. Ciesze się, że płynnie weszliśmy w tworzenie komponentów, licytację i konflikty. Cieszy mnie również, iż nie jestem już jedyną osobą przy stole, która decyduje się grać do ostatniego coina w niemal każdej scenie (choć nadal puszczam coiny w obieg najczęściej - blisko 5 razy na sesji).

3. Konflikty - wyszły nam dosyć jasno i logicznie, koniec problemów z ustaleniem stron i motywacji. Powstał problem z lekkim brakiem koloru w ich toku, spowolnieniem z uwagi na ponowne przeliczanie komponentów i dobijanie na siłę w ostatnim konflikcie do 53 monety. Tak jak napisałem powyżej - więcej kości, system kolejkowy i komponent tylko dla jednej strony i więcej koloru i będzie ok.

4. Sesja w kilku momentach była naprawdę świetna, w pozostałej części dobra. Przede wszystkim mam dwie uwagi:

- Borsuku, więcej koloru w czasie własnych scen lub Interruptów (zresztą ja też muszę nad tym popracować),

- Universalis uniemożliwia tak płynną grę, jak możnaby oczekiwać od gry o tworzeniu opowieści - nie ma mowy o stałej immersji, czy chociażby płynnym kolorze - przy czym ja nie mam z tym najmniejszego problemu (mam wręcz w drugą stronę - chętnie zagrałbym w to na płaszczyźnie bardziej mechanicznej - ale wiem, iż muszę się z tym pilnować).

Ocena: -5/6, gdybym patrzył bardziej przez klimat i płynność dałbym chyba podobną ocenę do vh.
 
Awatar użytkownika
Johny
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 102
Rejestracja: sob kwie 30, 2005 7:46 pm

sob sie 25, 2007 11:38 pm

Z mojej strony to był pierwszy raz kiedy zetknąłem się z tego typu grami. Dla mnie to coś zupełnie innego niż rolplaying. Po prostu inny sposób zabawy w której zamiast odgrywać postacie, wspólnie opowiada się jakąś historię. Tylko, że w bardziej dosłownym sensie.

Po sesji w Uniwersalis nazywanie Wampira Storrytelling game wydaje mi się wysoce nieadekwatne :).

Jeśli chodzi immersję - czułem się tak jakbym patrzył na cały świat gry z lotu ptaka. Potem dodawał do tego świata jakiegoś bohatera i obserwował jak zaczyna żyć własnym życiem. Tak jakbym trzymał wyimaginowane tamagochi w wymyślonym akwarium :).
Ekstra efekt uzyskany przez to, że moją postać mogą przejmować po kolei wszyscy gracze. Na tę postać wpływają inne elementy świata też kontrolowane wszystkich grających i mechanikę.
Bardzo ciekawe doświadczenie.

Co do większej ilości koloru - da się zrobić. Choć mnie w samej grze najbardziej podobały się nie opisy a momenty w których komuś udało się mocno podkręcić fabułę w odpowiedni sposób komplikując sytuację. Np. gdy Vh uczynił strażnika Lokim i w ostatnim konflikcie siostra musiała wybierać między służbą Wulfgarowi a swemu Bogu. Dla mnie samo wyobrażanie sobie "co by się stało w takiej sytuacji" nawet bez dłuższego opisu jest ciekawe.

Miałem problemy z zapisywaniem, dopiero pod koniec podpatrzyłem od Pseudo jak to robić. Zapisywanie to jeden z bardziej uciążliwych elementów rozrywki. Nie można się w pełni skupić na słuchaniu drugiego gracza i kombinowaniu co by dodać do sceny, bo trzeba notować komponenty.

Mam wątpliwości co do hmm stylu gry. Czy należy grać w taki sposób, żeby uzbierać jak najwięcej monet (na przykład mocno wspierając konkretne postacie). Czy tak jak grał Pseudo - by stworzyć jak najlepszą historię (wspierając różne strony konfliktu)?
Niby skłaniam się ku tworzeniu historii ale wewnętrzny Munchkin nie śpi i kombinuje nad tym jakie strategie przynoszą najwięcej coinów ;).

Podsumowując sesja: sesja podobała mi się i zapadła w pamięć. Teraz już wiem na czym stoję i na następnej planuje wykorzystać kilka chwytów z L5k na przykład tworzenie postaci ala honorowy skorpion, czy kierowanie fabułom w bardziej konfliktogenny sposób (twój Daimyo chce spędzić noc z twoją żoną).
Moja ocena 4/5 - mam wrażenie, że ucząc się dopiero zasad nie wyciągnąłem całego potencjału zabawowego z gry.
 
Awatar użytkownika
szelest
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1680
Rejestracja: sob lis 15, 2003 7:29 pm

ndz sie 26, 2007 11:31 pm

Bardzo ciekawy AP. Taki... inny. Przynajmniej taka gra była jak mi się zdaje. Kiedy następny AP będzie?
 
Awatar użytkownika
Drozdal
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1269
Rejestracja: pt lip 18, 2003 2:52 am

pn sie 27, 2007 3:56 am

Lekki Ot ;)

Borsuk pisze:
Z mojej strony to był pierwszy raz kiedy zetknąłem się z tego typu grami. Dla mnie to coś zupełnie innego niż rolplaying. Po prostu inny sposób zabawy w której zamiast odgrywać postacie, wspólnie opowiada się jakąś historię. Tylko, że w bardziej dosłownym sensie.
To że grasz w inny sposób, nie oznacza, że nie grasz w gry fabularne ;D

Borsuk pisze:
Po sesji w Uniwersalis nazywanie Wampira Storrytelling game wydaje mi się wysoce nieadekwatne :).
Widzisz - w tym miejscu wszystko zależy od interpretacji terminu. Dla ciebie storytelling blizszy jest Universalisowi, Wampir zcharakteryzował swój storytelling w inny sposób.
Borsuk pisze:
Ekstra efekt uzyskany przez to, że moją postać mogą przejmować po kolei wszyscy gracze. Na tę postać wpływają inne elementy świata też kontrolowane wszystkich grających i mechanikę.
Bardzo ciekawe doświadczenie.
Oczywiście kontrola nad postacią zależy wyłącznie od ilości zainwestowanych w nią monet. Warto oszczędzać na początku sesji - jeżeli masz jakieś mocniej sformuowane plany co do tego jakbyś chciał aby sesja się potoczyła. Uniwersalis do satysfakcjonującej gry wymaga graczy, któzy są otwarci na często nieprzewidywalne zmiany w fabule wprowadzane przaez innych uczestników zabawy. Moge nawet posunąc się do stwierdzenia, że gra w U pomaga szlifować swoje umiejętności prowadzenia ciekawych sesji, bo uczy szybkiego podejmowania ciekawych pod względem fabularnym decyzji, które odbiją swe piętno na wszystkich grających.
Borsuk pisze:
Mam wątpliwości co do hmm stylu gry. Czy należy grać w taki sposób, żeby uzbierać jak najwięcej monet (na przykład mocno wspierając konkretne postacie). Czy tak jak grał Pseudo - by stworzyć jak najlepszą historię (wspierając różne strony konfliktu)?
Niby skłaniam się ku tworzeniu historii ale wewnętrzny Munchkin nie śpi i kombinuje nad tym jakie strategie przynoszą najwięcej coinów ;).
W takich przypadkach pomaga ostrzejsze zaznaczenie w social contractcie jak gramy i po co gramy. Ja ogólnie nie przejmuję się tym, kiedy grając w U ktoś podkłada mi "świenię" (w jakikolwiek sposób), gromadzenie monet - jak wspomniałem powyżej, może zaważyć na kierunku jaki obejmie gra w jej dalszej części - tworzenie ciekawego świata i intrygującej fabuły nie zważając na liczbę monet tez nie jest złym rozwiązaniem - le ja wolę mieć kilka zachomikowanych na "czarną godzinę" - nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć.
Borsuk pisze:
Moja ocena 4/5 - mam wrażenie, że ucząc się dopiero zasad nie wyciągnąłem całego potencjału zabawowego z gry.
Learning curve Universalis nie jest dość stroma - sesja, dwie i grając powinieneś czuć się swobodnie znając wszystkie zasady. Najtrudniej jest się przestawić z trybu "gracz" na tryb Uniwersalis. :D
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

pn sie 27, 2007 12:18 pm

To ja też OT.

Borsuk pisze:
Po sesji w Uniwersalis nazywanie Wampira Storrytelling game wydaje mi się wysoce nieadekwatne


Ukradnę Ci ten cytacik, co? :-)
 
Awatar użytkownika
Johny
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 102
Rejestracja: sob kwie 30, 2005 7:46 pm

śr sie 29, 2007 12:13 am

Duce jasne, nie krępuj się :).

Drozdal pisze:
Borsuk pisze:
Dla mnie to coś zupełnie innego niż rolplaying.


To że grasz w inny sposób, nie oznacza, że nie grasz w gry fabularne ;D

Widzisz - w tym miejscu wszystko zależy od interpretacji terminu. Dla ciebie storytelling blizszy jest Universalisowi, Wampir zcharakteryzował swój storytelling w inny sposób.


Mimo, że Uniwersalis bardzo się różni od przeciętnego rpg, jak najbardziej uważam, że jest grą fabularną.

Nie pasuje mi do niej termin "Roleplaying game" (gra w odgrywanie) bo tu raczej się tylko opowiada. Dla mnie to właśnie storytelling game (gra w opowiadanie).

Wiem, że to tylko słowa i definicje. Ale gdybym miał to tłumaczyć laikowi, tak było by prościej. Gry narracyjne - opowiadamy, gry roleplaying - odgrywamy. Piękna dosłowność :).

Pozdrawiam.
 
Dark Storm
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 0
Rejestracja: sob sty 29, 2005 4:06 pm

śr sie 29, 2007 5:07 pm

Wow. Chciałbym w to zagrać :) Niby wcześniej o Universalis słyszałem, ale to pierwszy APek jaki do niego czytam. Bomba i czekam na więcej.
 
Awatar użytkownika
Drozdal
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1269
Rejestracja: pt lip 18, 2003 2:52 am

śr sie 29, 2007 5:24 pm

Borsuk pisze:
DMimo, że Uniwersalis bardzo się różni od przeciętnego rpg, jak najbardziej uważam, że jest grą fabularną.

Nie pasuje mi do niej termin "Roleplaying game" (gra w odgrywanie) bo tu raczej się tylko opowiada. Dla mnie to właśnie storytelling game (gra w opowiadanie).


To po co stosowac angelskie zamienniki, skoro polskia "Gra fabularna" pasuje jak najbardziej.
 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

śr sie 29, 2007 5:28 pm

Dark Storm:

Polcon 2007 - biorę ze sobą podręcznik, kolega bierze coiny.
 
Awatar użytkownika
szelest
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1680
Rejestracja: sob lis 15, 2003 7:29 pm

śr sie 29, 2007 7:16 pm

Ja tez jade ja też!:D
 
Awatar użytkownika
Johny
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 102
Rejestracja: sob kwie 30, 2005 7:46 pm

śr sie 29, 2007 8:15 pm

Drozdal pisze:
To po co stosowac angelskie zamienniki, skoro polskia "Gra fabularna" pasuje jak najbardziej.


Żeby podkreślić różnicę między U a grami z którymi miałem do czynienia do tej pory.

P.S. Dzisiaj gdy oglądałem "Strażnika Texasu" zacząłem patrzeć w którym miejscu w fabule są konflikty i kiedy należałoby rzucać kostkami :P.
 
Awatar użytkownika
szelest
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1680
Rejestracja: sob lis 15, 2003 7:29 pm

śr sie 29, 2007 8:55 pm

Borsuk pisze:
P.S. Dzisiaj gdy oglądałem "Strażnika Texasu" zacząłem patrzeć w którym miejscu w fabule są konflikty i kiedy należałoby rzucać kostkami :P.

Ja jak mam odkąd zagrałem w DITV:D Tylko nie ze Strażnikiem Texasu - Chuck Norris wygrywa konflikt zanim sam go zainicjuje:D
 
Awatar użytkownika
Drozdal
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1269
Rejestracja: pt lip 18, 2003 2:52 am

śr sie 29, 2007 10:46 pm

Borsuk pisze:
Żeby podkreślić różnicę między U a grami z którymi miałem do czynienia do tej pory.

Ja tylko jeszcze chwilke podraze.

Widzisz borsuku, takie podejscie (niewazne w jak dobrej wierze) tworzy podzialy i to podzialy, ktorze bardzo ciezko sie odkreca. To cale indie vs. manstream zostalo zainicjowane przez kogos, poniewaz zagral on i doszedl do wnoiosku, ze skoro mial calkowicie inne wrazenia podczas gry to nie moze byc to roleplaying (vide flejmy na rpg.net czy therpgsite).

I teraz to pokutuje, bo ludzie uwielbiaja szufladkowac. Gry fabularne to bardzo pojemnie pojecie (i doskonala polska alternatywa dla ich amerykanskiego odpowiednika), jest w nim mejsce na wszystko poczawszy od H'n'S, przez simowy storytelling Wodowy ;), a na Universalis czy tez Violence konczac.

Grales po raz pierwszy w gre o priorytetach nar - i swietnie! Ciesze sie ze sie podobalo, po co dolewac oliwy do ognia i poszerzac groble mniedzy tym gdzie jestesmy "my" a poletkiem na ktorym okopali sie "oni"? ;)
 
Awatar użytkownika
Johny
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 102
Rejestracja: sob kwie 30, 2005 7:46 pm

czw sie 30, 2007 7:55 pm

Dla mnie ok. Możemy się trzymać terminu gry fabularne.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość