Zrodzony z fantastyki

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 16
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

Almanach

śr lis 05, 2008 9:50 am

Nie, ten temat nie ma nic wspólnego z tekstem Kaduceusza na jego blogu, ani z tym do którego ów tekst się odnosił (To tak na wszelki wypadek).

Nie wiem czy podobny temat już gdzieś się pojawił, sądzę że tak ale chyba gdzieś zaginął. A szkoda. Jednak już wyjaśniam o co chodzi. Otóż w temacie owym chciałbym abyście dzielili się swoimi najróżniejszymi pomysłami: na scenariusze, całe kampanie, ciekawe wątki i zagadki, interesujących BN’ów, czary, czy lokacje. Krótko mówiąc, wszystkim co można by wrzucić do scenariusza. Niech to nie będą jakieś długie eseje, ale po prostu skrótowo opisane pomysły bez kombinowania z mechanikom. Proszę także o wszelkiej maści komentarze odnoszące się do już rzuconych pomysłów. Czas pokaże czy temat się przyjmie.

A teraz żeby nie być gołosłownym rzucę coś od siebie.

Pomysł nada się do do dowolnego systemu fantazy, ale też i do takich jak Zew Cthulhu, czy World of Darknes.

Oglądaliście film Dziewiąte Wrota? Pewien bibliofil kolekcjonował w nim księgi o treści okultystycznej, a szczególnie interesowało go dzieło pod tytułem Dziewięć Wrót Królestwa Cieni. Ponoć istniały trzy egzemplarze tej księgi, jeden oryginał i dwa odpisy. Miał się w niej znajdować klucz do otworzenia tytułowych Wrót. W księdze znajdowało się dziewięć rycin przedstawiających drogę jaką musi odbyć posiadacz księgi alby otworzyć owe Wrota. Jednak tylko sześć rycin zostało wykonanych przez autora, pozostałe trzy zostały podpisane inicjałami LCF (Lucyfer) i to one były kluczem do rozwiązania zagadki.

Ale Wrót jest dziewięć, a ryciny tylko trzy. Tu do akcji wchodzą pozostałe dwie księgi, rzekome kopie oryginału. Także i w nich znajdują się po trzy ryciny autorstwa Lucyfera, od tych autora różną się tylko drobnymi szczegółami (ot na jednej mnich trzyma klucze w jednej ręce, a na drugiej w innej, na jednej drzwi są otwarte, na drugiej przymknięte itp). Te właśnie dziewięć rycin tworzy ukryty przekaz, w który wplecione jest zaklęcie rytuału. Ułożenie ich w odpowiedniej kolejności pozwoli odkryć zaklęcie o odprawić rytuał otwierający Dziewiąte Wrota. A co jest za wrotami? To wie jedynie Mistrz.

_____________________________________________________________
EDIT

Robię ten edit w jakieś 24 godziny po założeniu tematu. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się kokosów, ale nie sądziłem, że nikt nie odpisze. Czyżby temat był tak nieatrakcyjny lub wałkowany zbyt wiele razy :oops: ? No ale cóż nic nie poradzę, i alby pozostać wiernym ustalonym przeze mnie zasadą rzucę kolejny pomysł.

Karty Czarnego Tarota.

22 karty major arkana wchodzące w skład tej talii potrafią coś więcej niż tylko przewidywać przyszłość. Potrafią ją też kreować. Osoba, która stawia komuś tego tarota musi znać jego imię, nazwisko i datę urodzenia, musiała też przynajmniej raz widzieć twarz swojego "celu". Dzięki tym kartą można samemu zaprojektować przyszłość takiej osoby, maksymalnie do 24 godzin w przód. Czasu działania nie można przedłużyć, a to z pewnego istotnego powodu. Otóż osoba, której postawiony został Czarny Tarot po 24 godzinach umiera. Ostatnia wyłożona karta definiuje przyczynę śmierci.

No i jeszcze jeden pomysł. (To na jego podstawie wymyśliłem Czarnego Tarota).

Death Note

"Osoba, której imię zostanie zapisane w tym notesie umrze."

Chyba nie trzeba niczego tłumaczyć, posiadacz tego notesu znając imię, nazwisko i twarz swej ofiary może ją zabić. Dokładnie po 40 sekundach od wpisania imienia, ta osoba umiera na atak serca. Piszący może też określić czas i przyczynę śmierci, a także do pewnego stopnia kontrolować czyny ofiary przed śmiercią. Robi to wpisując obok jej imienia sposób w jaki ofiara ma się zachowywać przed swoją śmiercią. Oczywiście ktoś taki nie zrobi czegoś do czego nie był by fizycznie bądź psychicznie zdolny (jak w hipnozie). Jeśli ktoś oglądał anime Death Note wie o co chodzi.
Ostatnio zmieniony czw lis 13, 2008 12:22 pm przez nerv0, łącznie zmieniany 2 razy.
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

pt lis 07, 2008 9:39 am

Założyłem ten temat i nie zamierzam pozwolić mu zginąć, choćbym miał go sam prowadzić :) . Dla tego też odświeżam go tym oto postem (który mam nadzieję nie spowoduje gniewu moderatorów i innych sił wyższych) i rzucam w nim nowy pomysł.

Ostatni warhammerowski konkurs z pomysłem na lokację obudził we mnie trochę uśpionej inwencji i powstało z tego coś takiego:

Śmierci Wykradzione

Taką nazwę nosi niepozornie wyglądający sklep wciśnięty gdzieś w najgłębsze odmęty dzielnicy Cmentarnej. Ta rudera skrywa w sobie jednak coś więcej niż stare zakurzone księgi. Jeśli gracze lubią różnego rodzaju tajemnicze ciekawostki, na pewno znajdą tu coś dla siebie.

Sklep znajduje się na parterze, jego ciasne wnętrze wypełnione jest najróżniejszymi przedmiotami (mniejszymi i większymi) poustawianymi niedbale na licznych szafkach i regałach. Pomiędzy wieloma starymi, oblazłymi kurzem księgami można znaleźć przeróżne czaszki dziwnych zwierząt, a nawet całe ich szkielety, także i wypchane egzemplarze uważnie obserwujące komnatę swymi szklanymi oczyma. Gdzieś w rogu stoi prastara mumia przywieziona bogowie wiedzą skąd. Wszędzie porozwieszane są przeróżne medaliki, amulety i talizmany. Zalega tu wiele zwojów wypełnionych dziwnymi diagramami i symbolami. Gdzieś na kontuarze spoczywają stosiki dziwnych monet i kamieni. W blasku świecy mieni się nadtłuczona klepsydra, obok której spoczywa stary, pokryty sczerniałymi plamami nóż.

W sklepie tym można znaleźć wszystko co w jakiś sposób wiąże się ze śmiercią i przemijaniem. Ważne jest jednak to by nie były to tony jakichś tam magicznych przedmiotów. Niech to co mogą tam znaleźć gracze będzie niezwykłe, ale nie w oklepany magiczny sposób. Niech znajdą tu nóż seryjnego mordercy, który przed laty dokonywał na tym terenie rytualnych zabójstw, klepsydrę, która odmierza czas do czyjejś śmierci, diagram będący częścią czyichś badań na temat tego jak można przewidzieć czas czyjegoś zgonu. Niech dowiedzą się, że ten stojący na półce dziwaczny szkielet należy do niesklasyfikowanej do tąd istoty, która do niedawna siała terror wśród mieszkańców wysuniętych na północ wiosek, albo że ta mumia byłe niegdyś czarnoksiężnikiem chcącym posiąść sekret wiecznego życia.

Przedmioty, które mogą tu znaleźć gracze powinny być niebanalne i jedyne w swoim rodzaju, na przykład te wymienione w poprzednim poście. Moi gracze byli zachwyceni gdy wkroczyli do tego przesiąkniętego pradawnymi sekretami przybytku. Przeglądali najróżniejsze towary, pytali się do czego służą, bądź służyły, jaką miały historię itp. To też dobry sposób na ulżenie nieco ich sakiewką. Moi gracze nigdy nie byli zwolennikami kupowania jakichś tam pierdół, gdyż mogli je po prostu zdobyć, jednak gdy odwiedzili ten sklepik stwierdzili, że chętnie by coś kupili.

Mam nadzieję, że komuś się to do czegoś przyda. I apeluję do was: PISZCIE!!!
Ostatnio zmieniony śr lis 12, 2008 3:32 pm przez nerv0, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
Kasmizar
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 102
Rejestracja: ndz mar 11, 2007 12:53 pm

pt lis 07, 2008 5:39 pm

nie mogę się wypowiadać w imieniu wszystkich, ale...

Ten przykład z 9 wrotami był kiepski po prostu. Teraz widzę, że dwa dalsze przykłady prezentują wyższy poziom, więc warto się odezwać.
To jest dobre ćwiczenie dla MG, więc czemu nie. Taka puszka pandory z Mima.

Niby-pomysł-Kasmizar-01:
Do druzyny podchodzi obca osoba i zaczyna się z nimi witać jak z przyjaciółmi. Dziękuje za uratowanie życia.
Drużyna nic nie wie, nie poznaje go. Można przyjąć, że to jakaś postać, której po prostu nie pamiętają. W czym jest zagwozdka? To ten big bad ass, którego zabili w poprzedniej przygodzie, a ta postać to jego "dobra" inkarnacja. Może na jego ciele są ślady ciosów drużyny? Taki mały smaczek dla graczy, niech mają świadomość, że naprawdę pomagają temu światu, w którym są.

Stosuje tutaj szkolną skalę 1-6

niby-pomysł-nerv0

9 wrota:1
karty czarnego tarota:4
Death Note:3
Śmierci Wykradzione:6

ps. jeżeli jest niby-konkurs to może być niby pomysł, spisany w ciągu 2 minut, przy minimalnym udziale mózgownicy.
 
Aureus

ndz lis 09, 2008 7:42 am

Póki co pozwolę sobie nie czytać poprzednich wpisów. Po prostu wklejam krótką ideę.

W raczej słabym anime Claymore pojawia się motyw tak zwanej Czarnej Karty. Jako, iż członkinie głównego stowarzyszenia często nie potrafiły pochamować swej "potwornej" natury, zdarzało się, iż któraś z nich zamieniała się w potężną, niosącą śmierć bestię, na którą polowały pozostałe Claymore.

Na taką okoliczność były jednak przygotowane. Jeżeli potrafiły przynajmniej częściowo spowolnić swą przemianę, przesyłały tak zwaną Czarną Kartę do wybranej osoby. Czarna Karta, będąca po prostu kawałkiem czarnego materiału, miała wyrysowany symbol reprezentujący, kto był jej właścicielem.

Adresat Czarnej Karty, będący zazwyczaj przyjacielem lub dawnym towarzyszem podróży, wiedział, kto ją przesyła. A informacja, jaką otrzymywała, brzmiała: "Zabij mnie, nim będzie za późno".

Warto wykorzystać. Nawet w takim WFRP, gdzie magowie całe życie ryzykują kontakty z Chaosem i mutacjami. W końcu mogą dojść do wniosku, iz przestali być ludźmi...

Pozdrawiam. Przyznam, że zawsze taki Almanach był mi potrzebny. : )
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

pn lis 10, 2008 9:29 am

No, widzę że w temacie cośkolwiek ruszyło! Ilość nie imponuje, ale lepsze to niż nic. Wierzę, że niedługo pojawi się więcej tekstów. A teraz do rzeczy:

Skoro Kasmizar narzucił skalę ocen to i ja ją wykorzystam (a co :) ), i wezmę na tapetę jego pomysł zmartwychwstałego BN'a.

Pomysł sprawdził by się w roli nieoczekiwanego przedłóżenia pozornie zakończonej kampanii. Gracze zapewne zechcądociec jakim cudem ich największy wróg wstał z martwych i niczego nie pamięta. Kto go wskrzesił? Jaki miał w tym cel? To całkiem dobry wstęp do całej mini kampanii. Daję mu 4 z małym minusem.

Teraz Czarna Karta od Aureusa.

Ten pomysł także nadaje się na wstęp, ale raczej do pierwszej sesji kampanii, coś w rodzaju trochę odświeżonego "listu od przyjaciela". Jeśli jednak trochę by go zmodyfikować można by go wykorzystać jeszcze raz, w nieco innym charakterze.

Ja widzę to tak: Gracze mają za zadanie schwytać/zabić jakiegoś typa. Wpadają do jego mieszkania i odnajdują w nim taką Czarną Kartę. Nie wiedzą co to jest i prowadzą w tej sprawie śledztwo. W końcu orientują się o co chodzi i dochodzą do wniosku, że albo ich wróg zmienił się w potwora i nie zdążył nikomu zostawić karty, albo ktoś przysłał kartę jemu. Prowadzą dalsze śledztwo mające ustalić właściciela karty, ale w jego trakcie dowiadują się, że karta jest czymś więcej niż się pozornie wydaje (ale nie chce mi się teraz wymyślać czym :) ), fabuła zaczyna nabierać rumieńców.

Za ten pomysł mogę rzucić 3+.

No i przyszła pora na coś ode mnie. To coś znów powstało pod wpływem inspiracji Death Note. Chciałem wymyślić coś co będzie (jak dla mnie) równie fajnie, a jednocześnie całkiem inne. Tak oto powstali...

Snywidzący

Nie zastanawialiście się czemu BG nie mają snów (z wyjątkiem tych proroczych oczywiście :) )? Teraz pomogę wam to wytłumaczyć, ale pomysł sprawdzi się raczej z jednym tylko graczem.

Otóż wyobraźmy sobie sytuację gdy gracz będąc jeszcze dzieckiem został ofiarą rytuału, który powiązał go z jakimś demonem. Od tego czasu nasz BG nie miał żadnych snów i nie pamięta całego zajścia. Ale gracz zrobił jedną z tych wielu głupich rzeczy jakie zwykli robić krnąbrni gracze (otarł się o śmierć, popadł w obłęd, oberwał potężnym zaklęciem, lub znów zagrał główną rolę w jakimś rytuale). W każdym razie, bohaterowi po raz pierwszy się coś przyśniło. Nie był to jednak zwykły sen, w tym śnie bohater był jakąś bezcielesną istotą, przepełnioną rządzą mordu tak wielką, że każda minuta tej egzystencji pulsowała bólem głodu. Musiał znaleźć jakąś ofiarę. Zaczyna więc sunąć dziwnie znajomymi uliczkami miasta, w którym obecnie przebywa, znajduje jakiegoś samotnego nieszczęśnika, który widząc zbliżający się ku niemu tajemniczy cień zaczyna uciekać. Nie ma jednak szans, zostaje zabity, a sen się urywa.

Kolejna noc wygląda podobnie, i kolejna. W mieście narasta panika. Ludzie myślą, że spadła na nich jakaś tajemnicza choroba, ofiary gracza w realnym świecie umierają na zawał serca, jak gdyby zmarły ze strachu. W końcu jednak coś się zmienia, we śnie pojawiło się coś co wprowadza gracza w trwogę, stoi przed nim śmierć we własnej osobie, Ponury Żniwiarz chce dokonać swego sądu, trzeba uciekać, ukryć się, ale głód jest zbyt silny. BG wie, że musi kogoś zabić alby sen się skończył, a on sam umknął przed kosiarzem. Rozpoczyna się dosłownie wyścig ze śmiercią.

Zapewne na początku Gracz był zachwycony swoimi nowymi zdolnościami, teraz jednak uśmiech nieco rzednie na jego twarzy, prawda? Doskonale wie, że za którymś razem nie uda mu się wymknąć śmierci, która nie jest zadowolona z tego, że ktoś wtargnął do jej królestwa. Gracz zaczyna szukać jakiegoś rozwiązania.

Sprawę można jeszcze bardziej skomplikować. Niech znajdzie się jeszcze jeden Snywidzący. Człowiek w śpiączce, który posiadł podobne moce, ale zapanował nad nimi (to właśnie doprowadziło go do śpiączki). Gdy gracz rozpoczyna swoje morderstwa, on stara mu się przeszkodzić jednocześnie starając się dowiedzieć kto jest posiadaczem mocy. W ten sposób gracz poprowadzi pojedynek we śnie, wie że każdy trop może doprowadzić do niego jego rywala, musi więc go zabić zanim on zabije jego.

Jak zwykle proszę o komentarze i udział w dyskusji.
Ostatnio zmieniony śr lis 12, 2008 3:33 pm przez nerv0, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
Senril
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 117
Rejestracja: czw sie 23, 2007 8:51 pm

wt lis 11, 2008 12:10 pm

Diabelski pierścień
Gdy demony zostały zrzucone do otchłani najpotężniejszemu z nich bogowie ułamali kawałek zęba aby nie mógł zstąpić na ziemię. Ten fragment zęba wylądował w morzu tak aby demony się do niego nie dorwały. Pewnego dnia potężny mag odnalazł ten ząb i stworzył z niego pierścień. Kilka dni później zmarł w nieznanych okolicznościach… Pierścień ten swojemu posiadaczowi daje potężną siłę. Lecz jak zawsze jest to ale. Demony chcą zdobyć ten pierścień aby ich pan mógł wstąpić na ziemię, natomiast klan potężnych paladynów chce go zniszczyć. Gdy pierścień zostaje nałożony na palec zostaje wysłana „wiadomość” do demonów gdzie on jest. Tę wiadomość odczuwają także ludzie z tegoż klanu. Najważniejsze jest, że posiadacz tak długo jak żyje nie może oddać pierścienia i będzie walczył o niego nawet jeśli będzie miał zginąć (coś w stylu władcy pierścieni).
 
Aureus

wt lis 11, 2008 8:34 pm

Wada tego pomysłu jest taka, ze to nie jest Coś W Stylu, tylko zwyczajna kalka WP. Na tyle wytarty, że niatrakcyjny.

Nerv0 - na moich sesjach postacie często mają sny. Warhammerowy mag śmierci na przykład śnił, że biega pośród słoneczników i ścina je kosą. Takie rzeczy.
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

śr lis 12, 2008 9:55 am

Patrzę i nie wierzę. Ktoś jeszcze odpisał :) . Niestety spodziewałem się czegoś więcej. Ludzie, nie mówcie mi, że tak ciężko jest wam coś z siebie wykrzesać. Pal licho pomysły, nie dostałem nawet konstruktywnej krytyki swoich! Ba, nie dostałem żadnej krytyki :) . A chciał bym wiedzieć czy to co piszę ma sens, czy jest dobre, można średnie, albo całkiem z d... wzięte :) . No nie róbcie mi tego!

A teraz przechodzimy do rzeczy. Najpierw Senril i jego Diabelski Pierścień.

Pomysł rzeczywiście mocno trąci WP, ale niemniej daje radę. Dodatkowym smaczkiem jest to, że nie poszukują go tylko demony, ale także palladyni, co może choć trochę pogłębić konflikt interesów i z dwóch stron konfliktu robi trzy. Osobiście mało rzeczy bawi i ciekawi mnie bardziej niż kilka stron konfliktu, nawzajem o coś walczących. Ach te zmienne sojusze, ciągłe zdrady, itp. itd. Daję ci za to czystą 3. Dostał byś więcej gdyby to nie była aż tak oczywista kalka i gdybyś bardziej to rozwinął.

A teraz Aureus, można by wręcz rzec wisienka na szczycie tortu :) .
Cieszy mnie twój komentarz odnośnie Diabelskiego Pierścienia, ale niemniej mogłeś się pokusić na coś więcej. Daję ci plusa, ale tylko za tego maga śmierci ganiającego z kosą w śród słoneczników :razz: .

No i jak zwykle pomysł:

Klątwa

W pewnym mieście żyją sobie trzy siostry, niestety na każdej z nich ciąży "klątwa", którą nieumyślnie sprowadził na nie ich świętej pamięci ojciec. Otóż parę ładnych lat temu gdy najmłodsza z sióstr zapadła na śmiertelną chorobę, ojciec w swej desperacji zwrócił się do demonów z prośbą o pomoc. Rytuał powiódł się tylko po części. Dziewczynka wyzdrowiała, ojciec zmarł, a demon miast odejść do swojej domeny został związany z dzieckiem. Nikt, włącznie z dziewczynką nie zdawał sobie sprawy z tego jakim cudem dziewczynka wyzdrowiała. Życie toczyło się dalej, a demon coraz bardziej się niecierpliwił.

Demon wiedział, że rytuał musiał zostać dopełniony, aby mógł się uwolnić. Nie był jednak w stanie w wystarczającym stopniu wpływać na świat materialny, aby samemu wszystko dokończyć. Mógł jednak w pewien sposób kontaktować się z dziewczyną i uczynił z niej swe narzędzie. Zagroził, że będzie zabijał każdego kogo ona pokocha, jeśli nie dopełni rytuału, i szybko się okazało, że dotrzyma słowa. Bliscy dziewczyny zaczęli po kolei ginąć w niewyjaśnionych, zdawało by się "wypadkach". A to ktoś spadł z balkonu, a to coś spadło z balkonu na kogoś, ot coś w tym stylu. W końcu dziewczyna się przemogła i obiecała dopełnić rytuał. Poprosiła o pomoc siostry, sama nie podźwignęła by tego brzemienia, one ją zrozumiały i obiecały pomóc.

Rytuał wymaga jednak ofiary z człowieka, i tu właśnie wyjaśnia się sens śmierci ojca dziewczynek. Podczas rytuału złożył w ofierze sam siebie, wygląda jednak na to, że to nie wystarczyło. Teraz siostry poszukują ofiary. Oczywiście w tym momencie do gry wkraczają bohaterowie. Jeden z nich ratuje najmłodszą dziewczynę z jakiejś nielichej opresji, ona się w nim zakochuje, ale wiedząc co może mu grozić ucieka od niego. Wokół BG zaczynają dziać się dziwne rzeczy, owe "wypadki". W końcu orientuje się w całej sprawie z "klątwą" i dowiaduje się, że ktoś poluje na dziewczęta. Jakiś Łowca Czarownic, lub inna persona pasująca do systemu, chce aby zło, które zagnieździło się w siostrach ostatecznie zginęło, a powszechnie wiadomo, że nic tak nie oczyszcza zła jak święty płomień.

Teraz BG znaleźli się w drobnej sieci. Czy pomogą schwytać dziewczyny? A może w raz z nimi dopełnią rytuału. Jeden z nich ma wszelkie prawo myśleć, że jest przeklęty i zapewne zrobi wszystko by od klątwy się uwolnić. Pozostaje też pytanie co się stanie gdy rytuał zostanie odprawiony. Czy demon powróci do swej domeny, czy zostanie uwolniony w świecie materialnym? Co się stanie jeśli dziewczyna zginie?

Gdy poprowadziłem moim graczom ten scenariusz mieli niezłego kaca moralnego. Gracz, w którym zakochała się przeklęta stał się ofiarą rytuału, który w ostatniej chwili przerwał łowcza czarownic. Po kilku potyczkach słownych dziewczyny spłonęły na stosie, ale zważywszy, że i tym razem rytuał nie został dopełniony demon związał się z BG. Krótko mówiąc, prowadziło mi się to świetnie.

Jak zwykle proszę o wasze komentarze (czy kiedyś się ich doczekam !?!) i pomysły.

Aha, jeszcze jedno, być może niektórych odstrasza ta ściana tekstu, którą tu stawiam z każdym kolejnym postem. Cóż chcę po prostu aby cały zamysł był w miarę zrozumiały. Zapewne rzucę też jakieś mniejsze pomyły, ale na razie musicie się jakoś przez to przebić :) .

Pozdrawiam.
Ostatnio zmieniony śr lis 12, 2008 3:33 pm przez nerv0, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
Farindel
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 56
Rejestracja: pn gru 19, 2005 5:58 pm

śr lis 12, 2008 3:17 pm

Strasznie spodobał mi sie pomysł z 3 siostrami. Szczególnie, że bez większych modyfikacji można go tez wprowadzić np w Świecie Mroku, a nie tylko w światach fantasy (tak jak IMO większość innych pomysłów). Już widze komórke Łowców następujących na tą sytuacje :papieros:
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

czw lis 13, 2008 10:53 am

Strasznie spodobał mi sie pomysł z 3 siostrami.


DZIĘKI!!! :) :) :)

Na pomysł, który tu przedstawię wpadłem, bo musiałem. Jakkolwiek głupio by to nie brzmiało taka jest prawda. Sesja potoczyła się w trochę niespodziewanym kierunku i musiałem improwizować. Tak oto powstała...

Piła

Tak, kto oglądał ten film wie o co chodzi. Gracz zostaje potraktowany trucizną w winie i budzi się wisząc do góry nogami, jego noga zapięta jest w kajdany i przytroczona do sufitu. Za pasem gracz ma zatknięty sztylet (wiadomo do czego posłuży). Ponadto głos, który dobiegnie nie wiadomo skąd poinformuje go, że w jego ciele płynie trucizna, a odtrutka znajduje się tuż przed nim, w małej fiolce na stole. Jest jednak pewien szkopuł, w pomieszczeniu znajduje się ktoś jeszcze, jest w bardzo podobnej sytuacji. Problem polega na tym, że antidotum wystarczy tylko dla jednej osoby.

Kto jest tą drugą zamkniętą personą, może to być ktokolwiek, ważne jest jednak by to był ktoś przed zabiciem kogo gracz by się zawahał. Może to być drugi gracz, członek rodziny, najbliższy przyjaciel, tudzież jedyna osoba, która może pomóc graczowi rozwiązać jakąś arcyważną sprawę.

Wiem, że pomysł nie jest zbyt górnolotny i można by go znacznie bardziej rozbudować, ale zaznaczam, że tworzyłem go na gorąco i tak też postanowiłem go przedstawić. Może komuś się to do czegoś przyda.

Pozdrawiam i zapraszam do wzięcia udziału w dyskusji. A może ja was męczę :) ?
 
Awatar użytkownika
Ysabell
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1410
Rejestracja: wt maja 04, 2004 12:48 am

czw lis 13, 2008 11:21 am

nerv0, nikt nie komentuje, bo sam w pierwszym poście napisałeś:
nerv0 pisze:
No i wreszcie niech jeden post = jeden lub więcej pomysłów + ewentualny komentarz do pomysłów kogoś innego. W ten sposób uniknie się zbędnego zaśmiecania tematu.

A jakoś tak jest, że nie każdy ma pomysł (albo choćby i ochotę klepać w klawisze, żeby go napisać) akurat jak ma jakieś uwagi do pomysłu cudzego...

Ja od siebie coś o pierwszym Twoim pomyśle a la "Dziewiąte Wrota" - szczerze radzę przeczytać książkę, na podstawie której powstał film ("Klub Dumas" Pereza-Revertego), bo tam cała intryga rozwiązuje się nieco inaczej. Zresztą dużo ciekawiej niż w filmie.
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

czw lis 13, 2008 12:19 pm

Toż ja przeca nie zabiję jeśli ktoś nie rzuci pomysłu, choć jak widać i tak nie wszyscy przejęli się tym przytoczonym przez ciebie fragmentem :) . Tak więc mówię teraz: JEŚLI KTOŚ MA JAKIŚ POMYSŁ LUB CHCE SKOMENTOWAĆ POMYSŁY JUŻ PRZEDSTAWIONE, PROSZĘ BEZ KREMPACJI SIĘ WBIJAĆ I PISAĆ. Wrazie czego zrobię jeszcze edit pierwszego posta, co by nie tworzyć sztucznych ograniczeń.

Swoją drogą nie pomyślał bym, że erpegowcy mogą cierpieć na taki brak went twórczej :) .

Pozdrawiam (i dzięki za uwagę :) ).
 
Awatar użytkownika
Moraine
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 273
Rejestracja: sob paź 04, 2008 10:15 pm

czw lis 13, 2008 4:37 pm

nerv0 - dziękuję za pomysły, jakie tu przedstawiasz. Każdy ma w sobie cos fajnego. Nie komentuję, bo jak mam tylko lać wodę, to nie ma sensu sie odzywać.

Czekam z nieierpliwością, jak sie rozwinie Almanach.

:-)
 
Awatar użytkownika
shaman_tm
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 541
Rejestracja: śr lis 05, 2008 2:41 pm

czw lis 13, 2008 6:09 pm

nerv0 pisze:
Swoją drogą nie pomyślał bym, że erpegowcy mogą cierpieć na taki brak went twórczej :)


To nie brak weny... nie wiem jak innym, ale mi ciężko wyłuskać swoje pomysły z otoczki, w którą są obudowane. Po prostu wszystko zazębia się, komponuje w całość... ale dobra!

Zebrałem razem notatki dotyczące zmian w świecie gry Warhammera, jakie poczyniłem na potrzeby kiedyś prowadzonej kampanii. Wyrzuciłem z systemu to, co mi się wtedy niezbyt podobało, wrzuciłem to co lubię (nawiązania historyczne, paralele co do naszego świata, monoteizm...). Tak powstało tło do dość heroicznej dark fantasy kampanii, w której gracze zaszli naprawdę wysoko (tak po tej "dobrej", jak i "złej" stronie).
Przypuszczam, że nie każdemu się to spodoba, bo do materiału z podręcznika podszedłem dość lekko... no, ale może ktoś znajdzie coś dla siebie. Będzie mi wtedy miło.

Dużo czytania! -> http://docs.google.com/Doc?id=df6s3knh_8gt6d92dw
 
Awatar użytkownika
dzemeuksis
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 157
Rejestracja: pt sty 25, 2008 6:37 pm

A najlepsze jest to...

czw lis 13, 2008 9:06 pm

Ponadto głos, który dobiegnie nie wiadomo skąd poinformuje go, że w jego ciele płynie trucizna, a odtrutka znajduje się tuż przed nim, w małej fiolce na stole. Jest jednak pewien szkopuł, w pomieszczeniu znajduje się ktoś jeszcze, jest w bardzo podobnej sytuacji. Problem polega na tym, że antidotum wystarczy tylko dla jednej osoby.

A najlepsze jest to, że tak naprawdę nie było żadnej trucizny, a rzekome antidotum to sok z buraków i marchwi. :razz:
 
Awatar użytkownika
Karczmarz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1000
Rejestracja: pn sie 08, 2005 11:27 am

czw lis 13, 2008 10:08 pm

Hmmm

Pomysł nie mój a zaczytany z książki Łysiaka ale z pewnością wart przemyślenia:

Sytuacja bez wyjścia

Bardzo bliski dla graczy/gracza BN trafia w ręce złych ludzi. Owi źli ludzie mówią, że jutrzejszego dnia ów BN wraz z 5 innymi BNami (najlepiej żeby byli również istotni dla Gracza) zostanie zabity. Źli ludzie z pewnością nie żartują. Ze złymi ludźmi nie da się walczyć siłą (w oryginale był to Oficer Gestapo) jednak można iść na układ. Owego BNa da się wykupić ale pod paroma warunkami: Gracze muszą po 1 zdobyć pieniądze, po 2 wskazać 3 z 6 osób które zostaną uratowane ze skazanej szóstki oraz wskazać 3 osoby które zostaną zabite w zamian za uratowaną trójkę.

Motyw z pewnością najbardziej pociągający gdy mamy do czynienia z grupą pozytywnych postaci, dla których wskazanie ot tak 3 osób do zabicia to pewien dylemat moralny.
Zabawa tym ciekawsza jeśli ponadto rozegrana w niewielkiej społeczności gdzie każdy BN ma znaczenie i każdy ma osobowość (jakaś mała wieś z 12 BNami na krzyż). Wybieranie tych którzy mają przeżyć i skazywanie na śmierć innych, gdy wszyscy wydają się równie wartościowi może być ciekawym wyzwaniem.
 
Awatar użytkownika
shaman_tm
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 541
Rejestracja: śr lis 05, 2008 2:41 pm

pt lis 14, 2008 8:12 am

Karczmarz pisze:
Ze złymi ludźmi nie da się walczyć siłą


Nielichy pomysł, bardzo "brudny", ciężki... i faktycznie okrutnie prawdziwy (gestapo). Jednak coś takiego postawione właśnie w ten sposób zmieni postacie graczy, które będą musiały dokonać wyboru w sposób diametralny. Czasem można odnieść niezamierzony skutek i z grupy dobrych bohaterów zrobi się banda wypalonych emocjonalnie szaleńców żyjących pragnieniem zemsty.
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

pt lis 14, 2008 8:45 am

shaman_tm Pomysł z zamieszczeniem rysu kampanii jest bardzo fajny, sam miałem ty zamieścić swoją, ale chyba nie mam tyle samozaparcia by to wszystko spisać. Przyznam, że jeszcze nie przeczytałem twoich wypocin (rzeczywiście jest tego sporo :) ), ale przelatując po nagłówkach odniosłem bardzo pozytywne wrażenie. Mało tego widząc niektóre z nich mógłbym przysiąc, że ta kampania jest bardzo podobna do mojej. W każdym razie podbudowałeś moje morale i od dziś postaram się sukcesywnie wmontowywać w ten temat to co ja uczyniłem ze świata Warhemmera.

Ewangelia Nowego Rodzaju

Takiż właśnie tytuł miała moja kampania, ciągnąca się bez mała 3 lata i na dobrą sprawę jeszcze nie została zakończona. Miała ona bardzo epicki rozmach, wzięło w niej udział wiele stron konfliktu, i na dobrą sprawę żadna z nich nie była z gruntu zła. Z każdą z nich bohaterowie raz współdziałali, a raz chcieli jej przeszkodzić.

W tej chwili nie rzucę tu żadnych konkretów (ich zapisanie zajmie mi wszak trochę czasu) dla smaczku rzucę jednak kilka cytatów, wypowiedzianych przez głównych i tych mniej głównych BN podczas trwania kampanii.

"Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.

Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez niego nic się nie stało,
co się stało."


Jak inaczej mógłbym rozpocząć kampanię o takim tytule jak nie cytatem z Biblii? W każdym razie słowa te zrobiły swoje i w tle przeplatały się przez całą kampanię.

"Dla czego nie można zabijać?"
Obłąkany

"Zginiecie wszyscy! Bogowie, demony i ludzie!"
Gamall

"Stanę się Bogiem nowego świata!"
Birkart

"To nie jest wybór między dobrem, a złem. Tak trzeba!"
Gabriel

"Tak oto człowiek stworzył Boga na swoje podobieństwo."
Arcylektor świątynii Sigmara

Na razie to tyle, ale wiedzcie, że mam obecnie sporo wolnego czasu i postaram się w najbliższym czasie przedstawić sam zamysł mej kampanii.

PS. Mój podpis, avatar i nick także można podpiąć pod tą kampanię. Niektórzy pewnie zorientowali się skąd pochodzą i mogą się domyślać że przewinie się tu pasujący jak ulał wątek "Projektu Dopełnienia Ludzkości".
 
Awatar użytkownika
shaman_tm
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 541
Rejestracja: śr lis 05, 2008 2:41 pm

pt lis 14, 2008 11:40 am

Cieszę się, że przynajmniej na pierwszy rzut oka sprawia to pozytywne wrażenie. W sumie to bardziej zarys świata gry, ale pewne fragmenty (Epitafium dla Wiosny) to faktycznie opis wydarzeń, których sprawcą i tragicznym bohaterem była postać gracza.
Gdybym chciał opisać jeszcze całą kampanię byłoby tego... no więcej :)

Ale mam zrobione opisy historii kluczowych bohaterów graczy, może je wrzucę w weekend, przy okazji.
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

pt lis 14, 2008 11:43 am

Heh, przeczytałem kawałek tego tomiku i już zacząłem spisywać swoją kampanię. Mam już kilka stron i z czystym sumieniem mogę je tu wrzucić. To też zapowiada się niemały tomik :) .

A oto co udało mi się do tej pory naskrobać:

Ewangelia Nowego Rodzaju

"Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.

Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez niego nic się nie stało,
co się stało."

Rozdział I: Bóg którego nie było

Sigmar. Nadzieja ludzi. Król. Człowiek wyniesiony do statusu boga. Czczony w każdym zakątku Starego Świata. Nie każdy jednak go uznawał, byli tacy którzy szczerze go nienawidzili. Nienawidzili za to, że marny człowiek poważył się na taką bezczelność. Ci sami ludzie postanowili zniszczyć cały jego kult, dosłownie, przy pomocy wszelkich dostępnych środków. Ci ludzie nazwali się Illuminati.

Utworzyli najtajniejszą organizację jaka kiedykolwiek istniała. Ich pierwotne cele ograniczyły się tylko do wniknięcia w szeregi kultu, co wyszło im nadzwyczaj dobrze. Niektórzy potrafili osiągnąć nawet status Wielkiego Teogonisty. Macki grupy rozgałęziły się bardzo szybko i udało im się wniknąć także w wiele innych instytucji, jak banki, gildie i zakony. Z wolna sieć została założona i Illuminaci byli gotowi do wykonania jednego precyzyjnego ciosu, który wyeliminował by cały kult. Niestety wewnętrzne rozłamy powstawały także i tutaj, dały one o sobie znać w chwili, która miała być ich największym triumfem. Niektórym nie spodobała się wizja tego, że mogą stracić uzyskane w wielkim trudzie stanowiska i przywileje, i wyłamali się z planu.

To zachwiało grupą, ale nie porzucono pierwotnego planu. Grupa największych radykałów zebrała się uzgodniła plan awaryjny. Postanowili zmieść wszystkich „niewiernych” z powierzchni ziemi, w sensie fizycznym. W tym celu przygotowali zaklęcie, potworny rytuał, który był by w stanie dokonać ogromnych zniszczeń. Spisany został w oprawionej w złote ramy księdze nazwanej przez nich „Kompendium Lamentacji”. Frazesy rytuału były tak biegle wplecione w modlitwy do Sigmara, że nikt nie był by wstanie ich wyłowić. Jedyną dziwną rzeczą mógł się wydawać symbol trójkąta widniejący na co niektórych stronach. Ten symbol, a w zasadzie to co oznaczał, stało się głównym elementem rytuału i w końcu znakiem rozpoznawczym grupy.

Każdy róg trójkąta symbolizował tak zwany personifikant. Personifikanty były częściami składowymi życia. Były to: ciało, umysł i najważniejsza, dusza. To właśnie one były głównymi składnikami rytuału. Nie mogły jednak pochodzić z istoty śmiertelnej. Musiały pochodzić od istoty, która dorównywała by swą potęgom bogom.

W tym celu sięgnęli ku pustce i zrodzonym z niej istotą. Z domeny Chaosu za pomocą przerażających mocy wydarli jednego z Demonicznych Książąt: Sachiela, którego potęga według nich była najbliższa tej boskiej. Rozdarli jego istotę na potrzebne komponenty. Ciało symbolizował szpon demona, umysł został zamknięty w jego oku, które od teraz lśniło srebrem, czernią i jadowitą zielenią. Dusz jego została rozbita na siedem części (Siedmioro Oczu Boga), a każda jej część została zamknięta w osobnym naczyniu. Człowieku, z duszą którego się związała i który miał zostać złożony w ofierze podczas rytuału.

Jednak i tym razem coś poszło nie tak, plany Illuminatów zostały odkryte, wywiązała się otwarta bitwa, podczas której personifikanty zaginęły. Mówi się, że zabrali je członkowie organizacji i ukryli w bezpiecznych miejscach. (jeśli chodzi o ludzi w ciałach których zamknięte były fragmenty duszy Sachiela, oni także uciekli podczas bitwy. Nie zdając sobie sprawy co zamieszkuje ich ciała zaczęli prowadzić normalne życie) Tam miały oczekiwać na dzień ponownego zjednoczenia i dopełnienia rytuału. Co do samej księgi zawierającej opis samego rytuału, władze świątyni uznały ją za skradzioną relikwię, którą kultyści chcieli zbezcześcić. Zaniesiono ją do świątyni Sigmara w Altdorfie i przemianowano. Od teraz zwała się ona „Żywot Sigmara”.

Po tych wydarzeniach potęga Illuminatów została złamana. Mogło się ostać ledwie kilkoro z co bardziej radykalnych członków. Ci którzy nie brali udziału w planie zniszczenia woleli siedzieć cicho i pozostać na swych stanowiskach. W każdym razie w dzisiejszych czasach niemal nikt nie pamięta, że taka grupa kiedykolwiek istniała.

Rozdział II: Ta która miała marzenie. Ta której marzenie zostało zniszczone.

Korzenie rodu Rosslin sięgają jeszcze czasów przed narodzinami Magnusa Pobożnego. Zapoczątkowany on został przez Elwirę i Gerharda, dwoje ludzi silnie związanych z kościołem Morra, którzy z własnego majątku założyli poświęconą mu świątynię. Wszystko malowało się pięknie, jednak na pięknym obrazie pojawiła się rysa, która w bardzo dalekiej przyszłości miała przysporzyć bardzo wielu cierpień. Ród był obciążony genetyczną skazą. Dzieci z tego rodu mogły być jedynie dziewczynkami, każdy narodzony chłopiec umierał najpóźniej po roku. Nie było by to aż tak straszne, gdyby nie to, że któraś z kolejnych potomkinii rodu nie zakochała się w elfie. Z tego związku narodziło się dwoje dzieci. dziewczynka i chłopiec. Oboje byli zdrowi i rozwijali się prawidłowo, to było wręcz nieprawdopodobne.

Nastał jednak ten moment. Matka rodzeństwa zmarła, a jej elfi mąż Ravandil, nie mogąc pogodzić się ze stratą odszedł pozostawiając dzieci, w rękach kapłanów, którzy jak sądził, najlepiej się nimi zajmą. Niestety decyzja ta była błędem, kapłani przejęli majątek rodziny, która całkowicie straciła na znaczeniu. Gamall i Felix (tak miało na imię rodzeństwo) nie mogli z tym nic zrobić, wciąż byli jeszcze dziećmi. Pewnej nocy Felix udał się w ślady swego ojca, odszedł i pozostawił siostrę samą, bez żadnych wyjaśnień. To wstrząsnęło jej psychiką do tego stopnia, że kapłani przez pewien czas zastanawiali się czy nie oddać ją do Azylu, jej stan się jednak ustabilizował i odwleczono tą decyzję. Jednak od tej pory w jej umyśle gościła jedna, jedyna myśl, jedyna pragnienie, które mogło by wręcz graniczyć z obsesją. Chciała odbudować upadły ród, chciała znów mieć rodzinę, chciała by czarna róża (symbol rodu) zakwitła na nowo.

Jednak i to marzenie wkrótce legło w gruzach. Zdaje się, że ta sama elfia krew, która płynie w jej żyłach, która pozwoliła przeżyć Felixowi, odebrała jej zdolność rodzenia dzieci. Gamall długie lata poświęciła na badania nad bezpłodnością, niestety bez rezultatów. Zrozumiała, że jej wysiłki skazane są na porażkę. Badania zajmowały jej zbyt wiele czasu i na pewno nie przeżyła by na tyle długo by ujrzeć ich rezultaty. Wiedząc to postanowiła przedłużyć sobie życie.

Rozdział III: Ewangelia według Gamall – Życie zrodzone w ciemności

Gamall prowadziła skomplikowane badania, wydzierała najmroczniejsze sekrety stworzenia z najohydniejszych źródeł. Była gotowa zrobić wszystko by tylko złamać najświętsze prawo Morra, prawo jej rodziny: Prawo do Śmierci. Podczas tych badań zahaczyła o nauki Illuminatów poznała tajemnicę trzech elementów życia, zrozumiała że dusza innej istoty jest tym co może zapewnić jej dłuższą egzystencję. Odkryła sposób na wydarcie duszy z innej istoty, tak jak przewidziała wróciło jej to dawno już nadwątlone siły. Znów mogła się skupić na swym celu.

Niestety próby leczenia bezpłodności i tym razem spełzły na niczym. Czyżby choroba ich rodziny była aż tak złożona? Czy kryło się za nią coś więcej niż zwykła wada genetyczna? Gamall nie rozmyślała długo nad tymi pytaniami, nie miała bowiem alternatywnego materiału który mogła by zbadać. Postanowiła zrobić coś na co nie poważył się dotąd żaden śmiertelnik. Postanowiła stworzyć życie z nicości.

Wiedziała, że potrafi to zrobić. Jednak jej cel wykraczał już dużo dalej niż zwykłe plany odbudowy rodu. Chciała stworzyć istotę doskonałą, kogoś kto ominie wszelkie fizyczne ograniczenia świata, kogoś kogo duszę będzie mogła wchłonąć i sama stać się taką istotą.

Gamall jednak i tutaj napotkała na spore trudności. Okazało się, że nie jest w stanie stworzyć w pełni doskonałej formy życia. Może stworzyć jedynie jej połowę, a istota doskonała musiała by się narodzić ze związku dwóch takich połówek. Niestety Gamall mogła wytworzyć tylko jedną (nie miała już pieniędzy na dalsze kosztowne badania, a tworzenie „Istoty” pochłonęło resztki rodzinnego majątku). Nazwała ją Rebeka, można by powiedzieć, że była jej córką. Teraz Gamall musiała zrobić rzecz praktycznie niewykonalną. Musiała znaleźć kogoś najbardziej zbliżonego do ideału, to także zajęło jej wiele czasu, ale z pewnością go nie zmarnowała.

Wybrańcem był zwykły człowiek, kapłan Morra z middenlandu, nazywał się Gabriel.

Rozdział IV: Dusza zrodzona między światłem, a ciemnością

Próba wyswatania tej dwójki zakończyła się nadzwyczajnym sukcesem. W krótkim czasie wzięli ślub i urodzili córeczkę, Elizę. Oczywiście tylko Gamall wiedziała czym Eliza jest i bardzo szybko próbowała zagarnąć jej duszę. Stało się jednak coś czego się nie spodziewała, jej organizm nie chciał przyjąć tej obcej egzystencji. Najwyraźniej nie był do niej przystosowany. Gamall rozwiązała tajemnicę gdy Eliza miała już osiem lat. Najpierw musiała wchłonąć dusze jej rodziców, a dopiero potem zabrać się za dziecko.

Na pierwszy ogień poszedł Gabriel, który okazał się bardzo rozgarnięty i szybko rozgryzł plany Gamall. Zdążył uciec i ostrzec Rebekę. Zabrali dziecko z dworku i rzucili się do ucieczki. Gamall jednak odnalazła ich na jednej z Altdorfskich uliczek. Rebeka postanowiła odwrócić jej uwagę by dać Gabrielowi czas na ukrycie dziecka, niestety przypłaciła to życiem i jej „matka” wchłonęła jej duszę. Gabriel był już jednak daleko. Uznał, że najbezpieczniejszym miejscem, w którym mógł by ukryć córkę jest sierociniec. Tam też ją zostawił, samemu uciekając jak najdalej i mając nadzieję, że Gamall ruszy za nim.

Ta jednak zmuszona była przerwać pościg, organizm potrzebował czasu by poradzić sobie ze świeżo wchłoniętą duszą. Chcąc nie chcąc musiała wrócić do swego dworku aby wypocząć. Wiedziała, że nie prędko uda jej się odnaleźć Elizę i Gabriela. Ponadto przeczuwała, że ma coraz mniej czasu. Kolejne wchłonięte dusze coraz słabiej wracały jej siły. Musiała znaleźć coś innego, coś co pozwoliło by jej zachować nieśmiertelność. Musiała przenieść swoją duszę do ciała istoty, która nie poddaje się wpływom czasu.

Rozdział V: Ewangelia według Gamall: Ucieleśnienie Boga

Szczęśliwie, podczas gdy zgłębiała wiedzę Illuminatów natknęła się na istotę o imieniu Sachiel. Potrzebowała jedynie personifikantów ciała i umysłu (nie mogła przepuścić okazji do zgłębienia takiej wiedzy). Zważywszy, że nie miała czasu na to by jednocześnie szukać Sachiela i Elizy wpadła na kolejny pomysł. Powołała do istnienia tajną organizację, tzw. Strażników, która miała na celu zapobieganie różnego rodzaju zagrożeniom, które ona im „wieszczyła”. Gamall karmiła strażników fałszywymi przepowiedniami i dbała o to by wierzyli, że rzeczywiście coś w tej sprawie działają.

W jednej z tych „przepowiedni” twierdziła, że trzy przedmioty sprowadzą na ten świat zagładę. Aby do tego nie dopuścić musieli je przechwycić i ukryć. Były to symbole ciała oraz umysłu, a także Kompendium Lamentacji. Gamall zdążyła się co nieco zorientować w położeniu tych przedmiotów, co też uwzględniła w „przepowiedni”. Rozpoczęło się poszukiwanie.

Do odnalezienia tych tajemniczych przedmiotów przyczyniło się dwóch przybyłych do Altdorfu awanturników. Symbol umysłu przynieśli ze sobą w zasadzie przez przypadek. Gdy penetrowali stary kościół w Delberz odnaleźli szkatułę, w której on spoczywał i aby dowiedzieć się czegoś o owym przedmiocie przybyli do Altdorfu. Tam też wplątali się w sieci Strażników, którzy ich zwerbowali i dali zlecenie odzyskania drugiego przedmiotu, który jakimś nieprawdopodobnym cudem znajdował się w kanałach pod miastem i był przedmiotem czczonym przez jakiś dziwnych kultystów. Awanturnicy szybko poradzili sobie z zadaniem. Co do Kompendium, tym zajął się działający w szeregach Strażników złodziej. W krótkim czasie udało się zgromadzić wszystkie niezbędne przedmioty.

Gamall jednak w tym czasie nie próżnowała. Jeszcze na długo przed znalezieniem personifikantów udało jej się odszukać Elizę. Ta miała już wtedy dziesięć lat. Zamordowała ją w sierocińcu, a duszę za pomocą potężnego rytuału związała z samym budynkiem, tak aby nie mogła opuścić tego świata. Przynajmniej ten problem miała już z głowy. Niestety Gabriel gdzieś przepadł, a ona nie miała dość sił na dalekie podróże, dla tego musiała skupić się na odnalezieniu personifikantów i przeprowadzeniu na sobie rytuału zjednoczenia z demonem.

Dopiero dwadzieścia lat po zamordowaniu Elizy udało się jej zgromadzić wszystkie potrzebne przedmioty (patrz: poprzedni akapit) i mogła zyskać życie wieczne. Jak niestety wiadomo sprawy nigdy nie idą właściwym torem. Awanturnicy wciągnięci niedawno do organizacji zaczęli sprawiać problemy. W jakiś sposób udało im się uwolnić duszę Elizy i przy okazji odkryli prawdziwe oblicze Gamall. Dla tej ostatniej wyładowanie magicznej energii, która została uwolniona podczas wyswobodzenia duszy córki, było tak dotkliwie odczuwalne, że spowodowało deformację jej ciała. Zamknięte w niej dusze zaczęły walczyć o dominację, co wywołało niekontrolowany napad szału.

Gdy Awanturnicy powrócili do siedziby organizacji zauważyli, że większość jej członków została zmasakrowana i rozwleczona po głównym holu. Ci którzy przeżyli opowiadali niestworzone rzeczy o demonie, który wstąpił w ciało ich Widzącej. Wyjaśnili, że dokonała tego mordu i zabrała gdzieś personifikanty.

Gamall, choć z trudem zdołała w końcu powrócić do swej właściwej formy i jak najprędzej udała się w miejsce, w którym mogła by odprawić rytuał. To znalazło się w Altdorfskim muzeum, które ongiś także służyło za siedzibę Illuminatów. W każdym bądź razie rytuał został odprawiony, jednak w jego trakcie coś musiało pójść nie tak. Gamall i owszem przybrała postać demona, ale nie zachowała sprawnego umysłu, znów wpadła w obłęd. W postaci Sachiela wyleciała z budynku szerząc zniszczenie w całej okolicy. Do bitwy stanęli wszyscy magowie i wojsko, a także ocalali Strażnicy.

Później nazwano to bitwą o Altdorf, demon zniknął w tajemniczym rozbłysku jasności, który dobył się z centrum muzeum, odnaleziono tam tylko troje ludzi, wspomnianych już Awanturników i jedną z głównych osobistości z organizacji Strażników. Mieli ze sobą Kompendium Lamentacji, Żywot Sigmara. Cała trójka została oskarżona o konszachty z Chaosem i skazano ich na śmierć na stosie. Ciała demona, ani Gamall nigdy nie odnaleziono.

_____________________________________________________________
EDIT
Jak widać (a może i nie), w tekście były już dwie edycje. To na razie musi wystarczyć. Rezsztę postaram się naskrobać po weekendzie. Oczywiście proszę o wasze komentarze na temet tego kobylastego i wciążrosnącego postu :) .

PS shaman_tm. Na razie przebrnąłem przez jakąś połowę twojego dzieła i muszę przyznać, że bardzo mi się podoba. Lubię podobne klimaty, co chyba widać jeśli przeczytało się moją "Ewangelię". Naprawdę liczę, że dorzucisz do tego swojego tekstu coś jeszcze.

I jeszcze coś do pomyłu Sytuacja bez wyjścia. Motyw rzeczywiście bardzo fajny, gracze mogą mieć po nim niezłego kaca moralnego (oczywiście jeśli trafi się na odpowiednich graczy). Można to z powodzeniem wpleść w kampanię utrzymanąw podobnym stylu. Nadaje się najlepiej do drugiej połowy sesji, tak aby sam czas wyboru straceńców zbiegł się mniej więcej z końcem sesji. To mogło by wprowadzić taki dodatkowy element dramatyzmu. Następną sesję zaczynało by się już po egzekucji, od opisu przeżyć BG. Oczywiście to tylko moja wizja.

Pozdrawiam.
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

pn lis 17, 2008 10:46 am

Przepraszam moderację, za wrzucanie postu pod postem, robię to w celu odświeżenia tematu, a poza tym moja poprzednia wiadomość jest już wystarczająco długa :) .

Trochę szkoda, że nikt nie rzucił jakichś komentarzy co do zamieszczonego już fragmentu mojej kampanii. Osobiście uważam, że zdania mogą być co do niej bardzo podzielone i raczej nikt nie opowie się pomiędzy. Albo się ją polubi, albo znienawidzi.

W każdym razie oto przed wami kontynuacja mojej Ewangelii, innymi słowy:

Ewangelia Nowego Rodzaju. Księga Druga

Rozdział VI: Dzieło człowieka

Już od dłuższego czasu dało się to wyczuć. Atmosfera między kościołami Sigmara i Ulryka dawno nie była tak napięta. Wzajemnie oskarżenia, tak na tle politycznym jak i religijnym. To wszystko nie mogło skończyć się inaczej. Ostatnia bitwa na ulicach Altdorfu była niczym więcej jak tylko sygnałem. Sygnałem do wojny.

Z dnia na dzień powołano wojska, przygotowano broń, obsadzono stanowiska. Na okrągło powstawały nowe sojusze, a upadały stare. Wszędzie, nie bez podstawnie, węszono zdradę. Osoby, które jeszcze wczoraj popijały piwo przy jednym stole, dziś były zaprzysięgłymi wrogami. Na szubienicach wielu miast zawisły ciała innowierców. Wybuchały rozruchy, niektórzy kapłani ginęli w tajemniczych okolicznościach.

To wszystko było jednak przedsmakiem tego co miało spaść na ziemię Imperium. Już po kilku tygodniach rozpoczęły się walki na granicach. Najpierw krótkie rajdy na wrogie terytorium. Spalone świątynie i małe sioła, później całe wioski. W krótkim czasie można było zobaczyć wzrastającą łunę bijącą od północnych granic.

Jakby na zawołanie z głębokich lasów wyległy zbrojne stada zwierzoludzi, które także włączyły się do walki na ziemiach middenlandu. Można by pomyśleć, że to powinno dać do myślenia obu stronom, nie było wszak szans na zwycięstwo bez zjednoczenia. Dla wszystkich było to oczywiste, dla wszystkich prócz sigmarytów. Nikt nie mógł wszak wiedzieć jakie są cele tej wojny, te mniej oczywiste cele, które z wolna dawały owoce. Aby jednak te cele zrozumieć, raz jeszcze trzeba cofnąć się w czasie.

Rozdział VII: Ewangelia według Gabriela: Zło które żyje pod słońcem

Gabriel się bał. Nie o siebie, lecz o los córki, z którą kontakt stracił po ostatniej nocy. Wiedział jednak, że nie może wrócić do miasta. Coś mu mówiło, że na jakiś czas musi się gdzieś zaszyć i pomyśleć nad następnym ruchem. Nad tym nie musiał się jednak zbyt długo zastanawiać. Jego cel był aż zbyt oczywisty. Powstrzymać Gamall, za wszelką cenę. Ale jak? Jak miał walczyć z kimś kto dysponuje potęgą tak wielką, że może wydrzeć duszę z czyjegoś ciała?

Nie widząc lepszego wyjście udał się do Nuln, gdzie na uniwersytecie wykładał jego przyjaciel. Tam znalazł mieszkanie i kiepsko płatną pracę. Wystarczyło to jednak aby się utrzymać. Ponadto będąc na uniwersytecie miał dostęp do bibliotek, z czego skrzętnie korzystał. Chwytał się wszystkiego co mogło by go choć trochę przybliżyć zwycięstwa nad tym potworem. Jednak i on, nie mogąc liczyć na szybkie rezultaty sięgnął po wiedzę skrytą przed wzrokiem zwykłych obywateli. Udało mu się uwolnić drzemiącą w jego ciele moc. Szybko zauważył, że operowanie wiatrami magii idzie mu z wielką łatwością. Na początku go to przerażało, ale później przyzwyczaił się do swego nowo odkrytego daru. Nauki były jednak żmudne, a początkowy bardzo szybki postęp nagle wyhamował. Jeśli nie znalazł by nauczyciela, nie zaszedł by o wiele dalej.

Wkrótce po tym jak naszły go takie myśli, ktoś zapukał do jego drzwi. Znał tego człowieka (przynajmniej ze słyszenia), nazywał się Birkart, był to bardzo obiecujący kapłan świątyni Sigmara, będący pod osobistym protektoratem jednego z Arcylektorów. Gabriela zdjął strach, pomyślał, że świątynia wie o jego praktykach, i że czeka go koniec na stosie. Tak się jednak nie stało, kapłan skądś wiedział o darze Gabriela i postanowił przygarnąć go pod swoje skrzydła jako ucznia. Jak miało się jednak okazać, za wszystko przyszło jednak zapłacić odpowiednią cenę.

Rozdział VIII: Przeklęta krew

Był mroźny jesienny wieczór, gdy Birkart zaprosił Gabriela do swej komnaty. Wszystko wskazywało na to, że wreszcie postanowił odkryć przed nim jego przeznaczenie. Tak też się stało. Birkart opowiedział mu o potężnym demonie Sachielu, przyzwanym przed wiekami do ich świata, oraz o tym że jego rozbita na siedem części dusza została uwięziona w ciele śmiertelników. Opowiedział mu o tym jak demoniczna esencja była przekazywana we krwi z pokolenia na pokolenie i o tym jak udało mu się wyśledzić potomstwo jej pierwszych właścicieli. Wśród nich znaleźli się między innymi Gabriel, Gamall i jej Brat Felix. To właśnie w tych, których żyłach płynie przeklęta krew, krew boga rodzą się najniezwyklejsze i najgroźniejsze dary.

Gabriel zwierzył mu się z tragedii jaka mu się przydarzyła, i powiedział że jedynym celem jego życia jest zabicie Gamall za krzywdy jakie wyrządziła. Nie sądził, że jego mistrz to zaakceptuje, prawdę mówiąc spodziewał się usłyszeć, że takiego daru nie można zmarnować lub coś w tym stylu. Tak się jednak nie stało. Birkart ucieszył się słysząc te słowa. Powiedział mu, że ludzie, którzy posiedli ten „dar” mogą być bardzo niebezpieczni i za wszelką cenę trzeba się ich pozbyć. I to on, Gabriel stanie się narzędziem służący do oczyszczenia świata.

Birkart wyjaśnił, że znalazł sposób na uwięzienie duszy i ciała Sachiela. Niestety wymagać to będzie ogromnego poświęcenia, a dokonać może tego jedynie ktoś kto posiadł „dar”. Osoba taka pochłonie dusze demona zalęgłe w ciałach innych i uwięzi ją we własnym. Tak też uczyni z elementem jego ciała i umysłu. Birkart odkrył sposób jak tego dokonać, jednak w tym celu Gabriel musi uwolnić cały swój potencjał, a on odkrył sposób jak tego dokonać. Odprawią w tym celu rytuał, który będzie czymś w rodzaju cyrografu, który Gabriel podpisze. Wedle jego praw w zamian za uwolnienie wszystkich jego mocy odda swą duszę we władanie Mrocznych Bogów. Wizja taka przeraziła Gabriela, ale mimo wszystko słuchał dalej.

Birkart wymyślił sposób na złamanie umowy, w każdym razie w pewnym sensie. Chodzi o to, że osobie która uwięzi w sobie Sachiela, nie można pozwolić umrzeć (Wtedy dusza została by oddana w ręce Mrocznych Bogów), ani nie można pozwolić żyć (Posiadanie w sobie duszy boga może spowodować nieodwracalne zaburzenia umysłowe i może prowadzić do opętania, a opętana osoba z takimi mocami była by potwornym zagrożeniem dla świata). Na szczęście udało mu się odkryć położenie wspaniałego artefaktu, Skrzyni Dusz, która potrafi uwięzić, i wprowadzić w stan całkowitego zawieszenia ciało i duszę jednej istoty. Tak więc Gabriel musiał by wchłonąć pozostałe elementy Sachiela i dać się zamknąć w tej skrzyni. Z pewnością jest to lepsze niż zaprzedanie duszy demonom.

Choć mogło by się to wydawać nieprawdopodobne by człowiek poważył się na coś takiego, Gabriel się zgodził. Wreszcie poczuł, że został stworzony do czegoś wielkiego, czegoś co zapisze się w annałach historii. A przede wszyskim dopełni swą zemstę na Gamall.
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

śr lis 19, 2008 9:10 am

No weźcie ludzie coś rzućcie, przez chwilę nawet robiło się ciekawie, a teraz znowu przyszedł niż. Co jest? Nie dość, że strasznie głupio mi rzucać kolejne posty jeden pod drugim, to jeszcze nie mam pojęcia, czy ta moja Ewangelia w ogóle się komuś podoba. Do tego od ciągłego klepania spacji podczas pisania zaczął boleć mnie kciuk i już mi tak chyba zostanie (ta klawiatura jest strasznie niewygodna), więc uszanujcie moje poświęcenie :) .

Nie kręcąc jednak dłużej i nie odwlekając tego co nieuniknione przedstawiam wam kolejną część mojej kampanii:

Ewangelia Nowego Rodzaju. Księga Trzecia

Rozdział IX: Nie święta krucjata

Tak oto Gabriel poddał się tajemniczemu rytuałowi przeprowadzonemu przez jego mistrza i uwolnił drzemiące w sobie siły, był gotów wypowiedzieć wojnę Sachielowi i wiedział, że może zwyciężyć. W swej wyprawie nie pozostał jednak osamotniony. Choć Birkart przeprowadzał całe przedsięwzięcie w głębokiej tajemnicy, to jednak robił to za cichą zgodą Arcylektora, który przydzielił mu odpowiednie środki. Tak też Gabriel nie wyruszył z Nuln sam, ale z małym oddziałem zbrojnej jazdy, magiem i kilkoma pomocnikami. Wszyscy oni zyskali sobie później ponure miano doskonale odzwierciedlające wszelkie okropieństwa jakich się dopuszczali w służbie Gabrielowi.

Nie uprzedzając jednak faktów, Gabriel wyruszył na północ, to tam według informacji przekazanych mu przez Birkarta można było znaleźć pierwszy cel. (Gamall, jako istotę skrajnie niebezpieczną i nieprzewidywalną postanowili zostawić na koniec, gdy już będą mieli pewność, że plan idzie zgodnie z przewidywaniami). Poszukiwania zajmowały wiele czasu, ale nie szczędzono na nie środków. Na początku były to zwykłe łapówki i zastraszenia, jednak w miarę jak mijał czas normą zaczęły stawać się ciężkie pobicia, łapówki, tortury, porwania, a nawet morderstwa.

Gabriel z każdym dniem zbliżał się do swego celu i przestał dbać o to czy jego czyny dobre, czy złe. Liczyło się tylko zwycięstwo, a nie to jak się do niego doszło. Nie wiadomo czy wywołał to rytuał, czy świadomość że od niego tak wiele zależy, on sam zaś się nie zastanawiał nad tym czemu zaczął tak postępować. Nie obchodziło to też nikogo z jego „świty”, okrzykniętej Czarną Rotą, lub Zmorą Północy.

Wreszcie, po wielu miesiącach przetrząsania okolic udało mu się odnaleźć i przechwycić swój cel. W miarę jak upływał czas, Gabriel wzrastał w doświadczenie i coraz skuteczniej tropił swoje ofiary, a każdy fragment uwięzionej w nim duszy coraz bardziej oddziaływał na jego psychikę. Występowały zawroty głowy, omamy, całe godziny wydawały się dosłownie wyparowywać z jego pamięci, wiele razy zastanawiał się gdzie jest i co tu robi, z czasem udało mu się jednak nad tym zapanować.

Po wieloletniej krucjacie do zdobycia pozostały mu tylko dwie dusze, Gamall i Felixa. Niestety wszelki słuch o tym drugim zaginął, jak gdyby wyparował. Birkart w każdym razie nie mógł go w żadne sposób namierzyć. Z tego też powodu skoncentrowali się Gamall, która ponoś wciąż przebywała w Altdorfie, a wedle zdobytych informacji, tam też mieściły się pozostałe personifikanty. Niestety w stolicy nastały bardzo niekorzystne wydarzenia, wybuchła Bitwa o Altdorf, a wraz z nią rozpętała się wojna domowa. Słuch po Gamall zaginął, a Gabriel musiał wrócić do Nuln po dalsze wytyczne. Wojna zaś, o czym wiedzieli jedynie wysocy rangą kapłani Sigmara była przez nich podsycana. Świątynia miała własny plan odnośnie Sachiela.

Rozdział X: Projekt Dopełnienia Ludzkości

Cała ta wojna była jedynie zasłoną dymną, która miała ukryć coraz bardziej oczywiste działania Gabriela, oraz odwrócić uwagę od planów świątyni. Skąd jednak kapłani wiedzieli o misji? To proste. Birkart ich wtajemniczył. Powiedział, że ludzkość nie przetrwa dłuższej konfrontacji z Chaosem, że jeśli zaleje ich kolejna fala tego plugastwa, nie uda im się podźwignąć z ruiny. Ostatnia inwazja, która miała miejsce za czasów Magnusa Pobożnego mogła być zaledwie przedsmakiem tego co może ich czekać w przyszłości, a już teraz wpływy Mrocznych Bogów są coraz bardziej odczuwalne, jak gdyby szykowało się coś wielkiego.

Na tajnym konklawe, które miało miejsce w Nuln, w skład której wchodzili najwyżsi przedstawiciele świątyni, włącznie z Wielkim Teogonistą podjęto decyzję. Ludzkość musiała przejść na wyższy stopień ewolucji, a Birkart miał plan jak to zrobić, plan który już zaczął wcielać w życie. Polegał on dokładnie na tym samym o co poprosił Gabriela, jednak wykroczył nieco poza ten zakres. Otóż gdy ich wybraniec zostanie uwięziony w Skrzyni Dusz, już jako demon Sachiel, będzie można ją wykorzystać jako katalizator dla magicznej energii i w konsekwencji składnik potężnego rytuału, z pomocą którego ludzkość dopełni dzieło stwórców. Tak oto wszystko zostało ustalone i dokładnie zaplanowane, pozostawało czekać aż wszystkie elementy układanki zbiorą się w jednym miejscu.

Oczywiście trzeba było jeszcze zdobyć skrzynię, ale tym Birkart postanowił zająć się osobiście. Znał już jej lokalizację, znajdowała się na dnie krateru na granicy z Sylvanią, kratery po uderzeniu meteorytu z czystego Spaczenia. Rozpoczęła się wyprawa.

Rozdział XI: Ewangelia według Gamall: Z prochu powstałeś...

Piekło ustało. Ulice Altdorfu usłane były gruzami i zwłokami ludzi, którzy wzięli udział w bitwie, wszędzie wznosił się odór krwi. Wiele mówiło się o przyczynach tego zdarzenia, ale nawet najbardziej chore wyobrażenia zamkniętych w Azylu obłąkanych ni mogły dorównać prawdzie. Jedno było jednak pewne, demon nie żyje.

Mało kto dowiedział się, co odnaleziono w ruinach muzeum po bitwie. Mało kto usłyszał o tym jaki udział w całym zdarzeniu miały odnalezione tam Kompendium Lamentacji i mieniąca się srebrem, czernią i zielenią kula. Przedmioty te bardzo szybko oddane zostały w ręce hierofantów i zamknięte w najniższych komnatach Piramidy Światła. Tam też magowie prowadzili nad nimi swoje bezowocne badania.

Wojna, która nastała po niedługim czasie także nie sprzyjała podobnym rozmyślaniom, ludzie nie mieli na to czasu i chęci, bo któż chciał by przez cały czas myśleć o troskach? A już na pewno nie chcieli myśleć o tych plotkach, które zaczęły krążyć po mieście, o plotkach według których Szara Pani, Gamall wróciła do życia.

Ile by jednak o tym nie myśleć, plotka okazała się prawdą. Gamall żyła, a wraz z nią żyła także jej niespełniona ambicja. Nie była ona już jednak tą samą osobą co wcześniej, przynajmniej pod względem fizycznym. Rytuał, który przeprowadziła odcisnął na niej swe piętno i częściowo połączyła się z Sachielem. Jej prawa ręka przypominała teraz szpon jakiejś bestii, sięgała niemal do kolan, pokryta zszarzałą sierścią, zwieńczona ostrymi jak brzytw pazurami i promieniująca tępym, dokuczliwym bólem.
Gamall, jeszcze tej samej nocy, której odbyła się bitwa ocknęła się w porcie, nieopodal rzeki, stamtąd udała się prosto w czeluście swego upadłego dworu, aby wszystko przemyśleć, na efekty czego nie trzeba było długo czekać. Wciąż miała w planach zjednoczenie się z Elizą i aby tego dokonać postanowiła wyrwać jej duszę z królestwa zmarłych. Ostatnimi czasy wiele słyszała o tym jakoby gdzieś na wschodzie dochodziło do tajemniczych zgonów nie powiązanych ze sobą ludzi. Kapłani Morra zgodnie twierdzili, że wygląda to tak jak gdyby ktoś wydarł z nich duszę. Gamall od razu wiedział, że to ktoś ze zdolnościami podobnymi do tych, które posiadła ona i być może będzie w stanie jej pomóc, nie po dobroci to siłą.

Gdy tylko odzyskała siły wdarła się do krypt świątyni Sigmaryckiej, w której spoczywały zwłoki Elizy i wydarła je z sarkofagu, odgrzebała także spoczywającą pod progiem jej dworku, urodzinową monetę dziewczynki, którą dosłownie wbiła jej w czoło.

Niestety Gamall jeszcze nim wyruszyła na swe poszukiwania dowiedziała się, że osobą odpowiedzialną za te tajemnicze zgony był nie kto inny jak Gabriel. Nie znała jego planów, nie wiedziała skąd posiadł tą moc, była pewna jednego, chciał ją zabić i nie przebierał w środkach aby tego dokonać. Domyślała się jednak, że przyświeca mu jeszcze inny plan, nie wiedziała tylko jaki.

W każdym bądź razie, wiedząc że jej próby wyrwania duszy Elizy z zimnych objęć Morra spełzną na niczym musiała wrócić do swego poprzedniego planu. Musiała scalić się z Sachielem, co mogło by dać jej dość siły i wiedzy aby wreszcie dopiąć swego.
 
Awatar użytkownika
shaman_tm
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 541
Rejestracja: śr lis 05, 2008 2:41 pm

śr lis 19, 2008 10:29 am

nerv0, ostatnio nie mam czasu na długie czytanie, praca... Przeczytam, to coś napiszę, wkrótce.

Tymczasem obiecana wcześniej paczka z bohaterami tzw. pierwszej drużyny z mojej kampanii: http://docs.google.com/Doc?id=df6s3knh_11grsbbkhf

Oraz bonusowo teoria magii: http://docs.google.com/Doc?id=df6s3knh_10dnbzzttt

Zapraszam do lektury.
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

śr lis 19, 2008 10:50 am

Dzięki, zaraz się za to wezmę, i powiem ci, że to co przedstawiłeś wcześniej naprawdę zrobiło na mnie wrażenie. Jak już wspominałem lubimy chyba podobne klimat, z tym że ty w swojej kampanii skupiłeś się na wielce spektakularnym ogóle, ja zaś postanowiłem zagłębić się w osobowość głównych NPC. Nie wiem czy dobrze mi to wyszło, z psychologii jestem raczej słaby, ale zawsze chciałem stworzyć przeciwników, którzy mieli by jakieś złożone motywacje. Mam nadzieję, że mi to wyszło. Niedługo postaram się rzucić dalszą część Ewangelii.
 
Awatar użytkownika
shaman_tm
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 541
Rejestracja: śr lis 05, 2008 2:41 pm

śr lis 19, 2008 2:36 pm

Aha, to NPCe byli... Mhm... a ja myślałem, że postacie graczy.
Cóż, po pobieżnym przeczytaniu widzę inspiracje (nieukrywane zresztą) z Neon Genesis Evangelion.
Przyznam, że czyta się gładko, a kilka pomysłów mi się nawet podoba, jak np. sam motyw zamkniętego w skrzyni demona-człowieka (inspiracja Drakulą, jednak taka... ciekawa i chwytliwa).
Przemyślana rzecz i z rozmachem. Faktycznie kontrowersyjna, miejscami wybiegająca przed kanon fantasy - kto wie, czy nie bardziej niż moje zmiany które jednak bardziej były jako odległe tło, echo dla toczących się wydarzeń.
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

śr lis 19, 2008 2:57 pm

inspiracja Drakulą, jednak taka... ciekawa i chwytliwa


Drakulą? Szczerze to sam pomysł Skrzyni jest dokładną kalką Skrzyni, o której kiedyś, bardzo dawno temu przeczytałem w Tawernie RPG (był tam taki dział, na bazie którego stworzyłem almanach). Tak więc o Drakuli w mojej Ewangelii nic nie wiem, ale mimo to cieszę się, że choćby i przez przypadek udało mi się nawiązać do klasyki gatunku :) .

Pozwolę sobie wymienić jeszcze kilka elementów, którymi się inspirowałem, a będą to:
Saga Husycka mistrza Sapkowskiego, z której wywlekłem Birkarta (oczywiście trochę przy nim pomajstrowałem, ale co tam)
Thief 3, genialna komputerowa skradanka, z której zapożyczyłem znaczną część wątku z Gamall, który jednak przeszedł w wielu miejscach ogromne modyfikacje, w innych pozostał zaś niemal nienaruszony.
Slayers, jeśli shaman_tm kojarzysz Evangelion to zapewne słyszałeś też o Slayersach. Cóż, choć jeszcze nie wbiłem tutaj tego wątku, to zdradzę, że pożyczyłem z nich sobie Xelosa :) .
No i jak sam trafnie wykoncypowałeś... Evangelion, od którego zresztą dałem też tytuł (a co :) ). Wprost nie mogłem nie skorzystać z tego jak ludzkość bawi się w boga. Po prostu miodzio.

Może zechcesz powiedzieć co ciebie natchnęło do napisania swego dzieła? (No i poza tym, mógłbyś mu dać jakiś tytuł :) ). Na pewno widać tu pewne odniesienia do różnych mitów i baśni (Lilith), oraz szeroko pojętej religii. Osobiście nie jestem jednak w stanie wyłapać konkretów.

Pozdrawiam, dziękuję za komentarz i jeszcze raz gratuluję kampanii (Epitafium dla Wiosny wymiata!)
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

pt lis 21, 2008 8:27 am

Nie myślcie sobie, że odpuszczę! Ten temat będzie trwał i jak już zapowiedziałem jeśli będę zmuszony poprowadzę go sam! Wiem, że niektórym może być ciężko się przez to wszystko przebić, ale obiecuję Ewangelia powoli zmierza do końca, więc zaraz po niej wrzucę kilka mniejszych pomysłów.

Ewangelia Nowego Rodzaju. Księga Czwarta

Rozdział XII: Najczarniejsza godzina

Wojna odcisnęła na Altdorfie swe piętno, miasto które ongiś było klejnotem w koronie Imperium, teraz nie posiadało nawet cienia swej dawnej chwały. Szerzyły się nędza i głód, nawet szlachta odczuła wyniszczające skutki wprowadzonego stanu wojennego i... kwarantanny.

Nie było niespodzianką, że w mieście, w którym śmierć z dnia na dzień zbierała coraz obfitsze żniwo wybuchła się zaraza. Wszystko zaczęło się w miejskich dokach. Najpierw był otępienie i kaszel, później krwawe wrzody występujące na ciele, na końcu tylko śmierć. Pomimo usilnych starań choroby nie udało się opanować, opierała się także wszelkim konwencjonalnym sposobom leczenia. Jedna po drugiej odcinane były kolejne dzielnice miasta i kolejne partie kanałów, ale nic nie było w stanie jej powstrzymać. W szpitalach, lazaretach i świątyniach zaroiło się od chorych i umierających. Wiedząc, że nie można im pomóc postanowiono ich odizolować, miejsca, w których ludzie spodziewali się otrzymać pomoc stały się wielkimi umieralniami. Gdy z wolna zaczynało brakować miejsc, wielu chorych wywożono na specjalnie przygotowane place egzekucji, gdzie mieli spłonąć w ogniu który oczyści ich ciała, i jak wierzono przegoni zarazę. Skąpani w blasku płonących stosów biczownicy jak mantrę powtarzali: „Oto nastał dzień sądu! Wszystkich skosi śmierć!”

Nie mogło się też obyć bez zamieszek, wciąż pamiętano o religijnym konflikcie. Strony sporu wzajemnie obwiniały się o rozpętanie zarazy w Altdorfie. Nastroje pogarszały się z dnia na dzień, to w końcu musiało się zdarzyć. Na ulicach miasta raz jeszcze wybuchła otwarta wojna, nie było strony neutralnej, wszyscy mordowali się nawzajem z jednakowym okrucieństwem. Nieludzie, którzy do tej pory zostali zepchnięcie do wydzielonej dzielnicy, do getta także ruszyli do bitwy, przygotowywali się do niej, a jakże. W całym mieście zawrzało, straż i wojsko dbały tylko o to by walki nie przeniosły się w pobliże pałacu, ale gdy sytuacja zaczęła się pogarszać także i oni musieli z wolna ustępować, nawet mimo pomocy magów przysłanych z kolegiów. Nad miastem zawisła groźba upadku.

Rozdział XIII: Chleb życia i Kielich zbawienia

Gabriel niczym cień przemykał uliczkami pogrążonego w chaosie Altdorfu, szybko, z gracją. Poły jego czarnych szat powiewały za nim niby krucze skrzydła. Za nic mając sobie toczącą się w okuł bitwę zmierzał wprost przed siebie, jego cel był jasny i wiedział, że może nie mieć lepszej okazji.

Pod Piramidę Światła dotarł o północy. Samą wolą miażdżył wszystkie oplatające ją zabezpieczenia i wdarł się do środka, nie oszczędzając nikogo kto stanął mu na drodze. Żaden z magów nie był dlań wyzwaniem, bo któż mógłby się mierzyć z inkarnacją prawdziwego boga? Gabriel szybko dotarł do najniższych komnat Piramidy pozostawiając za sobą śmierć i zniszczenie. Wreszcie dostał w swe ręce kolejny element układanki. Owoc Mądrości spoczywający w niepozornej szklanej kuli, w Oku Sachiela, oświetlającym mroki komnaty delikatną srebrną łuną. Zabrał go i... czekał.

Stało się to czego oczekiwał. Przybyła Gamall, która także postanowiła wykorzystać ogólne zamieszanie. Ledwie wkroczyła do środka, a całą Piramidą wstrząsnęła seria zaklęć tak silnych, że niektóre z nich zdawały się rozdzierać osnowę rzeczywistości. Walka, która się rozpętała zrównała z ziemią cały budynek, jednak los chciał że nie miała się teraz zakończyć. W jednej chwili w okuł ruin Piramidy pojawiło się osiem lewitujących nad ziemią postaci. Arcymagowie poszczególnych kolegiów czując ogrom wyzwolonych mocy postanowili natychmiast interweniować. Ciśnięte w jednej chwili zaklęcia magów, Gabriela, oraz Gamall utworzyły sferę, w której czas niemal się zatrzymał, w ułamek sekundy później nastąpiła eksplozja czystego światła, które rozlało się po całym Altdorfie. W miejscu, w którym spotkały się wszystkie zaklęcia powstał krater o średnicy ponad dwustu metrów. Magowie przeżyli, ale wróg zniknął.

Wybuch miał swoje dobre strony, ludzie widząc go byli przekonani że bogowie zapłakali nad Altdorfem. To wydarzenie zakończyło bratobójczą walkę, nazwaną później Drugą Bitwą o Altdorf.

Rozdział XIV: Ewangelia według Birkarta: Tam gdzie rodzi się Bóg

Była zimna, wietrzna noc gdy Birkart stanął samotnie nad gigantycznym kraterem wybitym w powierzchni ziemi, bez namysły wyciągnął przed siebie oprawioną czarną skórą księgę i ochrypłym szeptam wyrecytował inkantację, którą wiatr poniósł nad okolicznymi lasami. Z chwilą gdy padło ostatnie słowo zaklęcia, wszystko ucichło i znieruchomiało, drzewa przestały szumieć, wiatr zawodzić. Tylko umarli odpowiedzieli na wołanie. Z ziemi w promieniu wielu metrów zaczęły wznosić się martwe ciała, zwracając puste oczodoły ku swemu panu.

To była Sylvania, tu nigdy nie brakowało ciał.

Zmarli udali się w dół krateru i rozpoczęli poszukiwania, nie trwało to długo, po niecałej godzinie Birkart ujrzał na własne oczy to o czym do tej pory mógł tylko czytać. Niepozorna, sfatygowana drewniana szkatuła z prostymi, żelaznymi zdobieniami z wolna zbliżała się ku niemu i już po kilku chwilach mógł poczuć ją w swych rękach. Nie napawał się nią jednak długo, wiedział że była wystawiona na działanie spaczenia i nie mógł jej trzymać przy sobie. Szkatuła została zamknięta w ołowianej skrzyni, która skutecznie ograniczała niekorzystne oddziaływania magii Dhar.

Gdy Birkart powrócił do Nuln mógł wreszcie przeprowadzić odpowiednie badania nad Skrzynią Dusz. Z pewnością była tym czego się spodziewał, ale obawiał się, że sama w sobie może nie zadziałać wystarczająco dobrze. Postanowił, że wzmocni jej siłę skupiającą, wykorzystując w rytuale spaczeń, który doskonale sprawdzi się w roli soczewki. Także i ten plan został przedstawiony radzie świątyni, która wraz z Birkartem postanowiła wykorzystać w tym celu skavenów. Dzięki odpowiednim układom udało im się skontaktować z samą Radą Trzynastu. Ludzie w zamian za spaczeń postanowili oddać im swe królestwo. Było to w pewnym sensie prawdą, Projekt Dopełnienia Ludzkości zakładał, że każda żywa istota zostanie zjednoczona z nadrzędnym bytem, znikną wszelkie podziały, oraz potrzeba posiadania czegokolwiek. Zapanuje nieskończony pokój i harmonia. Skaveny zgodziły się na taki układ i już wkrótce zorganizowano dostawę ogromnej ilości spaczenia bezpośrednio do świątyni Sigmara. Wszystko szło zgodnie z planem.

Rozdział XV: Z mroku zrodzony

Gabriel klęczał na podłodze ogromnej komnaty, strugi czarnych jak smoła włosów opadały mu na jego ptasią twarz poznaczoną licznymi zadrapaniami.
- Czy schwytałeś Gamall? – Głos dobiegł od strony fotela o bardzo wysokim oparciu, siedział na nim pogrążony w myślach Birkart.
- Nie mistrzu, ledwo uszedłem z życiem, przypuszczam, że jej też udało się uciec. – Gabriel uniósł głowę i wbił wzrok w Birkarta, wzrok jakże odmieniony. Wzrok lśniący srebrzystą łuną bijącą z lewego oka...
- Nie przejmuj się, ona tu przyjdzie. Niczego wszak nie pragnie tak bardzo jak tego Oka. Musimy tylko poczekać.

Projekt Dopełnienia Ludzkości wchodził z wolna w ostatnią fazę przygotowań. Potrzebowali już tylko Gamall, Owocu Życia który posiadła i Fragmentu duszy Sachiela, z którym się narodziła. Nie obchodził ich już Felix, Birkart przypuszczał, ze skoro nie są w stanie go namierzyć to musiał już dawno umrzeć, a dusza demona przeszła na kogoś innego, kogo udało im się już schwytać. Mylił się jednak.

Było już późno gdy przed Gabrielem stanął młodzieniec o chłodnym spojrzeniu lśniących złowrogim fioletem oczu. Zadał jedno pytanie: „Czego pragniesz najbardziej na świecie?”

Gabriel był przerażony, całkowicie obcy człowiek zdołał wedrzeć się tutaj mimo całej ochrony jaką Birkart zapewnił i wyglądało na to, że nawet się tym nie przejął. Nie odpowiedział, tylko wbił wzrok w chłopaka starając się wedrzeć w odmęty jego umysłu, chcąc wydrzeć z niego informację kim on jest. Nie udało mu się.

Chłopak stał przed nim niewzruszony: „Pomogę ci zabić Gamall.” Te słowa na długo zawisły w komnacie, a cisza która po nich zapadła nie została zmącona nawet najmniejszym szmerem.

Tym chłopakiem był Felix, który raz jeszcze zagościł w świecie żywych. Obiecał Gabrielowi, że odda mu fragment duszy Sachiela, gdy ten zabije jego siostrę. Choć pachniało to jakimś podstępem Gabriel zgodził się ten warunek, Felix wyjaśnił mu że Gamall jest już w Nuln i planuje jak odzyskać to co jej ukradziono. Na razie się ukrywa, ale już niedługo wypełznie ze swej nory, a wtedy oni ją dorwą.

Rozdział XVI: Ewangelia według Felixa: Ballada upadłego anioła

Felix nie mógł się pogodzić z odejściem swego ojca, nie rozumiał czemu umarła matka, nie chciał zrozumieć. Miast tego postanowił, że odnajdzie ojca. Zabrał tylko najpotrzebniejsze rzeczy i wyruszył w podróż, w podróż która miała na zawsze odmienić jego życie.

Długie dni błądził po drogach i bezdrożach Starego Świata, jego trud nie przynosił jednak żadnych rezultatów, ojciec odszedł i postarał się o to by nikt nie wiedział gdzie. Felix nie chciał wracać do domu, nie miał po co, zamiast tego wstąpił do starego Morryckiego klasztoru, w którym wiódł spokojne życie duchownego. Jednak w miarę jak zyskiwał kapłańskie doświadczenie i wpajane mu były nauki wieszczów zaczął odczuwać coś dziwnego.

Wizje przychodziły do niego w snach, prastara istota, która z jakiegoś powodu postanowiła się z nim skontaktować wdzierała się w zakamarki jego umysłu i wyszarpywała z nich strzępy wspomnień i uczuć. W głowie huczał mu jej bluźnierczy głos, który z dnia na dzień stawał się coraz wyraźniejszy, jednak wciąż zbyt obcy. Aby lepiej go zrozumieć Felix postanowił zażyć jakiś narkotyczny środek, który brali kapłani chcący dostać wizję.

Chłopak nigdy nie przeżył takiego koszmaru, wzrok płomienistej bestii z jego umysłu palił jego ciało rozdzierającym bólem, wrzynał się w umysł i kaleczył go do żywego. A on nie mógł się stąd wyrwać. Mógł tylko cierpieć i słuchać, słuchać jak Sachiel wieszczy swoje nadejście i jak mianuje go swoim prorokiem.

Felix obudził się zlany zimnym potem, leżał na zimnej posadzce ponurej komnaty wpatrując się w smugi księżycowego blasku wpadające przez okna. Wnętrze jego lewej dłoni paliło go boleśnie i dopiero po chwili zorientował się, że spływa z niej krew. Sachiel wypalił tam swój stygmat. Jak widać przeklęta krew i tym razem dała o sobie znać. Felix postanowił jak najszybciej dowiedzieć się czym jest Sachiel i jak się go pozbyć, niestety także i on, podobnie jak Gamall i Gabriel musiał uciec się do wiedzy zakazanej. Długie lata badań odcisnęły na nim swe piętno, ale przyniosły także rezultaty. Sachiel był jednym z najpotężniejszych demonów więc to do nich postanowił się zwrócić o pomoc. Przeprowadził prosty rytuał, który miał mu pozwolić skontaktować się domeną Chaosu, nie spodziewał się jednak, że na wezwanie odpowie sam Tzeenth.

Władca Losu twierdził, że już długo starał się z nim skontaktować, jednak jakaś siła mu to uniemożliwiał, aż wreszcie stało się. Bóg wysłuchał tego co Felix miał mu do powiedzenia i obiecał pomóc mu uwolnić się od Sachiela, jednak stanie się tak dopiero gdy nadejdzie czas. Jeśli Felix miał by do tego czasu doczekać i jeszcze to rozłączenie przeżyć musiał stać się silniejszy. Tzeenth złożył mu propozycję, chciał by Felix stał się jego Avatarem, pośrednikiem w świecie śmiertelników.

Zgodził się bez namysłu.

Mijały kolejne dziesięciolecia w służbie Tzeentha, przepowiedziany przez niego czas powoli nastawał. Felix z królestwa swego mistrza obserwował targające światem dramaty, które z czasem zaczęły mu sprawiać przyjemność. Ta chwila spokoju została przez chwilę zakłócona, raz musiał interweniować w Altdorfie, gdy Gamall omal nie zginęła podczas przemiany w demona. Później wszystko wróciło na soje tory. Wreszcie jednak nastał czas obiecany, oto miały się rozstrzygnąć losy Starego Świata.
Ostatnio zmieniony wt lis 25, 2008 12:12 pm przez nerv0, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
Karl Leizmann
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 487
Rejestracja: pn lip 14, 2008 8:41 pm

sob lis 22, 2008 2:38 pm

Że też wcześniej nie zajrzałem.... Teraz jest dużo do komentowania :razz:
No to po kolei:
Pomysł z 9 wrotami według mnie naprawdę fajny. Mógłbyś go troszkę rozwinąć, nerv0? Ocena: 3, bo dla mnie za mało rozwinięty

Pomysł z Czarnym Tarotem.... dla mnie zbyt potężny. Gdyby go zmienić... Powiedzmy tak: nazywał by się Perfekcyjnym Tarotem, i pokazywałby prawdę. Nie jakieś cygańskie domysły, czy bajeczki. Co o tym myślisz? Czarny Tarot: 2 (za innowacyjność :/ )

Death Note - jak dla mnie zbyt obcykany temat.... no i zbyt mordercze. Pomyśl sobie, nerv0, co by było, gdyby ktoś wpisał "Karl Franz", albo co gorsza "Karl Leizmann"? :D Ocena: 1

Śmierci Wykradzione - fajne, fajne i jakże klimatyczne :D . Tylko podaj mi przykład zastosowania tego (albo chociaż jak ci twoi gracze się o nim dowiedzieli?). Ocena: 4

Kasmizar, może i spisane w 2 minuty... Ale naprawdę fajne! Podoba mi się :D... mój gracz będzie nieźle zdziwiony, jak się dowie, że komuś uratował życie... zazwyczaj robi przeciwnie :wink: . Ocena: 5-

Aureus, genialne! :D Wielki potencjał to zrobienia fajnego scenariusza. A poza tym dodaje fajnego smaczku całemu światu gry :D . Ocena: 5+

nerv0, mimo że to dosyć dziwaczna nazwa "Snywidzący", o wiele lepsze od pomysłu z Death Note. No i według mnie lepsza jest alternatywa z drugim "snywidzącym". W końcu nie da się uciec śmierci... Ocena: 5+

Senrilu, ciekawe. Tylko jak zmusić gracza do walki na śmierć do jakiegoś głupiego pierścienia? Jaką moc by dawał? Kojarzy mi się z dosyć dziwnym pomysłem pt. "Pick of Destiny" (zrobionym przez grupę rockową Tenacious D) - jak chcecie mogę skonwertować ten pomysł na realia WH :D . Ocena 3 (mało innowacyjne, ale może być przyjemne jako scenariusz)

nerv0, pomysł klątwa jest świetny :D . I pasuje jak ulał do mojego gracza - to taki Casanova, więc z tym, żeby związał się ze strapioną siostrą nie będzie problemu. Poza tym dylematy moralne to coś, co trudno wstawić w moich scenariuszach.... przynajmniej na tyle duże, by były wyzwaniem dla kumpla :razz: . Ocena: 5

Osobiście nie lubię Piły. Dla mnie to po prostu głupia siekanka... Ale w scenariuszu... może być ciekawie zagrane przez mojego gracza (naprawdę fajnie zagrane 8) )... Pomysł z "soczkiem" dzemeuksisa też naprawdę fajny :D Ocena: 5=/5 z pomysłem dzemeuksisa :D

shaman_tm, sorry, że na razie nie skomentuję całego dokumentu, może w edycji, albo w następnym poście.
shaman_tm pisze:
Przypuszczam, że nie każdemu się to spodoba, bo do materiału z podręcznika podszedłem dość lekko...

Ja tak często robię :D - samo to już mnie bardzo motywuje do przeczytania dokumentu :D .

Karczmarzu, przyjemne :wink: . Szczególnie, jak tą tajemniczą postacią będzie Zły z ostatniej sesji/scenariusza, który szuka zemsty. "On jednak żyje! Cholera..." :D Ocena: 4+

nerv0.... ech.... cóż mam powiedzieć.... to jest takie.... jakby to powiedzieć?.... Po prostu: skala ocen 1-6, tak? Ocena: 7, jak dorzucisz pomysł na wplecenie w to graczy/gracza, 8 murowane :D . Wyczepiste!!!



Mam nadzieję, że się cieszysz z mojego komentowania w twoim temacie :D . Jak tak spojrzałem - dominują emotikony 8)

EDIT:
Wybacz szamanie, ale wyjątkowo nie chce mi się czytać takiego kloca tekstu....
 
Awatar użytkownika
shaman_tm
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 541
Rejestracja: śr lis 05, 2008 2:41 pm

sob lis 22, 2008 3:52 pm

Wyjątkowo wybaczam ;]
Może kiedyś będziesz miał ochotę.
 
Awatar użytkownika
nerv0
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 869
Rejestracja: pt cze 06, 2008 2:13 pm

pn lis 24, 2008 10:06 am

Dzięki za odwiedziny Karl, mam nadzieję widzieć cię tutaj częściej :) . Dzięki za komentarze, zwłaszcza ten o „Ewangelii”. Chętnie zadośćuczynię twojej prośbie i napiszę gdzie w tej przygodzie byli moi gracze. Przede wszystkim muszę zacząć od tego, że podobnie jak u shamana to co tu przedstawiam było tłem, ale uwypukliłem to w tym opisie, można by rzec wziąłem pod lupę, tak aby nie zaciemniać całego obrazu działaniami graczy. Niemniej przewinęli się oni w tym tekście. Jeśli czytaliście uważnie to zapewne zauważyliście wzmiankę o dwóch awanturnikach, którzy przybyli do Altdorfu i zostali wciągnięci w machinacje Gamall, co prawda napisałem, że skończyli na stosie, ale tylko dla tego żeby nie komplikować całej sprawy. Tak naprawdę zdołali uciec, ale na stosie spłonął jeden ze Strażników, o którym w całym zamieszaniu zapomnieli. Później współpracowali też z wywiadem Nulneńskim starając się rozpracować Birkarta, o tym jednak jeszcze nie napisałem, trochę cierpliwości :) .

A teraz trochę o tym jak to wyglądało z perspektywy graczy. Gdy tylko zajechali do stolicy do ich uszy dochodziły najróżniejsze plotki. Najczęściej słyszeli o „Szarej Wiedźmie”, przeklętym widmie, które nocami przemyka ulicami biedniejszych dzielnic Altdorfu, w tajemniczy sposób mordując żebraków i ludzi, którzy jej się nawinęli. Gracze współpracowali z byłym strażnikiem miejskim, który na własne oczy widział jak „Szara Pani” zabiła w sierocińcu Elizę (był wtedy w jej wieku i byli najlepszymi przyjaciółmi), przeszedł po tym załamanie nerwowe, ale gdy tylko odzyskał równowagę, postanowił za wszelką cenę schwytać wiedźmę. Oczywiście całe jego śledztwo było prowadzone w sekrecie. Gdy BG mu pomagali jeden z nich stracił oko (poszli do kanałów i odbyli małą potyczkę ze wspomnianymi w tekście kultystami), jakimś cudem udało mu się wydostać na powierzchnię. Była to jedna z uliczek dzielnicy biedoty, a noc była dość mglista. BG ledwo trzymając się na nogach zrobił sobie prowizoryczny bandaż i wtedy ją zobaczył. Szara Pani wyłoniła się oddalonej o kilkadziesiątmetrów alejki, brodząc w okrywającej uliczkę mgle. Atmosfera zrobiła się tak gęsta, że można by ją było ciąć nożem. Jednak wiedźma poszła dalej, w następną alejkę, zostawiając gracza, nawet go nie zauważyła. Tej nocy miał zginąć ktoś inny. Po chwili zza rogu budynku dało się słyszeć czyjś potępieńczy wrzask. Gdy gracz chwiejnym krokiem udał się w tamtą stronę zauważył tylko martwego żebraka. Później jak najszybciej udał się w jakieś bezpieczniejsze miejsce.

Tak wyglądało pierwsze spotkanie z Szarą Panią, do tej pory gracze słyszeli tylko plotki, zeznania wspomnianego strażnika i dziecięce wyliczanki, które zebrane razem nadawały sesjom niesamowitego klimatu: „Zanuć piosenek o żonkilach parę, a Szara Pani wybierze ofiarę. Raz, dwa, trzy, to będziesz ty!”

Gamall stała się najlepiej rozpoznawalnym czarnym charakterem na moich sesjach, w pewnym momencie gracze stwierdzili, że nie uda mi się zrobić niczego co dorównało by jej choć w połowie.

Graczom bardzo spodobała się też sesja, na której zagłębili się w tajemnice rodu Rosslin. Odnaleźli dwór i ukryte w piwnicy laboratorium Gamall. Badali kolejne pamiątki przeszłości, powoli wiążąc wszystkie fakty na jej temat. Dostali do ręki całe drzewo genealogiczne rodziny i dowiedzieli się z niego o wadzie genetycznej rodu, rozpoznali wymalowany na ścianie symbol trójkąta. Sesja utrzymana w tym klimacie była naprawdę świetna.

Oczywiście gracze podpadli także Gabrielowi, przed którym dane im było uciekać po Darkwaldzie, puścił wtedy za nimi swoich żołnierzy, gdyż uwolnili schwytanego przezeń właściciela części duszy demona. Tak więc ogólnie, działo się i gracze mieli co robić, a to co opisałem było tłem dla ich działań.

Liczę, że zaspokoiłem waszą ciekawość na tym gruncie. Naprawdę bym wołał gdyby to gracze prowadzili postacie Gabriela, Birkarta, Gamall, czy Felixa, ale nie było by ich na to stać. Oni są dosyć prości i nie byli by w stanie uczynić z tych kogoś więcej niż zwykłych poszukiwaczy przygód. Tak więc shaman, zazdroszczę ci twoich graczy, którzy jak wspomniałeś chyba w Toposie bohaterskiego umierania, potrafią podejść do sesji z powagą i wyczuciem.

Co do pytania Karla o Śmierci Wykradzione, no cóż. Jeden z graczy był morrytą, a ten sklep po prostu stał wciśnięty między budynki dzielnicy cmentarnej. Ot cała historia.

Pomysłu Dziewiątych Wrót raczej nie ma co rozwijać, napisałem o nich to co wiem z filmu, tak więc jeśli go obejrzysz, będziesz wiedział tyle samo co ja. W jednym z komentarzy pojawiła się jednak książka na podstawie, której film powstał i sądzę, że ją także warto by przeczytać.

Karl, skoro się już odezwałeś to liczę na ciebie, nie pozwól tematowi umrzeć, wrzuć komentarze, pomysły, albo jedno i drugie, ale szczególnie pomysły. shaman, to samo do ciebie, we trzech możemy stać się, głównymi budowniczymi tematu, opanujemy forum, później cały dział, a wreszcie cały polter! O reszcie świata pomyślimy później :) . O to samo proszę też wszystkich innych, którzy odwiedzają ten temat. Piszcie!

PS. Karl, przeczytaj wypociny shamana, bo naprawdę warto.

PPS. shaman, o poprowadzeniu kampanii z rozmachem nie powinien mi mówić ktoś kto uchnął demona w morrsleibie :) .
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 16

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości