Zrodzony z fantastyki

 
makam
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: pn sty 17, 2011 3:19 pm

Taktyka walk kosmicznych

pn sty 17, 2011 3:36 pm

Jestem przy 2 tomie więc może jeszcze będzie lepiej, ale wkurza mnie prostota, jeśli nie głupota, taktyki walk.
Jeśli statek potrafi ukryć swoją sygnaturę radarową to dlaczego torpeda nie?
Jeśli torpeda wystrzelona z powodu problemów z opóźnieniem zostaje przepuszczona przez systemy defensywne to może jest to nie głupia strategia...
W próżni torpedy nie potrzebują napędu więc może prędkość wystrzelenia mogłaby im wystarczyć...
I dlaczego te super torpedy nie potrafią sobie zostawić dość energii na manewrowanie skoro to takie kluczowe?
Komputery też są mocno dekoracyjne. Zamiast pomagać ładnie mrugają w tle podświetlając geniusz bohaterki która wylicza kursy intuicyjnie (wtf?).
Całość bardzo przypomina automatyczne przepisywanie scen batalistycznych żaglowców czy łodzi podwodnych z 2 wś..

Nie czepiam się drobiazgów bo nie o to chodzi. Taki gatunek. Czyta się dobrze, ale w space operze o tym profilu spodziewał bym się dokładniejszego podejścia do tematu.

Jest jakaś poprawa w następnych tomach?

---
Niniejszy post ma funkcję terapeutyczną i nie było jego celem trollowanie.
 
Dudi2
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: śr lis 24, 2004 12:09 pm

Taktyka walk kosmicznych

pn sty 17, 2011 10:10 pm

Po pierwsze - rakieta, a nie torpeda.
Po drugie - ECM ma swoją masę i rozmiary, po prostu nie mieści się w rakiecie.
Po trzecie - jest istne multum dobrze opisanych sytuacji gdzie rakiety mają energię na manewrowanie w końcowej fazie ataku.
Po czwarte - szybkość osiągnięta przy wystrzeleniu miałaby być wystarczająca przy pojedynkach rakietowych? Przy przyśpieszeniach i prędkościach osiąganych przez manewrujące okręty starcia musiałyby trwać chyba miesiące.

I gdzie to Harrington rzekomo intuicyjnie i bez pomocy komputerów wprowadza kurs?
Już nawet nie mówię o tym, żeby wprowadzić dane do komputera to trzeba wpierw jakieś dane mieć.

Jesteś przy drugim tomie. Poczytaj więcej to i więcej się dowiesz. Zapewniam.
Dobrej zabawy.
 
makam
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: pn sty 17, 2011 3:19 pm

Taktyka walk kosmicznych

śr sty 19, 2011 11:03 am

Dudi2 pisze:
Po pierwsze - rakieta, a nie torpeda.
Tak mnie te marynistyczne porównania nastawiły, że aż pomyliłem nazwy... choć w sumie jak zwał tak zwał.

Dudi2 pisze:
I gdzie to Harrington rzekomo intuicyjnie i bez pomocy komputerów wprowadza kurs?
Już nawet nie mówię o tym, żeby wprowadzić dane do komputera to trzeba wpierw jakieś dane mieć.
W pierwszym tomie, podczas unieszkodliwiania statku kurierskiego.

Dalej nie rozumiem dlaczego rakiety nie mogą wyłączyć swojego napędu po osiągnięciu zadowalającej prędkości, przebyć większą część dystansu do przeciwnika i tam zacząć ponownie manewrować.
W ten sposób zmniejszą wykrywalność, a zwiększą zasięg i skuteczność.

Jakoś dużo bardziej przypadły mi do gustu opisy walk np. w "Upadku imperium strachu" gdzie odpowiednio rozpędzony mały kawałek śmiecia bez napędu mógł spowodować problem,
a rakiety były rozstawiane przed walką do późniejszego użycia.

Minęło 13 lat od napisania t1 i t2 więc wyluzuje i choć mam wrażenie, że komputery, w świece gdzie technika jest na poziome podróży gwiezdnych, nie przekraczają skomplikowaniem dzisiejszych układów sterowania pralki czy telewizora to jest mnóstwo książek które starzeją się lepiej.

PS. t.3 and counting.
 
Awatar użytkownika
Hugin
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 235
Rejestracja: czw lut 17, 2005 1:38 pm

Re: Taktyka walk kosmicznych

śr sty 19, 2011 7:00 pm

makam pisze:
Dalej nie rozumiem dlaczego rakiety nie mogą wyłączyć swojego napędu po osiągnięciu zadowalającej prędkości, przebyć większą część dystansu do przeciwnika i tam zacząć ponownie manewrować.
W ten sposób zmniejszą wykrywalność, a zwiększą zasięg i skuteczność.


I właśnie w 5 minut rozgryzłeś problem, który zajął biurze konstrukcyjnemu wiele lat.

Dudi2 pisze:
Minęło 13 lat od napisania t1 i t2 więc wyluzuje i choć mam wrażenie, że komputery, w świece gdzie technika jest na poziome podróży gwiezdnych, nie przekraczają skomplikowaniem dzisiejszych układów sterowania pralki czy telewizora to jest mnóstwo książek które starzeją się lepiej.

Raczej prostymi słowami opisuje skomplikowane urządzenie.
Pierwsze rakiety samodzielne rakiety celowały się na źródło ciepła czy systemem radarowym, mimo rozwoju techniki zasada pozostaje ta sama i taka pozostanie, skomplikują się systemy naprowadzania i systemy obronne ale nie wpłynie to sposób opisywania. podobnie jak z konstrukcją cepa, niby prosta ale spróbuj opisać jego działanie i wyznaczyć wektory wszystkich sił w zależności jak się go chwyci i czy w zależności co się młóci owies czy papistów.

makam pisze:
W pierwszym tomie, podczas unieszkodliwiania statku kurierskiego.


Jeśli mnie pamięć nie myli używała komputera, intuicji użyła jedynie by przewidzieć konsekwencje tak obranego cyklu.
 
Admiral_Anderson
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 33
Rejestracja: śr lip 28, 2010 8:04 pm

Re: Taktyka walk kosmicznych

śr sty 19, 2011 9:25 pm

Spojlery dałem dla makama- nie chcesz sobie psuć niespodzianki-nie czytaj. Ci co są już z Honorką na bierząco mogą czytac spokojnie. Nic odkrywczego to do ich wiedzy nie wniesie.
makam pisze:
Dalej nie rozumiem dlaczego rakiety nie mogą wyłączyć swojego napędu po osiągnięciu zadowalającej prędkości, przebyć większą część dystansu do przeciwnika i tam zacząć ponownie manewrować.
W ten sposób zmniejszą wykrywalność, a zwiększą zasięg i skuteczność.

Rakietę programuje się przed wystrzeleniem
( ta zasada w pewnym momencie przestaje obowiązywać)
Ustawia się wtedy stałe przyspieszenie z jakim leci rakieta. Gdy napęd się włączy nie ma już możliwości wyłączenia go. Działa do wyczerpania paliwa lub detonacji rakiety. W rakiecie wszystko się nie zmieści.

Jeśli torpeda wystrzelona z powodu problemów z opóźnieniem zostaje przepuszczona przez systemy defensywne to może jest to nie głupia strategia...

Pamiętaj, że załogę Thunderer of God stanowili amatorzy, którzy nie znali możliwości nowoczesnego sprzętu. Załogi okrętu RMN, PN lub dowolnie wybranej floty na poziomie w ten sposób nie zaskoczysz.

Dalej nie rozumiem dlaczego rakiety nie mogą wyłączyć swojego napędu po osiągnięciu zadowalającej prędkości, przebyć większą część dystansu do przeciwnika i tam zacząć ponownie manewrować.
W ten sposób zmniejszą wykrywalność, a zwiększą zasięg i skuteczność.


RMN doszła do tych samych wniosków. I udało jej sie rozwiązać ten problem w 7części cyklu jeśli dobrze pamiętam.
Ale też nie do końca w ten sposób który proponujesz.


Co do walk kosmicznych: uważam, że bitwy w książkach Webera są najlepiej opisanymi z wszystkich książek jakie czytałem. Przynajmniej okręty nie strzelają do siebie z 50 metrów jak w Star Wars ;)
Ostatnio zmieniony śr sty 19, 2011 9:28 pm przez Admiral_Anderson, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Dudi2
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: śr lis 24, 2004 12:09 pm

Taktyka walk kosmicznych

czw sty 20, 2011 12:10 am

@Admiral_Anderson dobrze mówi, choć źdźiebko "skomplikował" swoją wypowiedź ;)

makam pisze:
Dalej nie rozumiem dlaczego rakiety nie mogą wyłączyć swojego napędu po osiągnięciu zadowalającej prędkości, przebyć większą część dystansu do przeciwnika i tam zacząć ponownie manewrować.
W ten sposób zmniejszą wykrywalność, a zwiększą zasięg i skuteczność.


Napędy rakiet są jednorazowe - coś jak rakiety na paliwo stałe, np SRB wahadłowca - więc jak taką wystrzelisz to leci aż się nie wypali. Można co najwyżej nastawić zawczasu inne, odpowiednie do danego planu ogniowego przyśpieszenie (i w ten sposób np zwiększyć zasięg, choć innym kosztem). Problem ten został rozwiązany - i to po twojej myśli - w tomie 7 "W Rękach Wroga".
Zapewniam - spodoba Ci się.

makam pisze:
Jakoś dużo bardziej przypadły mi do gustu opisy walk np. w "Upadku imperium strachu" gdzie odpowiednio rozpędzony mały kawałek śmiecia bez napędu mógł spowodować problem


Takią taktykę jak najbardziej Weber stosuje w "Honor Harrington" oraz w innych swoich książkach, np "Krucjata" czy "Opcja Sziwy".

makam pisze:
a rakiety były rozstawiane przed walką do późniejszego użycia


Dwa słowa - zasobniki holowane :)
Ostatnio zmieniony czw sty 20, 2011 12:11 am przez Dudi2, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
gagaga
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 49
Rejestracja: pn gru 13, 2010 11:14 pm

Taktyka walk kosmicznych

sob sty 29, 2011 2:44 pm

Ja się zgodzę co do komputerów.
w 8 tomie jak siedzą na Hadesie np. - jest informacja że ludowe komputery to taki straszny złom, że boją się zapuścić na nich program i muszą siedzieć nad tym ludzie i pilnować...
No sorry - ale jak się ma podstawowe umiejętności, to napisany dziś program na takiego rzęcha jak spectrum czy c64 zrobi swoje dokładnie jak zaplanowano.
Więc traktowanie sprzętu państwa zacofanego o te kilkanaście/dziesiąt lat po tysiącach lat rozwoju elektroniki i kompów (przy czym niewiele się one różnią od dzisiejszych, a w zasadzie są bardziej prymitywne pod wieloma względami ;)) jako złomu który nie ma prawa działać jest no... debilne.
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2495
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Taktyka walk kosmicznych

sob sty 29, 2011 3:28 pm

Wydaje mi się, że chodziło o profesjonalizm obsługi komputerów. Niedbała i wybrakowana robota niedokształciuchów może dać straszne i, w wypadku statków kosmicznych, spektakularne efekty. :mrgreen: Stąd trzykrotnie liczniejsza załoga okrętów PNS w stosunku do załóg RMN. Jest to opisane w 'Honor ponad wszystko'.
Ostatnio zmieniony sob sty 29, 2011 3:39 pm przez yabu, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Soltys
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 205
Rejestracja: wt wrz 14, 2004 8:56 am

Re: Taktyka walk kosmicznych

pn sty 31, 2011 8:30 am

gagaga pisze:
Ja się zgodzę co do komputerów.
No sorry - ale jak się ma podstawowe umiejętności, to napisany dziś program na takiego rzęcha jak spectrum czy c64 zrobi swoje dokładnie jak zaplanowano.

Tak. Tylko, że w wymienionych rzęchach od kodu dzieli Cię jedynie interpreter, no chyba że nadal śmigasz w assemblerze, natomiast słynne okienka to już nakładki nakładek nakładek i oprogramowanie oprogramowania ^n jądra etcetera.

I można się pokusić o wyobrażenie sobie rozwoju komputerów w honoversum kiedy poziom nakładkowości oprogramowania jest tak duży że trzeba dbać o "czystość" tegoż żeby się program nie rozjechał nie wiadomo w którą stronę. A to już kwestia wyszkolenia obsługi i tu wracamy do marnego poziomu wyszkolenia w Ludowej Republice.
 
Cerebus
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 62
Rejestracja: sob lut 05, 2011 5:32 pm

Re: Taktyka walk kosmicznych

pn lut 07, 2011 2:06 am

Wiecie...komputery sterujące reaktorami fuzyjnymi, nawigacyjne, sterowanie silnikami impeller i żagli, sterowanie i nawigacja skokami gdzie podawany krytyczny błąd jest w tysięcznych procenta...
Naprawdę byłoby do czego sie przyczepić gdyby wszystko zacząć analizować, tylko to nie ma absolutnie sensu.
Chodzi o fabułę i dramaturgię z "elementami" wymyślonej fizyki, oraz realnej, taktyki, właściwości sprzętu.
Zresztą autor skupia się głownie na relacjach międzyludzkich, polityce, to są wątki zasadnicze i wiodące.
Lepiej chyba nie brać lupy do reki bo czar pryśnie :wink:

Podam wam jeden oczywisty babok : trafienie w kompensator bezwładnościowy rozmazuje załogę.
Wszystko pięknie, ale gdzie zdublowanie tak ważnego i krytycznego elementu ? Brak, mimo że w książce wielokrotnie mówi się o dublowaniu systemów...a wiadomo że w bitwie trafienie w ten element jest wysoce prawdopodobne...a stanowiska taktyczne się dubluje...reaktory też...

W książkach/cyklu sporo jest błędów logicznych wynikających z konsekwencji przyjętych założeń.
Nie tylko na poziomie techniki, ale i polityki.
Np. Izba Lordów nie może nie przyjąć lorda w swoje szeregi parlamentarne, bo mu się to należy jak psu micha, czy komuś się to podoba czy nie.
Izba może wyrazić jedynie słownie swoją dezaprobatę członkowi i to wszystko co może, chyba że nastąpiłoby złamanie prawa, co nie miało miejsca w przypadku bohaterki.
A tu przykład błędnego założenia/konstrukcji : awansowanie oficerów zgodnie z harmonogramem czasowym będących na połowie pensji bez przydziału czyli w rezerwie (de facto cywilnej)...i to na wyższe stopnie sztabowe...
Poza tym wszystkim w relacjach międzyludzkich jest zbyt dużo patosu ("amerykanizm" nie mający absolutnie odniesienia do rzeczywistości) , ale jak rozumiem podbija to wyraźnie fabułę.

Więc...ja bym raczej w tych książkach nie grzebał i nie starł sie tłumaczyć i dociekać, tak sobie autor wymyślił i tak ma :wink:
 
Awatar użytkownika
Albiorix
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2265
Rejestracja: pn gru 20, 2010 10:10 pm

Taktyka walk kosmicznych

pn lut 07, 2011 3:12 am

Nie, nie chodzi. SF jest tym lepsze, im bardziej uda się je zrobić hard z zachowaniem założeń fabularnych. Przy założeniach fabularnych zawierających miecze i supermoce "twardość" może oczywiście osiągnąć co najwyżej poziom masła, ale autorzy SF zawsze powinni się starać żeby to chociaż było masło z lodówki ;)

Z długich dysput na forach Eve Online (kosmicznej gry komputerowej online) pamiętam że Honor akurat wypada tak czy siak dość nieźle.
 
Awatar użytkownika
Soltys
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 205
Rejestracja: wt wrz 14, 2004 8:56 am

Re: Taktyka walk kosmicznych

pn lut 07, 2011 7:48 am

Cerebus pisze:
Lepiej chyba nie brać lupy do reki bo czar pryśnie :wink:

No może i faktycznie :)
Cerebus pisze:
Podam wam jeden oczywisty babok : trafienie w kompensator bezwładnościowy rozmazuje załogę.
Wszystko pięknie, ale gdzie zdublowanie tak ważnego i krytycznego elementu ? Brak...

No w zasadzie można to zarzucić, ale... zgodnie z logiką i lupą ;) jak zdechnie reaktor czy inny system to jest przerwa minimalna nim zapasowy przejmie funkcję. Minimalna przerwa dla kompensatora zanim zadziała drugi to... marmolada i tak. No chyba, że dało by się włączyć oba na raz.
Cerebus pisze:
Np. Izba Lordów nie może nie przyjąć lorda w swoje szeregi parlamentarne, bo mu się to należy jak psu micha, czy komuś się to podoba czy nie.
Izba może wyrazić jedynie słownie swoją dezaprobatę członkowi i to wszystko co może, chyba że nastąpiłoby złamanie prawa, co nie miało miejsca w przypadku bohaterki.

Jeśli się nie mylę "nie może nie przyjąć lorda w szeregi" ale może go usunąć większością głosów. Czyli Honor została przyjęta kiedy wparowała w kapturze z oskarżeniami na Younga. I została wyrzucona po pojedynku za zastrzelenie bezbronnego patafiana po tym jak wystrzelał w nią cały magazynek.
Cerebus pisze:
A tu przykład błędnego założenia/konstrukcji : awansowanie oficerów zgodnie z harmonogramem czasowym będących na połowie pensji bez przydziału czyli w rezerwie (de facto cywilnej)...i to na wyższe stopnie sztabowe...

Emmm mi się akurat wydaje to logiczne - ponieważ to nie jest rezerwa jako taka - połowa pensji nie oznacza zwolnienia z woja a pozostawanie ciągle w dyspozycji Admiralicji. Fakt niektórzy rozkręcili własne biznesy jak np. admirał Bachfish, ale to nie oznacza że byli poza armią i awanse za wysługę lat, no cóż głupio to brzmi ale wracamy do psa i budy :)

Cerebus pisze:
Poza tym wszystkim w relacjach międzyludzkich jest zbyt dużo patosu ("amerykanizm" nie mający absolutnie odniesienia do rzeczywistości) , ale jak rozumiem podbija to wyraźnie fabułę.

Jakie "amerykanizmy"??? Weber czerpie garściami z relacji wojskowych i politycznych ale z "brytynizmów" czy "anglizmów" i tradycji floty Jej Królewskiej Mości.

Ale miło się czyta prawda? Możemy schować lupę, ale co my będziemy tu pisać wtedy :huh:
 
Cerebus
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 62
Rejestracja: sob lut 05, 2011 5:32 pm

Re: Taktyka walk kosmicznych

pn lut 07, 2011 10:28 am

"No w zasadzie można to zarzucić, ale... zgodnie z logiką i lupą jak zdechnie reaktor czy inny system to jest przerwa minimalna nim zapasowy przejmie funkcję. Minimalna przerwa dla kompensatora zanim zadziała drugi to... marmolada i tak. No chyba, że dało by się włączyć oba na raz."

Jest to tak ważny element dla bezpieczeństwa (szczególnie jednostek wojskowych) że powinny działać dwa równolegle.
Co do energii to autor wymyślił kondensatory , które są zawsze w stanie gotowości, choćby do zasilania ekranów.

"Jeśli się nie mylę "nie może nie przyjąć lorda w szeregi" ale może go usunąć większością głosów. Czyli Honor została przyjęta kiedy wparowała w kapturze z oskarżeniami na Younga. I została wyrzucona po pojedynku za zastrzelenie bezbronnego patafiana po tym jak wystrzelał w nią cały magazynek."

No więc nie może usunąć absolutnie w żaden sposób, gdyż to zależy od tytułu , więc skoro Izba nie może zdjąć tytułu głosowaniem to i nie może odebrać prerogatyw (i to dziedzicznych) z tego tytułu należnych.
I już, prosta logiczna zależność i konsekwencja.
Krótko mówiąc w takiej konstrukcji (zresztą opartej na systemie angielskim) Izba może co prawda pyszczyć , ale generalnie może "skoczyć na pukiel".
To wszystko co może względem członka nie łamiącego prawa.

Co do tych awansów na połowie pensji to pod względem wojskowym ta konstrukcja jest nie tylko głupia ale i niebezpieczna, nie wiem czemu tak to wymyślił ale logiki z punktu widzenia militariów nie ma tu żadnej.
A już w ogóle jeśli chodzi o stopnie sztabowe....i tym sposobem dowódca okrętu awansuje na admirała z należności "czasowej".
W przypadku potrzeb kadrowych i powołania rezerwy stopnia mu odebrać nie mogą, a co się będzie wyrabiać w warunkach bojowych z takimi ludźmi niekompetentnymi...gorsze to niż mina.
Wydaje mi się że autor nie był nigdy w wojsku, stąd ten pewien irracjonalizm rozwiązania i pewien brak konsekwencji rozwiązań, skoro wzoruje się na tradycjach współczesnych...

"Amerykanizm" w odniesieniu do nadmiaru patosu (kontekst), a to jest niezwykle charakterystyczne w kulturze amerykańskiej, czego się niestety nie ustrzegł autor,a szkoda bo miejscami "przesmarował".
Patos w warunkach bojowych lub w klasycznych relacjach międzyludzkich nie występuje, życie jest bardziej prozaiczne i twarde niż bajkowe i podniosłe.
Autor używa tego jako wzmacniacz efektu (dramaturgia) ,ale moim zdaniem przesadza, mnie to osobiście lekko drażni i uważam to za rzecz kompletnie niepotrzebną , nie musi tego używać (nie musi stosować takich chwytów).

Ostatnio przeleciałem całą serię 3 raz, i zaczynam dostrzegać sporo błędów (jak na cały cykl), człowiek zaczyna się skupiać na detalach.
Tylko na tyle dobrze pisze że...można przymknąć oko.
Ale zagłębiać się to rzecz wysoce ryzykowna dla logiki i konsekwencji .... :wink:
 
Dudi2
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 632
Rejestracja: śr lis 24, 2004 12:09 pm

Taktyka walk kosmicznych

wt lut 08, 2011 12:09 am

@Cerebus
Co do połowy pensji/rezerwy:
Zwróć choćby uwagę na przypadek amerykańskiego aktora Jamesa Stewarta - podczas II Wojny Światowej służył w lotnictwie (bodaj w USAAF), po wojnie przeszedł do rezerwy i dosłużył się w niej generała.
Czyli można :)

Cerebus pisze:
Co do tych awansów na połowie pensji to pod względem wojskowym ta konstrukcja jest nie tylko głupia ale i niebezpieczna, nie wiem czemu tak to wymyślił ale logiki z punktu widzenia militariów nie ma tu żadnej.
A już w ogóle jeśli chodzi o stopnie sztabowe....i tym sposobem dowódca okrętu awansuje na admirała z należności "czasowej".
W przypadku potrzeb kadrowych i powołania rezerwy stopnia mu odebrać nie mogą, a co się będzie wyrabiać w warunkach bojowych z takimi ludźmi niekompetentnymi...gorsze to niż mina.


Chyba w tym przypadku mylisz stopień wojskowy z pełnioną w wojsku funkcją.
Nikt (odpowiedzialny) nie powoła z premedytacją specjalisty-zaopatrzeniowca na dowódcę floty, no chyba że przez przypadek.

Jeszcze co do kompensatorów bezwładnościowych.
(czysta spekulacja)

Być może nie da się ich zdublować, np przez ich rozmiary - długie od dziobu po rufę, a na tyle "cienkie", że jedna sztuka nie koliduje z obecnością magazynów amunicyjnych (ale przy dwóch byłby już dylemat: kompensator czy magazyn rakiet - a więc normalny okręt z 1 kompensatorem i związanym z tym ryzykiem, albo bezpieczna jednostka z 2 kompensatorami, za to bez uzbrojenia!).

Jak jest naprawdę?
Cholera (czyli Weber) wie.
 
Cerebus
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 62
Rejestracja: sob lut 05, 2011 5:32 pm

Taktyka walk kosmicznych

wt lut 08, 2011 2:19 am

Nie ma sensu zagłębiać się w kompensatory bo nic nie wiadomo technicznie o nich tak naprawdę.
Są.
Mi chodziło o zasadę i konsekwencje i brak logicznego (niemal naturalnego jak na wymagane warunki) rozwiązania które jest oczywiste.
Nie znalazłem w tekście aby była mowa o kompensatorze w liczbie mnogiej, zatem istnieją jako pojedyńcz na każdym okręcie.
Błąd ale drobny, da się go fabularnie naprostować, można to przyjąć jako drobne niedopatrzenie techniczno-fabularne.

Co do tej rezerwy i "czyli można" to dowiedz się dokładnie na jakich warunkach (i w jakich warunkach) on awansował, bo na pewno nie siedząc w domu aktorując zawodowo i będąc jednocześnie nieustającym rezerwistą w spoczynku.
Co więcej to czy jego popularność nie maiła wpływu na te awanse , a armia za reklamę płaciła właśnie tym - że przypomnę słynnego Elvisa.
I pytanie zasadnicze czy te awanse były tak oczywiste wśród niepopularnych postaci publicznych (a niezwiązanych zawodowo z wojskiem)? ;)...Ups ?
To raz,a dwa jak ten system wygląda teraz, bo Weber jak mi się zdaje wzorował się w rozwiązaniach i współczesnych i historycznych.
Co wyciął ,dociął, zastosował bez zmian...?
Tak czy inaczej jego rozwiązanie pokazane w książce w tej formie w jakiej jest nie ma kompletnie sensu.
Rozwiązanie jest (podobnie jak z kompensatorami) ale nie wiadomo jakie ma to podstawy fabularne.
Przyjmij na wiarę że tak ma być jak jest.

Tak się zastanawiałem, że gdyby te wszystkie błędy zgromadzić jednak do kupy i zacząć się nad nimi poważnie zastanawiać to zdaje się że fabuła musiałaby ulec zmianie....
Sęk w tym że dla autora technikalia to jest tło , ona jest dobry w tworzeniu powiązań i polityki, zwrotów i zaskakiwań i to wyraźnie widać.
Gdyby faktycznie przywiązywał dużą wagę do techniki to by ja gruntownie opisał tak jak pokazuje w książkach schematy urządzeń- jest raptem w kilku, reszta to pobieżne opisy fabularne.
To wszystko miałoby znaczenie w momencie kiedy ktoś chciałby zbudować na jego "universum" grę, bo tu zależności i szczegóły sa bezwzględne, decydujące i krytyczne.
W książce niekoniecznie (w końcu to nie podręcznik) i można je traktować po macoszemu, i wielu to robi wśród autorów.
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2495
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Taktyka walk kosmicznych

wt lut 08, 2011 6:25 pm

Awanse za wysługę lat były w brytyjskiej RN paręset lat temu. Jak to jest teraz nie wiem. Ale najprawdopodobniej jest taka tradycja we flotach krajów anglosaskich, więc wiadomo skąd wziął ten pomysł Weber. :razz:
 
Awatar użytkownika
Dagome
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 417
Rejestracja: sob kwie 04, 2009 9:31 pm

Re: Taktyka walk kosmicznych

wt lut 08, 2011 6:59 pm

Awanse podczas bycia w rezerwie nadal chyba obowiązują w RMN przykład kapitan HMS Hexapuma(qrcze nigdy nie pamiętam nazwisk). Odszedł chyba jako porucznik do dyplomacji a potem jak się zgłosił do kadr to się okazało, że awansował w międzyczasie. Swoją drogą ciekawie jak to jest z tymi awansami za wysługę lat bo ta porucznik z pierwszego Fearlessa(teraz ma chyba rangę komodora i jest szefem sztabu Honor jak się nie pomyliłem) która się ponoć pogodziła, że skończy służbę jako porucznik. System powolnego awansowania w rezerwie jest moim zdaniem poronionym pomysłem. Swoją drogą nie lubię tych historycznych rang w honorce(jakieś komodory, kapitan wyżej od komandora porucznika). Jeszcze dziwniejsze jest, że wszystkie znane floty mają takie same stopnie(współczesne armie mają co prawda prawie identyczne rangi ale są pewne różnicę jak np. Brygadier czy Generał Brygady). Co dziwniejsze taki np. skiper jest obecny w każdej flocie. Weber mógłby od czasu wprowadzać jakieś różnice w poszczególnych flotach jak np. inny kolor oznaczający strefę grawitacji na lądowiskach okrętów w marynarce Graysona.

Co do dublowania ważnych instalacji na statkach. Mi się zawsze otwierał nóż w kieszeni jak czytam o pojedynczych reaktorach w frachtowcach. Co jak nawali to statek kaput? To jak Weber uziemił parę superszpiegów na pół roku to było dno i trzy metry mułu.
 
Awatar użytkownika
Hugin
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 235
Rejestracja: czw lut 17, 2005 1:38 pm

Taktyka walk kosmicznych

wt lut 08, 2011 7:13 pm

Wróćmy do zasadniczego założenia tematu czyli do taktyki walk kosmicznych.
Ciekawi mnie jak nowy napęd wpłynie na walki w nadprzestrzeni, a konkretnie w głębi pasma.
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2495
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Taktyka walk kosmicznych

wt lut 08, 2011 7:35 pm

@Dagome Zajrzyj do tematu 'Stopnie wojskowe'.
 
Admiral_Anderson
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 33
Rejestracja: śr lip 28, 2010 8:04 pm

Re: Taktyka walk kosmicznych

czw lut 10, 2011 4:45 pm

Hugin pisze:
Wróćmy do zasadniczego założenia tematu czyli do taktyki walk kosmicznych.
Ciekawi mnie jak nowy napęd wpłynie na walki w nadprzestrzeni, a konkretnie w głębi pasma.


Z tego co się orientuję to ten nowy napęd ( nie wymagający ekranów) działa tylko w normalnej przestrzeni . Podczas poruszania się w nadprzestrzeni taki okręt używa normalnego napędu "żaglowego" tylko zmodyfikowanego tak, żeby okręt osiągał wyższe pasma.
 
gagaga
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 49
Rejestracja: pn gru 13, 2010 11:14 pm

Taktyka walk kosmicznych

pn lut 14, 2011 10:17 pm

Akurat stopnie są całkowicie logiczne. U nas na morzach przez ostatnie lata liczyły się tylko USA, plus trochę UK. Teraz się to zmienia, ale ogólnie cała tradycja oparta jest o kraje anglosaskie, a więc Royal Navy.

I kapitan ma być wyżej od komandora - tak od ręki nie przychodzi mi poza Polską żaden kraj, który to odwrócił i przyjął 'lądówkę' we flocie.
A już najbardziej dobijają mnie książki, gdzie tłumacz usiłuje to poprawiać 'na polskie'.
 
Cerebus
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 62
Rejestracja: sob lut 05, 2011 5:32 pm

Taktyka walk kosmicznych

wt lut 15, 2011 9:41 am

I słusznie tłumaczy, skoro tłumaczy z angielskiego na polski i da się znaleźć odpowiedniki.
A jak będą stopnie mongolskie to tez zachować oryginał nazw ? :lol:
 
Awatar użytkownika
Dagome
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 417
Rejestracja: sob kwie 04, 2009 9:31 pm

Re: Taktyka walk kosmicznych

wt lut 15, 2011 10:36 am

I kapitan ma być wyżej od komandora - tak od ręki nie przychodzi mi poza Polską żaden kraj, który to odwrócił i przyjął 'lądówkę' we flocie.


No popatrz taka Indonezja czy Singapur całkowicie przeniosły lądówkę do floty jeśli chodzi o stopnie OF-1 do OF-5, a Norwegia ma nawet takiego potworka jak komandor-kapitan. Szereg krajów ma kilka rodzai kapitanów czy poruczników jak Francja, Niemcy czy Rosja i ze świecą szukać jakiś komandorów czy komodorów. Podobny system do naszego jest np. w Rumuni.
http://en.wikipedia.org/wiki/Naval_officer_ranks

Akurat stopnie są całkowicie logiczne. U nas na morzach przez ostatnie lata liczyły się tylko USA, plus trochę UK. Teraz się to zmienia, ale ogólnie cała tradycja oparta jest o kraje anglosaskie, a więc Royal Navy.


Co z tego, istnieją też inne tradycje morskie jak niemiecka, rosyjska czy francuska, gdzie kapitanowie są nazywani albo od klasy okrętu lub dostają numerek. Nawet flota chińska ma ten system numerkowy.

I słusznie tłumaczy, skoro tłumaczy z angielskiego na polski i da się znaleźć odpowiedniki.


Tylko, że tłumaczenie ma sporo byków. Słyszałem, że RMN wprowadziła odpowiednik korpusu chorążych bo im oficerów zaczęło brakować. W polskim tłumaczeniu wszyscy są ponoć tłumaczeni na bosmana, ręce opadają. Swoją drogą co to jest batledress? Dresik co zetka dostawała do ćwiczeń? Jak trzeba być ograniczonym by nie przetłumaczyć tego jako np. kombinezon bojowy co z kontekstu wynika(chodziło chyba o gustowne czarne wdzianko co antyterroryści noszą)?

PS. Jeśli zagląda tu mod, to proszę o o przeniesienie OT do odpowiedniego tematu.
 
Cerebus
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 62
Rejestracja: sob lut 05, 2011 5:32 pm

Re: Taktyka walk kosmicznych

wt lut 15, 2011 4:07 pm

Nie na przykład tylko dokładnie kombinezon bojowy, czyli po naszemu "moro" .

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość