Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Gwjazdor
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1287
Rejestracja: czw sty 25, 2007 10:53 pm

Jak radzić sobie z Graczami którzy żebrzą i wysługują się?

sob mar 02, 2013 3:01 am

Ja wiem, że to niby i realistyczne, i dosyć zdroworozsądkowe, ale... to przecież chyba nie o to chodzi w RPG? Już tłumaczę, na początek mały skrót:

- Skaveny są w kanałach podmiejskich, wybijcie ich, płacę 10 koron od głowy.
- A czemu nie wyślesz tam swoich strażników/rycerzy/ochroniarzy/najemników/nadwornych magów/smoka którego trzymasz na smyczy?

Co to za bajka, w której dzielny rycerz zamiast ruszać na smoka, rzuca się do króla "ale królu! czemu twoje wojsko nie załatwi smoka! Chcesz mi powiedzieć że ja sam jestem potężniejszy niż twoja armia?", i niech nie daj boże, król odpowie "być może", wtedy rycerz zgładzi nie smoka a króla, bo na co mu księżniczka, skoro łatwiej może zdobyć skarbiec królewski za który kupi sobie i 10 księżniczek, i mu jeszcze zostanie.

Czy u was również Gracze zamiast wykonywać questy, próbują zmusić BN'ów żeby zrobili to za nich, albo żeby chociaż odwalili główną robotę? Jeśli tak, to jak sobie z tym radzicie, bez robienia wrednych "przerw", i mówienia "nie ma nic do roboty, były skaveny ale straż miejska poszła się nimi zająć, macie parę dni na rozejżenie się po mieście."?

Jest jeszcze jeden problem. Wytłumaczę go jeszcze prościej niż poprzedni. Do potencjalnego questodawcy wchodzi okuty w zbroję i uzbrojony po zęby rycerz. Ma iść powiedzmy zabić dwa gobliny które ukradły krowę rolnikowi, czy wykonać dowolną inną robotę z którą poradzi sobie w 10 minut i jedną ręką w... kieszeni. I ten rycerz tak oto rzecze: "nie mam sprzętu potrzebnego na to żeby wykonać to zadanie. Musiałbyś dać mi jakieś uzbrojenie. Miecz +3 np. +2? No dobra to zwykły, ale najlepszej jakości. No a chociaż jakiś sztylet? Ok, widelec? Ale złoty! Ehh... a zdobiony chociaż? No dobra to 10 sztuk złota i jesteśmy kwita... a może 12? Plus rękę twojej córki. Albo chociaż będę mógł sobie wziąć twojego kota. I kapelusz. Ale ten z piórem. A nie masz lepszego? A..."

Chyba wszystko jasne :)
Ostatnio zmieniony ndz mar 03, 2013 4:49 pm przez Zsu-Et-Am, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Tytuł poprawiony.
 
Awatar użytkownika
Namrasit
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2089
Rejestracja: ndz maja 21, 2006 11:12 pm

Re: Jak radzić sobie z Graczami którzy żebrają i wysługują s

sob mar 02, 2013 2:38 pm

Gwjazdor pisze:
Co to za bajka, w której dzielny rycerz zamiast ruszać na smoka, rzuca się do króla "ale królu! czemu twoje wojsko nie załatwi smoka! Chcesz mi powiedzieć że ja sam jestem potężniejszy niż twoja armia?", i niech nie daj boże, król odpowie "być może", wtedy rycerz zgładzi nie smoka a króla, bo na co mu księżniczka, skoro łatwiej może zdobyć skarbiec królewski za który kupi sobie i 10 księżniczek, i mu jeszcze zostanie.

Czy u was również Gracze zamiast wykonywać questy, próbują zmusić BN'ów żeby zrobili to za nich, albo żeby chociaż odwalili główną robotę? Jeśli tak, to jak sobie z tym radzicie, bez robienia wrednych "przerw", i mówienia "nie ma nic do roboty, były skaveny ale straż miejska poszła się nimi zająć, macie parę dni na rozejżenie się po mieście."?

Oczywiście. To wspaniała podstawa na kolejną przygodę. Ot, wystarczy pokazać graczom, że questy nie rosną na drzewach. Wpuścić na jakiś czas do bezpiecznej, spokojnej wioski, gdzie się nic nie dzieje.
Sam pamiętam ze swoich sesji przypadki mnichów, czy druidów, którzy pasjonowali się siedzeniem w lesie i sadzeniem roślin (zaiste, epicki był ich wkład w sadzenie krzaków jagód i doglądanie wzrostu jabłoni). Ale na każdego jest sposób. Z czasem BN, którym wysługują się gracze, może się przecież zbuntować, zabrać należną graczom chwałę, sławę i kasę. Wykonywanie przygód uczyni go silniejszym, zacznie pomiatać graczami. Taki idealny "zły" którego gracze sami sobie stworzyli. Tyle że tym razem otaczający świat nie przyjdzie im tak łatwo na pomoc w pozbyciu się "złego". :).

Gwjazdor pisze:
Jest jeszcze jeden problem. Wytłumaczę go jeszcze prościej niż poprzedni. Do potencjalnego questodawcy wchodzi okuty w zbroję i uzbrojony po zęby rycerz. Ma iść powiedzmy zabić dwa gobliny które ukradły krowę rolnikowi, czy wykonać dowolną inną robotę z którą poradzi sobie w 10 minut i jedną ręką w... kieszeni. I ten rycerz tak oto rzecze: "nie mam sprzętu potrzebnego na to żeby wykonać to zadanie. Musiałbyś dać mi jakieś uzbrojenie. Miecz +3 np. +2? No dobra to zwykły, ale najlepszej jakości. No a chociaż jakiś sztylet? Ok, widelec? Ale złoty! Ehh... a zdobiony chociaż? No dobra to 10 sztuk złota i jesteśmy kwita... a może 12? Plus rękę twojej córki. Albo chociaż będę mógł sobie wziąć twojego kota. I kapelusz. Ale ten z piórem. A nie masz lepszego? A..."
Chyba wszystko jasne :)

Bez przesady, takie misje można dawać jako odskocznię, licząc się z tym, że gracze po prostu machną na nie ręką. A jak gracz marudzi, to proponuję by znalazł się jakiś BN, który zrobi za niego tę misję. A później, to patrz punkt wyżej :P.
 
Awatar użytkownika
Gwjazdor
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1287
Rejestracja: czw sty 25, 2007 10:53 pm

Jak radzić sobie z Graczami którzy żebrają i wysługują się?

sob mar 02, 2013 6:00 pm

Namrasit pisze:
Ot, wystarczy pokazać graczom, że questy nie rosną na drzewach. Wpuścić na jakiś czas do bezpiecznej, spokojnej wioski, gdzie się nic nie dzieje.


Wtedy narzekania że sesja nudna i nie ma co robić i tylko siedzenie w karczmie :) Chociaż od dawna mam zamiar powiedzieć wprost:
- a czemu twoi X sie tym nie zajmą?
- to już nie wasz interes. Bierzecie tę robotę czy nie?
- nie
- (jako MG) czyli co, dzisiaj siedzimy w karczmie, co? Robotę dostanie kto inny więc nie ma co robić.

Namrasit pisze:
Z czasem BN, którym wysługują się gracze, może się przecież zbuntować, zabrać należną graczom chwałę, sławę i kasę.

To nie jest jeden i ten sam BN :) Po prostu "ktoś kim akurat tutaj można się wysłużyć". A do tego moi Gracze w większości kombinują "zero-jedynkowo" jeśli o takie sprawy chodzi. Jak się dowiedzieli że im więcej BN'ów im pomaga tym mniej dostają doświadczenia (bo podział łupów wiadomo - "po wszystkim go zabijemy i weźmiemy jego część"), to jeden z nich się obruszył że w takim razie nie biorą ze sobą nikogo nigdzie. I z jakiegoś powodu wiem, że gdyby szedł ze swoim przyjacielem BN'em i napotkał grupę bandytów, to najpierw unieszkodliwiłby sojusznika żeby tamten mu nie pomagał i nie odebrał mu doświadczenia xD I tak źle i tak niedobrze, bo czasem potrzebny mi jest w scenariuszu jakiś BN który będzie towarzyszył jakiś czas.

Namrasit pisze:
Bez przesady, takie misje można dawać jako odskocznię, licząc się z tym, że gracze po prostu machną na nie ręką.

To był tylko przykład :) Wymaganie by pracodawca zapewnił jakiś ekwipunek, pojawia się praktycznie za każdym razem. Mam fart, jeśli zgodzą się na po prostu zaliczkę żeby mogli sobie ten ekwipunek sami kupić.
 
Awatar użytkownika
Albiorix
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2265
Rejestracja: pn gru 20, 2010 10:10 pm

Jak radzić sobie z Graczami którzy żebrają i wysługują się?

sob mar 02, 2013 8:07 pm

Moi gracze też tak lubią. Trzeba im po prostu tak prowadzić jak ich to bawi. Prawdę mówiąc ja się doskonale bawiłem w ten sposób.

Masz takie systemy jak Ars Magica czy Song of Ice and Fire RPG gdzie gracze wspólnie zarządzają jakimś zborem magów / zamkiem / rodem / firmą. Do zabijania wielkich szczurów w kanałach zapewne kogoś wyślą, do załatwienia smoka mogą ruszyć na czele armii. Albo taki Wampir - może być prowadzony w ten sposób że jesteś popychadłem starszych wampirów ale jeśli graczy to ciekawi to możesz na przykład prowadzić im ich relacje ze śmiertelnikami krórych starają się wykorzystywać i kierować - nie zawsze jest to proste.

Jeśli chcesz żeby gracze brali roboty to przygotuj ich trochę więcej niż będziesz prowadził i przygotuj się na to że częście nie zaczną bo nie wyjdą im negocjacje. Np masz przygotowane 5 przygód - zabijanie smoka, eskortowanie księżniczki, ochrona wieśniaków, polowanie na wilkołaka, szukanie magicznej szyszki. Gracze rozmawiają z królem o zabijaniu smoka i rządają niewiadomo czego? Król mówi - spadajcie. I zatrudnia inną drużynę. Gracze jeśli chcą żeby postaci miały co jeść muszą się teraz rozejrzeć za robotą - i w istocie będą mieli szansę jakąś znaleźć. A jeśli nie będą chcieli żadnej przygody tylko np założyć karczmę i zarabiać na sprzedaży piwa? To nie prowadź im D&D tylko grę gdzie prowadzenie karczmy jest ciekawe :)

I nie prowadzisz siedzenia w karczmie. Jeśli postaci siedzą w karczmie a gracze nie mają pomysłu co z tym dalej zrobić po prostu przewijasz.
MG: Siedzicie w karczmie i przez dłuższy czas nic się nie dzieje. Coś chcecie robić w czasie czekania na nowe zlecenie?
Amalryk: Jem piję wszystkim stawiam.
Beldaryk: Podrywam córkę karczmarza.
Cedryk: Ćwiczę zaklęcia.
MG: OK! Minęła wiosna, lato, jesień, jest teraz zima, Amalryk wydałeś wszystkie pieniądze i przytyłeś. Okoliczni chłopi bardzo cię lubią ale tak się przyzwyczaili że wszystkim stawiasz że obawiasz się że jak im powiesz że nie masz już kasy to się wściekną. Beldaryk, udało ci się poderwać córkę karczmarza. Właściwie to już wczesnym latem zaczęliście potajemnie się spotykać a od jesieni wiedzą o waszym związku wszyscy. Dziewczyna niedługo będzie rodzić więc do karczmy jedzie druid który udzieli wam ślubu. Masz jeszcze trochę pieniędzy z ostatniego zabitego wampira ale jak ci się skończą będziesz musiał znaleźć normalną pracę żeby utrzymać rodzinę albo coś. Cedryk, od prawie roku nie masz nowych ksiąg, nowych doświadczeń mistycznych i twoja magia jakby słabnie chociaż poświęcasz na nią kilka godzin dziennie to jest to monotonne i bezproduktywne. Nudzisz się z tymi kolesiami. Potrzebujesz nowych ksiąg.
Ostatnio zmieniony sob mar 02, 2013 8:20 pm przez Albiorix, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Gwjazdor
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1287
Rejestracja: czw sty 25, 2007 10:53 pm

Jak radzić sobie z Graczami którzy żebrają i wysługują się?

sob mar 02, 2013 8:38 pm

Albiorix pisze:
Moi gracze też tak lubią. Trzeba im po prostu tak prowadzić jak ich to bawi. Prawdę mówiąc ja się doskonale bawiłem w ten sposób.

Właśnie nie o to chodzi. Nic mi nie wiadomo o tym żeby ktoś się chciał bawić w zarządcę czy kogoś w tym stylu - wręcz przeciwnie, w każdej grupie z jaką gram, przynajmniej połowa chce po prostu zabić jak najwięcej i zebrać jak najwięcej lootu. Chodzi po prostu o wysługiwanie się innymi żeby to ci inni brali na siebie ryzyko. I na ogół wygląda to tak że albo ja muszę "grać sam ze sobą" prowadząc zarówno wrogów jak i sojuszników, albo Gracze mają po więcej niż jednej postaci, z czego te "dodatkowe" to żywe tarcze i mięso armatnie.

A i ja szczerze mówiąc nie bardzo wyobrażam sobie taką grę gdzie BG po prostu wysyłają gdzieś swoich ludzi żeby załatwili tą a tą sprawę, i na tym ma to wszystko polegać. O ile prowadzenie karczmy jeszcze by uszło, jako samodzielna działalność i po prostu kilku podwładnych, to prowadzenie SimCityRPG zdecydowanie nie jest zadaniem dla mnie.

A właśnie tego przygotowywania kilku przygód na raz z założeniem że grana będzie pewnie tylko jedna, chcę uniknąć.
 
Awatar użytkownika
gacoperz
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1401
Rejestracja: sob paź 01, 2011 8:44 am

Jak radzić sobie z Graczami którzy żebrają i wysługują się?

ndz mar 03, 2013 8:33 am

Gwjazdor, porównaj sobie dwa sformułowania:

- Wynajmę ludzi, którzy pójdą w kanały tępić szczury. (po raz n-ty)

oraz:

- Banda szczurów wylazła z kanałów, plądruje miasto i właśnie podpaliły gospodę w której siedzicie!
 
Awatar użytkownika
Derechin
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 201
Rejestracja: wt gru 23, 2008 9:38 pm

Jak radzić sobie z Graczami którzy żebrają i wysługują się?

ndz mar 03, 2013 10:40 am

Zawsze personalne zaangażowanie graczy w problem to dobra droga. Nie chcą iść zabijać smoków? Powiedz, że jeden z tych smoków zabił im kogoś bliskiego. Jeśli to nie działa (a z tego, co pisałeś o swoich graczach, może rzeczywiście tak być), to niech ukradnie im jakieś magiczne przedmioty. Albo po prostu wejdzie w ich posiadanie przez zabicie złodziei, którzy im je ukradli.

Jeśli nie chcą zajmować się zleceniami, to im ich nie dawaj. Wplątuj ich w przygody tak, aby sami chcieli je rozgrywać. Psychologia mówi, że to najlepszy sposób popychania ludzi, aby robili to, co chcemy :D
 
Steenan
Wyróżniony
Wyróżniony
Posty: 1299
Rejestracja: czw mar 04, 2004 8:58 pm

Jak radzić sobie z Graczami którzy żebrają i wysługują się?

ndz mar 03, 2013 1:55 pm

Tak zupełnie uczciwie - czemu bohaterowie mieli by chcieć się takimi "questami" zajmować? Bo ja też tego nie widzę. Jeśli ktoś chce drużynie coś zlecić - naturalne jest targowanie się i odrzucenie oferty, jeśli nie jest zadowalająca. I naturalne jest zastanawianie się, czemu ktoś, kto dysponuje możliwościami większymi od bohaterów sam nie zajmie się problemem, tylko chce, by oni go rozwiązali. To pachnie albo olewczo-manipulanckim podejściem danego NPC, albo niespójnością świata.

To, co obserwujesz, to objaw, nie przyczyna problemu. Przyczyną jest prawdopodobnie generyczny i nieciekawy charakter proponowanych graczom zadań. Dlatego warto budować kampanię pod konkretnych bohaterów, ich motywacje i cele. Zamiast "questów", daj im okazje do zrealizowania ich planów. Zagroź temu, co cenią, by musieli o to walczyć. Poddaj w wątpliwość ich zasady i przekonania. Pokaż im aspekt świata, którego się nie spodziewali. Niech gra będzie o czymś, w co od początku są emocjonalnie zaangażowani.

I najlepiej zacznij od zapytania graczy wprost: co powinno pojawić się w grze, żebyście sami chcieli się w to wkręcić, żeby waszym postaciom na tym zależało? Jest naprawdę mało problemów w RPG, których szczera i spokojna rozmowa z wszystkimi zaangażowanymi nie może rozwiązać. :wink:
 
Awatar użytkownika
Namrasit
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2089
Rejestracja: ndz maja 21, 2006 11:12 pm

Re: Jak radzić sobie z Graczami którzy żebrają i wysługują s

pn mar 04, 2013 3:24 pm

Takie jeszcze jedno pytanie: często zabijasz postacie graczy? Bo czasem to brzmi tak, jak oni by mieli pewność, że są nietykalni. Daj im jakąś trudną misję, może nawet taką, nie do wykonania, gdzie wszyscy mogą zginąć (a na pewno zginie choć jeden). Jak się za bardzo graczy rozpieści, to potem marudzą. No i na pewno nie dawaj im już questodajów (niech będą, ale trudni do znalezienia). Bo jak na każdym rogu po dwóch stoi, to człowiek dość ich ma.

gacoperz pisze:
Gwjazdor, porównaj sobie dwa sformułowania:

- Wynajmę ludzi, którzy pójdą w kanały tępić szczury. (po raz n-ty)

oraz:

- Banda szczurów wylazła z kanałów, plądruje miasto i właśnie podpaliły gospodę w której siedzicie!


Można też całkiem normalnie: drużyna właśnie zjadła obiad w karczmie, wraca do pokoju a tam gromadka szczurów właśnie pałaszuje ich ubrania i zapasy (w tym ważne listy, zwoje, itp). Oczywiście nie muszą z tym nic robić. W sumie to nawet wcześniej nikt im nie musiał nic o szczurach mówić, a karczmarz obroni się regulaminem, że za szkody wyrządzone przez szczury nie odpowiada, bo jest plaga itp. Przedstaw przygody w inny sposób.
Po co mówić: Szukamy kogoś, kto zabije orki, skoro można powiedzieć: w górach zaginął transport złota z krasnoludzkiej kopalni (akurat na ziemiach, gdzie grasują orki, a cały transport to tylko plotka, żeby znaleźć naiwniaków, którzy zajmą się tym za darmo). Nikt nikogo o nic nie prosi, nikt nic nie zleca, ot, taka luźna informacja dla tych (chciwych), którzy chcą się szybko dorobić.

Wykorzystaj to co zawsze działa: szybkie bogactwo, łatwa do zdobycia potęga, sława itp
 
Hej...Ty!
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 22
Rejestracja: pn mar 04, 2013 7:22 pm

Re: Jak radzić sobie z Graczami którzy żebrzą i wysługują si

pn mar 04, 2013 8:07 pm

Możesz jeszcze jeszcze zmusic graczy w inny sposób.

Na to jest czesty sposób, ja to nazywam Trollowania graczy, żeby sami sobie zrobili problem.
Odpowiem paroma przykładami:

-Poszli do króla on daje im questa "zabij skaveny", gracze nie chca go przyjąc, i zamiast tego obrażają króla, przez pomyłke lub dlatego w inny sposób np.ze nie chca przyjąc zadania i są uznani za zdrade stanu czy jak tam wymyślicie. Wtedy już chyba wszycy wiedzą co sie dzieje. Lecą do lochów, gdzie jest dziura z kanałów skąd wychadzą owe skaveny. Otwierają drzwi jakims sposobem ale jedyna drogą ucieczki jest owe wejście do kanałów gdzie mogli wejść wczesniej po chwałe i sławe... lecz teraz zaczyna sie przygoda gdzie gracze nie mają niczego oprócz własnego szczęścia.-Przykład Pierwszy.

-Owe skaveny na przykład nie plądruja miasta tylko na przykład chce cos od graczy. Np. pierścień +1mln do Kp czy czegos tam w rodzaju stworzenia wody. Gracze raczej sie nie zgadzą, ale pewnej nocy tracą owy przedmiot i wyruszają w kanały by odzyskac zgube.-Przykład drugi

MG, powienien zauwazyc że zazwyczaj w drużynie znajdzie sie ktoś wygadany, ktoś kto walnął głupote w najmniej spodziewanym momencie i musi ratować sie sam lub z całą drużyną.
Taki styl prowadzenia może mieć jedną wade: nie bedzie gry drużynowej lub mogą ci rozbic kampanie, bo np: gracz ktory wyłamał sie w szeregu drużyny, tylko ON jest oskarzony o niewyparzony język lub na przykład ze jest brzydszy niż ustawa przewidziała, czy tam o co sobie w kampani wymyślicie.

Chociaż jak prowadze i nie mam pomysłu, gracze sami narzucają sobie questy, bo na przykład wybili 5- poziom i uważa ze jednak chciałby lepszą kose lub świecący o 2 metry patyk dalej to musza sami zmusić mnie do tego, żeby im go dał zdobyc, bo na przykład jedyny kowal ktory chce z nimi handlowac specjalizuje sie w wytwarzaniu kowadeł, gracze raczej nie zamierzają kupowić nawet jednego. Wtedy myśle jaki przedmiot, który mogę im dac i mogą zdobyc (najcześciej nie jest to o co proszą, zeby było z przykładami: proszą o miecz +3, dostają pierścien +2 ataku lub chcą zbroję płytową +4, dostaje akt własności wyspy wraz z kopalnią wrogo nastawionych Żywiołaków ziemi) i wtedy drużyna zauważa ogłoszenie, gdzie pisze "tajemniczą nagroda'' za...

Mam nadzieje ze pomogłem troszeczke z kilkoma nowymi pomysłami lub gdy gracze chcą popsuć wam Kampanie.
 
Debowy_Mocny
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 5
Rejestracja: pn sie 25, 2014 6:55 pm

Jak radzić sobie z Graczami którzy żebrzą i wysługują się?

pn sie 25, 2014 10:16 pm

To ty masz dziwnych graczy. U mnie ekipa powiedziała równo, przygody mają być pełne rozwałki diablo i w ogóle rozróby jak raidy w Wowie. Ogólnie wjazd w siedlisko tego złego, zatłuczenie wszystkiego na drodze, potem epicka walka z tym złym i zgarnianie potężnego lootu. Wrócenie do miasta, kupić bardziej świecące świecidełka a następnie znowu wjazd w siedzibe innego złego.

Nawet wszyscy zrobili postacie pod rozpierdziel i nie było zbytnio do jakiś innych aspektów.

Mg zrobił zagadkę kryminalną, Zanudziliśmy się na śmierć nawet MG się załamał że to idzie jak flaki z olejem.


Prawda jest taka byś poza grą się spytał czego oczekują od sesji, i im to kurna daj bo jak na silę dasz co innego to to nikt nie będzie się dobrze bawił.
 
Elicor
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 43
Rejestracja: wt sty 14, 2014 10:14 pm

Jak radzić sobie z Graczami którzy żebrzą i wysługują się?

pn maja 18, 2015 3:06 pm

Może zabrzmi to dziwnie, ale ja mam dokładnie odwrotny problem: w kampanii 3.5 w której uczestniczę, MG praktycznie blokuje dostęp do BNów którzy mogą wyświadczać usługi drużynie, a BNi którzy usługi wyświadczyć muszą stają się absolutnie bezużyteczni lub wręcz szkodzą.

Na przykład moja postać, kapłan lokalnego boga wiedzy i nauk, potrzebując uzyskać ważne informacje, zamiast po prostu rzucić znajomość legend postanowiła wyszukać mędrca który sprawę znał, i mógł pokierować nas dalej. Argumentacja kapłana była przy tym taka, że odwiedzając uczonego mógł wymienić się wiedzą lub wesprzeć go darem pieniężnym, co jest zgodne z misją bóstwa.
I tu zaczęły się schody: najpierw musiałem MG udowodnić, jako gracz, że taki mędrzec w jego autorskim świecie istnieje. Po teleportacji do akademii wszechnauk na kontynencie okazało się, że jedynego mędrca obytego w temacie porwano tuż przed naszym przybyciem i trzeba było staruszka ratować albo przynajmniej okupić. Po uratowaniu okazało się, że przez związany z porwaniem stres nasz uczony oszalał i zdziecinniał. Cóż, jest uzdrowienie. Ale po przywróceniu uczonego do zmysłów i nocnym odpoczynku dowiedzieliśmy się, że dziadunio poślizgnął się w łazience i złamał sobie kark, jego zwłoki błyskawicznie spalono a popioły rozsypano na cztery wiatry, prawdopodobnie aby jakiś wścibski kapłan przypadkiem nie rzucił rozmawiania ze zmarłymi albo, łolaboga, wskrzeszenia.

Całość odysei podsumował drużynowy mag: "On po prostu k***a chce żebyś rzucił ten czar!"

Przykładów jest więcej: łowcę który miał nas doprowadzić do ukrytej w lesie ruiny rozszarpuje w pierwszej rundzie pierwszego spotkania losowego stado niedźwiedzi. BNi uzdrowiciele od opieki długoterminowej są zbyt zajęci by zająć się drużyną. Oddział paladynów(!) wysłanych do uratowania nas z niewoli króla olbrzymów zdradza swoją misję(!!) i idzie sobie gdzie indziej żeby zapolować na smoki(!!!) "bo macie sami wyrwać się z niewoli." Pełna autarkia, drużyna ma być samowystarczalna, nie potrzebować nikogo i niczego.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości