Strona 1 z 6

Pajęczyna de profundis

: wt paź 04, 2005 6:15 am
autor: Elmo
Od pewnego czasu noszę się z zamiarem założeniem klasycznej pajęczynki i chyba nadszedł odpowiedni czas. Czekam poniżej na zgłoszenia chętnych, podajcie od razu czy wolicie pisać w 1920 czy w teraźniejszości.
Ja preferuję nasze czasy, ale oczywiście jeśli większość będzie chciała 1920 nie widzę większych problemów. :wink:

PS Jak to piszą w ogłoszeniach matrymonialnych - "tylko poważne oferty" :razz:

EDIT: Usystematyzowanie tego bur...ałaganu :wink:

Klimaty - okultyzm, Mity, teorie spiskowe (UFO i inny kicz maści wszelkiej - niet).
Wymiana adresów - niech wszyscy zainteresowani prześlą je do mnie, ja potem mogę robić za swata :P i porozsyłać wszystkim graczom.

Start przedsięwzięcia - przyszły tydzień.

Postaci:

Jacek Król
Wiek: pod trzydziestkę. Na pytania wydaje niesprecyzowany pomruk.
Czystej krwi Polak.
Zawód: Fotograf i podróżnik, okazjonalnie napisze jakiś artykuł.
Jacek bardzo nie lubi siedzieć w miejscu. Ciągle lazł tam gdzie nie trzeba, z wyjścia na zakupy często robił kilkudniowe wypawy przez okoliczne lasy. Długo szukał sposobu, jak zarobić na tej dziwnej cesze. Aż końcu odkrył w sobie dryg do fotografii. Zyskał pewną renomę wśród wydawców pism podróżniczych, którzy są w stanie zapłacić dość, by nie musiał sobie szukać innego zajęcia.
Teraz co najmniej 7 miesięcy w roku spędza na wyjazdach, w różne części Polski i świata. Ale nie martwcie się. Wystarczy napisać na jego domowy adres, list na pewno dojdzie.
Dlaczego pisze listy, zamiast jak normalny człowiek korzystać z Internetu? Otóż jakiś czas temu leczył się z ostrego uzależnienia od komputera. Teraz, po zdaniu sobie sprawy ile te zabawy kosztowały go czasu, odczuwa do komputerów głęboką niechęć i stara się ich unikać. Poza tym listy do niezły sposób na zabicie czasu w podróży.
Jacek jest człowiekiem niezbyt towarzyskim. Ma grono dobrych przyjaciół, do którego niezwykle trudno się dostać. W stosunku do pozostałych zazwyczaj jest obojętny. No, chyba że ten podziela jego pasje.
Podróże to nie jedyny jego bzik. Uwielbia także opowieści. Ale nie takie zwyczajne, które każdy zna i których jest mnóstwo w książkach. Nie, on woli historie przekazywane z pokolenia na pokolenie, opowiadane przy ognisku albo palącej się beczce wśród bezdomnych. Przesądy i miejskie legendy, takie, które przeszyte są dziwnymi zdarzeniami i tajemnicami.
Niewiele z tych, które już usłyszał, to czysta fikcja.

***

Mateusz Sobota
Lat 42, średni wzrost (jakies 180cm), szatyn, lekka nadwaga.
Pochodzi z Wrocławia, święcenia kapłańskie otrzymał w wieku 24 lat, kolejne pięć lat spędził w parafii Św. Trójcy w Oleśnicy, następnie 4 lata w Rzymie i w końcu misje: rok na Filipinach i pięć lat w Rosji i Kazachstanie. W wieku lat 38 porzucił służbę kapłańską, jak sam mówi, "przestał być istotny dla Boga". Mateusz jest dość wrażliwą osobą, jako kapłan asystował włoskiemu egzorcyście Giuseppe Galliemu, potem próbowal sił na Filipinach i w Rosji, jednak to z czym się spotkał, najzwyczajniej go przerosło. Od trzech lat Mateusz mieszka we Wrocławiu, gdzie prowadzi maly antykwariat, a od roku sklepik wysyłkowy. No i szuka odpowiedzi, grzebiąc zarówno w książkach jak i na sieci...

***

Albert Celarek
Alias: Child no.47
Wiek: 17 lat
Zajęcie: Uczeń 2 klasy Liceum
Charakterystyka: Człowiek bardzo towarzyski, lubiany przez kolegów i nauczycieli. Stara się żyć ze wszystkimi w zgodzie – unika konfliktów, a jeśli już jakiś zaistnieje, stara się go rozwiązywać kompromisowo. Chłopak z gruntu tych „dobrych” – nie drwi, nie ubliża, nie gnębi słabszych od siebie, a nawet im pomaga. Pod tym względem wygląda na ideał.
Jednak patrząc z drugiej strony, poznamy Alberta lubi imprezować, nie stroniącego od alkoholu i narkotyków. Zainteresowanego Tarotem, okultyzmem, wierzeniami dawnych ludów i poznającego „zakazane” książki.
Uczy się raczej średnio – żal mu czasu na ślęczenie nad książkami. Zawsze znajdzie dla siebie ciekawsze zajęcie.
Na „xxx” trafił przez przypadek – przeglądając jeden z serwisów, znalazł wzmiankę o tym forum. Dopiero tam spotkał się z „Rumuńskim Ukrzyżowaniem”. Gdy włączył się do dyskusji, zaczął bronić księdza odpowiedzialnego za śmierć zakonnicy. Wraz z biegiem czasu, dyskusja zamarła a najbardziej aktywni forumowicze gdzieś zniknęli. Po krótkich poszukiwaniach, w których pomógł mu jego bardziej obeznany z Siecią kolega, dotarł do nieoficjalnej strony o dziwnej treści...

***

Bruno Zawadowski
Wiek: 31 lat (urodzony w 1974 w Katowicach)
Zawód wykonywany: Urzędnik
Polak z pochodzenia, w 1982 roku wyjechał z rodzicami do Stanów Zjednoczonych gdzie zamieszkali w małej mieścinie niedaleko Nowego Jorku. Po wprowadzeniu stanu wojennego, zdelegalizowaniu Solidarności, ojciec, działacz NSZZ, zabrał rodzinę i uciekł z kraju obawiając się represji ze strony SB. Bruno miał wtedy 8 lat, był jedynakiem. Cztery lata po przybyciu do Stanów Zjednoczonych lekarze wykryli u matki raka, po 7 miesiącach od zdiagnozowania choroby zmarła. W owym czasie ojciec, doktor historii, jeździł do Nowego Jorku gdzie wykładał na uniwersytecie. Po śmierci żony oddał się pracy całkowicie. Jego wyjazdy, dotąd rzadkie i krótkie, stały się coraz częstsze, jeździł na tydzień, dwa tygodnie. Bruno został sam, w starym, pustym domu, pod 'czujnym' okiem sąsiadki.
Bruno miał wtedy 13 lat, a jego jedynym obowiązkiem była szkoła i zakupy, dla siebie i starszej Pani. Resztę czasu przesiadywał w domu , czytał i szukał. Czytał wszystko, od mitologii po książki popularnonaukowe. A czego szukał? Odpowiedzi na pytania, jakiekolwiek, wszystkie. I to właśnie za sprawą swoich zainteresowań zdobył większość wiedzy, rozległej choć płytkiej.
Mając 21 lat Bruno pożegnał się z ojcem i wrócił do Polski. Po powrocie zamieszkał we Wrocławiu gdzie rozpoczął studia na uniwersytecie. Studiował na wydziale filologicznym, nauk historycznych i pedagogicznych, w końcu, po 8 latach studiów, ukończył studia na wydziale nauk społecznych, kierunek socjologia. Po ukończeniu studiów zamieszkał w Wałbrzychu, rodzinnym mieście matki, gdzie podjął pracę i, po zaciągnięciu kredytu, kupił niewielkie mieszkanie.
Obecnie Bruno ma 31 lat, pracuje w Urzędzie Skarbowym gdzie pełni mało znaczącą rolę podrzędnego urzędnika. Przerzuca stosy papierów, przegląda dziesiątki wniosków i szczerze nie znosi swojego zajęcia. Praca bowiem nie jest zbyt ambitna, szara i nudna, jednak daje stabilizację finansową i zapewnia jaki taki byt. Po pracy Bruno zamyka się w swojej samotni i, wzorem czasów dzieciństwa, tam spędza większość czasu, czytając, szukając w internecie interesujących go informacji, udzielając się na grupach dyskusyjnych czy forach tematycznych. Jego zainteresowania są rozległe, ze szczególną jednak uwagą poświęca się tematyce związanej z okultystyką i religią, chętnie również zgłębia wszelkie mitologie. Z innych zainteresowań na pierwszy plan wysuwają się zagadnienia związane z sieciami komputerowymi, ich bezpieczeństwem i szyfrowaniem danych.
Bruno jest średniego wzrostu, raczej szczupły. Niezbyt okazałej postury, ma szarą, pospolitą twarz w której żyją tylko oczy - błyszczące, ciemne, jak to określił jeden z jego znajomych jeszcze z czasów studiów, 'czujne'. Raczej nie powala wyglądem, chociaż może się podobać. Problem w tym, że jego zainteresowanie płcią przeciwną jest raczej niewielkie. Rzadko kiedy umawia się z kobietami, jego ostatnia znajomość skończyła się wraz ze studiami. Krąg znajomych również nie jest imponujący, kilku kolegów i koleżanek, wciąż jednak utrzymuje kontakt z kilkoma znajomymi ze studiów oraz ze szkolnym przyjacielem jeszcze z czasów szkoły w Stanach Zjednoczonych. Bruno cierpi na kynofobię, zawsze nosi pod ręka gaz paraliżujący, który chętnie rozpyla w kierunku ujadających psów. Nałogowy palacz, uwielbia mocną, czarną kawę i długie, bezsenne, noce.

***

Piotr Małecki
Miejsce zamieszkania: Aktualnie Kraków
Wiek: 23 lata
Zawód: Student dziennikarstwa
Rodzina: Matka wraz ojcem mają pracę w fabryce mebli w SŁupsku, natomiast siostra (starsza o 3 lata) mieszka wraz z mężem we Włoszech.
Piotr wychował się w małej wiosce - Udorpie na północy Polski. W młodości uczęszczał do szkoły podstawowej, gimnazjum, oraz liceum ogólnokszałcącego w pobliskim mieście - w Słupsku. Od małego izolował się od reszty społeczęństwa, jednak gdy w LO podłączono go do sieci, rozpoczął udzielać się na różnorakich forach internetowych, oraz kanałach ircowych. Znalazł sobię grupę bliskich mu przyjaciół, z którymi związała go miłość do wszystkiego co fantastyczne i niesamowite. Wraz z nimi zaczął grywać namiętnie w erpegi, jak i rozpoczął jeździć na wszelkie możliwe konwenty. Dzięki wyjazdom, otworzył się nieco dla ludzi przejawiających taką samą pasję. Zaczął również brać miękkie narkotyki (gandzia, hasz, grzybki halucynogenne itp), dzięki którym zaczął popadać w stany "fantastyczne". Odkrył w sobię również nutkę dziennikarstwa, co zaowocowało pisaniem dla różnych serwisów fantastycznych. Co ciekawe nie chciał by ludzie wiedzieli, że pisuje tu i tam, dlatego jego nick internetowy był inny niż podpis pod artykułami. Sui - tak brzmi jego pseudo, które z powodzeniem używa do dziś na wszelkich forach, natomiast Keldon to pseudonim artystyczny. Dostał się na Uniwersytet Jagielloński, na wymarzony kierunek, czyli dziennikarstwo, gdzie studiuje już 4 rok. Od 3 lat nie ćpa. Ostatnio dzięki pewnej grupie w jego akademiku, zafascynował się świadomym śnieniem (LD), oraz OOBE, które można przeżyć "bez brania". Zainteresował się także systemem RPG "Zew Cthulhu", którego wcześniej nie trawił. Zaintrygowały go w szczególności księgi okultystyczne, jak i wszelakie opisy rytuałów. Aktualnie szuka mieszkania, by móc osiedlić się na stałe w Krakowie.

***

Andrzej Lewandowski
25 lat, swiezo po studiach informatycznych, pracuje w sredniej wielkosci firmie jako programista. Racjonalista, ścisły umysł, jeszcze kilka miesiecy przed pierwszym postem na forum kompletny sceptyk jesli chodzi o sprawy paranormalne. Potem sie to odmienilo, ale jak dotad nie zdradzil sie z przyczyna. Na forum interesowaly go tematy zwiazane z okultyzmem, przekletymi miejscami, istota snow i ich wplywem na ludzkie zycie, swiatem niematerialnym, duchowym.
Zainteresowania: informatyka, fantastyka, mitologie, historia, Japonia, militaria, filozofia, od pewnego czasu okultyzm.
Specjalistyczna wiedza: informatyka, matematyka, fizyka, bron, systemy zabezpieczen, pirotechnika.
Znajomosci: architektura, informatyka, elektronika, filozofia, sztuka.

***

zero-g
- aktywny na paru forach internetowych poświęconych parapsychologii, okultyzmowi, religioznastwie. Pisze z dziwnych IP, jeśli komuś się kiedyś chciało sprawdzać. Jego posty cechuje rozwaga i naprawdę spora wiedza- jeśli idzie o tematy religioznawcze.
- aktywny na kilku grupach usenetowych, głównie w hierarchii alt.* rozpoznawanych skądinąd jako grupy działające nie do końca legalnie. Zaskakująco często pisuje na comp.org.eff.*
- pisuje w internetowym pisemku poświęconym zjawiskom paranormalnym. Ze szczególnym zacięciem oddaje się wszelkiego rodzaju opracowaniom wypadków drogowych. Druga jego mania to wszelkie (od religioznawczych do psychologicznych) aspekty ofiary.
- bardzo mocno aktywny na malutkim forum poświęconym porcelanie. Moderuje dział poświęcony oryginalnej porcelanie chińskiej. Na kilku stronach cytowane są jego wypowiedzi.
- prowadzi stronę na której umieszcza swoje sny.
Jeśli się ktoś już koniecznie chce do gościa dopychać, to się prawdopodobnie mocno zdziwi.
Jerzy Gustaw Sobolewski,
świeżo obroniony doktor religioznastwa. Temat nieopublikowanej jeszcze rozprawy doktorskiej: "Labirynt, mit, mistyka, współczesność". Skończone studia informatyczne na AGH, temat pracy: "Ochrona i bezpieczeństwo w systemach FreeBSD i Linux".
Lat 28, mieszka w Krakowie, w połowie drogi między rynkami Krakowa i Wieliczki. Od czasu do czasu zdarza mu się poprowadzić zajęcia na uniwerku, ale generalnie ma to głęboko w nosie.
Rodzice Jerzego zginęli w karambolu na niemieckiej autostradzie. Spadek, polisa ubezpieczeniowa i odszkodowanie od niemieckiej firmy przewozowej, której kierowca zawinił ustawiły Jerzego finansowo. Nie, żeby wcześniej cierpiał biedę- rodzice prowadzili dobrze prosperujące przedsiębiorstwo przetwórstwa mięsa. Jerzy jako pierwszy dzieciak w okolicy miał magnetowid, potem c-64, peceta, w końcu internet. Założył jedną z pierwszych w Krakowie osiedlówek. Sporo klikał. Umie parę rzeczy. Pijał wódkę z Jabolem. Ale trzeba by wiedzieć, kto to jest Jabol, nie? Pijał też wódkę z Torą, mlekiem, vxem. I paroma innymi. A jak pili, to się bawili. Ale to inna historia.
Jerzy nie wygląda na nerda. Nie poznałbyś go na ulicy, gdybyś nie miał jego zdjęć z ostatnich szachowych mistrzostw Krakowa. Wysoki, postawny. Nieprzyjemna, odpychająca twarz aspołecznego socjopaty. Studentki mówią, że jest diabelnie przystojny. Jerzy to olewa. Studenci go nie lubią (kiedy twoja dziewczyna mówi, że dałaby temu wykładowcy na jeżu, jeśli by ją tylko chciał brać to też byś typa nie lubił). Jerzy to olewa. Nie ma przyjaciół. Utrzymuje pewne kontakty towarzyskie - bywa na kilku imprezach naukowych, gra w klubie szachistów, trenuje półprofesjonalnie kung-fu. Ale nie wiąże się z nikim.
Jeździ czteroletnim seatem cordoba, ma pozwolenie na parkowanie w strefie B. Ma sporą kolekcje chińskiej porcelany. Używa jakiegoś dziwacznego, niemarkowego telefonu komórkowego, czasem ma problem z ładowarką do niego. Jada najczęściej w da Pietro, czasem można go zobaczyć w trattori przy Anny. Prawie nigdy nie chodzi w garniturze. Nie znosi kserowanych materiałów, to pewnie awersja z czasów studenckich.

***

Renata Regiewicz
Kobieta w bliżej nieokreślonym wieku (wszelkie niedyskretne pytania zbywa tajemniczym uśmiechem). Wygląd: długie kasztanowe włosy, inteligentna twarz i przenikliwe oczy spoglądające zza okularów.
Urodziła się rodzinnym dworku w Kórniku. Matka zmarła przy jej porodzie, zostawiając ją samą z ojcem, który zaopiekował się nią najlepiej jak potrafił. Zabierał ją na polowania, sprowadził do posiadłości biegłych nauczycieli; była jego oczkiem w głowie. W pewnym momencie w dość zaskakujący sposób wysłał ją do liceum z internatem. Po nim podjęła studia i ukończyła historię oraz historię sztuki na UW. Niedługo po odebraniu dyplomu zmarł jej ojciec, który od czasu podjęcia decyzji o internacie nigdy nie był już taki sam. Wróciła do rodzinnego dworku i została tam na dłuższy czas. Podczas przeglądania rodzinnych rupieci znalazła kilka dość ciekawych rzeczy, które pokierowały jej późniejszym życiem.
Aktualnie żyjąc z rodzinnej fortuny i własnej pracy lata po świecie zbierając ciekawe okazy antykwaryczne - najczęściej książek. Czasem je zatrzymuje, częściej jednak znajduje kupców (lub działa z góry na ich zlecenie).
Ostatnio zaczęła szukać okazji przez internet, oraz odkryła w nim świat, którego istnienia nie podejrzewała. Nawiązała wiele kontaktów ze specjalistami w różnych dziedzinach; części jest winna jakieś przysługi, inni zaciągneli taki dług u niej.
Udziela się na forach inetowych o tematyce związanej z szeroko pojętym okultyzmem - od ezoteryki, przez Feng Shui i New Age po czarną magię. Sama magii w żadnej postaci nie praktykuje, lecz wierzy w jej istnienie. Używa pseudonimu Schizma.
Zastanawia ją tajemnicze przerwanie dyskusji, do której ledwo zdążyła się dołączyć - tzw. "Rumuńskie Ukrzyżowanie". Szuka więcej informacji na ten temat.

***

Tomasz Wuntz
Lat 35
Kawaler, pozostający w luźnych związkach raz na jakiś czas
Zamieszkały w Warszawie
Wykształcenie wyższe - nauki polityczne, ale z lenistwa nie realizujący się zawodowo w jakiś wymyślnych dziedzinach. Pracuje jako redaktor paru pomniejszych gazetek sieciowych, a zarabia na życie jako taksówkarz.
Mieszka sam w kawalerce w centrum miasta.
Wolny czas zasadniczo spędza w Sieci - albo cos pisze, albo ciś czyta. I tak podróżując sobie po różnych forach i stronach natrafiał na róźne dziwne informacje. Po przemyśleniu ich, częściowo nawet zweryfikowaniu ich dzięki swoim obserwacjom, zaczął dochodzić do wniosku że świat ma swoje drugie, znane tylko nielicznym, dno. Generalnie większość czasu poszukuje więc teraz osób o podobnych jak on obserwacjach.

***

Przy postaciach celowo nie podane jest, kto ją prowadzi.

Mechanizm gry prosty: kiedy wymyślisz jakąś historię puszczasz mi PMke z prośbą o adres postaci, do której chcesz pisać (nie, nie dostaniesz informacji kto to jest :razz:).

: pt paź 14, 2005 10:40 pm
autor: bukins
Widzę, że mnóstwo chętnych...
Posiadam swój egzemplarz "De Profundis", więc mógłbym się pobawić. Jakieś konkretniejsze info? Z góry mówię, że wcześniej nie miałem możliwości "zagrania" i mam kilka pytań:
1) Bawimy się w prawdziwe listy?
2) W ogóle ma ktoś się zamiar jeszcze bawić?

: pt paź 14, 2005 10:52 pm
autor: Khamul
W sumie fajnie będzie w końcu wykorzystać zakupiony podręcznik/broszurkę.

Mogę grać w czasach współczesnych. Na razie popatrzę, czy będzie więcej chętnych, a potem się jeszcze pogada.

: sob paź 15, 2005 1:24 am
autor: Elmo
Ja mimo wszystko jestem zwolennikiem czasów obecnych.

I tak, w grę wchodzą WYŁĄCZNIE prawdziwe listy. Nic więcej, nic mniej.

Rozumiem, że jest już (?) dwójka chętnych, ktoś więcej? Ludzie z niedoszłej pajęczyny organizowanej przez Teo zrazili się do de profundis?
Smutne...

: sob paź 15, 2005 9:34 am
autor: karp
Nie mam podręcznika, jak dotąd nie grałem, ba nie znam nikogo kto by grał, ale kilku znajomych zachwalało - oczywiście sam pomysł, gdyż nie grali. Jeśli to nie dyskwalifikuje żółtodzioba, to czemu nie...

: sob paź 15, 2005 12:46 pm
autor: vanderus
Ja się piszę - czasy obojętne, chociaż obecne mogą być trochę łatwiejsze i bardziej kliamtyczne. De Profundis jako takiego jeszcze nie użytkowałem, choć kiedyś się z nim zetknąłem.

: ndz paź 16, 2005 1:01 pm
autor: bukins
Piszę się na czasy współczesne ofcorse :P
Myślę, że gdyby topic powstał w działe Zew Cthulhu mógłby być większy odzew.
W każdym razie - jest już nas piątka, więc chyba nie tak źle jak się na początku wydawało :)

: ndz paź 16, 2005 1:37 pm
autor: Jeremiah Covenant
Ja podobnie jak Karp - sam podręcznik tylko oglądałem, jednak idea "De Profundis" bardzo mi się podoba.

Z chęcią dołączyłbym się do tej pajęczyny, jeśli dopuszczacie do zabawy kogoś bez podręcznika.

: ndz paź 16, 2005 2:27 pm
autor: bukins
BTW - niedawno w Empiku (przynajmniej gdańskim) była przecena przeróżnych rzeczy, w tym podręczników Nowej Fali za złotówkę! :)
Zasad (dokładnych) jako takich w podręczniku nie ma i myślę, że nie ma problemu by komuś na privie dokładniej wytłumaczyć o co w tym wszystkim chodzi.

: ndz paź 16, 2005 2:54 pm
autor: Hezor
To ja prosze o info co to jest.

: pn paź 17, 2005 1:32 pm
autor: zgreg
Ja bym sie pisal, ale chetnie poczytalbym o szczegolach technicznych, np. czy pisalibysmy listy wszyscy na raz? Wysylali kazdy list do wszystkich graczy?

: pn paź 17, 2005 2:16 pm
autor: bukins
a bym sie pisal, ale chetnie poczytalbym o szczegolach technicznych

Same here. Elmo (założyciel wątku) - jak to ma wyglądać? Szczegóły, szczególiki... Czekam(y) :P

: pn paź 17, 2005 3:39 pm
autor: Elmo
Zastanawiałem się nad tym jakiś czas temu i IMO takie rozwiązanie nie miałoby sensu. Raz - po pewnym czasie by nam się odechciało do X ludzi pisać to samo, dwa - możliwe, ze historia potoczyłaby się inaczej z innym człekiem i mogłoby się zacząć to jakoś wewnętrznie sypać.
Ja proponuję takie rozwiązanie. Niech każdy stworzy postać (do naszych czasów, jak widzę) ze sporą liczbą potencjalnych punktów zaczepienia. Tak, żeby można było patrząc na dwie dowolne postaci w pajęczynie naszej znaleźć w miarę od razu jakiś logiczny punkt, które je połączył i zainicjował pisanie listów.
Poniżej (prawdopodobnie) moja postać, mam nadzieję, że dobrze obrazuje to, o co mi chodzi.

Bernard Soulier

32-letni Francuz mieszkający w USA. Pracuje jako informatyk dla dużego koncernu, dzięki swoim umiejętnościom pozwolono mu na pracę w domu. Prywatnie fan teorii spiskowych, poszukiwacz dziwnych informacji w sieci i paranoik. Życia prywatnego i przyjaciół poza Siecią nie posiada. Rzadko wychodzi z domu.
Jego wysokie zdolności komputerowe pozwoliły mu włamać się na kilka serwerów rządowych, gdzie znalazł informacje, które tylko umocniły go w paranoji. Czy słusznie, to już inna bajka.

Jak mogliście się z nim skontaktować? Cóż, przede wszystkim, jest ekspertem w dziedzinie algorytmów - dotyczy to zarówno 'normalnych' algorytmów jak i wysoko wyspecjalizowanych - np. algorytmy genetyczne, sztucznych inteligencji i kryptograficzne.
Po drugie jest zarejestrowany na wielu forach internetowych o różnej tematyce, najczęściej pod pseudonimem DeerHunter.
W końcu, można do niego dotrzeć jako do hackera. W podziemiu używa kryptonimu Eponymous. Należy do tej old-skool'owej rasy hackerów, która wierzy, że informacja powinna być darmowa. Nigdy nie niszczy systemów i nie zostawia po sobie śladów (jakiekolwiek wpisy typu 'h4x0r3d by...' opisuje jako wulgarne).

A czemu preferuje formę listowną? Znacie taki termin jak 'Echelon'...?

PS. Widzę, że jest już odpowiednia grupa, może za jakiś czas przeniesiemy dyskusję w jakieś bardziej ustronne miejsce? Tak się składa, że nawet mam jedno pod ręką :wink:

: pn paź 17, 2005 3:53 pm
autor: Jeremiah Covenant
32-letni Francuz mieszkający w USA.


Nie lepiej założyć, że akcja dzieje się w Polsce? Wydaje mi się, że ułatwiłoby to wiele rzeczy. Nie jest to jakiś wielki problem, ale dlaczego nie mielibyśmy grać nad Wisłą?

Jeśli bohater Elma mieszka w Stanach, to nasi bohaterowie także powinny zamieszkiwać ten (nie)ładny kraj.

Ja jestem za postaciami z Polski. Jeśli reszta zadeklarowanych uczestników gry wyrazi inne zdanie, dostosuję się do niego.

: pn paź 17, 2005 3:53 pm
autor: Rincewind
Czyżby 6 Kolumna próbowała reanimacji?

: pn paź 17, 2005 4:07 pm
autor: Elmo
Niby dlaczego? Poczta dociera prawie wszędzie, samemu zdarzało mi się wysyłać listy do Australii i Brazylii. To raz. A dwa, czemu musimy się jakoś ograniczać?
Rincewind - nie. Przez 6K próbowałem jakiś czas temu zorganizować pajęczynę, ale duch w narodzie podupadł. Chciałem tam jedynie w spokoju (w podforum jedynie dostępnym dla zainteresowanych) omówić postaci i koncepcję grania, wymienić się adresami. Nic więcej, kcem klasycznej pajęczynki...

: pn paź 17, 2005 6:33 pm
autor: Jeremiah Covenant
Oczywiście, że poczta dociera wszędzie. Nie to miałem na myśli ;)

Chodziło mi raczej o takie... hm... sam nie wiem, jak mam to określić. Po prostu, na pierwszy rzut oka wyglądało mi to na taki ogólnoświatowe Archiwum X, jednak po minucie uświadomiłem sobie, że to głupie :P

Moja postać wkrótce.

I jeszcze jedno, Elmo, czy mógłbyś wyjaśnić na czym polegała by ta pajęczyna?

: pn paź 17, 2005 7:45 pm
autor: bukins
Natomiast moja postać jest jakby bardziej "swojska", pewnie dla kilku osób będzie banalna, lecz dla mnie - w sam raz. Może to wyglądać tak jakbym wcielał się w siebie, jednak to tylko złudzenie. Mówiąc bardziej szczerze - przeciwieństwo. Sami oceńcie i zastanówcie się czy owa postać będzie pasować.

Jędrzej Zieliński

19-letni Polak mieszkający w małym miasteczku Bytów w pobliżu Gdańska. Właśnie dostał się na studia, a mianowicie na kulturoznawstwo do Gdańska. Do rozpoczęcia studiów zostało mu jeszcze trochę czasu, więc póki co nie próżnuje i rozwija swoje zainteresowania związane z szeroko pojętą fantastyką. Nie posiada zbyt wielu przyjaciół o podobnych zainteresowaniach (małe miasteczko mocno ogranicza). Nie za często wychodzi z domu. Mieszka samotnie z matką - ojciec zginął w wypadku samochodowym. Niedawno udało mu się zdać egzamin na prawo jazdy. Matka niezwykle troskliwa - aż do przesady. Szczególnie boi się o syna, gdy ten korzysta z samochodu... Internauta udzielający się na wielu forach tematycznych. Podpisuje się jako Amok.

Ostatnio przypadkiem natrafił na dziedzinę zwaną ezoteryką, o której szuka jakiś informacji. Internet jest jednak złudliwy i zawiera w sobie sporo kłamstw. Amok szuka "prawdziwych" informacji, a także kogoś kto go w tym wszystkim uświadomi i poprowadzi. Wciąż szuka swej ścieżki, powoli zatracając się w szaleństwie...

: wt paź 18, 2005 11:08 am
autor: zgreg
Jeremiah Covenant pisze:
Nie lepiej założyć, że akcja dzieje się w Polsce? Wydaje mi się, że ułatwiłoby to wiele rzeczy. Nie jest to jakiś wielki problem, ale dlaczego nie mielibyśmy grać nad Wisłą?


Powiem szczerze, ze bardzo mi sie podoba ten pomysl. Bylbym co najmniej za tym, zeby wszystkie postacie sie w sensowny sposob nawzajem znaly (inaczej nie mialyby powodu do siebie pisac). W przypadku Polski jest to trywialne, sztampowo: nalezaly do kolka ufologicznego pewnego liceum ;)

Tak w ogole ilu jest chetnych? Bo technicznie rzecz biorac optymalna liczba jest chyba kilka osob, moze zrobic dwa (lub wiecej) "zgromadzenia"?

Dobrz, ide szukac swojego podrecznika ;)

: wt paź 18, 2005 1:00 pm
autor: karp
Postać
Mateusz Sobota
Lat 42, średni wzrost (jakies 180cm), szatyn, lekka nadwaga.
Pochodzi z Wrocławia, święcenia kapłańskie otrzymał w wieku 24 lat, kolejne pięć lat spędził w parafii Św. Trójcy w Oleśnicy, następnie 4 lata w Rzymie i w końcu misje: rok na Filipinach i pięć lat w Rosji i Kazachstanie. W wieku lat 38 porzucił służbę kapłańską, jak sam mówi, "przestał być istotny dla Boga". Mateusz jest dość wrażliwą osobą, jako kapłan asystował włoskiemu egzorcyście Giuseppe Galliemu, potem próbowal sił na Filipinach i w Rosji, jednak to z czym się spotkał, najzwyczajniej go przerosło. Od trzech lat Mateusz mieszka we Wrocławiu, gdzie prowadzi maly antykwariat, a od roku sklepik wysyłkowy. No i szuka odpowiedzi, grzebiąc zarówno w książkach jak i na sieci...

: wt paź 18, 2005 3:05 pm
autor: Jeremiah Covenant
Imię: Tobiasz
Nazwisko: Brandt
Wiek: 22 lat
Wykonywany zawód: Pracownik Urzędu Miasta
Charakterystyka:
Człowiek mało towarzyski, zamknięty w sobie. Mrukliwy i nieufny. Nie lubiany przez sąsiadów i współpracowników.

Początkujący pisarz, którego dotychczasowe prace nie opuściły szuflady, pomimo nalegań przyjaciół.

Przede wszystkim, pisze o przyszłości, o jej kształcie. Jego opowiadania są przepełnione pesymizmem, przekonaniem o nadciągającej nieuchronnie katastrofie.

Podobno pisze także wiersze, jednak nie chciał się do tego przyznać.
Większość znajomych obecny stan Tobiasza tłumaczy śmiercią obojga rodziców, trzy lata temu. Matka zmarła na raka, natomiast ojciec uległ wypadkowi w pracy.

Pracę załatwił mu znajomy. Brandt pracuje tylko dlatego, aby mieć zapewniony stały dopływ gotówki. Praca nudzi go, jednak nie zamierza z niej zrezygnować - nie chce obciążać budżetu babci z którą mieszka. Swoje zainteresowania rozwija w wolnym czasie, przesiadując na IRCu i udzielając się sporadycznie na forach internetowych. Szuka tam odpowiedzi na swoje pytania, dotyczących naprawdę wielu dziedzin życia.

Wielbiciel książek. Jednak nie znajdziesz wielu woluminów w jego domu. Jego głównym źródłem słowa pisanego jest Miejska Biblioteka, obok której mieszka. Nie ma ulubionego gatunku – czyta i książki historyczne i romanse. Zawsze na jego półce stoją przynajmniej dwie książki. Jak by tego było mało, z Sieci ściąga rzadko spotykane e-booki, których nie dostanie w bibliotece.

Ostatnio zaczął interesować się okultyzmem i spirytyzmem.

: śr paź 19, 2005 8:35 am
autor: vanderus
Widzę, ze coś zaczyna się dziać - super :D

Co do postaci...


Ian van der Uss
Wiek: 35 lat
Pół Holender (z ojca), pół Irlandczyk (z matki)
Zamieszkały tam, gdzie go aktualnie zaniesie praca

Reporter - wolny strzelec. Pisuje reportaże do różnych pism w różnych częściach świata - od czysto podróżniczych, po analizy historyczno - polityczne i relacje z ważnych wydarzeń. Każdy temat jest dobry, każdy temat ktoś kupi. Tego typu pracę może realizować dzięki dość dużej samodzielności finansowej wypływajacej ze znacznych oszczędności, które odziedziczył po zmarłych rodzicach.

Szeroki ogląd świata i wydarzeń powoli wyrabia w nim przekonanie, że nie cała prawda dotycząca świata jest widoczna na co dzień. Frapujący temat na temat iluzoryczności naszego otoczenia i pewnej głębi kryjacej się gdzieś pod pokładami codzienności jest aktualnie jego jedynym zainteresowaniem. A im więcej czasu mu poświęca, tym bardziej go to wciąga.

Przez swoich znajomych, kontakty i Sieć poszukuje świadectw i dowodów na istnienie czegoś WIĘCEJ...

Aktualnie od pewnego czasu mieszkający w Warszawie, na uboczu świata, gdzie na spokojnie może zanalizować swoje przemyślenia :)

: śr paź 19, 2005 7:36 pm
autor: Khamul
A ja może zadam pytanie natury technicznej.
Jak z waszymi zdolnościami manualnymi, czyt. czy da się was odczytać?

Jacek Król
Wiek: pod trzydziestkę. Na pytania wydaje niesprecyzowany pomruk.
Czystej krwi Polak.
Zawód: Fotograf i podróżnik, okazjonalnie napisze jakiś artykuł.
Jacek bardzo nie lubi siedzieć w miejscu. Ciągle lazł tam gdzie nie trzeba, z wyjścia na zakupy często robił kilkudniowe wypawy przez okoliczne lasy. Długo szukał sposobu, jak zarobić na tej dziwnej cesze. Aż końcu
odkrył w sobie dryg do fotografii. Zyskał pewną renomę wśród wydawców pism podróżniczych, którzy są w stanie zapłacić dość, by nie musiał sobie szukać innego zajęcia.
Teraz co najmniej 7 miesięcy w roku spędza na wyjazdach, w różne części Polski i świata. Ale nie martwcie się. Wystarczy napisać na jego domowy adres, list na pewno dojdzie.
Dlaczego pisze listy, zamiast jak normalny człowiek korzystać z Internetu? Otóż jakiś czas temu leczył się z ostrego uzależnienia od komputera. Teraz, po zdaniu sobie sprawy ile te zabawy kosztowały go czasu, odczuwa do komputerów głęboką niechęć i stara się ich unikać. Poza tym listy do niezły sposób na zabicie czasu w podróży.
Jacek jest człowiekiem niezbyt towarzyskim. Ma grono dobrych przyjaciół, do którego niezwykle trudno się dostać. W stosunku do pozostałych zazwyczaj jest obojętny. No, chyba że ten podziela jego pasje.
Podróże to nie jedyny jego bzik. Uwielbia także opowieści. Ale nie takie zwyczajne, które każdy zna i których jest mnóstwo w książkach. Nie, on woli historie przekazywane z pokolenia na pokolenie, opowiadane przy ognisku albo palącej się beczce wśród bezdomnych. Przesądy i miejskie legendy, takie, które przeszyte są dziwnymi zdarzeniami i tajemnicami.

Niewiele z tych, które już usłyszał, to czysta fikcja.

: śr paź 19, 2005 8:05 pm
autor: Jeremiah Covenant
Wydaje mi się, że nie bazgrzę jak kura pazurem (co charakteryzuje większość osób korzystających często z komputera) i raczej nikt nie będzie miał problemów z odczytaniem mojego pisma.

Ale zawsze mogę się mylić ;)

: śr paź 19, 2005 9:22 pm
autor: DEF
co to są "prawdziwe listy"? i czym sie rożnia od "nieprzwdziwych listow"?

: śr paź 19, 2005 9:31 pm
autor: Elmo
Nie bądź upierdliwy, chodziło o zaznaczenie, że emaile nie wchodzą w grę...

: czw paź 20, 2005 11:07 am
autor: zgreg
Przeczytalem ponownie swoje "De profundis" i mam kilka pytan.

1. Przewidujemy instytucje koordynatorow?
2. Planujemy grac z jakimis konkretnymi zalozeniami (Mity Cthulhu, kosmici, okultyzm etc)? Lepiej to ustalic, bo moze wyjsc zabawnie jesli zaczniemy sie nawzajem "przepychac" :)
3. Czy dzielimy sie jakos? Wydaje mi sie, ze trzymanie wysokiego poziomu korespondencji jest mozliwe tylko w niewielkim gronie (przy pisaniu do co najwyzej kilku osob). Moze sie zdarzyc, ze kogos zasypia listy, a glupio jest nie odpowiadac :)
4. Czy ktos ma jakies doswiadczenia (jakies dobre rady dotyczace organizacji)?

: czw paź 20, 2005 11:17 am
autor: vanderus
Ja liczę, że może w weekend w pracy nie będą mnie chcieli, to przejrzę swój egzemplarz De Profundis. Jeśli chodzi o granie - nigdy nie grałem, więc ciężko mi właśnie sobie wyobrazić, jak to do końca będzie funkcjonować.

Ciekawe też na ile zgłaszającym się starczy wytrwałości, ale to wyjdzie w praniu.

Czekam na kolejne informacje / wyjaśnienia / ustalenia :D

: czw paź 20, 2005 2:09 pm
autor: Khamul
Proponuję podzielić się na 2-3-4 osobowe grupki. Byliby to stali korespondenci, z odpowiednim umotyhwowanie by do siebie pisać (znajomi ze studiów, grono zainteresowań itp.) Do reszty pisałoby się z konkretnym problem, w ramach opinii specjalisty lub człowieka o podobnych doświadczeniach.

A, te grupki nachodziłyby na siebie, znaczy nie piszemy w kółeczku każdy do każdego, ale np. gracz x ma znajomych y i z, a gracz y znajomych x i m itd.

: czw paź 20, 2005 2:37 pm
autor: Elmo
Czy ja wiem, czy trzeba nas sztucznie dzielić? Z jednej strony pomysł byłby ciekawy, bo fajnie by wyglądało jakby ktoś kogoś innego w liście polecał, ale ja się zastanawiam nad prostszą koncepcją. Otóż, mamy już tutaj kilka ciekawych postaci i zamiast czekać na podział czy ograniczać listę ludzi można po prostu korzystać z tego niejako z bazy. Np. załóżmy, że po przeczytaniu postaci Khamula wpadłem na interesujący pomysł, jak nasze postaci połączyć historią. Kontaktuję się z nim i po krótkim ustaleniu pewnych rzeczy wymieniamy się adresami i gramy.
Zdaje mi się to być lepszym rozwiązaniem, co sądzicie?