Strona 1 z 1

Wojna światów: w równowadze

: pn kwie 07, 2008 6:34 pm
autor: azef
Ostatnio natknąłem się na dosyć kuriozalną lekturę, chodzi mi tutaj o książkę
Harry`ego Turtledova Wojna światów: w równowadze. Czy ktoś poza mną jeszcze ją czytał, a jeżeli tak to jakie ma zdanie na jej temat.

: pn kwie 07, 2008 8:42 pm
autor: earl
Czytałem ją z 5 lat temu i tylko dlatego, że Turtledove spodobał mi się jako autor cyklu "Videssos". Natomiast sama "Wojna światów" zaczyna się interesująco - atakiem kosmitów na Ziemię podczas II wojny światowej, co powoduje, że walczące przeciw sobie mocarstwa (Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Japonia, ZSRR i Niemcy) zmuszone są zawrzeć taktyczne przymierze, aby, po pokonaniu przybyszów, móc ponownie wzajemnie się wyżynać. Akcja jest ciekawa, wielowątkowa (oprócz wielkiej polityki są również opisane losy pojedynczych bohaterów), trzymająca w napięciu aż do końca.




SPOILER















Ale koniec jest otwarty i przynosi niedosyt, bo nie wiadomo, jak w końcu zakończą się zmagania pomiędzy Ziemianami i kosmitami. Autor zostawił to dla wyobraźni czytelników i nie doprowadził akcji do ostatecznego zwycięstwa którejkolwiek ze stron. I to mnie najbardziej wkurzyło, toteż nie oceniam tej książki najlepiej.














KONIEC SPOILERA

: wt kwie 08, 2008 7:55 am
autor: Witia
Z tego, co wiem autor doprowadził sprawę do końca.
Wojna światów. W równowadze jest pierwsza częścią cyklu. Niestety Amber nie wydał kolejnych części po Polsku.
Tak, więc pretensje trzeba kierować do wydawnictwa a nie do autora.
Sam uważam tą książkę za bardzo cieką pozycję, podobnie jak inne dzieł tego autora. Niestety dzisiaj żadne wydawnictwo w Polsce nie wydaje jego książek.
Pozdrawiam

: wt kwie 08, 2008 2:55 pm
autor: earl
Dzięki za informację. Po prostu nigdzie nie było napisane, ze to jest jakiś cykl, stąd odniosłem mylne wrażenie niedokończoności.

: wt kwie 08, 2008 5:02 pm
autor: Pietia
"W równowadze" zaczyna tak na dobrą sprawę trzy kolejne cykle książek - Wojnę światów, Colonisation (ziemia po wojnie) i Homeward Bound (nasi wpadają z rewizytą). Angielskie wersje są do zdobycia - wiele księgarni prowadzących ebooki ma je w swojej ofercie. Tyle że... szczerze mówiąc nie warto. Ja przeczytałem tylko dlatego, że kupiłem komplet od razu.

: sob kwie 12, 2008 9:59 am
autor: azef
Pomimo tego, z chęcią zaznajomiłbym się ze wszystkimi częściami cyklu. Może faktycznie nie trzymają poziomu, ale jestem ciekaw jak to się wszystko zakończyło.
Mała ciekawostka: część akcji dzieje się w Polsce, abstrahując już od wierności historycznej jej przedstawienia :razz:

: pn kwie 14, 2008 11:07 pm
autor: earl
Zgadzam się z azefem - też chętnie bym przeczytał następne tomy, bo z tytułów, podanych przez Pietię, zapowiadają się ciekawie.

: wt kwie 15, 2008 6:39 am
autor: Pietia
Na wersję PL pewnie nie macie co liczyć ;-) . W lengłydżu da się bez większych problemów dostać najnowszą serię (nawet u nas, kilka razy widziałem w księgarniach sieci American Bookstore), na Amazonie da się nawet dostać książki z pierwszej (proponuję raczej amerykańskiego niż brytyjskiego - tańsze książki, tańsza przesyłka i szybciej). Jeśli ktoś nie ma alergii na wersje elektroniczne, polecam księgarnię Fictionwise (www.fictionwise.com) - mają, jeśli dobrze pamiętam, komplet.

Co do części akcji dziejącej się w Polsce - ano zgadza się, część akcji jest osadzona u nas (jaszczurki sprytnie lądują między Niemcami a Ruskimi). Turtledove chyba z a nami nie przepada - Polacy przedstawieni są jako zacofany naród kolaborantów i antysemitów, nie przypominam sobie ani jednej choć trochę budzącej sympatii postaci pochodzenia polskiego.

: wt kwie 15, 2008 9:43 pm
autor: azef
Faktycznie Polacy nie cieszą się zbytnią sympatią pana Harry`ego :? , już bardziej podchodzą mu Niemcy, Rosjanie i oczywiście Amerykanie i Brytyjczycy. Te cztery narody należy uznać za głównych bochaterów zbiorowych powieści.
Jedna rzecz nie daje mi jednak spokoju w związku z wydaniem tylko pierwszego tomu cyklu, co stanie się w następnych częściach z Polską ?
Wiem tylko, że na spotkaniu nazistowskich i radzieckich dyplomatów pod koniec książki, półgębkiem dają oni sobie do zrozumienia, że po wojnie z jaszczurami, taki kraj nie będzie istniał.

: wt kwie 15, 2008 10:07 pm
autor: Pietia
spoiler






Polska jest - przynajmniej do końca cyklu Colonization - pod okupacją jaszczurek.




spoiler

: wt kwie 15, 2008 10:11 pm
autor: azef
Jak nie III Rzesza to ZSRR, a w końcu gady z kosmosu, nie ma co Polska ma się za swoje, ech...

: wt kwie 15, 2008 10:14 pm
autor: Pietia
Harry nas coś po prostu %$!#~ nie lubi ;-) . I tu nie chodzi tylko o bohaterów zbiorowych (no dobra, to akurat mocarstwa) czy ciągłą okupację (gdzieś te jaszczurki musiały wylądować). Chodzi o same postacie - da się znaleźć w serii dających się lubić Amerykanów, Niemców, Rosjan, Chińczyków, Żydów, Arabów, Jaszczurki... Przez 7 przeczytanych tomów nie trafiłem na żadnego dającego się wytrzymać Polaka. Ani jednego. Jak już trafi się jakiś znośny polskojęzyczny zawodnik, to obowiązkowo w jarmułce i z pejsami.

: śr kwie 16, 2008 8:34 pm
autor: azef
Coż począć- licentia poetica ww pisarza. W sumie szkoda, że nawet na gruncie s-f niezbyt nas poważają. Chyba jedynie Alan Dean Foster ( ten od Dinotopii i SW) napisał opowiadanie, w którym Polska jest najwiekszym mocarstwem, eksploruje kosmos itd. Hehe marzenia...
Chyba zresztą obecność Polaków w zachodnich tekstach science fiction zasługuje na odrebny temat.
Wracając do Wojny... ciekawy jestem jak przyjęli ją czytelnicy na świecie ?

: śr kwie 16, 2008 11:05 pm
autor: Pietia
Generalnie cykl był krytykowany za rozwlekłość i niepotrzebne namnożenie wątków oraz bohaterów - podobnie jak w wypadku pozostałych cykli tego autora. Całkiem słusznie zresztą. Wielkiego entuzjazmu, o ile pamiętam, nie wzbudził - ot, taki produkcyjniak jakich wiele.

: pt kwie 18, 2008 7:45 pm
autor: azef
Niby produkcyjniak, ale niedawno przeczytałem streszczenia pozostałych tomów na nieodzownej wikipedii i chciałbym dowiedzieć się jeszcze czegoś więcej. Ze smutkiem jednak muszę przyznać,że amber nie wyda pewnie po polsku pozostałych części cyklu Tosev timeline, w sumie szkoda, da się to jednak jakoś przeboleć :neutral:.

Re: Wojna światów: w równowadze

: pt cze 04, 2010 3:41 pm
autor: Der_SpeeDer
Temat jak widzę dawno pogrzebany, ale z cyklem się zetknąłem (nie bezpośrednio jednak) i coś od siebie dodam.

Cykl przykuł moją uwagę z dwóch względów. Raz, że fantastyka. Dwa, że moje ulubione nacje w fantasy bądź SF to zawsze te jaszczurowate, a kolesie z Rasy przecież jaszczurowaci są. Historia, tak jak ją znam ze streszczeń czy z wiki Turtledove'a (bo jest takowe), jest zupełnie w porządku, tyle że wkurza mnie (a kogo tutaj by nie wkurzała) zupełna ahistoryczność we wszystkich kwestiach związanych z Polską. Niepokoiło mnie to już w streszczeniach, ale z tego, co usłyszałem (a raczej przeczytałem) tutaj, jest nawet jeszcze gorzej, niż przypuszczałem.

Polacy przedstawieni są jako zacofany naród kolaborantów i antysemitów, nie przypominam sobie ani jednej choć trochę budzącej sympatii postaci pochodzenia polskiego


Ano.
Choć, zdaje się, jeden taki był - Sasza (imię jak znalazł dla Polaka, swoją drogą), ale on był jakimś wieśniakiem. Zapewne maksymalnie stereotypowym.

Harry nas coś po prostu %$!#~ nie lubi . I tu nie chodzi tylko o bohaterów zbiorowych (no dobra, to akurat mocarstwa) czy ciągłą okupację (gdzieś te jaszczurki musiały wylądować). Chodzi o same postacie


Nie tylko o to. Jak tak czytam te streszczenia, to nie widzę ani śladu tego, co faktycznie działo się w Polsce w tamtym okresie - ze wzmożoną działalnością ruchu oporu na czele. Ani śladu AK czy polskich partyzantów w ogóle. Są za to - o zgrozo - partyzanci żydowscy (panie Turtledove - niech się pan w łeb lepiej puknie. Jako historykowi, wypadałoby panu wiedzieć, że Żydzi nie walczyli. Organizowali rodakom ucieczki i azyle - to i owszem. Ale za broń z rzadka chwytali). Pierwszy poważny występ Polacy mają dopiero w latach sześćdziesiątych (czyli w cyklu Kolonizacja), kiedy to stają (dobrowolnie) po stronie Rasy w jej wojnie z Niemiaszkami.
To wszystko każe mi przypuszczać, że wiedza Turtledove'a na temat udziału Polski w drugiej wojnie światowej jest zerowa lub bliska zeru. I najprawdopodobniej oparta jeszcze na dokładkę na "źródłach historycznych", bazujących na mitach dotyczących kampanii wrześniowej (dwa najpopularniejsze: o polskiej kawalerii szarżującej na czołgi - wymyślony przez niemieckich propagandystów - oraz o polskim lotnictwie zniszczonym na ziemi - też wymyślony przez niemieckich propagandystów).
Cóż, nie od dziś wiadomo, że ludzie z Zachodu (mający się na dodatek - żeby było śmieszniej - za bardziej cywilizowanych i zorientowanych od nas) guzik wiedzą o wkładzie Polski w drugą wojnę światową.


Abstrahując zaś od antypolskiej propagandy w tej książce, całość zdaje się trzymać kupy. Zwłaszcza, jak się ma na względzie tę całą jaszczurczą kulturę, jej wpływy na kulturę ziemską, oraz jej rolę w uzasadnieniu tego, dlaczego najeźdźcy nie podbili całej Ziemi, mimo przewagi technologicznej (zajęli praktycznie całą południową półkulę, i ratyfikowali to jeszcze paktem w Kairze, ale mocarstwa się oczywiście nie dały).
Zresztą, kurczę, ta przewaga też nie jest taka wielka - kolesie z Rasy posługują się takim sprzętem wojskowym, jaki mamy dzisiaj (odrzutowe myśliwce ponaddźwiękowe, śmigłowce szturmowe, czołgi z pancerzem ceramicznym, zwyczajne bomby atomowe - wszystko w granicach normy).



(swoją drogą, jakiż to "geniusz" przetłumaczył "worldwar" na "wojnę światów"? Gdzie te "światy" są? Toż to "wojna światowa" znaczy, po prostu...)

Re: Wojna światów: w równowadze

: śr cze 09, 2010 12:59 pm
autor: azef
Z tą antypolską propagandą to bym nie przesadzał bo według mnie Turtledove nie działał świadomie, po prostu nie przyłożył do tego zbytniej uwagi co nie zmienia faktu, że ci żydowscy partyzanci w polskich lasach bolą serce. Co by jednak nie mówić książki Turtledova szybko i fajnie się czyta, dlatego żałuje, że nie wydano ich w Polsce więcej. Zamiast tego wolą wydawać jakieś zmierzchowe popłuczyny i inne książki z gatunku paranormal literature. Science fiction jest w odwrocie, historia alternatywna ledwie znajduje miejsce na rynku a fantasy w czystej postaci powoli również znajdzie się w tym położeniu :?

Re: Wojna światów: w równowadze

: czw paź 07, 2010 11:00 pm
autor: Der_SpeeDer
Książkę przeczytałem i stwierdzam, że chociaż jej część rozgrywa się w Polsce, to Polaków brak. Ciągle tylko Żydzi i Żydzi... można się wściec.

Swoją drogą, w losach Rusiego zirytowała mnie jeszcze scena jego rozmowy z Zoolragiem, dziwiącym się, że nie spodobało mu się zrzucenie przez Rasę atomówki na Waszyngton. A konkretnie porażająco amerykańska i papierowa gadka, jaką w tamtej scenie wygłosił Rusie, a jaka z ust kogoś mieszkającego w Polsce raczej by nie padła (bo u nas się nie pierze ludziom mózgów tym bełkotem o demokracji i wolności, ani nie programuje ich, żeby to bezmyślnie powtarzali). Zamiast powiedzieć to, co zdrowy na umyśle mieszkaniec Polski by powiedział - że Niemcy są po prostu źli i napadają na inne nacje, mordując niewinnych ludzi, zaś Amerykanie z tymi diabłami walczą, ergo że stoją po dobrej stronie - Rusie wszczyna w tamtej scenie jakiś idiotyczny bełkot o wolności i innych takich, jakie to idee reprezentuje USA (zaiste, przekonanie, że oni to są jedyni prawdziwi w świecie orędownicy wolności i demokracji, musi być bardzo głęboko Amerykanom zaszczepione). Szlag mnie trafia, jak takie coś czytam.

Sporo tu było jednak ciekawych scen, zwłaszcza z udziałem postaci historycznych (rozmowa Mołotowa z Atvarem chociażby). Chociaż z drugiej strony znów irytuje mnie tutaj gloryfikowanie postaci historycznych pochodzących z USA - głośne mówienie, jacy to Eisenhower czy Groves są wspaniali, zaczyna po jakimś czasie drażnić. Że już nie wspomnę o tej scenie, gdzie Sam Yeager aż się popłakał, wzruszony odwagą sierżanta...

Generalnie, książka wydaje mi się za bardzo okołoamerykańska, chociaż może jestem po prostu przewrażliwiony.

Wojna światów: w równowadze

: pt paź 08, 2010 8:14 pm
autor: earl
Der_Speeder pisze:
Chociaż z drugiej strony znów irytuje mnie tutaj gloryfikowanie postaci historycznych pochodzących z USA


U Amerykanów to normalne. Przypomnij sobie takie filmy jak Dzień Niepodległości czy Armaggeddon - tam też Amerykanie ukazani są jako herosi, którzy jako jedyni potrafią przeciwstawić się zagładzie Ziemi. Turtledove jest po prostu jednym z gloryfikatorów Amerykanów - strażników bezpieczeństwa na świecie (tak przynajmniej to widzę).