Strona 1 z 7

Alkohol

: wt sie 04, 2009 10:45 pm
autor: 27383
Picie - temat troszkę drażliwy, dlatego też zakładam wątek w dziale "Trudne dyskusje".

Jedni lubią upijać się do nieprzytomności, inni piją tylko troszkę dla smaku. Niektórzy nie piją wogle. A jakie jest wasze zapatrywanie na tą sprawę? Może macie jakieś ulubione trunki bez których nie wyobrażalibyście sobie życia? Albo sądzicie, iż alkohol jest najgorszą rzeczą w dziejach ludzkości? Proszę o wypowiedzi. I jeszcze przytoczę rozmowę moją i kolegi na temat picia, która zainspirowała mnie do założenia teog tematu (za wulgaryzmy przepraszam):

Ja
22:29:42
po prstu stwierdzam fakt
22:29:48
ze jak pic alkohol to:
22:29:57
1. malo, dla smaku
22:30:01
2. z fasonem
22:30:07
3. samotnie
siesku
22:30:48
po co pic tak jak mozna:
22:31:10
1. duzo zeby byc sztywnym
22:31:30
2. z kumplami zeby bylo smiesznie
22:31:44
3. j**ac fason

Macie moje podejście czy kumpla? Ogólnie temat zakładam nie z jakiejś wewnętrznej potrzeby, ale sądzę, że może się narodzić ciekawa dyskusja. Na ewentualne pytania odpowiem po powrocie, w piątek lub sobotę :)

Alkohol

: wt sie 04, 2009 10:56 pm
autor: Malaggar
Bliżej mi do Twojego podejścia. Prezentowane przez Twojego kolegę trąci mi bydłem.
Sam nie piję, i pić nie zamierzam. Moja dziewczyna także nie sięga po trunki, i planujemy w bezalkoholowym sposobie spędzania wychowywać dzieci (choć do nich to jeszcze daleka droga ;) )

Alkohol

: śr sie 05, 2009 1:59 am
autor: hallucyon
Napiszę szczerze: w liceum, nie mówiąc już o podstawówce czy przedszkolu, alkoholu nie piłem, podczas pierwszych dwóch lat studiów piłem niemało, później przestało to mnie bawić i tak już mi zostało. Dzisiaj alkohol pijam dość rzadko, właściwie tylko pod postacią piwa.

Kiedy widok dziewiętnastolatka przemierzającego zakosami wieczorne ulice miasta wzbudza we mnie wrażenie niestosowności, zaraz przywołuję się do porządku takim mądrym powiedzeniem: Nie pamięta wół, jak cielęciem był. W wielkim skrócie mówiąc, uważam, że w życiu człowieka może wystąpić taki okres, kiedy wyrwawszy się spod mamusinych skrzydeł, z reguły na studia, nadużywa on alkoholu. Grunt, aby ten okres nie trwał zbyt długo i aby ten rodzaj rozrywki nie przesłonił innych, prawdziwych celów w życiu. Nie trawię więc nadużywających alkohol panów, którzy liczą sobie mniej niż osiemnaście lub więcej niż dwadzieścia lat, i pań, bez względu na wiek, bo widok pijanej kobiety jest wyjątkowo żenujący. Osoby, które udostępniają alkohol, chociażby tylko piwo, dzieciakom przed osiągnięciem dojrzałości, zasługują na moje najwyższe potępienie, podobnie jak rodzice, którzy nie interesują się, co robią ich pociechy. O spożywaniu alkoholu w pracy, w trakcie sprawowania opieki nad dzieckiem bądź nim zasiądzie się przed kółkiem nawet już nie wspomnę.

Re: Alkohol

: śr sie 05, 2009 4:18 am
autor: Maelstrom
Ja z kolei lubię się dla smaku upijać do nieprzytomności, aby następnego dnia nie pić w ogóle. ;)

Prezentuję pogląd, że z alkoholem należy zapoznać się jak najwcześniej, wyrobić sobie na ten temat zdanie i się go trzymać.
Wychowałem się w okolicy mało "bezpiecznej i cywilizowanej", więc pierwsze piwo wypiłem będąc jeszcze w podstawówce. Mając 14 lat wiedziałem już jakich alkoholi unikać, które trunki lubię oraz co pić w jakich sytuacjach. Pierwszy spacer ostrymi zakosami do domu, w połowie po omacku, zaliczyłem mając 16 lat.
Mając 18 lat znałem dokładnie swoje granice wytrzymałości oraz to jak się zachowam w zależności od ilości wypitego alkoholu. Dlatego też na moje 18 urodziny wypiłem w ciągu 15 godzin niecałe dwa piwa, wznosząc różne toasty; na mnie spoczywała odpowiedzialność za dobrą zabawę przyjaciół, więc doświadczenie podpowiadało mi, że więcej wypić nie powinienem.

Część z was zakrzyknie onetowskie "gdzie byli rodzice?!". Rodzice wiedzieli, że wychowali mnie na odpowiedzialnego człowieka i mieli do mnie zaufanie. Dobrze wiedzieli, że żadne moje ekscesy nie skończą się dla mnie źle i nigdy się na mnie nie zawiedli. Dlatego też kiedy wracałem do domu kompletnie zalany po 1 w nocy (uprzednio informując, że nie wrócę przed 23 i podając przybliżoną godzinę przybycia) nie mieli mi tego za złe. Wiedzieli, że kac po takim wyskoku będzie wystarczającą karą. Sami to przeżywali jak byli młodzi.

Nie raz strułem się alkoholem, nie raz odmówiłem picia na szalonych imprezach - doświadczenie podpowiadało mi kiedy mogę zrobić pierwsze, a kiedy muszę zrobić drugie. Bez doświadczenia wszelaka wiedza z drugiej ręki jest nie warta funta kłaków, albowiem każdy ma kompletnie inny organizm, inną tolerancje na różne roztwory etanolu i substancje towarzyszące. Nic mi po tym, że ojciec choruje po wódce, a lubi whisky, skoro sam wódkę mogę pić w sporych ilościach, a struję się szklanką Metaxy.

Moje dzieci zamierzam wychować w taki sam sposób - informować od zawsze, jakie są skutki picia. Uczyć odpowiedzialności. Ufać, że kiedy same się sparzą, będą wiedziały co zrobić.


P.S. Uważam picie w samotności za początek patologii. Nigdy tego nie robiłem, nie robię i robić nie zamierzam.

Re: Alkohol

: śr sie 05, 2009 1:07 pm
autor: Hajdamaka
Pije rzadko (nie wliczajac polrocznego stalego pobytu na Ukrainie, gdzie codziennie szedl jakis litr na glowe, z malymi przerwami, kiedy organizm dawal znac, ze ma dosc - krew, zolc, pogorszenie wzroku i te sprawy), ale czesto jak juz pije to sie mocno upijam. Ostatnio staram sie upijac coraz rzadziej, gdyz jest to meczace dla ubrania jak i dla szacunku.
Nie pijam raczej piwka do filmu, wina do randki itd - zdecydowanie wole herbate czy kawe. Alkohol stosuje raczej wylacznie na imprezach (wtedy na ogol sie upijam, chociaz coraz rzadziej) lub spotkaniach w pubie (raz - dwa razy w miesiacu, na ogol jestem mocno podchmielony, ale nie pijany).
Tak wiec ciezko mi okreslic do ktorego stylu picia jest mi blizej. Kiedys na pewno do "pic na umor, %$#@ fason", obecnie chyba "pic rzadko, raczej dla klimatu i humorku, ale czasami warto wpasc w swiete upojenie".

Alkohol

: śr sie 05, 2009 7:51 pm
autor: ZauraK
Generalnie nie pijam. Czasami jakieś piwo grillowe (częściej) albo szlachetny bezbarwny trunek na imprezie (rzadziej). Nie upijam się bo mi przeszkadza w funkcjonowaniu (czyt. szkoda mi czasu) na drugi dzień kiedy to przelot muchy przywodzi na myśl start boeinga. :D Zazwyczaj stan mojej motoryki można określić jako upośledzony co jest niezmiernie irytujące, zwłaszcza że stan świadomości pozostaje niemal nie naruszony zarówno podczas upojenia jak i przy powrocie z tego stanu do normalności.
Jednak poznałem swoje możliwości na etapie szkoły średniej i wiem co i ile mogę.

Alkohol

: śr sie 05, 2009 9:15 pm
autor: hallucyon
Maelstrom pisze:
Część z was zakrzyknie onetowskie "gdzie byli rodzice?!". Rodzice wiedzieli, że wychowali mnie na odpowiedzialnego człowieka i mieli do mnie zaufanie.

Dlaczego od razu "onetowskie zakrzyknienie"? Czy to zawoalowana próba apriorycznego zdezawuowania wszelkiej dezaprobaty, wyrażonej przez innego użytkownika forum, dla tego typu braku kontroli rodzicielskiej (albo, jak kto woli, dziwnego przyzwolenia rodzicielskiego)?

Moim zdaniem, i to pragnę podkreślić, takie zachowanie rodziców jest nieodpowiedzialne. W pewnym etapie życia zawodowego, który trwał kilkanaście miesięcy, miałem wątpliwą przyjemność bardzo częstego widywania tak spitych gimnazjalistów i licealistów, że pogotowie ratunkowe musiało ich przewozić do szpitali. Rodzice tłumaczyli się na różne sposoby: zaufaniem do dziecka, brakiem czasu i takimi tam bzdurami. Szczytem wszystkiego był widok zalanej w trupa piętnastolatki, która rok wcześniej otrzymała od losu dar życia - nerkę od dawcy. Rodzice dziewczyny tłumaczyli, że ich najukochańsza córka musi przecież sobie odbić (sic!) wcześniejszą ciężką chorobę i wyczerpujący zabieg.

Dzieci, jak to dzieci, mogą zrobić głupotę, ale od tego właśnie są rodzice, by chronić je do czasu, aż pociechy staną się wystarczająco dojrzałe do podejmowania samodzielnych decyzji. Dając przyzwolenie dziecku na spożywanie alkoholu, pozbawiają je tej ochrony. Takie zachowanie opiekunów jest, jak już wcześniej wspomniałem, nieodpowiedzialne.

Alkohol

: śr sie 05, 2009 9:21 pm
autor: Malaggar
Dając przyzwolenie dziecku na spożywanie alkoholu, pozbawiają je tej ochrony. Takie zachowanie jest, jak już wcześniej wspomniałem, nieodpowiedzialne.
I przekazuje się niewłaściwe wzorce rodzicielskich zachowań.

Hallucyon poruszył ważną dla mnie kwestię - pijące kobiety. Zgadzam się, że widok pijanej przedstawicielki piękniejszej płci jest żenujący. Mam niestety obawy, że będzie coraz częstszy.

Re: Alkohol

: śr sie 05, 2009 10:31 pm
autor: Gantolandon
22:29:57
1. malo, dla smaku
22:30:01
2. z fasonem
22:30:07
3. samotnie


Zaraz, że co? Nie mówię, że nie można sobie strzelić piwka podczas upału. Moim zdaniem jednak regularne, samotne picie jest już oznaką, że coś jest wyraźnie nie w porządku. A już w ogóle nie rozumiem, czemu miałby to być wzorzec idealnego picia.

22:31:10
1. duzo zeby byc sztywnym
22:31:30
2. z kumplami zeby bylo smiesznie
22:31:44
3. j**ac fason


HELL YES! :rockpunk:

Nie trawię więc nadużywających alkohol panów, którzy liczą sobie mniej niż osiemnaście lub więcej niż dwadzieścia lat, i pań, bez względu na wiek, bo widok pijanej kobiety jest wyjątkowo żenujący


Zgadzam się, że widok pijanej przedstawicielki piękniejszej płci jest żenujący.


Z jakiegoś powodu nie razi mnie bardziej, niż widok pijanego mężczyzny i nie bardzo rozumiem, dlaczego miałoby tak być. Jest jakiś konkretny powód, czy wynika to po prostu z waszej estetyki?

Alkohol

: śr sie 05, 2009 10:33 pm
autor: Malaggar
Jest jakiś konkretny powód, czy wynika to po prostu z waszej estetyki?
W moim wypadku to drugie. Podobnie nie znoszę jak kobieta pali.

Re: Alkohol

: śr sie 05, 2009 10:54 pm
autor: Siriel
Thoctar pisze:
ze jak pic alkohol to:
22:29:57
1. malo, dla smaku
Piję mało. Parę razy się upiłem i wystarczy. Filmu nigdy nie zerwałem, ale zdarzyło się wracać środkiem krawężnika, trzymając się łańcuchów od barierek i narzekać, że chodnik za wąski. :) Obecnie nie widzę sensu w piciu dużo lub za dużo. Są inne przyjemności.
22:30:01
2. z fasonem
Sie wie! Piwo smakuje tylko: a) gdy jest zimne; b)gdy jest upał; c) i tylko pierwszy łyk. Wódy nie pijam. Wino tylko czerwone. Whisky, dla fasonu i lansu tylko single malt. :)
22:30:07
3. samotnie
Oj, nie. Picie, jak każda inna radość/rozrywka, lepiej smakuje, jeśli się je dzieli z innymi.

A jeśli chodzi o pijane kobiety, to odrzucają mnie równie mocno, jak pijani faceci. Natomiast widok kobiety z papierosem ma w sobie pewien erotyzm, mimo iż osobiście papierosów nie cierpię.

Re: Alkohol

: śr sie 05, 2009 11:20 pm
autor: Bielon
Hallucyon poruszył ważną dla mnie kwestię - pijące kobiety. Zgadzam się, że widok pijanej przedstawicielki piękniejszej płci jest żenujący. Mam niestety obawy, że będzie coraz częstszy.


Pragnę zaznaczyć na wstępie, że moim zdaniem jest znacznie więcej okoliczności, w których prezentują się przedstawicielki pochopnie nazywanej piękniejszą płci, wypadając żenująco. Ogólnie niewiasty w męskim, wypitym gronie wypadają żenująco. Stąd jeśli pić, to tylko w męskim gronie. Inne żenuje. Zwłaszcza bezczelnymi, niczego nie wnoszącymi do dyskusji zdaniami typu „Masz już dość” lub bezczelnym „Nie pij więcej”. Te zdania są jednymi z najczęściej wypowiadanych przez płeć ową w chwili spotkania z człowiekiem, który smakowanie alkoholu podniósł do rangi sztuki, pasji albo wręcz nawyku. Żenujące.

Ogólnie zaś kobiety często bywają żenujące. Stąd my, starsi palący panowie z wąsami i w kowbojkach tak bardzo lubimy młodych chłopców, zwłaszcza tuż po którymś tam piwku. Spuśćmy zatem na kobiety, płeć marginalną w ważnych dyskursach filozoficznych, zasłonę milczenia. Lejmy mówiąc wprost na nie i przejdźmy do meritum.

Upijać się z fasonem! To jest TO. Należy jednak nie zapominać o najważniejszym, fason jest szyty na każdego, wedle potrzeby. Jeden se wypije na rurę 10 piw i potem w parku karmi gołąbki treścią żołądkową narzekając jeszcze długo na „papryczkę” a drugi swobodnie jak hajdamaka walnie codziennie litra na głowę. :D Lub więcej jeszcze, co się będziem oszczędzać? Hej szable w dłoń…!

Doświadczenie, by służyło nam najlepiej, winniśmy zdobywać jak najwcześniej. Stąd limit wieku lat 10 uważam za ostateczną ostateczność. Po tym okresie wypicie litra może już szkodzić! Jak ktoś zaś wcześnie zacznie zdobywać doświadczenie to co? Księga Guinessa stoi przed takim otworem. A powinno się równać w górę. Najlepiej do najlepszych. Stąd i brawo dla kolegi hajdamaki który aż na saksy do Ukrainy pojechał by się szkolić! Szacun!

Ja nie piję wcale. Brzydzi mnie widok alkoholu. Poraża mą estetykę etykieta piwa a nie daj Bóg butelka wódki stojąca na sklepowej witrynie wywołuje epilepsję. I pewnie dla tego jestem taki szczęśliwy.

Pozdrawiam
B
.

Re: Alkohol

: czw sie 06, 2009 12:06 pm
autor: Czarny
Upijam się bardzo, bardzo rzadko (2 razy, jak dotychczas). Na imprezach (na ogół około 2 razy w miesiącu) zwykle leci wódka, ale dla humoru, nie do skończenia. A piwko chętnie wypiję w pubie albo na łonie przyrody, gdy jestem ze znajomymi albo z dziewczyną - ot, dla towarzystwa.

Pić samemu? Z przeproszeniem, WTF? Dla mnie to lekko patologia...

Widok kobiety pod wpływem nie jest dla mnie żenujący bardziej, niż mężczyzny. Z tą różnicą, że pijaną dziewczyną będę się opiekował, a facetem nie. Ot, kobiety po pijanemu są dużo bardziej zagrożone (pod wieloma względami) niż mężczyźni - nie można pozwolić, by stała im się krzywda.

BTW: byłem abstynentem do sylwestra przed swoją osiemnastką (mam urodziny 1 lutego). Po sylwestrze stwierdziłem, że błądziłem, oj, błądziłem... :)

Alkohol

: czw sie 06, 2009 12:39 pm
autor: Serail
Z jakiegoś powodu nie razi mnie bardziej, niż widok pijanego mężczyzny i nie bardzo rozumiem, dlaczego miałoby tak być. Jest jakiś konkretny powód, czy wynika to po prostu z waszej estetyki?

Cóż, kobiety walczą o równouprawnienie, jak widać w każdej dziedzinie życia. ;)
Co do tematu, to zdarzyło mi się już kilka razy, aby film mi się urwał, jednak niczego mnie to nie nauczyło, bo mój organizm jest taki dziwny, że kaca nie mam. Z okazji jakichkolwiek imprez wypiję piwo (bądź kilka) lub trochę wina, tak "na przełamanie lodów". W końcu różne użwki stworzone są dla ludzi, dlaczego więc nie mamy z nich korzystać?

Alkohol

: czw sie 06, 2009 8:32 pm
autor: Dziki Osioł
Mi z kolei nie podoba się postawa prezentowana przez hallucyona i Malaggara. Myślę, że takie strzeżenie młodzieży przed próbowaniem alkoholu nie ma ani trochę sensu. Tak samo, jak strzeżenie przed jakimikolwiek "eksperymentami". Uważam, że ważne jest umiarkowane podejście. Nie można, według mnie, tworzyć wokół alkoholu/narkotyków/seksu otoczki zakazanego owocu, ani przeginać w drugą stronę, wciskając dwunastolatkowi wódkę do ręki. Jeśli rodzic da dziecku do zrozumienia, że wszystko to jest dla ludzi, ale korzystanie z uciech ma wynikać z własnych potrzeb, a nie chęci przypodobania się innym, wszystko powinno potoczyć się dobrym torem. Ale to tylko takie moje gadanie, bo o wychowywaniu dzieci pojęcia najmniejszego nie mam,

Re: Alkohol

: czw sie 06, 2009 8:39 pm
autor: Gantolandon
Mi z kolei nie podoba się postawa prezentowana przez hallucyona i Malaggara. Myślę, że takie strzeżenie młodzieży przed próbowaniem alkoholu nie ma ani trochę sensu. Tak samo, jak strzeżenie przed jakimikolwiek "eksperymentami".


Dodam, że takie strzeżenie jest skuteczne do czasu pierwszej wycieczki szkolnej, czy też imprezy u znajomych.

Alkohol

: czw sie 06, 2009 8:57 pm
autor: Serail
Dodam, że takie strzeżenie jest skuteczne do czasu pierwszej wycieczki szkolnej, czy też imprezy u znajomych.

Tylko, że w takim wypadku następuje to ze zdwojoną siłą. Rodzice do 15/16 roku życia bronili chłopaczynie wypić piwo? Nie wypuszczali go na spotkania z dziewczynami? No cóż, w takim razie musi sobie "odbić" te wszystki, że się tak wyrażę, stracone lata. Co się wtedy dzieje? Nie muszę chyba mówić.

Re: Alkohol

: czw sie 06, 2009 9:16 pm
autor: Czarny
Dziki Osioł, Gantolandon, Serail +1.

Od siebie dodam, że od kiedy skończyłem 8 (!) lat, rodzice częstowali mnie alkoholem (ot, łyk czy dwa piwa, lampka szampana w sylwestra), a ja... na ogół nie chciałem. Myślę, że to dobre zagranie z ich strony, bo alkohol przestał być dla mnie "zakazanym owocem" - mniej mnie do niego ciągnęło.

Alkohol

: czw sie 06, 2009 9:30 pm
autor: Serail
Od siebie dodam, że od kiedy skończyłem 8 (!) lat, rodzice częstowali mnie alkoholem (ot, łyk czy dwa piwa, lampka szampana w sylwestra), a ja... na ogół nie chciałem. Myślę, że to dobre zagranie z ich strony, bo alkohol przestał być dla mnie "zakazanym owocem" - mniej mnie do niego ciągnęło.

Z kolei mi stanowczo zabraniali, wiecie jakie były tego skutki? W 5 klasie (Tak, w piątej klasie szkoły podstawowej) zacząłem eksperymentotwać z alkoholem. Zacząłem zadawać się z podejrzanym towarzystem, pić najpierw trochę, potem więcej, aż dojdę do wprawy, tak przez 2 lata, dwa długie lata życia. Dlaczego? Ponieważ każdy i tak musi doświadczyć levelu z alkoholem na własnej skórze, a kiedy w domu ci tego zabraniają, to musisz robić to poza domem, z tym że potem trudno wydostać się z towarzystwa "kumpli od kieliszka".

Alkohol

: pt sie 07, 2009 1:17 am
autor: Dr_Greenthumb
Zdarzyło mi się w życiu bodaj 3 razy doprowadzić do stanu "krytycznego" i imho było to o 3 razy za dużo. Czuję silny dyskomfort na myśl, że mógłbym najpierw nie kontrolować swoich poczynań, a później ich nie pamiętać. Nie wspominając już o helikopterze i chorowaniu dzień później ;p Jeśli coś piję, to dla smaku. Lekki samotny drink późnym wieczorem przy komputerze/konsoli, lampka wina z narzeczoną po długim dniu pracy, piwko lub dwa w pubie ze znajomymi. Oto moja definicja picia alkoholu :) Większe ilości tylko na grubszych imprezach, ale i wtedy z umiarem.

Widok pijącej kobiety nie robi na mnie wrażenia innego, niż w przypadku faceta. Bo i czemu miałby? Jeśli ktoś lubi się sponiewierać, to jego broszka - bez względu na płeć, wiek czy status społeczny. Nie mój biznes. Byle by tylko nie siadał(a) później za kółkiem, lub w jakikolwiek inny sposób narażał(a) innych na niebezpieczeństwo.

A żeby znać swoje możliwości, wystarczy zdrowy rozsądek i nieco oleju w głowie - nie trzeba ćwiczyć ani eksperymentować ;p

Alkohol

: pt sie 07, 2009 3:29 am
autor: Gantolandon
Dr_Greenthumb pisze:
A żeby znać swoje możliwości, wystarczy zdrowy rozsądek i nieco oleju w głowie - nie trzeba ćwiczyć ani eksperymentować ;p


Przypuszczam, że nie chodziło tu o znajomość szkodliwych combosów (typu picie piwa po wódce). Po prostu różni ludzie różnie zachowują się po alkoholu. Jeden odśpiewa na karaoke Dodę w black metalowym stylu i pójdzie spać. Po innym nawet nie będzie widać, że coś pił, zanim nie pójdzie spać. Inny może mieć słaby żołądek. A jeszcze inny może zacząć odstawiać taką wieś, że pozostali zaczną zmywać się z imprezy.

Tego już się nie stwierdzi bez prób. Jeśli ktoś zauważy u siebie po alkoholu skłonności do agresji, albo wyjątkowo głupich wyczynów, powinien się mocno pilnować - dla dobra swojego i innych.

Re: Alkohol

: pt sie 07, 2009 4:15 pm
autor: hallucyon
Pierwsza kwestia:
Gantolandon pisze:
Dziki Osioł pisze:
Mi z kolei nie podoba się postawa prezentowana przez hallucyona i Malaggara. Myślę, że takie strzeżenie młodzieży przed próbowaniem alkoholu nie ma ani trochę sensu.


Dodam, że takie strzeżenie jest skuteczne do czasu pierwszej wycieczki szkolnej, czy też imprezy u znajomych.

"Takie strzeżenie", tzn. jakie strzeżenie? Czy chodzi o szlaban na komputer, szlaban na wyjście z domu, lanie po tyłku, odebranie telefonu komórkowego, nakaz wracania do domu przed wieczorynką czy też coś innego?

Skoro oceniacie moją postawę, pragnąłbym usłyszeć przynajmniej od jednego z Was, jak wygląda proponowane przeze mnie, a przedstawione w tej dyskusji, strzeżenie młodzieży przez spożywaniem alkoholu. Pytając "jak", pytam o oczywiście sposób (formę wykonania) "takiego strzeżenia", bo to, że ogólnie rzecz biorąc, chodzi o zakaz spożywania alkoholu, nie ulega wątpliwości. Do dyspozycji macie moje dwie wypowiedzi, więc zapraszam do cytowania - na pewno ułatwi Wam to zadanie.

Druga kwestia:
Dziki Osioł pisze:
Tak samo, jak strzeżenie przed jakimikolwiek "eksperymentami". Uważam, że ważne jest umiarkowane podejście. Nie można, według mnie, tworzyć wokół alkoholu/narkotyków/seksu otoczki zakazanego owocu, ani przeginać w drugą stronę, wciskając dwunastolatkowi wódkę do ręki. Jeśli rodzic da dziecku do zrozumienia, że wszystko to jest dla ludzi, ale korzystanie z uciech ma wynikać z własnych potrzeb, a nie chęci przypodobania się innym, wszystko powinno potoczyć się dobrym torem.

Seks jest czynnością jak najbardziej fizjologiczną, więc i mnie dziwi larum, jakie podniosły pewne środowiska na wieść o chęci wprowadzenia do szkół przedmiotu o wychowaniu seksualnym. Alkohol jest używką, z którą przez wieki tak zżyła się ludzkość, że społeczeństwa są podzielone w kwestii sposobu ochrony nieletnich przed tą substancją.

Uważam natomiast, że niezakazanie dziecku wprost zażywania narkotyków z dużym prawdopodobieństwem może prowadzić do katastrofy. Generalnie rzecz biorąc, substancje te mają mocniejszy potencjał uzależniający niż alkohol etylowy, stąd, w mojej ocenie, ich zażywanie, zwłaszcza przez małoletnich, jest jak zabawa zapałkami na beczce z prochem.

Re: Alkohol

: pt sie 07, 2009 6:09 pm
autor: Gantolandon
hallucyon pisze:
"Takie strzeżenie", tzn. jakie strzeżenie? Czy chodzi o szlaban na komputer, szlaban na wyjście z domu, lanie po tyłku, odebranie telefonu komórkowego, nakaz wracania do domu przed wieczorynką czy też coś innego?

Skoro oceniacie moją postawę, pragnąłbym usłyszeć przynajmniej od jednego z Was, jak wygląda proponowane przeze mnie, a przedstawione w tej dyskusji, strzeżenie młodzieży przez spożywaniem alkoholu.


Wyraziłeś pogląd, że rodzic powinien "chronić [dzieci] do czasu, aż pociechy staną się wystarczająco dojrzałe do podejmowania samodzielnych decyzji". Napisałeś też, że "dając dziecku przyzwolenie na spożywanie alkoholu pozbawia je tej ochrony". Nie mam pojęcia, w jaki sposób zamierzasz wyrazić brak przyzwolenia, żeby osiągnąć pożądany skutek. Stąd też mój sceptycyzm. Jeśli znasz jakąś metodę, która z całą pewnością przetrzyma próbę generalną w postaci imprezy, proponuję, żebyś się nią z nami podzielił.

Alkohol

: pt sie 07, 2009 6:53 pm
autor: Senthe
@Gantolandon
Czy "wyrażenie braku przyzwolenia" nie mówi samo za siebie? Czy oznaczenie picia alkoholu przez nieletnich jako zachowania nagannego moralnie (przestępstwa) nie powinno jakoś wpłynąć na nieletnich?
Jeśli chcesz chronić małe dziecko przed wkładaniem rąk do ognia (co może się dla niego skończyć tragicznie):
a) stwierdzasz "a niech sobie wsadza, to je zaboli i przestanie"
b) wyrzucasz z domu wszystkie świeczki, zapałki, i zapalniczki
c) czy całym swoim autorytetem wmawiasz mu, że nie można i już?
Tylko jeżeli taki niepełnoletni ma trochę szacunku do rodziców (albo do siebie) - "wyrażenie braku przyzwolenia" jest dokładnie tym, co może go powstrzymać przed sięganiem po alkohol na imprezie czy przy innej okazji.
W innym przypadku... kto zawiódł?

@wszyscy
ALKOHOL JEST TRUCIZNĄ, a spożywany w wieku młodzieńczym może wywołać nieodwracalne patologiczne zmiany układu nerwowego.

Poza tym pijany człowiek jest niebezpieczny dla siebie i innych, tym bardziej pijany nieodpowiedzialny gówniarz. Rodzice mają obowiązek chronić dziecko przed popełnianiem błędów, które mogą się skończyć tragicznie! Znałam dziewczynę, która w Sylwestra upiła się i wypadła z trzeciego piętra, a po kilku dniach zmarła w szpitalu. Chcielibyście być jej rodzicami?

Re: Alkohol

: pt sie 07, 2009 7:29 pm
autor: Maelstrom
Senthe pisze:
Jeśli chcesz chronić małe dziecko przed wkładaniem rąk do ognia (co może się dla niego skończyć tragicznie):
a) stwierdzasz "a niech sobie wsadza, to je zaboli i przestanie"
b) wyrzucasz z domu wszystkie świeczki, zapałki, i zapalniczki
c) czy całym swoim autorytetem wmawiasz mu, że nie można i już?

Zależy od postawy dziecka, jego osobowości (kształtującej się jeszcze, ale należy brać ją pod uwagę) i tego jakie ma szanse na zetknięcie się z ogniem zanim osiągnie zdolność do podejmowania decyzji.

Dla niektórych dzieci a) jest dopuszczalne. Jeśli dziecko jest ciekawskie, odpowiedzialny rodzic mający nadzór nad dzieckiem przez cały czas może sobie pozwolić na to, żeby się sparzyło. Jeśli się sparzy, będzie unikać ognia, a rodzic jest na miejscu, aby zająć się oparzeniem.

Dla większości dzieci c) jest jak najbardziej odpowiednie. U niektórych wywoła katastrofę.

Nie należy generalizować, mając do czynienia ze zwierzęciem bardziej inteligentnym od myszoskoczka, a już najbardziej nie wolno dawać jednej odpowiedzi przy dziecku.

Senthe pisze:
Znałam dziewczynę, która w Sylwestra upiła się i wypadła z trzeciego piętra, a po kilku dniach zmarła w szpitalu. Chcielibyście być jej rodzicami?

Gdybym był jej rodzicem, uznałbym to dziecko za swoją porażkę. Skoro nie potrafiła się obchodzić z alkoholem, a nie została wychowana tak, aby go unikać, to znaczy, że rodzice zawiedli na całej linii.
Albo uczymy własnych potomków jak sobie radzić z niebezpieczeństwem, albo uczymy je go unikać.


hallucyon pisze:
Uważam natomiast, że niezakazanie dziecku wprost zażywania narkotyków z dużym prawdopodobieństwem może prowadzić do katastrofy. Generalnie rzecz biorąc, substancje te mają mocniejszy potencjał uzależniający niż alkohol etylowy, stąd, w mojej ocenie, ich zażywanie, zwłaszcza przez małoletnich, jest jak zabawa zapałkami na beczce z prochem.

Etanol też jest narkotykiem, bardziej uzależniającym i mającym gorsze objawy przy odstawianiu niż większość tzw. "Twardych narkotyków".
"Substancje te" to niebezpieczne generalizowanie olbrzymiej ilości grup związków, z których część jest względnie nieszkodliwa, a część jest zabójcza.
Uważam takie ogólnikowe podejście do narkotyków za przyczynę przechodzenia od "miękkich" do "twardych" narkotyków - człowiek od zawsze uczony, że narkotyki=zło, spróbuje czegoś lekkiego i nieszkodliwego. Przekona się, że na niego nie ma to większego wpływu, bądź tego wpływu nie zauważa i sięgnie po coś "cięższego".

Nie ma lekkich i ciężkich narkotyków. Jest kawa, alkohol, marihuana, ecstasy, amfetaminy, kokaina, heroina i inne pochodne morfiny. Jeśli 15 latek nie wie czym może dla niego skończyć się nawet lekkie przedawkowanie ecstasy lub amfetaminy, to jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie, nie ważne jak dobrze jest wychowany.
Powinien wiedzieć co zrobić jeśli mu się to zdarzy (choćby przez przypadek, o przypadkowe zażycie ecstasy w niektórych klubach i dyskotekach nietrudno) i czym to grozi. Może uratować życie nie tylko sobie, ale przyjaciołom, którzy takiej wiedzy nie mają.


P.S. hallucyon - "onetowe zakrzyknięcie" nie miało być próbą zdewaluowania wszelakiej aprobaty, tylko pierwszym skojarzeniem moim, kiedy pisałem "gdzie byli rodzice". Osobiste skrzywienie, bez podtekstów innych, niż wywołanie uśmiechu na ustach ludzi o podobnie prymitywnym poczuciu humoru jak mój.
Podobnie jak "zawoalowana próba apriorycznego zdezawuowania wszelkiej dezaprobaty" może, ale nie musi, być twoim sposobem na sprawdzenie, czy jestem godny brania pod uwagę w rozmowie. Gdyby nie podstawy łaciny, słowo "aprioryczne" musiałbym sprawdzić w słowniku j.polskiego ;)

Alkohol

: pt sie 07, 2009 10:44 pm
autor: Dziki Osioł
hallucyon pisze:
"Takie strzeżenie", tzn. jakie strzeżenie? Czy chodzi o szlaban na komputer, szlaban na wyjście z domu, lanie po tyłku, odebranie telefonu komórkowego, nakaz wracania do domu przed wieczorynką czy też coś innego?


To już kwestia mojego trochę błędnego doboru słów. Ale później wyjaśniłem, że chodzi mi o tworzenie otoczki zakazanego owocu. Nieistotne w jaki sposób.

Senthe pisze:
Czy "wyrażenie braku przyzwolenia" nie mówi samo za siebie? Czy oznaczenie picia alkoholu przez nieletnich jako zachowania nagannego moralnie (przestępstwa) nie powinno jakoś wpłynąć na nieletnich?


Powinno, nie powinno, na pewno na większość nie wpłynie. Po prostu tak to już, jest, że młody człowiek chce spróbować wszystkiego.

Senthe pisze:
Rodzice mają obowiązek chronić dziecko przed popełnianiem błędów, które mogą się skończyć tragicznie!


Tak, dopóki dziecko nie za bardzo sprawnie myśli. Oczywiste jest, że niemowlak nie jest w stanie poprawnie przeanalizować potencjalnie dla niego niebezpiecznej sytuacji. I jego należy bezwzględnie chronić. Jednak nastolatek sięgający po alkohol/narkotyki doskonale wie, lub przynajmniej powinien wiedzieć (i tu ważna jest rola rodziców) jakie mogą być tego konsekwencje. Niestety, bywa tak, że taki mądrala przesadzi i zrobi sobie lub innym krzywdę, lecz wciąż myślę, że nie powinno się izolować dziecka od zagrożeń.

Senthe pisze:
Tylko jeżeli taki niepełnoletni ma trochę szacunku do rodziców (albo do siebie) - "wyrażenie braku przyzwolenia" jest dokładnie tym, co może go powstrzymać przed sięganiem po alkohol na imprezie czy przy innej okazji.


Szacunek wcale nie musi oznaczać posłuszeństwa. Na przykład ja stawiam wyżej swoją własną wizję siebie samego, niż zakazy/nakazy innych, nawet tych "innych", których darzę szacunkiem. Tak samo to może wyglądać w relacjach dziecko - rodzic.

Re: Alkohol

: sob sie 08, 2009 12:07 am
autor: Gantolandon
Czy "wyrażenie braku przyzwolenia" nie mówi samo za siebie? Czy oznaczenie picia alkoholu przez nieletnich jako zachowania nagannego moralnie (przestępstwa) nie powinno jakoś wpłynąć na nieletnich?


Nie. Jeżeli koledzy lubią sobie popić, to wpłynie co najwyżej na to, jak bardzo nastolatek będzie próbował się z tym ukryć. Od pewnego wieku młody człowiek jest bardziej podatny na wpływy otoczenia, niż rodziców.

Jeśli chcesz chronić małe dziecko przed wkładaniem rąk do ognia (co może się dla niego skończyć tragicznie):
a) stwierdzasz "a niech sobie wsadza, to je zaboli i przestanie"
b) wyrzucasz z domu wszystkie świeczki, zapałki, i zapalniczki
c) czy całym swoim autorytetem wmawiasz mu, że nie można i już?


W tym przypadku nie masz raczej do czynienia z małym dzieckiem (chyba, że o czymś nie wiem i w kraju pojawiła się plaga sześciolatków - meneli). Masz do czynienia zazwyczaj z nastolatkiem, który jest znacznie mniej skłonny do robienia dokładnie tego, co mu powiesz i znacznie trudniejszy do kontrolowania. Jeżeli w tym wieku będzie chciał zabrać się za alkohol, to się zabierze. Chyba, że sięgniesz po model austriacki (wychowanie w piwnicy), albo zdominujesz dziecko zawczasu psychicznie tak bardzo, że trudno mu będzie zdobyć się na jakąkolwiek inicjatywę.

Tylko jeżeli taki niepełnoletni ma trochę szacunku do rodziców (albo do siebie) - "wyrażenie braku przyzwolenia" jest dokładnie tym, co może go powstrzymać przed sięganiem po alkohol na imprezie czy przy innej okazji.
W innym przypadku... kto zawiódł?


Serio uważasz, że jeżeli nastolatek sięgnie na imprezie po alkohol, to oznacza to klęskę rodziców?

ALKOHOL JEST TRUCIZNĄ, a spożywany w wieku młodzieńczym może wywołać nieodwracalne patologiczne zmiany układu nerwowego.


I to są właśnie rzeczy, które warto uświadamiać dzieciom jak najwcześniej. Że alkohol szkodzi na układ nerwowy, papierosy na płuca, a Acodinu nie tykać w żadnym razie, bo rozwala wątrobę po paru latach. Tylko to wymaga zupełnie innego wychowania dziecka - żeby było odpowiedzialne (co wymaga nauczenia go rozpoznawania niebezpieczeństwa i pewnej samodzielności), a nie prostego warunkowania za pomocą zakazów i nakazów, kar i nagród. Jeśli uda się jeszcze wyrobić w nim w miarę krytyczne spojrzenie na rówieśników, to już w ogóle jest fajnie.

Cóż, tyle jeśli chodzi o idealnie kuliste dzieci. W praktyce bywa różnie, jednak przyuczanie do odpowiedzialności sprawdza się częściej, niż odgórne zakazy.

Poza tym pijany człowiek jest niebezpieczny dla siebie i innych, tym bardziej pijany nieodpowiedzialny gówniarz. Rodzice mają obowiązek chronić dziecko przed popełnianiem błędów, które mogą się skończyć tragicznie!


OK. Powiedz zatem, jak je ochronisz, kiedy siła Twojego autorytetu okaże się jednak niewystarczająca.

Znałam dziewczynę, która w Sylwestra upiła się i wypadła z trzeciego piętra, a po kilku dniach zmarła w szpitalu. Chcielibyście być jej rodzicami?


I zwykłe "nie wolno ci pić alkoholu do 18 roku życia" rozwiązałoby w jej wypadku problem?

Alkohol

: sob sie 08, 2009 7:55 am
autor: Aureus
Od siebie dorzucę, że niemiłosiernie mnie wnerwia, gdy moi kumple cały czas i cały czas próbują mi wmawiać, jaki to alkohol jest zajebisty, że nie należy pić samemu (zacytuję "upiłem się tylko dwa razy Miszcza, ale moje historie o tym jak żygałem i kiedy muszą pojawiać się prawie za każdym razem, gdy trącam alkohol, i jestem wtedy niemiłosiernie nudny": "Pić samemu? Z przeproszeniem, WTF? Dla mnie to lekko patologia..."). Lubię długie nawiasy

Co mnie wnerwia (chcę tutaj użyć innego słowa, które przypomina trochę tytuł bloga Furiatha, o, znowu nawias):
a) dla wielu ludzi stanowi on big deal, a jest to po prostu w jakiś tam sposób sfermentowane cośtam i to zwykły rodzaj żarcia i tyle;
b) młodzi ludzie od dekad muszą przechodzić fazę fascynacji alkoholem, by nagle sobie uświadomić, że to głupie;
c) moi kumple po alkoholu zachowują się jak totalni idioci i oglądanie ich jest szczytem żenady;
c') w dodatku bawią ich rzeczy (i robią rzeczy) których na co dzień unikają, ale które zazwyczaj są tak nudne lub prymitywne, że dla osoby niepijącej grono mych schlanych kumpli jest najnudniejszą rzeczą na świecie;
d) nieustannie muszę prowadzić walki i tłumaczyć, że po prostu nie chcę się upić i że w pewnym momencie Chcę iść do domu i nie zamierzam być tacy jak oni tylko po to, by łatwiej mi było się z nimi dogadywać, skoro wolę być sobą;
e) że alkohol jest kolejną sferą obwarowaną jakimiś bzdurnymi rytuałami w stylu "wypić wódkę trza po toaście do dna i dopóki wszyscy nie wypiją nie możemy nalać kolejnej", utrudniających niepotrzebnie życie;
f) gdy widzę ludzi pijących wódkę i mówiących jednocześnie, jakie to jest niedobre, że wódka to gówno, a mimo to wlewających to w siebie;
g) nie znoszę też, gdy grona fanatycznych chrześcijan przekonują, że alkohol jest zły an sich a Jezus to wodę w wino zamieniał, ale "to mu się nie godziło" : P

I tak dalej i tak dalej. Moje życie byłoby łatwiejsze bez alkoholu lub gdyby została mi przez los dobrana grupa innych ludzi, z którymi nie muszę się użerać o takie gówno.

<madness mode off>

Alkohol

: sob sie 08, 2009 8:33 am
autor: von Mansfeld
Jest jedna uniwersalna, staroświecka prawda: "w nadmiarze wszystko szkodzi".

Osobiście to alkohol spożywam od święta, dosłownie. Co najwyżej lampkę czy "50-tkę" nie-piwa w restauracjach. Nigdy się nie spiłem, nawet nie byłem w "podchmielonym" stanie, do czego nie dążę... Osobiście, to mnie od piwa odrzuca. Tylko śmierdzi i paskudnie smakuje, niezależnie od tego, czy Karmi czy Tyskie. Nie lubię piwa, a szczerze mówiąc, uznaję to za plebejski napój, nie gorszy niż "wina marki wino" czy domowej roboty bimbry (czasem) z przypadkową niewielką zawartością metanolu. ;)

Można różnymi metodami próbować docierać do dziecka/nastolatka w sprawie alkoholu. Moim zdaniem, to czy osobnik zrozumie, zalezy także od tego, co wie i myśli o alkoholu oraz w jakim środowisku żyje. Nawet jeśli rodzice stosowali taktykę wychowawczą, która czysto teoretycznie na dane dziecko byłaby idealna, to jeśli żyje i aprobuje ono swoją grupę rówieśniczą "za pan brat" z alkoholem, to nic nie poradzi się, do czasu, gdy (co najmniej) osobnik nie trafi do komisariatu czy gdzieś do rowu po alkoholowej libacji.

Moim zdaniem, należy przede wszystkim starać się wpłynąć na masy. Społeczeństwo kreuje ludzi, a ludzie kreują społeczeństwa... Bez powszechnej, i na poziomie medialnym i państwowym, i na poziomie lokalnym, zorganizowanej i zintegrowanej długofalowej akcji, nie ograniczymi negatywnych przypadków zatrucia się C2H5OH. Bo usunąc się nie da, chyba że wszystkim ludziom (w tym samym sobie) spierzemy mózg.

Mnie natomiast wkurza jedna z rzeczy. Gloryfikowanie piwa. Gdyby to była jakaś wódka, wino czy inny wyrób wysokoalkoholowy. to bym zrozumiał. Ale nie to, co jest tanie i jednocześnie "szlachetne", nie jak najtańsze wina. Można powiedzieć, że wśród "młodzieży XXI wieku" istnieje kult piwa, do którego każdy z młodzieży "musi" kultywować w oczywisty sposób, by być zaakceptowany. Zresztą nie tylko wśród młodzieży... Piwo to plebejski napój alkoholowy i tyle.

Alkohol

: sob sie 08, 2009 11:35 am
autor: Dr_Greenthumb
Gantolandon pisze:
Tego już się nie stwierdzi bez prób. Jeśli ktoś zauważy u siebie po alkoholu skłonności do agresji, albo wyjątkowo głupich wyczynów, powinien się mocno pilnować - dla dobra swojego i innych.


Spotkałeś kiedyś kogoś, kto by się do tego zastosował? ;p