Strona 1 z 1

D&D essentials, powrót do korzeni.

: ndz paź 31, 2010 9:29 pm
autor: Critical point
Na ostatnim Paxsie Wotc zaprezentowało wszystkim graczom D&D swoją nową serie podręczników: essentials.

Dla tych którzy nie wiedzą czym jest seria essentials streszczę ją krótko.
Seria essentials to książki D&D wykorzystujące system 4E aczkolwiek sposób w jaki są wydawane idzie w stronę oldschoolowego D&D, tego z 1 i 2 edycji. Sprawa się rozchodzi głównie o skondensowanie zasad, klasy i rasy.

2 pozycje DM kit i Essentials rules compedium to niewielkie książeczki w formacie A5(z czego 1 ma trochę dodatkowych bajerów jak ekran, 2 przygody , mapy i tokeny) służą całkowicie do tego by dać zasady, nic więcej. Gdzie seria essentials naprawdę lśni to książki z rasami i klasami.
Heroes of the fallen lands to książka zawierająca w sobie
5 ras podstawowych (ok może nie tak bardzo podstawowych): człowieka, niziołka, elfa, krasnoluda i super elfa ELADRINA.
4 podstawowe klasy: wojownika , czarodzieja, kapłana i łotrzyka.
Tą książkę można interpretować na 2 różne sposoby. Więcej opcji albo powrót do korzeni. Mamy tutaj 1 lub 2 podklasy dla każdego z czwórki. Łotrzyk posiada tylko jedną złodzieja i zaraz przejdę do tego jak granie złodziejem różni się od grania łotrzykiem z prawdopodobnie jakąkolwiek inną podklasą łotrzyka. Otóż złodziej to ten facet od wbijania noża pod żebra ale zamiast mieć cholernej talii kart w których widnieje kilka pięknych pozycji różnorakich wielkich obrażeń poprzez jednodniowe sztuczki, nasz złodziej używa tylko i wyłącznie swojego podstawowego ataku lub swojej głównej umiejętności backstab która jest po prostu darmowym atakiem ukradkowym o zwiększającej się z czasem częstotliwości użycia. Wszystkie jego zdolności to albo wcięcia w akcje innych , akcje pomniejsze bądź ruchu, a większość z nich, jeśli nie wszystkie, omija paradoks zapominalskiego który nie może np skoczyć w ten sam sposób 2 razy na walkę. Nie posiada żadnych mocy używanych raz na dzień. Jego zdolności polegaj głownie na tym by dzięki swojej pomysłowości i ponadprzeciętnej zręczności umiał się przekraść niepostrzeżenie w zgiełku bitewnym, ustawić i użyć swojego podstawowego (z backstabem jeśli jeszcze tego nie zrobił). Tak samo działa podklasa wojownika Slayer, wchodzi w szał bitewny i uderza swoim podstawowym atakiem podczas gdy wojownicy z PH czy Martial Power szperają po swoich taliach kart . Czarodziej z kolei ma podklasę maga która posiada czary mogące być rzucone tylko raz dziennie ale co najważniejsze wróciła księga czarów i szkoły czarów. Mag posiada wiele zaklęć(już nie tylko tych najsilniejszych i najrzadziej rzucanych) ale co dzień przezbraja się w ramach potrzeb(jak w poprzednich edycjach) dzięki czemu niekoniecznie musi używać szkoły zaklęć w których jest dobry.
2 książki jakie jeszcze nie wyszły to Heroes of the forgotten kingdoms i Monster Vault
Jak nietrudno się domyśleć Heroes bedzie dawało kolejne
5 rasy: drowy, pół-elfy, pół-orki,dragonborn i diabelstwa (tym razem już mocniej 4e) i
4 klasy: druid(sentinel?), paladyn (kawalerzysta), warlock(hexblade), tropiciel.
Ta część zapowiada się tak samo jak poprzednia książka, gdyż np hexblade jest powrotem do maga w pancerzu albo do maga walczącego bronią białą, natomiast paladyn jak nazwa wskazuje może wrócić do oryginalnej koncepcji kapłana na koniu.
O monster vault niewiele mi wiadomo , ale pewnie będzie się ją ciężko trzymać otwartą.

Dobra przejdźmy teraz do dyskusji. To co Wotc moim zdaniem próbuje zrobić z essentialem to to samo co pathfinder próbował zrobić z 3E, naprawić grzechy ojców. Obie te edycje miały problemy z klasami. W 3.0 były te cholerne prestiżówki , które były często nieodzowną częścią karty postaci zmieniając pod koniec nasze postacie w jakichś dziwnych superbohaterów zakrzywiających czasoprzestrzeń, a w 4E dostaliśmy tyle klas i bazowych ras gdzie różnice pomiędzy nimi były bardzo niejasne jeśli wogóle jeszcze istniały. Dziwne rasy i dziwne klasy, jak np ten skrytobójca który oddał dusze mrocznym mocą i zabija ludzi przy pomocy sił cienia bardzo bardzo powoli (już w 3.0 obecność jego magicznych zdolności była dziwna) zupełnie nie jak skrytobójca. Sądzę że seria essentials chce nie tylko oddać podstawowym klasom ich własny klimat (jak np zarezerwowanie dla kapłana mocy leczących czy pozwolenie wojownikowi bycia dobrym w walce i prostym jednocześnie) ale również wrócić do tego jak wyglądało D&D w pierwszych dekadach swojego istnienia, wojownik i łotrzyk uderzali, mag czarował a kapłan leczył. Twórcy obiecują również wiele innych opcji które rozwiną ilość podklas essentials różnicując coraz bardziej podstawowe klasy, mimo że to teraz wydaje się mało czas pokaże.

Proszę dzielcie się uwagami na temat tego czy essentials ma szansę naprawić D&D 4E i znowu przyciągnąć graczy.

Re: D&D essentials, powrót do korzeni.

: pt lis 05, 2010 4:44 pm
autor: ADHadh
Essentials było zapowiadane nie jako "naprawa 4e" czy "powrót do korzeni", ale jako "4e dla opornych". Ponieważ jednak dużo bardziej przypomina te pierwsze dwa, można poczuć się oszukanym przez WotC (nie pierwszy raz). Teoretycznie Essentials mają być kompatybilne z resztą, ale nie bez powodu na oficjalnym forum wielu w to wątpi. Określenie "4.5" używane jest z pogardą.
Ponadto nie całkiem wiadomo, co z tym Skrytobójcą, czy będzie w Essentials czy zostanie exclusivem dla DDi, czy to będą dwie różne rzeczy (to wydaje się być najbardziej prawdopodobne). To samo jest z Revenantami. Enigmatyczne opisy Heroes of Shadow niczego nie wyjaśniają.
Z drugiej strony klasy w Essentials trzymają się swoich ról dużo ściślej niż w podstawowej wersji (np. rycerz nie odskakuje w stronę kontroli lub ataku jak zwykły zbrojny). Zaś rzeczy takie jak DM's Kit czy Monster Vault są cenne także dla tych, którzy wolą zostać przy starej wersji ze względu na dodatki (odpowiednio: tilesy i tokeny).

Jeszcze jedno: WotC zapowiedziało, że po wyczerpaniu linii Essentials wróci do poprzedniej formy/wersji. Moze jednak będzie Arcane/Divine/Primal/Psychic Power 2.