Strona 1 z 1

Przyczyny marazmu na polskiej scenie MtG

: wt lip 05, 2005 8:41 pm
autor: Nielubiepieczarkathor
Czy nie zastanawialiście się kiedyś, dlaczego jest, jak jest, a jest źle?

Kiedyś (za starych, dobrych czasów - "kino wtedy było nieme, babcie małe jak dziewczynki") scena MtG w Polsce była znacznie większa - zarówno turniejowa, jak i casualowa. Na turniejach pojawiało się znacznie więcej graczy, a właściwie w każdej szkole można było znaleźć grupkę zapaleńców grających w Naszą Ulubioną Karciankę.

Jednakże teraz jest inaczej. Frekwencja na turniejach jest coraz mniejsza. Wielu (w tym dobrych i bardzo dobrych) graczy przestało grać. Ze świecą szukać młodzieży grającej - lub chcącej zacząć grać - w Magica. I, co chyba najgorsze, gracze "towarzyscy" coraz rzadziej przechodzą do gry "turniejowej" - co skutkuje jeszcze mniejszą ilością graczy.

Jak sądzicie, dlaczego tak się dzieje (i nie sądzę, żeby chodziło tylko o kasę - fakt, bezrobocie jest spore, ale społeczeństwo jest statystycznie bogatsze niż choćby 5 lat temu)? I co zrobić, aby temu zaradzić? Albo chociaż powstrzymać?

A może tylko mi się to wszystko uroiło i tak naprawdę graczy przybywa w zastraszającym tempie?

: wt lip 05, 2005 8:51 pm
autor: Lack
Mnie się subiektywnie wydaje, że akurat jeśli chodzi o scenę turniejową to jest w czym wybierać - turniejów jest w miarę dużo (zwłaszcza teraz, w wakacje), co do ilości grających to faktycznie może być gorzej (chociaż w lokalnym sklepie młodych graczy zawsze pełno).

Przyczyny? No nie wiem, nikomu się nie chce?

: wt lip 05, 2005 9:04 pm
autor: Angel_
Ja nie narzekam na poziom mtg a moim rejonie, chociaż na pewno nie powiem ze "w Polsce scena mtg jest całkiem OK". Nie wiem jak było kiedyś - jestem stosunkowo młodym graczem i wydaje mi się że graczy jest ciągle tyle samo. Powiem tyle - jak porównuje sobie czasami poziom karcianki tutaj i za granicą [np. w USA, czy choćby we Francji lub Niemczech/Hiszpanii] to płakać mi się czasami chce.. Nie wiem jaka jest przyczyna tak słabego 'rozwoju' mtg tutaj. Pewnie mało jest osób pośród młodzieży które chciałyby wydawać taką [dla większości - dużą] kase na karty.

A szkoda.

: wt lip 05, 2005 9:10 pm
autor: Sumczas
Angel_ pisze:
Powiem tyle - jak porównuje sobie czasami poziom karcianki tutaj i za granicą [np. w USA, czy choćby we Francji lub Niemczech/Hiszpanii] to płakać mi się czasami chce..



Skoro tak mowisz to znaczy, ze nigdy nie byles w USA. Sredni poziom tam, na turniejach, jest duuzo nizszy niz w Polsce i nie jest to tylko moje zdanie.

: wt lip 05, 2005 9:16 pm
autor: johnny b.
Może w ten sposób - w USA poziom na turniejach rzeczywiście jest niższy, jednakże praktycznie w każdym ośrodku jest 'jakiś' pros. W Polsce natomiast, taka porządna scena turniejowa, gdzie grają rzeczywiście dobrzy gracze i jest ich wielu, skoncetrowana jest jedynie w kilku punktach na mapie...

: wt lip 05, 2005 9:21 pm
autor: Nielubiepieczarkathor
Angel_ pisze:
Ja nie narzekam na poziom mtg a moim rejonie, chociaż na pewno nie powiem ze "w Polsce scena mtg jest całkiem OK". Nie wiem jak było kiedyś

swego czasu głupi FNMowy draft (za normalną cenę 3 boosterków) gromadził 16 graczy (a właściwie to więcej, ale za mało, żeby zrobić 3 pody). O ile faktycznie od roku-dwóch niewiele się zmienia (niestety, od MtG odeszło/odchodzi kilu graczy), o tyle jeszcze 3-4 lata temu aktywnych gracy, w tym graczy reprezentujących wysoki poziom, było znacznie więcej... starzy odchodzą, młodzi nie nadchodzą :(

: wt lip 05, 2005 9:29 pm
autor: fryc
Sytuacja nie jest chyba taka zła. Fakt, frekwencja na 'zwyklych' turniejach nie nalezy do najwyzszych ale juz na prereleasach np. w Katowicach brakuje miejsc. Duzym powodzeniem ciesza sie rowniez wieksze imprezy typu Majowka itp.
Z drugiej strony...
Magic jest ciagle, niestety rozrywka 'niszową'. W mediach praktycznie nie istnieje (poza prasa lokalna i zajmujaca sie grami komputerowymi - a i to sporadycznie). W tym upatrywalbym przyczyny malej ilosci graczy.
Druga sprawa to wałkowane cały czas 'leszczenie'. Mimo, ze wszyscy zapewniaja, ze nie leszcza to i tak mlodzi gracze sa regularnie dojeni z dobrych kart. Trudno w takich warunkach skladac jakis niezly deck czy przychodzic na turnieje wiedzac, ze inni tylko czekaja zeby wysępic cos z naszego klasera.

: wt lip 05, 2005 9:37 pm
autor: RagingGarth
Zaczynałem posta pisać ponad 20 minut temu z przerwami, przepraszam za wszelkie powtórzenia.

Sumczas pisze:
Skoro tak mowisz to znaczy, ze nigdy nie byles w USA. Sredni poziom tam, na turniejach, jest duuzo nizszy niz w Polsce i nie jest to tylko moje zdanie.


Odnoszę wrażenie że jednak jemu chodziło o organizację.


Nowych graczy jest mniej z paru powodów.

Pierwszy: to fakt że karcianki straciły już swoją świeżość, w końcu pierwszy był Magic w 1993, dajmy na to że przez jakieś 5-7 lat był w stanie kusić nieznanym.

Drugi powód: powstało wiele innych nowych karcianek, które odciągają potencjalnych graczy mtg (z odpowiedniego przedziału wiekowego, bo ktoś byłby gotów wypomnieć mi rzesze Pokemona). Ta kwestia rozszerza się na:

Trzeci powód: polityka właścicieli sklepów/klubów. Często decydują się oni rozwijać inne karcianki ze względów ekonomicznych. Magic pozostaje najlepiej rozwiniętą CCG (w Polsce) dlatego jeśli będą starać się zachęcać do grania w takiego WarCry'a to jest większa szansa że będa kupować boostery. To wielki "mankament" turniejowych graczy mtg, są na tyle inteligentni że w zdecydowanej większości wiedzą iż kupowanie boosterów w celu znalezienia kart do talii, jest wielce nieopłacalne. Ponadto mają realną możliwość, łatwego sprowadzania sobie singli z alternatywnych źródeł. A gracze innych karcianek mogą być nieraz skazani na kupowanie boosterków.

Czwarty powód: za duża przepaść między graczami turniejowymi a casualami jaka się wytworzyła. Środowisko mtg poprzez swoje zaawansowanie ma wielką wyrwę pośrodku. Tak naprawdę jedyny kontakt między graczami tych dwóch obozów to handel, ewentualnie wzajemne niezrozumienie w wątkach na forum.

Piąty powód: mimo że średnio jesteśmy bogatsi, to jednak ceny wzrosły znacznie. I rodzice nie zwracają uwagę na to że mają niby lepsze wynagrodzenie, dla nich nadal fakt że dziecko chce wydawać po 50zł na paczkę 75 kartoników jest mocno podejrzany (to taka psychiczna bariera, inna sprawa że tournament packi kosztowały kiedyś po 30zł a może nawet mniej).

Szósty powód: często niezadowalająca przedsiębiorczość. Jak mi się skończy wszystko ze studiami, znowu będę gadał w Bardzie żeby wywiesili plakaty, informujące o systemach nagród na naszych FNMach. Chodzi o to że chyba nieraz organizator zakłada że gracze zjawią się sami (dlatego często wrzucam info o turniejach na dzień przed samym faktem).

Siódmy powód: MTGO. Nie ma się co rozpisywać.

-------
EDIT:

Ósmy powód: naprawdę niezły rozwój gier elektronicznych, w tym szczególnie chodzi o te do grania przez sieć (np World of Warcraft). Ten rodzaj gier ma się coraz lepiej.

: wt lip 05, 2005 9:43 pm
autor: Angel_
Tak Sumczas - zgodzę się z Tobą, tam jest więcej młodzieży która lubi MtG ponieważ idzie się świetnie pobawić i rysunki są cool. Ale sam przyznasz - organizacja turniejów, oraz samo promowanie M:tG w USA stoi na o wiele wyższym poziomie niż u nas, czy nie?

: śr lip 06, 2005 10:06 am
autor: Malthan
U mnie w mieście może nie ma pro graczy, ja sam prowadzę z 5 turniejami rozegranymi, ale za to ciągle wciągamy nowych graczy - w ciągu ostatnich 3 lat przestało grać raptem z 3, a wciągnęliśmy kilkunastu nowych - do tego stopnia się nam udało, że kłopoty z miejscem sięzaczeły bo cieżko u siebie w pokoju zmieścic 12 grających naraz :)

: śr lip 06, 2005 11:05 am
autor: SceNtriC
Myślę, że głównymi powodami zmniejszania się sceny M:tG w Polsce jest

a) leszczenie początkujących graczy przez bardziej doświadczonych
b) kiedyś RPG było tajemnicze (bo nowe) i niektórzy odważyli się zobaczyć co to jest. I zostali, a dzisiejsza młodzież, która już słyszeła o karciankach, bitewniakach, sesjach itp. uważa, że po co wydawać kasę na jakieś głupoty, jak można to przeznaczyć na piwo/imprezy/papierosy itp. :neutral:
c) niechęć rodziców wobec wydawania kasy na kartoniki. Sam jestem przez to potępiany, ale można sobie z tym dać radę, trzeba tylko spokojnie wytłumaczyć, na czym to wszystko polega.

Myślę, że gdyby odbywało się więcej turniei wyłącznie dla początkujących z ich taliami (bodajże były takie w Warszawie) i jakieś prelekcje dla nich, to ilość graczy by zwrastała, a nie malała.

Pozdrawiam

: śr lip 06, 2005 11:34 am
autor: Krzychu
Nie wiem jakie są powody takiego stanu rzeczy. Jednak na swoim przykładzie, przestałem grać przeszło 2 lata temu, a powodów było kilka - brak czasu, zwłaszcza na wyjazdy, brak lokalnej sceny (możliwe wyjazdy - patrz wyżej, brak czasu na 'rozkręcenie' sceny u siebie na wsi, nieuzasadniona niechęć do MTGO). Sprzedałem więc całą swoją kolekcję i zaprzestałem gry - początkowo turniejowej, potem również towarzyskiej.

Jakąś chwilę temu obudziła się we mnie ogromna chęć powrotu do ulubionej niegdyś karcianki. Kilkanaście dni na forach wystarczyły by zorientować się, że sporo rzeczy się zmieniło. Wrocławska scena podupadła, podobnie wydaje się wyglądać sprawa w Legnicy - dwóch najbliższych mi miastach gdzie niegdyś w MTG grało się dużo i często. Granie 'po kablu' nie daje mi takiej przyjemności więc chcąc pograć muszę nastawić się na wyjazdy. Jeśli znajdę czas to świetnie, jeśli nie, cóż, zostanie przyznać się do błędu i zarzucić pomysł powrotu do gry.

Starając się odpowiedzieć, choćby częściowo, na zadane pytanie dlaczego jest źle pozwolę sobie chwilę pogdybać. Osobiście nie wiem nawet czy faktycznie tak jest, nie miałem jeszcze przyjemności grać gdziekolwiek poza Wałbrzychem (jeden wyjazd do Wrocławia, sealed z kart których nazwy znałem jedynie z przypadkowych wizyt w dziale Trade spowodował ogólny smutek i wniosek, że wciąż jestem daremnym graczem w limited) jednak wierze, że faktycznie może tak być. Widzę, że w Katowicach jak zawsze, tętni życie, w Poznaniu coś się dzieje, obok tego jednak czytam o problemach z lokalem w tak duzym mieście jak Warszawa itepe. Czy MTGO odbiera graczy? Pewnie część tak, łatwiej rozegrać turniej online niż zaplanować wyjazd (ponieść koszty i temu podobne). Jednak MTGO było również te 2-3 lata temu, ludzie testowali, zarabiali, ale na turniejach pojawiali się i tak. Jednak znaczący wpływ na obecny stan mogą mieć takie czynniki jak:
1) Pieniądze - wiadomo, jak nie wiadomo o co chodzi, chodzi o dupę albo pieniądze. MTG kosztuje, wyjazdy kosztują. Jasne, nie stać Cię, nie graj. No i sporo ludzi nie gra. Po przeszło dwóch latach patrzę na ceny niektórych kart i popadam w zadumę - dlaczego aż tyle? Niegdyś nie było uncommonów wartych 20+ zł, kart było więcej więc i ceny/dostępność były bardziej przyzwoite. Oczywiście, im mniej graczy (zwłaszcza casual, chodzi przecież głównie o kupowanie boosterów) tym mniej kart w obiegu. Każdy woli kupić single.
2) Czas - ludzie dorastają, kończą studia i zaczyna brakować czasu na grę. Wydaje się, że w taki sposób MTG traci zwłaszcza tych graczy z długoletnim stażem.
3) Brak promocji MTG - jak zachęcić początkujących graczy do gry? FNM'y są, ale i tutaj dominuję gracze doświadczeni, którzy grają dla folijek. Więc taki początkujący gracz z przypadkowym deckiem może jedynie popatrzeć jak grają lepsi. Oczywiście, to powinno mobilizować, a nie zniechęcać, ale mimo wszystko, z pozycji takiego gracza, fajnie byłoby gdyby i on mógł powalczyć.

Oczywiście, pewnie powodów jest znacznie więcej jednak te przyszły mi do głowy niemal natychmiast. Na drugą myśl nie mam czasu czekać, zwłaszcza, że jak na razie średnio mogę się wypowiadać, jak odwiedzę dwa, trzy turnieje i spotkam tam 8+ graczy wtedy będę nabędę niejako moralne prawo do narzekania razem z wami. ;)

: śr lip 06, 2005 1:41 pm
autor: Lack
spajder pisze:
MTG kosztuje, wyjazdy kosztują. Jasne, nie stać Cię, nie graj. No i sporo ludzi nie gra. Po przeszło dwóch latach patrzę na ceny niektórych kart i popadam w zadumę - dlaczego aż tyle? Niegdyś nie było uncommonów wartych 20+ zł, kart było więcej więc i ceny/dostępność były bardziej przyzwoite.


Karty zawsze dużo kosztowały. Teraz jakby na to nie patrzeć są tańsze niż 2-3 lata temu. I teraz jest ich zdecydowanie więcej pozatym (choćby dzięki MTGO).


spajder pisze:
3) Brak promocji MTG - jak zachęcić początkujących graczy do gry? FNM'y są, ale i tutaj dominuję gracze doświadczeni, którzy grają dla folijek. Więc taki początkujący gracz z przypadkowym deckiem może jedynie popatrzeć jak grają lepsi. Oczywiście, to powinno mobilizować, a nie zniechęcać, ale mimo wszystko, z pozycji takiego gracza, fajnie byłoby gdyby i on mógł powalczyć.


To po co w ogóle organizować turnieje, skoro wygrywają w nich najlepsi? Może po prostu zrobić losowanie na początku i zoaszczędzić 4 godziny czasu?
Turnieje są po to, żeby można się było czegoś nauczyć, a na FNMach dodatkowo każdy może coś wygrać, bo nie tylko top otrzymuje folie.

: śr lip 06, 2005 3:05 pm
autor: Krzychu
Karty zawsze dużo kosztowały. Mówisz, że teraz karty są tańsze - nie wiem jak Ty na to patrzysz, ale dla mnie to nie jest takie jasne. Oczywiście, niektóre karty tanieją, niektóre drożeją, inne jeszcze trzymają stałą cenę. Ale karty grane, ba, bardzo często grane osiągają ceny wysokie, IMO wyższe nawet niż karty popularne w innych okresach. Problem dostepności to kolejna sprawa - owszem, również kiedyś, przed eventami, zaraz po wyjściu danego dodatku, był problem z dostępnością niektórych kart. Ale wydaje mnie się, że problem ten był znacznie mniejszy niż ma to miejsce teraz.

Oczywiście, mogę postarac się o przykłady. Wiem Lack, że jesteś trader, że znasz ceny kart i śmiało możesz na ten temat dyskutować, ja piszę o tym co kiedyś wiedziałem i o tym co widzę teraz. Fakt, moja wiedza ogranicza się teraz do kilku spisów h/w na forach tak więc zakłądam taką ewentualność, że to ja jestem w błędzie. Ale na tę chwilę nie jest to dla mnie takie jasne.

I druga sprawa, turnieje. Nie wierzę, że mnie nie rozumiesz. Jasne, turniej jest po to, by wygrywali najlepsi. Chodzi mi konkretnie o turnieje organizowane dla tych początkujących. To byłaby świetna sprawa, gdyby obok obecnych eventów były również takie dla początkujących, takie w których to właśnie ta część graczy mogłaby grać i wygrywać, nawet niekompletnymi deckami. Oczywiście, to tylko dodatek do sceny turniejowej, ale to również ukłon w stronę graczy o mniejszym doświadczeniu.
Owszem, na turniejach można się sporo nauczyć, ale na turniej przychodzisz będąc ograny, znając meta, mając za sobą długie godziny testingu. Jakie szansę mają początkujący grając z lokalnymi (i nie tylko) prosami? Małe. No, chyba, że trafią pocieszkę na stół (zakładając, że przy tym stole gra dwóch noobów) albo szczęśliwy rzut kostką wskaże na początkującego i to jemu przypadnie rozlosowana nagroda.

Nie mówię, że jest źle jak jest. Rozmawiamy o tym dlaczego jest jak jest.

: śr lip 06, 2005 3:27 pm
autor: Siewca_Wiatru
Turnieje dla poczatkujacych sa z zasady debilne. w moim miesice sie odbywaly i byly imo duzym bledem.
Jak mi wykazesz kto jest poczatkujacym a kto nie??
Jak potem zachecisz takiego poczatkujacego ktory kosi te turnieje by przyszedl na normalny turniej??
Ogolnie na takie turnieje nie wpadna kolesie ktorzy graja casualowo wiec zostaja... no wlasnie kto??

Jedyna z form promocji/wspomagania/zachecania poczatkujacych do gry turniejowej to osobna nagroda dla najlepszego poczatkujacego.

I prawda jest taka ze scena wyglada tak samo z roku na rok wszyscy narzekaja ze jest coraz gorzej gram od 5-6lat i zawsze bylo narzekanie ze jest malo nowych graczy ze starzy odchodza ze karty drozsze itd itp
a na turniejach jakos widze coraz wiecej osob u siebie w miescie kiedys jakbylo 8osob na fnm to byl sukces teraz po 20 mamy.

Wiecej optymizmu

: śr lip 06, 2005 5:49 pm
autor: RagingGarth
Siewca_Wiatru pisze:
Turnieje dla poczatkujacych sa z zasady debilne. w moim miesice sie odbywaly i byly imo duzym bledem.
Jak mi wykazesz kto jest poczatkujacym a kto nie??
Jak potem zachecisz takiego poczatkujacego ktory kosi te turnieje by przyszedl na normalny turniej??
Ogolnie na takie turnieje nie wpadna kolesie ktorzy graja casualowo wiec zostaja... no wlasnie kto??


Problemy które wymieniasz wcale nie są trudne do przeskoczenia. Wystarczy chcieć i mieć pomysł. Trochę lamentujesz.

A inna sprawa że faktycznie początkujący powinni być tak kierowani, żeby jak najmniej potrzebowali specjalnych turniejów w zakmniętych społecznościach, a jak najwięcej grali z najlepszymi.

: śr lip 06, 2005 8:25 pm
autor: Lack
spajder pisze:
Karty zawsze dużo kosztowały. Mówisz, że teraz karty są tańsze - nie wiem jak Ty na to patrzysz, ale dla mnie to nie jest takie jasne. Oczywiście, niektóre karty tanieją, niektóre drożeją, inne jeszcze trzymają stałą cenę. Ale karty grane, ba, bardzo często grane osiągają ceny wysokie, IMO wyższe nawet niż karty popularne w innych okresach. Problem dostepności to kolejna sprawa - owszem, również kiedyś, przed eventami, zaraz po wyjściu danego dodatku, był problem z dostępnością niektórych kart. Ale wydaje mnie się, że problem ten był znacznie mniejszy niż ma to miejsce teraz.


Patrzę na cenę topowych kart. Jeśli parę lat temu topowe erki T2 przekraczały cenę 70 zł/szt dochodząc prawie do setki, a teraz najdroższe z najnowszego dodatku kosztują 40 zł, to różnica jest znaczna. I jeden uncommon za 20 zł jej nie zniweluje.

spajder pisze:
I druga sprawa, turnieje. Nie wierzę, że mnie nie rozumiesz. Jasne, turniej jest po to, by wygrywali najlepsi. Chodzi mi konkretnie o turnieje organizowane dla tych początkujących. To byłaby świetna sprawa, gdyby obok obecnych eventów były również takie dla początkujących, takie w których to właśnie ta część graczy mogłaby grać i wygrywać, nawet niekompletnymi deckami. Oczywiście, to tylko dodatek do sceny turniejowej, ale to również ukłon w stronę graczy o mniejszym doświadczeniu.


Uczyć się można tylko od najlepszych. Między sobą to mogli by conajwyżej ewoluować, a to znacznie dłuższy proces.
Dla najmłodszych (początkujących) są serie JSS (do 15 roku).

spajder pisze:
Owszem, na turniejach można się sporo nauczyć, ale na turniej przychodzisz będąc ograny, znając meta, mając za sobą długie godziny testingu. Jakie szansę mają początkujący grając z lokalnymi (i nie tylko) prosami? Małe. No, chyba, że trafią pocieszkę na stół (zakładając, że przy tym stole gra dwóch noobów) albo szczęśliwy rzut kostką wskaże na początkującego i to jemu przypadnie rozlosowana nagroda.


Ja przychodzę na turniej pograć, ale pewnie jestem wyjątkiem.
Równamy do góry, nie w dół. Turnieje są po to żeby wygrywali najlepsi.

Siewca_Wiatru pisze:
Turnieje dla poczatkujacych sa z zasady debilne. w moim miesice sie odbywaly i byly imo duzym bledem.
Jak mi wykazesz kto jest poczatkujacym a kto nie??
Jak potem zachecisz takiego poczatkujacego ktory kosi te turnieje by przyszedl na normalny turniej??


Bariera wieku, jak w sporcie. Do 15 - początkujący, powyżej normalny.

Siewca_Wiatru pisze:
Ogolnie na takie turnieje nie wpadna kolesie ktorzy graja casualowo wiec zostaja... no wlasnie kto??


A na jakie turnieje wpadną gracze casualowi? Turnieje casuwalowe? Masło maślane.

Siewca_Wiatru pisze:
Jedyna z form promocji/wspomagania/zachecania poczatkujacych do gry turniejowej to osobna nagroda dla najlepszego poczatkujacego.


Aha, czyli turnieju dla początkujących nie zrobisz, bo nie wiesz kto to miałby być, ale nagrodę przyznasz? Trochę sprzeczne jak dla mnie...

Re: Przyczyny marazmu na polskiej scenie MtG

: sob gru 05, 2015 5:01 pm
autor: Okularnik
Powody słabej frekwencji to zła organizacja i mentalność Polaków. W USA, Niemczech atmosfera turniejowa jest świetna potrafią się wyluzować. Tam granie w mtg na turnieju to przyjemność a Polska kuleje jak zbity pies. (...)

Proszę o wstrzemięźliwość językową. Wycieczka osobista wypowiedziana względem ogółu jest niedopuszczalna tak samo jak ukierunkowana.
Specu

Przyczyny marazmu na polskiej scenie MtG

: pn gru 07, 2015 5:05 pm
autor: Okularnik
Podczas grania na Cockatrice zauważyłem że najlepiej wypadają Amerykanie i Włosi w podejściu do samego grania w karty. Dało się odczuć że są zrelaksowani i czerpią przyjemność. Miałem okazje być w kilku gameroomach w Polsce i połowa ludzi wie o co chodzi a druga połowa wprowadza blokady dla mnie nie do przyjęcia wiec przestałem chodzić na turnieje. Wystarczy upodobnić się do stylu amerykańskiego i będzie dobrze. Najlepiej zadać sobie zawsze pytanie ,, po co przychodzę na turniej i na ile granie na turnieju sprawia mi frajde'' Jak ktoś był za granicą i grał w innych krajach na turnieju mtg zauważy rażące różnice. Pozwoliłbym sobie na kilka oskarżeń ale skoro na forum jest to niedopuszczalne... Jak się gra w Polsce na turnieju odp: średnio :papieros:

Przyczyny marazmu na polskiej scenie MtG

: śr gru 09, 2015 10:19 pm
autor: Specu
To co mówisz jest tylko częściową prawdą.

MTG w Polsce jest jak poker. Bardzo mała nisza i zawodnicy, którzy na tle europejskim są przeciętni. Wynika to między innymi z zasobności portfela oraz specyfiki kraju - u nas próżno szukać sponsorów, którzy zafundują podróżowanie, wizy itp. W innych krajach wygląda to zupełnie inaczej. Wyjątkiem w Polsce są szachy (mój obecny ranking to 2383), ponieważ gra ta jest w bardzo małym stopniu uzależniona od zasobności portfela. To nie losowe karty, lecz myślenie, taktyka oraz ciężka praca kondycyjna przy szachownicy. Nawet na poziomie rozgrywek ogólnopolskich (Mistrzostwa Polski) czy prestiżowych turniejów typu memoriał Akiby Rubinsteina w Polanicy czy Najdorf Chess Festival w Warszawie można wygrać srogą kasę oraz zmierzyć się ze śmietanką w postaci Szyrowa czy Kramnika.
Nie trzeba jednak grać w finałach Mistrzostw Polski, ponieważ na nisko sklasyfikowanych turniejach o kategorię atmosfera jest mega. To dlatego, że w szachach nie da się zajść gdziekolwiek bez spędzenia tysięcy godzin nad szachownicą ucząc się. To kształtuje szacunek do przeciwnika ale i do samego siebie.
Grając w mtg nawet na ptq po prostu masz talię kupioną za złotówki, płacisz wpisowe i czasami wystarcza szczęście. Zasobność portfela decyduje o tym czy idziesz wyżej czy nie, ponieważ gra wymaga przeciętnej inteligencji oraz krótkiego ogrania - umówmy się, rozegranie 200 partii jedną talią to dziecinna zabawa, nawet jeśli nazywa się to ostrym testingiem przed turniejem.
Granie na bazyliszku to zupełnie inna bajka w porównaniu do gry w rzeczywistości. Inne podejście, inna kondycja (śmieszą mnie ludzie, którzy po 6h grania na pre mówią, że są mega zmęczeni... Panowie... czym?). W Polsce jest jeszcze mentalna komuna, leszczenie dzieci oraz tworzenie się grup pod wezwaniem. Prawdę mówisz poruszając temat, że w Polsce nie ma grania ponieważ sprawia mi to frajdę. Nie raz nie miałem z kim zagrać, ponieważ mając składaka w niezdefiniowanym formacie nie wpisywałem się w wieczny testing T2 perfidnie zerżniętymi netdeckami, które zostały już i tak rozpracowane na wszelkie możliwe sposoby.
Na szczęście z nałogu się wyzwoliłem i od dobrych 3 lat nie gram w mtg. Mam 6 talii, których nie sprzedałem i 3 albumy perełek i jeśli ktoś będzie chciał zagrać w old fashion way to proszę bardzo. Balancing Things, Wizard Tribal, Korlash Control oraz 3 inne dziwne talie czekają :)

Przyczyny marazmu na polskiej scenie MtG

: czw gru 10, 2015 12:50 pm
autor: Exar
Hmm, ciekawe, dziwne że nie boisz się porównywać M:tG do szachów, zaraz ktoś Cię zjedzie:)

Ja przestałem grać z 2 powodów:
1. Chamskie kopiowanie decków z neta (to samo o czym piszesz)
2. Granie proxy.

Połączenie tych dwóch spowodowało, że gra straciła cały urok - zamiast pięknych ilustracji jakieś chamskie papierki, do tego 0 przemyślenia talii.

Pozdro,
Exar

EDIT:
I jeszcze jedno mnie wkurzyło nieziemsko. Mianowicie, w Tempeście (chyba..) były dual-lądy, które wchodziły ztapowane i były rarem. A potem wyszedł dodatek, który miał takie same lądy i nie wchodziły ztapowane. I te tempestowe lądy stały się bezwartościowe. Był to moim zdaniem brak szacunku dla starszych graczy.

Przyczyny marazmu na polskiej scenie MtG

: czw gru 10, 2015 5:31 pm
autor: Specu
Co do zjechania - nie boję się, ponieważ w mtg gram z przerwami (mniejszymi czy większymi) od Ice Age, a w szachy od 4 roku życia, czyli jeszcze dłużej. Jeśli ktoś chce wdać się w dyskusję - proszę bardzo :P

To fakt, że power level kart idzie w górę. Pamiętam jakim wymiataczem był Spiritmonger, a teraz ludzie dziwią się, że ta karta jest to rare. Gra tego typu musi się zmieniać, a zmiany mogą iść jedynie w kierunku zwiększania potencjału kart. Nie zmienia to jednak faktu, że kilka ostatnich dodatków oraz zmiany w zasadach są na tyle nie z tej ziemii (przekombinowane mechaniki), że odechciewa się nawet czytać zasad. Dodatkowo modyfikacje zasad są zdecydowanie przesadzone (o ile brak mana burna zrozumiem, to zmiany w zasadach legend to już przesada).
Proxy to kwestia umowna. Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś nie mógł dostać kompletu jakiejś tam karty któa jest kluczowa np. dla komba i ma 2 sztuki proxów. Natomiast proxowanie całych talii to przesada (widziałem talie co nawet llanowar elves były na proxach)

Przyczyny marazmu na polskiej scenie MtG

: czw gru 31, 2015 1:37 am
autor: RagingGarth
Myślę, ze problemy o ktorych piszecie, to tak naprawdę nie są problemy.

1. Magic faktycznie jest drogi, ale to się da obejść. Pożyczanie kart jest powszechną praktyką. Wystarczy zakręcić się w jakiejś grupie na dłużej i jak cię wszyscy poznają, to nie ma problemu skombinowac karty. Najbardziej utytułowany polski gracz magica nie posiada własnych akrt. Pożycza je właśnie na każdy większy turniej. Oczywiście dojazdy i wpisowe są już jakąś barierą, ale ta zawsze będzie. Naturalnie gra jest projektowana na rynek amerykański i dla nas wydaje się droga, to się jednak nie zmieni.

2. Net deckowanie jest czymś jak najbardziej pozytywnym w mojej opinii. Przede wszystkim daje każdemu możliwość walki na najwyższym poziomie. Znam mnóstwo przypadków osób które były bardzo zadowolone kiedy spróbowały dla odmiany grać sprawdzonymi taliami, a wcześniej cały czas przegrywały, co niszczyło im przyjemność z gry własną konstrukcją. Przy okazji w magicu zawsze trwa nieustający proces optymalizacji decklisty i zawsze się kopiuje najlepsze rozwiązania. To jest zresztą prawo natury, a nie tylko magica.

Z drugiej strony netdeckowanie to prezent dla tych którzy lepiej rozumieją grę i są w stanie przewidzieć metagame i je skontrować odpowiednim doborem talii/sideboardu.

3. Argument o proxach jest mega dziwny. Jeśli umawiasz się na grę casualować to jasne, że wtedy proxy sa bez sensu. Ale kiedy przed turniejm szukasz maksymalnie optymalnego buildu dla swojej talii, to nie będziesz kupował wszystkich kart, którymi MOŻE zagrasz, tylko najpierw chcesz je sprawdzić. Poza tym niektórzy proxują talie w całości po to żeby w trakcie testingów móc je ogrywać przeciwko różnym archetypom, a nie tylko przeciwko talii kolegi, który jak zwykle przyszeł ze swoją ulubioną konstukcją.



BTW wątek był aktualny 10 lat temu. Obecnie Magic na całym świecie jest w szczycie popularności i nie marazmu nie widać. Trochę osób marudzi, bo faktycznie mieliśmy teraz najdroższy standard w historii, ale to się zaraz powinno diametralnie odwrócić, a poza tym tak naprawdę na turnieje typu FNM nie powinno mieć przełozenia.

Przyczyny marazmu na polskiej scenie MtG

: czw gru 31, 2015 11:42 am
autor: Specu
RagingGarth pisze:
Najbardziej utytułowany polski gracz magica nie posiada własnych akrt. Pożycza je właśnie na każdy większy turniej.


Zapewne mówisz o Oberze. Fakt Przemek sporo pożycza, ale to jest zupełnie inna parka. Obera zna chyba każdy medżikowiec przynajmniej ze słyszenia. Jeśli chodzi jednak o mniejszą skalę to już nie jest tak różowo. Znam ludzi co nawet na FNM BB Elfa nie pożyczą, bo nie. To jest dość powszechna praktyka. W zasadzie pewniakiem jest pożyczanie od osób handlujących (swego czasu Marcin Guz na luzie pożyczał karty osobom które znał)

RagingGarth pisze:
Net deckowanie jest czymś jak najbardziej pozytywnym w mojej opinii. Przede wszystkim daje każdemu możliwość walki na najwyższym poziomie.


I tak i nie. Z jednej strony masz pewność że w constructed będzie to talia na bardzo dobrym poziomie, z drugiej strony jednak nie zdobywasz doświadczenia w Limited, które jest ważniejsze jeśli chodzi o grę turniejową. Umiejętność budowania talii od zera (nie ważne czy to jest draft, sealed czy blok) nie jest rozwijana w przypadku netdeckowania.

RagingGarth pisze:
Z drugiej strony netdeckowanie to prezent dla tych którzy lepiej rozumieją grę i są w stanie przewidzieć metagame i je skontrować odpowiednim doborem talii/sideboardu.


Jeśli przewidzisz turniejowe meta, to nie potrzebujesz netdecka. Moim monoblackiem tworzonym i udoskonalanym przez 2 lata grałem na równi przeciw deckom Legacy typu Naya Zoo, Bant Aggro, czy Maverick (z tą różnicą, że tamte decki kosztowały powyżej 4000zł, a mój 300zł). Jak masz kompetytywny, dobry i przemyślany deck który dobrze wbije się w meta to będziesz na pewno w top8.

RagingGarth pisze:
Poza tym niektórzy proxują talie w całości po to żeby w trakcie testingów móc je ogrywać przeciwko różnym archetypom


Biorąc pod uwagę to, że internet jest dobrem wspólnym o wiele łatwiej się testuje z kubkiem kawy we własnym domu grając przesz Cocatrice niż łazić po miejscówkach i szukać dobrych graczy z kilkoma taliami. W realu testuje się inaczej, ale prawdziwy testing to rozegranie minimum 70 rozdań, żeby wyciągnąć konkretne wnioski, albo nauczyć się grać taką talią.

RagingGarth pisze:
Trochę osób marudzi, bo faktycznie mieliśmy teraz najdroższy standard w historii,


Haha, wiedziałem, że to powiesz :D
Masz oczywiście rację, ale zobacz, że na kanwie mega drogiego Standardu oraz Moderna wyrósł garb w postaci.... Paupera oraz EDH. Fakt, że staple to EDH poszły mega do góry, ale pauper cały czas jest bardzo tanim i super fajnym formatem... póki nie netdeckujesz, bo wtedy okazuje się że są 3-4 overpowered archetypy które zamiatają całą resztę. Trzymają się jednak własnych pomysłów format daje nieprzeciętną radość z gry oraz jest tani. EDH jest sporo droższy, ale cały czas jest tańszy od Standardu i EDH. Wymaga dobrych kart, ale po sztuce oraz nie jest aż tak wrażliwy na "tansze zamienniki". A to dlatego, że tu przewagę zyskuje pomysł nad wykonaniem.

Przyczyny marazmu na polskiej scenie MtG

: pn sty 04, 2016 10:31 am
autor: Exar
Net deckowanie jest czymś jak najbardziej pozytywnym w mojej opinii.


Jak jeszcze grałem w M:tG (jakieś 15 lat temu...) to sprawa wyglądała tak - było w mieście może ze 30 aktywnych graczy. Z czego 20 kopiowało w pewnym momencie talie z sieci, a 10 bawiło się grą (i najczęściej przegrywało). I w tym momencie gra przestała bawić, bo byle idiota robił talię, która wygrywała z "amatorami" w 90% przypadków (amatorami w cudzysłowie bo ludzie grali w M:tG od lat a i tak z taliami sieciowymi nie mieli szans).

Argument o proxach jest mega dziwny. Jeśli umawiasz się na grę casualować to jasne, że wtedy proxy sa bez sensu.


Znowu - u nas w mieście może 3-5 osób grało w prawdziwych, dużych turniejach poza miastem. A mimo to, osoby nigdy nie grające w turniejach grały proxami i nie bardzo do nich trafiały argumenty, że my, stara gwardia (ww. "amatorzy"), chcemy grać w M:tG, wraz z całym urokiem, pięknymi ilustracjami, kolekcjonowaniem, handlem, itp, a nie z karteczkami oraz talią skopiowaną bezmyślnie z sieci.

Podsumowując - pytasz skąd marazm - ja osobiście straciłem wiarę w tę grę w momencie wspomnianym wyżej. M:tG stracił dla mnie urok, stał się bezmyślną grą w której było więcej proxy i talii z sieci niż własnej rozkminy. I właściwie tyle. Obiektywnie brzmi to jak obrażanie się małego dziecka na cały świat, który idzie do przodu, ale fakt jest faktem, że taka gra mi przestała odpowiadać i po prostu przestałem grać.

PS. Ale cały czas mam gdzieś w głowię myśl, aby skompletować jedną z talii którymi kiedyś grałem... byłby to piękny skok w przeszłość. Pytanie tylko czy są jeszcze turnieje, na których nie ma zbanowanych kart :).

Przyczyny marazmu na polskiej scenie MtG

: pn sty 04, 2016 7:34 pm
autor: Specu
Exar pisze:
I w tym momencie gra przestała bawić, bo byle idiota robił talię, która wygrywała z "amatorami" w 90% przypadków (amatorami w cudzysłowie bo ludzie grali w M:tG od lat a i tak z taliami sieciowymi nie mieli szans).


Uderzasz w istotę problemu. Chodzi o nastawienie ludzi. Swego czasu rzuciłem temat do znajomych - robimy booster crap draft/sealed (zbieramy crap ze wszystkich edycji, robimy z nich boostery i draftujemy). Zabawa była przednia przez... 3 spotkania. Później ludzie stwierdzili że daleko temu do normalnego grania i z 12 osób zostało 5 które chciały grać, a nie było jak...

Chętnie bym do M:tG wrócił, ale mimo że Warszawa tętni życiem i graczami, to wiem że nie będę miał z kim grać. Każdy ciśnie T2/Modern na "kompetytywnym" poziomie. Nie ma grania casualowego dla funu i zabawy i akcji typu Dromad Purebred. Zajarałem się na paupera, ale jak zobaczyłem że 8/10 decków to netdeckowane OP składaki to podziękowałem

Re: Przyczyny marazmu na polskiej scenie MtG

: wt sty 05, 2016 5:56 pm
autor: Ryoga
Niestety nastąpiła zmiana gwardii, do mtg przyszło nowe pokolenie. Wychowane na internecie i nie wyobrażające sobie innej formy grania niż młócenie top listami z tcgplayer. Bez żadnej kreatywności, tylko ględzenie o tym ile procent mam z jakim matchup i słynne testowanie rozpisek.
Do tego dochodzi bardzo dziwne zachowanie graczy. Po rzuceniu MTG grywałem w L5R, a teraz aGoT i przeciwnicy byli ultra wyluzowani, gry były pełne zabawy, dyskusji, analizowania zagrywek na bieżąco. W MTG zaś siedziałem zazwyczaj naprzeciw zasępionego smutasa.