Strona 1 z 13

Film który chcielibyście wymazać z pamięci...

: ndz sie 26, 2007 7:46 pm
autor: Ultimate Cage
Czy istnieje film, którego wolelibyście nigdy nie obejrzeć i potwornie żałujecie, że go widzieliście? Jest wiele beznadziejnych i głupich filmów, ale większość z nich można jakoś przetrawić, szybko zapomnieć i przeboleć stracony czas. Są jednak filmy, które z różnych powodów zaklinują się w pamięci lub w jakiś inny sposób odmienią percepcję. Dla jednych mogą to być z oczywistych względów filmy gore, a dla pozostałych zupełnie inne. Może warto przestrzec potencjalne 'ofiary' takich oszukańczych produkcji i polecić omijanie ich szerokim łukiem? Dla mnie filmem, który nigdy nie powinien powstać, którego wolałbym nigdy nie obejrzeć, który to kompletnie zmasakrował i bezczelnie odarł z kultowości pierwowzór jakim jest nieprzeciętny "CUBE", to żałosny produkt zatytułowany szumnie "Hypercube". Obejrzenie "Hypercube" niszczy kompletnie odczucia związane z "CUBE", całą tajemniczość, niedopowiedzenia, uczucie dyslokacji, wielką niewiadomą, surrealizm... Gdyby nie powstał film "CUBE ZERO" to "CUBE" zaginąłby przytłoczony przez nieudolny tak zwany 'sequel'. Na szczęście "CUBE ZERO" przywraca niesamowitość temu filmowi i skoro już rzeczywiście koniecznie musiała powstać kontynuacja to "CUBE ZERO" godnie spełnia tę funkcję ciekawie łącząc wątki obydwu filmów. Podsumowując wywód powtarzam, że potwornie żałuję obejrzenia "Hypercube" jak żadnego innego filmu w moim życiu.

Re: Film który chcielibyście wymazać z pamięci...

: ndz sie 26, 2007 7:50 pm
autor: Siriel
Ultimate Cage pisze:
Na szczęście "CUBE ZERO" przywraca niesamowitość temu filmowi i skoro już rzeczywiście koniecznie musiała powstać kontynuacja to "CUBE ZERO" godnie spełnia tę funkcję ciekawie łącząc wątki obydwu filmów.
Odniosłem wrażenie, że "Cube Zero" to raczej prequel do "Cube", a nie kontynuacja.

: ndz sie 26, 2007 8:54 pm
autor: Craven
Wymazałbym "Being John Malkovich" - to trauma a nie film.

Wymazałbym również Memento i Alien'a - ale tylko dla przyjemności powtórnego obejrzenia - pomyślcie jak fantastycznie byłoby nie wiedzieć kto z załogi Nostromo dotrwa do końca.

: pn sie 27, 2007 9:25 am
autor: Ultimate Cage
Siriel CC pisze:
Odniosłem wrażenie, że "Cube Zero" to raczej prequel do "Cube", a nie kontynuacja.
Oj no fabularnie jest prequel (choć wcale niekoniecznie biorąc pod uwagę stwierdzenie, że tamten sześcian jest jednym z wielu takich obiektów), jako kontynuację określiłem w sensie następcy. "Hannibal Rising" też był prequelem, ale również kontynuacją serii. Jasne?

Craven pisze:
Wymazałbym również Memento i Alien'a - ale tylko dla przyjemności powtórnego obejrzenia - pomyślcie jak fantastycznie byłoby nie wiedzieć kto z załogi Nostromo dotrwa do końca.
Jeszcze wszystko przed Tobą Craven, jedz dużo majonezu i innego cholesterolu to już za kilka latek tak będziesz miał :razz:

: pn sie 27, 2007 10:22 am
autor: Mentor
Na szczęscie posiadam zdolność wyrzucania takich śmieci z pamięci, jednak gdy sięgne w nią głębiej, przed oczami majaczy mi tytuł Dracula 2.
Leciał jakiś czas temu w telewizji, niepotrzebnie skusiłem się samym tytułem. Zdawałem sobie sprawe, że będzie to słabsza prodkucja, jednak to co zobaczyłem, przeszło moje wszelkie wątpliwości. Gdy usłyszycie o filmie Dracula 2, to spluńcie przez lewe ramie i odpukajcie w niemalowane.
A tak poza tym to mogę jeszcze niepolecic Batmana i Robina oraz dwie pierwsze części Oszukać przeznaczenie, do trzeciej nawet nie podchodzę.

: pn sie 27, 2007 11:06 am
autor: Queer_As_Folk
Muszę stanąć w obronie wspomnianej przez Mentora serii "Final Destination", która w mojej opinii jest rewelacyjna! Szczególnie część pierwsza, choć pozostałe też są niegorsze. A w kwestii rozważanego wcześniej "CUBE ZERO" to chciałbym zwrócić uwagę, że agent Jax (Jackson) - ten z elektronicznym okiem - to najlepiej zagrana postać w historii kina! Nikt jeszcze nie potrafił zagrać takiego freaka! Scenki z jego udziałem oglądałem wielokrotnie.

: pn sie 27, 2007 12:04 pm
autor: Gieferg
Z pewnością wolałbym zapomnieć o takich gniotach jak:

- Batman Forever & Batman i Robin
- Alien Resurrection i Alien vs Predator
- Mortal Kombat Annihilation
- Underworld
- Blade
- Superman Returns

To pierwsze co mi do głowy przychodzi. W sumie niektóre z nich już częściowo wymazałem :P

: pn sie 27, 2007 1:00 pm
autor: Saise
Z pamięci wyrzucił bym polską po części produkcję, Arche: Pierwotne Zło (czy jak mu tam było...). Dodatkowo wyłupał bym z historii świata wszystkie części Final Destination oraz takie cuda jak Żołnierze Niebios czy Rok 1572. Brrr.

: pn sie 27, 2007 1:04 pm
autor: Kastor Krieg
Khem. Wiedźmin. Khem. :cry:

: pn sie 27, 2007 2:32 pm
autor: Gerard Heime
Zdecydowanie "Perswazje" (1995) na podstawie prozy Jane Austen. I nie dlatego, że to "babski" dramat - dlatego, że w tym filmie nie ma w ogóle akcji. Null. Zero. Zwroty wydarzeń są dokładnie zakamuflowane wsród reszty bezpłciowych scen, a fabuły w wielu miejscach trzeba się domyślać - film wydaje się być w stosunku do książki strasznie pocięty. W tej chwili uznaję "Perswazje" za jeden z najgorszych filmów jakie widziałem, a że trauma jest świeża, to i chciałbym wymazać go z pamięci.

: pn sie 27, 2007 7:17 pm
autor: Turgon
Wiedźmin... A szkoda, rewelacyjny materiał na film, a taka kupa, nomen omen, gówna...

Blade. I jego "reanimacje". Choc tu musiałbym powyrzucac tylko po tych kilka obejrzanych minut.

Underworld, choć obraz tej dziewczyny to bym z chęcia zachował. Ale BEZ tego kretyńskiego wdzianka :razz: .

Startrek: Nemesis. Wole GW. GW mają jaja (te stare i Mroczne Widmo), a ST nie.

GW: Zemste Sithów.

Mortali nie musze na szczęście, bo ogladnąc nie raczyłem :wink:

: pn sie 27, 2007 10:10 pm
autor: Kymil Nimesin
''Klątwa''. Zarówno japońska, jak i amerykańska wersja. Jeszcze dwa dni po obejrzeniu bolała mnie głowa.
Do tego wszystkie części ''Spidermana''. A prawie zapomniałem...

: wt sie 28, 2007 12:35 pm
autor: Ultimate Cage
Gieferg i Turgon pisze:
Underworld
Uzasadnijcie proszę co było aż tak traumatycznego w tym filmie i dlaczego aż tak źle na Was zadziałał, skoro istnieje niezliczona ilość po tysiąckroć gorszych filmów o wampirach i wilkołakach?
Gieferg pisze:
Superman Returns
Czy według Ciebie na prawdę jest gorszy od "Superman 3"?
Turgon pisze:
GW: Zemste Sithów
O tak, pierwsza trylogia zdecydowanie niekorzystnie wpływa na postrzeganie świata GW. Dorzucę tutaj Episode I, który zrobił ze StarWarsów kompletną dziecinadę. Tak na prawdę najlepszy jest "Empire Strikes Back", który nota bene nie jest reżyserii Lucasa.

: wt sie 28, 2007 1:18 pm
autor: Gieferg
Uzasadnijcie proszę co było aż tak traumatycznego w tym filmie i dlaczego aż tak źle na Was zadziałał, skoro istnieje niezliczona ilość po tysiąckroć gorszych filmów o wampirach i wilkołakach?


Nie widziałem tych niezliczonych po tysiąckroć gorszych filmów, a na Underworld nie wiedziałem czy śmiać się czy płakać. Nie będe o nim dyskutował bo staram się go wymazać z pamięci :P

Czy według Ciebie na prawdę jest gorszy od "Superman 3"?

Nie wiem, Supermana III widziałem raz, jakieś 15 lat temu i już nic z niego nie pamiętam. Na pewno jest gorszy od Supermana I & II.

Co do Star Warsów najbardziej lubię akurat Zemstę Sithów, potem stare części a najmniej walący po oczach sztucznymi efektami Atak Klonów.

: wt sie 28, 2007 2:39 pm
autor: Queer_As_Folk
A bo to tak jest, że istnieje ogromna grupa zwolenników filmów w stylistyce BLADE i UNDERWORLD (które są klimatycznie przecież bardzo zbliżone), ale istnieje też spora grupa zawziętych przeciwników tych serii. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. Jednak troszkę mniej polecam UNDERWORLD EVOLUTION, bo za dużo w nim romansu. A jeśli komukolwiek nie podoba się obcisłe skórzano-lateksowe wdzianko Seleny to chyba ma poważny problem ze wzrokiem lub gustem. Do "niezliczonych po tysiąckroć gorszych filmów o wampirach" śmiało zaliczyć można na przykład BLOODRAYNE, OD ZMIERZCHU DO ŚWITU 2 lub ŁOWCÓW WAMPIRÓW. Nie wpływają one jednak nazbyt - jak to określacie - traumatycznie, więc nie kwalifikują się raczej do tego tematu, a po prostu są totalnym badziewiem i stratą czasu.

: wt sie 28, 2007 5:21 pm
autor: Jarl Jotun
"24 powody do zemsty"- lata 50 i ich fascynacja kung fu, zgroza, pluję sobie w moją brodą za każdym razem jak to sobie przypomnę. "Tropiciel"- choć lubię Kurgana z Highlandera to ten film był sztyletem w plecy dla każdego miłośnika wikingów.

: wt sie 28, 2007 6:55 pm
autor: Guru
Queer_As_Folk pisze:
...ŁOWCÓW WAMPIRÓW... po prostu są totalnym badziewiem i stratą czasu.


Przepraszam. Łowcy Wampirów, kiedy się pokazali byli świetnym zwieńczeniem kariery reżyserskiej, twórcy między inymi Ucieczki z Nowego Jorku. I jakby się zastanowić wszystkie filmy są w jednym, nieustającym i niezmiennym klimacie. Nie musimy go libić, zachwalać, czy podziwiać, ale zaręczam, że jest wielu ludzi, którym odpowiada takie podejście do tworzenia konematografii.

Żeby się ktoś nie przyczepił wyjaśniam, że dlatego napisałem 'zwieńczenie kariery' bo myślałem, że Carpenter ma minimum 75 lat. Ba, obawiałem się że już umarł, bo cholernie wygląa staro. Okazuje się jednak, że ma 59 lat :P

Wracając, do dziś pamiętam( a nie jestem wielbicielem takich filmów) jakie podniecenie i niepewność i pasja wylewałą się naprzemiennie z moich żył i ekranu kinowego. Może film stracił na wartości ale 9 lat temu był naprawdę dobry.


P.S.
niesamowity nick

: wt sie 28, 2007 7:39 pm
autor: Sethariel
Z pierwszych, które przychodzą mi na myśl

- Alatriste (hiszpański film kostiumowy, który mylnie wziąłem za film przygodowy, + Viggo Mortensen)

- Flesh Gordon 2 (zdecydowanie nie oglądać!!!)

- Kolejne po 1 części Matrixa... Czemu? Czemu? Mogłem nie oglądać i Matrix nadal byłby dla mnie fajny.

Hehe a Wiedźmina na szczęście nie oglądałem :razz:

: śr sie 29, 2007 6:36 pm
autor: Turgon
Ja też nie oglądałem innych "tysiackrotnie gorszych (...)" a ogladałem kawałki Blada i całego Underworlda. I chciałbym je wymazać.
A Selena znacznie lepiej by się prezentowała- jak dla mnie oczywiście- nago :razz: . Mój gust własnie nagość uwarza za to cos okej :wink:

Dorzucam Van Helsinga: choć babka, ta czarna, była niezgorsza.
Dorzucam Minotaura. Jakies dziwne cos na temat minotaura. Przerwalem w polowie.

Własciwie, to takie filmy (jak Van Helsing) oglądam do konca z regóły ze względy na urode aktorek właśnie.
Chyba czas przezucić sie na pornoski, więcej urody, mniej traumy 8)

: śr sie 29, 2007 8:32 pm
autor: Streider
Dorzucam Van Helsinga: choć babka, ta czarna, była niezgorsza.


To ja jeszcze dorzucę Śniadanie u Tiffany'ego, bo w czasie seansu mucha mi do oka wpadła.

Albo czegoś tu nie rozumiem, albo metodą Cravena, wrzucasz filmy, które chcesz zapomnieć, by obejrzeć je raz jeszcze. Van Helsing to dobry film przygodowy, a moim zdaniem nawet bardzo dobry film przygodowy. Zabawny, szybki, klimatyczny. I Dracula wyglądający jak rumuńska męska prostytutka* ;]] Naprawdę nie widzę w tym filmie elementu wartego zapomnienia.

Na magrinesie - Kate Backinsale, czyli Selena z Underworld występowała również w Van Helsingu.

* Nie pamiętam, kto to pierwszy powiedział/napisał, ale to znakomity tekst ;]

: śr sie 29, 2007 10:18 pm
autor: Turgon
Selena i ta czarna to ta sama?
Mhmm... No to wiele tłumaczy. Pewnie dlatego mi sie podoba :razz:
A film mi się nie podobał. Nie lubię jak ze wszystkich filmów tego typu próbuje sie zrobić Matrixa.
Dzieje sie tak moim zdaniem, bo powstał przebojowy Matrix i teraz wszyscy twórcy tego typu filmów usiłują go naśladować.
A ja naprawdę wolę konwencje Low Special Efects i Low Magic..
Po prostu nie cierpię scen gdzie konne zaprzęgi (prawie) przeskakują przez 10-cio metrowe przepaście, a mechaniczne cos bawi się w Tarzana na kablu telefonicznym. Film nawet nie spełnił swego podstawowego zadania. Nie trzymał mnie w napięciu.
Pozatym... Rumuńskie góry do diabła tak nie wygladają. Żadne góry świata tak nie wyglądają.

: czw sie 30, 2007 12:01 am
autor: Streider
Jeżeli ta czarna to Anna Valerious, to tak.

Ani razu nie odniosłem wrażenia, że ktoś próbował przerobić Van Helsinga na Matrixa. Scena z konnym zaprzęgiem jest jak najbardziej nierealistyczna, zgadza się. Jest strasznie efekciarska i pewnie dlatego taka fajna ;]

Turgon pisze:
Pozatym... Rumuńskie góry do diabła tak nie wygladają. Żadne góry świata tak nie wyglądają.


Nie wiem, może góry były "retuszowane", ale czy to coś złego w takim filmie? Zamek Draculi pewnie też nie był autentycznym zamkiem Draculi. Można się czepiać wielu rzeczy, na przykład obrotowej kuszy Van Helsinga, ale przecież ten film ma być maksymalnie efekciarski i klimatyczny. I właśnie taki jest.

Turgon pisze:
Film nawet nie spełnił swego podstawowego zadania. Nie trzymał mnie w napięciu.


To nie horror, tylko film przygodowy. Podstawowym elementem kina przygodowego jest wartka akcja, a braku akcji na pewno nie można temu filmowi zarzucić.

Turgon pisze:
A ja naprawdę wolę konwencje Low Special Efects i Low Magic


Ok. Van Helsing jest wybitnie High Special Efects i High Magic. I jest przy tym dobrym filmem.

: czw sie 30, 2007 12:20 am
autor: Guru
Większość zarzutów wobec Van Helsinga można zrozumieć, bo opierają się w prostej linii na guście. A jak wiadomo o nim się nie dyskutuje. Jednak tak jak Streider Przyznaję, że ten gatunek filmowy nie musi trzymać w napięciu. Powiem więcej. Nie musi zaskakiwać niestandardowym zakończeniem. Nie musimy czuć, że nie będzie happy endu. Po prostu filmy przygodowe są tworzone( dla kasy ale to pomijamy) dla zapewnienia 90-120 minut odpoczynku po pracy, albo niezłej jazdy z zadowoloną po seansie w kinie dziewczyną. Filmy takie nie muszą mieć głębi. To nie jest Przełamując Fale.

Wszelkie efekty, retusze makiety i sztuczki mają cieszyć oko, a nie być Wikipedią obrazkową.

Dodam do tematu:

Omega Doom <- może ktoś lubi, ale mnie jednak do gustu nie przypadł. W sumie przyznaję, że filmu po prostu nie rozumiem. Nie potrafię rozgryźć jego fabuły mimo, że oglądałem go 2x. Z tego co pamiętam parę lat temu ten obraz zajął pierwsze miejsce na liście najgorszyc filmów S-F.

: czw sie 30, 2007 12:24 am
autor: Morf_GM
"SW: Mroczne Widmo"

- totalnie żenua. Jakbym w bibliotece znalazł bajki dla dzieci włożone w obwolutę prawdziwej powieści SF. Pomyłka. Najdłużej wyczekiwany przeze mnie film i zarazem największy zawód. Widziałem raz i więcej nie obejrzę, choćby mi za to płacili złotem.

: czw sie 30, 2007 10:58 am
autor: Gieferg
Van Helsinga to widziałem tylko trailer i to wysdtarczy, żebym nigdy nie obejrzał tego filmu.

Co Star Wars to jak dla mnie gorszy od Mrocznego Widma jest Atak Klonów ze swoimi niemiłosiernie sztucznymi efektami specjalnymi, a najlepszą częścią z wszystkich sześciu jest epizod III.

: czw sie 30, 2007 1:39 pm
autor: Turgon
Ach tak, jesli chodzi o Van Helsinga brak hepi endu uznałbym za plus, to akurat mi sie podobało.

Wiecie, ja bardzo lubię filmy przygodowe bardziej w stylu Indiany Jonesa. To stara dobra szkoła, gdzie trzy czy cztery Naprawdę Efekciarsko Mocne Sceny "wgniataja w fotel". W filmie typu VH przesyt tych scen powoduje, że juz czwarta wydaje się nie na miejscu, a trzydziesta dziewiąta i dalsze po prostu nudzą. Tak myśle ja.
A podobieństw do Matrixa jest jak dla mnie aż nazbyt oczywiste.
I o ile M. był spoko, bo był pierwszy w swym rodzaju, o orginalnej konwencji, to jego naśladowcy są juz dla mnie denerwujący.

: czw sie 30, 2007 7:50 pm
autor: Guru
Ale przecież właśnie na naśladownictwie polega rozwój! W każdej dziedzinie życia. Bo to tak, jakby zakazano wszelkich prób, testów, nawiązań. Czy moglibyśmy wtedy robić cokolwiek inego niż walić kamieniem o kamień dla rozłupania bananowej skórki.

: czw sie 30, 2007 9:42 pm
autor: Turgon
Naśladować, by sie czegos nauczyc, okej, ale starajmy sie dodać coś nowego, od siebie.
A w VH i wiekszości tego typu filmów nie widzę prób znalezienia czegoś nowego.

: pt sie 31, 2007 12:48 am
autor: Guru
Nowym było połączenie Frankensteina z Wilkołakiem i z Draculą. Inego podobnego filmu nie widziałem, albo nie pamiętam.

: pt sie 31, 2007 1:10 pm
autor: Ultimate Cage
Turgon pisze:
A ja naprawdę wolę konwencje Low Special Efects (...)
To w tym przypadku idealną pozycją jest właśnie "Wiedźmin" - Low Special Effects przez cały film :hahaha:
Czyżbym tylko ja się ubawił ze swojego dowcipu? Hmm...

A co do "Van Helsing" to najbardziej utkwił mi w pamięci bardzo oryginalny temat muzyczny z wyraźnym (hiszpańskim?) motywem gitarowym. Dla niego głównie kupiłem doskonały soundtrack ( www.stereo.pl/mp3/1/7/6/8/5/4/176854_04.mp3 ). Ale sam film na pewno nie mógł na nikogo wpłynąć aż tak odrzucająco, żeby kwalifikował się do tego tematu, maksymalnie to mógł być on po prostu nudzący.

Skoro jednak nawet taki świetny "Underworld" czy "Blade" tu się znalazły to dlaczego w sumie nie "Van Helsing", ale jak na razie żaden z tych filmów nie otrzymał wystarczających zarzutów by został 'wymazany'.