Strona 1 z 3

Katyń

: ndz paź 07, 2007 9:57 pm
autor: beneq
Film, który wstrząsnął polską kinematografią.

Naprawde jeden z lepszych filmów jakie widziałem tego roku. Jak dla mnie 9/10. Minus 1 pkt. za Małaszyńskiego.

Co wy myslicie o tym filmie i jak go oceniacie?

pozdr beneq

: ndz paź 07, 2007 10:35 pm
autor: DibiZibi
Byłem na "Katyniu" w czwartek.

Cóż..
Był gorszy niż "Labirynt Fauna" a miałem nadzieję że filmu gorszego od labiryntu przez jakiś czas nie zobaczę. Totalna tragedia, pod prawie każdym względem. Historii nie zwykłem nigdy traktować z uwielbieniem, czy nawet jakimś ponadprzeciętnym zainteresowaniem, a druga wojna światowa, i wszystkie opowieści o tym, jak Polska była biedna, i ilu ludzi zginęło, irytują mnie chyba najbardziej. Cóż. Wiele osób mnie pod tym względem nie rozumie, ale cóż - dziwny jestem. Może dlatego, totalnie się wynudziłem, ale myślę że nawet z odmiennym podejściem do historii, nie uznał bym filmu za porządne dzieło. Nie miałem wobec niego żadnych oczekiwań, i dlatego nie rozczarowałem się.

-Beznadziejni aktorzy - Dawno nie widziałem tak beznamiętnie wygłaszanych kwestii. Zwłaszcza irytująca była dziewczynka na początku filmu, i Żmijewski, piszący pamiętnik. "Jedziemy pociągiem, nie wiem gdzie" - wygłaszane tonem osoby mającej wszystko gdzieś. Rozumiem, że mogli spodziewać się śmierci, ale bez jaj - nawet wtedy można by było ukazać trochę więcej entuzjazmu.

-Zagmatwany scenariusz - Jakim cudem Jerzy (chyba tak się nazywał ten gość od swetra) się uratował? Kim w ogóle był ten koleś który wpadł do salonu fotograficznego, i zginał pięć minut później? - Po co wprowadzać nową postać skoro i tak nic nie wniesie. W ogóle przedstawienie śmierci w Katyniu na końcu było jakieś takie dziwne. Umieszczenie jej w środku filmu było by chyba jeszcze gorsze, dlatego było to wyjście lepsze, ale i tak – jakies nijakie.

-Zerowa dramatyczność - Kurczę, myślałem że scena masowego mordu wzbudzi trochę więcej emocji, a tu zonk, bo Król Lew (kreskówka Disneya) był 10 razy bardziej wzruszający i smutny niż „Katyń”. Wiem że radykalne porównanie, ale niestety takie jest moje odczucie.

-Jestem pewien, że film został zrobiony tylko i wyłącznie po to, by zbić na nim pieniądze. Z premierą w rocznicę, i opowiadający o zdarzeniach które „muszą być znana każdemu Polakowi”. Kończy się tym, że cała moja szkoła musiała obowiązkowo iść do kina. Zapewne obowiązkowo pójdą też wszyscy ludzie starsi. Czy to nie doskonały sposób na zbicie naprawdę dużych jak na polskie kino pieniędzy? Dokładnie tak jak „Karol, człowiek który został papieżem”.

Jedyna ciekawa rzecz o jakiej można by jeszcze napisać… Grubo ponad 200 osób opuszczało salę kinową w totalnej ciszy – większej niż na pogrzebach. Kurczę. Tyle ludzi, a robili mniej hałasu niż 5 osób na lekcjach w szkole.

: pn paź 08, 2007 3:56 pm
autor: beneq
DibiZibi pisze:
Historii nie zwykłem nigdy traktować z uwielbieniem, czy nawet jakimś ponadprzeciętnym zainteresowaniem, a druga wojna światowa, i wszystkie opowieści o tym, jak Polska była biedna, i ilu ludzi zginęło, irytują mnie chyba najbardziej.


Wybacz ale nie rozumiem. Skoro irytują Cie czasy II wojny światowej to czego ty się spodziewałeś po filmie pt "Katyń"? Westernu, Jamesa Bonda? Jak dla mnie zmarnowałeś szmal, który mogłeś wydać na "Żółwie Ninja" jeżeli nie trawisz ambitniejszych filmów :D.

DibiZibi pisze:
Zwłaszcza irytująca była dziewczynka na początku filmu, i Żmijewski, piszący pamiętnik. "Jedziemy pociągiem, nie wiem gdzie" - wygłaszane tonem osoby mającej wszystko gdzieś. Rozumiem, że mogli spodziewać się śmierci, ale bez jaj - nawet wtedy można by było ukazać trochę więcej entuzjazmu.


Co do dziewczynki się zgodzę. Nie była najszczęsliwszym aktorem, ale co do Żmijewskiego to daj spokój. Motyw pamiętnika był bardzo dobry, bo oparty na faktach autentycznych(nie wiem czy wiesz, a jak nie to poczytaj jak Żmijewski przgotowywał się do roli). Kwestia: "Jedziemy pociągiem, ale nie wiem gdzie" po pierwsze nie była wypowiedziana tylko napisana, a odczytana przez lektora(w tym przypadku przez samego aktora), a po drugie miała sens, bo co innego miałby napisać gość nie wiedzący gdzie go wiozą, a mający złe przeczucia. Zwykły polski żołnierz, co by napisał?

Gra Żmijewskiego i jego modulowanie głosem, jak dla mnie było niezłe, ale o gustach się nie rozmawia, jedynie z głupotami się polemizuje :D.

DibiZibi pisze:
Jakim cudem Jerzy (chyba tak się nazywał ten gość od swetra) się uratował?


Polecam doczytać historię. Polskich oficerów słano partiami do konkretnych obozów. Jerzemu się poszczęściło bo został uwolniony przed tym nim nastała jego kolej.

DibiZibi pisze:
Kim w ogóle był ten koleś który wpadł do salonu fotograficznego, i zginał pięć minut później?


Siostrzeńcem albo bratankiem żony rotmistrza.

DibiZibi pisze:
Po co wprowadzać nową postać skoro i tak nic nie wniesie.


Reżyser chciał tym pokazać, że mlodzież nie była obojętna wobec narzucanej komunistycznej indoktrynacji i kłamstwa na temat: Kto jest odpowiedzialny za zbrodnię katyńską? Przecież, gdy ten koleszko chciał pójśc do szkoły kazali mu zmienić swój życiorys, bo napisał w nim, że jego ojciec został zabity w Katyniu przez Rusków.

DibiZibi pisze:
W ogóle przedstawienie śmierci w Katyniu na końcu było jakieś takie dziwne. Umieszczenie jej w środku filmu było by chyba jeszcze gorsze, dlatego było to wyjście lepsze, ale i tak – jakies nijakie.


To w końcu jakie było według Ciebie? Słabe, dobre, bardzo słabe, jakie? "Nijakie"

DibiZibi pisze:
Zerowa dramatyczność - Kurczę, myślałem że scena masowego mordu wzbudzi trochę więcej emocji

nie jest dla mnie przymiotnikiem.

Nie wiem, co odpowiedzieć. Jak dla mnie był to jasny przekaz reżysera do odbiorców. Brak heroizmu, wydumanej muzyki służył temu by pokazać okrucieństwo oprawców i bezsilność ofiar. Zauważ, że ludzie byli traktowani jak świnie w rzeźni. Pach! Kulka w łeb, wiadro wody na podłogę, aby wymyć krew, dwóch kolesi bierze ciało i wpycha je po równi pochyłej do ciężarówki jak mięso do masarni. Zero emocji. Zero ludzkości i humanitaryzmu. Rozumiesz teraz

DibiZibi pisze:
Jestem pewien, że film został zrobiony tylko i wyłącznie po to, by zbić na nim pieniądze. Z premierą w rocznicę, i opowiadający o zdarzeniach które „muszą być znana każdemu Polakowi”. Kończy się tym, że cała moja szkoła musiała obowiązkowo iść do kina. Zapewne obowiązkowo pójdą też wszyscy ludzie starsi. Czy to nie doskonały sposób na zbicie naprawdę dużych jak na polskie kino pieniędzy? Dokładnie tak jak „Karol, człowiek który został papieżem”.


Myśle, że Wajda nieźle dąłby Ci w pysk gdybyś takie coś mu w twarz powiedział :D.

pozdr beneq

: pn paź 08, 2007 4:30 pm
autor: DibiZibi
beneq pisze:
Wybacz ale nie rozumiem. Skoro irytują Cie czasy II wojny światowej to czego ty się spodziewałeś po filmie pt "Katyń"? Westernu, Jamesa Bonda? Jak dla mnie zmarnowałeś szmal, który mogłeś wydać na "Żółwie Ninja" jeżeli nie trawisz ambitniejszych filmów Very Happy.


Jak już napisałem, dla całej mojej szkoły było obowiązkowe. Niczego po filmie się nie spodziewałem. Mnie nie "irytują czasy II wojny światowej" tylko sposób ich przekazywania.

beneq pisze:
Kwestia: "Jedziemy pociągiem, ale nie wiem gdzie" po pierwsze nie była wypowiedziana tylko napisana, a odczytana przez lektora(w tym przypadku przez samego aktora), a po drugie miała sens, bo co innego miałby napisać gość nie wiedzący gdzie go wiozą, a mający złe przeczucia. Zwykły polski żołnierz, co by napisał?


Treść pamiętnika była jak najbardziej w porządku. Sposób jego czytania, trochę mniej. Był po prostu wyprany z emocji. Nie wiem jak Żmijewski przygotowywał się do roli, ale moim zdaniem mu nie wyszło.

beneq pisze:
Polecam doczytać historię. Polskich oficerów słano partiami do konkretnych obozów. Jerzemu się poszczęściło bo został uwolniony przed tym nim nastała jego kolej.


My to wiemy, ale chyba powinno być to wytłumaczone w filmie. Bo gdybyśmy mieli iść na film, wiedząc wszystko dokładnie, to jaki był by w tym sens?

Co do tego chłopaka... Mógł się pojawiać w filmie od początku.

beneq pisze:
To w końcu jakie było według Ciebie? Słabe, dobre, bardzo słabe, jakie? "Nijakie"


Nie powiem że złe, bo nie wyobrażam sobie lepszego, dlatego piszę: Nijakie.

beneq pisze:
Nie wiem, co odpowiedzieć. Jak dla mnie był to jasny przekaz reżysera do odbiorców. Brak heroizmu, wydumanej muzyki służył temu by pokazać okrucieństwo oprawców i bezsilność ofiar. Zauważ, że ludzie byli traktowani jak świnie w rzeźni. Pach! Kulka w łeb, wiadro wody na podłogę, aby wymyć krew, dwóch kolesi bierze ciało i wpycha je po równi pochyłej do ciężarówki jak mięso do masarni. Zero emocji. Zero ludzkości i humanitaryzmu. Rozumiesz teraz


Może moje nastawienie (wypracowane już podczas oglądania filmu) popsuło wrażenie jakie powinienem odnieść, ale w ogóle mnie to nie ruszyło.

beneq pisze:
Myśle, że Wajda nieźle dąłby Ci w pysk gdybyś takie coś mu w twarz powiedział


Sorry, ale na filmie który robi się po to żeby upamiętnić śmierć tysięcy ludzi, zwyczajnie nie wypada czerpać kasy. Można by było sprzedać go telewizji, za cenę pokrywającą koszty (ewentualnie z drobnym profitem).

: pn paź 08, 2007 4:32 pm
autor: Balgator
DibiZibi pisze:
Jedyna ciekawa rzecz o jakiej można by jeszcze napisać… Grubo ponad 200 osób opuszczało salę kinową w totalnej ciszy – większej niż na pogrzebach. Kurczę. Tyle ludzi, a robili mniej hałasu niż 5 osób na lekcjach w szkole.


Właśnie taka reakcja publiczności świadczy o nieprzeciętności tego filmu.

A Ty? Jak się wtedy zachowałeś? Głośno? :?

: pn paź 08, 2007 4:55 pm
autor: DibiZibi
Balgator pisze:
A Ty? Jak się wtedy zachowałeś? Głośno?


Sorry, ale to że film mi się nie podobał, nie znaczy że mam przeszkadzać innym, czy głupio się zachowywać.

: pn paź 08, 2007 7:40 pm
autor: Kymil Nimesin
Do kina poszedłem z nastawieniem ale-będzie-kicha-nie-ma-co. Film mnie zaskoczył, był lepszy niż się spodziewałem. Co nie znaczy, że film mi się podobał. Totalny średniak, 4/10, w porywach 5/10. Mocna końcówka, trochę ciekawej symboliki, gra aktorów nie była żenująca. Tyle plusów.
Jak dla mnie brakowało nieco dramatyzmu, ale to tylko moja subiektywna opinia (hmm, mam nadzieję, że nie przyleci tu zaraz jakiś maniak i nie zacznie mnie ''nawracać''). I o dziwo muzyka mi się nie spodobała. IMO za mało pokazano życia oficerów w obozach.

: pn paź 08, 2007 8:35 pm
autor: beneq
DibiZibi pisze:
Jak już napisałem, dla całej mojej szkoły było obowiązkowe. Niczego po filmie się nie spodziewałem. Mnie nie "irytują czasy II wojny światowej" tylko sposób ich przekazywania.


Ok. Rozumiem, ale w takim razie jaki jest najlepszy sposób przekazywania tego klimatu?

DibiZibi pisze:
Nie wiem jak Żmijewski przygotowywał się do roli, ale moim zdaniem mu nie wyszło.


Czytał pamiętnik zachowany w aktach IPN gościa, którego grał. Pamiętnik był prawdziwy i jestem w stanie uwierzyć, że kwestie przytaczane w filmie są zaczerpniete właśnie z tego źródła.

DibiZibi pisze:
My to wiemy, ale chyba powinno być to wytłumaczone w filmie. Bo gdybyśmy mieli iść na film, wiedząc wszystko dokładnie, to jaki był by w tym sens?


Jaki jest sens oglądania filmu opartego na historii, jeżeli nie zna się tła historii. Reakcja jest wtedy podobna do twojej albo do cudzoziemca, który oprócz tego, że dokonano masowych mordów na Polakach w miejscu zwanym Katyniem, nie wie nic.

DibiZibi pisze:
Sorry, ale na filmie który robi się po to żeby upamiętnić śmierć tysięcy ludzi, zwyczajnie nie wypada czerpać kasy. Można by było sprzedać go telewizji, za cenę pokrywającą koszty


No słuchaj, w film zostały włożone ogromne pokłady pracy i dość gruba kasa. Ktoś kto to robił tracił czas na darmo? Każdy chce rekompensaty albo zapłaty. Stroje zostały wypożyczone, za darmo? Ktoś występował w tym filmie, za darmo? Ktoś w to zainwestował, za darmo? Może Wajda miałby jakieś powody by nie czeprać z tego wielkich korzyści. Reszta nie ma żadnych.

pozdr beneq

: pn paź 08, 2007 9:53 pm
autor: DibiZibi
beneq pisze:
Ok. Rozumiem, ale w takim razie jaki jest najlepszy sposób przekazywania tego klimatu?


Cóż. O obiektywny sposób przekazywania informacji historycznych bardzo ciężko. Inaczej niż właśnie przez taki film się nie da. Niestety.

beneq pisze:
Czytał pamiętnik zachowany w aktach IPN gościa, którego grał. Pamiętnik był prawdziwy i jestem w stanie uwierzyć, że kwestie przytaczane w filmie są zaczerpniete właśnie z tego źródła.


Jeszcze raz... Nie chodzi o to co czytał, ale jak to czytał.

Jaki jest sens oglądania filmu opartego na historii, jeżeli nie zna się tła historii. Reakcja jest wtedy podobna do twojej albo do cudzoziemca, który oprócz tego, że dokonano masowych mordów na Polakach w miejscu zwanym Katyniem, nie wie nic.


I można dojść do wniosku, że wiedzieć za dużo jest źle, wiedzieć za mało jeszcze gorzej. Ale można było dodać te 3 - 4 zdania do scenariusza.

beneq pisze:
No słuchaj, w film zostały włożone ogromne pokłady pracy i dość gruba kasa. Ktoś kto to robił tracił czas na darmo? Każdy chce rekompensaty albo zapłaty. Stroje zostały wypożyczone, za darmo? Ktoś występował w tym filmie, za darmo? Ktoś w to zainwestował, za darmo? Może Wajda miałby jakieś powody by nie czeprać z tego wielkich korzyści. Reszta nie ma żadnych.


DibiZibi pisze:
Sorry, ale na filmie który robi się po to żeby upamiętnić śmierć tysięcy ludzi, zwyczajnie nie wypada czerpać kasy. Można by było sprzedać go telewizji, za cenę pokrywającą koszty (ewentualnie z drobnym profitem).


Napisałem. Po kosztach. Albo nawet z zyskiem, ale nie tak oczywistym jak kasa za bilety.
W końcu nie wiemy ile telewizja zarabia na reklamach, i mniej rzuca się to w oczy niż 15 zł na bilet.

: wt paź 09, 2007 12:40 am
autor: Pit-r
Ja nie oczekiwalem od tego filmu wyszukanych metafor i artyzmu. Najwazniejsze bylo to, ze wreszcie mozna bylo taki film zrealizowac. Aktorzy, ktorych normalnie nie cierpie (Zmijewski, Malaszynski) byli "przezroczysci" - nie przeszkadzali. Moze to dziwne, ale dla mnie najbardziej dramatyczne bylo w "Katyniu" to, ze skrawki informacji o zbrodni sa odbierane uszami i oczami rodzin ofiar. Uwazam, ze warto bylo pokazac, ze zbrodnia katynska dotknela nie tylko pomordowanych, ale takze ogromne rzesze ich rodzin, ktore czesto nigdy nie dowiedzialy sie co sie stalo z och bliskimi (osobisty watek rezysera). Wiem, ze technicznie temu filmowi mozna wiele zarzucic, ale cisza opuszczajacych kinowe sale pokazuje, ze nie jest to raczej film okazjonalny i okazja na spedzenie kilku godzin w kinie zamiast w szkole.

: śr paź 10, 2007 1:22 pm
autor: Aszhe
Mnie też najbardziej uderzyła cisza po projekcji filmu. Przez kilka minut nikt praktycznie nie ruszył się w stronę wyjścia, pierwsze osoby wyszły z seansu dopiero po napisach końcowych. Już samo to pokazuje że film jest potrzebny, daje do myślenia. I uważam że dobrze się dzieje że oglądają go ludzie młodzi dla których mord w Katyniu był tylko datą z lekcji historii.

DibiZibi - o ile dobrze kojarzę chłopak ze sceny w salonie fotograficznym pojawia się wcześniej w filmie jako syn krewnej rotmistrzowej zabranej przez Rosjan. On sam był wówczas u rodziny na wsi i nie został wywieziony. Ale mogę się mylić.

: śr paź 10, 2007 8:47 pm
autor: maxik
Dokładnie. Pierwszy raz w życiu zauważyłem takie zachowanie się widzów. Ja sam także nie mogłem się ruszyć z miejsca. Film jakby sam wymaga, aby uczcić pamięć tysięcy polskich oficerów milczeniem. A film zrealizowany był bardzo dobrze. I nie można powiedzieć czy ten film był dobry czy nie, tutaj chodzi o to Wajda nakręcił film o ogromnej zbrodni, chcąc pokazać Polakom, którzy w większości nawet nie wiedzą co się stało w Katyniu. Bolesne acz prawdziwe.

: śr paź 10, 2007 9:12 pm
autor: Kymil Nimesin
maxik pisze:
I nie można powiedzieć czy ten film był dobry czy nie, tutaj chodzi o to Wajda nakręcił film o ogromnej zbrodni, chcąc pokazać Polakom, którzy w większości nawet nie wiedzą co się stało w Katyniu. Bolesne acz prawdziwe.

Że co? Jak nie można powiedzieć, czy film był dobry, czy nie? Film to film. Jak komiks, może być fajny, i może być kichą. I co z tego, że Wajda wziął ''taki'' temat? Nie robi to automatycznie z jego filmu arcydzieła. Właśnie tego nie cierpię - kiedy reżyserzy biorą ciężki gatunkowo temat (vide papież) i ich film musi być świetny, i basta. Bo opowiada o miłości, oddaniu, poświęceniu, bla, bla, bla. A jak ktoś powie, że ich film śmierdzi kupą, to już całym świat się obraża i ma kogoś takiego za chama i gbura.

: śr paź 10, 2007 9:30 pm
autor: DibiZibi
Że co? Jak nie można powiedzieć, czy film był dobry, czy nie? Film to film. Jak komiks, może być fajny, i może być kichą. I co z tego, że Wajda wziął ''taki'' temat? Nie robi to automatycznie z jego filmu arcydzieła. Właśnie tego nie cierpię - kiedy reżyserzy biorą ciężki gatunkowo temat (vide papież) i ich film musi być świetny, i basta. Bo opowiada o miłości, oddaniu, poświęceniu, bla, bla, bla. A jak ktoś powie, że ich film śmierdzi kupą, to już całym świat się obraża i ma kogoś takiego za chama i gbura.


Brawo.
To co usiłowałem przekazać - krótko i treściwie.

: czw paź 11, 2007 7:00 pm
autor: Pit-r
Kymil Nimesin pisze:
I co z tego, że Wajda wziął ''taki'' temat? Nie robi to automatycznie z jego filmu arcydzieła. Właśnie tego nie cierpię - kiedy reżyserzy biorą ciężki gatunkowo temat (vide papież) i ich film musi być świetny, i basta. Bo opowiada o miłości, oddaniu, poświęceniu, bla, bla, bla. A jak ktoś powie, że ich film śmierdzi kupą, to już całym świat się obraża i ma kogoś takiego za chama i gbura.

Jak ktoś się obraża to ma jakiś problem. Dla mnie po prostu "Katyń" jest jednak innym filmem niż wspomniane "papieżówki", produkowane jedna po drugiej. Nie jest ani tak pomnikowy ani oderwany od realiów historycznych. Poza tym to jest pierwsze ujęcie tego tematu. Ma braki techniczne, do Oskara bym go nie nominował, ale uważam, że jest wart obejrzenia.

: śr paź 24, 2007 1:21 pm
autor: mOrF3u$
Katyń jest to jeden z ważniejszych tematów, działów w historii Polski. Pokolenie 89 uczyło się o katyniu w szkole, ale nie tylko oni wiedzieli o Katyniu ale i nasi ojcowie i matki itd. itd. My to wszystko wiemy. Ja osobiście nie znałem żadnej historii rodzin katyńskich dlatego szedłem do kina na ten film z przekonaniem, że poznam, a najważniejsze, że zrozumiem co oni wtedy czuli. I niestety Wajda mi w tym nie pomógł. Dobrze, że wiedziałem sporo o Katyniu przed samą projekcja, ale co by było gdybym nie wiedział? Np. taki Anglik albo Francuz gdyby obejrzeli ten film ich pytanie brzmiałoby: O czym ten film był? Myślałem, że Wajda jako świetny reżyser stworzy film godny pamięci, ale mu to nie wyszło.

'Katyń' trafia u mnie na półke 'Raz, i tylko raz'.

Niby ostatnia scena wprawiała ludzi w osłupienie? A może wychodzili ciszej bo ich zatkała tandeta filmu? Przyznam się, że zabójstwo generała mnie troche poruszyło to samo z reszta zabójstw w tej piwnicy oraz czyszczenie podłogi ze krwi. Ale sam mórd w lesie był naprawdę cienki. Nie lepiej by było dać na 3 plan kilka innych sowieckich oficerów zabijajacych Polaków? Tak, wiem tak nie było, gdyż brali Polaków grupkami, ale to i tak nie zmienia faktu, że ostatnia scena byłaby o wiele bardziej emocjonalna. A może Wajda nie chciał przeginać i nie chciał tak jakby wpajać nam wrogość przeciwko Rosji? Ktoś wyżej napisał, że Król Lew wiecej emocji dostarczył, aniżeli ostatnia scena i tutaj się musze zgodzić. A szkoda.

Zdjęcia kamer, kiedy zabity oficer pada na ziemie, kiedyś robiły wrażenie. Teraz to jedynie uśmiech politowania na moją twarz zawitał. Natomiast reszta zdjęc bardzo mi się podobała, w szczegolności Kraków.

Aktorzy? Czytałem ostatnio kilka fajncyh artykułów o starym juz serialu Kompania Braci. Autor poruszył w nim temat, że zatrudnienie nie znanych aktorów było świetnym posunięcem, gdyż żaden widz nie kojarzył danej postaci z innym filmem. Dlatego też aktor, który grał w Przyjacielach (nie pamiętam jak sie nazywa) i który zagrał w Kompanii Braci jednego z oficerów to w każdej chwili, gdzie on występował kojarzył mi się z Przyjaciół, a to nie było przyjemne: przyjaciele oraz wojna... Dlatego też pan lotnik był dla mnie Piotrem Korzeckim, rotmistrz chirurgiem i jeszcze kilku innych z innymi dziedzinami.

A czy córka generała nie była fajna? Ja jej z nikąd nie kojarze i bardzo mi się podobała jej rola, mała, ale była. To samo z tym bratankiem Anny.

Szkoda, że Polacy nie maja tyle kasy by zatrudnić prawdziwych kompozytorów, których muzyka, tak byłaby hollywodzka, ale emocji napewno by dodała.

Aha, słyszałem ostatnio, że Polskie filmy coraz czesciej używają efektów komputerówych. Czyżby Wajda zapomniał, że czaszki zabitych oficerów w KAtyniu miały dwie dziury: wlot i wylot? Bo jakoś te strzały w tył głowy nie robiły wrażenia na czole, które pozostawało nietknietne.

: czw paź 25, 2007 9:18 am
autor: slann
Cóż, tego typu filmy zawsze są problemem. Temat dla części widzów czyni film wspaniałym, dla innych żałosnym. Dla mnie temat jest całkowicie obojętny. Moja rodzina i straciła na wojnie(majątek powędrował do Argentyny wraz z drugą żoną prapradziadka) jak i zyskała(przeprowadzka z czworaków do kamienicy, ogólnie nieprawdopodobny awans życiowy), gdy obejrzę, przekażę swe odczucia

: czw paź 25, 2007 11:54 am
autor: NoOne3
Fakt, dla obcokrajowców film może być zupełnie niezrozumiały.
Brakowało mi w nim jakiegoś niepolskiego spojrzenia. Film powiedział tylko to, co wszyscy już wiedzą z lekcji historii, tyle że w nieco bardziej obrazowy sposób.

W dodatku ocena decyzji bohaterów zdawała się być tylko jedna: [spoiler]Dzielny oficer polski nie ucieka, bo wiąże go przysięga. Dzielny oficer radziecki wbrew powinności pomaga polce z dzieckiem. (Jeden zdradza swój obowiązek, drugi nie, paradoks) Dzielna żona oficera sprzedaje włosy na perukę, żeby postawić mężowi nagrobek, który niszczą źli komuniści. Dzielny syn oficera nie chce kłamać w podaniu o przyjęcie do szkoły, a ocalały cudem oficer armii polskiej, obecnie ludowej strzela sobie w łeb, kiedy zdaje sobie sprawę z tego co zrobił.[/spoiler]

Brakowało innych postaw, innych komentarzy, innej oceny. Ludzie się bali, ludzie okłamywali samych siebie, ludzie wierzyli propagandzie, wreszcie ludzi to nie obchodziło. Widzowi nie pozostawiono wyboru, który rodzaj patriotyzmu jest poprawny. Nie rozumiem na też dlaczego radziecki film propagandowy opatrzony był komentarzem w języku rosyjskim, a nie polskim. W końcu wyświetlany był przez Polaków, Polakom. Czyżby radzieccy specjaliści od propagandy popełnili tak oczywisty błąd?

Brakowało mi tej niezawisłości spojrzenia, które znalazłem chociażby w "Pianiście".

I jeszcze jedna mała uwaga, coś co pogorszyło mój odbiór filmu. W kilku miejscach pojawiają się komunikaty radiowe, czy ogłaszane z głośników. Czytane są one tak nienaturalnym aktorskim, sztucznie zaangażowanym głosem, że aż mnie ciarki przechodziły. Walił się pod tymi słowami cały realizm filmu i wyłaził teatr. Powinni naprawdę wziąć do tego zadania jakiegoś spikera radiowego, broń Boże nie aktora.

: pt paź 26, 2007 3:57 pm
autor: mOrF3u$
Czytane są one tak nienaturalnym aktorskim, sztucznie zaangażowanym głosem, że aż mnie ciarki przechodziły. Walił się pod tymi słowami cały realizm filmu i wyłaził teatr. Powinni naprawdę wziąć do tego zadania jakiegoś spikera radiowego, broń Boże nie aktora.

Tak, też to zauwazyłem. Strasznie się to rzucalo w 'oczy' a raczej w słuch. Czy to jest aż tak drogie, by poprostu dodać kilka efektów dzwiekowych? Wajda pewnie chciał, aby każdy widz wyraźnie usłyszał imię i nazwisko ofiary oraz range :]
[spoiler]
Dzielna żona oficera sprzedaje włosy na perukę, żeby postawić mężowi nagrobek, który niszczą źli komuniści.
To chyba była jego siostra, nie prawdaż?[/spoiler]

: pt paź 26, 2007 9:34 pm
autor: NoOne3
[spoiler]
mOrF3u$ pisze:
To chyba była jego siostra, nie prawdaż?

My bad, mogła być siostra. To nawet wiele tłumaczy :)[/spoiler]

W komunikatach nie chodziło mi nawet o radiowe szmery. Wystarczy posłuchać archiwalnych nagrań, starych kronik filmowych, czy choćby współczesnego dziennika w radiu, żeby stwierdzić różnicę. Słuchając dosłownie widziałem aktora grającego przed mikrofonem. Nie twierdzę, że głos powinien być wyprany z uczuć, ale tego typu intonacja brzmiała zbyt przesadnie i sztucznie, jak na moje ucho. Spiker operuje głosem inaczej niż aktor.

: sob lis 24, 2007 12:18 am
autor: markós
ale o gustach się nie rozmawia, jedynie z głupotami się polemizuje

Mądrość przez ciebie przemawia Beneq :D
Wg. mnie film był kapitalny.
Uważam, że większość scen możemy traktować metaforycznie (scena gdy ten chłopak [nie pamiętam imienia] umówił się z dziewczyną, a parę minut później przejeżdżają go sowieci ukazuje kruchość życia i to jak łatwo można stracić wszystko)
Byłem w kinie razem ze szkołą (nie było obowiązku) i najbardziej mnie denerwowała młodzież nie zdająca sobie sprawy co mają okazję obejrzeć. Szlag mnie jasny trafił gdy koleś z dziewczyną bawili się komóreczkami i rechotali w najlepsze, gdy na ekranie była scena bestialskiego mordowania oficerów.
Film pokazywał też wartości, którymi ludzie się wtedy kierowali, a teraz już są zapominane. Chodzi mi honor, dumę i odwagę.
Moja ocena to 10/10. Mną film wstrząsnął ale nie każdym musi.

: śr sty 23, 2008 9:41 am
autor: earl
Na szczęście "Katyń" został doceniony i jest nominowany do Oscary. I teraz trzeba tylko trzymac kciuki, by Andrzej Wajda go otrzymał.

: śr sty 23, 2008 11:07 am
autor: NoOne3
Naprawdę uważasz, że Katyń zasługuje na Oskara, czy też przemawia przez Ciebie patriotyzm?

Wprawdzie z perspektywy czasu oceniam ten film nieco lepiej, niż zaraz po obejrzeniu, ale wybitnego obrazu w nim nie widzę. Tak, jest to film, który powinien był zostać nakręcony, ale mnie osobiście odrobinę rozczarował. Głównie punktem widzenia, bardzo jednowymiarowym.
Gdy o nim myślę zaraz przychodzą mi do głowy "Lista Schindlera" i "Pianista". Przy nich "Katyń" nie wypada jakoś porównywalnie. Zwłaszcza, jak mniemam, dla widza zagranicznego, który o wydarzeniach, o których opowiada dowiaduje się z filmu.

Oczywiście życzę filmowi jak najlepiej, podczas rozdania Nagród Akademii, ale nie potrafię poprzeć go całym sercem.

: śr sty 23, 2008 3:37 pm
autor: markós
Ale zauważ, że w USA ludzie nie wiedzą, że było coś takiego jak Powstanie Warszawskie, a obóz koncentracyjny w Oświęcimiu jest nazywany polskim. Historia jest fałszowana, my Polacy prawie nic z tym nie robimy. Mówię prawie bo powstają filmy takie jak "Katyń", które są pamiątką po poległych i przypominają nam jak było na prawdę, a nie tak jak sobie Niemcy czy inne kraje uzgodniły. I pamiętajmy, że podczas wojny nie zginęło najwięcej Żydów, o których się ciągle mówi, lecz Słowian. W Europie jest nas najwięcej (Słowian), a mamy najmniej do powiedzenia.
Według mnie film ten powinien dostać Oskara. (mówię to jako patriota i widz)

: śr sty 23, 2008 3:50 pm
autor: earl
NoOne, naturalnie, że są filmy znacznie lepsze od "Katynia" i nie należy on akurat do tych, które zapamiętuje się raz na zawsze. Niemniej jednak zasługuje on na Oskara, gdyż byłby to hołd, złożony ofiarom tej wojny, ofiarom jednego z 2 zbrodniczych systemów, przez które śmierć poniosło ponad 50 milionów ludzi. Należy cały czas podkreślać, że to nie tylko Hitler i jego rasistowska ideologia są odpowiedzialne za zbrodnie wojenne. W równym albo i większym stopniu spada ona na Stalina i cały system bolszewickiego bestialstwa, czego jednym z przejawów była masakra ok. 15 tysięcy polskiej inteligencji w Katyniu, Charkowie i Miednoje oraz zsyłka w głąb ZSRR ponad miliona polskich obywateli z Kresów Wschodnich - Polaków, Żydów, Ormian, Ukraińców, Białorusinów. Film "Katyń", podobnie jak "Pianista" Romana Polańskiego, powinny ostrzegać przed zbrodniczymi ideologiami, pokazując ich skutki. I za to winien dostać nagrodę.

: śr sty 23, 2008 5:19 pm
autor: NoOne3
Zawsze trochę mnie zastanawiały takie polityczno-historyczne Oskary. Jeden film dostaje Oskara, bo aktor doskonale robił sobie jaja, a inny, bo jest o tym, że ludzie ginęli.

Patrzycie obaj, na Oskara, z użytkowego punktu widzenia, jakby był on ustanowieniem prawa, że każdy Amerykanin musi zobaczyć ten film. Moim zdaniem liczba tych ludzi będzie znikoma. Co obchodzi Amerykanina, nawet świadomego politycznie i historycznie jakieś ludobójstwo sprzed 60 laty gdzieś na wschodzie europy. Większość stwierdzi: eee, nudy.
Bardziej cieszyłbym się z jakiejś europejskiej nagrody filmowej (właśnie, czy "Katyń" nie dostał jakiejś naszej nagrody?

earl pisze:
zsyłka w głąb ZSRR ponad miliona polskich obywateli z Kresów Wschodnich - Polaków, Żydów, Ormian, Ukraińców, Białorusinów

Czy ten wątek był w ogóle poruszony w filmie? Ty o tym wiesz, bo mieszkasz tu i albo uczyli Cię o tym na historii, albo sam pogrzebałaś, poczytałeś. Odbiorca zagraniczny będzie już miał z tym problemy, a amerykański to już w ogóle komunizm kojarzy z filmów o Bondzie i wzniosłych idei Marksa i Mao.

markós pisze:
Historia jest fałszowana, my Polacy prawie nic z tym nie robimy.

Historia nie jest fałszowana. Mówisz, jakby ktoś robił to specjalnie. Historia ulega zatarciu. Zwłaszcza, jeżeli nie dotyczy w żaden sposób żyjących, albo jeśli niszczy czyjś wypracowany, ale i uproszczony jej obraz. Należy taki obraz poprawiać, ale nie można wymagać zbyt dużo. Większość ludzi się po prostu nie przejmie i będzie żyłą dalej.

Edit:
earl pisze:
Niemniej jednak zasługuje on na Oskara, gdyż byłby to hołd, złożony ofiarom tej wojny, ofiarom jednego z 2 zbrodniczych systemów

Oglądałem kiedyś powtórkę z przyznania Oskarów dla "Listy Schindlera". Tysiące ludzi na pluszowych fotelach, czerwone dywany i kontrast z obrazem na ekranie. Wiem, że łatwo mi mówić, że nic o tym nie wiem i.t.d. , ale czy o taki hołd nam chodzi? Nie cieszyłbym się z tego Oskara, leżąc w zbiorowym grobie pod Miednoje.
Dobrze, że jest taki film, bo można dzięki niemu dotrzeć do kolejnych pokoleń, coraz bardziej odległych od tamtych czasów. Zmusić licealistów, żeby poszli na wiosnę do kina i być może któremuś coś z tego zostanie. Na Amerykanów bym pod tym względem nie liczył.

: śr sty 23, 2008 9:54 pm
autor: Karczmarz
Hmmm

Naprawdę uważasz, że Katyń zasługuje na Oskara, czy też przemawia przez Ciebie patriotyzm?


Ja zdecydowanie uważam, że Katyń nie zasługuje na Oskara. Uważam też że 50-60% filmów które dostają co roku nie zasłużyły na nieco. Na szczęście kapituła nie kieruje się moim gustem :P

: śr sty 23, 2008 10:05 pm
autor: Chavez
NoOne3 pisze:
Historia nie jest fałszowana. Mówisz, jakby ktoś robił to specjalnie. Historia ulega zatarciu.

+1

Karczmarz pisze:
Ja zdecydowanie uważam, że Katyń nie zasługuje na Oskara. Uważam też że 50-60% filmów które dostają co roku nie zasłużyły na nieco.

Kolejne +1 ;)

Inna smutna prawda - czy wyszlo cos ciekawszego polskiego, co by moglo byc nominowane? Bo mozliwe, ze jakis tytul wylecial mi z glowy ;)

: czw sty 31, 2008 1:50 am
autor: Boruta
Film po prostu słaby. Jeśli o czymś sie kręci film, to powinna być jakaś fabuła, akcja. Tutaj wyszedł reportaż. Nie spodziewałem sie po Wajdzie niczego. Nie lubię i nie cenię go. Gdybym miał iść do kina i wydawać kasę, to bym nie poszedł. Obejrzałem tylko dlatego, że mi na dvd wpadł w ręce.

: ndz lut 03, 2008 1:53 pm
autor: beneq
Smutne jest to co napisałeś Boruta, gdyż obnaża to jak płytcy potrafią być ludzie. Nie mówię tu rzecz jasna o Twojej opinii na temat filmu choć i z nią się nie zgadzam. Chodzi mi przedewszystkim o to co napisałeś o samym Wajdzie.

Boruta pisze:
Nie spodziewałem sie po Wajdzie niczego. Nie lubię i nie cenię go.


Wybacz, ale powiedzieć, a raczej zasugerować, że Wajda jest słabym reżyserem to lekka przesada. Nie znam ani jednego polskiego reżysera, który mógłby pochwalić się Oscarem, a nie powiesz mi przecież, że Amerykańska Akademia Filmowa przyznaje statuetki za uśmiech. Wajda jest wybitnym reżyserem i tego nikt nie może mu odebrać. Co do cenienia jego osoby to każdy powinien oddać mu to co jego za to, że włożył swoją twórczość w prace rozsławienia polskiego kina (poprzez np. otrzymanie wielu międzynarodowych, prestiżowych nagród), dlatego nie moge zaakceptować faktu, iż taki Boruta wpada na forum pisze, że Wajda to chała nie podając uzasadnienia. Szczerze mówiąc to zastanawiam się po co ja się tak bulwersuje i tępie opuszki na klawie skoro nie ma nad czym dyskutować :P.

Co do tej części:

Boruta pisze:
Film po prostu słaby. Jeśli o czymś sie kręci film, to powinna być jakaś fabuła, akcja. Tutaj wyszedł reportaż.


Nie było fabuły? Nie było akcji? :lol: Nie wiem co to było za DVD ale jakieś od kitajców chyba! :lol: Właśnie! A może oglądałeś film po japońsku i nic nie skumałeś, a jak zobaczyłeś ludzi poprzebieranych w mundury i inną od osiedlowych bloków scenerie to pomyslałeś, że oglądasz Discovery :D. Jak już wspominałem, zastanawiam się czemu marnuje swój czas na odpowiadanie na Twojego nędznego posta, dlatego polecam zajrzeć na filmweb.pl i poczytać krótki opis filmu, który mam nadzieje wystarczy abyś stwierdził jednak, że film "Katyń" posiadał fabułę i akcję, a od reportaża dzieli go tyle ile porno od filmu przyrodniczego :D.

pozdr beneq :wink: