Strona 1 z 1

[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: śr lip 31, 2013 11:27 pm
autor: alike

DZIĘKI BOGOM, JUŻ DZIEŃ!

Słońce chyliło się już ku zachodowi, gdy dotarliście do portowego magazynu Tyndalla. Złocistoczerwone promienie ostatnimi blaskami rozświetlały zabudowania dając na tyle światła, że mogliście obserwować ruch w całej przystani aż do ujścia Ashaby. Na delikatnych falach kołysały się zacumowane w porcie statki handlowe, a gdzieniegdzie krzątali się jeszcze członkowie załóg dopinając ostatnie obowiązki. Port zdawał się na chwilę zamierać po dziennym gwarze przeładowywania towarów, by za chwilę wraz z nastaniem nocy odżyć na nowo w nieco innym wydaniu. Pierwsi marynarze ciągnęli już do „Chlupiącej Ryby” skąd dobiegały coraz głośniejsze sygnały rozpoczynającej się popijawy.

Magazyn, który był waszym celem nie wyróżniał się niczym z całego szeregu podobnych budowli na nadbrzeżu. Solidna drewniana konstrukcja na planie prostokąta do której wejścia strzegły masywne dwuskrzydłowe drzwi pokrywające dużą część przedniej ściany. Budynek zwieńczony był wysokim dwuspadowym dachem i jak pamiętaliście z poprzednich wizyt w środku wsparty drewnianymi filarami. Wejście do budynku zwrócone było w stronę zatoki tak, że zachodzące słońce kryło się powoli z tyłu magazynu. W pobliżu drzwi stała duża skrzynia, która zazwyczaj służyła jako siedzenie pilnującemu magazynu półorkowi Grolshowi. Nie było go jednak nigdzie widać w zasięgu waszego wzroku.

Dobrze wiedzieliście, że Grolsh lubił wyskoczyć na kufel czegoś mocniejszego w trakcie pracy, tym nie mniej jego nieobecność was zaniepokoiła. W końcu miał na was czekać, otworzyć magazyn i wskazać skrzynię, która przypłynęła z dzisiejszym transportem, a którą Tyndall nakazał wam dostarczyć do swojej kwatery. Szef po tym jak pilnie wezwał was do siebie, by zlecić to z pozoru błahe zadanie przyniesienia skrzyni, zapewniał, że półork będzie czekał przy magazynie. Wspomniał też, że zawartość ładunku jest dla niego bardzo cenna i że za wykonanie tego zadania płaci ekstra.

Zbliżając się do magazynu spostrzegliście, że po rampie z zacumowanego na przeciwko budynku statku zszedł właśnie kończący pracę marynarz. Miał na sobie proste długie spodnie oraz koszulę bez rękawów, która uwydatniała potężnie umięśnione ramiona. Statek, który opuścił wyglądał na zwykłą handlową galerę. Flaga powiewająca na maszcie była słabo widoczna, ale z tej odległości wyglądało na to, że był na niej umieszczony jakiś ptak. Marynarz najwyraźniej swoje kroki kierował w stronę "Chlupiącej Ryby" nie zaszczycając spojrzeniem, a może nawet celowo unikając, trójki zbliżających się postaci.


Re: [DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: czw sie 01, 2013 2:00 am
autor: dark_seba
Nathaniel

Młody mężczyzna dziarskim krokiem zmierzał w stronę wejścia magazynu. Był wysoki i dobrze zbudowany. Ubrany w zieloną luźną koszulę i brązowe spodnie. Na nogach miał skórzane wysokie buty. Przy pasie wisiał sztylet sztylet oraz nieduży miecz, a na plecach kołysał się krótki łuk wraz z kołczanem. Kompani znali go już wystarczająco długo, by nie dziwić się, że nawet na łatwe akcje bierze dużo broni. “Lepiej wziąć, niż potem żałować” - mawiał. Domyślali się, że swoje wytrychy też wziął, taki już był. W trakcie tych prawie dwóch lat współpracy z Tyndallem i jego ludźmi wyrobił sobie opinię solidnego, między innymi za to był ceniony.
- Gdzie się znowu podziewa ten leń? Evandur dawno powinien zwolnić tego opoja. - Długie, czarne włosy zatańczyły w nagłym podmuchu w okół zamyślonej twarzy. Ciemne oczy zaczęły przeczesywać okolicę magazynu. Krótkie chwilę poświęciły przechodzącemu marynarzowi i banderze jego statku. ~ Czy ja już nie widziałem gdzieś tej flagi? - zastanowił się.
Obszedł budynek w poszukiwaniu Grolsha przy okazji starając się zaglądnąć przez nikłe szczeliny do środka. Po tym podszedł do drzwi i pchnął je bardzo delikatnie, sprawdzając czy są otwarte.


[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: czw sie 01, 2013 11:12 am
autor: Amon
Gorgemon, to wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna w średnim wieku. Dzisiejszy wieczór nie jest wyjątkowo mroźny, więc rękawy, nieco sfatygowanego już podróżnego płaszcza są odpięte. Szerokie ramiona, dżwigają długie umieśnione łapska. Każda z dużych dłoni mogła by objąć człowieczą czaszkę. Długa ruda broda częściowo maskuje wydatną szczękę i lekko wystające z niej kły. Szeroki, obszarpany już na krawędziach kaptur, zakrywa wilcze uszy i długie rudo, czarne włosy. Poły brunatnego płaszcza spina gruby pas, przy którym zwisa ponury morgensztern, a przez plecy przewieszona jest wielka kusza. Nagie stopy okrywają solidne sandały. Drab rzuca nieprzyjemne spojrzenie spod swoich głęboko osadzonych oczu z których jedno błyska czerwienią a drugie jest ciemne jak noc.


~Idę po skrzynię... naprawdę szef nie mógł wymyśleć mi lepszego zadania. Tak jak by Hrolsh sam nie mógł jej przynieść! Tak... tłumaczę sobie, że wystarczy ją przynieść. Ale Tyndall głupi nie jest i jak by się nie srał o to co w niej jest to by mnie tu nie było. I nie żebym był pesymistą, ale Hrolsha nigdzie nie widać, za to ten.. jak mu tam - Nathaniel już tam łazi i się rozgląda. Zaraz się jeszcze okaże że skrzynia znikła to normalnie jak wezmę pałę i komuś przypierdolę... No ale nic. Się ujawnię, może chłopina coś tam już wypatrzył.

- Ej! gdzie jest ta moczymorda Hrolsh do cholery! - rzuciłem w stronę Nathaniela

Re: [DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: czw sie 01, 2013 12:38 pm
autor: Falver
Rancis
Obrazek

Rancis to wysoki, postawny mężczyzna z krótką bródką i jasnymi, wiecznie zmierzwionymi włosami. Ubrany był w podniszczoną koszulę i stare, skórzane spodnie, jakie często noszą żołnierze bądź najemnicy. Buty należały do tych najtańszych, z tekturową podeszwą, ale jako jedyny element stroju wyglądały na niemal nowe. Przy pasie miał przytroczony krótki miecz.

~Po jaką cholerę Tyndallowi trzech ludzi do przeniesienia jednej, chędożonej skrzynki. Albo jest przesadnie ostrożny, albo "zapomniał" nam o czymś powiedzieć, a jeśli tak to będzie wymagało renegocjacji kontraktu. Gruntownej. -Rancis skręcił za róg ostatnie uliczki, zobaczył magazyn Evandura, skąd miał odebrać przesyłkę, Nathaniela i Gorgemona i... nikogo poza tym. Usłyszał jak półork woła do kompana - Ej! Gdzie jest ta moczymorda Hrolsh do cholery! -Domyślił się, że woła do "Arsenał" Nathana (jak czasem nazywał go w myślach), ale odpowiedział za niego:
- Siedzi w tawernie i pije, znasz tego dupka. Nathan! Po co się tak śpieszyć? Chodźmy do "Chlupiącej ryby", jak znajdziemy tam Grolsha to będzie dobrze, a jak nie znajdziemy to strzelimy sobie po kufelku i też będzie dobrze. - Nie czekając na resztę odwrócił się i z lekkim uśmiechem błądzącym gdzieś między brodą a wąsem ruszył do tawerny.

[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: czw sie 01, 2013 5:43 pm
autor: alike
Obejście magazynu przez Nathaniela nie przyniosło spodziewanych efektów. Grolsh niestety nie leżał zalany w trupa nigdzie w pobliżu budynku. Przez szpary między ciasno zbitymi deskami też nie dało się za wiele dostrzec - w środku magazynu było po prostu ciemno. Młodzieniec wrócił na nabrzeże akurat w momencie, gdy na miejsce dotarł Rancis. Słuchając słów żołnierza pchnął lekko drzwi magazynu, które pod jego naciskiem delikatnie zaskrzypiały. Pomiędzy skrzydłami zrobiła się niewielka przerwa wskazująca na to, że nie były one zakluczone.

Tymczasem dostrzeżony wcześniej marynarz zniknął za następnym budynkiem, a jego śladem w stronę "Chlupiącej Ryby" ruszył Rancis. Wasza głośna wymiana zdań o pijactwie Grolsha nie uszła uwadze krzątającym się w pobliżu osobom. Na południowej stronie nabrzeża niedaleko mostu pojawiła się dwójka potężnych mężczyzn wyraźnie dyskutująca o czymś z ożywieniem. Nie byliście jednak w stanie - ze względu na zapadające ciemności - dokładniej ich zidentyfikować. Na burtach pobliskich statków pojawiły się sylwetki zaciekawionych dalszym rozwojem sytuacji marynarzy. W porcie panowała nadal zadziwiająca wręcz cisza przerywana tylko odgłosami nocnych zabaw dobiegającymi z innych części miasta.

Re: [DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: pt sie 02, 2013 2:46 am
autor: dark_seba
Nathaniel


~Otwarte? - zakołatało w głowie młodzieńcowi. - Czy Grolsh miał klucze? - Pozwolił zwerbalizować się myślą kierując pytanie do towarzyszy. Stał chwilę nieruchomo zastanawiając się nad odpowiedzią oraz w poszukiwaniu dźwięków dochodzących z wnętrza magazynu. W środku nic się nie działo, albo było zagłuszane przez morze.

- Za wcześnie na piwo, robota nie skończona, Evandur by nam nogi z dupy powyrywał. - zwrócił się do Rancisa. Przebiegł wzrokiem po nabrzeżu i towarzyszach sprawdzając czy są gotowi.

- Chodźcie, drzwi są otwarte, a tu jest zbyt wiele ciekawskich oczu - powiedział. Odwracając wzrok kątem oka dostrzegł powiewającą flagę, na którą wcześniej zwrócił uwagę. Był pewny, że widział podobne wielokrotnie, ale teraz pamięć go zawodziła ~ Przyjrzę się jej w lepszym świetle - obiecał sobie w duchu i pchnął drzwi robiąc szczelinę szerokości człowieka. Rozglądając się uważnie zrobił krok naprzód.

[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: pt sie 02, 2013 11:18 am
autor: Falver
Rancis
Obrazek
Oddalając się wolnym krokiem, zastanawiał się co czeka w magazynie. ~Grolsha nie ma w tawernie, aż tak głupi to on nie jest. Właściwie to pewnie w ogóle go już nie ma. Trzeba wymyślić jak się do tego zabrać, bo przecież nie wejdziemy tam tak po prostu... -W tym momencie usłyszał skrzypnięcie drzwi. Odwrócił się szybko i oceniwszy sytuację wystartował do biegu łapiąc jednocześnie za miecz. -Idiota! To pułapka! -Ale Nathan był już w środku.


[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: pt sie 02, 2013 12:35 pm
autor: Amon
Gorgemon

~ A mówią że to orkowie są chaotycznym ludem... . Zero zorganizowania i mimo że w odróżnieniu od chłopaków ja świetnie widzę w ciemności to nie ma chója we wsi, że wlezę tam przed Rancisem. Najpierw trzeba się przygotować.
Chwytam w dwa palce komponent i zaplatam ruchami dłoni zaklęcie, nucąc w takcie mistyczną mantrę. Czuje nad powieszchnią mojego ciała, formuje się niewidzialna, lecz namacalna bariera.
- Pułapki to jego specjalność... - przypominam Rancisowi gdy kończę swój czar.

Re: [DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: pt sie 02, 2013 2:56 pm
autor: alike
Przez lekko uchylone drzwi do magazynu wpadła tylko odrobina blasku zachodzącego słońca, która nie zdołała rozjaśnić panujących w środku ciemności. Nathaniel nie dostrzegł nic niepokojącego więc zrobił krok w głąb budynku znikając za pchniętym skrzydłem wejścia. Gdy tylko postawił jednak stopę w mroku pomieszczenia poczuł, że nie znalazła ona stabilnego oparcia trafiając zamiast na drewnianą podłogę na dosyć gęstą ciecz. Noga młodzieńca odjechała po śliskim podłożu, a ręce instynktownie podniósł na boki, aby utrzymać równowagę. Ciało łotrzyka pod wpływem gwałtownych ruchów przechyliło się do przodu, ale zdążył podeprzeć się lewą ręką na podłodze trafiając szczęśliwie na fragment pokryty mniejszą ilością cieczy. Tylko dzięki ostrożności, z którą wchodził i wrodzonej zręczności udało mu się uniknąć nieprzyjemnego upadku.

Pozostały przy wejściu na zewnątrz Gorgemon usłyszał jedynie szelest ubrań towarzyszący gwałtownym ruchom Nathaniela i plask kładzionej na pokrytej cieczą podłodze dłoni. Po chwili na nabrzeżu znów zapadła niemal absolutna cisza, w której główną melodię grały uderzające o burty statków fale. Nawet dwójka dyskutujących wcześniej osiłków zamilkła po wykrzyczanych przez Rancisa słowach o pułapce i jeszcze baczniej przyglądała się scenie rozgrywającej się przed magazynem.


[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: pt sie 02, 2013 3:28 pm
autor: Falver
Rancis
Obrazek

Rancis przypadł do drzwi, z mieczem w dłoni i tym samym łagodnym uśmieszkiem przyklejonym do ust, kiedy usłyszał, jak mu się zdawało, odgłosy szamotaniny z wnętrza magazynu. Przez drzwi, ledwie uchylone, widział jedynie fragmenty skrzyń i jakichś beczek.
~Jeśli nie zginiemy, to sam zabiję tego idiotę! -Do Gorgemona rzucił tylko "światło i za mną", cofając się o kilka kroków. Zerwał się do biegu, otworzył drzwi ramieniem, nawet nie zwalniając. Kątem oka zauważył Nathaniela leżącego na ziemi, przyśpieszył jeszcze i skoczył, zanim ten zdążył się podnieść. Dopiero w powietrzu zauważył ciecz na której najwyraźniej poślizgnął się jego kompan.


[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: sob sie 03, 2013 2:09 am
autor: dark_seba
Nathaniel


- Co to jest do cholery?! - Na skutek kontaktu dłoni z nieprzyjemną substancją ciało łotrzyka przeszył dreszcz. Obok niego do środka wpadł Rancis. - Uważaj! - Krzyknął, choć wiedział, że jest już za późno. ~ Blondynek znowu się wkurzy. - Przeszło przez umysł Nathaniela wywołując krzywy uśmiech.
Natychmiast po złapaniu równowagi zaczął podnosić się na nogi. Prawą dłonią szukał oparcia łapiąc za drzwi. Wzrokiem niespokojnie przeczesywał ciemność w poszukiwaniu zagrożenia raz po raz spoglądając na kompana czy nie potrzebuje pomocy.



[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: sob sie 03, 2013 10:51 am
autor: Amon
Gorgemon

Chowam twarz w dłoniach
~ Naprawdę?...
Przeczesuje palcami włosy pod kapturem.
~ Dwa "asy" z talii Tyndalla tarzają się po podłodze portowej budy... Kwas to nie jest bo nie jęczą, nic też sobie raczej nie rozecieli czy złamali. Gówno to też nie jest bo stąd bym poczuł. Olej? Może rzucę im pochodnie to się zrobi im jasniej i... cieplej. Heh nie. Zresztą nie mam pochodni, na chój mi ona.
- Co tam? - Wołam, uchylając delikatnie drzwi paliczkami palców. Wyciągam rękę na pełną długość tak że jestem prawie metr od progu. Spoglądam do środka żeby ocenić sytuację.

[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: sob sie 03, 2013 5:45 pm
autor: alike
Rancis wykonał ponad trzy i pół metrowy skok w głąb magazynu i udało mu się wylądować stabilnie na twardej nawierzchni. Szerzej otwarte drzwi pozwoliły mu dostrzec w półciemności po swojej lewej stronie sylwetkę podnoszącego się Nathaniela. Wokół siebie nie dostrzegł nic poza skrzyniami i beczkami, które wypełniały magazyn w niewielkiej części.

Nathaniel bez problemu podniósł się z pozycji podporu lewą ręką do pełnego pionu. Rozglądając się zauważył na lewo od siebie leżącą twarzą do ziemi postać. Wnioskując po rozmiarach i sylwetce domyślił się, że jest to Grolsh. Od jego ciała do nieotwartego skrzydła drzwi ciągnie się dosyć szeroka struga cieczy, w której wylądował. Rancis skoczył w bezpieczne miejsce gdzieś na wysokość pierwszego filara i wokół niego nie było nic poza skrzyniami i beczkami. Po chwili dokładniejszej obserwacji Nathaniel dostrzegł jeszcze po lewej stronie między pierwszym i drugim filarem zarys skrzyni dużo niższej i nieco mniejszej niż standardowe, w których przychodził towar dla Evandura Tyndalla.

Z zewnątrz powstrzymując otwartą część drzwi przed zamknięciem do środka zajrzał Gorgemon. Bezpieczna odległość jaką zachował od wejścia nie pozwoliła mu dojrzeć całości magazynu zwłaszcza części po lewej stronie za uchylonym lekko drugim skrzydłem. W widzianej przez niego części nie było nikogo prócz jego towarzyszy. Struga cieczy, w którą wpadł Nathaniel ciągnęła się pod drzwiami i jak teraz dostrzegł w mniejszej ilości znajdowała się także na nabrzeżu prowadząc do skrzyni, na której zawsze przesiadywał Grolsh. Półork był już pewien, że to nic innego jak krew.



Re: [DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: ndz sie 04, 2013 1:14 am
autor: dark_seba
Nathaniel


- Znalazł się nasz orczy przyjaciel. - Rzekł ponuro do towarzyszy wpatrując się martwym wzrokiem w ciało strażnika magazynu. - Jeżeli ktoś może mu pomóc to niech to zrobi. ~ Tyle krwi, życie już pewnie dawno uleciało z Grolsha, może Gorgemon cos poradzi - dodał w myślach.

Otrząsnął się z marazmu i strzepnął kilkuktornie mocno ręką by pozbyć się choć części zasychającej krwi. Cofnął się krok w stronę drzwi. - Skrzynia po którą tu jesteśmy to najpewniej ta po lewej stronie, między pierwszymi dwoma filarami, jest mniejsza niż reszta. - Poinformował kompanów. - Potrzebujemy światła, Gorgemon - zwrócił się do orka - dasz radę podpalić deskę z tej skrzyni - wskazał ruchem głowy tę stojącą na zewnątrz.

- Bierzmy tę cholerną skrzynię i wynośmy się stąd. - Powiedział bardziej do siebie, niż innych szukając jednocześnie najłatwiejszej do wyłamania deski.

[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: ndz sie 04, 2013 6:06 pm
autor: Falver
Rancis
Obrazek

Rozglądał się niespokojnie, rzucając niespokojne spojrzenia na wszystkie cienie zalegające pusty, jak się zdawało magazyn. Wreszcie uspokoił się nieco, rozluźnił mięśnie, wciąż jednak nie chował miecza. Podszedł do Nathaniela - Nie wiem jakim sposobem udało ci się przeżyć w tym bagnie zwanym miastem. Przecież niemal oczywistym było, że Grolsha coś zdjęło z posterunku siłą, więc nie przyszło ci do tego zakutego łba, że owo coś może zdjąć też ciebie? Skąd wiedziałeś, że po otwarciu drzwi nie dostaniesz bełtu prosto w brzuch? He?! Wierz mi, nic przyjemnego. - Podrapał się lekko po starej bliźnie i zaczął mamrotać ściszonym głosem. -Pójść pod "Rybę", omówić plan, zasadzić się na zasadzkę, ale nie, wolimy łapać strzały na klatę, wspaniała rozrywka, psia ich mać.

-A co do ciebie, to cię podziwiam. - Zwrócił się do Gorgemona -Naprawdę. Nie mam, kurwa pojęcia jak to się dzieje, że jesteś magiem, a jednocześnie jesteś za głupi, żeby wykombinować trochę światła! -Westchnął ciężko.

Pochylił się nad plamą krwi. ~Jeszcze nie zakrzepła, zginął niedawna czyli oni są blisko.

-Na przyszłość zapamiętajcie sobie jedno. Ja ZAWSZE mam plan, a jeżeli cokolwiek, COKOLWIEK, wskazuje, że sytuacja nie jest idealna, to mój plan zakłada, że jest najgorsza z możliwych. Albo jeszcze gorsza. Nauczyli mnie tego lata temu najemnicy i cholernie radzę przyjąć takie samo podejście. Chyba, że lubicie biegać z nożami w trzewiach. -Przerwał na chwilę, westchnął znowu, oszacował szanse przeżycia tej wesołej ferajny na bliskie zeru. Podszedł do skrzynki wskazanej przez Nathaniela, zarzucił ją lekkim ruchem na ramię. Cały czas lustrował otoczenie i nasłuchiwał wszelkich podejrzanych dźwięków, które mogliby wydawać na przykład zabójcy Grolsha, starał się przy tym sprawiać wrażenie, że tylko sprawdza co jest przechowywane w magazynie. Odezwał się znowu do towarzyszy, kręcąc się po magazynie i niby przypadkiem wchodząc coraz głębiej, im bardziej jego oczy przyzwyczajały się do ciemności tym więcej szczegółów dostrzegał.

-Nawet nie myślcie sobie, że to koniec. Na zewnątrz kręciło się kilku podejrzanych typów, a do biura Tyndalla daleko. Skrzynka nie jest duża, ale pod koszulę jej nie schowam. Moglibyśmy skombinować wóz i ukryć skrzynkę, ale to potrwa zbyt długo, a ci którzy załatwili Grolsha mogą właśnie szukać kupli, żeby załatwić też nas, nie wiemy co nam grozi, ale lepiej założyć, że całe miasto chce nas zabić dla tej skrzynki. Gorgemon, sprawdź jak zginął Grolsh. Nathan, sprawdź dlaczego zginął, może znajdziesz jakieś wskazówki, tylko uważaj na "niespodzianki". A potem przygotujcie się do biegu, bo będziemy biegli jak demony!


[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: ndz sie 04, 2013 8:00 pm
autor: Amon
Gorgemon
~ Wzdycham tylko bo słów brak. Trudno mnie mieszańca posądzać o rasizm ale ta para “fachowców” nie wystawia najlepszej opinii swoim ziomkom. Jak na stworzenia pozbawione nocnych zmysłów są wyjątkowo niezaradni. “Iść na robotę w ciemno” wzięli chyba at nazbyt dosłownie. Co prawda schlebia mi ich ślepe... heh... ślepe przekonanie że znajdę za sprawą “czary mary” rozwiązanie wszystkich ich głupkowatych problemów, ale zastanawiam się czy naprawdę istnieje jakakolwiek korzyść w kontakcie z nimi. No nic. Wchodzę do środka, zerkając jeszcze czy ktoś idzie w naszym kierunku czy nie. Rozglądam się po pomieszczeniu, bo chyba tylko ja moge jakoś ocenić sytuację... Hrolsh oczywiście światła nie potrzebował, ale z racji iż jest to pomieszczenie w magazynie w ludzkim mieście, musi być gdzieś, choć by na ścianie jakaś pochodnia. Zapalę ją tym narwańcom zanim któryś złamie sobie kark. Oglądam też samego Hrolsha, czy są jakieś rany ciete czy tłuczone, a może chłopina tylko zrzygał się winiaczem i leży nietomny... Biadolenie Rancisa kwituje tylko:~
- Ty tez zapamiętaj sobie coś “na przyszłość”: jeśli Ty czegoś “nie rozumiesz”, jest to dla mnie całkowicie zrozumiałe... Przyjmuje to za normę. Nie drzyj ryja bo za dobrze nie widzisz i nie zobaczysz nawet ile osób się zbiegnie. Dwóch drabów na zewnątrz wygląda mi na dokerskie wykidajła, juz kiedyś te ryje na pewno tu widziałem, a i broń mają.

Re: [DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: pn sie 05, 2013 10:56 am
autor: alike
Skrzynie były solidnie zbite i Nathanielowi nie udało się znaleźć poluzowanej na tyle deski, aby bez problemu ją wyłamać. W tym czasie Gorgemon zlokalizował pochodnie i magazyn rozświetlił chybotliwy płomień. Dalsze oględziny magazynu przyniosły kilka kolejnych odkryć. Przede wszystkim poza trójką ludzi Evandura i martwego Grolsha obecnie z pewnością nie było tam nikogo więcej. Nasłuchiwanie dźwięków otoczenia też nie przyniosło efektów. Najwyraźniej ktokolwiek narobił tego bałaganu zdążył się zmyć zanim przybyliście.

Rancis dostrzegł drobniejsze ślady krwi prowadzące od ciała półorka w stronę skrzyni. Gdy podszedł bliżej zauważył, że właściwie nie była to skrzynia tylko kufer z zamykanym na kłódkę wiekiem. Pokrywały go delikatne wykonane z jakiegoś metalu okucia i zdobienia. Nie była to najwyraźniej zwykła skrzynia z kolejnym towarem handlowym. Zarzucając kufer na ramię wojak zauważył, że kłódka jest otwarta i zawieszona tylko na dolnym skoblu tak, że bez problemu można było podnieść wieko.

Ciało Grolsha leżało twarzą do ziemi, a głównym źródłem strumienia krwi była rana cięta z przodu szyi. Drugą ranę Gorgemon odkrył na brzuchu kompana. Była ona wykonana jednym cięciem wszerz ciała mniej więcej na wysokości pępka ofiary. Zaklinacz dostrzegł też stłuczenia na twarzy półorka. Co ciekawe Grolsh najwyraźniej nie zdążył dobyć swojego topora, który cały czas tkwił za jego pasem.

[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: pn sie 05, 2013 11:48 am
autor: Amon
~ Nasłychałem się tylu historyjek o zaczarowanych skrzyniach że po prostu muszę się upewnić że wszystko tutaj jest "w porządku"~ Obracam nadgarstek w magicznym geście i wypowiadam tajemną frazę.

- Kuferek wygląda na otwarty. Chyba ktoś frontalnie dojechał naszego wykidajłe i pieprznął "skarb", albo może Hrolsh próbował go sam otworzyć... widzisz tu Natanielu mozliwość zadziałania jakiejś pułapki?

[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: pn sie 05, 2013 12:16 pm
autor: Falver
Rancis
Obrazek

Upewniwszy się, że nikt nie czai się w ciemnościach i nie wybiegnie nagle razem ze skrzynką, postawił ją na podłodze magazynu. Odezwał się spokojnym, ale ściszonym głosem.

-No, moja "przemowa" uspokoić wszelkich podsłuchiwaczy, ostatecznie teraz znają nasz plan! - Roześmiał się lekko. -Gorgemon ma rację, sprawdź czy nie wybuchnie nam w twarz jak ją otworzymy. Wypadałoby przecież wiedzieć co w niej jest, czy raczej czego w niej nie ma, bo domyślam się, że zawartość dawno zniknęła. -Podszedł do byłego strażnika magazynu, wyszarpnął jego topór i machnął nim parę razy na próbę. -Może się przydać...

Re: [DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: wt sie 06, 2013 1:05 am
autor: dark_seba
Nathaniel

Patrzył na miotającego się Rancisa i mimo cisnącej się na usta odpowiedzi milczał. Przeczekał całą gadaninę i ruszył do skrzyni postawionej na środku. Obchodząc ją z każdej strony dokładnie się jej przyglądał raz po raz przyklękając i zbliżając do niej twarz.

- Skrzynię lepiej zabezpieczyć przed samoczynnym otwarciem i dokładnie sprawdzić w bardziej sprzyjających warunkach. Przede wszystkim w lepszym świetle. Jeżeli pułapka jest magiczna to moje zdolności mogą być niewystarczające.- Poinformował kompanów. - Podsuń pochodnię bliżej - rzekł do Gorgemona.

- Potrafisz tworzyć iluzję? - Zapytał maga chwilę później nie odrywając wzroku od badanego obiektu - Moglibyśmy wysłać jakieś przodem jako wabik - kontynuował - albo dla odwrócenia uwagi, hmm? A ty - zagadnął do Rancisa - sprawdź czy nie damy rady wyjść tyłem, może się wymkniemy o ile jesteśmy w stanie zrobić dziurę w ścianie nie ściągając niczyjej uwagi lub wystarczająco szybko by kupić sobie trochę czasu. - Wstał i czekał, aż ork skończy swoje badania. W między czasie podszedł do tylnej ściany magazyny i starał się odnaleźć coś co pomoże im wydostać się niezauważonym.


[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: wt sie 06, 2013 11:40 pm
autor: Falver
Rancis
Obrazek
-Z dziurą w ścianie nie będzie problemów, ten toporek raz, dwa rozwali te dechy, ale nijak nie widzę sposobu żeby zrobić to cicho. Chyba, że jakoś mnie zagłuszycie. Moglibyście wyrzucić na ulicę parę skrzyń. Wiecie, tak żeby to wyglądało na frustrujące przeszukanie. To powinno dodatkowo utwierdzić hipotetycznego "kogoś", że najcenniejszy towar zniknął. Iluzja też mogłaby się przydać. Poza tym, jeśli już mamy robić dziurę, to czemu nie zrobić jej w dachu? Przy odrobinie sprytu, na ziemię zejdziemy dopiero przy rzece, robi się ciemno więc nikt nie powinien zauważyć jak łazimy po dachach. Co do skrzynki natomiast... -Skończył cichą przemowę i znów spojrzał na dość niepozorne drewniane pudło. -Jeżeli to Grolsh ją otworzył to pułapka nie jest magiczna, one zazwyczaj nie zadają ran ciętych, więc raczej nie zadziała ponownie, a jeżeli zabił go złodziej to nie miał czasu na zastawianie wymyślnych mechanizmów. -Po namyśle dodał. -Ale lepiej się odsuńcie. -Wsunął ostrze topora w szczelinę, podważając wieko kuferka, odsunął się tak daleko, jak tylko pozwalało stylisko i szarpnięciem otworzył skrzynię.

[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: śr sie 07, 2013 8:55 pm
autor: Amon
~I znowu to samo...~
- Oświećcie mnie proszę mądrzy ludzie, po co ta cała konspiracja? Jeśli ktoś załatwił wykidaiłę to już ma czego chciał. W najgorszym przypadku przemaszerujemy... przemaszerujecie do Tyndalla z pustym kuferkiem ale to i tak będzie najbliższe temu po co nas tu wysłał. Po skrzynie tu przyszliśmy, skrzynia tu jest, a co w niej jest i czy coś w ogóle w niej jest to już nie nasz problem tylko Tyndalla. A jak szef wyśle nas potem w pościg za zabójcą Hrolsza, to już inna robota i inne honorarium. Pytania?

[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: śr sie 07, 2013 9:29 pm
autor: Falver
Rancis
Obrazek

-Owszem. Mam pytanie. Nawet dwa. Od jak dawna żyjesz w tym mieście i jakim cudem przeżyłeś tak długo? Zauważ, że owa skrzynka, czy też jej zawartość, gdziekolwiek by ona była jest dość cenna dla kogoś by zlecić jej kradzież fachowcowi. Grolsh może i był trochę tępy, ale wiedział jak się bronić, a zginął zanim choćby wyciągnął tę zabawkę. -Podrzucił w ręce topór. -Była także dość cenna dla Tyndalla by zapłacić naszej trójce za samo jej dostarczenie, a to znaczy też że spodziewa się kłopotów. I wiesz co? Ma rację. Skoro przynajmniej jedna osoba, poza nami Grolshem i Tyndallem wiedziała o tym cholernym kuferku to znaczy, że wiedzą o nim wszystkie szychy w mieście. Natomiast nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek wiedział, że ta oto skrzynka i jej zawartość nie są w tak bliskim kontakcie jak powinny. Natomiast wiedzą zapewne, że trzech chłopców na posyłki Starego przyszło do tego magazynu. Będą też wiedzieli, że owych trzech chłopców wyszło ze skrzynką. Mogę się też założyć, że stwierdzą iż to właśnie oni powinni wejść w posiadanie tajemniczej zawartości kuferka, a od myśli do czynów niedaleko. A ich zbiry, które owego czynu mają dokonać raczej najpierw nas zabiją, a dopiero później będą zadawać pytania. Jeżeli w dalszym ciągu chcesz tak po prostu pójść tam ulicą to proszę bardzo. Łap za skrzynkę i idź. Ja na wszelki wypadek wybiorę dachy. Poza tym, nie uważasz, że wypadałoby najpierw sprawdzić, czy ta skrzynka jest tak pusta jak by się mogło wydawać?

[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: śr sie 07, 2013 10:18 pm
autor: Amon
~Podrapałem się po po brodzie, stopą postukałem w drewnianą podłogę magazynu.~
- Skrzyń tu sporo... Weźmy inną i przjdżmy się z nią po mieście, w tym czasie jeden z nas może spieprzyć z prawdziwą dachem, zawsze to jakaś dywersja... A ryzyko jest przecież wpisane w naszą profesję...

[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: czw sie 08, 2013 9:21 pm
autor: alike
Ani wykrycie magii Gorgemona ani sprawdzenie pod kątem pułapek przez Nathaniela nie przyniosło żadnych odkryć poza tym, że kufer był zwykłym kufrem. Podniesione wieko ukazało wnętrze skrzyni, w którym najwidoczniej ktoś buszował. W środku porozwalane były papiery - na pierwszy rzut oka najwyraźniej jakieś umowy handlowe. Były też niewielkie fiolki z różnokolorowymi płynami poprzewracane po całym kufrze. Towary wraz z papierami wypełniały pudło mniej więcej do połowy.

Poszukiwania Nathaniela nie ujawniły na tylnej ścianie żadnej osłabionej deski, którą bez problemu dałoby się wyłamać nie powodując hałasu. Jedyne wyjście z magazynu prowadziło na nadbrzeże. Skrzynie były pozamykane i pobieżne oględziny nie przyniosły większych efektów poza kilkoma szmatami i łomem.

Re: [DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: pt sie 09, 2013 11:47 pm
autor: dark_seba
Nathaniel



- Eh, konsekwencja godna podziwu - skwitował działania Rancisa. Poczekał co wyniknie z działań blondyna, gdy okazało się, że proces otwierania obszedł się bez fajerwerków podszedł do skrzyni. ~ Te dokumenty były są warte życie Grolsha? To miasto upadło niżej niż ktokolwiek przewidział - pomyślał.
- [/]Dobrze, panie mądry [/i]- zwrócił się do Rancisa - łap topór i szykuj nam wyjście. Gorgemon za mną, wyrzucamy wszystkie skrzynie, które zdołamy podnieść na zewnątrz robiąc przy tym tyle hałasu ile się da - spojrzał na orka - ma być chaos, jak widzę to nam wychodzi najlepiej. Kufer, pełny czy nie, musimy dostarczyć do Tyndalla, zróbmy to nie narażając własnych rzyci. Pasuje? - powiódł wzrokiem od jednego do drugiego - lepsze pomysły? No to do roboty.

[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: śr sie 21, 2013 9:24 am
autor: Falver
Rancis
Obrazek

Podszedł do tylnej ściany magazynu i zaczął ustawiać skrzynie, jedna na drugiej, żeby dosięgnąć dachu. Kiedy ustawił wygodne schodki wziął topór i skinął głową Nathanielowi i Gorgemonowi i począł wybijać w dachu drzwi o których nie pomyśleli budowniczowie. Potrwało to kilka chwil, ale deski w końcu się poddały, a w dachu ziała dziura dość duża by wygodnie przeleźć przez nią wraz ze skrzynką. Odwrócił się do towarzyszy.
-Jeżeli komuś jeszcze na tej skrzyni może zależeć, a przekonany jestem, że tak jest, to zapewne jesteśmy obserwowani. A skoro tak to ktoś zauważy, że weszło tu trzech, a wyszło dwóch czy jeden. Nie wydaje mi się żebyśmy mieliśmy czas na skomplikowane plany i zaawansowane dywersje, więc proponuję żebyśmy wszyscy wskoczyli na ten dach. Jeżeli będziemy poruszać się dość cicho i szybko znikniemy, zanim ktokolwiek się zorientuje, że nas nie ma. -Podszedł do skrzynki i znów zarzucił ją sobie na ramię. ~Dokumenty, umowy, informacja cenniejsza od złota. Ale te fiolki są niepokojące, lepiej nie rzucać tą skrzynią. -To co, idziemy?

[DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: czw sie 22, 2013 10:39 pm
autor: Amon
Zakręciłem włosy na brodzie.
- Nooo... albo może w takim razie wezmę z Natem nieboszczyka Hrolsza pod ramię i z nim sobie we "trzech" wyjdziemy? - zaproponowałem.

Re: [DnD 3.5 FR] Dzięki bogom, już dzień!

: wt sie 27, 2013 2:29 pm
autor: dark_seba
Nathaniel

- Rancis nie jest, aż tak paskudny, żeby ktoś kto widział nas wchodzących tutaj pomylił go z Grolshem - powiedział w stronę czarownika.
- Dobra, zabierajmy się stąd w końcu. - Ruszył w strone blondyna. Poprawił łuk i miecz, bardziej by upewnić się, że tam są, niż z powodu ich złego ułożenia. - Idziemy. - rzekł i zaczął wspinac się po zaimprowizowanych schodach.