Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Seji
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 7523
Rejestracja: czw mar 20, 2003 1:43 am

wt kwie 18, 2006 10:57 pm

Piskboga pisze:
Na szczęście już zarabiam i nie musze "żebrać" na konkursach o książki

Konkursy to zabawa. Wygrywalem na nich gry i usciski dloni prezesa. Chodzi o zabawe, nie nagrody.

Tak OT ;).
 
Awatar użytkownika
Sting
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3287
Rejestracja: czw lip 29, 2004 7:27 pm

wt kwie 18, 2006 11:00 pm

"Żebrać" to mocne słowo (i w moim odczuciu pomimo użyetego cudzysłowia chamskie). Czasami miło jest coś wygrać, ale jak pisał Seji - najważniejsza jest zabawa.
 
Awatar użytkownika
Piskboga
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 183
Rejestracja: pt wrz 02, 2005 12:05 pm

śr kwie 19, 2006 12:16 am

Seji pisze:
Konkursy to zabawa. Wygrywalem na nich gry i usciski dloni prezesa. Chodzi o zabawe, nie nagrody.



Zależy jaki konkurs, z jaką nagrodą, gdyż wbrew temu co wszyscy przegrani zawsze mówią, ja jak już gram o coś wartościowego to po to aby wygrać a przy okazji, choć nie koniecznie dobrze się bawić, a nie na odwrót. Dla mnie książka jest wartościową wygraną i gdybym mógł to o nią bym walczył. (Źle użyłem słowa żebranie) :)

Furiath pisze:
W niektóre gry nawet wiele razy.

I ty, drogi Piskuboga również


Gry to co innego, one jednak dają w większości przypadków możliwość przejścia gry inaczej, inną nacją, państwem, postacią, samochodem, itp. Książkę można czytać dla "pełniejszego" zrozumienia, ale ile ukrytych w niej sensów mozna znaleść. Dlatego czytanie książki wiele razy tylko dlatego aby zabłyszczeć z jej znajomości w towarzystwie albo na konkursie wydaje mi się poniekąd pewnym snobizmem. Z drugiej strony jeżeli ktoś czerpie z tego satysfakcję to przecież nie jest to szkodliwe, a dla fanów gatunku może być dobrym tematem do wspólnej rozmowy i ponownego przeżywania książki.
 
Awatar użytkownika
Jade Elenne
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1264
Rejestracja: pn maja 09, 2005 4:39 pm

śr kwie 19, 2006 5:04 pm

Co do gier, to też zależy jakie - ja Syberię przechodziłam już parę razy i nic nie wskazuje na to, by miało mi się to znudzić.

Z książek, których na pewno więcej nie przeczytam, muszę jeszcze wymienić "Małego Księcia". Cienkie toto - i dosłownie, i w przenośni. Dobrze, że już nie muszę się z tym męczyć...
 
Awatar użytkownika
Ubiquit
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 485
Rejestracja: pn cze 20, 2005 6:46 pm

śr kwie 19, 2006 6:34 pm

Jakby się tak lepiej zastanowić to są książki które trzeba przeczytać kilka razy, a na dodatek ten drugi raz będzie zupełnie inny od pierwszego. Dobrym przykładem na potwierdzenie moich słów będzie chociażby "Gra w klasy" Julio Cortázara. :razz:
 
Awatar użytkownika
beneq
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 796
Rejestracja: pn paź 10, 2005 4:39 pm

śr kwie 19, 2006 6:53 pm

Szczerze?

Jedynymi książkami jakie czytam dosyć często są podręczniki RPG i nie ma się czemu dziwić bo każdy MG wie ze nie wystarczy jednokrotne przeczytanie podstawki :wink:

A tak z normalnych książek: Saga Sapkowskiego, Saga Goodkinda, HP i Pan Samochodzik(człowiek czasami musi przeczytać coś lżejszego :razz: ; a Pan Samochodzik tylko z nazwy pozuje na ksiązke dla dzieci-ja naprzykład czytając Templariuszy dużo dowiedziałem się o tych zakonnikach-rycerzach). Mógłbym tak jeszcze troche wymieniać bo sporo czytam. Szczególnie w okresie zimowym :)

pozdr beneq :)
 
Awatar użytkownika
Wojteq
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1934
Rejestracja: ndz lut 08, 2004 12:00 am

śr kwie 19, 2006 9:50 pm

Ogólnie wszystkie książki, które okazały się takimi gniotami, że nawet batem nikt nigdy nie zagoni mnie do ponownego ich przeczytania. Właściwie nie mam juz nic do dodania w tym temacie.
 
Awatar użytkownika
Ysabell
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1410
Rejestracja: wt maja 04, 2004 12:48 am

czw kwie 20, 2006 1:04 am

Piskboga pisze:
Również nie rozumiem jak można czytac książkę kilka razy? Bo się podobała? Miała dobre teksty? Nie zrozumiałem jej za pierwszym razem? Wyszło nowe wydanie w nowej oprawce z inną czcionką? Nie wiem. Jest tyle ciekawych książek więc po co męczyć znowu to samo? Ja czytam książkę dla historii, dla pomysłu, a nie dla stylu pisania, poprawnej redakcji, wspaniałych dialogów - może w tym tkwi różnica, bo po przeczytaniu wiem jak się skończy już znam jej zarys. Czytanie wielorazowe książki kojarzy mi się z czytaniem bibli, uczeniem się na pamięć wersetów, odkrywaniem ciągle "czegoś nowego" w tekście. To nie dla mnie.

Dla przyjemności.
W większości przypadków czytam książki dla przyjemności. Tak samo oglądam filmy (też zazwyczaj wielokrotnie), słucham muzyki (lubię powtarzać to samo), chodzę do teatru (tak, to też mi się zdarza powtarzać) itd. Nawet na studia poszłam takie, że czytne na nich książki sprawiają mi przyjemność :)
Czytam wielokrotnie, bo jeśli książka mi się spodobała w pewnym momencie zaczynam do niej tęsknić. Przypominać sobie, że było w niej coś fajnego, a ja już nie pamiętam co to było. Często książka krąży wokół mnie jak prawie-przypomniana piosenka. W takim wypadku nie ma wyjścia: książkę trzeba przeczytać, piosenkę - odsłuchać...
Faktem jest, że w książce nie jest dla mnie najważniejszy pomysł. Nie rusza mnie to, że znam zakończenie, bo nie zakończenie jest dla mnie ważne.
Czytuję sporo, i choć wiem, że powtarzając książki nie przeczytam ich tyle ile bym przeczytała czytając każdą po razie, to jednak ciężko mi z tej przyjemności zrezygnować. Trudno, resztę doczytam w Niebie, podobno mają tam świetną bibliotekę ;)

PS> Temat byłby chyba płodniejszy, gdybyśmy porozmawiali o wadach i zaletach jedno- i wielorazowego czytania książek :)
 
Awatar użytkownika
Sting
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3287
Rejestracja: czw lip 29, 2004 7:27 pm

czw kwie 20, 2006 9:58 am

Faktycznie. Temat jest źle postawiony. Może by go przeedytować? Co ty na to RG?
 
RG

czw kwie 20, 2006 10:13 am

Sting pisze:
Faktycznie. Temat jest źle postawiony. Może by go przeedytować? Co ty na to RG?

Zrobione. :wink: Teraz dobrze? :wink:

P.S. Przepraszam za OT.

EDIT
To super. :D
Ostatnio zmieniony czw kwie 20, 2006 10:19 am przez RG, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
Sting
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3287
Rejestracja: czw lip 29, 2004 7:27 pm

czw kwie 20, 2006 10:17 am

Teraz jest po prostu świetnie. :)
 
Awatar użytkownika
Jednooki
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 71
Rejestracja: pt mar 17, 2006 4:33 pm

czw kwie 20, 2006 10:54 am

Bardzo lubię wracać do niektórych książek/cykli. Kiedy decyduję się na przeczytanie czegoś po raz drugi?- bardzo często kryterium wyboru jest: czy- a jeśli tak, to jak dobrze- pamiętam zakończenie. Inna sprawa, zę trudno nie pamiętać zakończenia, jeśli się czytało daną rzecz, powiedzmy 4 lub więcej razy. W takich przypadkach (niektóre książki Kinga, Czarna Kompania) wracam do lektury po prostu po to, aby jeszcze raz spotkać bohaterów, poczytać jeszcze raz dialogi. Ktoś tu napisał, że to tak, jakby uczyć się książki na pamięć- siłą rzeczy niektóre dialogi znam niemal na pamięć i wcale mi to nie przeszkadza.
 
Awatar użytkownika
senmara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1377
Rejestracja: ndz kwie 06, 2003 2:42 pm

czw kwie 20, 2006 2:23 pm

Mój najlepszy komplement wobec książki: po ostatniej stronie mam ochotę zacząć ja od początku.
Oczywiście są hardcory, których nie przeczytam jeszcze raz (jest nawet jedno opowiadanie Kinga, którego nie skończyłam i pewnie nigdy go nie tknę).
Mam ksiązki w 2 egemplarzach i planuję jeszcze zakup pierwszego wydania po angielsku.
Lubię zaczytywać znane książki, lubię słuchać znanej muzy i oglądać niektóre filmy po x razy (Big Lebowski!).
O grach to już pisał Furiath.
Lubię rozmawiać ze znajomymi na tematy nierozwiązywalne, do których wracamy przy piwnych spotkaniach, takie jak gry właśnie, który ze schwytanych (Czarna Kompania) był kobietą, jedyna słuszna postać w Diablo, czy wokalistka w jakimś zespole śpiewa dobrze czy po prostu ma ładny biust.
Poza tym, nie wyobrażam sobie, żeby moje książki stały na półce raz przeczytane. Nie pożyczam ich nikomu, więc skazałabym je na śmierć. Po to je kupuję, żeby czytać, wracać i wykorzystywać.
Piskuboga, kiedyś sobie przypomnę, co miałeś najbardziej zamęczone. Jestem prawie pewna, że to jakis poradnik :P
 
Awatar użytkownika
wóda
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 945
Rejestracja: pn lis 10, 2003 7:01 pm

czw kwie 20, 2006 4:01 pm

Kiedys dawno temu [za gorami, lasami i innymi takimi] uwazalem, ze czytanie tej samej ksiazki 2 raz jest bezsensowne, skoro na swiecie jest tylko pozycji, ktorych jeszcze nie tknalem.
Doroslem [sic!] i mi sie zmienilo :razz: .
Lubie kupowac ksiazki [ba - uwielbiam], lubie miec je na polce i lubie do niktorych wracac. Pamiec ludzka jest zawodna to raz.
Dwa - niektore opowiadania, zaznaczone [zakladkami, skrawkami papieru, nigdy mazaniem po tekscie] fragmenty katalizuja konkretne emocje, stany.
Czasem, gdy jest zle zwyczajnie trzeba siegnac po jakis tekst, by zrobilo sie jeszcze gorzej i bardziej refleksyjnie :wink: .
 
Awatar użytkownika
Piskboga
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 183
Rejestracja: pt wrz 02, 2005 12:05 pm

czw kwie 20, 2006 5:55 pm

senmara pisze:
Jestem prawie pewna, że to jakis poradnik


No poradniki i socjopsychologiczne książki mam już za sobą... pewnie chodzi Senmara o Inteligencję emocjonalną Golemana... ale ją też czytałem raz. Może jestem jedyną osobą która czyta książki tylko raz? :) Ja po prostu nie mam siły czytać czegoś jeszcze raz.
 
Awatar użytkownika
Sting
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3287
Rejestracja: czw lip 29, 2004 7:27 pm

czw kwie 20, 2006 8:10 pm

senmara pisze:
(jest nawet jedno opowiadanie Kinga, którego nie skończyłam i pewnie nigdy go nie tknę)


Z czystej ciekawości. Które i skąd?

senmara pisze:
oglądać niektóre filmy po x razy (Big Lebowski!).


Fakt. Ten film wymiata. :wink:

Piskboga pisze:
Ja po prostu nie mam siły czytać czegoś jeszcze raz.


No i dochodzimy do sedna. Niektorzy lubią czytać rzeczy po kilka inni nie. Proste jak 2+2=4 :wink:
 
Awatar użytkownika
senmara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1377
Rejestracja: ndz kwie 06, 2003 2:42 pm

czw kwie 27, 2006 6:22 pm

Sting pisze:
Z czystej ciekawości. Które i skąd?


Zastanowiłam się i nie, jednak nie napiszę jakie. Internet jest jaskinią zwierzeń i wyznań, ale ja nie przyznam, jakie to opowiadanie :P Może kiedyś, na zlocie przy piwie...
 
Awatar użytkownika
Ranquel
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 298
Rejestracja: pt sty 05, 2007 7:13 pm

śr sty 24, 2007 7:42 pm

Ksiażka musi mi sie bardzo spodobac zebym siegna po nia powtornie.
Wole ten czas poswiecic na te, ktore jeszcze mam w planach (nie jestem az tak zapalonym czytelnikiem zeby czytac jednym tchem od deski do deski... no, chyba ze to HP :P)
Np takiego Wladce czytałem 3x, Hobbita 2x ale Silmarillion tylko raz, probowałem go przeczytac ponownie, bo ksiazka mi sie podobała bardzo i chciałem co nieco sobie przypomniec o Eldarach i Melkorze, ale wymieklem po przeczytaniu kilkunastu stron (przez 3 dni :razz: ) poprostu nie dałem rady
 
Awatar użytkownika
Bel esprit
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 281
Rejestracja: czw sty 11, 2007 6:14 pm

śr sty 24, 2007 8:11 pm

Ja nie lubię czytać książek więcej niż raz. No bo po co? Wiem, co zdarzy się na następnej stronie, więc co za radocha?
 
Awatar użytkownika
Ranquel
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 298
Rejestracja: pt sty 05, 2007 7:13 pm

śr sty 24, 2007 8:26 pm

Za kazdym razem odkrywasz cos nowego, co umknelo Ci podczas pierwszego poznawania ksiazki.
Czytajac Wladce pierwszy raz byłem zafascynowany swiatem stworzonym przez Tolkiena i interesowaly mnie przede wszystkim losy bohaterów. Za 2-gim razem znajac juz ich losy większa uwage poswiecałem na opisy przyrody, na jezyk autora i temu podobne rzeczy
 
Awatar użytkownika
Caitleen
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 193
Rejestracja: pn lut 28, 2005 8:16 pm

czw sty 25, 2007 10:47 pm

Ranquel -> No, nie za każdym razem. Zgadzam się, że są książki, które maja pewną głębię/które łyknęło się pospiesznie bo ktoś juz czeka w kolejce do czytania/które czytało się nocą po pracy przysypiając i wtedy przy powtónym czytaniu można coś nowego odkryć, ale to raczej wyjątki niz reguła.

Kiedys czytałam ulubione książki po dwa, ba! po kilkanaście razy. Ale teraz najzwyczajniej szkoda mi czasu, bo tyle jeszcze jest książek, które chciałabym przeczytać, z biblioteki wychodzę zawsze z naręczem, chociaż w domu jeszcze leżą ze cztery (heh, w szkockiej library można wypożyczać do 30 sztuk naraz, raj :wink: ). Jasne, ze czytanie to relaks, ale zamiast wracać do tego co pamiętam, wolę upolować inną książkę tego samego autora, lub zaufac znajomym podpowiadającym kogoś piszacego w podobnym stylu. Albo wybrać coś na chybił trafił. Przeczytać raz, polecić komuś, skomentowac gdzieś, odłożyć. Dlatego reklamy polecające książkę jako dzieło, które *trzeba* przeczytać kilka razy by połączyć je w zgrabną całość raczej mnie odstraszają... Wiem, leniwa jestem :razz: . A, życie kupionym książkom przedłużam wypożyczając je znajomym, często miesiącami krążą po Polsce :>.
 
Awatar użytkownika
Aet a Chiarr
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 99
Rejestracja: wt sty 09, 2007 12:27 pm

czw lut 08, 2007 12:54 pm

Dukaj i Lem to autorzy których warto czytać trzykrotnie: pierwszy-jesteś pod wrażeniem, drugi-rozumiesz o co chodzi, trzeci-wyłapujesz smaczki :) I wszelakie zabawne opowiadanka, często wracam do "Załatwimy to panu hurtowo" Gaimana, lemowskich "Bajek robotów" czy Topora czy "Dzienników" Gombrowicza, tak coby sobie samopoczucie podwindować :wink: Niektórych książek jednak nie warto czytać drugi raz, zwłaszcza tych które w młodości uznaliśmy za arcygenialne, chcąc je sobie odświeżyć często dochodzimy do wniosku że gust nasz wtedy błądził a dawna głębia do kostek zaledwie sięga, miałem tak z "Mistrzem i Małgorzatą" natenprzykład :neutral:
 
Awatar użytkownika
Mement0
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 32
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:28 pm

ndz maja 06, 2007 7:45 pm

dwa razy przeczytałem "Lśnienie" Kinga, kilka razy opowiadania ze "Szkieletowej Załogi". dlaczego? bo mi się bardzo podobały :)

Proszę o stosowanie wielkich liter przy zaczynaniu zdania.
Dziękuję,
senmara
 
Awatar użytkownika
Siriel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2022
Rejestracja: śr cze 22, 2005 10:42 am

wt maja 29, 2007 11:08 am

Sporo już zostało powiedziane, ale przychylę się do zdania czytających książki po kilka razy. Ja czytam wielokrotnie niektóre książki. Poniekąd z powodu "nieco już zawodnej" ;) pamięci, ale przede wszystkim ze względu na przyjemność. Dla mnie to tak jak jedzenie ulubionej potrawy. Nie można tego robić codziennie, ale raz na jakiś czas mam na to ochotę.

Jakie książki? Przede wszystkim Paragraf 22. Książka, którą da się czytać fragmentami, w całości, jak się chce.

A w temacie sf-fant. to: Amber, Wiedźmin, Mroczna Wieża, Ziemiomorze, sporo opowiadań - to pozycje, do których wracam co jakiś czas.
 
Awatar użytkownika
Ranquel
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 298
Rejestracja: pt sty 05, 2007 7:13 pm

wt cze 12, 2007 7:02 pm

W porownaniu do znajomych i tu zaglądających ja czytam bardzo mało, wiec jak dla mnie (i wyłacznie dla mnie) sposob czytania przedstawiony przez Ciebie, Caitleen przypomina mi "zaliczanie" ksiązek. Pisze to na podstawie rozmów np z kolegami, ktorzy czczytają podobnie. Trawią po kilka ksiązek miesiecznie i jakby maja satytsfakcje z przeczytania, ale gdy ich zapytam o któras ksiazke to uz nie pamiętają. Ja lubie się zatrzymac, przystopowac i delektowac się książką. Zebym siegna po książke musi mi sie, albo strasznie nudzić, albo faktycznie musze zostac przekonany ze warto ksiązke przeczytac.
Ale to nie znaczy, ze nie dostrzegam kozysci z czytania duzej ilości książek ;)
 
Awatar użytkownika
inatheblue
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 12
Rejestracja: sob lip 15, 2006 10:47 pm

pt cze 15, 2007 10:43 pm

Kiedy byłam małym kajtkiem, myślałam, że wszyscy czytają książki kilka razy i że to normalne. Ogólnie, jeśli do jakiejś nie wracam, to znaczy, ze coś jest z nią nie tak. A są i takie książki, które są moimi... hm, trudno powiedzieć, że przyjaciółmi... zapasowymi domami. No i wkurza mnie, że coraz wiecej wychodzi produkcyjniaków, w których zamieszkać się nie da, nie mają tej przestrzeni.
 
Awatar użytkownika
Mement0
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 32
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:28 pm

czw cze 28, 2007 10:05 am

inatheblue pisze:
A są i takie książki, które są moimi... hm, trudno powiedzieć, że przyjaciółmi... zapasowymi domami.


Jak do tej pory, miałem tak z dwiema książkami. Jedną z nich jest "Delirium w THARSYS" Wiktora Żwikiewicza. Zaczynałem ją czytać chyba dziesięć razy, ale zawsze przerywałem gdy dobijałem do połowy książki. Za bardzo podoba mi się, żeby skończyć ją czytać... Zupełnie nie rozumiem czemu :?

Druga to "Popiół i Kurz. Opowieść ze świata Pomiędzy" Jarosława Grzędowicza. Książka tak bardzo mi się spodobała, tak wciągnęła i zauroczyła, że chciałem ją jeszcze raz przeczytać kwadrans po tym, jak przeczytałem ją drugi raz :mrgreen: Pewnie przeczytam, o ile znowu nie zwolnię w połowie "Delirium..." :razz:
 
Awatar użytkownika
inatheblue
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 12
Rejestracja: sob lip 15, 2006 10:47 pm

czw lip 05, 2007 9:10 pm

O, szybkiś do przeprowadzek :) Mnie chodzi o takie książki, od których pierwszego przeczytania upłynęło już kilka dobrych lat, a one jeszcze mi nie zwietrzały. Czas niesamowicie weryfikuje lektury, niektóre się bardzo starzeją, inne dojrzewają. Z Narni na przykład dają się w tej chwili czytać tylko pojedyncze tomy, Tolkien jest wiecznie świeży (teraz dopiero widzę staroświeckość tłumaczenia Skibiniewskiej, ale uroku nie traci), Sherlock Holmes bardzo zyskał (jakoś lepiej przechodzę do porządku dziennego nad brzydkimi nałogami głównego bohatera - narkoman jeden...). To tak z tych bardziej znanych. Bo np. moim hitem dzieciństwa w późnych latach '80 był "Odarpi, syn Egigwy", a zwłaszcza te fragmenty, kiedy całe plemię żarło wieloryba. Bo wtedy schab był na kartki.
 
Awatar użytkownika
senmara
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1377
Rejestracja: ndz kwie 06, 2003 2:42 pm

czw lip 05, 2007 10:02 pm

inatheblue pisze:
[...]całe plemię żarło wieloryba. Bo wtedy schab był na kartki.


Jesteś okrutna, ale coś w tym jest :)
pamiętam, ze w podstawówce czytałam książki o dzikim zachodzie, mordowaniu bizonów i pieczeniu łap niedźwiedzia.
 
Awatar użytkownika
Mement0
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 32
Rejestracja: pt maja 04, 2007 9:28 pm

śr lip 11, 2007 10:01 pm

inatheblue pisze:
O, szybkiś do przeprowadzek :) Mnie chodzi o takie książki, od których pierwszego przeczytania upłynęło już kilka dobrych lat, a one jeszcze mi nie zwietrzały.



A taaakie papcie :mrgreen: hmm, gdy dziecięciem byłem, trzeba było zmuszać mnie do czytania :mrgreen: sytuacja diametralnie zmieniła się pięć lat temu, gdy za namową kuzynki przeczytałem "Ostatnie Życzenie" Sapkowskiego. po przeczytaniu tego zbioru, nie trzeba było mnie długo namawiać na przeczytanie całej sagi :mrgreen:

od tamtego czasu jestem po prostu uzależniony od literek :mrgreen:

:hahaha:

a to kilka książek, które mi nie zwietrzały, chociaż trochę czasu minęło, od kiedy je przeczytałem :)



"Saga o Wiedźminie" [Sapkowski]

"Lśnienie" [King]

"Uciekinier" [King]

"Wielki Marsz" [ King]

"Coś na progu" [Lovecraft]

"Zew Cthulhu" [Lovecraft]

:mrgreen:


w dzieciństwie nie znosiłem czytać, za to uwielbiałem kreskówki Marvela. zwłaszcza "X-Men" i "Spidermana". teraz to zamiłowanie do kreskówek 'zaowocowało' pomysłem na, hmm, może niekoniecznie sagę, ale więcej niż dwie długie historie o nekronautach [tacy moi X-Meni :mrgreen: ]

jedną krótszą historię z tego uniwersum właśnie smażę na konkurs, organizowany przy okazji konwentu fantasy, który ma być w listopadzie w Bydgoszczy :)

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości