Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Sick
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 88
Rejestracja: czw sie 28, 2008 9:24 pm

Wojna płci?

pt kwie 09, 2010 5:02 pm

Kurde, tak się zastanawiam. Ostatnio dużo tego w necie jest, szczególnie na demotywatorech. Choć sam temat stary jak świat. Kolejne komiksy memy czy inne obrazki których głównym tematem jest to jakie to kobiety są złe i niewdzięczne. Zdradzają, oszukują, zależy im tylko na pieniądzach i dają się zbajerować rożnym manipulantom tym czasem olewają tych fajnych i miłych facetów którym łamią serca. Z drugiej strony kobiety naskakują na facetów, że facet to świnia. Że my mężczyźni wszyscy i zawsze oszukujemy, zdradzamy, ranimy i manipulujemy.
Jeden mój znajomy powiedział mi nie tak dawno że "W dzisiejszych czasach mężczyźni to [nie wiem jak jest z cenzurą na tym forum więc napiszę to trochę inaczej niż on powiedział] żeńskie organy rozrodcze a kobiety to [tu ponownie autocenzura] męskie organy rozrodcze." W życiu codziennym też spotykam ludzi i słyszę historie które zdają się potwierdzać tezie że mężczyźni są źli dla kobiet jak i tezę że kobiety są złe dla mężczyzn. Bardzo niewiele jest przykładów, które by tym obu tezom przeczyły a większość z nich i tak potem kończy się potwierdzając owe tezy.
Zastanawiam się co Wy o tym myślicie.
 
Awatar użytkownika
Jean de Lille
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1156
Rejestracja: śr paź 21, 2009 2:21 pm

Wojna płci?

pt kwie 09, 2010 5:25 pm

Taa... wojna płci. A myślałem, że oszczędzi przynajmniej poltera :) . A poważnie, im mniejsza nasza wiedza o innym człowieku i im trudniej nam go zrozumieć, tym większa szansa, że zaczniemy odczuwać do niego wrogość. Chyba taki obronny mechanizm ewolucyjny, bo człowiek zachowuje się tak nie tylko w stosunku do innych ludzi, ale i zjawisk itp...
Sick pisze:
W życiu codziennym też spotykam ludzi i słyszę historie które zdają się potwierdzać tezie że mężczyźni są źli dla kobiet jak i tezę że kobiety są złe dla mężczyzn
Po pierwsze często są tendencyjne, nawet jeśli, co się wszak zdarza, to kobiety mówią o złych kobietach (i analogicznie -choć chyba nieco rzadziej - mężczyźni o złych meżczyznach). Ja wychodzę z założenia, ze ludzie generalnie są dla siebie wredni bez względu na płeć, wiek i rasę, więc nie czuję potrzeby wytwarzania w sobie i otoczeniu dodatkowej sztucznej wrogości wobec kobiet - jeśli ktoś mi osobiście nie wadzi, to w czym problem? Wkurzają mnie tylko ci, którzy taką wrogość próbują szerzyć - i to ostro, bo uważam, że przenoszą osobiste frustracje i zawody na innych.

Zresztą, czy tego chcemy czy nie, jesteśmy sobie nawzajem potrzebni - nie tylko w sferze prokreacyjnej. A nawet jeśli wierzyć rozmaitym wojującym ideologom i ideolożkom (Firefox podkreśla mi to słówko, ergo jest wg ich kryteriów seksistowski) nie jesteśmy - to przynajmniej jest bardziej różnorodnie, a przez to ciekawiej.
Ostatnio zmieniony pt kwie 09, 2010 5:25 pm przez Jean de Lille, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
earl
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 9046
Rejestracja: śr mar 21, 2007 4:10 pm

Wojna płci?

wt kwie 13, 2010 2:03 pm

Przede wszystkim kobiety i mężczyźni są różni, fizycznie i w jakim stopniu psychicznie i emocjonalnie. Ale mówienie o tym, że przedstawiciele obu płci są źli dla drugiej strony to głupota. Znam wiele przykładów, m.in. z mojej rodziny, które pokazują, że kobieta i mężczyzna stanowią dla siebie oparcie w trudnych momentach i dzielą się radością z własnych sukcesów. Stanowią więc jedność. Natomiast fakt, że zdarzają się kłótnie i sprzeczki to już jest cecha natury ludzkiej, gdyż czasem każdy chciałby mieć rację i nie znosi sprzeciwu. Nie oznacza to jednak tezy przewodniej topiku, że stosunki damsko-męskie opierają się na wojnie.
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Wojna płci?

sob cze 05, 2010 8:46 pm

Współpraca czy zaufanie nie wyklucza wojny. Rozumiesz kobiety? :shock:
 
PPPP
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4823
Rejestracja: śr gru 01, 2004 7:17 pm

Wojna płci?

sob cze 05, 2010 9:18 pm

Już dawno postulowałum eliminację kobiet i mężczyzn z życia publicznego i mi nie jednenu ta idea wydaje się słuszna.
 
Awatar użytkownika
earl
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 9046
Rejestracja: śr mar 21, 2007 4:10 pm

Wojna płci?

sob cze 05, 2010 9:31 pm

yabu pisze:
Współpraca czy zaufanie nie wyklucza wojny. Rozumiesz kobiety?


Współpraca i zaufanie wykluczają wojnę, gdyż wojna jest radykalnym przeciwieństwem współpracy, panie znawco kobiet.
 
Matis99
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1112
Rejestracja: pt mar 25, 2005 7:32 pm

Re: Wojna płci?

sob cze 05, 2010 11:26 pm

SKRP pisze:
Już dawno postulowałum eliminację kobiet i mężczyzn z życia publicznego i mi nie jednenu ta idea wydaje się słuszna.


Cieszę się, że wreszcie znalazłem innego zwolennika rządów eunuchów :). Po przeczytaniu cyklu "Pieśni Lodu i Ognia" jestem ciekaw, czy taki pomysł by się sprawdził.
Ostatnio zmieniony sob cze 05, 2010 11:27 pm przez Matis99, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
thannis
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1599
Rejestracja: wt maja 01, 2007 7:17 pm

Wojna płci?

sob cze 05, 2010 11:35 pm

Wojna płci? A po co? Mnie jest dobrze w mojej żeńskiej skórze, mężczyzn lubię i uważam, że to bardzo przydatne stworzenia, a że są inni niż kobiety? No trudno, kilka zalet równoważy tę wadę. ;)

Takie generalizowanie, że wszyscy faceci to świnie, a wszystkie kobiety to k***y - no proszę ja was, przecież to żałosne. Oczywiście są tacy osobnicy przy obu płciach, ale wrzucanie wszystkich do jednego wora jest głupie i świadczy IMO jedynie o kompleksach takoż czyniącego.
 
Gantolandon
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 169
Rejestracja: czw paź 20, 2005 5:00 pm

Re: Wojna płci?

sob cze 05, 2010 11:37 pm

Cieszę się, że wreszcie znalazłem innego zwolennika rządów eunuchów


Eunuchowie są mężczyznami, amputacja organów płciowych nie ma tu nic do rzeczy.
 
Awatar użytkownika
Malaggar
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 3222
Rejestracja: ndz cze 01, 2003 3:36 pm

Wojna płci?

sob cze 05, 2010 11:38 pm

Cieszę się, że wreszcie znalazłem innego zwolennika rządów eunuchów . Po przeczytaniu cyklu "Pieśni Lodu i Ognia"jestem ciekaw, czy taki pomysł by się sprawdził.
W Bizancjum byłeś blisko rządów eunuchów - nie działały ;)

Takie generalizowanie, że wszyscy faceci to świnie, a wszystkie kobiety to k***y - no proszę ja was, przecież to żałosne. Oczywiście są tacy osobnicy przy obu płciach, ale wrzucanie wszystkich do jednego wora jest głupie i świadczy IMO jedynie o kompleksach takoż czyniącego.

Wycałowałbym Cię po rękach za te słowa, ale wyjdę na świnię i zboczeńca ;)
Ostatnio zmieniony sob cze 05, 2010 11:43 pm przez Malaggar, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
thannis
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1599
Rejestracja: wt maja 01, 2007 7:17 pm

Wojna płci?

sob cze 05, 2010 11:40 pm

Dlaczegóż? Mąż się chyba nie obrazi. ;)
 
Matis99
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1112
Rejestracja: pt mar 25, 2005 7:32 pm

Re: Wojna płci?

ndz cze 06, 2010 11:40 am

Gantolandon pisze:
Cieszę się, że wreszcie znalazłem innego zwolennika rządów eunuchów


Eunuchowie są mężczyznami, amputacja organów płciowych nie ma tu nic do rzeczy.


Mówiąc dosłownie, nie. Ale w wielu kulturach świata, np. starożytnych, a współcześnie również hinduskiej, eunuchowie są postrzegani jako "trzecia płeć" :).
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Wojna płci?

ndz cze 06, 2010 11:50 am

earl pisze:
panie znawco kobiet.

Odcinam się, oraz stanowczo protestuję przeciw takiemu pomówieniu; nigdy, powtarzam nigdy nie twierdziłem jakobym był znawcą kobiet. :evil:
 
Awatar użytkownika
Feniks
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 5008
Rejestracja: ndz lis 07, 2004 10:34 am

Wojna płci?

pn cze 14, 2010 2:01 am

Prawda jest taka, że ludzie w większości narzekają na płeć przeciwną bo tak się utarło. Każdy tak robi. Ja sam pomimo tego, że darze szacunkiem kobiety, kiedy jakaś pani zajedzie mi drogę na skrzyżowaniu wrzeszczę "Głupia baba!", kiedy zajedzie mi mężczyzna nie krzyczę na niego "Głupi facet".

Z kolei moje koleżanki, systematycznie narzekają na swoich chłopaków/mężów, że nic tylko piłka nożna im w głowie i nie mają nawet jak z nimi posiedzieć.

Narzekamy na siebie na wzajem bo kierują nami inne motywy, ale chyba nie jest tak źle, skoro rodzaj ludzki jeszcze nie wymarł to raczej jestem spokojny o status quo w tej wojnie i raczej nikt nie wyeliminuje "wroga" w pełni.
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Re: Wojna płci?

pn cze 14, 2010 7:40 pm

Bo to jak w gonieniu króliczka, nie chodzi by tę wojnę wygrać, ciekawsze jest samo prowadzenie. :wink:
 
Awatar użytkownika
earl
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 9046
Rejestracja: śr mar 21, 2007 4:10 pm

Wojna płci?

czw cze 17, 2010 8:07 am

Ja już dawno zauważyłem pewną prawidłowość w relacjach kobieta-mężczyzna a rozmowy z moimi znajomymi płci pięknej to tylko potwierdziły.
Otóż - kobieta żąda, aby mężczyzna zrobił coś dla niej, tylko, że nie mówi tego wprost a wypowiada pewne aluzje, sugestie, daje pewne sygnały. Mężczyzna, jak to mężczyzna, nie rozumie o co kaman, bo kobieta mu tego nie powiedziała. Kobieta się denerwuje, bo w końcu jej ukochany powinien wiedzieć o co jej chodzi a tymczasem zachowuje się jak przygłup. Mężczyzna też się denerwuje, bo ukochana ma do niego pretensje, że jej nie rozumie. Wreszcie dochodzi do kłótni. Ona zarzuca mu, że już nic dla niego nie znaczy i że jej nie kocha. On twierdzi, że jest zwykłą wariatką i wychodzi z domu na piwo do kolegów, żaląc się jakie ma przechlapane życie. Ona natomiast spotyka się z koleżankami i żali się, jacy ci faceci są głupi i wredni, bo w końcu każdy idiota domyśliłby się, czego kobieta chce od mężczyzny.

Moje koleżanki stwierdziły, że kobiety między sobą porozumiewają się często za pomocą pewnych sygnałów, gestów, spojrzeń, półsłówek i sądzą, że mężczyźni też powinni te sygnały odczytywać. Natomiast mężczyzna jest człowiekiem prostolinijnym - on chce, aby powiedzieć mu wprost, czego się od niego oczekuje i wówczas on to zrobi (jeśli kocha swoją kobietę). Myślę, że byłby to najlepszy sposób na komunikację męsko-damską, oczywiście z założeniem dobrej woli obu stron.
 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Wojna płci?

czw cze 17, 2010 8:50 am

/signed earl

To główna przyczyna wszelkich nieporozumień. Gdzieś chyba kiedyś nawet cały artykuł był. Jak się powie mężczyźnie 'O kurczę, w śmietniku to już nam się przesypuje!' (sugestia, że trzeba wyrzucić) a jak się powie 'Kochanie, możesz wynieść śmieci?' (prośba, żeby wyrzucić) to odnosi to zupełnie różny efekt. I tak przy tej pierwszej sytuacji, jeśli mężczyzna nie zareaguje, to powstaje jego obraz jako lenia i olewającego wszystko kolesia, który trzeba przedstawić przyjaciółkom. I to jest głupie! Naprawdę...

Mężczyźni są prości. Naprawdę! Niewiele trzeba im do szczęścia - w większości. Ot, dać jeść, dać spać, dać trochę przyjemności. I tyle. Kobiety mają o wiele większe wymagania. Niestety.

A co do sygnałów. Taką mam teorię, którą sobie przed chwilą stworzyłam ;) Wydaje mi się, że to trochę jak w przypadku psów i kotów. Wszak mężczyźni też mają pewne swoje spojrzenia, gesty, tylko może w obu przypadkach są one zauważane (lub nie) i interpretowane zupełnie odmiennie. Wiecie... Kot macha ogonem - jest niespokojny, a pies - chce się bawić. Kot mruczy - jest zadowolony, pies warczy - jest zły. Kot pada na plecy - gotów do obrony wszystkimi czterema łapami, pies - okazuje uległość. Etc., etc., przykładów można by mnożyć. Może podobnie jest u kobiet i mężczyzn? Wszak pies i kot żyjąc wspólnie bardzo długo, uczą się siebie wzajemnie i przyzwyczajają się do siebie. Może po długim czasie poznania i zrozumienia drugiej osoby, te sygnały i gesty też stają się bardziej czytelne. Nie wiem, to tylko teoria ;)
 
Awatar użytkownika
Rodriguez
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1252
Rejestracja: wt lip 14, 2009 8:23 pm

Re: Wojna płci?

czw cze 17, 2010 9:17 am

'O kurczę, w śmietniku to już nam się przesypuje!'

No to koleżanka pojechała po rampie z przykładem :wink: . Takie "sygnały" to już prawdziwa skrajność. Najlepsze są te, które niewiadomo kiedy były nam (mężczyznom) posyłane (zazwyczaj "przez cały czas!!"), a które ośmieliliśmy się przeoczyć w całej naszej prostolinijności i nieskomplikowanej naturze...
 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Wojna płci?

czw cze 17, 2010 9:34 am

To był pierwszy przykład, który mi do głowy przyszedł. Wydawało mi się, że dość dobrze zobrazuje, co chciałam przekazać, ale możliwe, że trochę przesadziłam ;)
 
Awatar użytkownika
von Mansfeld
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1778
Rejestracja: wt lip 29, 2008 7:31 am

Wojna płci?

czw cze 17, 2010 9:41 am

Należy zastanowić się, czy płeć tak naprawdę determinuje konflikt. Wszakże na odmienne rozumienie świata oraz przesyłanie informacji odpowiadają nie tylko geny, lecz także wychowanie; praktycznie w kółko wychowuje się dziewczynki według dość zbieżnych modeli wychowania, podobnie jak chłopców. Jednakże twierdzę, że - zarówno różnica w jednym z 46 chromosomów, jak i "tabula rasa" - mogą przenikać się zajemnie. Pewne różnice (ilość tkanek mięśniowych i tłuszczowych, inne funkcje w procesie rozmnażania, różna gospodarka hormonalna) jednak istnieją.

To, że się "różnimy", nie determinuje wcale konfliktu. Ludzie różnią się między sobą w oceanie aspektów. Często jakiś antagonistyczny krok powoduje dopiero konflikt, a nie sama różnica. A jak sprawa miewa się między kobietami i mężczyznami? Od wieków wychowywani z grubsza tak, by różnice wyeskalować do granic możliwości oraz przyporządkować do ścisłych ról. Zarówno ruch skrajnego feminizmu (nie "sufrażyzm" - czyli walka o równość praw kobiet i mężczyzn - tylko walka o podwyższenie rangi kobiety nad mężczyzną), jak i liczne przykłady religijno-kulturowego poniżania kobiet oraz doceniania roli mężczyzny stanowią wzorcowy wstęp do zantagonizowania obu płci. A dzisiaj - pomimo "powszechnej oficjalnej równości i kosmopolityzmu" - wciąż media czy same archetypy wychowania rozpoczynają "wojnę płci". Chociażby te "Lejdis", "Testosterony" czy inne "nowobogackie kosmopolityczne komedie romantyczne" wpajają widzom przekaz, że "jesteśmy w spoleczeństwie razem, ale musimy ze sobą rywalizować".

Reasumując: różnica płci to tylko pretekst do konfliktu. Tak naprawdę konflikt dzieje się z powodu biologicznej rywalizacji o lepszą pozycję, a takze z powodu naleciałości tradycjonalistycznych.
 
Awatar użytkownika
earl
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 9046
Rejestracja: śr mar 21, 2007 4:10 pm

Wojna płci?

czw cze 17, 2010 10:04 am

Amanea pisze:
Jak się powie mężczyźnie 'O kurczę, w śmietniku to już nam się przesypuje!' (sugestia, że trzeba wyrzucić) a jak się powie 'Kochanie, możesz wynieść śmieci?' (prośba, żeby wyrzucić) to odnosi to zupełnie różny efekt.


Przykład akurat wybrałaś niezbyt fortunny, bo mężczyzna na pewno domyśli się co powinien zrobić w tym przypadku. Ale w istocie zgodny z tym co napisałem. Mężczyzna potrzebuje jasnego i prostego rozkazu, jak w wojsku.
Bardzo drażnią mnie na przykład tego typu sugestie, kiedy kobieta w momencie zbliżania się jakiejś ważnej daty (urodzin, imienin, rocznicy poznania) mówi: "Mam nadzieję, że sprawisz, aby ten dzień był wyjatkowy dla mnie" i nie dodaje nic więcej, zdając się na inwencję mężczyzny. A kiedy potem mężczyzna zrobi coś, co niezupełnie odpowiada jej wyobrażeniom o tym dniu, to jest foch i narzekania, że nie rozumie on ukochanej.
 
Awatar użytkownika
Rodriguez
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1252
Rejestracja: wt lip 14, 2009 8:23 pm

Re: Wojna płci?

czw cze 17, 2010 10:43 am

Mężczyzna potrzebuje jasnego i prostego rozkazu, jak w wojsku.

W tym przypadku najwyraźniej stanowię wyjątek, bo sam rozkazów nie cierpię... z dwojga złego wolę te "subtelne" uwagi w stylu śmieci uciekających z kosza.

Bardzo drażnią mnie na przykład tego typu sugestie, kiedy kobieta w momencie zbliżania się jakiejś ważnej daty (urodzin, imienin, rocznicy poznania) mówi: "Mam nadzieję, że sprawisz, aby ten dzień był wyjatkowy dla mnie" i nie dodaje nic więcej, zdając się na inwencję mężczyzny. A kiedy potem mężczyzna zrobi coś, co niezupełnie odpowiada jej wyobrażeniom o tym dniu, to jest foch i narzekania, że nie rozumie on ukochanej.

Ooo, to to! Dzielę się z Tobą w bólu... bul-bul-bul...

Reasumując: różnica płci to tylko pretekst do konfliktu. Tak naprawdę konflikt dzieje się z powodu biologicznej rywalizacji o lepszą pozycję, a takze z powodu naleciałości tradycjonalistycznych.

Pragnę również skonstatować, iż jednym z asumptów pejoratywnego nastawienia względem siebie jednostek różnych płci, moze być zwyczajny rozdźwięk natury intymnej występujący między nimi...
 
Awatar użytkownika
earl
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 9046
Rejestracja: śr mar 21, 2007 4:10 pm

Wojna płci?

czw cze 17, 2010 11:43 am

Sakhuul pisze:
W tym przypadku najwyraźniej stanowię wyjątek, bo sam rozkazów nie cierpię... z dwojga złego wolę te "subtelne" uwagi w stylu śmieci uciekających z kosza


Źle się wyraziłem. Chodziło mi przede wszystkim o wydawanie jasnych poleceń, bez żadnych subtelności i "owijania w bawełnę". Oczywiście niekoniecznie powinny mieć formę nakazową (typu "zrób to", "przynieś", "napraw"), mogą być również w formie przypuszczającej ("zrobiłbyś to", "poszedłbyś") lub z dodatkiem słowa "proszę". Ale muszą być jasne i zrozumiałe.
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

Wojna płci?

czw cze 17, 2010 11:51 am

Laveris de Navarro pisze:
Reasumując: różnica płci to tylko pretekst do konfliktu. Tak naprawdę konflikt dzieje się z powodu biologicznej rywalizacji o lepszą pozycję, a takze z powodu naleciałości tradycjonalistycznych.

Proponuję, abyś najpierw pomieszkał z minimum pięć lat z kobietą (wyłączając matkę/siostrę/kogokolwiek kto jest z Tobą spokrewniony) abyś potem wyciągał wnioski.

Mnie też bawi podejście niektórych kobiet, które twierdzą, że jak mężczyzna nie rozumie subtelnych komunikatów wysyłanych przez kobietę to jest debilem i nie rozumie kobiecej wrażliwości. A same są oczywiście ekspertkami od mężczyzn, jednak kiedy przychodzi co do czego, to się okazuje, że albo się rozwiodły x razy, albo są starymi pannami ;)
 
Awatar użytkownika
von Mansfeld
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1778
Rejestracja: wt lip 29, 2008 7:31 am

Wojna płci?

czw cze 17, 2010 12:08 pm

Ank pisze:
Proponuję, abyś najpierw pomieszkał z minimum pięć lat z kobietą (wyłączając matkę/siostrę/kogokolwiek kto jest z Tobą spokrewniony) abyś potem wyciągał wnioski.


Argumentum ad personam (moze przekręciłem coś). Z definicji, podaję dywagacje z punktu widzenia obserwatora dążącego do obiektywizmu. Rozdzielam fakt zaistniały od następstw tego faktu. Istnienie zróżnicowania/niezgodności w 100% nie oznacza powstania konfliktu. Nie podoba mi się płytkie i stereotypowe myślenie "różnimy się, więc jest konlikt, bo tak!". To istota decyduje, czy działa antagonistycznie wobec aktualnych parametrów n-przestrzeni.
 
Awatar użytkownika
Jean de Lille
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1156
Rejestracja: śr paź 21, 2009 2:21 pm

Wojna płci?

czw cze 17, 2010 12:11 pm

Oj, czuć tu flejma z opóźnionym zapłonem...
earl pisze:
"Mam nadzieję, że sprawisz, aby ten dzień był wyjatkowy dla mnie" i nie dodaje nic więcej, zdając się na inwencję mężczyzny. A kiedy potem mężczyzna zrobi coś, co niezupełnie odpowiada jej wyobrażeniom o tym dniu, to jest foch i narzekania, że nie rozumie on ukochanej.
Generalnie dla mnie przykład ze śmietnikiem jest bardziej problematyczny :) . No bez przesady, inwencja nie boli (aż tak), a unikanie jej raczej nie poprawia stanu rzeczy - kilka razy trzeba się czasem przejechać, by nabrać doświadczenia i ustalić, co druga osoba lubi i czego oczekuje. W końcu nikt nie zna drugiej strony na wskroś od samego początku związku. Ważne jest tylko to, by zarówno mężczyzna, jak i kobieta mieli dla siebie odrobinę wyrozumiałości, bo bez niej związek i tak się sypnie - jeśli nie z tego powodu, to znajdzie się inny. Chyba.
Co do jasnych poleceń w życiu codziennym się zgadzam.

Ank pisze:
Proponuję, abyś najpierw pomieszkał z minimum pięć lat z kobietą (wyłączając matkę/siostrę/kogokolwiek kto jest z Tobą spokrewniony) abyś potem wyciągał wnioski.
Ja z żadną kobietą nie mieszkałem i dlatego chciałbym się dowiedzieć od kogoś bardziej doświadczonego, jakie to powinny być wnioski. Bo jak na mój gust Laveris nie pisze wcale aż tak nieroztropnie. Za to bez niepotrzebnych emocji.
Ank pisze:
Mnie też bawi podejście niektórych kobiet, które twierdzą, że jak mężczyzna nie rozumie subtelnych komunikatów wysyłanych przez kobietę to jest debilem i nie rozumie kobiecej wrażliwości. A same są oczywiście ekspertkami od mężczyzn, jednak kiedy przychodzi co do czego, to się okazuje, że albo się rozwiodły x razy, albo są starymi pannami
Czy trzeba być kobietą, by być idiotą? Głupota, frustracja i przerośnięte ego są niestety cechami niezależnymi od płci.

EDIT: Laveris, nie przekręciłeś :) .
Ostatnio zmieniony czw cze 17, 2010 12:13 pm przez Jean de Lille, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Morel
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 4566
Rejestracja: śr mar 03, 2010 10:59 am

Wojna płci?

czw cze 17, 2010 12:56 pm

Jean de Lille pisze:
Ja z żadną kobietą nie mieszkałem i dlatego chciałbym się dowiedzieć od kogoś bardziej doświadczonego, jakie to powinny być wnioski. Bo jak na mój gust Laveris nie pisze wcale aż tak nieroztropnie. Za to bez niepotrzebnych emocji.

W żadnym wypadku nie jest to nacechowane emocjonalnie. Gdyby tak było, to rzucałbym bluzgami :mrgreen:
Jean de Lille pisze:
Czy trzeba być kobietą, by być idiotą? Głupota, frustracja i przerośnięte ego są niestety cechami niezależnymi od płci.

Oczywiście - zgadzam się, jednak ostatnio jakoś niesamowicie często wpadam właśnie na kobiety o których napisałem w poprzednim poście i tak mi się skojarzyło, przy okazji tej rozmowy. Niezrozumienie drugiej strony nie jest problemem. Problemem jest brak chęci zrozumienia/porozumienia i jakaś totalnie dla mnie idiotyczna postawa : "muszę udowoddnić, że jestem lepsza/lepszy".
Laveris de Navarro pisze:
Z definicji, podaję dywagacje z punktu widzenia obserwatora dążącego do obiektywizmu.

Ciężko jest obserwować i wydawać jakiekolwiek opinie, bez empirycznego sprawdzenia, zwłaszcza w sferze międzyludzkich kontaktów, zachowań etc. Stąd mój przytyk. Ile jest osób, które zapiera się "że one by tak/siak nie postąpiły", a kiedy znajdują się w podobnej/identycznej sytuacji robią dokładnie to samo. Dlatego wydaje mi się, że ciężko jest wydawać sądy, jeżeli nie ma się jakiegoś tam doświadczenia. Nawet nie mówię o związkach samych w sobie. Wspólne mieszkanie jest niesamowitym testem partnerów i ich relacji, które potrafi zmienić najbardziej trwały związek. Ba - zmasakrować go na miazgę.

A co do prośby Jeana o wnioski ;)
Od już prawie 9 lat mieszkam z moją drugą połową. Od pięciu mieszkami sami (wcześniej czasy studenckie, mieszkanie ze znajomymi etc.). Mam przyjemność mieszkać z największą choleryczką jaką znam. Wredna, złośliwa istota, która zawładnęła moim sercem. Ja jestem osobą ugodową i taką, która lubi mieć święty spokój. Dlatego - początkowo znosiłem wszystkie docinki, aluzje etc. Jednak po tych wszystkich latach dochodzę do wniosku, że do dzisiaj nie dogadujemy się czasami, a Aga nadal ma nawroty rzucania aluzjami, pomimo tego, że doskonale zdaje sobie sprawę, że to do mnie nie trafia w żaden sposób. I wtedy jest niezły klops. Ale takie sytuacje zdażają się coraz rzadziej - na moje szczęście ;)
Wniosek - tak na prawdę mogłem trafić na osobę, która byłaby podobna do mnie i wtedy sądzę, że moglibyśmy szybko się rozstać. Teraz - kiedy są bardzo różne charaktery - ja dostaję od niej powera, ona ma we mnie często milczące oparcie. Idealnie się uzupełniamy. Nauczyłem się przetwarzać docinki , jakieś humory w energię, która mnie dopinguje.

O i tyle :D
 
Awatar użytkownika
Jean de Lille
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 1156
Rejestracja: śr paź 21, 2009 2:21 pm

Wojna płci?

czw cze 17, 2010 1:18 pm

Ank pisze:
Wspólne mieszkanie jest niesamowitym testem partnerów i ich relacji, które potrafi zmienić najbardziej trwały związek. Ba - zmasakrować go na miazgę.
Powiedziałbym, że związek - jako stan ciągły - wtedy dopiero naprawdę się zaczyna. Ale to tylko moje "wydaje się", bo expa w tej kwestii brak :) .
Ank pisze:
Oczywiście - zgadzam się, jednak ostatnio jakoś niesamowicie często wpadam właśnie na kobiety o których napisałem w poprzednim poście i tak mi się skojarzyło, przy okazji tej rozmowy.
"Ten, kto walczy z potworami, winien pamiętać, by samemu nie stać się jednym z nich" :) ? Trzymajmy się więc z dala od wszystkiego, co pachnie generalizowaniem :D . Bo ci, o których wspomniałeś, są jej mistrzami. Dla mnie generalnie najwięcej zależy od cech indywidualnych - temperamentu, charakteru, moralności :) . Co np. denerwuje earla, mi nie przeszkadza i vice versa - a obaj reprezentujemy tę samą płeć.

Dobra, przerwa bo mam spotkanie. Do usłyszenia.
 
Awatar użytkownika
Amanea
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1629
Rejestracja: wt sty 05, 2010 1:31 pm

Wojna płci?

czw cze 17, 2010 1:22 pm

Cóż. Pozazdrościć, Ank ;)

To ja polecę trochę mniej optymistycznie i pozytywnie ;) Ja ostatnio mam przejścia z mężczyzną, który po trzech miesiącach stałego powtarzania mu konkretnych argumentów i mówienia o problemach wprost, oświadczył mi, że on nie wie o co mi chodzi. Kiedy powtórzyłam mu to po raz n-ty, stwierdził 'Nic nie wiedziałem, trzeba było tak od razu.'. Owszem, ja nie jestem święta. Ja wręcz uwielbiam aluzje, sugestie i półsłówka. Ba! Uwielbiam też złośliwości i przytyki. Ale są pewne sytuacje, kiedy sprawę trzeba postawić jasno. Zwłaszcza kiedy są niezwykle ważne dla związku, budowanego przez długi czas. Stawiam sprawę jasno przez całe miesiące, tłumaczę i rozmawiam. A potem słyszę coś takiego?

Mało tego! Słyszę, że da się coś z tym zrobić, że w takim razie jak już wie, to wszystko będzie lepiej. Jak sobie wyjaśniliśmy, to super. A po kolejnym czasie nie zmienia się nic. No i jak tu nie odpaść? Nie wiem czy to kwestia niezrozumienia, niedojrzałości, niedopasowania czy może zbyt wysokich oczekiwań?

Dla mnie to JEST powód, żeby ponarzekać przyjaciółkom ;) Ale nie jest to powód, by wszystkich mężczyzn traktować w ten sposób i jako takich określać. Jestem przeciwniczką stereotypów i zakładania czegoś z góry. Ręce mi opadają jak słyszę 'Wszyscy faceci są tacy sami, bo mój to...bla bla bla...'. I tu się zgadzam z Jeanem de Lille, najwięcej zależy od cech indywidualnych. Ale nie wszystko.

Ogólnie temat rzeka - a praca stoi w miejscu xD
 
Awatar użytkownika
smaller
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 1633
Rejestracja: śr lis 15, 2006 2:55 pm

Wojna płci?

czw cze 17, 2010 1:31 pm

Ank pisze:
Laveris de Navarro pisze:
Reasumując: różnica płci to tylko pretekst do konfliktu. Tak naprawdę konflikt dzieje się z powodu biologicznej rywalizacji o lepszą pozycję, a takze z powodu naleciałości tradycjonalistycznych.

Proponuję, abyś najpierw pomieszkał z minimum pięć lat z kobietą (wyłączając matkę/siostrę/kogokolwiek kto jest z Tobą spokrewniony) abyś potem wyciągał wnioski.

Może jeden rok to nie to samo co pięć, ale jakoś wciąż nie widzę związku. Mieszkanie z kimkolwiek to wystawienie relacji na ciężką próbę. Fakt, że jest to partner(ka), niewiele zmienia.

"Mam nadzieję, że sprawisz, aby ten dzień był wyjatkowy dla mnie" i nie dodaje nic więcej, zdając się na inwencję mężczyzny.

To źle?

Z definicji, podaję dywagacje z punktu widzenia obserwatora dążącego do obiektywizmu.

Brzmi to trochę jak tłumaczenia księży o nauczaniu przez nich życia małżeńskiego. Żeby nie było – nie wiem, czy jest to argument uzasadniony... Ale imo brzmi dziwnie.

Wspólne mieszkanie jest niesamowitym testem partnerów i ich relacji, które potrafi zmienić najbardziej trwały związek. Ba - zmasakrować go na miazgę.

Ank +dużo. Nawet pomimo pewnego truizmu tej wypowiedzi.

Jednak po tych wszystkich latach dochodzę do wniosku, że do dzisiaj nie dogadujemy się czasami, a Aga nadal ma nawroty rzucania aluzjami, pomimo tego, że doskonale zdaje sobie sprawę, że to do mnie nie trafia w żaden sposób. I wtedy jest niezły klops. Ale takie sytuacje zdażają się coraz rzadziej - na moje szczęście

Nazbierane XP robią swoje? :D

Mało tego! Słyszę, że da się coś z tym zrobić, że w takim razie jak już wie, to wszystko będzie lepiej. Jak sobie wyjaśniliśmy, to super. A po kolejnym czasie nie zmienia się nic. No i jak tu nie odpaść? Nie wiem czy to kwestia niezrozumienia, niedojrzałości, niedopasowania czy może zbyt wysokich oczekiwań?

To drugie, potencjalnie ostatnie. Niestety, jest to flaw tyczący się – z tego, co zauważyłem – większości facetów, w tym mnie i wszystkich moich dobrych znajomych, może z 1-2 wyjątkami :(

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość