Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

sob kwie 08, 2006 1:09 am

Add-on 1: PD za sesję 31.03 (w nawiasie suma):

Koth - 350 (3700),
Klassht - 200 (3800),
Bors - 650 (3650),
Hatar - 850 (2850),
Craig - 500 (2700),

Dlaczego takie dysproporcje? Koth i Klassht nie bardzo mieli się czym wykazać istotnym dla PDków, stąd przyznano im za odgrywanie i wspólne encountery, GDZIE COŚ robili. Bors zebrał gros PD za batalię kosmiczną, której mało nie przypłacił życiem. Craig poza wątkiem hangarowym dostał za potyczkę, natomiast Hatar zgarnął pulę za sabacca - to dzięki niemu macie czym i dokąd latać.

PD za 7.04 już przyznałem, ale lista zostanie opublikowana razem z raportem - czyli w ten weekend. :) Zaznaczam - dostaliście znacznie więcej. Craig: +1, jak mówiłem.
 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

sob kwie 08, 2006 6:17 pm

Poniższy raport dotyczy sesji rozegranej 7.04.2006r . Drużyna stawiła się niestety w niepełnym składzie – zabrakło Seji`ego, stąd powstała komplikacja związana z Hatarem. Ponieważ niezbyt lubię BNować postaci graczy (i to akurat nie dlatego, iż nie potrafię – nie w smak mi wtrącanie się w plany gracza), należało w logiczny i nie wzbudzający podejrzeń sposób wyłączyć Hatara z rozgrywki.

Na pierwszy plan wysuwa się jednak postać Borsa – w poprzednim odcinku jego statek został poważnie uszkodzony i przechwycony przez okręt Federacji, toczący bój z nieznanymi napastnikami na orbicie odosobnionej kolonii wydobywczej. Aby nie zawieść oczekiwań graczy (którzy wyraźnie poirytowali się rozłączeniem drużyny), postanowiłem rozegrać ten fragment sesji (otwierający ją) niczym najważniejszą scenę. Bors po perypetiach w windzie trafił do ekskluzywnie wystrojonego pomieszczenia dowódcy jednostki, gdzie został przyjęty (o dziwo) nie jak jeniec, lecz jak gość. Postanowiłem okazać Encowi skutki wstawiennictwa ważnych person z Coruscant, przy okazji (a raczej przede wszystkim) spróbować postawić gracza przed pewnym dylematem. Wyjawiłem trochę informacji wg których to ktoś miesza szyki Federacji, ingerując w prowadzone tu i ówdzie interesy. Aby podbić stawkę, wprowadziłem do gry Nemezis postaci, co wywołało kapitalną sytuację którą gracz sprawnie wyeksplorował. Podjęliśmy z Encem ciekawą grę, w której na bieżąco kształtowaliśmy dotychczas nieopisane kwestie dotyczące Nemezis i jego udziału w całym wątku. Wyszło nam to bardzo fajnie, finalnie Bors nie przystał jednak na propozycję Federacji – teoretycznie bez konsekwencji. Teoretycznie… ;)

Reszta drużyny mknęła ku platformie wydobywczej aby wykorzystać zaskoczenie na swoją korzyść i pochwycić złoczyńców. Nauczony po ostatniej sesji postanowiłem zagrać kartą, która zaangażuje wszystkich a zarazem rozwiąże kwestię Hatara.
Jednocześnie wprowadziłem małą zmianę nastroju scenografii – poprzednim razem bohaterowie przybywali na platformę za dnia, przy dobrej pogodzie. Tym razem platforma znajdowała się za linią terminatora, dodatkowo w pobliżu szalała potężna burza. Statek drużyny z ledwością przedarł się przez niebezpieczny rejon, chyba tylko dzięki działaniom załogi (wspaniałemu pragmatyzmowi Craiga, megaposwięceniu Kotha i oddaniu i skuteczności Klasshta). Awaria układów, pożar, uszkodzenia, gdzieś w tym chaosie Hatar został ranny i tylko cudem uniknął śmierci. Cała trójka graczy miała co robić, gdy zaś wykaraskali się z kłopotów, dotarli akurat na platformę, niemal równocześnie z Borsem.

Sekwencja scen na jej pokładzie to miszmasz wielu elementów. Z jednej strony opis opuszczonej konstrukcji, w toku eksploracji której stopniowo zmieniałem podkład muzyczny z SW na „Aliens”, scenka z uciekającym twi lek`iem, mieszane odczucia Jedi, czy dziwne sygnały radiowe i przybycie innego statku. Z drugiej drużyna stojąca niemal na krawędzi rozpadu, próbująca rozwiązać własne problemy a zarazem szukająca drani odpowiedzialnych za zatrucie Antarzentiss`eer.

Drużyna w toku penetracji stacji zaczęła sobie uświadamiać, iż stoczono tutaj całkiem niedawno potyczkę. Zupełnie przypadkiem pochwycono również kel dor`a – głównego drania (do jego dostarczenia na Antarzentiss`eer pozostało 48 godzin), zaś następnie wszyscy wkroczyli do wieży dowodzenia. Tam napotykają potrzebującego pomocy Neimoidianina, dziwną istotę parającą się Mocą („uzdrowiciel”), związanych kilku gagatków z Federacji i… najemników, którzy najwyraźniej opanowali platformę. Gracze niestety nie niezauważenie dotarli do sali, gdyż wpadli w przygotowaną pułapkę. Prosta strzelanina byłaby jednak zbyt… sztampowa. Wprowadziłem kogoś najwyraźniej znaczniejszego, kto nakazał wycofać się najemnikom, sam zaś zabrał się za kwestie honorowe ugoszczenia więźniów i nowoprzybyłych.
Sesja zakończyła się w momencie, gdy nowoprzybyły zabił z zimną krwią chorego Neimoidianina, gracze rozpierzchli się po sali, zaś Jedi rzucił się na mordercę, zanim ten zabije kolejne osoby. Ten ostatni potężnym pchnięciem Mocą posłał w powietrze olbrzymi fragment ławy – nie rozstrzygnąłem w czyim kierunku…

Generalnie sesja była bardziej udana od poprzedniej. Odniosłem wrażenie, iż gracze nie mogli cierpieć na nudę, zwłaszcza w toku burzy. Pewne zarzuty mogłyby się pojawić odnośnie eksploracji platformy, gdzie parokrotnie scena zaczęła zmierzać w stronę braku akcji – lecz było to umyślne zagranie – miało obniżyć napięcie przed sceną w wieży. Choć muzyka parokrotnie przeczyła tej idei. Scena z miną (zresztą nieobowiązkowa) udowodniła graczom, iż nie będę się z nimi patyczkował (ach te protesty przy ilościach K6), podniosła jeszcze poprzeczkę scenie w sali – gracze stanęli do walki będąc solidnie osłabionymi.

Co zapadło mi najlepiej w pamięci i co uważam za najlepsze fragmenty sesji:
- scena na okręcie Federacji, a zwłaszcza rozmowa z dowódcą i Nemezis,
- lot przez burzę,
- eksplozja na wieży i obserwacja (kapitalna interpretacja 1 przez jednego z graczy),
- scena w sali.

Wypominam sobie natomiast jedno – Koth poza korzystaniem z umiejętności niezbyt może eksplorować wątek, co zmusza gracza do ciągłego odgrywania postaci aż do bólu. Ale tylko do czasu następnej sesji. Wtedy to odkryje się kilka rzeczy, dla tych, którzy przeżyją rzecz jasna.

Seji – przydałbyś mi się na następnej (21.04) sesji.

PD:

Craig – 1000 (3700) – głównie za opanowanie w czasie burzy, oraz altruistyczne zachowanie na stacji, (jak pisałem – awansujesz),
Klassht – 600 (4400) – ratunek Hatara, scena na lądowisku, sala,
Koth – 750 (4450) – za nieustanny jazgot i walkę o życie, nieufność oraz manewr z droidem,
Bors – 800 (4450) – „dyplomacja” na okręcie Federacji, brawura na platformie.
 
Awatar użytkownika
Seji
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 7523
Rejestracja: czw mar 20, 2003 1:43 am

ndz kwie 09, 2006 9:13 am

Deckard pisze:
Hatar został ranny i tylko cudem uniknął śmierci.

Znowu? Rutyna ;).

Deckard pisze:
eji – przydałbyś mi się na następnej (21.04) sesji.

Bede.

Dzieki za PD :D.
 
Awatar użytkownika
Pudłacz
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 41
Rejestracja: pn mar 20, 2006 11:19 pm

ndz kwie 09, 2006 4:12 pm

Jak zwykle z Actual Playa dowiedziałem sie kilku rzeczy ktorych nie dostrzegłem podczas sesji ;-)

Deckard pisze:
Ale tylko do czasu następnej sesji. Wtedy to odkryje się kilka rzeczy, dla tych, którzy przeżyją rzecz jasna.

Ten szaleniec chce nas pozabijać ;D

Scena z miną (zresztą nieobowiązkowa)

Ta scena byla z dupy :P Troche przeczyła temu co pisałeś o obniżaniu napięcia przed ostatnią walką. I właściwie w jej trakcie to nie do końca wiedzialem co sie dzieje.

Klassht – 600 (4400) – ratunek Hatara, scena na lądowisku, sala
A gdzie obiecane 4 tysiace PD i awans? :P


Moja ocena sesji: Przecietnie [3/7]
Glowne zastrzerzenia:
- W ostatniej walce znowu nie wiedzialem kto jest kto i po czyjej stronie sa ktorzy BNi - dowiedzialem sie tego z Actual Playa. Wlasciwie nie wiedzialem z kim mam walczyc ;)
- Jakos te klotnie Klashta z Borsem nie bardzo mi współgrały z tym, że i tak szliśmy z nim dalej ramię w ramię (choć tu wina może leżeć bardziej po stronie graczy i naszej skłonności do małego metagamingu)
- Watek z evil lordem poza dwoma szczegolami w trakcie przygody i koncowa scena za bardzo sie nie rozwinal - a tego sie spodziwalem. Na ale za to moge wyczekiwac z niecierpliwoscia kolejnej sesji :D


No i jeszcze małe pytanie na koniec: Czy Klasht rozpoznał w tym "uzdrowicielu" zakapturzonego kolesia, którego spotkaliśmy poprzednim razem na platfromie lądowiskowej na tej planecie?
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

pn kwie 10, 2006 10:05 pm

Deckard pisze:
Craig (3700)
Klassht (4400)
Koth (4450)
Bors (4450)


Patrz, coś tu jest nie tak: za wysoki poziom dałeś Encowi - dziwna sprawa, ze Bors ma więcej pedeków niż Craig, Hatar i Kalssht.

Co mnie interesowało w tym actyal play'u - czy nasze kłótnie z Borsem Ci się podobają - zupełnie to pominąłeś.

Co do sesji - mi się podobało [zresztą głównie ze względu na owe kłótnie i na odgrywanie klucza paniki i paranoi ;o]: daję nieźle - 4/7. Szkoda tylko, ze musiałem wyjść pod koniec, tuż przed kluczową sceną.
 
Anonim_1

pn kwie 10, 2006 10:52 pm

Deckard pisze:
Odniosłem wrażenie, iż gracze nie mogli cierpieć na nudę, zwłaszcza w toku burzy.

Niestety, wrażenie to jest mylne. Po fajnym dla Borsa początku, po fajnej scenie docierania do platformy zgasiła mnie zupełnie eksploracja platformy. Nudziło mnie może nie sama eksploracja, ale zupełna bezcelowość tego działania - od pozostałych nie byłem w stanie się dowiedzieć, czy trafiliśmy tu, ponieważ szukamy czegokolwiek. Wyglądało, jakbyśmy celowo wleźli w pułapkę i czekali na pomyłkę/ujawnienie się wrogich GMC - zaśmierdziało mi dobrowolnym railroadem.

Końcówkę muszę uznać niestety za totalnie nieudaną - najpierw mina, która podłożona była w bezsensownym miejscu (wszyscy ładnie czekają na nas, ale co jeśli nie przyjdziemy? - kusiło mnie, żeby wrócić do statku, wystartować i rozp... cały szczyt platformy działkami myśliwca w drobny mak). Potem sama akcja z najemnikami - nie wiedziałem kto jest dobry, kto zły i w rezultacie zacząłem strzelać do wszystkiego, co nie było BG.

Drobna uwaga:

Deckard pisze:
gracze rozpierzchli się po sali

Nie deklarowałem niczego takiego. Bors nie ruszył się z miejsca. Stoi przy łóżku z dwoma blasterami wycelowanymi w złego i zaczyna pruć do niego z multifajera.

Sesję niestety muszę uznać za gorszą od poprzedniej - dlatego wystawiam ocenę 2/6. Wpływ na to ma po części specyfika moich kontaktów z drużyną (nie czuję sensu w podróżowaniu z Kothem ciągle kłócącym się z moim Borsem lub Klasstem, który według szlachcica nie zachowuje się jak jedi). Myślę, że najlepszym rozwiązaniem dla ekipy byłaby likwidacja Borsa podczas sceny na szczycie platformy i zastąpienie go kimś lepiej dopasowanym do ekipy - może jakimś starym znajomym? Co Ty na to, Deckardzie?


kaduceusz pisze:
Patrz, coś tu jest nie tak: za wysoki poziom dałeś Encowi - dziwna sprawa, ze Bors ma więcej pedeków niż Craig, Hatar i Kalssht.

Klassht posiadał 3600 PD w momencie, kiedy wystartowałem z 3000 PD. To raczej Craig oraz Hatar powinni czuć się - słusznie - pokrzywdzeni.
 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

wt kwie 11, 2006 12:28 am

Seji pisze:
Bede.

O bardzo dobrze!
pa wel pisze:
Ta scena byla z dupy :P

ShadEnc pisze:
najpierw mina, która podłożona była w bezsensownym miejscu (wszyscy ładnie czekają na nas, ale co jeśli nie przyjdziemy?

MG raczy zauważyć, iż mina nie była dla Was i pewnie by nie odpaliła, gdyby nie lekkomyślność Craiga i 1 na teście.
pa wel pisze:
W ostatniej walce znowu nie wiedzialem kto jest kto i po czyjej stronie sa ktorzy BNi - dowiedzialem sie tego z Actual Playa. Wlasciwie nie wiedzialem z kim mam walczyc ;)

ShadEnc pisze:
akcja z najemnikami - nie wiedziałem kto jest dobry, kto zły i w rezultacie zacząłem strzelać do wszystkiego, co nie było BG.

Ale o to chodziło!!! Wkraczacie do miejsca, które ktoś przejął, federacyjni (o których wspominał kel dor) związani i pod bronią, najemnicy od razu w Was wymierzyli - plus jeszcze gość z mieczem - wszyscy są źli, ale niektórzy bardziej. Chciałem zobaczyć Wasze reakcje - Twoja powściągliwa Encu, Xeloss asekuracyjnie, ale Paweł zagrał tak, jak należało - bronić bezbronnych. Oczywiście SW to light & dark, ale czasem warto pokazać twilight.
pa wel pisze:
Watek z evil lordem poza dwoma szczegolami w trakcie przygody i koncowa scena za bardzo sie nie rozwinal - a tego sie spodziwalem. Na ale za to moge wyczekiwac z niecierpliwoscia kolejnej sesji :D

Nie będę psuł klimatu, więc coś tu przemilczę. :wink:
ShadEnc pisze:
Nudziło mnie może nie sama eksploracja, ale zupełna bezcelowość tego działania (...) zaśmierdziało mi dobrowolnym railroadem.

Eksploracja była tylko propozycją - obserwując w jakim tempie się do niej przymierzacie miałem wielką ochotę rozegrać to po prostu na Waszych oczach (i dostać baty za iluzjonizm :razz: ). Powstrzymałem się jednak i wprowadziłem twi lek`a, potem statek-widmo, aż w końcu eksplozję. Wreszcie ruszyliście... Mogło być lepiej a na pewno inaczej - od teraz bedę skracał takie sekwencje i stawiał raczej na Wasze deklaracje z pobieżnym ale w miarę dokładnym opisem. Wy działacie, ja odpalam kolejne opcje - oszczędziłbym z 30 minut.
ShadEnc pisze:
Bors nie ruszył się z miejsca. Stoi przy łóżku z dwoma blasterami wycelowanymi w złego i zaczyna pruć do niego z multifajera.

OK - tylko uważaj na nadlatującego Klasshta.

ShadEnc pisze:
To raczej Craig oraz Hatar powinni czuć się - słusznie - pokrzywdzeni.

I tutaj dochodzimy do sedna - nie praktykuję przyznawania PD zBNowanym postaciom graczy, chyba że za wspólny encounter. W toku poprzednich sesji brakowało takich...

Generalnie - zawrałbym w przygodzie trochę więcej, ale od sceny przybycia na platformę gwałtownie wyhamowaliście, gdzieś uleciała ta iskra. Prawie godzinę grzebaliście się z wejściem do środka, w sumie uczyniliście to w najprostszy sposób, a ja nie chcę wyraźnie naświetlać rozwiązań - to byłby czysty railroading. Pomysł z akcją w myśliwcu byłby kapitalny - to Wasze decyzje budują fabułę. Z uwagi na poboczność wątku nie wprowadzam mięska dla Kotha, Craiga, czy Hatara, coś trafiło się Klasshtowi i Borsowi - oto powód, dlaczego częśc drużyny spędza czas na utarczkach.

Uwaga do Pawła - wątek z CSM zaistniałby w większym stopniu, ale brak czasu (przyczyna wyżej), oraz porażki w testach na wyczucie (tak, tak - na to rzucałeś przez 1,5 h). A na Twoje pytanie odpowiedź brzmi - TAK.

Encu - propozycja szlachetna i uzasadniona, choć skąd mogliśmy wiedzieć, iż drużyna tak wyewoluuje? Oczekuję na propozycje - zaczepimy je przy użyciu niszczyciela gwiezdnego do drużyny. :)

Kaduceuszu - Encu startował z 3K i zebrał prawie 1,5 k (wskazałem za co). Co do kłótni - poprzednio było ciekawie, ostatnio natomiast przestałem Was słuchać, gdyż opisywałem sytuację Craigowi i Pawłowi. Wstyd się przyznać. Generalnie gdy wrócimy do głównych torów scenariusza, koniec z tym.

PS Holender - im lepiej chcę prowaqdzić tym gorzej to wychodzi.

Pytania:
1. Encu - scena na statku FH - jakbys ją ocenił w skali Duce`a?
2. A jak Wy burzę i lot na platformę?
3. I ostatnie - co było dla Was priorytetem na platformie: klimat odosobnienia (ostrożność), działanie (inicjatywa), czy drużyna (relacje i team work)?
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

wt kwie 11, 2006 12:55 pm

Deckard pisze:
Powstrzymałem się jednak i wprowadziłem twi lek`a, potem statek-widmo, aż w końcu eksplozję.


Statek widmo? Cos mnie znowu omineło :-)

Wy działacie, ja odpalam kolejne opcje - oszczędziłbym z 30 minut.


Cytując MG z ostatniego Falkonu: właśnie.

Prawie godzinę grzebaliście się z wejściem do środka, w sumie uczyniliście to w najprostszy sposób, a ja nie chcę wyraźnie naświetlać rozwiązań - to byłby czysty railroading.


Z tego co sobie przypominam to tam było tylko jedno wejście. :-)

Pomysł z akcją w myśliwcu byłby kapitalny - to Wasze decyzje budują fabułę


ROTFL. Encu następnym razem sie nie powstrzymuj ;-)

Co do encowego Borsa i jego zmiany - ja bym liczył na zemstę zawiedzionej FH.

kaduceuszu - Encu startował z 3K


A dlaczego nie startował z jednego kilopedeka, tak jak Hatar i Craig?

Co do kłótni - poprzednio było ciekawie, ostatnio natomiast przestałem Was słuchać


Zwrócilismy uwagę ;-)

Generalnie gdy wrócimy do głównych torów scenariusza, koniec z tym.


Z kłótniami? Nigdy! ;-)

PS Holender - im lepiej chcę prowaqdzić tym gorzej to wychodzi.


Relaks. Ja planowałem ostatnie dwie sesje na cos superfajnego, a potem dałem im oceny 3 i 2 :->

2. A jak Wy burzę i lot na platformę?


Nieźle. Fajnie mi się odgrywało wymyślony dopiero co klucz, ale mam wrażenie, że za mało mieliśmy faktycznego wpływu na wydarzenia - z perspektywy czasu zniszczenie przez Klashta drzwi do laboratorium wydaje się troche bezsensowne. Niby dobrze pto pasuje do wywlołanej przeze mnie paniki, ale pozostaje wrażenie: co byśmy nie zorbili to Hatar nie umrze i tak :-) Gdyby nie to - dałbym dobrze. Każdy miał coś do roboty i było głośno.

3. I ostatnie - co było dla Was priorytetem na platformie: klimat odosobnienia (ostrożność), działanie (inicjatywa), czy drużyna (relacje i team work)?


Normalnie nastawiam się na klimat, ale tym razem skupiałem na kłótni z Borsem :-) Działąnie - to domena Craiga i Klashta. To co mi się najbardziej podobało to kanonada na widok kolesia wyciągającego mecz świetlny Klashtowi i akcja tego ostatniego z force pullem.
 
Anonim_1

wt kwie 11, 2006 1:25 pm

Deckard pisze:
Pomysł z akcją w myśliwcu byłby kapitalny - to Wasze decyzje budują fabułę.

Właśnie w tym rzecz - możliwe, że kapitalny jako proste, szybkie i bezbolesne rozwiązanie, ale marny z punktu widzenia samej opowieści. Spodziewałem się zobaczyć w środku coś innego, wartego pokombinowania - okazało się, że na szczycie platformy czeka strzelanka z nieco weird wstępem.

Deckard pisze:
Encu - scena na statku FH - jakbys ją ocenił w skali Duce`a?

Mniej więcej na 4.5/7. Była mocno oderwana od rzeczywistości (statek FH zbiera raz za razem, w tle bitwa a przedstawiciel złych zaczyna ze mną rozmowę, trzymając nadajnik wydarty ze statku z którego właśnie wyszła moja postać), bogata w informacje i momenty pełne emocji ("giń, bękarcie!"), była mocno przewidywalna, ale też dała Bors'owi nieco do myślenia (nie sprawdziły się jednak zapowiedzi odnośnie sensu mojej obecności w ekipie - po krótkim ecounterze wszyscy odlecieli w nadprzestrzeń).

Deckard pisze:
co było dla Was priorytetem na platformie

Działanie, zdecydowanie działanie - przynajmniej dla Borsa. Jak pisałem wcześniej, niezbyt przypadł mi do gustu railroading, dlatego skoncentrowałem się, jako gracz, na rozmowie z pozostałymi, wolałbym jednak postrzelać się z najemnikami albo paść ofiarą tajemniczego spisku (np. krótka rozmowa z bossem, potem eksplozja jakiejś maszynerii i stacja zaczyna opadać na spotkanie niszczącej głębii atmosfery giganta gazowego - bohaterowie mają 2 minuty by uciec). Wydaje mi się, że tym, czego przede wszystkim brakowało mi na sesji była akcja - pościgi, strzelaniny, rozmowy z boss'ami, wyjawianie tajemnic, pojedynki na Moc, działanie pod ścisłą presją czasu ("jeśli nie uruchomisz tego statku w 2 minuty, wszyscy zginiemy"). Było zbyt statycznie.
 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

wt kwie 11, 2006 4:30 pm

kaduceusz pisze:
Statek widmo?

Zapytasz się o dziwne odczyty i ciemny kształt poniżej platformy...
kaduceusz pisze:
Z tego co sobie przypominam to tam było tylko jedno wejście.

Ale rpg umożliwia Ci milion opcji: mogłeś poszukać planów i odnaleźć dolne ladowisko, wyskoczyć ze statku wprost na wieżę - możemy to mnożyć, zwłaszcza gdy w druzynie jest Jedi z mieczem.
kaduceusz pisze:
A dlaczego nie startował z jednego kilopedeka, tak jak Hatar i Craig?

Ponieważ nowe postaci startują najbliżej średniej drużynowej - gdy wprowadzałem Xelossa i Sejiego, mieliscie 1-2 poziom, toć i Craig startował na 1 a Seji na 2 poziomie. Encu zaczynał przy Waszych (Twoich i Pawła) 3, więc dostał 3.
kaduceusz pisze:
mam wrażenie, że za mało mieliśmy faktycznego wpływu na wydarzenia - z perspektywy czasu zniszczenie przez Klashta drzwi do laboratorium wydaje się troche bezsensowne. Niby dobrze pto pasuje do wywlołanej przeze mnie paniki, ale pozostaje wrażenie: co byśmy nie zorbili to Hatar nie umrze i tak

Bynajmniej - gdy Paweł zwolnił tempo, powiedziałem sobie w duchu, że za chwilę usmiercę Hatara, chyba że pomoc nadejdzie - rzucił 17 na Treat Injury, nadeszła.
kaduceusz pisze:
co mi się najbardziej podobało to kanonada na widok kolesia wyciągającego mecz świetlny Klashtowi i akcja tego ostatniego z force pullem

Hehe - filmowo-skeczowe i w pełni zaimprowizowane (wczułem się w BNa).
ShadEnc pisze:
Spodziewałem się zobaczyć w środku coś innego, wartego pokombinowania - okazało się, że na szczycie platformy czeka strzelanka z nieco weird wstępem

Zbyt długo się ładowaliscie - planowo mieliscie trafić dopiero na atak.
ShadEnc pisze:
nie sprawdziły się jednak zapowiedzi odnośnie sensu mojej obecności w ekipie - po krótkim ecounterze wszyscy odlecieli w nadprzestrzeń

Sprawdziły - tylko odrzuciłeś propozycję Neimoidianina, natomiast w takiej sytuacji głęboki zaczep miał mieć miejsce już 21.04.
ShadEnc pisze:
Jak pisałem wcześniej, niezbyt przypadł mi do gustu railroading, dlatego skoncentrowałem się, jako gracz, na rozmowie z pozostałymi, wolałbym jednak postrzelać się z najemnikami albo paść ofiarą tajemniczego spisku (np. krótka rozmowa z bossem, potem eksplozja jakiejś maszynerii i stacja zaczyna opadać na spotkanie niszczącej głębii atmosfery giganta gazowego - bohaterowie mają 2 minuty by uciec). Wydaje mi się, że tym, czego przede wszystkim brakowało mi na sesji była akcja - pościgi, strzelaniny, rozmowy z boss'ami, wyjawianie tajemnic, pojedynki na Moc, działanie pod ścisłą presją czasu ("jeśli nie uruchomisz tego statku w 2 minuty, wszyscy zginiemy"). Było zbyt statycznie.

To następna będzie przeciwieństwem - zaczynamy od walki a potem będzie już tylko gorzej... :razz:
 
Awatar użytkownika
Pudłacz
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 41
Rejestracja: pn mar 20, 2006 11:19 pm

śr kwie 12, 2006 1:24 am

kaduceusz pisze:
Nieźle. Fajnie mi się odgrywało wymyślony dopiero co klucz, ale mam wrażenie, że za mało mieliśmy faktycznego wpływu na wydarzenia - z perspektywy czasu zniszczenie przez Klashta drzwi do laboratorium wydaje się troche bezsensowne.

Skoro Craig nie chciał mi dać hasła, musiałem coś zrobić. A jako że stosowanie force strików niekiedy kończy się u Deckarda dramatycznie wolałem "bezpieczną" wersję czyli wycięcie dziury w drzwiach :P

Deckard pisze:
Bynajmniej - gdy Paweł zwolnił tempo, powiedziałem sobie w duchu, że za chwilę usmiercę Hatara, chyba że pomoc nadejdzie - rzucił 17 na Treat Injury, nadeszła.

Głupio by było gdyby Seji zginął na sesji na której go nie było :D

2. A jak Wy (oceniacie) burzę i lot na platformę?
Nieźle [4/7]

3. I ostatnie - co było dla Was priorytetem na platformie: klimat odosobnienia (ostrożność), działanie (inicjatywa), czy drużyna (relacje i team work)?

Genralnie nie sposób było nie wziąć udziału w napięciach zainstniałych w drużynie, ale potem znacznie ciekawsze niż kłótnie, toczone podczas gdy podczas gdy tam na wieży coś istotnego się wydarzało, było działanie.
 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

śr kwie 12, 2006 11:22 am

Komunikat: Od sesji 21.04 wprowadzam nowe podejście do eksploracji settingu (bądź też wykurzam popłuczyny :wink: starego). Otóż - opisy będą, ale tylko najbardziej istotne potrzebne do oddania otoczenia. W przypadku eksploracji proszę o prowadzenie swoich postaci live i deklarowanie co robicie i gdzie idziecie, następnie świat zareaguje. Jednym zdaniem: inicjatywa w toku eksploracji zostaje oddana w Wasze ręce, tak jak to miało miejsce na Kothlis i Antarzentiss`eer.

Aha - walkę prowadzimy w stylu quick combat - deklaracje, szybkość, dynamika, filmowość z poszanowaniem podstawowych zasad mechaniki (umiem).

Propozycja - co powiedzielibyście na oddanie w toku walki w Wasze łapki opisów akcji postaci?
przykład: Koth znajduje się obok wejścia do sali, gdzie toczy się walka. Nagle słyszy zbliżające się ku niemu kroki - ktoś zamierza zajść jego przyjaciół od tyłu. Kaduceusz sięga po kostki - wpierw test Move Silently, następnie rzut ataku z blastera. MG daje znać, iż pierwszy to sukces , lecz drugi... Kaduceusz opisuje: "bezszelestnie podkradam się do drzwi, odbezpieczam blaster ... czekam... i wyskakuję z szaleńczym krzykiem za winkiel, strzelając w stronę sylwetki" - MG opisuje skutek ataku (chybił o włos) i jednocześnie podaje wyrywkowy opis otoczenia, które dostrzegł kątem oka Koth - przy wejściu stoi beczka. Kaduceusz widząc brak sukcesu deklaruje: "Doskakuję za beczkę i padam na ziemię, oby gnój mnie nie trafił".

Co Wy na to?
 
Awatar użytkownika
Seji
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 7523
Rejestracja: czw mar 20, 2003 1:43 am

śr kwie 12, 2006 11:30 am

Deckard pisze:
Propozycja - co powiedzielibyście na oddanie w toku walki w Wasze łapki opisów akcji postaci?

Przecw, bo ja tego nie lubie. I to bardzo.
 
Anonim_1

śr kwie 12, 2006 1:30 pm

Deckard pisze:
Propozycja - co powiedzielibyście na oddanie w toku walki w Wasze łapki opisów akcji postaci?

Przecw, bo ja tego nie lubie. I to bardzo.

:razz:
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

śr kwie 12, 2006 2:35 pm

Deckard pisze:
Propozycja - co powiedzielibyście na oddanie w toku walki w Wasze łapki opisów akcji postaci?


Jak widzisz powyżej old skul iz da best skul.

Ja tam bym to mógł łyknąć.
 
Awatar użytkownika
Pudłacz
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 41
Rejestracja: pn mar 20, 2006 11:19 pm

śr kwie 12, 2006 2:38 pm

Ja też bylbym w stanie sie na to zgodzić, choć w gruncie rzeczy to dla mnie niewielka różnica czy będzie tak jak proponujesz czy tak jak dotychczas. Jestem elastyczny :D
 
Anonim_1

śr kwie 12, 2006 2:45 pm

Jak widzisz powyżej old skul iz da best skul.

Nazwałbym to raczej "gram dla przyjemności i skoro nie podoba mi się to a pytasz, czy mi się podoba, odpowiadam nie". Oczywiście, wg Ciebie może to być niechęć do próbowania czegokolwiek innego, niż zwykłe RPG.
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

śr kwie 12, 2006 3:17 pm

ShadEnc pisze:
Nazwałbym to raczej "gram dla przyjemności i skoro nie podoba mi się to a pytasz, czy mi się podoba, odpowiadam nie". Oczywiście, wg Ciebie może to być niechęć do próbowania czegokolwiek innego, niż zwykłe RPG.


Na jedno wychodzi :-P

EDIT:
Ale jeszcze co do terminu "zwykłe erpegie" - IMHO jest on nieco mylący. Jak wiele osób zdazyło już zauważyć nie ma jednego sposobu grania w erpegi. Stąd zresztą wziął się też po trosze GNS. Są różne techniki gry. Nie wszystkie wszystkim odpowiadają. I tyle.
 
Anonim_1

śr kwie 12, 2006 4:11 pm

Tobie na jedno, mnie nie na jedno. :razz:

Pod terminem "zwykłe RPG" ukryłem, co mam nadzieję i Ty przez to odczytałeś, sesję w której to MG odpowiada za opisy i prowadzenie fabuły, gracz zaś składa jedynie deklaracje i wypowiada się głosem swojego bohatera.
 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

śr kwie 12, 2006 5:52 pm

Seji pisze:
Przecw, bo ja tego nie lubie. I to bardzo.

kaduceusz pisze:
Ja tam bym to mógł łyknąć.

pa wel pisze:
Ja też bylbym w stanie sie na to zgodzić, choć w gruncie rzeczy to dla mnie niewielka różnica czy będzie tak jak proponujesz czy tak jak dotychczas. Jestem elastyczny

OK - zrobimy tak - będę walił opisami, Wy deklaracjami, a Was Tomku i Pawle czasem obdarzę taką opcją - po pierwsze jesteście elastyczni, po drugie N. Ale będzie to rzadkość - aby nas głowy nie rozbolały.
ShadEnc pisze:
Oczywiście, wg Ciebie może to być niechęć do próbowania czegokolwiek innego, niż zwykłe RPG.

A jest jakieś niezwykłe? :razz: A tak - są systemy wielu MG :razz: i słyszałem nawet o takich bez nich :shock: Ot po prostu badam teren, aby nie wypalić z armaty sobie pod nogi. W sumie chyba do tego też stworzono raporty...

A co z eksploracją? Bierzecie, czy też dyferencjacja???
 
Awatar użytkownika
Seji
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 7523
Rejestracja: czw mar 20, 2003 1:43 am

czw kwie 13, 2006 12:08 pm

Deckard pisze:
a Was Tomku i Pawle czasem obdarzę taką opcją

A moze nie? Bo na rpawde nie chce mi sie przychodzic z ksiazka na sesje i czekac, az jakiemus graczowi skonczy sie slowotok, potem MG skonczy sie slowotok i tak dalej.
 
Anonim_1

czw kwie 13, 2006 1:38 pm

Seji, będzie spoko. Jak będą problemy, oceny sesji spadną a wtedy Eberron z pewnością zrezygnuje z takiej możliwości i ograniczy słowotok własny/graczy. Jeśli ich nie będzie, może sesje zyskają na jakości?


Deckard pisze:
A co z eksploracją? Bierzecie, czy też dyferencjacja???

A ja bym prosił bez pojęć z Teorii RPG. :)
 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

czw kwie 13, 2006 2:22 pm

Seji pisze:
A moze nie? Bo na rpawde nie chce mi sie przychodzic z ksiazka na sesje i czekac, az jakiemus graczowi skonczy sie slowotok, potem MG skonczy sie slowotok i tak dalej.

ShadEnc pisze:
Jak będą problemy, oceny sesji spadną a wtedy Eberron z pewnością zrezygnuje z takiej możliwości i ograniczy słowotok własny/graczy. Jeśli ich nie będzie, może sesje zyskają na jakości?

Co Ty Seji - to będzie pojedyńcza akcja (kulminacyjna) na kilka godzin, więc słowotok nam nie grozi. A jak będzie źle, możesz zawsze wywrzeć presję na siedzacych obok erudytów, bądź dać znak i ten tryb pójdzie się...
ShadEnc pisze:
A ja bym prosił bez pojęć z Teorii RPG.

Ajaj - po ludzku: czy jeżeli traficie w jakieś miejsce, chcecie otrzymywać bardziej zwięzłe opisy startowe, a potem samemu badać otoczenie i składać dwie-trzy deklaracje (przykład poniżej), czy też ma być tak jak było?

Casus: Startujecie na lądowisku platformy. Opusciliście statki i stoicie naprzeciwko wrót wejsciowych z których przed chwilą wypadł twi lek. Xeloss i Paweł deklarują wspólne wejście, po czym Paweł informuje, iż Klassht stara się zabezpieczyć otoczenie (i tym sposobem już mam testy Spota i Listen dla niego), zaś Xeloss (Craig) chce wpierw poszukać bazy terminalu, a następnie deklaruje wyszukiwanie planu platformy (Compu Use). Xeloss deklaruje, iż Craig szuka drogi do kabiny dowodzenia, gdy już ją znajdzie mamy dialog. Klassht po zabezpieczeniu terenu (i spostrzeżeniu nieczynnych wind) zabezpiecza schody starając sie nie oddalić od kompanów, ale też co nieco rozejrzeć, a Xeloss postanawia Craigiem zabrać się za uruchomienie wind.

Jednym zdaniem: więcej Was zamiast mnie. Mniej zbyt duperelowatych opisów (szumu medialnego) z mojej strony, więcej aktywnosci Waszych postaci.
 
Anonim_1

czw kwie 13, 2006 2:47 pm

Deckard pisze:
Jednym zdaniem: więcej Was zamiast mnie.

Zasadniczo rzecz biorąc przyzwyczajony jestem do systemu opierającego się na krótkich, treściwych opisach, stąd stawiałbym raczej na ową eksplorację, niż słuchanie opisów prowadzącego. Minimalizacja opisów niesie jednak za sobą zagrożenie poważnym niedopowiedzeniem, dlatego owe "minimum" trzeba by ustalić na poziomie wystarczającym do ogarnięcia sytuacji.

Przykład 1: Bohaterowie przesłuchują więźnia, który ma zakneblowane usta. MG pozwala na tortury, co chwilę mrucząc coś pod nosem (odgrywając więźnia), zaś na koniec śmieje się mówiąc "nikt nie zadeklarował, że zdejmuje knebel". Zbyt mała ilość opisów (BG widzą knebel przed oczami, gracze mogli zapomnieć lub nawet nie uzyskać tej informacji od MG) zabija scenę.

Przykład 2: Bohater wchodzi na mostek wrogiego okrętu i zaczyna pojedynek z wrednym GMC'em. Jego celem jest uniemożliwienie tamtemu ucieczki, dlatego stara się zmusić go do obrony i cofnięcia się pod ścianę. Po kilku rundach MG deklaruje ucieczkę złego drugimi drzwiami mówiąc "nie pytałeś, czy są stąd inne wyjścia". W tym wypadku robienie z BG ślepego kretyna zabija nie tylko scenę, ale zapewne i rąbie klimat do końca sesji.

Krótko pisząc - szybkie, treściwe opisy pokazujące to, co najważniejsze, reszta na specjalne życzenie, ewentualnie po wykonanych testach.
 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

czw kwie 13, 2006 5:49 pm

OK - jak sądzę Duce i Paweł też się przychylą. Czekam na dalsze opinie...
 
Awatar użytkownika
Deckard
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2097
Rejestracja: wt wrz 20, 2005 9:50 pm

sob kwie 22, 2006 8:41 pm

Raport z sesji rozegranej 21.04.2006r. Udział wzięli wszyscy gracze, a więc nareszcie obyło się bez ogłuszania postaci.

Akcja została wznowiona na samym początku walki z mrocznym Jedi w sali dowodzenia platformy wydobywczej. W pojedynku brali udział Klassht, Craig, oraz Bors. Koth wraz ze skaptowanym droidem i pochwyconym kel dorem zaczaił się w sasiednim korytarzu, Hatar tymczasem dochodził do siebie w kabinie statku drużyny.

Zacznijmy od walki - szybka, pełna dynamiki i żadnego naginania zasad. Po kilku filmowych zagraniach i paru udanych (jak dla kogo) testach ekipa pokonała wojownika, lecz jakim kosztem - Bors poniósł gwałtowną i okrutną śmierć, gdy jednym ciosem został powalony na ziemię. Również i Klassht odniósł poważne obrażenia, lecz to właśnie z jego ręki padł rozstrzygający cios. Po otrząśnieciu się z szoku drużyna podjęła próby zapanowania nad sytuacją. Craig postanowił wybadać bazę danych stacji, Koth rozpaczał nad ciałem towarzysza, zaś Klassht ocalił życie jedynemu zakładnikowi, który przetrwał walkę.
Należy tu wspomnieć o zachowaniu Uzdrowiciela, który również znajdował się w pomieszczeniu. Tuż po zakończeniu walki postanowiłem przejąć nim inicjatywę i wybadac zachowanie Pawła. Mały demoniczny BN wpierw postawił Klasshta przed dylematem (ocalić rannego korzystając z nieznanych technik Mocy, bądź nie), aby następnie co pewnien czas przekazywać mu podświadome wizje/spostrzeżenia dotyczące Mocy.

Tymczasem Hatar oprzytomniał, akurat aby zapobiec ucieczce pochwyconego twi leka przetrzymywanego na pokładzie statku. Po krótkiej walce Hatar zabił oponenta, nad reperkusjami którego to czynu myślę do chwili obecnej.

Aby pokomplikować sprawę, wprowadziłem do gry trzy wątki:

a. Ponieważ na orbicie toczyła się bitwa, postanowiłem zagrać kartą zwycięzców, czyli sprowadzić desant na pokład.
b. W celu stworzenia sytuacji wyboru Klassht otrzymał informacje od ocalonego gagatka z Klanu Bankowego o przetrzymywanych niewolnikach gdzieś w głębi stacji.
c. Z uwagi na nieostrożność i chęć podkręcenia tempa zainicjowałem ucieczkę nieostrożnie unieruchomionego kel dora.

Generalnie efekt był połowiczny. Przybycie nowych intruzów miało znaczenie dopiero w chwili decydowania o losach niewolników, gdy zbliżały się siły Federacji. Chyba jednak nic więcej nie mogło sie tutaj wydarzyć, uznałem bowiem, iż nie będą oni traktować drużyny jako członków FH.

Wątek z niewolnikami - fajny, choc jednoosobowy. Reszta drużyny go odpuściła, tak więc Klassht i Uzdrowiciel , wraz z uzdrowionym członkiem Klanu ( :wink: ) pognali w czeluści platformy, gdzie Klassht stoczył krótką walkę z droidami i gdzie znów Uzdrowiciel użył swoich talentów na Jedi. Gdy niewolnicy zostali wyprowadzeni na powierzchnię, nowoprzybyli już umykali - nadlatywały posiłki Federacji. W chmurach wybuchła walka, zaś Klassht postanowił ocalić wyzwolonych - z dyplomacji nic nie wyszło, w pośpiechu skierował grupę na lądowisko statków graczy.

W międzyczasie Koth zorientował się, iż kel dor zbiegł i ruszył za nim w pościg. Sceneria była dość nietypowa, pomosty rozwieszone wzdłuż olbrzymich zbiorników. Hatar postanowił pomóc Kothowi i kilkoma strzałami ranił BNa, ułatwiając pochwycenie. Jednak to nie był koniec. Kel dor w akcie desperacji zaczął szamotać się z Bothańczykiem, w pewnym momencie obaj niemal wypadli z pomostu. Scena bardzo dobra, zwłaszcza, iż aby przyjść z pomocą Kothowi Hatar musiał telekonferować z Craigiem nad zabezpieczeniami statku. Hatar podleciał (z pewnymi problemami) w pobliże walczących i dopiero wtedy zaczął się burdel. Koth i kel dor spadli na statek, lecz tylko ten drugi utrzymał się na kadłubie. Tomek spaprał rzuty i stoczył się niżej. Od śmierci ocalił go dopiero rzut ostatniej szansy na Zręczność, dzięki któremu pochwycił balustradę niższego pomostu dotkliwie się przy tym tłukąc.
Kel dor tymczasem podjął akcję ostatniej szansy i zaatakował Hatara. W ruch poszły pięści, gaśnica i blaster, przy czym apogeum scena osiągnąła przy sukcesie na teście Affect Mind`a ("Wsadź sobie tę gaśnicę w pysk" 25!) i rozstrzelaniu narzędzia mordu. Kel dor został ogłuszony, ale ponownie zaintrygowało mnie zachowanie Hatara - czyżby zakusy ku DS?

Załoga trafiła na statek, tymczasem Klassht dotarł na platformę ladowiskową. Odpaliłem scenkę z buntem droida Borsa (planowo miała mieć miejsce z udziałem Borsa) - myśliwiec poderwał sie do lotu, oddał kilka serii w pokład po czym poraził wszystkich impulsem jonowym. Powietrze zaskwierczało, życie uszło z kilku bezbronnych niewolników, zaś najgorsze jeszcze miało nadejść.

Do akcji wprowadziłem bowiem nudzacego się od ponad godziny Enca - idea była prosta (i moja :razz: ) a przywołał ją Kaduceusz. Obsadziłem go jako droida sępa Federacji - czyli jednostkę myśliwską. Dywizjon tych jednostek dotarł do stacji i rozpętało się piekło. Craig, Hatar i Koth z pokładu YT 600 wdali się w klasyczny dogfight, Encu zaś raz atakował niewolników, raz statek drużyny. Po kilku zadziwiających akcjach i miażdżących deklaracjach/dialogach/monologach zagrałem kartą finałową.

Podczas potyczki nad kolonią pojawił się pancernik z zaprzyjaźnionych sił obronnych, z pokładu którego wyruszyły wahadłowce. Gdy przybyły, niewolnicy poczęli na nie wsiadać, zaś YT 600 trzymać myśliwce z daleka. Po kilku manewrach jednak droid Enca został uszkodzony i pikując runął ku lądowisku odstrzelonemu od platformy. Klassht zawalił ucieczkę - w jego obronie stanął Uzdrowiciel, który ostatkiem sił przeniósł Jedi i paru niewolników na pokłąd wahadłowca. Statek wystartował, moment później w oślepiającej eksplozji lądowisko stało się historią.

Drużyna, choć osobno top jednak wspólnie ruszyła ku pancernikowi. Najlepsze miało się jednak dopiero wydarzyć. Encu otrzymał w łapy kolejny myśliwiec - rozpoczął się zadziwiający, filmowy i heroiczny pojedynek.
Po kilku salwach, uszkodzeniu YT 600 i ranieniu Kotha Enc postanowił zaatakować wahadłowiec - kapitalne manewry poszczególnycg graczy przy bezpańskiej rakiecie. Enc ruszył na pancernik. Rajd nie okazał się wcale samobójczy - kilka kapitalnych deklaracji, niemal wymarzone testy i świetne odgrywanie - droid wpadł do śluzy pancernika po czym przekształcił się w formę lądową. Rozpoczął się abordaż!
Walka z załogą, zmagania z YT 600 i bohaterska postawa Klasshta - to kolejna godzina sesji. Absolutne apogeum, totalne crescendo sesji, finał na który czekaliśmy od dłuższego czasu. Gracze się wypowiedzą, sami oddadzą to lepiej. Generalnie scena miała zaskakujący koniec, deklaracja Enca o autodestrukcji zdehermetyzowała hangar, zaś Klassht został rzucony ku wrotom. Koth, Craig i Hatar postanowili ocalic towarzysza, lecz niemal wszyscy zawiedli - porazka akcji Bothańczyka była gwoździem do trumny Jedi. Lecz wówczas wydarzył się cud - Seji zagrał ryzykownie używając swoich nieszkolonych od dawna umiejętności Mocy i właczył awaryjne zamykanie hangaru. W ostatniej chwili...

Sesja zakończyła się wyruszeniem drużyny ku Antarzentiss`eer na pokładzie podstawionego wahadłowca. Limit czasu jest naprawdę ograniczony - pozostało mniej, niż 40 godzin, tymczasem statek Craiga w stanie niemal kompletnie zniszczonym pozostał na pokładzie pancernika.
Wieści zaś z kolonii nie są dobre - wybuchły zamieszki, lecz szczegóły pozostają nie znane...

Wnioski i zarzuty wobec siebie:
1. Godzinne bezrobocie Enca. Never more. :?
2. Lekki chaos w toku sceny na pancerniku - nie zawsze Kaduceusz i Paweł wiedzieli, co się dzieje.
3. Railroad na końcu - tj w wyruszeniu na Antarzetiss`eer.

Plusy podadzą gracze. Poszczególne elementy skomentujemy po ich wskazaniu.

PD:

Koth: 1350 (5800),
Hatar: 1900 (4900),
Craig: 1750 (5450),
Klassht: 1600 (6000) --> AWANS na 4ty poziom!!! :)
Bors: pośmiertnie medal Republiki i odznaczenie Senatu, w rzeczywistości adnotacja w aktach dot. śledztwa w sprawach malwersacji.
Droid Vulture z 3 dywizjonu okrętu LDES - 8 - złota śrubka i bezimienna gwiazdka na ścianie przy hangarze jednostki macierzystej.

Następna sesja 7 maja br.
Ostatnio zmieniony sob kwie 22, 2006 10:41 pm przez Deckard, łącznie zmieniany 1 raz.
 
Awatar użytkownika
Seji
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 7523
Rejestracja: czw mar 20, 2003 1:43 am

sob kwie 22, 2006 8:56 pm

Nie napisales, ze mamy mozg tego droida i ze powstanie zen Droidator, jak go tylko przeprogramujemy i zaladujemy bank cytatow (Come with me if you want to live; Hasta la vista, jedi" itd ;P).

Co do DS - Deckard, kiedy lotr walczy o zycie, to walczy o zycie. Ja sie nie bede zastanawial, czy mam blaster na ogluszanie, jak ktos chce mnie zatluc. Moze byc zawadiaka i w ogole robic misje pro-ekologiczne ;), ale nie bedzie nikt do mnie strzelal, mrozil gasnica, tlukl po lbie itd ;). Zabilem w walce, nie z zimna krwia bezbronnego.

Ogolnie swietna sesja, dawno sie tak nie bawilem, pomysl z droidem kapitalny - i jak fajnie wyszla koncowka, kiedy nie oglem drania zestrzelic. Gdyby nie to, nie byloby pewnie scen w hangarze :).

Jak mam oceniac, to 6/7. W zasadzie mgloby byc 7/7, ale to sobie zostawie na ciut mniej chaotyczna, bardziej ulozona sesje. Tzn. ta ma 7 w kategorii "megaradocha", ale chce zobaczyc, czy jakas wyjdzie rownie swietnie ciut bardziej powazna ;).

Aha, chyba ciut za latwo poszlo mi rozwalenie szyby w kokpicie tym moim karabinem czy co tam mam ;). Ale wyszlo za to filmowo. Lux :).

Ale bylo suuuuuuuuuuper :>.
 
Anonim_1

sob kwie 22, 2006 10:38 pm

"Jestem taki szczęśliwy, że włączę autodestrukcję" - oto ostatnie słowa dumnego droida, z honorem i godnością oddającego swe życie za świetlaną przyszłość Federacji Handlowej. Pamiętajcie tego, który:
- poharatał rakietami statek bohaterów
- urwał lufy wieżyczki
- wleciał do hangaru niewiele większego od siebie
- nie zdołał zamknąć wrót na czas (przez co Klassht zdążył dostać się do środka)
- zmasakrował statek bohaterów
- podjął nierówną walkę z Jedi
- rozhermetyzował sobą pancernik

Mimo spektakularnej końcówki sesji mogę dać maksymalnie 5/7. Nie podobał mi się początek (nie chodzi o śmierć Bors'a, lecz o chaos podczas szybkich akcji i nudne zastoje pomiędzy nimi). Bez wątpienia była to najlepsza sesja, jaką grałem u Ciebie Deckardzie. Więcej takich szybkich, spektakularnych akcji z marginalnym użyciem mechaniki. :)
 
Awatar użytkownika
kaduceusz
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2843
Rejestracja: śr lut 11, 2004 12:15 am

sob kwie 22, 2006 11:03 pm

Deckard pisze:
nareszcie obyło się bez ogłuszania postaci.


Ale złamałes Kothowi rękę :-P

Plusy [z tego co mi się przypomina]:
+ smierć Borsa - idealna :-)
+ sceny z uzdrowicielem
+ tłum tratujący agenta z Klanu Bankowego
+ szamotanina z kel dorem
+ Seji i gaśnice pianowe
+ mój droidzik [ten co mnie powiadomił o ucieczce kel dora]
+ szalejący C64 [dopiero Paweł mi rozjaśnił jakie to było cwane ;-]
+ droidy i walka finałowa

Tomek spaprał rzuty i stoczył się niżej. Od śmierci ocalił go dopiero rzut ostatniej szansy na Zręczność, dzięki któremu pochwycił balustradę niższego pomostu dotkliwie się przy tym tłukąc.


Szczerze? Chyba wolałem zginąć ;-) Następnym razem sie nie wahaj tylko utłucz moją postać jeżeli tak mowią kości - ja tak lubię grać.

Do akcji wprowadziłem bowiem nudzacego się od ponad godziny Enca - idea była prosta a przywołał ją Kaduceusz.


Szczerze? Nie przypominam sobie :oP

Obsadziłem go [Enca] jako droida sępa Federacji


Droidy i walki - kapitalne. 7/7 :-)

Seji zagrał ryzykownie używając swoich nieszkolonych od dawna umiejętności Mocy i właczył awaryjne zamykanie hangaru. W ostatniej chwili...


Impressive :-)

2. Lekki chaos w toku sceny na pancerniku - nie zawsze Kaduceusz i Paweł wiedzieli, co się dzieje.


Bzdura. Wiedzieli jak nigdy. ;-)

3. Railroad na końcu - tj w wyruszeniu na Antarzetiss`eer.


Trzeba było uciąć tuż po zakończonej walce, a railroadować [jaki tam railroad?] na poczatku następnej sesji.

Ale:
Do połowy sesji jeszcze Koth miał jako tako co robić, potem - kiedy już złamał rękę - nic. Jako, ze u mnie N nad eSem - no to buu. Sam miałem ostatnio taki problem z Pseudo i jego Bastianem.

Dlatego:
Sesję oceniam obiektywnie na dobry [5/7]
Mój ubaw na słabo [2/7].

EDIT: ja też uważam, ze to najlepsza sesja z tych, które dotychczas graliśmy u Deckarda.

Uwaga:
Jeżeli prowadzisz jednemu graczowi a reszta tymczasem rozmawia sobie o jakiejś grze komputerowej to nie przerywaj prowadzenia, tylko po to by dać o niej swoją opinię :->>>
 
Awatar użytkownika
Pudłacz
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 41
Rejestracja: pn mar 20, 2006 11:19 pm

ndz kwie 23, 2006 12:54 pm

Deckard pisze:
[Klasht i BNi] pognali w czeluści platformy, gdzie Klassht stoczył krótką walkę z droidami i gdzie znów Uzdrowiciel użył swoich talentów na Jedi.

Walka z droidami była bardzo dobra - szybka i filmowa. Natomiast sceny z Uzdrowicielem to istne cudo - najfajniejsze momenty sesji, zwłaszcza chwila w podziemiach, gdzie Klasht miał do wyboru korzystanie z nieznanych mocy Uzdrowiciela (i to tym razem naprawdę mrocznych) poprzez odebranie energii życiowej leżącym niewolnikom stratowanym przez uciekających współwięźniów aby ratować cennego pod względem posiadanych informacji gagatka z Klanu Bankowego w taki sam sposób poturbowanego przez wynoszących się z cel niewolników.
Generalnie sceny z Uzdrowicielem to bez wątpienia [7/7]

Klassht: 1600 (6000) --> AWANS na 4ty poziom!!!
Nareszcie :D


Uważam że sesję - jeśli chodzi o poziom akcji - możnaby porównać do częsci "Ataku Klonów" - początek sesji to takie wejście na arenę, a następnie wszystkie wydarzenia aż do momentu porównywalnego z potyczką z Dooku (czyli świetnej walki w hangarze) trzymają poziom adrenaliny ;-) Oby tak dalej w sesjach pełnych akcji!

Zarzutów wobec Deckarda odnośnie tej sesji nie mam. Wszystko było perfekcyjnie. Jeśli już coś mi przeszkadzało to pozostali gracze rozmawiający na offtopicowe tematy (vide gry komputerowe). Ale może to dlatego że sesja miała dla nich inny profil - Seji mówi, że miał dużo śmiechu, ale dla mnie sesja była pełna akcji, i jeśli chodzi o momenty kluczowe dla mojej postaci, jak najbardziej poważna.

Całość oceniam na Znakomicie [6/7], co praktycznie rzecz biorąc jest najwyższą możliwą u mnie oceną (7 daję tylko takim rzeczom jak Leon Zawodowiec - tym które powalają na kolana i przez najbliższych kilka dni nie dają się podnieść. Czyli jak narazie niczemu poza wspomnianym filmem :D)

No i ponawiam prośbę abyś pozwolił Encowi grać droidem. Po wyjściu z sesji wydawało nam się oczywiste że będzie grał przeporgramowanym YT 600, wsadzonym najpewniej w ciało jakiegoś astronawigacyjnego R2. Sądze że pozostali gracze się przychylą.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość