Zrodzony z fantastyki

 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Wrażenia ogólne

sob sty 17, 2015 7:46 pm

Toteż za przeciwników mieliby solarnych, jako nowi sojusznicy właśnie przeciw solarnym. Dysponowaliby, siłą rzeczy, silniejszymi okrętami, niż to co ma na stanie flota graniczna, jedyna realna siła na obrzeżach.
A gdyby im się odwidział sojusz i tak nic by nie zdziałali przeciw RMN.

Mieliby też czym bronić się przed ew. piratami, którzy pewnie zlecą się w wielkiej liczbie, korzystając z chaosu sytuacji przejściowej. Odciążając całkiem przy okazji RMN. :razz:
Ostatnio zmieniony sob sty 17, 2015 7:48 pm przez yabu, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Sawa_13
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 102
Rejestracja: czw mar 01, 2012 9:07 pm

Re: Wrażenia ogólne

ndz sty 18, 2015 10:58 am

Pomysł z przekazaniem tych statków lokalnym systemom do obrony przed ligą i piratami jest niby słuszny ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. A podstawowy szczegół to kwestia załóg. Pamiętaj, że to są stare modele wymagające załóg po 5-6 tysięcy ludzi. Nawet jeżeli przyjmiemy, że obetniemy obsadę do maksimum jak to zrobiła Honor w Cerberusie to i tak musisz skądś wytrzasnąć ok. 3 tysięcy obsady na okręt i to muszą być ludzie którzy będą potrafili poradzić sobie z obsługą takiego kolosa. Jest on co prawda przestarzałą konstrukcją ale pamiętaj, że baza technologiczna systemów na obrzeżach Ligi jest jeszcze bardziej zacofana. Skąd oni niby nagle mają wytrzasnąć ludzi zdolnych do obsługi jednego takiego okrętu, nie mówiąc już o kilku? Większość z nich nie miała przedtem w ogóle marynarki, a tu nagle chcesz żeby obsadzili superdrednota? Drugi szczegół to amunicja - skąd weźmiesz rakiety? Liga ci ich nie sprzeda, sam ich nie wyprodukujesz bo nie masz jak. Może poświęcisz czas i kasę na produkcję złomu kiedy potrzebujesz każdej nowoczesnej rakiety dla swoich potrzeb?

Poza tym pomyśl jakie są twoje propozycje wykorzystania takich okrętów.
1. Obrona przed atakiem Ligi - nierealne. Po pierwsze dlatego, że mimo wszystko marynarka Ligi będzie lepiej wyszkolona niż twoja załoga do obsługi takiego okrętu. Po drugie zawsze będzie mogła zjawić się w systemie z przewagą liczebną. Chyba, że zostawisz w systemie kilka nowoczesnych okrętów, ale wtedy należałoby zapytać po co przekazywałeś te okręty jeżeli teraz musisz ich pilnować?

2. Obrona przed piratami. Od kiedy to ścigasz piratów za pomocą drednotów? To jak wybieranie się z młotem na muchy. Ciężko trafić, choćby dlatego, że piraci zawsze będą szybsi.

Jednym słowem pomysł mało realny jeżeli chodzi o okręty powyżej krążownika liniowego. Co innego mniejsze jednostki, ale tych z kolei przejęto bardzo mało.

yabu pisze:
Toteż za przeciwników mieliby solarnych, jako nowi sojusznicy właśnie przeciw solarnym. Dysponowaliby, siłą rzeczy, silniejszymi okrętami, niż to co ma na stanie flota graniczna, jedyna realna siła na obrzeżach.
A gdyby im się odwidział sojusz i tak nic by nie zdziałali przeciw RMN.

Mieliby też czym bronić się przed ew. piratami, którzy pewnie zlecą się w wielkiej liczbie, korzystając z chaosu sytuacji przejściowej. Odciążając całkiem przy okazji RMN. :razz:
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 441
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Wrażenia ogólne

ndz sty 18, 2015 11:16 am

Pamiętaj, że to są stare modele wymagające załóg po 5-6 tysięcy ludzi. Nawet jeżeli przyjmiemy, że obetniemy obsadę do maksimum jak to zrobiła Honor w Cerberusie to i tak musisz skądś wytrzasnąć ok. 3 tysięcy obsady na okręt i to muszą być ludzie którzy będą potrafili poradzić sobie z obsługą takiego kolosa.

Gdzieś było podane że minimum dla superdreda RMN to 4k i generalnie przy takiej załodze jego zdolność bojowa jest... ograniczona.
Ponieważ u Webera im okręty starsze tym gorzej u nich ze współczynikiem ludzi must have to solarne złomy podejrzewam jeszcze wyższą obsadę minimalną by miały, a przerobienie ich na automatykę to stocznia z czasem i zasobami potrzebnymi na wybudowanie kilku battlecruzerów które do ganiania piratów są o wiele lepsze zwłaszcza jeśli są to krążowniki z królewskimi kompensatorami pozwalającymi im zapierdalać tak jak przedwojennym niszczycielom
 
krzykr
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 31
Rejestracja: pt cze 13, 2014 11:18 pm

Re: Wrażenia ogólne

ndz sty 18, 2015 2:22 pm

A co z przydzieleniem tych okrętów jako bazy dla nauczania przyszłych załóg. Okręty byłyby nieuzbrojone, jedynie grasery lasery i te rakiety które pozostały ze zdobycznych statków (walka jedynie w skrajnych przypadkach). W razie ataku na system ucieczka. Personel RMN ograniczał by się do wykładowców może 200 na okręt. Zapewne wyszkolenie w obsłudze solarnego okrętu to niewiele ale ułatwiłoby przyszłą prace w nowoczesnych okrętach RMN. Na tą chwilę RMN potrzebuje marynarzy szkoły na powierzchni planety choć tańsze nie zapewnią takiego wdrożenia jak przeszkolenie na Okręcie nawet przestarzałym.

Przyjmijmy, że obsługa okrętu to 9k załogantów, 3 wachty po 8 godzin daje 3k ludzi na stanowiskach do normalnego funkcjonowania okrętu. Więc załogę 9k okrętu można ograniczyć do szkieletowej załogi 3k gdzie pełna gotowość okrętu trwała by 8 godzin a przez kolejne okręt przechodziłby w stan uśpienia. Systemy wczesnego ostrzegania musiałby być jednak obsługiwany przez 24 godziny.

Jedyną wadą tego systemu byłaby możliwość podejścia do okrętu w czasie spoczynku, i przewidywalność czasowa postojów.
Ostatnio zmieniony ndz sty 18, 2015 2:39 pm przez krzykr, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 441
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Wrażenia ogólne

ndz sty 18, 2015 3:30 pm

Okręty RMN są tak różne od solarnych że by to nie przeszło. Takie coś można zrobić z weteranami, którzy mają już tyle obycia i praktyki że nie łapią pewne rzeczy lepiej. Takie nooby po "treningu" na zabytkach są równene ludziom nieprzeszkolonym
 
Dudi2
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 631
Rejestracja: śr lis 24, 2004 12:09 pm

Wrażenia ogólne

ndz sty 18, 2015 10:25 pm

Przynajmniej odróżnią dziób od burty i śluzę od reaktora, w przypadku jakiegoś biednego kmiotka który okrętu wojennego na oczy nie widział to wcale nie byłoby takie oczywiste -mówiąc oględnie.
Nota bene, etatowa załoga solarnego superdreda wynosi 7000 ludzi. Henke w Spindle zdobyła 48 SD, Harrington w Manticore jeszcze więcej (teraz nie pamiętam ile). To by dało możliwość przeszkolenia kupy luda na temat "co to jest okręt wojenny". W późniejszym czasie, przy dostawach już nowoczesnego sprzętu, zdecydowanie ułatwiłoby to kwestie personelu w nowo tworzonych flotach (tutaj zgadzam się z zastrzeżeniami Sawy co do zastosowania solarnych okrętów w działaniach operacyjnych - ale co do podstawowego i średnio-zaawansowanego szkolenia, to czemu nie).
Co do szkolenia na nowoczesne okręty "made in Manticore&co" - przypominam, że już niedługo Haven będzie wdrażało okręty budowane w swojej super-tajnej-super-stoczni (sorry, zapomniałem jak tam jej było) według planów Manticore i z ich wyposażeniem/uzbrojeniem. Więc havenici także będą musieli przeszkolić swoje załogi do obsługi zupełnie nowego sprzętu.
Jeszcze co do post-solarnych okrętów i piratów: ci prowadzą jednak "działalność biznesową", więc nie mogą sobie pozwolić na niszczenie ściganych i zdobywanych statków. To oznacza,że potrzebują czasu i bezpiecznej przestrzeni aby ograbić swój łup. Pewnie, że SD-dem nie da się ścigać "bukanierów", ale też ci nie zdążyliby złupić swego potencjalnego łupu przed przybyciem "kawalerii", więc ich działalność tam gdzie są nawet szkolące się załogi superdredów byłaby pozbawiona sensu.
Nie wspominając o ochronie przed takimi łupieżcami planet jacy byli w Konfederacji Silesiańskiej w "Honor wśród wrogów".

Uff, ale rozpiska. Aż litera "a" mi się starła na klawiaturze :razz:
 
krzykr
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 31
Rejestracja: pt cze 13, 2014 11:18 pm

Wrażenia ogólne

pn sty 19, 2015 9:08 pm

Nie wiem jak jest dzisiaj ale nasza AMW posiada (ała) trójmasztowego szkunera do szkolenia kadetów i podchorążych. W porównaniu do żelaznych okrętów mamy przepaść a jednak coś te szkolenia dają. Zapewne w razie wodowania szalupy ratunkowej taki marynarz ma szansę dopłynąć do brzegu nie zabijając się po drodze.

Analogicznie Okręty solarne posiadają może i przestarzałe ale jednak napędy fuzyjne, więc szkolenie specjalistów byłoby możliwe, stanowiska graserów laserów i torped zapewne przechodzą do lamusa przez wprowadzoną automatyzację, ale jednak ktoś to musi konserwować, a jeśli wcześniej ręcznie te mechanizmy obsługiwał to może nabierze do nich szacunku. W porównaniu do statków wszystko jest zdublowane co zapewnia większe bezpieczeństwo niż praktyki na statkach cywilnych a pamiętam, że przy pierwszym naborze do RMN w czasach wojny z Hawen cywilów brano do marynarki garściami (ale tu może być też skutek wcześniejszego przeszkolenia w wojsku cywilnych załóg).
Ostatnio zmieniony pn sty 19, 2015 9:20 pm przez krzykr, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Wrażenia ogólne

czw sty 22, 2015 9:20 pm

Dudi i Krzykr dobrze prawią, polać im. :rockpunk:

Można jeszcze dodać aspekt psychologiczny; ledwo co wyzwoliliśmy się z łap solaruchów, a już mamy na stanie floty drednoty, jeah! :mrgreen:
 
Dudi2
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 631
Rejestracja: śr lis 24, 2004 12:09 pm

Wrażenia ogólne

ndz sty 25, 2015 5:39 pm

Niestety szanowni państwo, trzeba zejść na ziemię. Nie wierzę w takie zastosowanie solarnych SD-ków.
Z powodu dwóch czynników: ekonomii i infrastruktury.
Nie ma szansy aby systemy dopiero co odzyskujące niepodległość mogły sobie pozwolić na fundowanie sobie utrzymywania tak kosztownego ustrojstwa jak superdredy - w takiej sytuacji kasy brakuje nawet na absolutnie podstawowe sprawy, a tutaj jeszcze trzeba by szastać pieniędzmi na okręty liniowe? Nasuwa mi to analogię z pomysłem podarowania Polsce sześciu pancerników przez USA kilka lat po odzyskaniu przez Najjaśniejszą niepodległości. I co? I się zes...ało, bo budżetu PMW nie stać było nawet na ich pomalowanie.
Druga sprawa to potrzeba serwisowania i zabezpieczenia materiałowego okrętów. Takie gigantyczne ustrojstwa potrzebują olbrzymiego zaplecza do funkcjonowania. Skąd je niby wziąć? Manticore miałaby niby im (tj tym nowym państwom systemowym) dostarczyć? Niby w jaki sposób? Toż to są jednostki o odmiennej konstrukcji i wyposażeniu od czegokolwiek co lata ("pływa") w RMN! Od nowa to wszystko zaprojektować i pobudować nowe instalacje w aż tylu różnych systemach gwiezdnych mając na głowie wojnę, z jednej strony Ligą Solarną, a z drugiej z Równaniem? W życiu!

Teoretycznie to idea może i wygląda całkiem zgrabnie, ale lepiej przestańmy się łudzić.
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Wrażenia ogólne

wt sty 27, 2015 11:09 pm

Razem z drednotami zdobyto ileś tam transportowców z częściami i zapasami. :razz:
 
Awatar użytkownika
Hugin
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 235
Rejestracja: czw lut 17, 2005 1:38 pm

Wrażenia ogólne

śr sty 28, 2015 12:23 am

Tak, ale one kiedyś się skończą. Do szkolenia ludzi lepsze są mniejsze jednostki powiedzmy kutry rakietowe albo przedwojenne krążowniki i niszczyciele (tak przecież zaczynała marynarka Grajsona i teraz robi to marynarka Sidemore), też niby prawie złom w porównaniu do nowych typów, ale mają swoje zalety:
- łatwiej o części zamienne, część z nich jest dalej produkowana a pewnie sporo też jest zachomikowanych po różnych stoczniowych magazynach
- łatwiej o kadrę, instruktorzy z RMN tak samo będą musieli się uczyć solarnego sprzętu jak i szkoleni
- Znowu problem z kadrą, nie wszystkie nowe systemy miały jakąś sensowną marynarkę, a by obsadzić SD potrzeba jak ktoś wspomniał 7000 ludzi czyli powiedzmy około 500 instruktorów a i tak jego zdolność bojowa i mobilność są raczej mierne. Tych pięciuset instruktorów lepiej wykorzystać w skrzydle kutrów rakietowych których pełna obsada to około 1000 marynarzy, czyli po 2-3 na jednoskrętkę i kilkuset do szkolenia obsługi i stoczniowców.
A jeśli skorzystamy z niszczycieli, to pełna obsada przed wojennego niszczyciela to około 300 ludzi czyli na jednostkę powiedzmy 75 instruktorów czyli daje to 6 okrętów i 50 ludzi przydzielonych do stoczni remontowej.
- koszty, koszty i jeszcze raz koszty. Ile kosztuje miesięczne utrzymanie jednostki liniowej a ile kilku mniejszych?
- mobilność, SD może być tylko w jednym miejscu a 100 kutrów?
- zdolność bojowa, tu chyba nawet nie trzeba komentować.
Ostatnio zmieniony śr sty 28, 2015 12:26 am przez Hugin, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
krzykr
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 31
Rejestracja: pt cze 13, 2014 11:18 pm

Wrażenia ogólne

śr sty 28, 2015 2:00 am

Kuter rakietowy jest uzależniony od lotniskowca bo nie ma napędu w razie większej akcji solarnych kutry zostaną zniszczone. Okręt z napędem jest w stanie uciec z systemu ratując załogę i sprzęt. A małych okrętów brak i dla RMN i dla sojuszników.
Zgoda co do kosztów, ale one nie byłyby tak wielkie. Gdyby przyjąć rabunkową eksploatację tzw. nie przejmować się modernizacją, zaopatrzeniem, sprawnością jak opisałem wyżej.
Już chyba większe koszty byłyby gdyby RMN w domu próbowała je sama zdemontować.

Jeśli idzie o konserwacje i utrzymanie okrętów, to największym kosztem byłoby utrzymanie żywności i pensje załogantów. Ale te same koszty byłyby i na lądzie w koszarach. Do napędu reaktorów fuzyjnych używany jest wodór. W świecie HH jest to chyba najłatwiej uzyskiwany pierwiastek starczy gwiazda i jakiś tam system zbierania opisane w "Honor wśród wrogów", o kosztach transportu na orbitę chyba nawet nie ma co się rozpisywać jest po prostu tani w innym wypadku światy H nie miałyby prawa istnieć.

Konserwacja jedynie środkami załogi niech się uczą reanimować złom, bez wsparcia kwatermistrzostwa która nie przeznaczyłaby złotówki na modernizację i remonty. A jak się coś uszkodzi definitywnie to przesiadka na następny okręt, sporo ich, a stary zostaje dawcą, przy okazji nauka fachu przydatnego w stoczniach przy rabunkowym odzyskiwaniu części dla załogi lub prywatnych przedsiębiorców (śmieciarze).

Kolejną zaletą jest ożywienie gospodarki co jest dosyć kosztowne (inwestycje) ale gdy powiedzmy po 6 latach wszystkie przestaną funkcjonować pozostanie infrastruktura przydatna dla RMN która by musiała dla swoich okrętów zrobić to samo. Tu widzę ryzyko zniszczenia w razie napaści, okręt by tego mam nadzieje nie próbował bronić.
Ostatnio zmieniony śr sty 28, 2015 2:16 am przez krzykr, łącznie zmieniany 3 razy.
Powód:
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Wrażenia ogólne

czw sty 29, 2015 9:21 pm

Tu bardziej chodzi o szkolenie ludzi, którzy później łatwiej załapią obsługę nowocześniejszych jednostek, niż o realną siłę bojową. Choć ta też byłaby niemała. Z wykorzystaniem części pryzów na części też niezły pomysł.
Kuter rakietowy jest uzależniony od lotniskowca bo nie ma napędu w razie większej akcji solarnych kutry zostaną zniszczone.

Niekoniecznie, mogą sobie poradzić z wszystkim do krążowników liniowych. Oczywiście w większej liczbie i przy dobrym wyszkoleniu.
Parę drednotów w takiej sytuacji poradziłoby sobie przy nawet podstawowym wyszkoleniu załóg.
Raczej nic większego od w/w krążownika liniowego i tak na obrzeże by nie zawędrowało.

Pozostaje jeszcze chyba z parę milionów solarnych jeńców, parę tysięcy mogłoby zmienić front. Skoro i tak Liga się sypie... Wystarczyłoby parę treecatów na wybadanie czy kłamią na pytanie; 'czy chcesz bez ukrytych zamiarów, przejść do marynarki układu [...]'
 
japon
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 3
Rejestracja: czw lut 19, 2015 11:34 am

Re: Wrażenia ogólne

czw lut 19, 2015 11:50 am

Witajcie Panowie, śledze forum od dawna, ale do tej pory się nie wypowiadałem. Dyskusja ciekawa więc i ja chciałbym dorzucić kilka groszy, biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw które przedstawiliście to najlepszym wyjściem wydaje mi się wykorzystanie SD w charakterze ... fortów. Nie pamiętam czy po ostatnim ataku SN i Równania bardzo ucierpiały formacje ochronne przy Manticore, ale jeśli nawet nie to zawsze można je wykorzystać przy wormholach w układach sprzymierzonych. Rozmieszczając po kilka, kilkanaście sztuk - nie wszystkie musiały by utrzymywać pełną gotowość bojowa, możliwe byłoby szkolenie załóg i techników, a olbrzymim plusem byłaby możliwość rekonfiguracji ustawienia, np. co losowa ilość godzin nie przekraczająca czasu najkrótszego skoku (jednostki wchodzące nie znałyby rozmieszczenia broniących). Nie rozwiązuje to problemów z amunicja, ale jej produkcję lub stopniowe przezbrajanie mogłyby wziąść na siebie już bronione układy.
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 441
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Wrażenia ogólne

sob lut 21, 2015 12:50 am

Forty nawet te najmniejsze przerastają superdreda.Pomimo tego że praktycznie nie mają czegoś takiego jak napęd a co za tym idzie mają nieporównanie większą siłę ognia i generatory sferycznych osłon to jednak supery które moga manewrować muszą być cięzko zacofane technicznie, albo mieć dowódcę debila (z większym naciskiem na drugą okoliczność) aby dały się zrobić fortom inaczej niż zaraz po tranzycie z nadprzestrzeni lub z WH. Jesli chodzi o statyczne wykorzystanie tego sprzętu to albo jako przerośnięte zasobniki, albo cele pozorowane odciągające ostrzał od bardziej wartościowych elementów obrony taki jak np niszczyciele i krążowniki klas saganami i niepamietam_jak_sie_nazwywała_współpracująca_z_Saganami_klasa_niszczycieli :hahaha:
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Wrażenia ogólne

śr lut 25, 2015 11:41 pm

Fortów nie można wykorzystać poza miejscem ich budowy; nie ma jak przetransportować. :razz:
 
japon
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 3
Rejestracja: czw lut 19, 2015 11:34 am

Re: Wrażenia ogólne

pn mar 16, 2015 2:31 pm

Aha - dokładnie tak jak napisałeś Doom. Gabarytowo są dużo mniejsze wiec napisałem "w charakterze". Takie miniForty mogą osłaniać wyjścia z wormhole, wtedy są w stanie poradzić sobie prawie z każdym wychodzącym (bez osłon) - w końcu to jednak SD. Dodatkowo losowo zmieniać konfigurację przy WH, nie wszystkie naraz muszą być w gotowości i można na nich szkolić - w końcu są sprawne choć nie nowoczesne, ewentualne przezbrajanie, modernizacja i naprawy - tak jak pisałem wcześniej - mogłyby być finansowane przez układy bronione. Problem czy są takie układy które mają WH i byłyby zainteresowane? Czytam HH juz od lat i dużo informacji mi się zatarło, chyba pora wrócić znowu do Placówki i odświeżyć resztę.
Redukcja kosztów paliwa i utrzymywania pełnej załogi - generalnie personel RMN chyba potrzebny będzie gdzie indziej
:).
Tak na marginesie w wyprzedażowym EMPIK-u nabyłem za niecałe 10 zł opracowanie o RMN, wcześniej szkoda mi było kasy (ponad 30), ale za tyle uznałem że warto, wiec jakby ktoś miał ochotę uzupełnić kolekcję to polecam.
Ostatnio zmieniony pn mar 16, 2015 2:37 pm przez japon, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 441
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Wrażenia ogólne

pn mar 16, 2015 3:31 pm

Jako obrona WH fajne są tylko w teorii. W praktyce to co wskoczy a poniewasz to Honorvers nie starfire, to raczej mówimy o symultanicznym tranzycie jak najbliższym górnej granicy terminala jest tylko pare sekund bezbronne (a i to nie do końca bo jednak żagle są równie penetrowalne co nieopłacona dziwka :mrgreen: ), potem jest rekonfiguracja i salwa (drugiej raczej nie będzie bo albo forty przeładują swoją artylerię i rury rakietowe, albo nie będzie fortów). W którymś z wczesnych tomów było info że Haven atakiem tego typu z Trevor's Star byłoby w stanie skasować piątą cześć fortów nexusa, a pancerników Haven miało dostatecznie dużo aby obrona się skończyła, zanim skończą się pancerniki (względnie aby zbuntował się związek taktyczny liczący pare setek małych ale jednak okrętów liniowych widząc co go czeka). Jak to wygląda od strony obrońców? Rotacyjnie trzecia lub czwarta częsć obrony jest w pogotowiu. Coś się pojawia idzie salwa, druga, może trzecia i nastepuje odpowiedź tego co zostało z agresorów, potem jeszcze kolejne salwy obrony wciąż tej częsci w poogotowiu i ewentualne odpowiedzi atakujących. Zanim ludzie sie skapnął WTF skończą się fajerwerki, albo agresor rozpyli obronę pierwszego rzutu, najprawdopodobniej omyłkowo kasując też część dopiero aktywujących się w alarm bojowy okrętów / fortów drugiego rzutu. Wykorzystanie inne jak obrona statyczna WH zdaje sie już omówiliśmy
 
Dudi2
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 631
Rejestracja: śr lis 24, 2004 12:09 pm

Wrażenia ogólne

pn mar 16, 2015 6:20 pm

Z tego co pamiętam z wcześniejszych książek obrona nexusa Manticore Wormhole Junction była trudna ale jak najbardziej możliwa. Problem się robił przy symultanicznym ataku przez dwa terminale - nie wyrobiliby, stąd "cała zabawa" wokół Basiliska w trzech pierwszych tomach (kłopot polityczno - militarny jego obrony po stronie Manticore i kwestia jego zajęcia przez "zielone ludziki" z Haven) - pamiętajmy, że zdobycie Hancock dałoby "ludowcom" wolną drogę do Basiliska.
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 441
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Wrażenia ogólne

pn mar 16, 2015 6:38 pm

Nie. Obrona była możliwa ponieważ:
a) we wrogich rękach był tylko jeden terminal, poza fortami stacjonował też tam silny zespół jako ochrona ruchoma
b) zdobycie kolejnych terminali dałoby możliwość pizgnięcia symultanicznie dwóch ataków. Wektory wyjścia i wyjścia z różnych terminali były różne w obrębie nexusa, większym problemem byłaby synchronizacja i odwołanie / zmiana planów w ostatniej chwili


Hencock nie miało znaczenia dla basyliska, powstało jako kontrwaga Sojuszu dla bazy floty ludowych w regionie i jako najlepszy możliwy kompromis do obrony 3 systemów dzięki czemu można było je "chronić" mniejszymi siłami niż stawiając zespoły w każdym z nich, generalnie siła obgnia była w jednym miejscu, wiec przeciwnik zaczynając brykać miałby na raz prawie wszystkie lufy przeciwko sobie a nie po kolei wykańczał podelementy
To że ewentualne zdobycie stacji byłoby ułatwienie w ataku na Basylisk to inna kwestia i dyktowana układem frontu nie potencjalnym atakiem via nexus
 
japon
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Posty: 3
Rejestracja: czw lut 19, 2015 11:34 am

Re: Wrażenia ogólne

śr mar 18, 2015 1:21 pm

Doom, albo masz świetną pamięć albo niedawno czytałeś s cały cykl HH :). Ja już mało pamiętam, a w ostatnich tomach raczej niewiele military :/, więc chyba nie jestem w stanie polemizować na tym poziomie szczegółowości
:). Ale niech tam, czy wielkość tranzytu nie jest uzależniona od wielkości WH? Nawet przy symultaniczności, były chyba ograniczenia co do wielkości ilości jednostek. Kolejna sprawa to jednostki wychodzą chyba dziobem z WH więc oprócz rekonfiguracji żagli potrzebny jest jeszcze chyba zwrot - oczywiście zależy to od miejsca gdzie znajduje się przeciwnik, ale zawsze można rozmieścić SD mniej więcej naprzeciw wyjścia (?). Idąc dalej tym tropem, to nawet niewielkie straty agresora przy wyjściu powodują chyba problem z wyjściem kolejnych jednostek? (wraki szczątki itp.). Obrona MWJ oparta jest na fortach i tej nie chce modyfikować, ale mniejsze układy? Nadal wydaje mi się ze to ma sens. Choć przyznaję, że opieram się na tym co mi tam bardziej świta niż pamiętam i nie wykluczam, ze jednak mogę racji nie mieć :).
Aha, wydaje mi się tez że istotny jest cel jaki chcemy osiągnąć, bo nawet jeśli nie zdążymy obronić WH, to może spowolnimy przeciwnika na tyle, żeby np. powiadomić kolejne układy o zagrożeniu, dokonać ewakuacji itp.
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 441
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Wrażenia ogólne

śr mar 18, 2015 2:38 pm

Ale niech tam, czy wielkość tranzytu nie jest uzależniona od wielkości WH? Nawet przy symultaniczności, były chyba ograniczenia co do wielkości ilości jednostek.

Tonaż i to zdaje sie terminala wejściowego nie nexusa (ale akurat tego nie pamietam zbyt dokładnie)
Kolejna sprawa to jednostki wychodzą chyba dziobem z WH więc oprócz rekonfiguracji żagli potrzebny jest jeszcze chyba zwrot - oczywiście zależy to od miejsca gdzie znajduje się przeciwnik, ale zawsze można rozmieścić SD mniej więcej naprzeciw wyjścia (?).

Atakujący mają pościgówki, a nowsze jednostki mogą sypnąć salwę burtową rakiet i kazać im wykręcić w stronę atakujących. Podobny ale odwrotny model zastosowano na niszczycielach klasy Roland które na burtach nie mają wyrzutni, mają je na dziobie i rufie a salwy dają dzięki kierowaniu ogniem tam gdzie chcą. No i jak pisałem wyżej te supery też muszą zdążyć aktywować co trzeba, ponamierzać i zacząć strzelać. Do tego jeszcze dochodzi sprawdzenie tansponderów, bo nic tak nie raduje dowództwa jak potrzeba tłumaczenia się z przypadkowego rozdupczenia cywila lub kilku przez obronę czy to orbitalną czy WH
Idąc dalej tym tropem, to nawet niewielkie straty agresora przy wyjściu powodują chyba problem z wyjściem kolejnych jednostek? (wraki szczątki itp.).

Nie bo wszystko co agresor ma wejdzie na raz. i albo obrona ustawiona jest do starcia na noże albo wręcz na kły i pazury gdzie cel zostaje odparowany nie ważne z czego i jaki ma pancerz (przypomne poniżej 400 tysięcy kilometrów przestają działać osłony a pancerz ma znaczenie jeszcze przez ile? pare metrów? nawet kilometrów to i tak lasery odparują wszstko i o szczątkach to raczej nie będzie sie mówić. Przypomnij sobie co Honor zrobiła pancernikom Thurstona w Yelstinie)
Obrona MWJ oparta jest na fortach i tej nie chce modyfikować, ale mniejsze układy? Nadal wydaje mi się ze to ma sens. Choć przyznaję, że opieram się na tym co mi tam bardziej świta niż pamiętam i nie wykluczam, ze jednak mogę racji nie mieć

Obrona WH stałymi instalacjami ma do pewnego stopnia sens. Obrona układów planetarnych niekoniecznie. Nie ważne czy kto\ś bedzie chciał zaorać system i sprowadzić mieszkańców do epoki kamienia łupanego, czy będzie to rajd łupieżczy instalacje czyto militarne rozdupczyć można zawsze pociskami kinetycznymi, albo jak ma się przewagę uzbrojenia z dystansu gdzie instalacje to kaczki na strzelnicy, a ch obrona lokalna nie będzie miała nic do gadania jeśli dowodzący admirał zażyczy sobie aby którać rakieta trafiła w to wielkie pancerne okno i odstrzeliła kubk z kawą z ręki tego kutasa złamanego który właśnie odmówił bezwarunkowej kapitulacji
Aha, wydaje mi się tez że istotny jest cel jaki chcemy osiągnąć, bo nawet jeśli nie zdążymy obronić WH, to może spowolnimy przeciwnika na tyle, żeby np. powiadomić kolejne układy o zagrożeniu, dokonać ewakuacji itp.

Cokolwiek wejdzie przez WH zakładając że rozpirzy obronę będzie miało gówno do powiedzenia w temacie czy obońcy wyśla kurierów oraz czy zdążą zwiać elementem ruchomym czy nie. Fizyka Honorvers jest taka ze WH zawsze są na obrzeżach systemów, lub w pustce -> ktokolwiek zaatakuje będzie musiał wiosłować od terminala w strone celów systemowych a to zajmuje zawsze dużo czasu
 
krzykr
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 31
Rejestracja: pt cze 13, 2014 11:18 pm

Wrażenia ogólne

czw mar 19, 2015 10:27 pm

Mnie zastanawia w jaki sposób zasobniki mogły zaistnieć. W pierwszych tomach autor rozpisywał się jak to rakiety ze względu na napęd ekranowy musiały startować daleko od siebie by nie zniszczyć towarzysza dlatego naprzemiennie stawiane były z działami graserów i laserów. Od któregoś tomu powstały zasobniki po tuzinie na jednej wyrzutni, a niewiele później okręty rakietowe. Nie mówiąc o salwach tysięcy rakiet. Pustka jest ogromna więc w drodze do celu mogą się rozejść, ale przy starcie z obu burt to skupienie rakiet musi być ogromne zwłaszcza gdy dodamy do tego pierwszą salwę razem z rakietami z zasobników.
Ostatnio zmieniony czw mar 19, 2015 10:28 pm przez krzykr, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 441
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Wrażenia ogólne

czw mar 19, 2015 10:37 pm

Prawdopodobnie właśnie chcodziło o zmodyfikowanie wyrzutni i samch pocisków w taki sposób aby właśnie nie następowały masowoe samoboje. Pamiętaj że pocisk nie odpala impalera w chli odpalenia tylko najpierw w jakiś sposób jest wywalany minimum na odległość (R+1)+r gdzie R to promień ekranu jednostki, a r to promień ekranu rakiety. Impalery rakiet miały względnie mały promień więc nie było to problememe. Opisana przez Ciebie sytuacja dotyczyła raczej faila jaki miała np któraś klasa ludowych superów polegająca na tym że pokład rakietowy był jeden zbity a nad nim (albo pod nim) były dwa pokłady artyleryjskie. Wiekszym problemem z zasobnikami była bodajrze możliwość sterowania salwą, oraz technologie holowania. Kiedy RMN reaktywowałą zasobniki miała już okręt przystosowane do obsługi liczniejszej salwy niż własna, zwłaszcza na jednostkach dowodzenia takich jak Star Knight'y, czy Redoubtable (chociaż te raczej miały być nowym standardem BC), a holowanie itp to chyba samo Heven podsuneło wiosłując przez nadprzestrzeń z drobnoustrojami Masady ;)
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Wrażenia ogólne

pt mar 20, 2015 7:31 am

Doom pisze:
Podobny ale odwrotny model zastosowano na niszczycielach klasy Roland które na burtach nie mają wyrzutni, mają je na dziobie i rufie a salwy dają dzięki kierowaniu ogniem tam gdzie chcą.

Na odwrót; nie mają pościgówek, a mają tylko na burcie.

Mieszanie wyrzutni i laserów na pokładzie, miało zapobiec wyłączeniu jednym trafieniem, dużej ilości któregoś uzbrojenia. Czyli większą elastyczność działania, mimo uszkodzeń.
 
Awatar użytkownika
Doom
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 441
Rejestracja: czw kwie 14, 2005 9:44 am

Wrażenia ogólne

pt mar 20, 2015 9:10 am

http://honorverse.wikia.com/wiki/Roland_class
Chase:
2 grasers fore and aft
6 missile tubes fore and aft,
Capacity: 250
Broadside:
5 lasers port and starboard


Mieszanie wyrzutni i laserów na pokładzie, miało zapobiec wyłączeniu jednym trafieniem, dużej ilości któregoś uzbrojenia. Czyli większą elastyczność działania, mimo uszkodzeń.

To też
 
krzykr
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 31
Rejestracja: pt cze 13, 2014 11:18 pm

Re: Wrażenia ogólne

wt mar 24, 2015 9:01 pm

Czytał ktoś z pasjonatów HH czytał, cykl powieści Hornblowerowskich? Zastanawiam się czy warto zainteresować się czymś w taki sposób i tak silnie zainspirowało Webera.
 
Dudi2
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 631
Rejestracja: śr lis 24, 2004 12:09 pm

Wrażenia ogólne

śr mar 25, 2015 4:02 pm

Mam "Szczęśliwy powrót", ale nawet tego nie ruszyłem. Na pierwszy rzut oka wydało mi się to nudne, ale to może być złudne wrażenie.
 
Alcarcalimo2
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 70
Rejestracja: ndz gru 12, 2010 8:19 pm

Re: Wrażenia ogólne

czw mar 26, 2015 11:13 am

krzykr pisze:
Czytał ktoś z pasjonatów HH czytał, cykl powieści Hornblowerowskich? Zastanawiam się czy warto zainteresować się czymś w taki sposób i tak silnie zainspirowało Webera.


Czytałem.
Zajebiste :D
 
Awatar użytkownika
yabu
Fantastyczny dyskutant
Fantastyczny dyskutant
Posty: 2491
Rejestracja: pt sty 18, 2008 5:34 pm

Wrażenia ogólne

sob kwie 04, 2015 7:51 pm

Wpadły mi w ręce chyba dwa tomy; dobre.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość