Zrodzony z fantastyki

  • 1
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 21
 
Awatar użytkownika
shohei
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 133
Rejestracja: ndz mar 02, 2008 9:21 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

sob paź 29, 2011 4:18 pm

Yeti i Golemy pewnie tylko na Ziemii. Plaszczki byly chyba istotami z kosmosu, a nie z anomalii, wiec pewnie wszedzie. Zamieszkuja glebie miedzy planetami, wiec moga sie przemieszczac, podobnie jak kosmowieloryby, kosmodelfiny, czy co tam jeszcze ;) Sugerowana date zamarzniecia Merkurego podal vonBoltzman, na 30 lat po zamarznieciu Ziemii, podobnie jak Wenus, na 50 lat po zamarznieciu Ziemi, czyli teoretycznie na 2012, ale przesunalem ten czas na 50 lat po zamarznieciu Merkurego, czyli 2042. Daje to ogromna presje czasowa, zwlaszcz dla mieszkancow Wenus, czyli Aliantow, ktozy w tym przypadku sa pewnie glowna strona poszukujaca nowych planet do zamieszkania, lub nawet prowokatorem nowej wojny, gdyz czuja zimne tchnienie Mrozu na karku, doslownie ;)
 
Awatar użytkownika
Tequila Slammer
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 584
Rejestracja: śr cze 22, 2011 10:27 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

sob paź 29, 2011 4:29 pm

Można także pokusić się o motyw, w którym alianci są najbardziej zainteresowani odkryciem rozwiązania problemu zamarzania. W istocie Niemcy i Japończycy może nawet czekają aż Alianci zamarzną i sowieci też. Jednocześnie na powierzchni Jowisza jest technologia, która umożliwia powstrzymanie Mroźnej Strefy (przynajmniej tak wszyscy sądzą).

Teraz organizacja Stop the Frost? Czy coś takiego vovBoltzmann pisał, mogłaby być komórką aliantów zajmującą się wywiadem, badaniami naukowymi, a także eksploracją Jowisza (przynajmniej by próbowali). Powiedzmy, że w 1980 byłoby już jasne, że Japończycy nie wydobywają zimnej stali, a jedynie gorącą stal. Jednocześnie posiadają okręty zbudowane z zimnej stali. Wyjaśnienia są zatem dwa, albo Japończycy kupują okręty od Niemców (wywiad temu zapewne zaprzeczy), albo jakimś cudem opanowali technologię syntezy zimnej stali. Jak powszechnie wiadomo zimna stal powstaje pod wpływem mrozu, osobliwości i Mroźnej Strefy. Prawdopodobnie wiec Japończycy muszą wytwarzać podobne warunki, jednak najwyraźniej osiągają to w sposób kontrolowany, co z kolei prowadzi do konkluzji, iż poznając technologię syntezy zimnej stali można poznać sposób powstrzymania zamarzania świata. Kilka wypraw zdołało zejść poniżej strefy pyłów na Jowiszu, Japończycy co prawda zniszczyli wszystkie statki, ale kilka z nich zdołało przed zniszczeniem wysłać meldunek o tajemniczych ruinach na Jowiszu. Być może teraz Alianci pracują nad rodzajem technologii stealth aby posłać na Jowisza grupę badawczą, tak aby Japończycy się niczego nie dowiedzieli?

Wiem, że trochę to pokręcone. Zaraz napisze coś więcej o tej technologii, w jaki sposób Alianci mogą ją ewentualnie zdobyć.
 
zigzak

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

sob paź 29, 2011 4:38 pm

Dobre, podoba mi się, to z tą kontrolą osobliwości.

Ja myślałem o czymś takim:
Mamy pas asteroid, który może byc pozostałością po eksperymentach jakie niegdyś rasa która stworzyła Boga-Maszynę przeprowadzała na planecie, bedacej na orbicie pomiędzy marsem a jowiszem.

Stworzyliby tam pierwszą anomalię, którą potem dało im się powstrzymac, ale za cenę znisczenia całej planety.
I tu kolejny motyw - mozliwe że w pasie asteroid znajduja się również pokłady zimnej stali, pozostałości po pierwszej osobliwości.

Co do sposobu powstrzymania - byc moze spowodowanie przeładowania energetycznego spowodowałoby możliwośc zamkniecia anomalii, zaczopowania jej zbyt duzym przepływem energii. Można by to uzyskac, niszcząc planetę, której eksplozja musiałaby byc wchłonięta przez Szczelinę Mrozu, albo... stworzenie na planecie "czarnej dziury", która niszcząc planetę, wessałaby w siebie anomalię, zakorkowując ją również - obie by się anulowały.
Niestety ziemia musiałaby zostac zniszczona, jak niegdyś planeta X, po ktorej został tylko pas gruzów między marsem a jowiszem
 
Awatar użytkownika
Tequila Slammer
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 584
Rejestracja: śr cze 22, 2011 10:27 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

sob paź 29, 2011 4:58 pm

Pomysł jest bardzo fajny :) Tylko nie chciałem aby obca rasa dysponowała technologią kosmiczną, bo wtedy prawdopodobnie część z nich by przetrwała wojnę w jakiś sposób, bo byliby gdzieś daleko na statkach. Jasne można ich pchnąć na Plutona i uznać, że zostało ich zbyt niewielu i może nawet wymarli, lub wcale nie opuścili swej planety do końca walcząc z Bogiem-Maszyną aż wszyscy zginęli, ale to nieco naciągane. Wygodniej jest jeśli nie mogli opuścić planety gdyż nie mieli potrzebnej technologii i przez to wyginęli do ostatniego.

Ja pomyślałem o czymś takim:

MASZYNERIA - TERMIKA

Na Jowiszu znajduje się mnóstwo nieznanej ludziom technologii. Większość jest zniszczona, są jednak miejsca, w których można odkryć naukowe zapiski (w innym języku oczywiście) tudzież strzępy nienaruszonych maszyn. Jest to jednak na tyle rzadkie, że większość znalezisk stanowi sprzęt nie działający, zniszczony lub ciężko uszkodzony. Nadal są to jednak obiekty badań, które w swoje ręce chętnie weźmie każdy naukowiec.
Najwspanialszym i najlepiej zachowanym miejscem na Jowiszu jest miasto Boga-Maszyny. Nosi ślady wojennych uszkodzeń, a także czasu, niemniej jednak jest to ogromna wielopoziomowa konstrukcja, która w dużym stopniu pozostała nieuszkodzona.

Drugim niesłychanie istotnym miejscem są ruiny drugiego wielkiego miasta. Znajduje się ono na innym kontynencie. Miasto jest całkowicie zniszczone, rozmiarami przerasta jednak nawet miasto Boga-Maszyny. Gdzie niegdzie dostrzec można ogromne sięgające kilkadziesiąt metrów w głąb kratery. Dzięki temu widać, że pod samym miastem ciągną się podziemne korytarze, sięgające nie wiadomo jak głęboko. Można podejrzewać, iż w tak rozległym miejscu da się znaleźć jakiś nieuszkodzony sprzęt, szczególnie jeśli znajduje się on głęboko pod ziemią. Gdzieś tam w jednym z podziemnych kompleksów można znaleźć laboratorium obcej rasy, albo może centrum dowodzenia, lub jakiś inne miejsce, w którym będzie można znaleźć ciekawe informacje. Oczywiście podstawą jest zebranie danych językowych i przetłumaczenie ich, jednakże to tutaj można znaleźć informacje mówiące o tym, iż obca rasa badała termikę, nauczyła się syntezować zimną stal oraz ich plany wytworzenia niewielkich słońc pod warstwą pyłów, które miałyby uratować planetę. Można dowiedzieć się, lub też wywnioskować, iż obca rasa nie znała technologii mogącej wynieść ich na inną planetę, może jakaś krótka historia wielkiej wojny. Najważniejsze jednak będą wskazówki co do lokalizacji laboratoriów, w których prowadzono badania nad termiką. W tym kluczowe informacje odnośnie próby wytworzenia mini-słońc, które być może będą mogły posłużyć jako środek, który zdoła zniszczyć osobliwość.
Ewentualnie jakieś inne wyjście technologiczne, które z jednej strony nie pozwoli ewentualnym zainteresowanym poznać technologii umożliwiającej syntezę zimnej stali (możemy założyć, że Bóg-Maszyna pod sam koniec wojny zniszczył wszelkie technologie z tym związane, fabryki laboratoria i cały sprzęt poza tym w jego mieście). Natomiast technologia, która rozwijała termikę w druga stronę (czyli do wytworzenia mini-słońca) pozostawiono w spokoju, lub może nawet Bóg-Maszyna nie wiedział o jej istnieniu. Zresztą możemy zrobić tak, że były dwie frakcje i jedna potrafiła syntezować zimną stal, a druga nie, ale w zamian za to bardzo dobrze poznali zasadę uzyskania mini słońca, tylko nie wystarczyło im czasu, lub nie mieli wystarczająco dużo energii aby dokończyć projekt. Na razie to tylko luźny pomysł.

Daje to jakiś punkt zaczepienia odnośnie powstrzymania mrozu. Oczywiście nie do końca wiem jeszcze jaki. DO stworzenia mini-słońca potrzeba by mnóstwo energii i jedyne jej źródło zdolne do czegoś takiego to gorąca stal. Ale nie upieram się przy tym. W sumie pomysł zigzaka bardziej mi się podoba, musielibyśmy tylko pomyśleć jak to się stało, że obca rasa nie skolonizowała innych planet skoro posiadała technologię kosmiczną?
 
Awatar użytkownika
shohei
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 133
Rejestracja: ndz mar 02, 2008 9:21 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

sob paź 29, 2011 5:31 pm

Wspominalem o nieznanych ruinach obcych na jednej z, wtedy jeszcze planet, teraz koloni, gdzie w dzungli znajdowaly sie ruiny nieznanego ludziom miasta. Wychodzi na to, ze teraz znajduja sie one na ksiezycu Jowisza Europie. Dostep do nich jest utrudniony i nie sa jeszcze odpowiednio rozpoznane. Moze da sie je wykorzystac w jakis sposob? Lub moga stanowic tlo jakiejs innej niewyjasnionej historii. Jesli jednak zadna rasa nie posiadal technologi podrozy kosmicznych, to nie wiem co z nimi zrobic. Chociaz technologia mogla byc podobna do ziemskiej. Podroze moga odbywac sie na bardzo niewielki odleglosci, czyli w zasiegu byly tylko ksiezyce Jowisza, co stwarza nowe, konkretne mozliwosci, na jeszcze wieksze zagmatwanie historii ;) W kazdym razie nie chcialbym pozbywac sie swoich ruin. Moze w nich nie byc nawet nic istotnego, w kazdym razie tworza klimat 'mojego' ksiezyca :)
 
Awatar użytkownika
Tequila Slammer
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 584
Rejestracja: śr cze 22, 2011 10:27 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

sob paź 29, 2011 5:45 pm

Dogadamy się :) Możemy zostawić Twoje ruiny i faktycznie zrobić tak, że obcy z Jowisza pod koniec swojego istnienia wynaleźli technologię podróży kosmicznych. Była ona jeszcze w powijakach i nie mogli dolecieć dalej niż na księżyce Jowisza. Pozostawili tu i tam jakieś ruiny, jednak nie zdążyli się "wyprowadzić" gdy nadeszła zagłada (nie do końca wiadomo jaka). To akurat łatwo wpleść w ich historię Bo już chyba następnej obcej rasy nie chcemy robić?? A jeśli już to myślałem raczej o dalekim Plutonie, który może mieć jakieś kolejne tajemnice.
 
zigzak

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

sob paź 29, 2011 8:10 pm

Kwestię Tytanów (tych Jowiszan, nazwa robocza) można załatwic tak, że mieli technologię lotów kosmicznych, tylko już tak dawno to było, że wymarli po prostu - albo lepiej, osiedlili sie na Ziemi, skarłowacieli, i stali sie ludźmi :)

Skoro już kosmogonia jest fantastyczna, to antropogeneza też może byc. :)

A mogli opuścic jowisza, bo np Maszyna faktycznie wszystkich wybiła.
Sama zaś maszyna mogła byc stworzona właśnie, by rozwiązac problem Anomalii. Mogli życ na X (nazwijmy go na chwilę Atlantydą) i zrobili to samo co ludzie w Warszawie :)
Uciekli na jowisza, załozyli kolonie, i zaczeli konstruowac Supermózg, który rozwiązał problem Anomalii (wysadzając Atlantydę i zamieniając ją w pas asteroidów) , ale musiał stworzyc tak potężną inteligencję, że wytworzył śwaidomośc i uznał Atlantydów za zagrożenie. A potem jak ich wybił/wygonił, to się zepsuł. Dzis działa tylko jego fragment, który potrzebuje ludzi, by go naprawili. Byc moze po naprawie znów bedzie miał głupie pomysły :)
 
Awatar użytkownika
vonBoltzmann
Użytkownik zaawansowany
Użytkownik zaawansowany
Posty: 93
Rejestracja: śr cze 29, 2011 4:00 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

sob paź 29, 2011 11:52 pm

Panowie bardzo was przepraszam, ale miałem przez ostatnie 2 dni natłok spraw i nie mogłem się udzielać. Ale obiecuję, że do pogadanki na Mumble wszystko ogarnę.
 
BartekChom
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 215
Rejestracja: pn sie 23, 2010 3:25 pm

Re: WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

ndz paź 30, 2011 12:12 am

zigzak pisze:
wysadzając Atlantydę i zamieniając ją w pas asteroidów

Dlaczego Atlantydę, a nie Faeton?

Poza tym jestem ciekaw, co z innymi księżycami? Poza naszym i czterema galileuszowymi są dwa księżyce Marsa, masa księżyców planet olbrzymów i Charon (nie mówiąc o trzech niedawno odkrytych mniejszych księżycach Plutona).
 
Awatar użytkownika
Tequila Slammer
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 584
Rejestracja: śr cze 22, 2011 10:27 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

ndz paź 30, 2011 12:49 am

Hmm, podoba mi się myśl, że Bóg-Maszyna potrzebuje ludzi, gdyż mają oni być posłuszną mu armią. Jasne mógłbym zrobić, że dawniej Bóg-Maszyna miał armie maszyn, które za niego walczyły, ale zdecydowanie bardziej podoba mi się, iż nagina ludzkie umysły (a wcześniej umysły obcej rasy) do swej woli i w konsekwencji tworzy armię, co powoli dzieje się z Japończykami.

Z wyniesieniem obcych w kosmos jest właśnie ten problem, że mogliby zasiedlić mnóstwo przestrzeni, Ograniczenie ich tylko do Atlantydy, Jowisza, 1 jego księżyca i później do Ziemi, jakoś mi nie podchodzi. A z drugiej strony nie chcę aby wszędzie znajdowały się ruiny obcej cywilizacji, gdyż znacznie fajniej to wygląda gdy ruiny są tylko w jednym miejscu i to niedostępnym dla wszystkich prócz Japończyków, którzy notabene powoli przestają być ludźmi.

Możemy wynieść obcą rasę na jeden księżyc Jowisza, zakładając, że była to jakaś próba opuszczenia planety i rozpoczęcia kosmicznego programu, która jednak nie zdążyła dojść do skutku i założono tylko niewielką bazę. Co więcej fajniej jest gdy obca rasa wyginęła całkowicie i jedyne ślady po niej to Jowisz i Europa (Io?).

Kwestia ich skarlenia i przerodzenia się w ludzi nie wchodzi w rachubę, gdyż to trwałoby kilka milionów lat i na Jowiszu już by nic nie było do zbadania. Pomysł z pasem asteroid i wcześniejszą anomalią jest ciekawy, ale z drugiej strony nie ma potrzeby aby druga anomalia (Osobliwość) kiedyś była. Oszczędza nam to masę kłopotów przy dopasowaniu rozsądnej historii do wyginięcia obcej rasy. Poza tym lepiej gdy nie wiadomo do końca czy technologia na Jowiszu może zaowocować zniszczeniem Osobliwości, także fakt, iż nie wiadomo po co powstał Bóg-Maszyna i jakie są jego prawdziwe cele dodaje mu moim zdaniem pewnego uroku.

Ja bym nie wywracał tego do góry nogami i zostawił tak jak jest ogólne założenia. Co do szczegółów pogadamy jutro. W pasie asteroid też bym nie umieszczał zimnej stali bo znowu nacje zamiast latać na Merkurego po to, latałyby do pasu asteroid i walki z pewnością nie byłyby tak zacięte.

Jednak zigzak zwrócił mi uwagę na ten pas asteroid. Wcześniej o nim nie myślałem, a to faktycznie jest fajna lokacja, w której trzeba koniecznie coś umieścić, bo bitwy między asteroidami mogą wyglądać super :)

Aha, jeszcze byłoby dobrze obgadać kwestie nazewnictwa żuków. Takie trochę z nich transformersy, ale nazwałbym je jakoś inaczej :P Żuki mi się kojarzą z takimi pomarańczowymi starymi samochodami :P albo ewentualnie z robalami ;)
Ostatnio zmieniony ndz paź 30, 2011 12:54 am przez Tequila Slammer, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
zigzak

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

ndz paź 30, 2011 1:22 am

BartekChom - ponieważ Phaeton (lub Tiamat, lub Nibiri, zależnie od hipotezy) to nazwa nadana przez ziemian - mi zaś chodziło o faktyczną nazwę tej planety, nadanej przez jej mieszkańców.
[nie mylic z Phaethonem, kometą cyklicznie przelatujacą blisko Ziemi] :)
TS, jak to nie wchodzi w grę skarlenie? Jakie miliony lat?
Parę tysiecy lat w zupelnosci wystarczy. To raz.
Dwa - co do zasiedlenia kazdej planety: a dlaczego nie? Im więcej ruin, tym fabularnie lepiej. Poza tym, znow patrzysz na planety jak na pojedyncze lokacje. Spójrz na Zew Cthluhlu, spojrz na nasz świat - ile jest jeszcze słabo zbadanych, albo niedawno dopiero odkrytych ruin gdzies w dżunglach czy na pustyniach? Światy skolonizowane kilkadziesiąt (góra) lat temu, bedą pewnie zbadane w kilku procentach. Więc jest mnóstwo nieodkrytego miejsca na ruiny.
Poza tym, masz kanały na marsie - w naszym świecie złudzenie optyczne, ale w świecie geocentrycznym moga byc realne - podobnie jak Cydonia (rzekoma płaskorzeźba twarzy na marsie) itd. Kto tam wyladował? Sowieci? no to pewnie już badają, może odkryli w ruinach zapiski, że na jowiszu coś jest.
Co do faktu, ze technologia moze owocowac zniszczeniem osobliwości lub prawdziwe cele Boga Maszyny mogą pozostac w sferze hipotez, a nie jako deterministyczne fakty.
Ale zakładając, że np do odpalenia maszyny jest potrzebny klucz, ukryty gdzieś w tym mini uniwersum, jest kolejną super zahaczką fabularną na kampanię, w stylu "poszukiwanie palantira/kryształów czasu" :)
Co do pasa asteroid, to ja już o nim mówiłem dawno temu, chocby na mumblu :P

Masz tam Ceres (praktycznie mała planetoida) Vestę, Pallas i Hygeię, całkiem spore miejsca na bazy czy kopalnie. No i mase gruzu.

Dlaczego nie ma potrzeby żeby w przeszłości istniała druga anomalia? ok, nie jest to warunek niezbędny, ale skoro dałoby się, to dlaczego nie? Czy lepszy jest uboższy, czy bogatszy w możliwości setting?

Na koniec - macie kupę pomysłow do włożenia w ten świat, a wy się ograniczacie do prostego modelu i na razie najważniejszą rzeczą w waszych dyskusjach wydaje mi się debata na temat tego czy Hitler umarł i kto po nim rządzi.
Popatrzcie na świat lat 50, 60, 70, 80 i zobaczcie, jak bardzo się zmieniają kolejne dekady w naszej rzeczywistości - praktycznie nie ma znaczenia jak wygladał politycznie świat 20 lat temu w sytuacji, gdzie WSZYSTKO się zmieniło. I naprawdę, powtarzam jeszcze raz - historia tego swiata, zwłaszcza polityczna, nikogo nie bedzie obchodzic - olejcie więc ją, ustalcie byle co, i zajmijcie się chocby historią świata potrzebną do eksploracji go. Czyli taką, która daje nowe pomysły na przygody, jak wspomniane powyzej motywy do boga maszyny czy eksploracja ruin Atlantów.
Ostatnio zmieniony ndz paź 30, 2011 1:26 am przez zigzak, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
zigzak

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

ndz paź 30, 2011 1:42 am

i jeszcze na chwilę - pamiętajcie ze macie jeszcze troche fajnych rzeczy w Układzie Słonecznym - komety, meteory...
Pas Asteroid, to juz mówiłem. ma jeszcze dwie zewnetrzne grupy, tzw "trojańską" i "grecką", położonych na orbitach mniej więcej w tej samej odległości od Słońca (tu - Ziemi) co jowisz.

Ale także Pierścienie Saturna i Jowisza, tajemniczy Pluton, Obłok Oorta, Centaury, Obiekty Transneptunowe (transuranowe?), Pas Kuipiera,dyski rozproszone... mnóstwo "lokacji".
 
Awatar użytkownika
shohei
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 133
Rejestracja: ndz mar 02, 2008 9:21 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

ndz paź 30, 2011 7:55 am

Mysle, ze fabularnie nie ma potrzeby wyjasniac skad sie wzielu obce ruiny, tu czy tam. Jest to wiedza potrzebna tylko dla MG, gracze nigdy nie musza jej zdobyc, a pomyslowy MG dobuduje sobie odpowiednia historie do wlasnego stylu prowadzenia.

Co do settingu, to zaraz zrobi sie z tego space opera, a te jakos mnie nie bawia. Wole miec dwie dobrze opisane lokacje na ktorych dzieje sie akcja, niz diwescie planet wymienionych z nazwy, o ktorych tak na prawde nic nie wiadomo. Podobnie z sytuacja polityczna. Dla mnie punktem wyjsciowym jest historia ziemsak, dobrze nam znana i dopiero od niej wyprowadzam nowe watki, na zasadzie przyczynowo-skutkowej, a nie skutkowo-przyczynowej. Skoro mnie obchodzi sytuacja polityczna, to jest szansa, ze zainteresuje rowniez kogos innego. Pisze o niej bo wedlug mnie wzbogaca to co chce stworzyc, buduje tlo i tworzy motywacje do dzialan dla postaci. Chcialem pokazac jak manipulacja czlowiekiem moze wplynac na historie swiata, i jak szary tlum, ktory poddal sie tej manipulacji, przeradza sie z potulnego baranka w krwiozercza bestie. Nie mowie, ze ma byc to zaraz polowa settingu, ale wspomniec o tym raczej warto, w kazdym razie opcja 'olac to' mnie nie zadowala.

Zderzaja sie tu chyba rozne opcje prowadzenia i oczekiwan co do settingu, i chyba od tego powinnismy zaczac. Moze i faktycznie pomylilem podstawowe zasady, ze ma byc 'brawurowo i grywalnie', ale nie znaczy to, ze nie moze byc z sensem. Jakos nie moge sobie wyobrazic ciezkich i powolnych, z samego zalozenia, okretow podwodnych prowadzacych szybkie starcia pomiedzy pasami asteroidow. Bo niby jak? Dzialami? Tych okrety, raptem jedno albo dwa, i to tylko do walki na powierzchni. Tutaj trzeba by je wpakowac do jakichs wiezyczek. Torpedami? Pewnie sa na tyle zaawansowane, ze naprowadzaja sie same. Wiec gdzie tu dynamizm? Takie akcje wygladaja dobrze tylko na filmach ;) Latwiej byloby stworzyc okrety kosmiczne i jakos to wytlumaczyc, niz na sile cisnac w kosmos okrety podwodne. I tak z zalozenia w kosmos mialy je wyniesc rakiety nosne, wiec do okretow kosmicznych juz niedaleka droga. Ze swojego zalozenia mialem prowadzic akcje raczej na ladzie, na stalych, dobrze opisanych lokacjach, raczej bez epickiego rozmachu, za to na ciekawym fakcie nieznanym z historii, lub dobrze zarysowanej intrydze. Wyroslem juz z przepakowanych postaci i kosmicznych rozpierduch. Faktycznie, moze starosc ;) Masakra, ide napic sie kawy...
 
Awatar użytkownika
Tequila Slammer
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 584
Rejestracja: śr cze 22, 2011 10:27 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

ndz paź 30, 2011 9:15 am

Z tymi okrętami to się zgadzam :) Ale z drugiej strony okręty kosmiczne są wszędzie a łodzi podwodnych nie ma :) A co do bitw w pasie asteroid, to pamiętaj, że są też myśliwce głębinowe, małe około 50 metrowe okręty podwodne, które z powodzeniem mogą tam wojnę prowadzić. A skoro mamy podwodne okręty to trzeba dla nich zorganizować miejsca do fajnych walk i mechanikę, która to im umożliwi.

Co do mnogości lokacji to się zgadzam, jasne możemy je dodawać i tak pewnie zrobimy, układ słoneczny oferuje ich mnóstwo. A kilka tysięcy lat to dla ewolucji jak mgnienie oka. W takim czasie nic się nie dzieje. Wystarczy spojrzeć na rasę ludzką. Kilka tysięcy lat może wystarczyć żeby obca rasa zdziczała, na nowo się rozwinęła, ale z pewnością nie na to aby zmienili się w ludzi, no takiego wytłumaczenia to nie zaakceptuje. Jasne można to zrzucić na karb czegoś, tylko po co? A co do anomalii pierwszej jasne, może ona istnieć w przeszłości, tylko, że tak naprawdę to nic nie daje poza pogmatwaniem wszystkiego. Anomalia w przeszłości nie oferuje nawet 1 dodatkowej możliwości. której bez niej by nie było. Zostaje nam tylko przyznam ciekawa historyjka o eksplozji planety (którą ludzie z całą pewnością by zauważyli i może nawet odczuli.

Za nowymi lokacjami jestem jak najbardziej za. I z pewnością wykorzystamy te podsunięte przez zigzaka, bo mi się podobają, ale to stopniowo. Pierw obgadamy te sprawy, które będą się wydawały najpilniejsze. Jak ogarniemy nacje i podstawy świata to będzie czas na nowe lokacje i wtedy to co zigzak opisał będzie jak znalazł :)

Ja bym pozostawił Jowiszan na Jowiszu a ludzi jako odrębną rasę na Ziemi. Z tej anomalii w przeszłości również bym zrezygnował, gdyż poza ciekawą historyjką o obcej rasie nic ona nie daje nowego, a wprowadza spore zamiesznie.
 
zigzak

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

ndz paź 30, 2011 10:10 am

TS - ewolucja kilku tysiecy lat u ludzi wytworzyla pignejow i masajow np :p

akurat w swej karierze mialem sporo do czynienia z antropologią, i zapewniam cie, ze karlowacenie czlowieka postepuje bardzo szybko gdy wymagaja tego warunki - dla porownania, w druga strone, kilkanascie lat temu srednia wzrostu 18tolatka w polsce wynosila 5-10 cm mniej niz obecnie. A w sredniowieczu czlowiek osiagajacy 1.70 m wzrostu byl uznawany za wysokiego, szesc stop (182 cm) to byl gigant.
Niedobor zywnosci, zmiana warunkow zamieszkania bardzo szybko wymusza takie zmiany.

Tu naprawde nie ma problemu.
 
Awatar użytkownika
Tequila Slammer
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 584
Rejestracja: śr cze 22, 2011 10:27 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

ndz paź 30, 2011 10:25 am

Ok rozmiar to jedno, ale musielibyśmy wtedy założyć, iż byli w zasadzie dużymi ludźmi, a nie całkowicie inną rasą. Poza tym wahnięcie z 1,70 do niecałych dwóch metrów to jedno a z 4 metrów do poniżej dwóch (jako średnia) to już jednak co innego. Ale ok masz racje co do samego skarłowacenia nie pomyślałem o tym, aczkolwiek z drugiej strony genotyp zapewne by się aż tak nie zmienił, i przy założeniu, że część osobników byłaby dobrze żywiona mogłyby co jakiś czas trafiać się osobniki dawnego wzrostu? Czy się mylę?
 
zigzak

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

ndz paź 30, 2011 11:20 am

Rozwazmy teoretyczna sytuacje - atlantydzi przybtwaja na ziemie, i z jakichs powodow muszą zaczac cywilizacje od nowa. Np musza sie schronic w jaskiniach, bo epoka lodowcowa, a np nie maja zrodel energii/czesci zamiennych zeby podtrzymywac swa cywilizacje na poprzednim poziomie. W koncu maszyny sie psują, nikt nie je do syta. Epoka lodowcowa czyni reszte - mniejsze cialo potrzebuje mniej kalorii, wiec w selekcji naturalnej zostają osobniki jak najnizsze.
Zreszta, nie musza byc to przodkowie ludzi. Pamietacie neandertalczykow? A co jesli np atlantydzi wyladowali na ziemi, zasiedlonej juz przez homo sapiens, zyli sobie w jakiejs jednej kolonii, po czym musieli sie rozproszyc - np Maszyna odnalazla ta kolonie i zniszczyla. Rozproszyli sie po swiecie, czesciowo przekazujac geny homo sapiens (krzyzowki z przodkami ludzi) a czesc sie zdegenerowala do neandertali, potem wybitych przez ludzi.
Drugim motywem jest to, ze wg naukowcow dzisiejsza ludzkość wywodzi sie z kilku tysiecy osobnikow wspolczesnego homo sapiens, ktore przetrwaly w polnocnej afryce. Prawie wiec wyginelismy jak mamuty. Co jesli lidzie de facto wygineli, a to atlantydzi wyladowali w polnocnej afryce? Wsobne rozmnazanie spowodowalo skarlowacenie rasy, "idiotyzację" (w stosunku do poprzednich mozliwosci umyslowych" i ogolny rozpad spoleczny. Dodatkowo pustynnienie sahary zmusilo ich do porzucenia kolonii i rozproszenia sie po swiecie. Ruiny zas przykryly piaski sahary.

Daje to mnostwo fajnych motywow do swiata - odkrycie ze nie jestesmy pierwsi, dodanie Obcych, ktorzy tak naprawde obcy nie są, pewien sposb na interpretację znalezisk na nowych planetach, jakis sposob na rozszyfrowanie zagadki maszyny, mamy tez zalatwioną ewolucję czlowieka w tak dziwnym swiecie.

A shohei - opisanie tych rzeczy to duzo istotniejsza sprawa z punktu widzenia settingu niz to czy 40 lat temu szefem byl Hitler czy nie. Gracze nie beda sie cofac w czasie by uczestniczyc w eksodusie z ziemi, tylko beda grac "tu i teraz". I o ile takie socjopolityczne rozwazania moga byc przydatne przy tworzeniu istniejacych dzis organizacji, frakcji itd, sprawy podania jak najwiekszej ilosci rozwiniec fabularnych sa duzo wazniejsze.
Im wiecej da sie zrobic w settingu, im bardziej ma rozbudowane warstwy narracyjne (nie tylko lodzie podwodne, nazisci i zamrozona ziemia) tym bardziej grywalny dla szerszej grupy sie staje.

Nic nie stoi na przeszkodzie by miec przygody w stylu indiany jonesa - lodzie podwodne tez tam byly :) i nazisci. Teraz wsadzmy sobie zamiast arki przymierza czy swietego graala wsadzamy artefakty atlantydow.
 
Awatar użytkownika
Tequila Slammer
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 584
Rejestracja: śr cze 22, 2011 10:27 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

ndz paź 30, 2011 1:32 pm

Ok coś jest w tym co piszesz. Niemniej jednak jestem przeciwny migracji jowiszan na Ziemię i ich mieszaniu się z ludźmi itp. itd. Możemy jednak pomyśleć nad tym aby wynieść jowiszan w kosmos. Mieli kolonie tu i tam, niewielkie placówki badawcze, może bazy na jakimś asteroidzie w pasie asteroid. Może na Merkurym, Wenus, Marsie, na księżycach Jowisza, Uranie, Neptunie, Saturnie, a Ziemię zostawili w spokoju obserwując rozwijającą się ludzkość. Niech tam nie lecą i nie mieszają w ludzkiej historii.

Co do tego im więcej tym lepiej, to wcale tak nie jest. Jak jest za dużo różnych warstw, które do siebie nie pasują to odnosimy odwrotny skutek od zamierzonego. Co do artefaktów jowiszan, artefakty w jakim sensie? Rozumiem jakąś broń itp, powstanie problem wielkości tej broni, który nie będzie zbytnio dopasowany do ludzi i nie będą jej mogli podnieść :D Zostawiłbym to jako technologię, sory ale ludzie nie będą mogli korzystać z artefaktów jowiszan, którzy byli dwa razy wyżsi, ze 4-5 razy ciężsi i jeszcze więcej razy silniejsi od ludzi. Pchanie wszystkiego w jedn historię nie ma sensu.

Ja to widzę tak:
Albo znajdujemy kosmitów jowiszan, niech nawet będzie, że ich niewielkie kolonie są rozrzucone po różnych planetach, księżycach czy asteroidach, są znacznie więksi od ludzi, a znaleziska traktować można jako formę technologii, za którą można dostać sporo kasy czy tam czego. A to właśnie będą te artefakty, ok może dzięki nim np. gracze dostaną lepsiejszą broń prototypową za kilka miesięcy, do wypróbowania. Ale żadne artefakty w formie potężnych dawnych broni, amuletów, magicznych pierdół czy czegoś w tym stylu.

Albo robimy kosmitów gabarytowo zbliżonych do ludzi, wtedy artefakty można zrobić, nawet do wykorzystania przez ludzi, w formie potężnych broni, pancerzy, czy czego tam jeszcze.

Ale szczerze mówiąc jeśli już to ta pierwsza wersja mi się bardziej podoba. Nie chcę robić z tego kolejnego beznadziejnego SF, w którym wszystko jest zagmatwane, ludzie wzięli się od obcych, którzy skarleli, później wymarli, a Bóg-Maszyna się wziął i popsuł i zostawił w spokoju ludzi, bo w sumie po co mu oni i dodać jeszcze 1000 podobnych kłócących się z sobą informacji, które uczyni z tego papkę nie do ogarnięcia. Aczkolwiek ten motyw z wyniesieniem obcych w kosmos i zrobienie im jakichś wymarłych kolonii nie jest zły. W istocie to nawet mi się to podoba, jak już to przemyślałem :)
 
zigzak

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

ndz paź 30, 2011 2:11 pm

Oj no :)
Artefakty to skrót myslowy :P
To może byc wszystko - składy materiałów, maszyny które mozna by przestudiowac, pojazdy, źródła energii, plany, tego typu sprawy.
Róznica rozmiarów to fajny pomysł, i bynajmniej nie sugeruję żeby biegac z atlantyckim fazerem w łapie :)
Co zaś do "beznadziejnego SF" - czy za takie uważasz np Zew Cthluhlu? :P Bo właśnie tam masz tego typu inspiracje. W stargate też był podobny motyw - i cała literatura postdanikenowska się na tym opiera. Kojarzysz komiksy "Ais" Bogusława Polcha? doskonale odzwierciedlają o co mi chodzi.
Chciałeś logicznego uzasadniena dlaczego atlantydzi wymarli - wiec w tej wersji nie wmarli, tylko stali się ludźmi. Motyw pojawił się też w Battlestar Galactica. Nastąpiło płynne przejscie z jednego stanu do drugiego - problem wymarcia rozwiazany, mg ma szanse np stworzyc wciaż istniejące kolonie ludziopodobnych obcych gdzieś daleko, np w obłoku Oorta, jeśli bedzie miał taką potrzebę, i od razu bedzie miał uzasadnienie czemu wyglądają jak ludzie, a nie jak mrówki lub galaretka wiśniowa :)
Nic tu nie ejst zagmatwane, to właśnie łączy ze sobą motywy wrzucone w ten setting w płynną całośc, zanim wymyślac jakieś odrębne i niesynergiczne rozwiązania - jak tu Lód, tam Bóg maszyna - dwa pomysły które nijak się maja do siebie - ja proponuję ich syntezę przy pomyocy takiego właśnie, logicznego rozwiazania. I bynajmniej nie widzę tu problemu z papką nie do ogarnięcia - ten problem widze w pisaniu na siłę historii ostatnich kilkudziesięciu lat :)
 
Awatar użytkownika
Tequila Slammer
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 584
Rejestracja: śr cze 22, 2011 10:27 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

ndz paź 30, 2011 3:17 pm

Stargate uważam za totalny chłam. Ok pilot był fajny, może pierwsze kilka odcinków, później to już wałkowanie tego samego w nieskończoność. Cthulu nie znam :P i reszty wymienionych także nie. Z tym, że w Battlestar Galactica motyw połączenia się Cylonów z Ludźmi stanowi finał, nawet nie pamiętam już, czy kiedy wreszcie na Ziemię przybyli to już tam ktoś mieszkał czy nie, ale to nie ma znaczenia w finale wszystkiego.

Masz rację, że można to połączyć w całość, jeśli jowiszanie pomieszają się z ludźmi w ten czy inny sposób.

Jednakże rozwiązanie tego, że Jowiszanie wymarli jest równie dobre. A wszystko łączy się w całość. Mamy 2 rasy, spośród których jedna sprowadziła na siebie wojnę budując Boga-Maszynę (tudzież maszynę, która zaczęła się uważać za Boga), co doprowadziło do wojny, wzniesienia się pyłów ponad Jowisza i w konsekwencji wymarcia całej rasy, jak również uszkodzenia, częściowego zniszczenia Boga-Maszyny. Kwestia czy jakiejś jej części udało się przetrwać jest drugorzędna wtedy. Idąc dalej mamy rasę ludzką, która rozwijała się niezależnie. Na skutek wojny doprowadzili do zamarznięcia Ziemi. Poprzez Exodus udali się na inne planety, odkryli ruiny starej rasy oraz jej technologie, uruchomili Boga-Maszynę na nowo. Dodając do tego ruiny jowiszan na planetach/księżycach mogli odkryć, iż być może wymarła cywilizacja odkryła dysponowała wiedzą umożliwiającą powstrzymanie Osobliwości i Mroźnej Strefy. Nie ma w tym nic mniej logicznego od Jowiszan podróżujących na Ziemię by zacząć nowe życie, gdzie przeradzają się w ludzi i dalej historia jest identyczna. Poza może motywem odkrycia, że to oni są potomkami Jowiszan, co nadal nie wnosi niczego czego nie można wnieść bez czynienia ludzi potomkami jowiszan, co mi się zwyczajnie nie podoba.

Ale poczekajmy jeszcze na resztę co powiedzą o tym wszystkim :) Jak zwykle Twoje sugestie, pomysły i rozwiązania uważam za cenne, gdyż pomagają nam wzbogacić świat.
 
Awatar użytkownika
shohei
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 133
Rejestracja: ndz mar 02, 2008 9:21 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

ndz paź 30, 2011 3:49 pm

Opcja Tequili bardziej mi odpowiada. Czyli dwie rasy, ludzie na Ziemi, a 'Jowiszanie' na Jowiszu. Jowiszanie wygineli w sposob sobie znany, a Ziemianie wciaz probuja sie wyginac ;) Artefakty jako pozostalosc Jowiszan, moga byc faktycznie dwa razy wieksze, czyli teoretycznie nie do uzycia dla ludzi, co zapobiegnie sytuacji, gdy napakowany bohater biega z przepakowana bronia obcych, ktora niszczy wszystko ;) Jowiszanie w ostatniej rozpaczliwej probie mogli np. probowac sie wyrwac z Jowisza i udalo im sie dotrzec na kilka ksiezycow wokol Jowisza, ale i tam w koncu wygineli i slad po nich zaginal.
 
Awatar użytkownika
Tequila Slammer
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 584
Rejestracja: śr cze 22, 2011 10:27 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

ndz paź 30, 2011 4:02 pm

Tak pokrótce widziałbym historię jowiszan. Nie żeby trzeba to było dokładnie opisywać, wystarczy właśnie coś takiego pozostawiające wiele niedopowiedzeń i możliwości.

JOWISZANIE

Humanoidalna rasa istot, których średni wzrost wynosił około 4 metrów. Rasa ta rozwinęła się na Jowiszu wykształcając cywilizację kilka tysięcy lat wcześniej niż Ziemianie. Dość szybko połączyli się w federację państw, a później w jedno dominium. Bardzo szybki postęp technologiczny powoli zaczął dzielić cywilizację na dwa obozy.
Pierwszym z nich byli „cyberoidzi”, którzy rozwijali technologię cyberwszczepów próbując osiągnąć harmonię z maszynami. Pozwoliło im to znacznie polepszyć swe możliwości fizyczne i umysłowe.
Drugi obóz „naturale” byli zdecydowanie przeciwni cybernetyzacji społeczeństwa. Stanowili większość i zdecydowanie przeciwstawili się swym rywalom. Jowiszanie byli jednak pokojową rasom, pozostawiono więc cyberoidów w spokoju.
Wraz z upływem czasu podział pogłębiał się. Cyberoidzi zaprojektowali swe najwspanialsze dzieło, superkomputer obdarzony przez nich sztuczną inteligencją. Maszynerię umieścili w dobrze chronionym podziemnym kompleksie w swej stolicy. Jak się wkrótce okazało superkomputer pozwolił cyberoidom na rozwinięcie technologii w znacznie szybszym tempie niż dotychczas. Nowe rodzaje stali pozwoliły na uzyskanie bardziej odpornych konstrukcji. Rozpoczęto produkcję broni na masową skalę, co miało zapewnić znacznie mniej licznej frakcji bezpieczeństwo.
Naturale z nieufnością patrzyli na rosnącą potęgę swych rywali. Jako, że negocjacje nie dały pożądanych rezultatów również rozpoczęli własne zbrojenia. Ustępując przeciwnikom technologicznie nadrabiali znacznie większą liczebnością. Zdołano również w tajemnicy odkryć technologię umożliwiającą podróże na księżyce Jowisza a nawet na inne planety. Rozpoczęto zakładanie kolonii na innych planetach i księżycach. Naturale odkryli rozwijającą się cywilizację na Ziemi, postanowili zostawić ją w spokoju. skrzętnie ukryli informacje o tym przed Cyberoidami, którzy w owym czasie rozpoczęli własny program kosmiczny.
W owym czasie stało się coś czego nikt się nie spodziewał. Superkomputer zbudowany przez cyberoidów wymknął się spod kontroli. W ostatniej chwili próbowano go zniszczyć, jednak nie udało się to. Superkomputer ogłosił się Bogiem-Maszyną i dzięki wszczepom umieszczonym w mózgach przejął kontrolę nad cyberoidami. Sytuacja nie wyszła na jaw od razu. Od wielu lat obie frakcje stosowały w stosunku do siebie politykę izolacjonizmu, jednak w końcu naturale zrozumieli, że stało się coś strasznego. Było już jednak za późno aby to naprawić.
Wybuchła wojna na skalę niespotykaną do tej pory. W ciągu kilku lat armie Boga-Maszyny spustoszyły Jowisza grożąc naturalom całkowitym zniszczeniem. Co gorsza flota kosmiczna cyberoidów również odnosiła znaczne sukcesy. Wskutek rozbicia kilku spośród księżyców dookoła Jowisza, zaczęła się formować sfera pyłów i gazów, która nie przepuszczała słońca. Wiele kolonii naturali zostało całkowicie zniszczonych, podczas gdy cyberoidzi nie opuszczali na stałe Jowisza. Naturale zaczęli rozwijać naukę nazwaną termiką, która miała wytworzyć mini-słońce, które mogłoby oświetlać powierzchnię Jowisza, dzięki czemu życie na planecie miało szansę przetrwać. Wkrótce okazało się jednak, iż Bóg-Maszyna prawdopodobnie wygra wojnę zanim badania dobiegną końca. Naturale sięgnęli po broń biologiczną, którą przygotowali już wcześniej, na wypadek klęski. Wirus zapewniał 100% śmiertelność. Działał zarówno na cyberoidów jak i naturali. Najgorsze było w nim jednak to, że nie było na niego lekarstwa, a zarażony nie okazywał znaków choroby przez kilka tygodni.
Uwolnienie wirusa oznaczało prawdopodobną zagładę Jowisza. Bóg-Maszyna szybko zorientował się co zrobili naturale. Było już jednak zbyt późno aby temu przeciwdziałać. Wysłano floty, które miały zmieść z powierzchni Ziemi wszelkie napotkane kolonie naturali. Jednocześnie kolejna ofensywa zniszczyła stolicę naturali. Podobny los spotkał większość ich kolonii.
W ostatnim zrywie naturale uderzyli na stolicę Boga-Maszyny. Wielu z nich było już zarażonych, podobnie zresztą jak wielu cyberoidów. Udało się złamać potęgę kosmicznej floty niszcząc wszystkie jej okręty. Osiągnięto to jednak straszliwą ceną. Miasto Boga-Maszyny zostało zbombardowane, a specjalna grupa uderzeniowa zdołała wyłączyć superkomputer. O dziwo nie położyło to końca walkom, gdyż cyberoidzi nadal realizowali plan Boga-Maszyny walcząc do samego końca. W końcu walki ucichły. Ci, którzy przeżyli nie wznosili okrzyków zwycięstwa, świadomi tego, że ich życia wkrótce dobiegną końca. Tak się stało w istocie, gdyż wirus dokończył dzieła eksterminując wszystkich jowiszan na planecie. Co gorsza wiele kolonii zostało zniszczonych, na inne wirus również zdołał się przedostać, być może przeniesiony przez statki naturali czy cyberoidów. Wkrótce ze wspaniałego niegdyś imperium pozostało jedynie wspomnienie, zrujnowane miasta i opuszczone kolonie.

Celowo nie piszę czy jowiszanie przetrwali oraz jak wyglądali. To będziemy mogli dopasować sobie, ale może ta historyjka pozwoli nam nieco ogarnąć skąd wziął się Bóg-Maszyna, kolonie czy bazy jowiszan w innych miejscach a także dlaczego tej rasy już nie ma. Oczywiście można zostawić gdzieś jakieś jej pozostałości np. jak sugerował zigzak w chmurze Oorta, czy na Plutonie?

PS: Chyba czas zmienili co nie? :P Bo coś mi nie odpowiada godzina jaką wskazuje forum w stosunku do zegarków :P Pamiętajcie, że o 19 jesteśmy umówieni i nie dajcie się wykiwać o godzinę :P
Ostatnio zmieniony ndz paź 30, 2011 4:04 pm przez Tequila Slammer, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
zigzak

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

ndz paź 30, 2011 4:15 pm

TS - czyli że nie stosujemy brzytwy ockhama, i zakładamy, że w jednym małym układzie słonecznym pojawiły się dwie niezależnie humanoidalne rasy, w niewielkim odstępie czasu od siebie, i rozwijały się niezależnie nie wpływajac na siebie nawzajem. To oznacza, że żeby to uwaiarygodnic musiałbyś stworzyc np nowe typy architektury - bo tak to zawsze mozna powiedziec "te ruiny mają kształt piramid, bo pomysł pochodzi od atlantydów". A jeśli jednak zakładasz brak ingerencji atlantydów na ludzkośc, wtedy nie ma takiej mozliwosci, bedzą musiały stac jakieś dziwne walce czy inne struktury - które cieżej bedzie wymyslic MG :P
Ponadto rezygnujesz w ten sposób z mnóstwa inspiracji z naszego swiata, podręczników rpg czy filmów - danikeizm stworzył całkiem sporo inspiracji, które można by tu wykorzystac.

No ale dobra, wolisz trudniej, bo ci się "nie podoba" :P

W ten sposób albo ryzykujesz więcej roboty nad settingiem, albo wywalasz z niego mnóstwo fajnych motywów, jeśli nie chce ci się pisac czegoś, co ostatecznie i tak bedzie kopią czegoś z naszego swiata, tylko w nowej dekoracji. Mniej wiarygodne, więcej luk logicznych.

Poza tym, powtarzam - dwie rasy nie majace na siebie wpływu w tak małej przestrzeni, to trochę lipa.

Cóż, skoro nie znasz klasyki, ciężko dyskutowac nad miodnoscią tego czy tamtego rozwiazania. Gdybyś znał chocby ZC, pwnie nie musiałbym tłumaczyc tego wszystkiego.

Dodatkowo, masz jeszcze jeden motyw, z którego rezygnujesz, stosując rozwiązanie niengerencji dwóch niezależnych od siebie ras - ziemiane mogli miec jakas wiedze na temat atlantydów PRZED całą hecą z bombą w Warszawie, mogły istniec jakieś kulty Atlantydów i tajne organizacje, także wojskowe, które badały dziwne znaleziska na antarktydzie czy gdześ tam - byc moze to wlasnie z nich ruscy stworzyli bombę? Własnie wygrzebując jakieś stare artefakty, plany, cokolwiek? a potem kanibalizowali technologię, nie do konca rozumiejąc co robią.
I wyszło jak wyszło.

No, ale "nie podoba ci się".
Ja bym chetnie posłuchał (poczytał) o watkach fabularnych, jakie daje twoje rozwiazanie - ja przedstawiłem ich dosc sporo, i jest ich dużo więcej, tylko ze nie mam czasu na dłuższe elaboraty. Wystarczy pogrzebac trochę w klasyce. Bo na razie wychodzi że ten model proponowany przez Ciebie jest bardziej ograniczony od mojego, czy też może inaczej - bardziej ograniczający.

Swoją drogą - skoro ruscy mają technologię Bomby Mrozowej, to w sumie mogliby terroryzowac cały świat, np Japońców, że im zrzucą tą bombe jak nie dostaną sprzetu czy czegokolwiek. Bo na pewno nad nią pracują dalej, może już nawet doszli do tego jak stabilizowac ją? W koncu mineło sporo lat, a ruscy powinni miec dużą przewagę nad resztą krajów, skoro to oni pierwsi wynalezli Bombe M?
 
Awatar użytkownika
Tequila Slammer
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 584
Rejestracja: śr cze 22, 2011 10:27 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

ndz paź 30, 2011 6:39 pm

Nie oszukujmy się, zasadniczo wszystko jest jakąś kopią naszego świata, lub przynajmniej czerpie się z niego inspirację. Ok świat jest mały, prawdopodobieństwo wystąpienia czegoś takiego jak dwie rasy w jednym układzie nie mające na siebie wpływu jest znikome. W porównaniu jednak do ogromu wszechświata jest to zjawisko, które spokojnie może wystąpić. Z drugiej strony w całym wszechświecie nie musi być niczego więcej poza układem słonecznym, a nawet jeśli jest to i tak nas nie interesuje. Mieliśmy wcześniej koncepcje większego wszechświata, którą zamieniliśmy na układ słoneczny.

Punktem wyjścia był fakt o alternatywnej historii od momentu zrzucenia mrozowej bomby. Tego się trzymam i dopóki zdanie nie zostanie zmienione nie chce ingerować w historie ludzkości sprzed zrzucenia bomby.

Co do tego, że Rosjanie posiadają bombę mrozową i jej nie wykorzystali to sam o tym myślałem już, ale na razie nie podejmuje się wytłumaczenia tej kwestii :P

Co do fabularnych wątków historycznych, które przedstawiłeś, to sam napisałeś, że nikogo nie będzie obchodziło co działo się 40 lat temu, nikogo więc również nie obejdzie co działo się 2000 lat temu czy ileśtam kiedy atlantydzi zlądowali na Ziemi, a także historia tego jak to się oni z ludźmi połączyli i co z tego wynika bo gracze grają "tu i teraz".

Co do wątków fabularnych to fakt, iż były 2 rasy w niczym nie przeszkadza w eksplorowaniu ruin rasy, która wyginęła, zdobywaniu ich technologii, poznawaniu ich historii (jeśli ktoś w ogóle zechce). Ewolucje człowieka również mamy załatwioną, to zrobiła już natura.
Dodatkowo możemy pokusić się o wątek prób wykorzystania jakichś wynalazków jowiszan bez posiadania pełnej wiedzy o nich. Możemy także zrobić gdzieś ich kolonię, np na Plutonie i dodatkowo Jowiszanie spotkają się z ludźmi, w którymś momencie (domyślnie z graczami). Być może zwróci ich uwagę przebudzenie Boga-Maszyny, o którym sądzili, że jest zniszczony.
Wydaje mi się, iż ciekawsza będzie możliwość wprowadzenia obcej rasy jako interaktwnej części settingu. Niekoniecznie do grania nimi, jednak do kontaktu. Motyw graczy, którzy spotykają się z obcą rasą, jej zwyczajami, próbują się jakoś dogadać, a może obcy już znają języki ziemskie?

Sama możliwość stworzenia nowej rasy i dopracowania jej wydaje mi się ciekawsza niż kopiowanie rozwiązań, co może i jest prostsze, ale nie wiem czy ciekawiej jest usłyszeć, że to kolejny świat danikenowski? Poza tym kontakt z obcą rasą daje nam spore pole do popisu jeśli chodzi o dyplomację, lub o interpretację ich działań. Mogą oni kierować się czymś zupełnie innym niż ludzie, mieć całkowicie inny wzorzec zachowania. Ich działania mogą być całkiem niezrozumiałe dla graczy, a MG może w zasadzie zrobić z nimi wszystko. Dodać ich jako stronę konfliktu, rzucić jako stronę która będzie próbowała znów zniszczyć Boga-Maszynę, albo może zechcą oni pozbyć się ludzkości, gdyż obawiają się jej ekspansji? Jest ileś możliwości.

Ok architektura może stanowić problem, ale z pewnością jest to do ogarnięcia.

Co do ostatecznej kopii czegoś z naszego świata, to jak wspomniałem wszystko jest w jakimś sensie taką kopią i zawsze będą odniesienia do naszego świata i tego nie da się uniknąć. Po prawdzie to wątki fabularne które przytoczyłeś w większości nie mają niczego wspólnego z tym, że atlantydzi (jowiszanie) dotarli na Ziemię. Są do zrealizowania niezależnie od tego faktu. Koncepcja obcych, którzy nie dotarli na Ziemię niesie co najmniej tyle samo wątków co ich wylądowanie na Ziemi i przemienienie się w ziemian. Oszczędza nam za to pracy nad "historią która nikogo nie interesuje". Jak na razie wolę się trzymać wcześniejszych ustaleń. Nie twierdzę, iż moja wersja jest lepsza, jest zgodna z tym co wcześniej ustaliliśmy i dopóki te ustalenia nie zostaną zmienione będę się jej trzymał i jej bronił. Poza tym obca rasa, o której nic nie wiadomo daje duże pole do popisu MG jeśli chodzi o to jacy byli, jaką dysponowali technologią, co gdzie robili i co po sobie zostawili, może nie wszystkie ich placówki są tak opuszczone jak się wydaje. Wszak opracowali broń biologiczną, może namieszali także w genetyce.

Jeśli już chcemy namieszać w historii ludzi to wolałbym aby obcy, jowiszanie, atlantydzi, gmerali coś przy ludzkich genach i jesteśmy wynikiem ich badań/eksperymentu, ale to ponownie rozkłada nam wszystko w czasie, bo jowiszanie musieliby przybyć dawno aby się pomieszać z ludźmi lub aby ich stworzyć.

Co do czytania klasyki, to każdy czyta/ogląda to co lubi. Dla mnie tytuły, które podałeś nie są klasyką. Preferuje inna literaturę i tyle.

EDIT: No i jedna rzecz jeśli atlantydzi wylądowali na Ziemi to ile tysięcy lat temu to się stało? Sprzęt po takim czasie to zardzewiały złom, szczególnie, że nie był zabezpieczony gdyż trwała wojna, ok epoka lodowcowa mówiłeś. 10 tysięcy lat to trochę długo, żeby później znaleźć coś przydatnego z budowli jowiszan. Do tego czasu mogłoby po nich nic nie pozostać.
Ostatnio zmieniony ndz paź 30, 2011 6:45 pm przez Tequila Slammer, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
BartekChom
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Posty: 215
Rejestracja: pn sie 23, 2010 3:25 pm

Re: WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

pn paź 31, 2011 12:55 am

zigzak pisze:
BartekChom - ponieważ Phaeton (lub Tiamat, lub Nibiri, zależnie od hipotezy) to nazwa nadana przez ziemian - mi zaś chodziło o faktyczną nazwę tej planety, nadanej przez jej mieszkańców.
[nie mylic z Phaethonem, kometą cyklicznie przelatujacą blisko Ziemi] :)

Niech będzie.

Co do architektury, Rafał Dębski w jednym opowiadaniu napisał, że piramidy pojawiają się na każdej planecie, bo na pewnym etapie to jedyny sposób, żeby budować wysoko. Ale to etap prymitywny. A dla praktycznej cywilizacji technicznej przyjąłbym, że do wyboru są tylko kąty proste, kiedy chcemy budować obok siebie i łuki czy kopuły, kiedy chodzi o wytrzymałość czy oszczędność materiału. Chociaż trzeba się też liczyć z takimi dziwadłami, jak pagody. I strach pomyśleć, jaki okaże się gust obcych awangardowych architektów.
 
Awatar użytkownika
Tequila Slammer
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 584
Rejestracja: śr cze 22, 2011 10:27 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

pn paź 31, 2011 10:20 am

Okej zatem mamy atalntydów/jowiszan, którzy wylądowali gdzieś na Ziemi, może na wyspie? W każdym razie z całą pewnością ich kolonia leżała w zasięgu Ruskich, którzy później ją odkryli. Co więcej niektórzy z atlantydów/jowiszan wkroczyli między ludzi, jednak nie krzyżowali się z nimi (było to niemożliwe, lub też pół człowiek pół jowiszanin okazywał się bezpłodny i w końcu wszyscy wymarli. Między innymi gdzieś w Egipcie był jowiszanin, gdyż jedną z ich ulubionych budowli były piramidy (różnych kształtów), prawdopodobnie dotarli także w inne rejony Ziemi. Niemniej jednak ludzie się od nich nie wywodzą. Powstał mit o Atlantydzie, który być może przekazali właśnie jowiszanie (trzeba im jakąś nazwę wymyślić, chyba, że zostawimy atlantydów?).

Atlantydzie wytworzyli cywilizację na planecie X (Atlantydzie). Tak się stało, że prowadzili badania nad termiką. W którymś momencie coś poszło nie tak. Wskutek nieudanego eksperymentu powstała Osobliwość i Mroźna Strefa. Było to pierwsze Kosmiczne Zlodowacenie. Atlantydzi zostali zmuszeni do ucieczki. Wyemigrowali w kosmos. Głównie na Jowisza, na którym założyli na nowo swe miasta, ale także w inne miejsca. Zauważyli, iż Mroźna Strefa się rozszerza. Jako, że nie potrafili jej powstrzymać, sięgnęli po radykalny pomysł, który się pojawił. Zbudowali superkomputer, który miał zająć się Osobliwością. Udało mu się to, jednak wynikiem jego działania było zniszczenie Atlantydy. Wytworzył się impuls EMP, który usmażył elektronikę okolicznych statków. Wpadły one w dryf i przepadły gdzieś w kosmosie. Teraz oczekują na śmiałków (czyli graczy) którzy je odnajdą.

Później dzieje Atlantydów potoczyły się może tak jak opisałem na Jowiszu? Doszło do wojny i w konsekwencji annihilacji całej rasy, której ostatnie niedobitki rozproszyły się po kosmosie. Niektórzy trafili na Ziemię, niektórzy w inne miejsca. Planujemy ich nieco wykorzystać (chociaż jest to w sferze planów). Na Ziemi zostawili technologię, którą Sowieci użyli do zrucenia Mroźnej Bomby na Warszawę (nie wiedzieli co to, ale spróbować można). W jakiejś zapomnianej kolonii może postawimy grupę Atlantydów, którzy zdziczeli. Może również pozostawimy niewielkie resztki tej rasy, gdzieś w przestrzeni i w gestii MG będzie to czy oni są czy też ich nie ma.

Idąc dalej, nasz układ słoneczny będzie posiadał ileś pozostałości kolonii atlantów, niektóre będą zachowane dobrze, inne zniszczone, jeszcze inne może zasypane, nieważne. Opiszemy kilka z ważniejszych, aby dać punkt zaczepienia jak to ma wyglądać i zapewne zostawimy część w gestii MG, jako, że ogrom kosmosu nie pozwolił na odkrycie ich, a zmapowanie wszystkiego (co nie jest chyba możliwe) i tak nie powstrzyma MG przed dodaniem własnym elementów. Dodatkowo opiszemy artefakty, które można znaleźć w ruinach. W większości będą to jakieś technologiczne pozostałości, których gracze nie będą mogli wykorzystać. Nie będą biegali z jakimś obcym działem plazmowym czy laserem smażącym wszystko, albo mieczem +10. Oprócz tego w ruinach będzie kryła się wiedza na temat tego jak powstrzymać Mroźną Strefę i Osobliwość, co domyślnie ma zakończyć się Zniszczeniem Ziemi.

Co do upiorów. Zdecydowaliśmy się zastosować metodę przewag i zawad podrzuconą przez zigzaka. Pozostała część mechaniczna ma chyba zostać jak w SWEPLu. Jeśli się mylę to poprawcie mnie.
Z upiorami jest tak, że Gildia Upiorów jest u Aliantów i mają oni ich najwięcej. Niemcy również mają upiory chociaż w mniejszej ilości. Japończycy wcale ich nie mają, gdyż Bóg-Maszyna nie może kontrolować upiorów, których ciała nie przyjmują cybernetycznych wszczepów, w związku z tym nakazał ich eksterminację. Niektórym Japońskim upiorom udało się uciec. Skierowali się do Niemców, którzy jednak ostrzeżeni przez Japsów zaatakowali rzekomych zdrajców. Upiory skierowały się więc do aliantów przynosząc niepokojące wieści. Sowieci chyba też mają upiory ale najmniej z frakcji, które je posiadają.

Mamy korporacje u Aliantów i Nazistów. Będzie ich o kilka. Np wydobywcze itp itd. U Japsów korporacji nie ma i u Sowietów również nie. Posiadają one jakieś własne statki i realizują częściowo własne interesy. Później to opiszemy. Istnieje także ruch prywatnych łodzi podwodnych, który jednak z powodów oczywistych jest dość ograniczony.

Co do organizacji. Mamy Stop the Frost, organizacja próbująca powstrzymać Osobliwość. Występuje ona w największej sile u Aliantów, którym najbardziej na tym zależy. Nie jest to jednak organizacja międzynarodowa, w każdym narodzie jest osobna (chociaż może początkowo w okresie pokoju była to właśnie międzynarodowa organizacja). U japońców w ogóle jej nie ma, gdyż Bóg-Maszyna wie jak zatrzymać Osobliwość tyle, że być może nie chce tego robić zanim ludzie nie pozamarzają.
Mamy pionierów. Każda nacja ma swoich do odkrywania odległych gwiazd. Oprócz tego ma być niezależna organizacja pionierów, która ma swą siedzibę gdzieś w pasie asteroid (nikt nie wie dokładnie gdzie to jest). Oni odkrywają inne planety czy księżyce czy inne ciekawe obiekty i sprzedają wiedzę o nich nacji, która najwięcej zapłaci. Czasem mogą kogoś oszukać, zatem jak wiadomo życie pioniera niezależnego bywa krótki i mało przyjemne jeśli złapią go ludzie, którym podpadł.
Mamy piratów. Również w pasie asteroid. Są niezależni i napadają na wszystkich. Skąd się wzięli? Nie wiadomo, może jacyś dezerterzy z wojsk, nie ma to znaczenia. Są podzieleni na jakieś tam grupy, każda ma swoją kryjówkę niewielką w jakimś miejscu. Napadają na wszystkich, aczkolwiek być może niektóre nacje podpisują z niektórymi grupkami porozumienia gwarantujące im, iż nie zostaną zaatakowani (jak to się kończy nie wiadomo).
Ok i jeszcze jeden mój pomysł na coś co może być fajne. Korporacja, która ma siedzibę w pasie asteroid na jakimś obiekcie (na pewno zigzak coś fajnego podrzuci). Jest to jedyna korporacja ponadpaństwowa, która może mieć swoje przedstawicielstwa w każdej nacji. Czym się zajmuje? Ano wydobyciem z asteroid czystej rudy żelaza, może ropy z większych obiektów, może kamieni szlachetnych czy też innych ważnych rzeczy. Nacje zostawiają ją w spokoju, gdyż handel z korporacją im się opłaca. Oferują korzystne ceny, gdyż wydobycie z asteroid jest prostsze niż z ziemi? Nieważne czy tak jest czy nie, w każdym razie jakoś się to opłaca. Co nam to daje? Otóż Mamy wojnę każdy z każdym. Jasnym jest iż, okręty cywilne aliantów nie popłyną do Nazistów bo Ci je zniszczą. Potrzebujemy czegoś neutralnego co pozwoli przemycać szpiegów itp wszędzie. Ok są pionierzy, ale oni nie wystarczą. Zresztą planetoida należąca do tej korporacji może skupiać nawet pionierów, którzy tam wizytują i na neutralnym gruncie łatwią interesy z innymi nacjami, łowców nagród, zdrajców, szpiegów, i kogo tylko zechcemy. Mnie się coś takiego podoba.
 
Awatar użytkownika
Tequila Slammer
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 584
Rejestracja: śr cze 22, 2011 10:27 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

pn paź 31, 2011 10:37 am

Idąc dalej ustaliliśmy, iż różne obiekty czy niewyjaśnione zjawiska znane z naszego świata mogą faktycznie zaistnieć (twarz czy tam kanały na Marsie?).

Rozmawialiśmy również odnośnie żuków i egzoszkieletów, ale to opisze vonBoltzmann, z całą pewnością lepiej niż ja.

Aha, skasowaliśmy lodowe stwory i zastąpimy je ożywionymi stworzeniami znanymi z Ziemi, jak np. misiaki polarne albo inne takie. Co więcej na wszystkich planetach znajduje się fauna i flora podobna do Ziemskiej. Mogą być jakieś różnice, czy nowe stworzenia, które można do woli wrzucać, ale podstawy są takie same. Dodatkowo dochodzą lodowe zombie, które są wynikiem Nazistowskich eksperymentów z ożywianiem zamrożonych ciał na Ziemi. Nieudanym oczywiście, zombie są krwiożerczymi bestiami, których nie da się kontrolować. Atakują wszystko i wszystkich.

Co do Plutona to zamierzamy zostawić go niezbadanego, oraz podać kilka sugestii co tam można znaleźć. Zależnie od tego co MG zechce tam umieścić będzie można przeprowadzić kampanię eksploracyjną tego oddalonego i niezbadanego obszaru, na którym może być wszystko.

Zapewne o wielu rzeczach zapomniałem, ale chyba wszystkie najważniejsze wyszczególniłem?
 
Awatar użytkownika
Tequila Slammer
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 584
Rejestracja: śr cze 22, 2011 10:27 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

pn paź 31, 2011 10:45 am

Aha, pomyślałem jeszcze o tym aby japończykom dać wytwór Boga-Maszyny w postaci robotów bojowych, które spełniałyby częściowo rolę piechoty u boku japońskich piechociaży. Nie musiałoby być ich dużo i nie byłyby specjalnie potężne. Byłyby budowane ze zwykłej stali, miałyby rozmiary człowieka i statystyki blotek. Wyposażone w zwykłe karabiny i kontrolowane przez Tech-Kapłana za pomocą jego wszczepów. Mógł to by być ciekawy element i chyba w sumie w tej postaci niewiele zmieni balans sił. Japończycy jako, że nie są całkowicie pod wpływem Boga-Maszyny nie chcą budować potężnych mechanicznych konstrukcji w obawie, iż mogłyby się zwrócić przeciwko nim. Ale ni upieram się przy tym pomyśle ;)
 
zigzak

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

pn paź 31, 2011 11:31 am

Zapomniałeś dodac, że żeby powstrzymac osobliwośc, trzeba było zniszczyc X, na którym stała :)
Co do reszty, to ok, fajnie że te wizje zaczynają sie pokrywac.

Co do korporacji - ja bym proponował, że skoro jest pas asteroid jest skutkem zniszczenia zamarznietej, planety, to mogłaby w jego zasobach naturalnych występowac zimna stal (zmienic nazwę) - co znowu by uczyniło z tej Korporacji potentata, mogacego taniej i bezpieczniej (niż na Ziemi) dostarczac zimną stal.
Japsy zś mogłyby miec ogromne składy stali gorącej (zmienic nazwę) która pozostała po Atlantydach na jowiszu. i troche zimnej, pozostałej po eksperymentach.

I ja bym proponował, żeby sam proces Bomby Zimna wyglądał tak:
Zimna stal należy do Uniwersum Ujemnego Energetycznie (nazwa robocza) i w naszej rzeczywistości jest stale ujemna energetycznie.
Trzeba doprowadzic zimną stal do masy krytycznej (lub jej odwrotności), dzięki czemu zaczyna pochłaniac energię, przekazując tą zdolnośc do pochłaniania energii otoczeniu. To powoduje zamrożenie okolicy. Masa krytyczna (czy też niedobór energetyczny) się zwiększa, powodując dalszą ekspansję wysysania energii.
Oczywiście odwrotnością zimnej stali jest stal gorąca. Pochodzi z Uniwersum Dodatniego Energetycznie (nazwa robocza) i ma nadmiar energii, którą promieniuje. Doprowadzenie jej do masy krytycznej... no sami rozumiecie. Jak atomówka, ale nie ma promieniowania radioaktywnego (dla uproszczenia)
Zimna stal w zetknieciu z gorącą stalą się anulują nawzajem (trochę jak materia i antymateria - zakładamy tu, że świat settingu jest Uniwersum Obojętnego Energetycznie, czyli ze istnieje równowaga energetyczna) - przy czym dochodzi do przekazania energii z jednego ośrodka do drugiego. W formie eksplozji, która niszczy oba ośrodki. Najpierw na mkrosekundę gorąca stal wybucha z ogromną siłą, a w nastepnej wszystko zostaje wessane przez zimną stal. OCzywiście otoczenie może byc zniszczone, ale nie ma pozostałości w postaci promieniowania jakąkolwiek formą energii - wszystko zostaje wessane przez stal zimną. Oczywiscie jeśli np stali gorącej jest więcej, to ilośc promieniowania będzie adekwatna do róznicy pomiędzy iloscią obu ośrodków - jesli zaś zimnej stali bedzie więcej, wchłonie całą energię gorącej stali, i zmniejszy się jego objętośc o objętośc drugiego ośrodka.

To też patent jak powstrzymac strefę zimna - tylko ze trzeba wytworzyc odpowiednią ilośc gorącej stali, i zaaplikowac ją w Ziemię. Problem w tym, że tylko Superkomputer jest w stanie obliczyc ilośc potrzebnej stali i sposób jej aplikacji.
Teraz zaś co do nazw. Proponuję dla obu użyc nazw mitologicznych, związanych z żywiołami jakie przedstawiają - np zamiast zimnej stali zróbmy Hadesjum lub Helit (od nordyckiego Hel, krainy zimna) Ewentualnie Fenririum (od Fenrira, co połknął słońce i zaczął Ragnarok, Apokalipsę wiecznej Zimy) a dla gorącej - Promethium, lub Vulkanit (choc Promethium bardziej pasuje, bo to od prometeusza który skradł Zeusowi (u rzymian - Jowiszowi) ogień dla ludzkości. Tu to pasuje, mamy jowisza i boga maszynę (właśnie, mogłaby byc nazwana Zeus przez ludzi) który niegdyś stworzył sposób na tworzenie goracej stali. A teraz mu te sekrety japsy wykradają :)

Ewentualnie maszyna mogłaby miec kryptonim Azazel, od anioła (archanioła?) z Księgi Enocha, który nauczył ludzi używac ognia. A gorąca stal mogła by byc jakąś pochodną.

Wracajac zaś do Niezależnej Korporacji - mogłaby miec nazwę związaną jakoś z towarem, który wydobywają - np jesli byłaby to zimna stal, można by ją nazwac w stylu Hel Incorporated. Największym obiektem pasa asteroid jest, jeśli dobrze pamiętam Ceres (Ceres to bogini płodności i rolników, jeśli dobrze pamiętam), posiadająca około 1000 km średnicy, uznana za tzw "karłowatą planetę" - byc może posiada nawet morze pod zamarzniętą powierzchnią. Ceres mogłaby więc byc ich siedzibą.

Co do kombinowania Maszyny, żeby wytłuc ludzi mrozem, a potem dopiero rozwalic osobliwośc - trochę głupie, bo wystarczy że ludzie się przeniosą na saturna i dalej, bliżej słońca - już walczą o e planety - gdyby japsom zalezalo na tym, by nikt nie leciał dalejj niż jowisz, to by ostro atakowały same w Zewnętrznej Sferze (czyli ok pasa asteroidów na zewnątrz). Trzeba wymyślic coś inego - ja proponuję powtorzenie historii - najjpierw załatwic osobliwośc wykorzystując zasoby ludzkie, a dopiero potem zając się ludzkościa.
Co daje jeszcze jeden pomysł - Maszyna poprzez japonców mogłaby dązyc do zjednoczenia ludzkości, czyli do pokoju, w celu pokonania osobliwości - potem niesnaski rozpęta się na nowo. Tylko ze chyba by to rozmyło militarnośc tego settingu - co nie musi byc jednak złym pomysłem.
Wojna totalna jest mało RPGowa - do skali drużyny nadają sie bardziej niewielkie potyczki znane z zimnej wojny. Własnie, mieliście inkorporowac pomysł Tregimtara dotyczący Zimnej Wojny w Kosmosie.
Oczywiście każda nacja widziałaby ten pokój pod własnym przywództwem, co powodowałoby konflikty.

A, i czemu japsy nie mają korporacji? Skoro handlują okrętami i technologią, to powiny miec jakieś Zaibatsu (chocby znacjonalizowane) które by się tym zajmowały?
Ostatnio zmieniony pn paź 31, 2011 11:34 am przez zigzak, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód:
 
Awatar użytkownika
Tequila Slammer
Zespolony z forum
Zespolony z forum
Posty: 584
Rejestracja: śr cze 22, 2011 10:27 pm

WTS Mk II #3 - Mroźne Głębiny Boskiej Maszyny

pn paź 31, 2011 12:16 pm

Japsy nie handlują technologią ani nie handlują okrętami. Być może odsprzedają jakiś sprzęt Niemcom (chociaż nie chciałbym tego). Handlowali sprzętem i okrętami na początku gdy nie mieli dostaw jedzenia a i to tylko z Nazistami. Teraz nikogo do Jowisza nie dopuszczają, wręcz atakują Aliantów i Sowietów, którzy się zbyt blisko zapuszczają. A korporacji nie mają, bo im są niepotrzebne, stanowią naród, w którym coraz istotniejszy jest kult jednostki (Czyli Boga-Imperatora Hirohito). Władza jest silnie scentralizowana i duże korporacje zostały zlikwidowane, czy wchłonięte przez Cesarstwo, lub może żadne nie zdążyły powstać. W każdym razie Japsom do niczego korporacje nie są potrzebne, z uwagi na handel, który prowadzą w bardzo niewielkim stopni z Niemcami.

Co do zniszczenia planety X (Atlantydy) to fakt zapomniałem. Wszakże wczoraj ustaliliśmy z vonBoltzmannem, iż w pasie asteroid nie ma rudy zimnej stali, która to ruda od wpływem czasu degraduje się do zwykłej rudy stali, z której powstała (gdy nie oddziałuje już na nią zimno z Osobliwości). Chyba, że wcześniej zostanie przetopiona w zimna stal, wtedy zachowuje swe właściwości nawet dłużej niż zwykła stal. VonBoltzmann chce aby stal wydobywano na Merkurym. Poza tym, gdyby neutralna korporacja wydobywała coś tak cennego jak zimna stal z pasa asteroid to już dawno by ją ktoś spacyfikował żeby przejąć te zasoby. To surowiec o wiele bardziej strategiczny niż stal, czy ropa, czy co tam jeszcze. Wszyscy by o to walczyli i w pasie asteroid trwałaby wojna, a co za tym idzie korporacja już dawno zostałaby zniszczona. Tak pozwala się jej istnieć, gdyż nie ma sensu jej atakować. Oferuje korzystne ceny, nie ma w ofercie niczego, co nie może być w prosty sposób zdobyte. Wiem, że to nieco naciągane, ale chyba jednak mniej niż korporacja handlująca zimną stalą, którą wszyscy zgodnie zostawiają w spokoju.

Co do kwestii powstrzymania osobliwości. Nie wnikam jak ma to zostać faktycznie zrobione, mówiłem o badaniach nad czymś w stylu mini słońca dla Jowisza, które można stworzyć do gorącej stali. Aha i idea vonBoltzmanna byłaby taka, że gorąca stal jest paliwem i źródłem energii, np używa się jej do napędzania zimnostalowych konstrukcji. Nie wiem jak się to ma do tego co napisałeś o wzajemnym znoszeniu się energii? Ale chyba nie mogłyby się spotkać, gdyż wtedy wzajemnie wyzerowałyby swą energię i najwyżej pozostałby jej nadmiar? Możemy ewentualnie przemianować gorącą stal na coś innego, co spełniałoby role paliwa i źródła energii a jednocześnie nie kojarzyłoby się z materią i antymaterią, a skasowanie Osobliwości rozwiązać jakoś inaczej. Ale tutaj się nie upieram.

Co do idei Boga-Maszyny, to nie wydaje mi się wcale taka głupia (odnośnie poczekania aż zacznie zamarzać Wenus). Widzisz kwestia wygląda tak, że Japsy mogą poczekać, aż Alianci z Wenus będą musieli uciekać. W międzyczasie mogą wciąż budować swoją siłę. A nie ma niczego prostszego od rozwalenia Alianckiej floty, gdy ta będzie dokonywała przeprowadzki i zostawienie na śmierć Aliantów na Wenus. To samo można zrobić z Sowietami. Ok może część się uratuje ale i tak wielu zginie.
Ale to już nawet nie o to chodzi. Wytłumaczę to na prostej zasadzie. Gdzieś czytałem pytanie, które jakiś demon (chyba) zadał człowiekowi:
"Piórko czy Ołów?"
Widzisz odpowiedź na to wcale nie jest prosta. Gdyż skąd człowiek ma wiedzieć o co chodzi demonowi i jakie są jego intencje, a także czym się kieruje w odpowiedzi na postawione pytanie, skoro jego zachowanie nie jest takie jak zachowanie ludzkie, które mógłby ewentualnie przewidzieć? Sprowadza się to do tego, że niekoniecznie zachowanie Boga-Maszyny musi mieć dla nas sens, gdyż to nie jest człowiek i nie musi myśleć kategoriami ludzkimi. Może chce poczekać aż cały układ słoneczny zamarznie a wszyscy ludzie wyginą, wtedy rozwali osobliwość i będzie sobie dowodził swoimi mechanicznymi armiami?.
To nie jest istotne. Ważne jest to, że gdyby Bóg-Maszyna chciał skasować Osobliwość, to ma wiedzę jak to zrobić i mając środki w postaci Gorącej Stali, mógłby to zrobić w każdej chwili, co likwiduje nam fajny wątek poszukiwania sposobu powstrzymania Osobliwości przez graczy czyż nie?

EDIT:
2 pytania:
1) co myślicie o tych oddziałach mechanicznych konstruktów ze stali dla Boga-Maszyny?
2) Pas Asteroid zawiera wiele małych asteroid oraz 4 duże: Ceres, Westa, Pallas, Hygiea. Ceresa zapodamy Korporacji, a ja jedną z tych planetoid wziąłbym dla Japsów jako bazę miedzy Jowiszem a Merkurym (może być najmniejsza z planetoid), może nawet wykorzystam co innego.

Ponadto Shohei zrobił Rys historyczny. W sensie dat i skrótu tego co się działo. Wejdę zaraz na mindmastera i ogarnę jako taki słowniczek, czyli gdzie co jest, żebyśmy się nie zagubili w tej kwestii. W sensie spisu planet/księżyców/planetoid już zajętych + takich, które jeszcze wykorzystać można.

PS: Jako, ze nie mam dzisiaj niczego do roboty dopracuje historię Japsów i Historię Atlantydów. Wrzucę wszystko na mIndmeistera czyli tutaj:
http://www.mindmeister.com/119727189

Ok jeszcze jedna kwestia czyli Fobos i Deimos. Dwa malutkie księżyce Marsa. Może by tak powiększyć któryś z nich, lub oba? Wiem, że to może nie fajne, ale i tak musimy pozmieniać wielkość części planet, a fajnie by było jakby Sowieci mieli dwa księżyce obok swojej planety zajęte. Jest ich dużo, więc niech mają Marsa (który nie jest zbyt duży) i dwa jego księżyce, co da im łącznie planetę podobną wielkościom do Ziemi. Alianci mają taką Wenus. Co myślicie?
Ostatnio zmieniony pn paź 31, 2011 1:50 pm przez Tequila Slammer, łącznie zmieniany 3 razy.
Powód:
  • 1
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 21

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość